Staranie o pierwsze 👶/ 2 cs /1 dc
1 miesiąc starań za nami. Beta HCG zrobione 27.08.19 nie pozostawia złudzeń - dzidzi jeszcze nie ma. Dziś czekam na @ i staram się doleczyć, żeby móc podjąć drugi cykl starań o dzidziusia... Z jednej strony chcę podejść do tego tak na spokojnie, a z drugiej radość, która mnie ogarnia na myśl, że mogłabym zostać mamą jest niepohamowana 😉
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 sierpnia 2019, 13:12
Dziekuje Wam Kochane za wsparcie! :* Ciesze sie, ze nie wyglada to zle, bo mnie po glowie chodzily takie straszne mysli jak rak, bialaczka, zoltaczka... eeh tamta noc byla straszna! Na szczescie po wszystkich badaniach krwi, moczu i USG nie wyszlo mu nic groznego, wiec o godzinie 16 wyszlismy razem ze szpitala
dzisiejsza noc tez mialam ciekawa, bo kazde jego jekniecie przez sen powodowalo moje zerwanie sie i kontrole czy nic sie nie dzieje, ale wszystko jest ok, mam nadzieje ze ta zla passa (4 wizyty na izbie przyjec, 1 pobyt w szpitalu, stluczka i 2 razy awaria auta- wszystko w czasie ostatniego miesiaca!) dobiegla konca i kolejny raz w szpitalu pojawimy sie na porodowce i to w lipcu przyszlego roku! 
A jesli chodzi o maluszka to bardzo sie ciesze, ze przechodzac przez te wszystkie stresy nie mam zadnych plamien ani skurczy
Malenstwo nasze rosnij zdrowo i niech Ci serduszko pieknie bije :* 
Bardzo Wam dziękuję, że nadal jesteście i wspieracie mnie niezmiennie. Ostatnio wpadam tu dosłownie na sekundkę (brak czasu i próba zwróceni myśli na inne tory)
Wredna @ przyszła i już prawie sobie poszła..
Mam za sobą wizytę kontrolną u lekarza w klinice.
Wszyściutko pięknie się oczyściło i zdaniem doktora szkoda tracić cykl, więc przystępujemy do crio. Odbędzie się na cyklu sztucznym, więc od wczoraj wieczorem biorę Estrofem 2x1.
Jeśli wszystko będzie szło zgodnie z planem to 05.01. znów zagości pod moim sercem blastka. Oby tym razem na o wieeeeele wiele dłużej..
Śnieżynko trzymaj się dzielnie - idę po Ciebie 
Ciąża zakończona 18 grudnia 2014, na świat siłami natury o godz 13:20 przyszła moja wyczekiwana Nadia Laura... 3540 g, 54 cm
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 grudnia 2014, 20:58
Jednak się pokusiłam i kupiłam abonament premium... różnica niewielka, ale wszak miesiączka się zbliża i moje myśli mimowolnie są skupione na temacie: udało się czy nie? 
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 grudnia 2014, 12:54
cień cienia... nie wierze , może się myle... Boje się !
17dc (10cs)
Ciężarna synowa mojej Babci urodziła! Miała termin na 5 stycznia, a Mały wyszedł na świat dzisiaj! Zdrowiutki, 10 pkt, 3450g, 55 cm
Mam Brata! Ciotecznego, ale zawsze Brata
24 lata młodszego
od rana chodziłam podekscytowana wiadomością, że S. pojechała do szpitala, bo ZACZĘŁO SIĘ!
już rozmawiałam z S. przez telefon. Słyszałam Małego... Ach.. popłakałam się... Cudowne skrzeczątko!
Wczoraj po lepieniu pierwszej części pierogów pojechaliśmy na wigilię ze znajomymi. Było z 40 osób, ale bardzo miło i rodzinnie. Wszyscy zdziwieni tym, że Sylwestra chcielibyśmy spędzić tylko we dwoje. Nigdy nie mieliśmy takiego sylwestra. Zawsze z ludźmi. A to nasz 7 wspólny sylwester
oczywiście optymistycznie zakładamy, że w przyszłym roku jeż będzie z nami berbeć nasz, więc nici z wchodzenia w Nowy Rok podczas seksualnego uniesienia 
Lecę dalej walczyć z tymi pierogami, ale chyba zostanie mi roboty na jutro, bo kurczę dziś mamy urodziny koleżanki. Muszę jeszcze zatankować samochód, bo to dalszy kawałek drogi do niej, a totalnie niezrobiona jestem w kwestii makijażu. Nawet nie wiem, w co mam się ubrać 
A no i jeszcze temat staraniowy podejmę:
- Mąż dalej nie pije. A ja wczoraj owaliłam butelkę wina. Sama. Hmm.. cudowny seks po alkoholu
dziś urodziny więc chyba na zasadzie załamania kontroli znów sobie wypiję
a co tam!
