ma_pi Demotywator 20 stycznia 2015, 09:08

Mam już komplet badań do procedury. Wszystko prawidłowe. No może oprócz tego seminogramu, no ale cóż...
Dziś 30 dc a małpy brak. Zaczynam się już niecierpliwić. Bardzo by mi pasowało, żeby dziś zaczął się okres i jutro do kliniki. Zobaczymy.

Edit: Małpiszcze przyszło z hukiem. Jutro klinika.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia 2015, 13:27

Neyla Pokój z widokiem na morze. 20 stycznia 2015, 09:14

Dobra, dzisiaj mogę napisać coś więcej o wczorajszej wizycie. Wczoraj mieliśmy gości z okazji moich 29 urodzin, więc nawet nie miałam czasu na napisanie poprawnej notatki.

Z racji tego, że do lekarza jeździmy do innego miasta, musimy wcześnie wstać i ruszyć 4 litery. Wczoraj byłam 11 w kolejce. Było strasznie duuużo babek- na dodatek same ciężarne, więc każde badanie trwało w nieskończoność. Okazało się, że muszę zapłacić za tę wizytę 120zł-bo nie byłam zapisana na NFZ i muszą to potraktować jako wizytę prywatną. Się wkurzyłam, bo leczę się tutaj 2 lata, a przy nagłej wizycie mam za nią płacić. NFZ narzuca kary, jeśli przyjmie się kogoś z poza listy bez opłaty. I tak okazało się, że będę musiała co jakiś czas wyjąć 120zł. Chciałam się zapisać na luty, żeby w końcu kartę ciąży założyć-nie ma miejsc. Dopiero na koniec marca-szczęka mi opadła. Po negocjacjach udało się położnej wcisnąć mnie na 23 luty, czyli dopiero za 5 tyg. Jak ja to przetrwam?

W międzyczasie kończy mi się zwolnienie i 9.02 powinnam już iść do pracy, ale gin odradza-mówi, żebym wypoczywała. I pewnie będę musiała jechać i za zwykły papierek zapłacić 120zł. Najpierw zadzwonię do mojej rodzinne, bo może ona będzie mogła mi wystawić zwolnienie na te 2 tyg od 9.02 do 20.02.

A jak to jest z badaniami przezierności karkowej, trzeba się dokładnie trzymać tygodni ciąży, czy dwa tygodnie później można je wykonać? Tyle pytań, tyle niepewności. Nie dość, że się boisz babo o to maleństwo, które rośnie w Twoim brzuchu, to martw się jeszcze o wizyty i terminy :(

Brtiii86 Czekam na Ciebie moja kruszynko:* 20 stycznia 2015, 09:41

Po wizycie w klinice dostalam na TSH euthyrox 25 pol tabletki dziennie. Juz jestem po pierwszej. Pęcherzyki w prawym i lewym jajniku maja 10mm. W prawym SA trzy,a w lewym jeden. Owulacja będzie późno. Kolejna wizyta zęby sprawdzić pęcherzyki w piątek..czekam z niecierpliwoscia. Gin powiedziała ze widzi ze prawy jajnik jest pobudzony przez lek, wiec jest jeszcze szansa na ten cykl. Jeśli się nie uda teraz ,to w następnym podwójna dawka clo lub zmiana leku na femarale. Tak bym chciała zeby teraz się udało. Śluz płodny jest, tylko ze malo. Od teraz zamierzam Pic więcej wody mineralnej niegazowanej. Biorę wiesiolka i syrop wykrztusny. Musi być dobrze. Będzie dobrze!!!!!!

Tak się zastanawiam czy pisząc pamiętnik:
1) można wyrzucić z siebie emocje i dzięki temu mniej rozmyślać o sprawie wiadomej?
2) człowiek nakręca się jeszcze bardziej, bo dokłada sobie kolejną czynność związaną z planowaniem ciąży?

Przypomniały mi się przepowiednie znajomej, która twierdzi, że w tym roku na pewno się uda bo 2015 ma brzuszek :D (5)
Zobaczymy, oby, oby.....

Żeby mi się chciało tak jak mi się nie chce!
Robię absolutne minimum. Owszem dom mam ogarnięty, a obiad zawsze na stole. O siebie też staram się dbać: biegam i maluje paznokcie ;)
Ale kwestia uczelni, to istna masakra:/ Chcę i muszę się obronić maksymalnie do końca lutego!!! A tu brak jakiejkolwiek motywacji. Codziennie mówię sobie "jutro", tylko że to jutro trwa już od listopada! KONIEC, czas się wziąć za notatki.

Z tego cyklu nic nie będzie, nie nastawiam się, nie było <3 wtedy kiedy miało być, więc na aż taki wielki cud nie liczę ;) Chociaż jajniki mnie zwodzą, bo ciągle pulsują na zmianę, ale nie dam się!

