Znowu mnie wzielo na pisanie. Zblizaja sie SWieta Bozego Narodzenia. Okres czekania na Zbawiciela i nmoje czekanie na 2 kreski.. Wszyscy sie ciesza,lataja po sklepach za prezentami, planuja gdzie postawia choinke jakie ryby beda przygotowywane itp. A ja nie lubie tych swiat ze wzgledu na Wigilie dla mnie to jest niesamowity dzien,ktory jest raz do roku. TAk naprawde w glebi serca sie ciesze ze nasi rodzice sa wciaz z nami a z drugiej strony boje sie bo zawsze tylko ja rycze jak male dziecko kiedy mam skladac zyczenia. W tamtym roku nie moglam nawet slowa wydusic bo ja im wszytskim te wszystkie zyczenia zycze z glebi serca a nie tylko zeby cos powiedziec. U tesciow to mi sie wydaje ze najwazniejsze tam jest tylko jedzenie. I znow uslysze zyczenia typu,, alego dzidziusia byscie sobie w koncu zrobili". U nas nikt mi tak bezczelnie nie powiedzial. A w tym roku mamy byc u tesciow!!!
A tak z innej beczki to mamy smutna sytuacje w domu- mojego tate zwolnili z pracy. Ciagle chodzi zamyslony i nie moze sie z tym pogodzic. A brakuja mu tylko 3 lata do emerytury!!! Tak bardzo bym chciala mu dac wnuka by mogl go uczyc wszystkiego i zabierac go na przejazdki traktorem. Wiem ze z tego baaaardzo by sie ucieszyl. Zawsze marzylam by rodzicow poinformowac o ciazy w trakcie wigilii. Lecz w tym roku tak na pewno nie bedzie.. Jak juz to po:-)))
Postęp!
Porządki zrobione
i o dziwo nie pokłóciliśmy się z mężem 
Od wczoraj jakoś tak mi lepiej 
Ps. Wybaczcie, że jeszcze nie poprawiłam tych zdjęć, ale obiecuje, że jak tylko dorwę się do komputera to to zrobię.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2014, 18:27
Dziś dzień spadku nastroju i przeczucie, że się nie uda...
mam huśtawki nastroju.
do tego mąż mi się przyznał, że ta jego durna praca go tak stresuje, że myśli o niej cały czas, budzi się w nocy, nie może się na niczym innym skupić. on nie nadaje się do pracy w korpo - zbyt emocjonalnie do wszystkiego podchodzi, przejmuje się wszystkim i wszystkimi, a ludzie to wykorzystują.
ostatnio dostał od kolegi propozycję współpracy i ja zrobię wszystko, żeby z niej skorzystał i uwolnił się od ryjącej głowy i dociskającej śrubę korpo.
Toż "TO" się dopiero pojawiło w postaci cyferek na kartce a już mi przemeblowuje życie i się panoszy. Małż wstawał dziś wcześniej no więc postanowiłam zrobić nam ciepłe śniadanie bo przed nim kawałek drogi samochodem. Wyjęłam z lodówki masełko i 6 jajeczek. Myślę hmmm taka jajeczniczka na masełku to jest coś
. Siup masełko na patelnię, potem jajeczka, mieszam i czuję jak mi COŚ podchodzi do gardła..... i jest niebezpiecznie blisko otworu zwanego jamą ustną. Konkluzja jest taka, że Małż pożarł mlaszcząc jajówę z 6 jaj a ja 2 godziny później pisząc tego posta jem muesli z jogurtem naturalnym i miodem zagryzając mandarynką i ananasem. Co jajeczniczki nie lubimy Karaluchu jeden. Poczekaj zemszczę się 
@ przyszła:(ehh...już nie wiem co mam robić...
ale przynajmniej nie płakałam..byłam w szkole i musiałam się jakoś trzymać..ale chwilami było ciężko:(...co ja robię tu...nie odnajduje się w tym wszystkim..jest mi ciężko..niby się powinnam cieszyć...ale jakoś nie potrafię..nie jestem optymistka..może kiedyś byłam..ale dawno temu..
