mallinka Mallinkowa wyczekiwanka 4 grudnia 2014, 21:37

Ale jestem wściekła. Zajezdzam do lekarza a pani mi mówi że chyba się pomyliłam bo pani dr przyjmowała 2 dni temu. Okazało się że zmieniła termin wizyty a położna mnie nie poinformowała :( na darmo jechaliśmy tyle km aż się popłakałam :( na dodatek dostałam plamienia a dziś 10 dc.

Zrobiłam co mogłam. Pozostaje czekać... Jakieś 14 dni niepewności. Św. Rito oddaję się pod Twoją opiekę...

MiK@ Drugi dziobek 4 grudnia 2014, 21:54

Aj... boli... I brzuch i węzły chłonne... :/ Dziś będę spała w szaliku, bo nieżle mnie powiginało i nie mogłam głową ruszać ale gorączki nie było więc funkcjonuje w miare normalnie, ale chorobie to się nie dam! Jutro pewnie wystartuje nowy cykl, bo właśnie brzucho zaczął boleć... W poniedziałek znów pójdę na badania hormonów, zobaczymy co tym razem wyjdzie. W środe spróbuję umówić się do gin. po Nowym Roku i znikam na jakiś czas. Będę mierzyła tempkę ale raczej zapiszę wyniki w kalendarzu a tu pod koniec cyklu. W grudniu i styczniu bez szans na ciąże, bo mąż albo na szkoleniach albo dyżurach... Ech uroki bycia żoną lekarza...

kotek89 rok starań i nic 4 grudnia 2014, 22:08

Wczoraj byłam u gin. Nic już nie ma:) Po miesiączce między 3 a 9 dniem cyklu badanie prolaktyny i tarczycy. Ciekawe ile razy będę tam łazić...

tsh 1,4 ;]

Ewela0313 lottery ticket 4 grudnia 2014, 23:27

Wszystko dzieje sie jakos tak szybko. Hmmm ... z jednej stroney to wcale sie nie dziwie . Invitro tutaj to niezly biznes, wiec na co czekac?! na 23 grudnia mamy wyznaczony dzien orientacji w klinice w ktorej beda robili invitro. fajna data . Dzien przed wigilia 23 grudnia podpisujemy cyrograf i do dziela. Mam taka malutka nadzieje, ze chociaz leki uda mi sie kupic w Polsce. Tutaj tu wydatek od 3 do 5 tysiecy dolarow :( No nic, uruchomilam juz telefon, wiec za pare dni bede wiedziala,czy jest szansa,zeby zalatwic te leki w Polsce. Tutaj pani doktor troche sceptycznie do tego podeszla, no ale do cholery, Polska to nie czarnogrod, sklad leku taki sam, wiec o co chodzi? Ze amerykanska firma farmaceutyczna zarobi o kilka tysiecy mniej? bo przeciez leki mysle, ze takie same


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 grudnia 2014, 23:28

Kocia kociowy pamiętnik 5 grudnia 2014, 00:15

Idę jutro do lekarza i trochę się denerwuję. Ciekawe co powie.
Śniło mi się wzburzone morze. Teraz poproszę coś przyjemniejszego ;)
ps. znalazłam taki link http://gosc.pl/doc/2258479.Jezu-Ty-sie-tym-zajmij
Jak już zaczynam świrować powtarzam sobie tą krótką modlitwę.

pps. Czasem zastanawiam się czy ktoś to w ogóle czyta ? :D

ppps. od dzisiaj - 4 grudnia biorę magnez, kwas omega 3 i folik oraz pije lampkę wina i jem orzechy żeby mieć grubsze endometrium.


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 grudnia 2014, 23:07

Miru Wyczekany On ,teraz wymarzona Ona 9 grudnia 2014, 17:14

Jesteśmy po wizycie.poki co za dużo nie widać ale szyjka ciążowa endo ciążowe i Kropek. Musimy poczekać do 30.12 bo wg usg to 4 tyg ciąży 2 tyg życia dziecka to się zgadza maleństwo takie :) mam być dobrej myśli i czekać.

