Troche sie zmieniło. Niewiele to dotyczy ovufriend, mojego cyklu, obserowania itp itd, ale mojego zycia.
Mianowicie mamy z M. date ślubu
11 lipca 2015:) Ciesze sie bardzo;) powoli planujemy sobie wszystko.
Lokal, orkiestra, fotograf, kamerzysta, dj na poprawiny zalatwione. Za niedlugo bede sie rozgladac na sukienka i obraczkami.
Niestety w moim zyciu ostatnio wydarzyło sie cos bardzo smutnego:( wiekszosc pewnie pomysli, ze to głupota, ale dla mnie to była tragedia:( Przedwczesnie zdechł nasz ukochany, niesamowity piesek ;( Nasza pysia kochana miała dopiero 6 latek i miała bardzo chore nerki:( a wszystko przez tych pierd***ych pseudo weterynarzy, ktorzy nie potrafia na naszym zadupiu zdiagnozowac chorobe u psa!!!
Jakby nie za pozne leczenie moja kochana sunia nadal by zyla:( Mowie wam, była tak wspaniała ze zadne słowa nie potrafią jej opisac.... Była niewyobrazalnie mądra, rozumiała tyle słow !!! potrafiła wykonac miliony komend i to takich, ze ilu osobom tego nie pokazywalismy to byli w szoku, ze pies potrafi w ogole robic takie rzeczy, usmiechała sie na moj powrot do domu- doslownie usmiechała! była bardzo pokorna, łagodna, kochajaca... kochała nawet naszego kotka, lizała mu uszka jak własna matka, miała tyyyle energii. Jezu drogi.... to był najwspanialszy pies na ziemi!! a teraz jej nie ma, a ja tone w morzu łez 




Ciąża rozpoczęta 3 grudnia 2014
udało się, jeszcze w to nie do końca wierzę, ale się udało. Zrobiłam dziś jeszcze trzy kolejne testy i wszystkie już mocno pozytywne. Jestem taka szczęśliwa, w końcu po 19 miesiącach starań 
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2014, 18:28
spakowałam dziś torbę okazało że brakuje mi części rzeczy tak to jest jak nie ma się do wszystkiego dostępu wcześniej tylko na ostatnią chwilę
jestem zła muszę iść do sklepu i dokupić brakujące rzeczy ale teraz nawet nie mam jak bo najbliższy sklep z takimi rzeczami jest 30 min spacerkiem ode mnie a nie widzi mi się tego dzwigać do domu a mężuś pracuje na popołudnie
chyba zaczynam panikować brzuch boli jak na miesiączkę opadł dość widocznie wszystcy patrza na mnie i mówią jak nic to kwestia kilku tygodni nie doczekasz lutego no i powtarza mi się to jak mantra w głowie czy ja dam radę ?! co jak nie będzie męża w domu co jak niezdążę dokupić rzeczy do torby jak ja sobie poradzę z 2 dzieci ?! chyba oszalałam nie wiem czy to normalne przecież ta decyzja była przemyslana przez nas oboje a teraz dopiero mnie ogarnia panika ??? jestem dziwna a jeszcze na dodatek łóżeczka nie mam ale babcia juz kazała mamie je zamówić bo ona też nie widzi mnie do lutego w ciązy i sama się przestraszyła że nie zdążą nie umiem spać po nocach ciągle budzi mnie fakt że jeszcze czegoś nie ma w razie co
no i ta zgaga mdłości co chwilę i biegunka a nie jestem na nic chora nic nie jadłam takiego nawet specjalie się nie przejadłam ostatnio co to się dzieje zemną ??? pozdrawiam was kochane ide zrobic dziecku kolację
21 tydz,5 dzień 
meldujemy się po wizycie 
szyjka 4 cm i zamknięta,maluszek nam rośnie ma już 491.24 g jeszcze chwilka i mamy pół kilo
wszystkie pomiary połówkowe prawidłowe...nasz chłopiec potwierdzony u trzeciego lekarza.
chwalimy się jeszcze ruchami,bo od wigilii czujemy je często i wyraźnie,mały tak kopie że nawet tatuś miał szczęście poczuć kilka razy 
kochamy Cię synku
rośnij nam
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2014, 19:07
Strasznie się nastawiłam na ten cykl, jakby to było moje być, albo nie być. Mam takie przeświadczenie, że jak teraz się nie uda to już nigdy. Według wykresu czas współżycia był bardzo dobry. Jestem trzeci dzień po owulce, i oczywiście pewnie sobie wmawiam, że czuję takie ćmienie w podbrzuszu i kłucie w prawym jajniku. Pewnie znów moja wyobraźnia działa na wysokich obrotach. Bo to raczej mało prawdopodobne, że nawet gdyby to za wcześnie na takie sygnały.
