Gdzieś na jakims forum przeczytalam o odczuciach kobiet po poronieniu po samym zabiegu o tym ze sluzba zdrowia nie miła ze nie wiedza co one przezywaja...nie chce wszystkich tlumaczyc ani tez i siebie ale ja jestem dumna z swojego zespolu ...nigdy jako przełożona nie uslyszalam skarg na moje dziewczyny z reszta obserwowalam ich prace i wiem jak pracuja...z reszta sa to wlasnie kobiety ktore nie maja dzieci stracily je albo takie ktore dlugo walczyly ...ostatnio znieczulalam pacjentke a ona mowi ja juz mialam taki zabieg i pani tez byla a ja a chociaz mila bylam...pow ze bardzo...

To nie jest tak ze my nie przezywamy ze nie obchodzi nas co te kobiety przezywaja obchodzi tylko czasem same musimy zeby zacisnac zeby sie nie rozryczec ze swiat jest niesprawiedliwy!!!
Wiele tych histori medycznych przypomina moja wiec jak nie przezywac...i troszke przykro mi ze w wiekszosci jestesmy zle oceniane szykanowaane tylko ze nie kazda taka jest wszedzie sa ludzie i ludziska ja wiem napewno i zawsze bede powtarzac sobie i moim koleżankom z pracy

"TRAKTUJ INNYCH TAK JAK BYŚ CHCIAŁA BYĆ TY W TAKIEJ SYTUACJI POTRAKTOWANA"


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 października 2014, 23:03

cati Ja będę Mamą ? 23 października 2014, 23:30

Czy to cien czy moze moje urojenia ale cos widze !! jutro poprawka testu.
Obym sie nie przewidziala :P a moze to byl uszkodzony test? :P
ostatnio sie słyszy sporo o falszywo dodatnich testow. Oby to nie byl jeden z tych...

ale zasypiam na siedząco... czas spac :* dobrej nocki kochane :)))

Śnił mi się pozytywny test...

Nadzieja jest :) Oby nie prysła... ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 października 2014, 22:37

anusia911 Brak nadzieji .... nic nie daje..... 23 października 2014, 23:58

Bardzo dziękuje za miłe słowa otuchy:* przemyslałam to co tu napisałam i co jedna z was też napisała mi. Tak trzeba iść dalej i w końcu się uda mam nadzieję... Jeszcze nie byłam u lekarza żeby się zbadać i zapytać czy wszystko ze mną ok bo jakoś się boję dowiedzieć czegoś czego bym później żałowała a nie daj Boże jeszcze bym miała wyrzuty do swojego faceta. :(. No nic w poniedziałek chyba pójdę do tego lekarza. Tylko sama też bym nie chciała iść. Czas pomyśleć z kim bym mogła iść:(. Jak ja się cholera boję. . .

Madera Z nadzieją na nowy rozdział :) 24 października 2014, 00:00

Jakieś dziwne rzeczy się dzieją w moim organizmie. 2 dni czuję, że idzie @. Zazwyczaj jeśli rano bolały mnie jajniki to koło południa już wszystko się wyjaśniało, a teraż długo to trwa. Poza tym jestem już tydzień po luteinie to chyba już ta 'małpa' powinna przyjść. A może coś mi rozregulowała? Kilka testów już zrobiłam i wszystkie negatywne. Jeśli jutro się nic nie wyjaśni to kupię kolejny. Chociaż małe szanse :-/ Było mało <3 i w mało sprzyjającym terminie.

Rutelka Na wszystko jest czas pod Słońcem. 24 października 2014, 00:31

8cs
3dc
czwartek/piątek noc

Boże daj nam dzieciątko. Czekamy na nie.
Będziemy je kochać.
Zmienię pracę.
Wyprowadzimy się na swoje z dala od moich rodziców.
Mąż nie będzie dojeżdżał 70 km do pracy i będzie wracał na każdą noc do domu.

Taki jeden malutki dar, a tak wielka jego moc do zmian. Na lepsze.

p.s. Wpis zainspirowany kolejną kłótnią z rodzicami.