- Śluzik wczoraj nadal piękny, rozciągliwy na jakieś 5 centymetrów!!!! Wow!! Pierwszy raz takie rzeczy widzę :o
- Testy owulacyjne nadal jakieś takie negatywne, ale dzisiaj chyba nadal będziemy płodzić naszego Malucha 
- Pozytywne nastawienie się nadal utrzymuje. Dziś nasz Mały urodzony, zwolnił brzuszek swojej mamusi, żeby kolejny brzuszek (najlepiej mój) mógł zostać zamieszkany. Natura nie znosi przecież próżni!
- Wczoraj po seksie jak idiotka leżałam z poduszką pod dupą, coby cenny płyn ustrojowy mojego męża zbyt szybko nie wypływał
mąż drugi wariat ciągle mi ją poprawiał
śmieszyło mnie to tak bardzo, że w zasadzie całe nasienie i tak wypłynęło 
zrobiłam badania. Tak jak myślałam - negatywny.
Witam troszkę się rozpisałam w tej mojej historii... Jak na razie tak jak napisałam zaczęłam cykl z Dupkiem (6 dzień) ponieważ od lipca brak @ jest dla mnie udręką,a na teście wciąż nie ma dwóch kresek
Mam nadzieję, że @ się pojawi nareszcie, bo teraz już jej strasznie wyczekuję...
Czytam Wasze pamiętniki wspieram się nimi i postanowiłam i ja w końcu napisać o swojej dziwnej historii, nie wiem czy to ktoś w ogóle przeczyta, ale jest mi lepiej, gdy to wszystko napisałam...
Mam takie pytanie po ilu dniach stosowania Duphastonu pojawiła się Wam @?? Ja teraz mam brać 10 dni po dwie dziennie i zapomniałam lekarza się zapytać kiedy mogę się jej spodziewać, czy po zakończeniu brania czy w trakcie ?
Pozdrawiam
Wczoraj, mimo biegu przedsiwiatecznego , znalazlysmy z przyjaciolkami czas, zeby sie spotkac.Lubie te nasze spotkania na neutralnych gruntach. Nikt nam nie truje za plecami i odkrywamy nowe miejsca na kolacje
Wczorajsza restauracja... hmmmm. no coz, do nawspanialszych nie nalezala, pieknie podane, ale jakos pozostawiala wedlug mnie troche do zyczenia, szczegolnie za ta cene. Za to atmosfea super ,w centrum jednej z dzielnic, wiec wszystko pieknie poustrajane. Bylo milo, wiecznie nie mozemy sie nagadac
Jedna z przyjaciolek ( ta w moim wieku ) jest strasznie podekscytowana naszym podejsciem do invitro. Mowi, ze wszystko bedzie dobrze i sie uda. Zrobilo mi sie milo. Ciesze sie ,ze mamy siebie.