Jeszcze na dodatek przy okazji Świąt i rodzinnych spotkań pojawiły się pytania co słychać w sprawach powiększenia rodziny...Kurcze skoro już 3 lata nic się nie dzieje to chyba można się domyślić, że może czas już przestać pytać...
Ehhh to chyba będzie mój najdłuższy cykl...
29dc testy negatywne, a okresu nie widac! brzuch mnie troche boli i spac mi sie chce. Nie nawidze tych ostatnich dni cyklu:(((( niech ten malpiszon przylaziii!!!! w styczniu monitoring, a potem robimy insyminacje!!!!
Mamy juz prawie koniec roku, właśnie zdałam sobie sprawę że nie tak dawno siedziałam na wątku " do koca 2014 roku zajde w ciaze" i naprawde wierzyłam w to że mi się uda, ba! ja byłam pewna ze do tego czasu będę w ciąży 
ehhh sa dni że forum bardzo mnie męczy, mam czasem dość czytania, że kogoś piersi bolą albo tempka idzie w górę i pewnie bedzie groszek.... bo u mnie nic sie nie dzieje, łykam euthyrox, pije inofem, staramy sie co dwa dni i poki co tyle 
Co raz rzadziej udzielam sie na forum, za to codziennie czytam pamiętniki, szczególnie te "fioletowe" one napawają mnie wielkim optymizem 
Przyszła. Spózniona tylko jeden dzień czyli na czas 
1dc
A tu jest link do właśnie zakończonego cyklu:
http://ovufriend.pl/graph/5853c179131f7aeab40402370e1747a8
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 stycznia 2015, 15:53
swieta swieta i po swietach
Wczoraj byly chrzciny Nikusia- myslalam ze bedzie plakal cala msze - o dziwo byl grzeczny jak anioleczek 
Właśnie wcinam jeden z koktajli
Są całkiem smaczne
Niektóre z proponowanych składników są dość drogie więc wybieram te z tańszą opcją. Mleko orzechowe lub migdałowe przygotowywałam sama ale tak bardzo wcale mi nie smakuje, wolę zwykłe mleko
Siemię lniane i płatki owsiane po zmiksowaniu są o wiele lepsze niż przypuszczałam. Ale nawet gdyby te koktajle działały cuda płodnościowe to nie skrócą mi cyklu i nie sprawią że ovu pojawi się w weekend kiedy mąż jest w domu... Więc cuda cudami a rzeczywistość swoje... 
Ostatnie 2 dni starego roku, który mimo Naszej straty i tak podsumowuje jako cudowny 
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU SPOD ZNAKU ZIELONEGO GROSZKA 
Nie ma nic gorszego jak wstać rano z bolącą głową i od tego się zaczęło... 
Temperatura 36,61 utrzymuje się.
Alka jaka Ty naiwna jesteś i głupia, wpuszczasz do swojego serduszka iskierkę nadziei, nie zdąży zabłysnąć, a Ty co... ? Pomyśl kretynko jak się będziesz czuła jutro, góra za dwa, trzy dni
Myślisz, że 11dpo i utrzymująca się nadal temperatura o czymś świadczy, ile to osób już się tak wkręciło, a tu zonk. Najwidoczniej chcesz tego samego
Ile mam Cię jeszcze uczyć, tłumaczyć, weź się ogarnij
Objawy typowo małpowe, a ta sobie wkręca ciąże, to trzeba być porąbanym, hahha
Przecież to niemożliwe idiotko!!! 
Dobrze, że w południe pojechałam z mężem do miasta... ba... trzeba się czasem z tej wiochy wyrwać
Myślę sobie, jadę, nie będę myśleć o pierdołach i wszystkich innych objawach dziś pasujących pod wszystko. I co... na samym początku kupiłam sobie nową koszulkę do szpitala i szlafroczek bo styczeń blisko. A że mi się spodobały to wykorzystam później w domu. Poszliśmy na obiadek, widok z góry na pół osiedla od tych wysokich bloków, pędzących samochodów, mnóstwa ludzi dostałam oczopląsu.
Potem do innego sklepu kupić tacie prezent na imieniny, udało się prezent jest. Jedziemy dalej przez pół miasta, mąż wymienia jakiś zaworek do kaloryfera, na sam koniec jego wizyta u lekarza, w tej poczekalni trochę się wyciszyłam
Ufff... wychodzi 16 z minutami, wracamy do domu, jak dobrze, jestem taka zmęczona, znów mnie głowa ćmi. Zdecydowanie wolę moją prowincję od miejskiego natłoku i hałasu. Nie nadaję się do miasta. A tu cisza, spokój, oprócz petard, komuś pomyliło się z sylwestrem i psiaka nam tu straszy tymi wystrzałami ;/
Żeby było śmiesznie, a co tam myślę sobie, zmierzę sobie tempkę, wiem że niemiarodajna ale niech się pocieszę... patrzę 37,74. Kobieto weź się lecz, a jutro zapisz się na wizytę do psychiatry 
Jednak pójdę zmówić różaniec, pomodlę się za moją chorą głowę 
Koniec kropka!
