Maryjo, Matko Jezusa!
Pod swoim sercem nosiłaś Zbawiciela świata.
Dzięki łasce Ojca naszego w niebiosach poznałaś czym jest radość i ból macierzyństwa.
Znasz moje imię.
Znasz moją udrękę i smutek.
Z ukochanym małżonkiem nie możemy doczekać się upragnionego dzieciątka...
Wierzę, że dziecko przychodzi na świat dlatego, że tego chce Bóg.
Dlatego z głęboką wiarą i ufnością błagam Cię o wyproszenie u Stwórcy łaski macierzyństwa.
Amen.
No i babcia, czyli moja mama również zaszalała dla Małej 
zdj. 1. Pajac BORN IN 2014
(moja mama nie zna ang więc stąd ten zakup;P),5 szt body długi rękaw roz.56, 5 szt body długi rękaw rozm.68

zdj. 2. Body z falbanką roz. 62, spodenki w kwiatki rozm.62, jeansy z falbanką na pupie(słoooodkie
)rozm.56, 2 komplety bluzka plus leginsy rozm. 62

Owulacja dziś lub jutro nastąpi, jestem tego pewna jak nigdy przedtem...Śluz jak najbardziej płodny, kłucie w prawym jajniku i typowy ból, a do tego wszystkiego testy owulacyjne, które dotarły jednak na czas również pozytywne
Co prawda temperatura nie skoczyła, ale może jutro będzie wyższa
powinnam więc cieszyć się i być pełna nadziei, że tym razem się uda, ale całkiem obojętnie do tego podchodzę. A miałam się nauczyć optymizmu...
Pewnie podświadomie nie chcę się cieszyć, żeby później znowu się nie zamartwiać.
Oby tak było zawsze!!! nie chcę się już nakręcać!!! wolę już tą obojętność, sama siebie nie poznaję.
Jest dobrze, porażka będzie mniej bolała 
Biorę pieska i śmigam na spacerek
M będzie dopiero wieczorem, oby miał dobry nastrój 
Siedzę sobie i czekam cierpliwie na wejście do swojego gin,musi mi przepisać lek na wytepienie wszystkich bakterii z mojej macicy bo do in vitro potrzebny jest wynik jałowym co wcale tak nie powinno być no ale cóż ja na to poradzę tak chcą i tak ma być.
W końcu znalazłam miejsce, gdzie mogę się wygadać, wypisać, podzielić swoimi emocjami.
W listopadzie tego roku postanowiłam wziąć sprawę w swoje ręce i na corocznej wizycie u ginekologa powiedziałam, że staramy się o dziecko - bezskutecznie od roku (no może nie były to najwyższej rangi starania, ale nie zabezpieczamy się i nic). Lekarz zlecił USG...USG w grudniu (kocham te terminy) - wykazało, że jajniki i endometrium są prawidłowych rozmiarów, w jednym z jajników jest ok 8-10 większych pęcherzyków, co by sugerowało tendencję do policystycznych jajników, natomiast w drugim jest pęcherzyk o wymiarach 29mm (duży i nie dziwiłby mnie, gdyby nie fakt, że był to 30 dc). Dwa dni później lekarz na wizycie stwierdził, że w tym momencie nic nie może powiedzieć i trzeba poczekać - albo na miesiączkę, albo na ciąże - bo być może był to zdrowy pęcherzyk, a owulacja mogła wystąpić później. Miesiączka wystąpiła 2 dni później, a ja czekam na wizytę do 22 stycznia!
Czekając tak w minioną sobotę zrobiłam test owu - pozytywny - dziś również pozytywny z mocną kreską testową. Jedak tłumaczę to sobie tymi policystycznymi jajnikami. Boję się również, czy ten duży pęcherzyk z USG to czasem nie torbiel, którą trzeba będzie usunąć
Po analizie podejścia mojego dotychczasowego lekarza postanowiłam dziś wybrać się do mojej przychodni, w której od początku roku oprócz POZ przyjmują również lekarze ginekolodzy - wizyta 12 stycznia (podobno lekarz ma nawet możliwość wykonać USG od razu w czasie wizyty) - miałoby to sens - oczekiwanie na datę USG i robienie go w wyznaczonym terminie w dowolnym dniu cyklu uważam za bezsens. Liczę, że dowiem się czegoś rzetelnego, że chociaż dostanę skierowanie na szereg badań, których nie miałam robionych od 4 lat! (wówczas hormony wyszły wzorowo).
Nie mogę się doczekać poniedziałku.
