A TAKIE BĘDĘ WYSYŁAĆ DZIEWCZYNOM CODZIENNIE

UWAGA !!! ŚLĘ


mis_W.gif
mis_I.gif
mis_R.gif
mis_U.gif
mis_S.gif
mis_K.gif
mis_I.gif

i takie też będą
litery032.gif
litery018.gif
litery027.gif
litery030.gif
litery028.gif
litery020.gif
litery018.gif


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 grudnia 2014, 17:04

Słucham radia i słyszę masę piosenek świątecznych. Z jednej strony tak strasznie się cieszę na święta, bo uwielbiam, ale z drugiej co to za magia gdy mam tylko jedno marzenie i wiem że szanse marne? Tak wiem, zdaje sobie sprawę z tego że mogę w święta się dowiedzieć że w tym miesiącu się uda, ale jakoś czuję że jeszcze długo się nie uda... życie ma w dupie to co ja chcę i daje to wszystkim innym w koło...
Dobrze że ten 2014 się kończy, bo już mam dość. Może 2015 będzie lepszy?

w piątek byłam w szpitalu na HSG - było to dla mnie przeżycie nie do opisania...
mówili mi wszyscy że jestem twarda, dzielna... wszystko zawsze robiłam bez znieczulenia - jestem odporna na ból... nie tym razem...:/

może od początku...
zostałam przyjęta na oddział, oczywiście troche musiałam poczekać..
włożyłam piżamę i czekałam aż ktoś założy mi welfron.. przeszłam standardowe pytania no i przyszła kobita która próbowała założyć mi welfron... ( w sumie tego jednego bałam się przed wizytą w szpitalu :D )... wkłuła się w piękną grubą żyłe którą widać z 1km ale czuła jakiś opór, wiec dalej coś tam próbuje... w końcu zostawiła i powiedziała ze widocznie mam taką naturę żył, no ok, bolało ale spoko nie było najgorzej, dopiero poźniej poczułam.. a dzisiaj zauważyłam jąk mam siną i obolałą rękę...
znowu wyszlam na korytarz i czekałam az będzie wolny rentgen.. pol godziny minelo podjechali po mnie wózkiem.. usiadłam i pojechaliśmy na salę zabiegową, zaczelam się trząść ze strachu, a w sali na dodatek było strasznie zimno :/
przyszły dwie panie doktor - naprawde bardzo fajne, sympatyczne kobiety poza nimi jeszcze były 2 panie obsługujące rentgen i jedna położna..
położyłam się na stole, nogi miałam położone na nogach Pani doktor...ustawiali mnie chyba z 10 min... wsztrzykneli mi jakiś srodek, po którym czułam się wiotka i ociężała ( coś na B..) i zaczelo sie zakładanie aparatury...
czułam się jakby mi wnętrzności wyciągali, ciągneli... ból ogromny.... najbardziej bolesne było wstrzykiwanie kontrastu... po kontrascie wszyscy wyszli szybko z sali żeby móc zrobic zdjęcie, a tu ZONG....RENTGEN NIE ZADZIAŁAŁ... ja wyje z bólu... kobity latają obok mnie grzebią przy rentgenie próbują jeszce raz znowu nie działa, za trzecim razem się udało... oczywiście BYŁO ZA PÓŹNO... na zdjęciu nic nie było widać więc powtórka... jeszcze raz kontrast... znowu ogromny ból... uspokajają mnie ze jeszcze chwilka... znowu wyszli zrobili zdjęcie ... ale z rentgenem dalej coś nie tak ponieważ zdjęcia technicznie nie są poprawne...
Lekarki powiedziały że nie wiedzą czy miałam niedrożne jajowody... a na zdjęciach nic nie widać ... :(
Jedynie co mogą stwierdzić że najprawdopodobniej jeśli nie były drożne już są ponieważ kontrast zaczął wyciekać...
Po zabiegu kręciło mi się strasznie w głowie i nie umiałam się uspokoić psychicznie - strasznie załamana byłam... już nic nie bolało, a płakałam nie wiem z jakiego powodu...
teraz czekam na wypis ze szpitala zobacze co tam napiszą no i w przyszłym tyg do mojej pani doktor ze zdjęciami i opisem - może ona coś powie..

NIE POLECAM NIKOMU...