Dzień zaczął się o godz. 5:30...
M. zawiózł mnie do poradni przed 7 rano. Załatwiłam wszystko, co chciałam, a przede wszystkim L4, które od razu zaniosłam szefowej. Szefowa zapytała mnie czy będę chciała wrócić do pracy. Powiedziałam, że wrócić na pewno, ale nie wiem kiedy. Poza tym skąd mam to wiedzieć? Może wrócę zaraz po macierzyńskim, a może za 5 lat???
Nie przewiduję powrotu za miesiąc czy dwa...
Dostałam też skierowanie na WR, HCV,HIV, morfologię, mocz, glukozę. Poszłam od razu do labo, bo i tak byłam bez śniadania. Siknęłam w pojemniczek. Zapytałam w labo czy tyle wystarczy, bo więcej nie mam, ale na szczęście wystarczyło.
Wizyta umówiona na 13 stycznia.
Do tego dnia mam L4.
Jestem dobrej myśli.
Teraz tylko odpoczynek, sen i spokój mnie interesuje.
25DC MAŁPA ROZPOCZELA NOWY CYKL, NIE BEDZIE CZARUJACYCH SWIAT I PIEKNEGO PREZENTU
Wreszcie jest ! miesiączka .Nie mogłam się jej szczerze doczekać bo pani doktor powiedziała macica w porządku przydatki też w jajnikach pęcherzyki więc wystarczy tylko czekać . A ja czekam i czekam .... aż się doczekałam ale jest okropnie bolesna siedzę z termoforem boli mnie brzuch mam zawroty głowy ,do tego niesamowity katar kicham jak wściekła wszystko na raz a mi brak sił. Nic nie zamierzam robić obiad już mam
a ja sobie posiedzę. I dziś mogę w końcu wypróbować zioła ojca Sroki nr. 3 które leżały miesiąc i czekały na pierwsze zaparzenie
mam nadzieje że uregulują cykl .
Wczoraj nie wytrzymałam i zrobiłam ten test. Wyszła druga bardzo jasna kreska, ale w instrukcji pisali, że bardzo jasna też się liczy. Nie wierzę. Nawet nie powiedziałam mężowi. Przez noc kreska na teście ściemniała, ale kazali nie czytać testu po 10 minutach.
Idę dziś do lekarza POZ w innej sprawie, czy skierowanie na badanie beta HCG może wypisać też lekarz pierwszego kontaktu czy tylko gin? Bo mój gin przyjmuje dopiero w czwartki popołudniu.
Jestem chora
Nos zatkany, żółty katar, węchu brak 
Laryngolog mówił, że mam przyjść za miesiąc, czyba żeby się coś działo, to żeby go łapać w przychodni lub w szpitalu... Czyli mam jechać jutro?? A tak się cieszyłam, że przez miesiąc mam spokój... Kupiłam Sinulan, może przejdzie samo? (głupia, głupia... wiem, że nie przejdzie. Znam moje zatoki doskonale). No nic zobaczę co będzie do jutra i zdecyduję co robić.
Pojawił się płodny śluz, ale testy ovu ciągle niegatywne. Dziwne to wszystko. Ciekawe czy owulacja w ogóle wystąpi? Ta paskudna infekcja utwierdza mnie w przekonianiu, żeby ten cykl odpuścić (czasem mnie jeszcze kusiło, żeby spróbować). Możliwe, że będę musiała zjeść kolejny antybiotyk 
Jakie kółko potrafi zatoczyć czasem życie... kto by pomyślał, że znów tu będę, znów będę zaczynać od nowa, znów mierzyć, odliczać, testować i mieć nadzieję... Od stycznia planujemy rozpocząć starania od początku. Miną wtedy równe trzy mniesiące od straty naszej córeczki, wtedy możemy zaczynać. Jest we mnie tyle smutku, tyle strachu, a nadziei póki co nie ma. Nie wiem czy się uda, a jeśli tak, czy znów nie skończy się źle, nie radzę sobie już sama ze sobą, nie wiem czy jeszcze będę umiała się cieszyć
Wierzę, że tak, choć póki co dla mnie "radość" to jakieś obce słowo...