Bo (tym razem) "okradam" ich, włączając termowentylator na 15 minut raz jedyny. A przecież rachunki płacimy na pół i ja nie liczę im, że mają 2 lodówki, zamrażarkę sprzed 40 lat, która ciągnie prąd jak smok, pieką ciasta i mięsa non stop, a to dla mojego jednego brata, a to dla drugiego. Żyjemy tu z mężem jak mysz pod miotłą. A i tak zawsze znajdzie się "powód" do jęków i narzekań ze strony moich rodziców.

A tymczasem:
Nie jestem w ciąży...
... więc pracuję tu gdzie pracuję i nie mogę zrezygnować, bo:
1. Stracę prawo do macierzyńskiego w razie co,
2. Będę musiała zapłacić kasę, bo mam lojalościówkę,
3. W nowej pracy ciąża niewskazana.
Mieszkamy z moimi rodzicami.
Mąż dojeżdża 70 km do pracy i w związku z tym 2-3x w tyg nie nocuje w domu, bo za daleko.
Marznę, bo nie chcę być "złodziejką" i nie dogrzewam się termowentylatorem.

Boże, daj nam dzieciątko.

Aniołeczek Czemu to musi być takie trudne?!!! 24 października 2014, 00:47

Ach ale ten czas leci Tymoteusz ma już 5 tygodni i 3 dni nigdy nie przypuszczałam ze macierzyństwo jest tak trudne i wyczerpujące ale za to pięknie zawsze wynagrodzone pięknymi uśmiechami. Nigdy nie myślałam że to może być tak urzekające.

Miru Wyczekany On ,teraz wymarzona Ona 24 października 2014, 01:59


"Jeśli coś kochasz, puść to wol­no. Kiedy do Ciebie wróci, jest Two­je. Jeśli nie, nig­dy Two­je nie było".

Wierzę że dzięki tej wielkiej miłości moje maleństwo "wroci" do mnie

Kicia;) Mój Początek :) 'II' ... 24 października 2014, 02:38

uhm... dawno nic nie pisalam, chociaz na of i bbf jestem co wieczor i zaczytuje sie w Waszych pamietnikach ;)
Kobietki! dzis rozpoczal sie 3 dzien jak spoznia mi sie wredna @@@ prooooszeee trzymajcie kciuki...
to jest 4 cykl od kiedy swiadomie staramy sie o maluszka ;)
szczerze powiem Wam ze nie czuje sie ani na @@ ani na ciaze :/
jezeli wredota sie szybciej nie pojawi (OBY NIE!) to zatestuje 30.10- w dniu moich urodzin :D
prosze prosze prosze o II <(")

Dziś 22 dzień cyklu jak zawsze jest w sercu nadzieja,że tym raz się uda i może to ten szczęśliwy miesiąc. Nie pozostaje nic innego jak uzbroić się w cierpliwość i czekać. Ten miesiąc był już spokojniejszy, nie myślałam obsesyjnie o ciąży troszkę się wyciszyłam.

W ciąży nie jestem gin to potwierdził. Ale wywołał u mnie pozytywne myślenie. Wreszcie trafiłam na lekarza z powołania w sumie to facet ale jest naprawdę super ma ok 40 lat. Powiedział że ma 2 dzieci :) no ale miało być o wizycie nie o nim...

Kazał zrobić progesteron, poleciałam zaraz wczoraj i mam do niego zadzwonić jak będę znać wynik. Zalecił brać infolic bo nie chce narazie faszerować mnie ciężkimi tabletkami jak CLO...

Będę mieć monitoring cyklu zobaczymy jak to wszystko wygląda od środka. Wyniki lh fsh tsh estriadolu prolaktyny są ok :)

A wczoraj nic nie skrobnęłam bo obiecałam M pierożki i jeszcze barszcz robiłam... :)

teraz czekam na @ ma przyjść ndz/pn

Anuszka Dopóki od­dycham, mam nadzieję. 24 października 2014, 07:55

W nocy z wtorku na środę było u nas pogotowie do M. Tak strasznie się o niego bałam ale to moja wina bo nie dopilnowałam żeby w domu była glukoza. I tak sobie teraz myślę że może ja w tą ciąże nie mogę zajść bo się po prostu boję że sobie nie poradzę że to będzie za dużo małe dziecko, cukrzyca M. i praca. Wiadomo pragnę tego z całego serca ale jak leżał nie przytomny i próbowałam mu pomóc zapaliła mi się lampka w głowie że ja może po prostu boję się zajść w ciąże mimo że tego pragnę. Czy ja jestem normalna ??