Lollis Ja + On + Ona ...i ? 8 grudnia 2014, 15:02

29 tc + 2 dni
82 dni do porodu

Jesteśmy z wagą do przodu o 8 kg !!! Trzeba będzie odstawić Nutellę i inne łakocie, zdecydowanie !
Z ruchem u mnie też jest dosyć kiepsko... zwalam wszystko na swoje marne krążenie, ale będę musiała się w końcu zacząć ruszać na małe spacery, bo inaczej będzie ciężko.
Miałam nadwagę przed ciążą i powinnam przytyć max 10 - 11 kg, a tu ile jeszcze przede mną !
Skończę pewnie na 15 kg do przodu jak nic, jak się za siebie nie wezmę.
U mnie jest to o tyle kiepsko, że im będę większa, tym większy nacisk na moje i tak już obciążone żyły.
Poza tym nie chcę zostać ciężarówką :(
Wczoraj już patrzyłam kiedy można zacząć ćwiczyć po ciąży, ale pewnie jeszcze będę musiała to skonsultować z chirurgiem.
Obwiniam też siebie za to, że nie bardzo zmieniałam dietę w związku z ciążą, co powinnam zrobić. Dalej jem to na co mam ochotę, a ostatnio ze słodyczami mocno przesadzam...
Niech ktoś na mnie nakrzyczy ! :P

Lili potrafi mieć czkawkę nawet 3 razy dziennie, o dziwo czasem nawet ją widać. Dostała jej dzisiaj gdy się kąpałyśmy :D

Jakoś tak dziwnie mi będzie nie być w ciąży, już się zdążyłam przez te kilka tygodni przyzwyczaić.
Pomimo tego, że ciągle narzekam i radzę swoim znajomym żeby się jeszcze 10 razy zastanowiły zanim zaczną się starać, to nie żałuje. Ani tego, że będę młodą mamą, ani tego, że w ogóle na ciążę się zdecydowałam.
Chyba jestem jakaś dziwna, ale ekscytuje mnie myśl o porodzie :D
Jakoś tak... nie mogę się go doczekać :D

be28c453fa65addfmed.jpg

Dziś 7dpt, 27dc.. Normalnie mam cykle 27-28 dniowe i zastanawiam się czy jednak robić jutro betę. Objawy bólu @ jakby trochę mniejsze, ale nadal jak pochodzę to ciągnięcie czuję w podbrzuszu (prawy jajnik aż do pachwiny).
Pojawił się wynik piątkowego progesteronu 80,7. To chyba dobrze, że wysoki..
Od wczoraj czuję się coraz bardziej infekcyjnie.. łamanie w kościach, wieczorami dreszcze, zatkany nos i gluty do pasa.. Mam nadzieję, że to nie wirus sprzedany przez teściową (od kilku dni po domu chora chodzi).

Złapałam się na pewnej rzeczy, którą robiłam nieświadomie - głaszczę się po brzuchu..
Może to mój matczyny instynkt podświadomie nakazuje pokazać Kruszynce, że ją kocham i pragnę całym sercem by zadomowiła się i z nami została...

EDIT 21.45: przechwaliłam znikające bóle -znów bebzun jak na @ boli.. to chyba przez stres - dziś betowały dwie koleżanki :) jednej się udało :) drugiej nie :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 grudnia 2014, 21:46

Panika… Bolą mnie piersi, mam mdłości, nie mam okresu… Niech już ta wstrętna @ przychodzi. Miała przyjść wg moich obliczeń w sobotę, zrobiłam test, ale wyszła jedna kreska. Przecież ja teraz nie mogę być w ciąży. Nie mam leków.
W piątek byliśmy na badaniu nasienia. Mąż był dzielny. Kupiliśmy też wreszcie regał na książki, trzy lata czekałam.
W zeszłą niedzielę robiłam mężowi imprezę 30-stkową dla rodziny, a przedwczoraj imprezę dla znajomych. Jedna koleżanka była w ciąży, bałam się, że jej ciąża to będzie temat przewodni imprezy, na szczęście nie był. A brzuszek ma już fajny…
Mój mężaty zaczął się dziwnie zachowywać. Jakiś taki miły, przytulaśny się zrobił. Jak nigdy. Ewidentnie coś knuje.