No ale nic, wczoraj wieczor na pogaduchy a dzis trzeba po pracy ostro wziasc sie za przygotowania. Od niedzieli goscie 
W nocy znow dopadly mnie glupie sny, snila mi sie krew. Wczoraj troche zmartwilam sie tym bolem miesiaczkowym, wolalabym ,zeby moja @ przyszka tak jak sie spodziewam 24, zeby mogli zrobic te wszystkie proby , testy we wtorek w szpitalu. Jednak wiadomo, natura to natura, ja nie mam nic do gadania. Tak wiec myslalam o tym i efekt w nocy. Snily mi wakacje.. Piekna marmurowa lazienka ( to tez zboczenie zawodowe) i tak wchodze pod prysznic i zaczynam krwawic i tej krwi przybywa i podloga zaczyna byc zamiast biala, to czerwona, brr..... a wczesniej jeszcze mi sie snilo,ze brobowalam zrowic sisiu i moj mocz byl tak gesty, ze wygladal jak pianka
do tego bolalo jak sikalam. To byl z kolei efekt,ze chcialo mi sie juz w nocy siusiu, ale glowa sie jeszcze nie obudzila. Jednak z kad w mojej glowie biora sie takie glupie sny??!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 grudnia 2014, 14:58
Wczoraj, mimo biegu przedsiwiatecznego , znalazlysmy z przyjaciolkami czas, zeby sie spotkac.Lubie te nasze spotkania na neutralnych gruntach. Nikt nam nie truje za plecami i odkrywamy nowe miejsca na kolacje
Wczorajsza restauracja... hmmmm. no coz, do nawspanialszych nie nalezala, pieknie podane, ale jakos pozostawiala wedlug mnie troche do zyczenia, szczegolnie za ta cene. Za to atmosfea super ,w centrum jednej z dzielnic, wiec wszystko pieknie poustrajane. Bylo milo, wiecznie nie mozemy sie nagadac
Jedna z przyjaciolek ( ta w moim wieku ) jest strasznie podekscytowana naszym podejsciem do invitro. Mowi, ze wszystko bedzie dobrze i sie uda. Zrobilo mi sie milo. Ciesze sie ,ze mamy siebie.
No ale nicc, wczoraj wieczor na pogaduchy a dzis trzeba po pracy ostro wziasc sie za przygotowania.Od niedzieli goscie 
W nic znow dopadly mnie glupie sny, snila mi sie krew. Wczoraj troche zmartwilam sie tym bolem miesiaczkowym, wolalabym ,zeby moja @ przyszka tak jak sie spodziewam 24, zeby mogli zrobic te wszystkie proby , testy we wtorek w szpitalu. Jednak wiadomo, natura to natura, ja nie mam nic do gadania. Tak wiec myslalam o ty i efekt w nocy. Snily mi wakacje.. Piekna marmurowa lazienka ( to tez zboczenie zawodowe) i tak wchodze pod prysznic i zaczynam krwawic i tej krwi przybywa i podloga zaczyna byc zamiast biala, to czerwona, brr..... a wczesniej jeszcze mi sie snilo,ze brobowalam zrowic sisiu i moj mocz byl tak gesty, ze wygladal jak pianka
do tego bolalo jak sikalam. To byl z kolei efekt,ze chcialo mi sie juz w nocy siusiu, ale glowa sie jeszcze nie obudzila. Jednak z kad w mojej glowie biora sie takie glupie sny??!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 grudnia 2014, 15:01
Gdy u was pieknie pachnie Swietami kazdy zajmuje sie tym co ma mi chce sie ryczec!!!! Bo u mnie tak nie jest. Moja mama nie lubi gotowac a co dopiero piec..Sprzata zawsze na ostatnia minute i przy tym wiele wulgaryzmow sie pojawia. TAta nic nie robi a jak juz sie za cos wezmie to mnie szlak trafia gdyz nigdy za soba nie sprzata. U mojej tesciowej choinka przystrojona stoi, ciastka sie robia a dom lsni-dlaczego u mnie tak nie moze byc??!!! U nich odczuwa sie te wiez rodzinna dlatego tez postanowilismy w tym roku spedzic ja u tesciow. Tesciowa zawsze mnie zaprasza to na wigilie i na pierwsze swieto wlacznie z obiadem. A moja mama nigdy mojego meza nie zaprosila-przykre. Ona jest inna,dlaczego?? Nigdy mnie nie chwali, nie mowi ze sie o mnie martwi itp czego nie moge powiedziec o tesciowe. Musialam to napisac bo strasznie sie dzis wszystkim denerwuje i o maly wlos bym wpadla w histerie. Zawsze tak mam przed swietami..
Wszyscy wokolo wiedza i widza ze pupilkiem mojej mamy jest moj brat wiec niech sobie spedzaja wigilie razem!!!!
Oj oatatnio dużo się wydarzyło. Bardzo dużo stresu i nerwów w pracy. Przez to wszystko postanowiłam wziaść dodatkowe 2 dni urlopu i odpoczać.
Oczywiście przez nerwy istres przesuneła się ovulka prawie o tydzień. Nie wiem sama czy to możliwe ale wyraźnie czułam obolałe jajniki i śluzu też było dużo.
Z reszta co ma być to będzie 
U nas w domku już światecznie
.
Choinka już ubrana i porzadki zakończone. Teraz tylko zostaje pieczenie i gotowanie.