Zapiedziul, zapierdziul, zapierdziul...w pracy..jeszcze tylko do wtorku i sroda, czartek, piatek juz lzej :D w nastepny weekend przyjezdza tesciowa i juz wiem, ze kupila malej rozowa posciel z misiami i jeszcze wrzosowa :D dzisiaj odejdzie nam jeden klient, bo zlamal reke, wiec nie bedzie tak zle, powinnismy szybciutko byc w domciu :D
wczoraj rozwiazywalam ze stasiem zadania z wzorami powierzchni kolo, obliczenia promienia itd..powiem wam, ze zdolniacha z tego mojego synka :D jestem strasznie dumna :D nawet moj antymatematyczny maz byl zdumiony :D ale siedzial z nami, wiec chyba juz tez rozumie :D hahah Dzisiaj po pracy mam w planach zobic barszczyk ukrainski, duzo bigosu ( pomroze), i spaghetti z pulpetami i chlopaki prosily ...moze uda mi sie cos wiecej pogotowac to w dniach zapierdzielu bede miala gotowy obiad chociaz...dobrze ze tesciowa przylatuje ( obiecala zrobic golabki na miejscu :D ) to pomoze mi toche ogarnac wszystko...sporo nam sie udaje teaz odlozyc, jestem bardzo zadowolona ;D
mala wczoraj siedziala cichutko, jakies pojedyncze ruchy..ale przedwczoaj byl pokaz sil, skopala mnie konkretnie...najbardziej kopie kolo polnocy ale zalezy od dnia nie zawsze dotrzymam takiej godziny :D
aaaa wczoraj mielismy klientke, z ktora rozmawialam 4 lata temu, na poczatku moich staran..przyznalam sie jej na fb ze sie udalo..miala wczoraj wizyta na tatuaz i przyniosla mi prezencik :D a raczej malej :D 2 pary skarpetusiek ( i love mumu, i love dad) i super zajebsity komplecik w cetke lampartka...geterki, sliczne bodziaki i czapusie do kompletu, wstawie pozniej zdjecie w studiu...:D


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 grudnia 2014, 08:12

KasiaeN. czekamy, czekamy... 5 grudnia 2014, 09:16

Dziś rano zobaczyłam delikatne krwawienie z dróg rodnych.Nie na bieliźnie tylko na papierze, podczas podcierania się. Zestresowałam się, od razu zadzwoniłam do mojej mamy. Mama pracuje w klinice ginekologicznej więc porozumiała się z lekarzem i ten kazał przyjechać o 10.00.Mam nadzieję, że będzie wszystko w porządku.Tak bardzo jestem szczęśliwa.Musi być dobrze!

Mam dziś doła, łzy do oczu napływają co chwila... minie wiem, jestem twarda, tzn mam twardą dupę bo serce mam zbyt miękkie. Mój mąż jeszcze nigdy nie miał awantury, to on jest ten nerwus, ja zawsze wszystko załatwiam spokojem i opanowaniem, duszę wszystko w sobie, popłaczę w samotności i wracam z uśmiechem.
Na sobotę i niedzielę mam gości, moje 2 przyjaciółki z mężami przyjeżdzają :) tak się cieszę, mieszkamy w trójkącie kazda z nas oddalona od siebie o ok 120 km :) i spotykamy się tak często jak to możliwe. Wyobraźcie sobie obie są w ciąży między nimi 2 tygodnie róznicy, obie starały się o dzieciaczki ok 2 lata :) teraz półmetek za nimi 22 i 20 tydzień :)
Wczoraj ustaliłam z mężem, że odbieram synka z przedszkola i jadę z nim na zakupy, a mąż miał posprzątać balkon (balkon mamy zamykany oknem więc mój mąż zrobił na nim totalny burdel że nawet nie mam gdzie nogi włożyć, narzędzia jego leżą piła, wiertarka .. prosiłam by powynosił). Ja odebrałam synka mój mąż mówi, ze jedzie z nami na zakupy, już byłam niepocieszona ale ok, miałam po niego zajechać ale był korek, mąż dzwoni że zanim ja dojadę to spotkajmy się na ul..... pojechałam jak kazał bo na skróty szybko tam można dojść. Za chwilę mąż dzwoni gdzie jestem bo on pod przedszkolem, a ulica gdzie kazał mi jechać jest ulicę dalej... i wściekły na mnie jak osa. Mówi, ze trzeba było pomyśleć i czekać pod przedszkolem.... a ja mówię trzeba było tak powiedzieć a nie kazać jechac na ulicę dalej gdzie od nas jest najbliżej. Skończyło się, że na zakupy nie pojechał poszedł do swojego kuzyna posiedzieć, balkon nie sprzątnięty ... dziś nawet nie przeprosił.
Rano wstał, nie złożył mi nawet życzeń. Gadał normalnie... pytam a Ty co zły dalej? a on, że nie ale dopiero się obudził i jest niewyspany. Jak co roku dostanę kwiaty pewnie, a ja nie chcę kwiatów mówiłam mężowi z 2 tygodnie temu, ze nie chcę kwiatków bo kupuje zawsze bukiet a kwiaty usychają, mówiłam kup mi depilator do nóg i jak chcesz to jedną ładną różyczkę. Mój mąż 2 dni temu pyta i co na urodziny chcesz? depilator czy coś? Wiem jedno na pewno nie dostanę nic co najwyżej kwiaty a depilator mi zamówi na Święta, a sama go wybiorę pewnie, sama zrobię przelew ...
Mój kochany synek wczoraj pomagał mi upiec ciasto :) narysował serce na kartce, dziś śpiewał sto lat :) i powiedział, że mnie kocha :) To jest miód na moje uszy.