I do tego zbiłam dzisiaj termometr :/ Mam stary elektroniczny ale mu nie wierzę i nie wiem co robić kupić dzisiaj w aptece rtęciowy wrócić do starego elektronicznego czy zamówić porządny tzw. owulacyjny na allegro ??

Dzisiaj.8 rano. Termometr w zębach trzymam. Dobrze, ze męża nie ma. Umarłby ze śmiechu. Temp. 37,1. Czyli jak wczoraj. Jakas wysoko temperaturowa jestem:) Wszystko się zgadza- w gorącej wodzie kąpana:)))

Ciekawa jestem jak będzie wyglądał mój cały wykres.

Zmykam do pracy. Miłego dnia i oczywiście wielu nowin życzę!

Pola Irene Moje zapiski ze starań 24 października 2014, 09:38

Załamka!!!! Znowu to samo!!! Lutenizacja pęcherzyka:((( Miałam piękny skok temperatury, byłam prawie pewna, że tym razem jednak była owulacja.... Lekarz od USG radzi rozpocząć stymulację, skoro zdarzyło się to drugi raz w tym samym momencie cyklu, to wystarczający powód. Do tego mój wiek, według niego w moim wieku każdy miesiąc się liczy i nie powinnam zwlekać ze stymulacją, bo i tak stymulacja to jedno a ciąża to drugie, też to pewnie potrwa... Kurcze, a moja ginekolog radziła mi na ostatniej wizycie postarać się naturalnie, bez nawet mierzenia temperatury do końca roku i jak się nie uda, to dopiero pomyślimy o stymulacji. Co tu robić??? boję się trochę tej stymulacji, a najbardziej ew. bliźniaków... Biję się z myślami... co robić: poczekać do końca roku, czy od kolejnego cyklu zacząć stymulację?????

Znow zaniedbuje moj pamietnik :( dopiero dzisiaj udalo nam sie pokombinowac z netem. Wybralismy mobilny na razie, moze miesiecznie wyjdzie ciut drozej, ale jednak obejdzie sie bez problemow podczas przeprowadzki. U mnie wszytsko w jak najlepszym porzadku. Utzrymuje kontakt mailowy z tesciowa, wszystko oki jakby nie ostatni email, zbieram sie juz czwarty dzien na jego odpisanie,zeby jej nie urazic...twierdzi ze mam za duzy brzuch i dziecko juz kpie tak mozno ze nie mozliwe ze to 17tc, gdzie juz od kilku tyg czuje ruchy, ze pewno jestem w 27-28tc! staram sie wytlumaczyc ze to nie mozliwe..kto jak kto ale ja dokladnie wiem kiedy zaszlam, od tego jest ovufriend..mowie ze mialam miesiaczke5ego-ona...miesiaczka nic nie znaczy....no zesz ok...przeciez mierzylam tempke i wiem dokladnie kiedy byl skok, wiek ciazy potwierdzony przez usg...tesciowa jest kobieta ktora lubi wymyslac choroby kazdemu...nie nawidze tego, ale musze napisac tak aby nie obrazic jej bo naprawde bede potzrebowala jej pomocy po narodzinach malucha. Z moim synkiem kombinowala ze ma alergie ( maly do 6ego roku zycia mieszkal w polsce z nia) rozmaite, nawet bral na nie leki..jak wzielismy go do siebie, odstawilam mu leki..mamy 2 psy, kota, pelno kurzu...dziecko od 4 lat nie ma sladu alergii! przy moim mezu wymyslala tak samo..biedy spedzil polowe swojego dziecinstwa po szpital;ach...z jednej stronie staram sie ja zrozumiec, bo jak moj pyku mial 12 lat, jego siostra miala 10- umarla Ania na bialaczke..przezylaby jesli wczesniej by ja zdiagnozowano...moze kobieta sie gryzie i woli dmuchac na zimne? tylko nadmiar takich uczuc nie jest dobry, nie mam zamiaru sie zamartwiac czy moje dziecko jest zdrowe bo tesciowa twierdzi ze ma 28tygodni! jakby siedziala nam w lozku! masakra...troche chce mi sie smiac..kiedys sie z nia wyklocalam, teraz po prostu staram sieprzemilczec albo przytaknac i robic swoje :D
jeszcze tylko 27 dni do usg i poznania plci!..18ego grudnia mam nastepna wizyte z polozna, da mi wtedy skierowanie na badanie cukru, obciazenie glukoza...musi byc badanie zrobione do 27ego stycznia bo wtedy mam spotkanie z SPECJALISTA...do interpretacji wynikow. 28 tydzien zaczyna sie przed swietami, zloze juz wniosek o macierzynskie, zawsze to 130f tygodniowo, dostaje sie od 28 albo 26? nie pamietam teraz..tygodnia ciazy az do 263go,28ego tygodnia po urodzeniu dziecka..czyli jakby nie patrzec ponad 50tygodni po 130f to jest ladny dodatek do zarobkow.