W piatek byłam u internisty, bo strasznie zaczęły mi wypadać włosy i ogólnie chodze zmęczona. Pani dr. dała skierowania na badania głównie na tarczycowe i watrobowe.
Ciąża rozpoczęta 24 listopada 2014
Rano zrobiłam badanie krwi beta-HCG...wynik pozytywny (54). Najlepszy jaki dotychczas widziałam... w poprzednich ciążach w 6tc było znacznie mniej (zbadane już po zauważeniu plamień). Boję się...jestem pełna obaw.
Objawy:
bardzo dużo wodnistego śluzu,
ból piersi (gdzieniegdzie żyłki),
brak apetytu na jedzenie-jadłabym tylko rzeczy intensywnie smakujące,
biegunki,
bóle jajników (zazwyczaj lewego),
troszkę częściej odwiedzam łazienkę,
no i strach...strach o naszego groszka 
Mąż dowiedział się wczoraj, wrócił późno w nocy z koncertu i czekały na niego małe skarpetki i test-bladzioch. Na jego twarzy pojawił się uśmiech...
Skarpetki dostałam od przyjaciółki (jest już w 6m-cu ciąży), to z nią spędziłam wczorajszy wieczór. Powiedział mi, że się modliła za mnie i za to bym zaszła w zdrową ciążę...chyba zadziałało?!
Mama sama się domyśliła po mojej głupiej minie i wcinaniu ogórów kiszonych. Podejrzewała już tydzień temu... wtedy to ja nawet bałam się marzyć. Ma kobieta tą intuicję 
Zostań z nami.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 grudnia 2014, 20:13
Kolejny dzień a @ nie ma. Wyniki morfologii w której oznaczono mi progesteron, estradiol, FSH wskazują na fazę lutealną. Moja gin kazała mi się dzisiaj zgłosić do siebie z tymi wynikami. Dzisiaj jest mój 41 dzień cyklu. Tak długi cykl miałam po odstawieniu tabletek antykoncepcyjnych, a potem cykle po 30 - 32 dni.
Jeżeli @ nie nadejdzie w ciągu 3 dni od 23 grudnia mam zacząć brać luteinę. Zobaczymy jak to będzie.
Niestety na święta nie będzie prezentu, żałuję trochę ale się nie poddaję. Jeszcze z mężem podchodzimy na luzie. Chociaż tym razem było mi przykro jak widziałam ujemną betę.
Zbliżają się święta wielkimi krokami a my mało co zrobiliśmy. Najzwyczajniej nie ma na to czasu. No ale dzisiaj trochę dom ogarniemy i kupimy choinkę. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 grudnia 2014, 15:57
W święta byłabym w 34tc ...
A jutro mija 5 miesięcy od kiedy zawalił mi się świat...
Wesołych Świąt 

Mojego męża zainteresowało ŻO! Jestem przeszczęśliwa. Wszyscy lecimy na ŻO już tydzień, ale Tomcio jakoś bez fascynacji do tego podchodził. Teraz jest inaczej. Jesteśmy w tym razem i jest fajnie. Optymalne życie jest życiem pełnym energii, radosnym, po prostu lepszym jakościowo. Tomek nie chodzi ciągle zmęczony, a ja wiecznie głodna, myśląca o tym, czego to zjeść nie mogę. O jedzeniu nie myślę prawie wcale.
Basia nabiera kolorków, nie jest już takim bladawcem. Przestała narzekać na ból nóżek, co było u niej notoryczne. Odzyskała apetyt, je więcej ode mnie!!! Stolce jej się unormowały, a organizm ostro walczy z chorobą.
Odkrycie nr 2, zaraz po diecie optymalnej: zastosowanie wody utlenionej!!! Wkroplenie do nosa powoduje "obłapienie" gluta przez bąbelki, odizolowanie go od śluzówki, a pod wpływem dmuchnięcia dziecko po prostu je z noska "wyrzuca". I co ponadto? Ano to, że od 3 miesięcy Basia oddychała przez buzię, bo miała tak opuchniętą śluzówkę, że nawet xylometazolina nie dawała rady. Po wodzie utlenionej śluzówka obkurcza się natychmiast! I mogłam zobaczyć swoje dziecko z zamkniętą buzią - widok, który mnie zaskoczył po tych 3 miesiącach...