jonka91 Małe co nieco o Nas.. 8 grudnia 2014, 15:25

Muszę się pochwalić, że leżenie, lutka i no-spa na prawdę pomagają! Szyja wróciła prawie do swojej wcześniejszej długości aktualnie ma prawie 3 cm, pięknie zamknięta. Niby dostałam przyzwolenie na większą aktywność, z zastrzeżeniem nie mycia okien, nie odkurzania, nie mycia podług!!! :P ale chyba jeszcze parę dni się będę oszczędzała i bliżej Świąt zacznę w miarę normalnie funkcjonować, co by losu nie kusić i donosić ciążę do magicznego 37tc (już tylko 15 dni!), a później niech się dzieje wola nieba.. :)

Bergo Bergo - nowa ja 8 grudnia 2014, 16:41

Dopiero teraz zdaję sobie sprawę jak bardzo beztroski był czas ciąży, jak piękne to były dni. Absolutnie nie spodziewałam się, że będzie tak ciężko. Była wczoraj moja mama. Została z nami cały dzień. Powiedziała, że wydawało jej się, że mam tak bardzo trudno jak ona miała z moim bratem. Ale myliła się. Stwierdziła, że mam o wiele, wiele trudniej! Że nie wie skąd biorę siłę, że podziwia mój uśmiech i spokojny ton głosu, że widzi moje zmęczenie w oczach. Próbowała zająć się małym. Ale mimo najszczerszych chęci nie dała rady. Musiałam go kołysać sama na piłce i stosować moje przećwiczone triki- odpowiednio otulić, odpowiednio przytulić, ukołysać, itd. Mama posprzątała nam dom, mamy też już choinkę :) A w rodzinnym domu szykuje mi już pokój i prosi, żebym przyjechała jak tylko tata się do końca wyleczy. Chce nauczyć się małego, odciążyć mnie i dać mi szansę się wyspać i nawdychać świeżego powietrza. Chętnie skorzystam, bo rzeczywiście psychika mi siada. Wcale nie jestem taka uśmiechnięta. Zdarza mi się złościć na dziecko, jakby to że go boli to była jego wina. Czuję się z tym okropnie...
Mały dostaje taką serię leków, że sama nie wiem czy nie za dużo: Ursofalk na sprzężenie kwasów żółciowych, Papaweryna na skurcze brzucha (kolka?), Biogaya jako probiotyk, Infacol na kolki i gazy, Delicol do rozkładania laktozy, Hydroksyzyna doraźnie na świąd i wyciszenie, witamina D, Fenistil na świąd codziennie, Debridat na refluks, a miał jeszcze Omeprazol i Essentiale ale te dwa odstawiliśmy... Nie powiem, żeby było o wiele lepiej... Są chwilowe momenty spokoju, jak sobota kiedy zaliczyliśmy zdjęcia, imprezę i pięknie spokojnie przespaną noc- bez zwijania się w łóżeczku, jeków, wiercenia. Ale zaraz potem mamy kumulację dni jak wczoraj i dziś- marudzenie przy jedzeniu, ciągłe krztuszenie się, czkawka, kasłanie (to nie z przeziębienia), niepokój, płacz, prężenie się...
Wszystko zaczyna się zwykle około 6 rano. Ostatnie dwie noce w ogóle fajnego rytmu nabrał- zasypia około 20-21 i śpi do 1, potem pobudka o 5 i następnie o 8, a potem dosypiamy do 10. Najfajniejsze jest wspólne spanie w łóżku od do 10 :) Mój pitulek malutki tak się słodko tuli :) Ale od 6 rano zwykle już zaczynają się bóle i niespokojny sen ze stękaniem i napinaniem nóżek... Dziś wpadłam na nowy trop. Ja i P. dwa lata temu przechodziliśmy gronkowca. A może któreś z nas nadal go nosi? Może mały się zaraził? Powiedziałam o tym lekarce. Kazała jutro dać kał na posiew. Więc może mój trop ma sens skoro tego nie olała...
wlbonp.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 grudnia 2014, 22:43

Z serii badań:
TSH = 0.54
hmmm nie wiem czy nie robi się powoli za małe...

USG
Dwa pęcherzyki ok 12mm, po jednym na jajnik więc do owu jeszcze chwila, w czwartek może zrobię kolejne usg.

HSG
Rozmawiałam z gin, wyklucza starania w cyklu z badaniem, ale uznałyśmy że zrobię. Jutro podzwonię i popytam co gdzie i jak, badanie nie prędzej niż w styczniu.