Kreacja na Sylwestra już kupiona...cieszę się jak dziecko na myśl o balu.
Wczoraj nie zrobiłam badań z krwi-leń mnie dopadł totalny i nie chciało mi się wcześniej z domu wychodzić. Na USG gin. powiedział, że moje macica na bank nie jest w tyłozgięciu (stąd znak zapytania w opisie badania HSG). Ogólnie powiedział, że się chyba jakoś wyciszyłam...a ja do niego powiedziałam, że się już pogodziłam z tym, że wyżej dupy nie podskoczę. Pożartowaliśmy sobie troszkę na temat pomocy w zaciążeniu itd.-czasami aż mi było niezręcznie 
Dzisiaj długi dzień w pracy, aż do 17 - wywiadówka. Ostatnio dowiedziałam się, że moi byli uczniowie mają mnie za strasznie wymagającą n-lkę. Prawda, prawda... konsekwentna, wymagająca, ale zawsze sprawiedliwa. Idę do mojej "ukochanej" klasy 5B 
Moja temperaturka w tym miesiacu osiaga wyzyny i niziny niespotykane w poprzednich miesiacach. Nie wiem, czy to tak te hormony mieszaja w moim cyklu... W dni caly czas mi ostatnio goraco, w nocy sie przykrywam 2 kocami...
Zrobilam wczoraj liste rzeczy do przedyskutowania z lekarzem, wyszla mi prawie cala strona A4. Jak ja to wcisne w 5 minut?
Chyba jestesmy jakims trudnym przypadkiem, ech.
Dodatkowo owulacja na dniach, a moj S sie rozchorowal... Wczesniej ja sie czulam kiepsko, teraz on zlapal chyba to samo - tylko przezywa 5 razy bardziej ode mnie. Jeden dzien go drapie w gardle i juz wzial sobie witamine C, rutinoskorbin, fervex i pastylki na gardlo - a narzeka jakby ten wirus to byl co najmniej ebola 
No i chyba na mnie przyszła pora.Poranne mdłości.Wczoraj nie takie zupełnie poranne bo trzymały mnie prawie cały dzień.Dziś do 12.00 i jak na razie przeszły.Już nie mogę doczekać się do czwartkowego USG!
LISTA WAZNYCH RZECZY
Przed porodem:
siemię lniane:
od 36 TC - dwa razy dziennie po 2 płaskie łyżeczki - len oblepia i robi "poślizg" nie tylko na ściankach żołądka, działa tak samo w innych okolicach, także rozrodczych
olej z wiesiołka i herbata z liści malin:
37 TC - kubek herby 1dziennie, wiesiołek doustnie 1dziennie
38 TC - herba 2razy dziennie, wiesiołek dowcipnie 1dziennie
39 TC - herba 3razy dziennie, wiesiołek dowcipnie 2dziennie
oba specyfiki mają za zadanie przyspieszyć proces skracania się szyjki macicy już podczas porodu, nie wywołują porodu, ich działanie przed porodem wywołuje lekkie bóle, podobne do tych przed miesiączką
Olej kokosowy - smarowanie krocza - im wcześniej tym lepiej 
Znalazłam jeszcze, że siemię można już od 34 TC:
Zazwyczaj zaleca się spożywanie dwóch łyżek siemienia lnianego dziennie od 34 tygodnia ciąży. Możesz dodawać 2 łyżki mielonego siemienia lnianego do codziennych posiłków, np.: do jogurtu czy musli. Aby siemię lniane właściwie zadziałało powinnaś przy tym dużo pić. Na każdą łyżkę ziaren powinna przypadać jedna szklanka wody lub innego płynu.