Mój Małż nie jest zbyt wylewnym mężczyzną jeżeli chodzi o uczucia, on nie ma ciągłej potrzeby mówienia o Maleństwie, ale serce mi rośnie gdy podczas zakupów w IKEA, przechodząc przez dział dziecięcy słyszę "a tu już mamy wszystko wybrane dla jednego i drugiego dziecka" <3 On wie, ale nie wie, że ja ciągle marzę o trójce, no ale póki co zadowolę się jednym :)

Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 20 stycznia 2015, 10:09

16 dc (11 cs)

OF zmieniło mi termin owulacji na bardziej prawdopodobny, czyli na 13 dc. Ja uważam, że owu była w nocy z 12 na 13 dc, bo test o 10 rano 13 dc był już jednoznacznie negatywny.

Wczoraj mimo mojego obniżonego nastroju, niestety musiałam normalnie funkcjonować. A może i stety. Wczoraj Fagas mojej Siostry poprosił nas, żebyśmy odwiedzili z nim jego nowo zakupione mieszkanie w stanie deweloperskim i pomogli mu skonfrontować jego pomysły z życiem. Zrobiliśmy mu małą burzę mózgów i pewnie wprowadzi on tam kilka zmian jeżeli chodzi o wyposażenie. Późno wróciliśmy do domu. Mąż chciał oglądać jakieś tam Hobbity i inne stwory, a ja pogrążyłam się w czeluściach internetu. Jako osoba która wzrusza się na reklamie merci, ale jej własne życie średnio ją emocjonuje, postanowiłam sobie zadać psychiczny ból i wypłakać się nad cudzym losem a nie nad swoim skoro nie umiem. Wyłam jak bóbr czytając o martwych porodach, okrucieństwie ludzi wobec zwierząt, porzuconych rodzinach przez wyrodnych rodziców. Mój los to bajka, moje życie to kraina szczęśliwości, a jedynym moim problemem jaki mam jest to, że dzisiaj spadł śnieg i muszę wyjść 5 minut szybciej na parking, żeby odśnieżyć auto. Moja terapia mi pomogła. Bardzo szybko. Dziś tylko jeszcze wyżyję się sprzątając mieszkanie przed wyjściem do pracy i pewnie moja równowaga powróci całkowicie.

Ciągle pada, śniegu coraz więcej i mimo że nie lubię zimy, może uda mi się jakoś wykorzystać zimową aurę i pośmigać na sankach z jakiejś górki :D

IMAG2614_1.jpg
free upload

Mamax Walka o Bobo. 20 stycznia 2015, 10:44

Maluszka meczy katarek juz od paru dni. Lekarz mowil ze to przez suche powietrze. Sluzowka robi sie sucha wiec dziecku ciezko ddychac. Mamy wietrzyc mieszkanie i spacerowac...Codziennie zakraplam tez nosek ale to nic nie pomaga...Goraczki nie ma ale raczki zimne, nie wiem czy jechac znowu do lekarza czy czekac...Dzisiejsza nocka znowu ladnie przespana z jedna pobudka na mleczko i zmiane pieluszki. Moj suselek spal do 7- mej wiec moglam spokojnie wyszykowac Maximilianka do przedszkola. Starszak oczywiscie tez zasmarkany a mnie boli gardlo. Obysmy sie jakos pozbierali bo przed nami ciekawt weekend...

No i jak tu się nie stresować! Wczoraj przyjeżdżam służbowym samochodem do domu, a tam patrzę - nasze prywatne auto uszkodzone. Żeby to była jeszcze jakaś rysa, to jeszcze. Ale nie. Lampa przeciwmgielna całkowicie wypadła, druga lampa przesunięta, że nie można jej teraz w ogóle przesunąć (jeszcze kilka dni temu wymienialiśmy w niej żarówkę). I cały lewy bok pokiereszowany. Najgorsze jest to jedno wgniecenie - jest bardzo głębokie i zanim oddamy auto do naprawy, to blacha zacznie rdzewieć. Oczywiście żadnej karteczki nie było z danymi gościa, który to zrobił, no fakt, bo i po co? Dobrze,że mamy opłacony cały pakiet. Ale i tak roboty z tym będzie. Wczoraj już zgłosiłam szkodę do ubezpieczalni. Dziś ma exspert dzwonić, żeby resztę ustalić. Obawiam się tylko wyceny szkód. Wiecie, jak działają ubezpieczalnie - wszystko jak najniższym kosztem. A tym bardziej w naszym przypadku na podstawie zdjęć - nie widzę tego za dobrze. Mąż się oczywiście wkurzył, ja też się tym przejęłam, ale na szczęście nockę w miarę dobrze przespałam.
Teraz już się zbieram do pracy. Trzymajcie się kobitki i fajnego dzionka.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2015, 21:48

Dzisiaj suwaczek pokazal dwa lata-od dwoch lat nie udaje nam sie zostac rodzicami.