Odkrycie nr 3 - kwas l-askorbinowy 800g za 24 zł - droga ku zdrowiu, co tu dużo gadać. Nigdy już nie kupię witaminy C 1000 w aptece!!!
Odkrycie nr 4 - witamina D3 i jej niedobory powodujące obniżenie odporności, a także wiele chorób przewlekłych. Dlaczego podaje się ją jedynie malutkim dzieciom? Bo to wychodzi zbyt tanio niż leczenie poważnych chorób?
Rozwijam się. Przede mną lektura "Biochemii" i "Fizjologii" człowieka.
Mam serdecznie dość lekarzy przepisujących mojemu dziecku jakieś gówno i myślących, że się nie skumam. Skumam się i pierniczę serdecznie, sama ją, siebie i męża wyleczę. Dziękuję.
Oby do 5 stycznia:) Minął miesiąc od ostatniej wizyty, jestem pozytywnie nastawiona, mam oczywiście lekkie obawy, bo nie wiem jak tam mój maluszek, ale nie miałam żadnych krwawień, niepokojących upławów, silnych bólów brzucha itp więc musi być dobrze!
Jak się czuję??
Jestem senna, ale mi to odpowiada:D, nie mam żadnych mdłości i chyba ta dolegliwość mnie ominęła całkowicie i nie ma już szans by się pojawiły, bóle brzucha skończyły mi się 4 tygodniu, teraz czasem czuje leciutkie kłucie, ale naprawdę bardzo leciutkie.
Dzisiaj rano patrzyłam czy pojawił się brzuch, w sumie nie wiele dało się zauważyć, ale za to teraz wieczorem widać, że jest większy, dziwne;p Niech rośnie:D Mi to nie przeszkadza;p Dostałam również 4 dni temu opryszczkę, na szczęścia nie jest to moja pierwsza, i wiecie co?? Nie zmartwiłam się tym, kobieta w ciąży ma obniżoną odporność więc opryszczka może się pojawić więc to oznaka, że chyba jest ok;p
Święta zbliżają się wielkimi krokami, nareszcie mój mąż odpocznie, biedny pracuje od rana do wieczora i jest zestresowany, teraz będzie miał urlop do 5 stycznia także w końcu wypocznie. Prezenty kupione, wydaliśmy ponad 400zł
Mamy 3 chrześniaków także same wiecie jakie zabawki są drogie, no i jeszcze prezenty dla rodziców. Dzisiaj mąż organizuje wigilie w pracy i też 300zł wydane...
No cóż, takie życie. Wigilie zaliczymy w dwóch miejscach u rodziców i u teściów, na szczęscie mieszkają niedaleko od siebie. A do Zakopanego jadę pociągiem, 10godzin w pociągu na siedząco w nocy...dam radę
A jak nie, to rozłożę się na mężu i jego kolegów, ciężarna ma prawo:)
WESOŁYCH ŚWIĄT:)
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 grudnia 2014, 18:58
Depresja 
Siedzenie w domu nie jest dla mnie mam już dość połowe ciąży wymiotowałam 24/7 nie mogłam sie doczekać aż sie to skończy na zwolnieniu jestem od 7tc teraz miała byc ta lepsza połowa ale nie jest rosnący brzuszek już tak nie cieszy jak na początku czuje sie gruba i nieatrakcyjna mam problemy z założeniem skarpetek do wc biegam co 10 minut więc nawet jesli wyskocze na zakupy to takie szybkie nawet święta mnie nie cieszą chce juz być w 9 mc
mąż też całymi dniami pracuje a ja siedze sama i już świruje
juz napomina o braciszku dla Julki ale nie dam się tak szybko namówić ten niby piękny okres jakim jest ciąża w cale nie jest taki piękny chce miec jeszcze jedno dziecko ale na ta chwile chce urodzic to jedno
Mam nadzieje że do Marca szybko zleci w styczniu mąż ma wolne i bierzemy sie za pokoik Julki moze to mnie zajmie i nie bede sie załamywać choć ja praktycznie nie jestem w stanie nic robic moje 17kg jest odczuwalne każdego dnia na dodatek mam okropne rozstępy na piersiach boje sie że nie zejdą po ciaży ...
troche ponażekałam mam nadzieje że Jutro będzie lepiej
Oczywisie nie moge doczekać sie mojej kochanej córci Kocham ją całym sercem i chce zeby już była z nami;)
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.