Wody plodowe. Zawsze zapisujemy godzinę odejścia.
Jeśli wynik GBS, czyli badanie na bakterie paciorkowca jest dodatni i odeszły wody, nieważne jaki kolor - mamy 2h na dojazd do szpitala.
Jeśli wynik jest ujemny, a wody przezroczyste z klaczkami mazi, bądź rozowawe - mamy 6-8h na dojazd do szpitala.
Jeśli wynik jest ujemny, ale wody są żółte bądź zielone - mamy 2h aby dojechać.
Wody mogą się też sączyć. Na wkładkę będzie mokro, raz drugi, trzeci. Wachamy czy to nie mocz, jeśli nie śmierdzi moczem traktujemy to jak normalne wody. Zapisujemy godzinę pierwszego odkrycia i zbieramy się po woli do szpitala.
Po porodzie:
1) AKT URODZENIA:
Szpital do 14 dni zgłasza do usc przyjscie dziecka na swiat. W tym czasie przewaznie malzonek zglasza sie do USC z dowodami i skroconym aktem slubu, w celu odebrania aktu urodzenia- formalnosc zalatwiana jest od reki, bezplatnie otrzymuje sie 3 dokumenty.
Jesli matka jest panna, sklada swoj akt urodzenia, rozwodka akt urodzenia i malzenstwa z adnotacja o rozwodzie. Wdowa podobnie- dolaczajac akt zgonu meza. W przypadku rozwodu lub smierci meza, jesli nei minelo 300 dni, mezczyzna zostaje uznany za ojca. Dziecko pochodzace spoza zwiazku mezczyzna uznaje za swoje w USC w obecnosci matki i kierownika lub przed sadem opiekunczym, a za granica rowniez konsula RP.
2)PESEL
Numer PESEL otrzymuje sie po rejestracji w USC, zglaszajac sie do biura meldunkowego w urzedzie, dzielnicy lub gminie, gdzie zamieszka dziecko.
Na nr PESEL czeka sie do kilku tygodni.
3)Zmiana imienia
Od momentu rejestracji dziecka w USC rodzice maja pol roku na zmiane jego imienia.
4)Zameldowanie
Zameldowanie zgłasza się w biurze meldunkowym danego miejsca zamieszkani. Jesli jest to miejsce zamieszkania ojca, powinna przy meldunku byc rowniez matka.
5)Ubezpieczenie zdrowotne dla dziecka
Aby dziecko mogło korzystać z publicznej służby zdrowia, musi być objęte ubezpieczeniem zdrowotnym. To, że oboje rodzice są ubezpieczeni w ZUS, nie znaczy, że ich dziecko automatycznie również zostaje objęte ubezpieczeniem. Jeśli mama lub tata pracują na etacie, powinni wypełnić druk zgłoszenia do ubezpieczenia dostępny w dziale kadr u swojego pracodawcy, a jeśli prowadzą działalność gospodarczą, wypełnić i złożyć stosowny druk w ZUS-ie. Nie muszą tego robić oboje rodzice, wystarczy, że jedno z nich zgłosi dziecko do ubezpieczenia.
6)Becikowe
W celu otrzymania becikowego przyslugujacego wszystkim musisz zlozyc wniosek na pismie w urzedzie gminy lub miejskim w terminie 12 miesiecy od dnia narodzin dziecka.
Potrzebny bedzie odpis aktu urodzenia dziecka, dowod, pisemne oswiadczenie drugiego rodzica, ze na dziecko nie zostalo wczesniej pobrane becikowe.
Aby otrzymac becikowe nalezy przedstawic zaswiadczenie lekarskie wydane przez ginekologa prowadzacego. Aby otrzymac taki dokument mama musi odwiedzic swojego lekarza nie pozniej niz w 10 tyg ciazy. Wymagane sa co najmniej 3 wizyty.