Gdzieś tam w myślach zastanawiam się czy ta gruba kreska z testu ovu nie mówi mi o ciąży - ale brak objawów raczej na to nie wskazuje. Może to faktycznie owulacja - w ubiegłym tygodniu był śluz, w sobotę było lekkie pobolewanie jajników...ehh jak ciężko jest słuchać swojego ciała?
Dzisiaj mam dużo sił do pracy nic mnie nie boli tylko co jakiś czas delikatnie ci w podbrzuszu.pieką mnie skutki i to mi przeszkadza
czekam na możliwość testowania na razie jeszcze za wcześnie. Mam jednak wrażenie ze nic z tego nie będzie tym razem znowu się nie udało mimo starań.no cóż...
Wczoraj Rano zauważyłam mały skrzyp krwi na papierze i różowy śluz. ..
mój świat runął. Widziałam szpital izbę przyjęć ponura sale i te ciężarne chodzące po korytarzu.
pojechałam na IP. Do badania zszedł lekarz który rok temu postawił krzyżyk na mojej ciąży.
Mój świat znów stał się czarny.
zrobił usg. I z uśmiechem powiedział "Maluch od ostatniego zdjęcia urósłbbardzo. Ma już widoczne rączki i pepowinw, puszcze serfuszko- pięknie bije"
Do mojego Łukasza wyszedł i powiedział " maluch duży ma już ponad 2 cm. Wszystko Dobrze jeszcze 50 cm i rodzimy"
Kochane wszystkiego dobrego w nowym roku!!!!!
Jutro zaczynam drugi trymestr oraz mam badania prenatalne oooojjjj jak sie denerwuje ... mam nadzieje , ze wsyztsko bedzie dobrze. Wszystko w rekach Boga 
WTOREK 28 dc / 37 cs
Chociaż nie wiem czy ten cykl liczyć, bo był z punkcją. Starań nie było w ogóle, raz że stymulacja, a dwa że po punkcji miałam ogólne bóle stawowo-mięśniowe plus wszelkie objawy z układu limfatycznego, obrzęki, zastoje - po tygodniu zaczęłam chodzić na drenaż limfatyczny, co by wspomóc organizm. Kontynuuje nadal, objawy minęły praktycznie wszystkie, ale bardzo dobrze się czuję, nogi lekkie, niebolesne po całym dniu pracy. Na razie nie chcę tego kończyć 😄 Wiedziałam że to pomaga, ale jakoś nie mogłam się przemóc, bo przecież jestem jeszcze młoda 😉 Cóż, nie ma co oszukiwać, 34 na karku jak nic.
Ostateczne wieści z laboratorium embriologicznego są takie. Zamrożone są 3 zarodki klasy 8A, 8A i 6B - 3 doba. Pozostałe 2, które były pod obserwacją do 5 doby zgodnie z przypuszczeniami embriolog zdegenerowały. Bylo mi przykro, ale spodziewaliśmy się tego, nie wyglądały zbyt dobrze... Mamy więc 3 szansy, zawsze lepiej byłoby mieć więcej, ale cóż. Los zdecydował.
Rzuciłam się w wir pracy aby nie myśleć. I jasne działa, dopóki jestem w pracy. Wychodzę i zaczynam myśleć... Czy aby na pewno powinnam mieć dziecko? Może skoro do tej pory nie mam, jest to jakiś znak? Może byłoby ciężko upośledzone? Badania prenatalne nie dają 100 proc pewności. Plus poród, jakieś powikłania. Może ja się jednak nie nadaję na matkę? Może jest mi tak wygodnie i podświadomie nie chce tego dziecka? Bo jednak z mężem teraz mamy luz, wygodne życie we dwoje, spore 4 pokojowe mieszkanie. Możemy wyjeżdżać kiedy chcemy, nie zwracać uwagi na nic. Chcę się napić w tygodniu lampkę, dwie wina, a proszę bardzo, na zdrowie. Czytanie książek? Czytam ile chcę, nikt mi nie przeszkadza. Cisza, spokój. W mieszkaniu czyściutko, nic zbędnego się nie wala po kuchni, zabawek nie ma, Krzyku i płaczu nie ma. Może ja bym nie zniosla tej zmiany. Może ona nie jest dla Nas już... Ja 34, On 38. Może to już za późno jednak na taką rewolucję? To po jakiego grzyba od 3 lat tak walczę z tą cholerną niepłodnością? Kompletnie wypaczone działanie. Chcę, a nie chcę, marzę, a jednak tak wygodnie. O co Ci mózgu chodzi? O co kobieto Ci chodzi? No i tak właśnie sobie myślę... I myślę, i myślę i tylko mam te myśli, żadnych rozwiązań, tylko głupie, totalnie jałowe myśli. Głupota, a wymagam od siebie konkretnego, twardego zachowania. W obliczu in vitro na próżno szukać u mnie jakiś inteligentnych przebłysków. Hormony chyba rozwaliły system, co doprowadza mnie do szału.