Ps. Jutro najpóźniej pojutrze będę wylewać mój pamiętniczku żale i mówić jaka to ja byłam głupia żeby się tak nakręcać
Ja dziś tak na szybko bo u Nas remont mieszkania, zakupy itd. pełną parą, że jak dziś wstałam o 7 to dopiero teraz usiadłam
w między czasie dziś zaliczyliśmy wizytę u lekarza
i jest wszystko w porządku
Bobas rozwija się prawidłowo i dobrze rośnie. Niestety z dziś nie mamy foty ale lekarz obiecał, że na kolejnej wizycie da
mimo wszystko ważne, że widzieliśmy Nasz CUD na ekranie
Dzidzia waży już 165 g (nie wiem czemu ale przyszło mi porównanie, że to już prawie tyle ile kostka margaryny)
dziś lekarz też nie zmierzył Dzidzi (ogólnie) ale zajął się pomiarem różnych części (główka,brzuszek,itp.) i wg. wymiarów Bobas wyrównał do TP z OM więc dziś mamy 16t+3dz
A ja mimo 4 tyg. przerwy między wizytami i po drodze zaliczonymi świętami przybrałam 1kg (lekarz mówi, że to dobry wynik 1kg na 4tyg). ogólne wyniki badań mam w normie. Lekarz mówi, że moja morfologia jest tak idealna jakbym w ciąży nie była - to mu mówię, że ja się właśnie tak czuję jakby nie w ciąży - to śmiał się, że mam się cieszyć
Pytał się też czy chcemy znać płeć. Ja oczywiście stanowczo mówię TAK za to mąż "nie wiem"
i pyta lekarza na ile % dziś może obstawiać to lekarz mówi, że na 60% ale później Dzidzia się tak obróciła, że był już pewien na 80% jednak mąż się nie ugiął no i sam lekarz mówił, że nie przepada za takim szacowaniem - więc zostałam "zdominowana" przez dwóch facetów i przegłosowana
pozostaje czekać kolejne 4tyg ale damy radę
w końcu i tak na początku lutego planowałam pierwsze zakupy dla Bobasa więc dobrze się składa 
Pozdrawiamy
właśnie parę godzin temu umówiłam już się na kolejną wizytę żeby podejść do kolejnej inseminacji!!!
Dzień rozpoczęty... od 4 rano. przemarsz do wc i okropne mdłości.. które trwają to teraz. Mąż chrapie w sypialni a ja się maszeruje po domu zamiast sobie spać skoro taka cisza panuje...
Wykupiłam abonament na rok plus dwa miesiące gratis ... obym tylko nie musiała tutaj tyle siedzieć
Skurcze trwaja od 4 tej rana coraz mocniejsze, mniej wiecej co 5 minut. Maz dzwonil do poloznej ta stwierdzila zeby jechac do szpitala bo drugi porod przebiega szybciej. Ubieram sie i jedziemy mala do babci a my po malego. Jesli ktos to przeczyta to trzymajcie kciuki i modlcie sie zeby bylo wszystko dobrze.
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 grudnia 2014, 07:48
Usłyszeć komplement od męża... bezcenne... Aluś, musisz chyba pomalować włosy... yyy, a czemu tak uważasz?... no tyle siwych, najbardziej na czubku widać... no wiem muszę, pomaluję przed powrotem do szkoły... jak chcesz, dla mnie i tak jesteś najpiękniejsza
Więc muszę pomalować 
Noc do niczego, nawet temperatura nieprawdziwa...
Przed snem czytam książkę, łepetyna ćmi, zasypiam, o 2 budzę się do łazienki, kładę się, zasypiam. 3.40 robi się głośno, mąż zaspał do pracy, lecę na dół, pomagam mu się zebrać ze wszystkim, łeb pęka. Nie no nie wytrzymam, robię dwa kubeczki herbaty, jem pół kanapki, biorę tabletkę bo nie wytrzymam
Kładę się na dole pod kocem męczę się z zaśnięciem, w końcu zasypiam o 5. 7.10 puka ojciec. Mierzę ale nic nie zapisuje na wykresie bo to totalny bezsens - 36,96. Oooo i tyle wiem, że nic nie wiem. I dobrze, że nie wiem. Nie nakręcamy się Alusia. Uff... koniec nakręcania
Może jednak trochę tego rozumu masz.
Okresie przybywaj, męczy mnie to już, do 1 stycznia daję Ci maksymalnie czas
A to, że będziesz to jestem pewna, bo trochę cie czuję 
Po co boli głowa... od pustej głowy piszącego tu osobnika, sama sobie to robi 
Chodzi w czapce? Chodzi. Mądrze.