O becikowe będą mogli ubiegać się rodzice dziecka, opiekun prawny lub opiekun faktyczny, pod warunkiem, że dochód rodziny w przeliczeniu na osobę nie przekroczy kwoty 1922 zł.
wzor zaswiadczenia do pobrania w linku
http://www.mamywsieci.pl/artyku/becikowe-2015
DIETA KARMIACEJ ( z mojej SR- do modyfikacji
)
CO mozna jesc:
Pieczywo:
-ciemne pieczywo ( bez karmelu, bez miodu)
-jasne pieczywo, bulki, grahamki
nabial:
maslo prawdziwe, plaster bialego sera, szklanka mleka ( moze byc jako zupa mleczna + makaron, kasze)
-jogurt naturalny
- ser zolty zwykly bez dodatkow o obnizonej zawartosci tluszczu- z 2 palstry na dzien
-topiony naturalny serek
- 1 raz w tyg jajko
Warzywa:
marchewka, buraki, brokuły, ziemniaki
Owoce:
jablka, banany, suszone sliwki
CYTRUSOW NIE
co do picia:
herbata, kawa zbozowa Inka, kompot z jablek, sok z jablek z woda, sok z porzeczki czarnej z woda
zielonych herbat nie wolno, kawy.
Zupy:
z brokułow, z marchewka, na kurczaku lub indyku
z kasza ( 7 kasz)
rosol, kwasnych nie
slodycze:
biszkopty, sucharki
bez kremow!
inne:
1 raz w tyg ryba - najlepiej mintaj- z rusztu, gotowany ( bez panierki)
Miodu nie!
kakao nie!
z przypraw: sol, kminek, majeranek
w 3 tyg do 1 mies zycia u dziecka wytwarza sie flora jelitowa. Potem mozna stopniowo wprowadzac:
-mieso cielece- np pulpety i obserwacja 2 dni czy nic sie nie dzieje
-mieso czerowne wolowe ( mozna sprobowac z zurawina) - obserwowac 2 dni..
NIe wprowadzac 2 produktow na raz
mamy 48 h po porodzie by nauczyc dziecko przystawic do piersi.
Pokarm :
Mrozenie -18-25 st
w lodowce 6-8 h trzymamy pojemnik z mlekiem w jeszcze jedym pojemniku, podgrzewamy przed podaniem ale nie gotujemy
Pokarm w temp pokojowej moze stac 4 h a w lodowce 8h
na zastoj mleka w piersiach - kapusta
kolki wystepuja po miesiacu- podobno pomaga picie kminku przez nas.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2014, 21:20
I PO KOLEJNEJ WIZYCIE U LEKARZA. NIBY WSZYSTKO W PORZĄDKU, WYNIKI DOBRE. TYLKO JA CO RAZ CIĘŻSZA, CO RAZ BARDZIEJ ZMĘCZONA. NIBY LEKARKA POWIEDZIAŁA ŻE ŚWIĘTA POWINNAM SPĘDZIĆ W DOMU. ŻE RACZEJ WCZEŚNIEJ NIE URODZĘ.ZOBACZYMY. MAM SIĘ TYLKO OSZCZĘDZAĆ. ALE JAK ??? ŚWIĘTA ZA PASEM
SZWAGIER JUŻ PRZYSZEDŁ I POWIEDZIAŁ CO MAM MU PRZYGOTOWAĆ I UPIEC
A JA LEDWIE ZIPIĘ 
SZKODA ŻE NIE POWIEDZIAŁA JAKA MALUTKA JEST JUŻ CIĘŻKA I DUŻA. POWIEDZIAŁA ŻE BLIŻEJ PORODU TO SPRAWDZIMY ŻE TERAZ TO NIE JEST NAJWAŻNIEJSZE
MOŻE DLA NIEJ
ALE JA SIĘ MARTWIĘ NIE CHCĘ POWTÓRKI Z ROZRYWKI ŻEBY DZIECKU COŚ SIĘ STAŁO. DALEJ OŁÓWKIEM MAM WPISANE ??? DO C.C.??? MAM NADZIEJĘ ŻE ZDĄŻYMY TO WSZYSTKO ZWERYFIKOWAĆ. NIBY ZWOLNIENIE MAM DO 19.01.15 r. (do terminu porodu), ALE JAKBYM SIĘ ŹLE CZUŁA , TO MAM POKAZAĆ SIĘ PO NOWYM ROKU. PÓJDĘ MOŻE WÓWCZAS MI POWIE JAKIE DUŻE JEST DZIECKO.