Czekam na miesiączkę. Po niej kilka wizyt w klinice. I decyzja czy będzie transfer. I właśnie jak dochodzę do tego myślami tzn do transferu to mam kolejne myśli 😁 Bo przecież transfer nie równa się ciąży!! A że ja w życiu nie mogę mieć łatwo to z pewnością się nie uda. I tak wykorzystam te 3 szanse, ciąży nie będzie, dziecka nie będzie i zostanę z tą swoją, ciszą, książką, winem, podróżami i mężem. SAMI. Zjada mnie to wszystko od środka. Nie potrafię się wyłączyć. Na zewnątrz twarda, wewnątrz rozsypana kompletnie. Cytując pewnego Pana... "Jak żyć??"
Się rozpisałam, ale wewnątrz aż kipię.
8+3
Wstawiłam pranie na 60 st. na 2h45min teraz siedzę i myślę...
Nie raz pralka mi zrobiła numer, wiec robię najczęściej szybkie pranie 30 st. 30min lub 40st. 1 godzina. No nic najwyżej wyleje mi wodę albo nie odwiruje ehhhh
Byłam prawie 2 godz. na spacerze z moją bestyjką. I tak sobie szłam, zajadałam jabłko, marzłam i tak sobie myślałam... Jestem w 9 tygodniu ciąży, dlaczego miałoby być coś nie tak???!!! Jestem już w 9 tygodniu ciąży teraz to już będzie tylko lepiej...
No i zrobiłam pyszne risotto!!!! A na deser będzie McFlurry!!!! Nie będzie widzę innego wyjścia...
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2015, 16:48
Czuję się dziwnie, źle. Zaczynam się zastanawiać czy mnie coś nie planuje rozłożyć, bo skoro w ciąży nie jestem, to co się, kurna, dzieje? Objawy zaznaczone na wykresie to jedno, ale ich intensywność!!! Dziś zjadłam jajecznicę i wypiłam kubeczek kakao... Wczoraj plaster karkówki. Mdli mnie cały czas, na myśl o jedzeniu robi mi się niedobrze. Piłabym tylko i to litrami!
Cycki mnie bolą, i to bardzo, niesamowicie, przy każdym dotknięciu i bez. Nie jestem w stanie zwalić tego na Duphaston, bo jak widać na wykresie nie brałam go tak, jak powinnam, bo zapomniałam go na wyjazd świąteczny do rodziców, a potem brałam tylko po jednej tabletce rano. Więc jakoś mi się nie chce wierzyć, że to po nim, skoro i tak zaczęły boleć wcześniej? Nigdy tak nie miałam, tak bardzo piersi bolały mnie jedynie w ciąży i podczas karmienia. Wtf w takim razie? I skąd te mdłości?
Chyba po prostu mam ciążę urojoną jak suka mojej przyjaciółki.
Edit 1: tylko w ciąży miałam wiecznie pękające naczynka w nosie (od 5 dni) i kilkunastosekundowe napady czkawki kilka razy dziennie (od 3 dni).
Edit 2: Bardzo wyraźnie pociemniały mi sutki.
Still: WTF?!
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2015, 21:49
Dzisiaj ovu pokazuje mi 100 dni do porodu. Niby to już niedługo ale jeszcze tak daleko.
Byłam dzisiaj na teście obciążenia glukozą, nie było tak strasznie jak się naczytałam, szczególnie, że piłam z cytryną 
Wyniki pojutrze ale na 90% myślę, że wyjdzie mi cukrzyca ciążowa. Od 3 miesięcy wychodzą mi ciała ketonowe w moczu, często jestem ospała itp. A i cukier normalnie też mam zawsze wysoki, powyżej 90.
No zobaczymy w środę
Immunologia?