Dziś sobie siknęłam na test bo miałam 3 testy :) nie liczyłam na nic, nawet się nie zawiodłam. Wiem, że ten cykl już stracony... trudno.

AAa a jeszcze dziś mąż mi powiedział, że znajomi nasi się zapowiedzieli, że może wpadną... oni nie wiedzą, że mam urodziny wiec tak wpadną... szkoda, ze mój mąż nie pomyśli, nie kupi winka nie zechce spędzić miło ze mną tego dnia. czuję się podle... w swoje urodziny.

Kocia kociowy pamiętnik 5 grudnia 2014, 10:06

No to bylam u lekarza. Można powiedzieć że grubość mojego endometrium olał, dał skierowanie na hormony i kazał iść na hsg a później już nie do niego tylko do kliniki leczenia niepłodności. Sama nie wiem co dalej robić. Byłam jakis czas temu u przypadkowego ginekologa po receptę i rozmawialiśmy o tym że nie mogę zajść w ciążę i że będę miała hsg. Powiedział że to jest badanie inwazyjne i że na początek można zbadać bardziej prozaiczne sprawy. Więc poszlam do kolejnego lekarza, tym razem specjalista od niepłodności. Ten znowu mówi ze hsg to podstawa zaraz po badaniu nasienia a pozniej to kilka inseminacji i in vitro. Nie macie wrażenia że specjaliści w tej dziedzinie sprawiają wrażenie że celem jest in vitro? Jak to uslyszalam to mnie trochę przytkalo ...


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 grudnia 2014, 10:50

wczoraj na teście jedna kreska hmm dziś temp w gore, dol psychiczny KURDE JA NIE JESTEM WORKIEM DO WYZYWANIA SIE... smutno mi baaardzoooo.....

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 5 grudnia 2014, 10:18

Tak to chyba w zyciu jest, ze jak tylko cos pochwalisz to na bank dostaniesz na drugi dzien mega masakre. Wczoraj pisalam, ze jest dobrze. Dzis wstalam rano, tempka mi spadla o ponad 0,15 stopnia. Mysle sobie, nic to, przeciez sie spodziewalas ze nic z tego nie bedzie. Mysle "dalej juz bedzie lepiej". O ja naiwna! Od kilku dni mam sajgon w pracy, musze byc na czas. Moj S oczywiscie ma to w nosie i bierze prysznic przez pol godziny, a potem konczy pic kawe - przez co nie wyrabiamy sie na czas z wyjsciem z domu i spozniam sie na autobus. Tak wiec spoznilam sie na autobus, ktory odjechal 20 sekund wczesniej - a potem 3 kolejne wypadly z obiegu przez korki - i przyjechalam do pracy bardzo solidnie spozniona. Szef mnie objechal i atmosfera zrobila sie ciezka.

A teraz sobie siedze, pisze w pamietniku, adrenalina spadla...
Jak tak dalej pojdzie, to niech wyniki moich badan dzis jednak nie przychodza. Tak sie boje tego AMH, to prawie jak wyrok...

klaudiaslask nasze starania o kropeczka 5 grudnia 2014, 16:50

witam kochane 32 tydzień zaczęliśmy :DDDDD już mam prawie całą wyprawkę poza łóżeczkiem i komodą którą to teściowa chce zakupić no i trzeba czekać hihi już czuję to coraz bliżej ale dzisiaj czuję się jakoś tak chorobowo spałam do 12 z przerwą na zaprowadzenie Adasia do przedszkola i pewnie spała bym dłużej ale trzeba bylo obiad ugotować i małego odebrać więc jakoś się dźwigłam z wyrka ciągle się źle czuję jestem ciągle ospała na dodatek szykuje mi się weekend egzaminowy w szkole a ja nie umiem się zabrać za naukę do tego jutro teściu i teściowa robią imieniny i urodziny teścia rocznicę ślubu mikołajki i Barbórkę za jednym razem :o i jak ja mam wstać dzień później o 6 ? chyba sama się zbiorę o godzinie 20 do domu spać bo nie dam rady :P jeszcze tyle przygotowań do świąt zostało a ja mam takiego lenia no i muszę wziąć się za wypranie malusich ubranek i wyprasowanie ich :) ale może jutro będzie lepiej uciekam uczyć się dalej a was wszystkie mocno ściskamy i całujemy wsze maluszki w brzuszkach :*