No i tak jak myslalam,nie udalo sie.Jeszcze w czwartek dostalam @.
Weekend zbyt mily nie byl.No owszem,przyszedl Mikolaj -od Fuma,tesciowej i rodzicow dostalam jakies slodycze.Fum mi jeszcze perfumy kupil.
Ale potem same niepowodzenia-dyrektor sie przywlokl na hospitacje,jak wracalam ze szkoly to jakis oszolom jechal srodkiem drogi i grzal jak Kubica.Zdazylam zjechac ale trzasnal mi w lusterko i szybka poszla.
A w niedziele bylismy u tesciow a tam akurat zjechala ciotka Fuma,ktora dopiero co zostala babcia.Oczywiscie temat tylko jeden.Widzialam,ze tesciowa zalapala o co chodzi po spojrzala na nas i zmienila temat ale ciotka nie dawala za wygrana.Zmylismy sie stamtad w przyspieszonym tempie.
Teraz to moze byc tylko lepiej

menka Project BABY in progres 2 ... 8 grudnia 2014, 17:09

dzisiaj miałam debiut w mierzeniu temperatury - rano 36,52. Ekstra jest móc siebie obserwować aby poznać lepiej organizm tylko dlaaaaaczego temperaturę należy mierzyć rano? hehe to znaczy wiem dlaczego ale dlaaaczego? Jestem tak ogromnym śpiochem i dla mnie to naprawdę katorga budzić się budzikiem o tej samej godzinie. Eh coś czuję że mierzenie temperatury nie będzie moim stałym nawykiem ..

Ralpina Matylda? 9 grudnia 2014, 18:08

Pani Enokrynolog (gaduła przeokropna) mówi, żeby się tymi przeciwciałami nie przejmować. Dała mi Euthyrox do łykania i kazała powtórzyć hormony za kwartał. No i dała skierowanie na USG tarczycy (nie pline).

Dzisiaj poszłam zrobić cytologię. Mam przyjść z książeczką poprzedniej ciąży (przecież tam nic nie ma!? poza tym, że tyłam jak hipopotam (blisko 20kg!!!).

Dziwny ten ginekolog. Ale ta laska co u niej byłam poprzednio też mi się nie podoba... Więc pewnie z nim zostanę.

No i poza kwasem foliowym (który zasugerował również mężowi :), łykam jeszcze Omega 3, no i ten Euthyrox... A nawet jeszcze nie zaczęłam się starać...

Zrobiłam test ovu. NIC. Za wcześnie jeszcze... Ale tak na wszelki wypadek, że może wczesna owulacja albo co... Jak namówić P do seksu w dni płodne jeszcze w tym cyklu??? Ja chcę już wysikać dwie kreski na teście... Ech... Odbiło mi.

Majka zasnęła na podłodze. A ja myślę o Matyldzie... :)

Hermiona Co to będzie? 9 grudnia 2014, 18:09

Pisałam już w komentarzu pod wykresem, że się jakieś dziwy dzieją z tym, jak system liczy owulację...

Pytanie: co to jest termometr owulacyjny i czy termometr elektroniczny z apteki nie jest OK?

basia1614 wielkie nadzieje... 8 grudnia 2014, 18:21

następne dni lecą. dziwnie jest tak żyć w niewiedzy:/ Wczoraj mnie zaniepokoiły jakieś czerwone niteczki na papierze. Na @ jeszcze za wcześnie:/ nie wiem co to mogło być:/ Dzisiaj byłam na badaniach TSH i jestem bardzo zaskoczona wynikiem 1,3. Cudownie :) jedyna dobra wiadomość :) Jutro idę do lekarza rodzinnego mam nadzieję, że przepisze mi te leki od tarczycy bez problemu, ponieważ na wizytę do endokrynologa to sobie pewnie poczekam. Pewnie - jeszcze się nie umówiłam :/ demencja ;p