POZDRAWIAM WAS KOCHANE!
Czuję się jak w potrzasku, czuję że moje życie się skończyło. Jeśli kiedykolwiek uda mi się je odzyskać to już nigdy nie pozwolę sobie go odebrać. I to na własne życzenie... Kocham małego całym sercem, to nie jego wina. Kiedy on płacze to i ja płaczę- czyli ryczymy non stop. Od 3 w nocy boli go brzuch. Papaweryna nawet nie daje rady. Moje życie ogranicza się teraz do bujania na piłce. Nienawidzę macierzyństwa. Ale mimo to kocham moje dziecko. I jedno dziecko to dla mnie absolutne maksimum. Drugi raz nie podołam i nawet nie chcę probować.
Powoli czas wrócić do kolejki swoje odstc a może w końcu ktoś mnie zobaczy i dodane swoją nagrodę w postaci fasolki. Mam nadzieje ze nie będzie to trwało długo.
13 dc (10cs)
Wyczuwam podekscytowanie nadchodzącą owulacją
oczywiście, zdaję sobie sprawę, że dopiero mija 19 dni od rozpoczęcia kuracji bromergonem i euthyroxem (i to złą dawką!) i raczej nic z tego nie będzie, ale było by miło, gdyby jednak wyszło. Zresztą pomarzyć dobra rzecz. Dzieciak spłodzony teraz urodziłby się we wrześniu (tak jak mój mąż)
a najgorsze i najcięższe miesiące ciąży wypadły by na lato. Super wizja
no ale chociaż nie musiałabym szukać okryć wierzchnich w postaci płaszczy i kurtek dla ciężarnej (czyli dla mnie!). No jakaś wariatka, ze w ogóle o tym myślę. Ale dzisiaj jakoś mnie naszło na marzenia 
Wczoraj wieczorem mój mąż otrzymał wyniki z morfologii i badania moczu. O tak profilaktycznie zrobił. A tam lekka niedokrwistość (chociaż dzień przed badaniem "poważnie" się skaleczył, a nawet niewielkie rany wpływają na wynik). Nie zwracam więc na to uwagi. Najwyżej kupię mu żelazo i będę podawała co dwa dni, co by się wypróżnić mógł komfortowo (to przecież takie ważne w życiu faceta). No ale coś co mnie zastrzeliło - cholesterol - tak wysoki, że miałam ochotę go zabić (zanim zdąży mi zejść na zawał)! No więcej latania po KFC, amerykańskich restauracjach w celu owalenia wielkiego hamburgera z wołowiną! A co najlepsze on w ogóle się nie przejął tymi wynikami!Powiedział, że mam nie histeryzować i poczekać na komentarz lekarza!
Dodatkowo zauważyłam, że ma właśnie jakieś żołądkowe problemy przez to jedzenie. Ciągle pierdzi jak stary pies który już nie kontroluje swoich zwieraczy! Już drugą noc ma szlaban na spanie ze mną w sypialni. Bo ja nie będę się tam dusić! Niech sobie sra gdzie indziej. W pakiecie wygoniłam też kota. Strasznie chrapie i mam go dość w nocy 
Achhh... miłego wieczoru 
Urlop do wtorku. Czuję, że te Święta będą dla mnie ciężkie - łzy same cisną się do oczu. Muszę być silna i nie dać się. M też bardzo to przeżywa i muszę postarać się być silna dla niego.
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2014, 20:42
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.