:) :) :) :)
03.12.2014 byliśmy na USG prenatalnym u naszego lekarza prowadzącego. Z wizyty jesteśmy bardzo zadowoleni. Wieści bardzo POZYTYWNE. I na co było tyle stresu i lęku? Ale to chyba normalne, że już tak do końca ta niepewności i pewnego rodzaju obawy będą ze mną.
Wracając do wizyty to tak: Maluszek ma już 7,15cm, serduszko ładnie bije ~160ud/min, NT 1,6 - czyli bez zmian tak jak tydzień temu w poradni genetycznej tak i teraz lekarz mówił, że dobrze jest, NB (+) a wielkością odpowiadał Maluszek 13t+2dz czyli jesteśmy w 14tc :) jak ten czas szybko mija a Bobas rośnie jak na drożdżach tylko jeszcze czekać aż pojawi się odpowiedni brzuszek. A na USG widzieliśmy też różne narządy - wszystko OK, dwie rączki, nóżki, policzyliśmy paluszki - wszystko na tym etapie ciąży jest w normie. Płci lekarz nie podawał bo mówił, że mógłby obstawić na 51% a to bez sensu dla mnie więc wolę poczekać i mieć pewność w późniejszym czasie. Kolejną wizytę mamy 29.12. więc jeszcze naszego Bejbika w tym roku zobaczymy. To będzie ok 18tc więc może wtedy lekarz coś o płci powie <3
po wizycie też lekarz kazał stopniowo odstawiać dup-ka i tak od wczoraj bierzemy 2x1tabl. i tak do ndz włącznie a od pn już wcale. Mam nadzieję, że nic niemiłego mnie nie spotka. Ogólnie to ta wizyta w porównaniu do tej w poradni była mega mega zajefajna, lekarz wszystko dokładnie pokazał, powiedział co i jak. USG trwało ok 20 min. Tylko nasz Skarbuś taki wstydliwy, że do zdjęć w większości pozował pleckami :P
A to Nasz Maluch : 28v7xib.jpg
Teraz jeszcze pozostaje czekać do 11.12. na wizytę w poradni genetycznej gdzie już będą wyniki badań z krwi - Boże daj Nam cierpliwość i wiarę w to, że będzie wszystko dobrze <3 Czuwaj nad Nami - proszę <3 <JUT><


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 grudnia 2014, 10:36

Martuś86 Do dzieła 5 grudnia 2014, 10:41

"Załóż, że staranie się o dziecko to proces a nie zdarzenie. Spośród wszystkich par aktywnie starających się o dziecko tylko 30% par zachodzi w nią w pierwszym cyklu. Po 3 cyklach w ciąży będzie około 59% wszystkich starających się par, po 6 cyklach 80%, po 12 cyklach 85%, a w przeciągu 4 lat zajdzie w ciążę około 95% wszystkich starających się par. Około 5% par będzie starało się o dziecko dłużej niż 4 lata."

<3 27+4 <3

Po różnych przygodach w końcu "wozidełko" naszej Księżniczki jest w domku :)
A oto i one:
ukdduhc9nwp0_t.jpg
cftnad0p3h9a_t.jpg
tanpf393vyje_t.jpg
2mkasxrclqc5_t.jpg
k1u3jgky5hnl_t.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 grudnia 2014, 10:48

Nigdy bym siebie nie podejrzewała o takie zmiany nastrojów! Wczoraj wszystko super, ale już wieczorem coś zaczęło się dziać, bo... (uwaga!) poryczałam się, bo mam @!!! I wcale nie dlatego, że na coś liczyłam, bo ten cykl z góry przecież był "stracony", ale z bezsilności i braku panowania nad własnym ciałem. Normalnie moje @ trwały chwile i były bezbolesne, a wczoraj musiałam (mimo ogromnej tolerancji na ból) wziąć kilka tabl. przeciwbólowych, leje się ze mnie niemiłosiernie (przepraszam za szczegóły;)) i nie mogę nawet na godzinę wyjść z domu:/

A dziś tylko ten stan się pogłębia. Może to ta pogoda? Albo standardowy, nerwowy piątek zwiastujący, to że jutro powinnam się cieszyć kolejnym tc, już 15-tym...? Często zastanawiam się jaki mój Maluszek teraz byłby duży, czy by dawał już znać o sobie, czy byłaby to dziewczynka, tak jak czułam...

Niesamowite jest to jak życie się przewartościowuje, gdy sie czegoś bardzo pragnie. Kiedyś wizja wakacji we dwoje w Grecji była kusząca, a teraz chciałabym ja pokazać dziecku. Każdy spontaniczny weekend nad morzem jest już niczym, bo jest nas "za mało".

Aniołku, proszę Cię o rodzeństwo, to na ziemi, dla Ciebie... z Twoimi oczkami, żebym patrząc na nie, mogła widzieć też Ciebie:)

Miru Wyczekany On ,teraz wymarzona Ona 5 grudnia 2014, 11:36

Ciąża rozpoczęta 17 października 2014


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 lipca 2017, 23:11

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)