Mój wykres mnie zaskoczył, wg niego miałam już owulację. Nie wiem, nigdy wcześniej nie mierzyłam temperatury, nie obserwowałam śluzy... Ciekawe, czy faktycznie jestem już po... Raczej nigdy nie odczuwałam specjalnych oznak tzw. "połowy"... Może kilka razy bolała mnie brzuch, jak na miesiączkę i to tyle...Mama zawsze mówiła "masz połowę pewnie" :) Także pozostaje mi tylko czekać i modlić się żeby @ nie przyszła i Mikołaj pod choinkę przyniósł 2 kreski;p
Jedyną oznaką, którą zauważyłam to suchość.... ale nie wiem czy to dobrze czy źle.. no i faktycznie pod koniec ubiegłego tygodnia śluz się rozciągał... Wpisuję w google hasło "brak śluzu po owulacji" i ile stron tyle różnych opinii, także pozostaje mi czekać i mieć nadzieję, że będzie dobrze

MiK@ Drugi dziobek 8 grudnia 2014, 20:09

No i po stresie :) Nie taki diabeł straszny ;P
Taka moja natura - zrobiłam dziś badania FSH, LH i estradiolu. Oczywiście, że środkowe wyniki :)
FSH 6,69mlU/ml (2,9- 12,0)
LH 4,43mlU/ml (1,4-8,0)
estradiol 43,19pg/ml (22-217)
To skąd te mega długie cykle...
Może i powinnam przyjać to do wiadomości, że tak mam, ale jak policzyłam 7 @ w tym ROKU to mnie przeraża... Aaaaaaaaaaa...

Różyczka Przyjdź do mnie. 8 grudnia 2014, 18:27

Pisałam już o niedoborze witaminy D?
Niestety mam i to duży... 3 tygodnie suplementacji, jeśli nie dobiję do normy to kiepsko. Lekarz mówi, że to ważne, żeby wit D było ile trzeba zwłaszcza przy in vitro. Łykam 2 tabletki dziennie i jem więcej tłustych ryb, mam nadzieję, że uda mi się podnieść jej poziom. Ech...
Zanim powtórzę badanie miną 2 tyg. Za tydzień zaczynam brać Estrofem ( jakieś dkutki uboczne? ) a 23.12 USG. Ale jestem podekscytowana. Tak bardzo wierzę, że się powiedzie ;)
Poza tym mam zajętą głowę malowaniem i zakupami do nowego miejsca, które będziemy wynajmować. Duuuże mieszkanie na drugim piętrze domu i duuuży pokój dla dziecka ;) Planujemy się prseprowadzić 23.12 ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 grudnia 2014, 18:34

Jakiś ciężki czas ostatnio... Hormony dają się we znaki no i kilka smutnych wydarzeń w moim otoczeniu. Wczoraj zobaczyłam w internecie zdjęcia z pogrzebu trzech dziewczyn, które zginęły we wsi obok. Płakałam jak głupia. Te białe trumienki... Straszne. Niedawno tez zmarł teść mojego brata. Też mało nie płakałam na pogrzebie. W ogóle mam huśtawki nastrojów, raz cieszę się bardzo że jestem w ciąży, a potem wydaje mi się że coś jest nie tak... Normalnie karuzela!

Przełożyłam dziś wizytę na tą środę, bo złapałam jakąś infekcję a może nawet grzybicę :( Już dłuższy czas to trwa, żuravit i witamina C nic nie pomogły! Wydawało mi się że już przechodzi ale jednak nie. Boję się żeby to nie zaszkodziło dzidziusiowi...

Proszę Was, trzymajcie mocno kciuki w środę! Bo mam pełno jakichś głupich myśli...

Mimi86 No więc ivf 9 grudnia 2014, 18:46

Długo myślałam nad założeniem pamiętnika i wreszcie dziś nadszedł ten dzień... myślę, że fajnie będzie kiedyś poczytać o swoich przemyśleniach/przeżyciach.
Tu zapewne nie będzie wiele wpisów, ale obiecuje sobie, że jak tylko zajdę w ciąże to będzie ona dokumentowana w moim własnym fioletowym pamiętniku :)

Jutro nasz wielki dzień... tak bardzo się cieszę i tak bardzo się boję. Cieszę się bo zaokrentuję w brzuchu naszego mrozaczka (być może będzie to moja wymarzona córeczka-przyznaje się bez bicia mam marzenie o słodkiej rudej Alicji). Z drugiej strony tak bardzo się boję, że się znów nie uda, znów zobaczę ten cholerny wynik betaHCG,1,2 :(. Ale to chyba normalne, że mam tak ambiwalentne uczucia, każdej nowej sytuacji towarzyszy ekscytacja pomieszana ze strachem.... teraz czekam i przepełnia mnie miłość <3

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)