Dzisiaj czuję się średnio!!! Mała w brzuszku szaleje. Ciśnienie mam niskie, jest mi zimno!!! W gardle mnie ściska i w żołądku. Od dwóch dni a raczej nocy pijemy z mężem meliskę przed snem (jemu parzę podwójną, czego nie wie). Bo wkurza mnie jak sie denerwuje, po ostatniej wizycie u lekarza i o niby Cesarskim Cięciu ze znakiem zapytanai, trzęsie się jak galareta, co mnie doprowadza do szału. Ale dziś czuję się dziwnie, takie pobolewania i kłucia odczuwam, brzuch jakby mi bardziej opadł. Oby tylko mała wytrzymała jeszcze tylko jutro, a w środę rano będziemy już w szpitalu. Obym tylko skurczy nie dostała. Muszę przestać myśleć o tym wszystkim, bo się nakręcam. Dla małej wszystko naszykowane. Torba spakowana od tygodnia, przepakowywana chyba z 5 razy. Nie powiem lekko się stresuję. Bo nie wiem co mnie czeka. Ale nie ja pierwsza nie ja ostatnia. Poród naturalny wiem jak wygląda. Cesarka???????????? Czarna magia. Ale koleżanki i kuzynki które to przeszły chwalą sobie. Że przynajmniej dziecko się nie męczy i nie męczą mamy. Najgorsza byłaby w moim przypadku taka sytuacja że by zaczęła rodzić naturalnie a i tak cesarką by się skończyło. Więc mam nadzieję że podejmą jakąś konkretną decyzję i w środę będę wiedziała na czym stoję
;(.
Trzymajcie kciuki kochane!!!
Już bliżej niż dalej!!!
Ciąża obumarła....nie mam siły nic więcej pisać..
Ciąża zakończona 5 stycznia 2015
31 dc.
Uff, OF wyznaczyło mi owulację na 28 dc, oby tak było!
Czyli 17 stycznia, jeśli małpa nie przyjdzie, zatestuję.
To pierwszy cykl ze staraniami tak na serio po poronieniu.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2015, 20:12
Tak sobie siedzę i myślę...jak ja mogłabym znać swoje ciało, skoro od 19 roku życia brałam tabletki anty...z niewielkimi, ale jednak, przerwami po maks chyba pół roku - niespełna rok. Tak naprawdę od tych 11 lat mój organizm nie przeszedł nigdy w normalny tryb zdrowej kobiety. Pewnie dopiero teraz, po ponad roku od odstawienia, ma taką szansę, więc wariuje
Może dopiero teraz zacznę czuć wszystko to, co powinnam 
Zastanawia mnie też fakt tzw. rezerwy jajnikowej - skoro przez te 10 lat tabletki anty nie dopuszczają do owulacji, to czy te komórki zostają zachowane? tj. czy taka kobieta jak ja, po wieloletnim zażywaniu tabletek ma więcej komórek niż kobieta, która co miesiąc przez tych naście lat miała owulacje?
Przejrzałam bazę wiedzy Ovu i kilka innych portali i wyczytałam co powinnam w najbliższym czasie zrobić:
1) Określić grupę krwi.
2) Zrobić cytologię.
3) Sprawdzić czy miałam robione szczepienia przeciw różyczce, odrze, jeśli nie to dobrze by było się zaszczepić. Również przeciwko żółtaczce typu B.
4) Zbadać TSH.
5) Zbadać krew na obecność przeciwciał przeciw toksoplazmozie.
6) Zbadać się na cytlomegalię ( pierwszy raz słyszę! ).
7) Zrobić morfologię ( to robiłam jesienią - jest o.k.).
I do tego pewnie dojdzie szereg badań.
-LH, FSH
-prolaktyna
-progesteron
-hormony tarczycy -ft4, ft3...
...ale może się rozpędziłam 
A Wy co jeszcze badałyście do tej pory?
60 dzień cyklu.... To jakaś masakra! Temperatura dopiero skoczyła niedawno, teraz pomalutku spada, mam mieszane uczucia. Czy spadnie całkiem na okres? Czy może zagnieździła się u mnie ukochana Fasolka?
Odbyłam 6miesięczny staż, od 22 grudnia mam umowę, na razie tylko do 30 czerwca, ale dobrze, w razie czego nie zostanę z niczym... Ale nie to jest najważniejsze, najważniejsze jest zdrowie i życie maluszka... Dzisiaj czuję (albo mi się wydaje),że nadchodzi @. Powiedziałam sobie, że jak nie przyjdzie do soboty (10.01), to zrobię trzeci test (dwa wcześniejsze negatywne). Nie chcę cię okresie! nie przychodź przez najbliższe 9 miesięcy! Akysz!
Relacje po dzisiejszej wizycie.
U męża brak nadziei na poprawę nasienia - ma brać dalej suplementy.Podejmujemy działania w kierunku badań do in vitro. Zobaczymy co z tego będzie, na razie cieszę się z tego, że podejmujemy dalsze działania i badania. U mnie dzisiaj pobrana została krew na AMh, a w 2-3 dc mam powtórzyć FSH a po @ będziemy robić HyCoSy. Teraz żyję w oczekiwaniu na @ i wyniki przyszłych badań. Strach i nadzieja razem się łączy w jedno.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.