Myje głowę rano? Myje. Walnij się w ten pusty sagan, masz odp po co cię boli 
Wyskakujesz z domu na chwilę na dwór? Wyskakuje na minutę i wskakuje spowrotem. A jak robi Twój mąż, zawsze się ubiera
Bierz z niego przykład.
Piję kawę i muszę w końcu odpisać do N 
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 grudnia 2014, 07:55
Dzisiaj jak wpisałam temperaturę ukazała się kreska owulacji...27.12 czyli w naszą rocznicę ślubu
ciekawe czy to dobry znak. Już chce dzidzię 
Wolne dni od pracy mnie dobijaja bo ciągle tylko myślę o kropku którego ciągle we mnie niema
:'( czytając niektóre pamiętniki staje się zazdrosna bo co chwila widzę wpis,, ciąża rozpoczęta.... "dobija mnie to ale też ciesze się ze się im udaje.codziennie pytam Boga dlaczego mnie tak karze?!!!!!
14cs 12dc
W tym ponurym, zlanym deszczem i brzydkim dniem wracam od ginekologa z planem. Dzisiaj stałam się pacjentką Gdyńskiej Gamety i wylądowałam pod skrzydłami dra Wojciecha Śliwińskiego.
Wybrałam się tam z mężem - przy krótkim przedstawieniu sprawy przez telefon takie zalecenie dostaliśmy od pani z recepcji. Wejście do kliniki, wypełnienie formularzy kontaktowych i zgód wszelkiego rodzaju wprawiło mojego męża już w lekkie zdenerwowanie. On nie bardzo przepada za takimi miejscami jak przychodnie, szpitale czy kliniki, więc gdy przeczytał pytanie o udostępnieniu danych w przypadku śmierci już rzucał mi nerwowe spojrzenie.
W poczekalni uczucie poddenerwowania przeszło na mnie, a mąż już rozluźniony mówił mi jak bardzo się cieszy, że jesteśmy tutaj razem i że ma dobre przeczucia co do tego lekarza. Sama czułam się jakbym miała zdawać ponownie maturę ustną z natychmiastowym wynikiem. Przyszliśmy z dobrym, półgodzinnym zapasem czasu i moim oczom nie mogła umknąć kobieta siedząca prawie naprzeciwko mnie z lekkim zarysem ciążowego brzuszka. Miałam wrażenie, że przeszywa mnie wzrokiem, jakby chciała mi powiedzieć, że jeszcze niedawno siedziała na tym samym krześle i denerwowała się równie mocno jak ja. A może tylko przyglądała się mi, bo byłam przemoczona od deszczu i siedziałam w swoim ulubionym gigantycznym swetrze, który miał mi dać złudne uczucie komfortu. Wymieniłyśmy tylko słabe uśmiechy i po jakimś czasie obie zniknęłyśmy sobie z oczu idąc do naszych gabinetów.
Lekarz okazał się specjalistą w pełnym tego słowa znaczeniu. Choć odniosłam wrażenie, że jesteśmy dla niego błahym przypadkiem, bo nie mamy za sobą aż tak skomplikowanej historii jak niektóre z Was. Zebrał od nas bardzo szczegółowy wywiad dotyczący naszych starań do tej pory, stanu naszego zdrowia i obaw.
Dla męża nie miał żadnych wytycznych. Po analizie badań nasienia stwierdził, że nie są potrzebne żadne dodatkowe badania, bo są na świetnym poziomie.
Ja z kolei po dokładnym zbadaniu nie usłyszałam po raz pierwszy nic strasznego. Nie straszył mnie PCOSem i uspokoił mówiąc, że nie widzi żadnych anatomicznych nieprawidłowości, które mogłyby skutkować niepłodnością. Być może zobaczył moją małą frustrację, bo zaraz dodał że jakaś przyczyna tego, że nam nie wychodzi jednak musi istnieć. Na wspomnienie o kuracjach niepokalankiem tylko uśmiechnął się pod nosem i nie skomentował tego w żaden sposób. Wyniki i tak mówiły same za siebie. Wyraził za to swoje zdecydowane zdanie dotyczące suplementacji inozytolem czy NAC - wg niego nie są to rzetelne sposoby poprawiania płodności i nie przemawiają za tym wyniki badań naukowych.
Założył dla nas dość długi plan działania z podzieleniem go na trzy etapy, które zapewne są standardowym postępowaniem chociaż dla nas jest to zupełna nowość.
Z chwilą rozpoczęcia kolejnego cyklu zaczynamy pierwszy (i mam nadzieję, że ostatni z pomocą medyczną) etap naszej drogi do zostania rodzicami.
Stymulacja letrozolem.
Monitoring owulacji u gina.
Jazda.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 października 2023, 14:01
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.