_analiza Przed laparoskopią dygam ciut. 24 października 2014, 10:53

Nowy cykl, nowa nadzieja.
Bez farmaceutycznych wspomagaczy, Clo idzie w odstawkę.

Kupiłam Dong Quai i guajazol, łykam wiesiołek zobaczymy co z tego będzie :)

Chłopu kupię kwas foliowy, bo ponoć polepsza jakość plemników.

Mimi1990 Czekajac na cud... 24 października 2014, 10:56

No hej dziewczyny!
Nic nie czuje, nic po prostu nic! Zadnych bolow piersi, zadnych plamien , ktore zawsze towarzyszyly mi juz praktycznie tydzien przed okresem. Co jakis czas czuje "cos" w podbrzuszu, jajnikach sama nie wiem ale na pewno nie jest to znaczacy bol tylko jakby ktos cos tam pracowal...czasami jakies uczucie w lewym jajniku czasami w prawym... Dzis mam 28 dc , poczekam jeszcze 2 dni. Raz juz mi sie zdarzylo , ze podniecalam sie ze jestem w ciazy a tu wyszedl klops z tego wszystkiego...i nagle w dniu mojej miesiaczki pojwily sie wszystie objawy. Wiec nie podniecam sie za bardzo i poczekam jeszcze te dwa dni i zrobie testowanie.

Najgorsze ze sie troche przeziebilam...

Pozdrawiam Was kochane z deszczowej Szwecji :*

2 lata temu. dokldanie. splodzilismy z Mezem syna.

soprecious68 W oczekiwaniu na wymarzone dziecko 24 października 2014, 11:38

No czesc ;)

Dziwnie to wyszlo. Przecietna para stara sie o dziecko nawet do 6 miesiecy a tu pstryk i juz ;D ale sie ciesze ;D Moj Ł. ciagle glaszcze brzuszek i oczywiscie zachwycony piersiami bo sa ogrmone i bardzo czule.

Pojechal naprawiac jakis parapet u tesciow a ja siedze sama i oczywiscie tutaj bo jak inaczej.
Popijam kawe (jedna dziennie) ale jakos mi nie wchodzi,nie ten smak juz. Meczy mnie straszna zgaga,noc w noc. Szczescie jest w tym,ze mdlosci mnie nie dotycza.

Dziwne uczucie, ze siedzi sie w domu na zwolnieniu i to ze swiadomoscia ze bedzie tak juz przez kolejne 7 miesiecy a pozniej nastepny x czasu, ale to chyba najpiekniejsze zwolnienie lekarskie jakie mozna miec;D

Mam cudownego faceta, zblizaja sie moje urodziny,pozniej swieta Bozega Narodzenia a ja dostalam najpiekniejszy prezent czyli dziecko ;)
Do tej pory chyba to do nas nie dotarlo. Najwazniejsze zeby roslo zdrowo i dobrze sie w brzuszku trzzymalo. Wierze ze bedzie dobrze;)musi byc;)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)