Mam jednak nadzieje,ze ku lepszemu idzie.Moze jak wylecze bakterie to bedzie dobrze.
W niedziele znowu trafilismy u tesciow na ta sama ciotke.Pokazywala zdjecia swojej wnuczki.Tym razem przemoglismy sie i ogladalismy.Tesciu rzucil komentarz,ze jak sie dobrzs napatrzymy to moze on tez zostanie dziadkiem.Na szczescie tesciowa mu zasadzila kopa w kostke.Slyszalam jak szeptali do siebie-tesc:"czemu mnie kopiesz kobieto?" , tesciowa:"bo glupio gadasz,dzieciom bedzie przykro."
Udalismy,ze nie slyszymy ale potem sie usmialismy z tego.

Po wczorajszej wizycie jakoś nie miałam weny żeby coś napisać, ale już się meldujemy :)
Wszystko jest super, maleństwo waży 371 g i najprawdopodobniej będzie dziewczynka! <3 <3 <3 A jednak, nasza malutka Anielka :) Doktor powiedział że jeszcze potwierdzimy na następnej wizycie bo ptaszek mógł się schować, takie rzeczy się zdarzają. No ale mam nadzieję że już zostanie Anielką :)
Dostałam antybiotyk na 3 dni na tą chlamydię co mi kiedyś wyszła. Mam pić magnez i elektrolity i brać nospę. To na napinający się brzuch i kołatanie serca. Mam skierowanie na krzywą cukrową, a następna wizyta aż 25 lutego.

Źle dziś spałam i miałam straszny sen. O 7 obudziłam się z płaczem, śniło mi się że naszej córci przestało bić serduszko... Sen był bardzo realistyczny, a ja uświadomiłam sobie że nie przeżyłabym tego. Najgorsze że mąż był już w pracy a ja nie mogłam się uspokoić... Dobrze że to tylko sen.
Bardzo kochamy naszą Anielkę i nie wybaczyłabym sobie gdyby coś się stało. Na szczęście malutka skopała mnie rano żeby dać znać że wszystko ok :)

Po wczorajszej wizycie jakoś nie miałam weny żeby coś napisać, ale już się meldujemy :)
Wszystko jest super, maleństwo waży 371 g i najprawdopodobniej będzie dziewczynka! <3 <3 <3 A jednak, nasza malutka Anielka :) Doktor powiedział że jeszcze potwierdzimy na następnej wizycie bo ptaszek mógł się schować, takie rzeczy się zdarzają. No ale mam nadzieję że już zostanie Anielką :)
Dostałam antybiotyk na 3 dni na tą chlamydię co mi kiedyś wyszła. Mam pić magnez i elektrolity i brać nospę. To na napinający się brzuch i kołatanie serca. Mam skierowanie na krzywą cukrową, a następna wizyta aż 25 lutego.

Źle dziś spałam i miałam straszny sen. O 7 obudziłam się z płaczem, śniło mi się że naszej córci przestało bić serduszko... Sen był bardzo realistyczny, a ja uświadomiłam sobie że nie przeżyłabym tego. Najgorsze że mąż był już w pracy a ja nie mogłam się uspokoić... Dobrze że to tylko sen.
Bardzo kochamy naszą Anielkę i nie wybaczyłabym sobie gdyby coś się stało. Na szczęście malutka skopała mnie rano żeby dać znać że wszystko ok :)

dół dzisiaj :( tak mi ciężko na sercu i płakać się chce.

10+4
Od wczoraj wieczora jestem zaniepokojona. Ból brzucha wieczorem był znośny, jednak trochę za długi. Znowu zaczynam spać... Być może po bardzo wyczerpującym weekendzie organizm się domaga odpoczynku.
Zauważyłam, że mój brzuszek stał się lekko miękki. Nie wiem.... Boję się... Zaczynam chyba świrować...


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia 2015, 12:03

Zireael Smętnik 20 stycznia 2015, 12:50

Byłam dzisiaj na zajęciach fitness. W zeszłym roku ze wszystkiego zrezygnowałam, bo przecież zaraz zajdę w ciążę... Teraz - może trochę na przekór - zdeklarowałam się na cały rok ćwiczeń. Jakbym zaszła, to umowę mogę zerwać bez konsekwencji. Dużo energii i entuzjazmu we mnie po tych ćwiczeniach.
Chociaż kondycję mam fatalną. Zawsze byłam raczej szczupła, ale po 30-tce niepostrzeżenie tłuszczyk się zaczął osadzać tu i ówdzie i zadyszki dostaję nawet na krótkim spacerze. Ale teraz (trochę też, żeby się z obsesji ciążowej wydobyć) mam cel - poziom tłuszczu w organizmie zredukować do 28%. Na dzisiaj jest 33,5... Zobaczymy. Oczywiście wkręciłam sobie, że może mam otłuszczone narządy wewnętrzne i dlatego tego dziecka nie ma. Przyjaciółka mnie wyśmiała serdecznie :-)
Poza tym energii jakoś dużo, co dziwne, bo jestem typem leniwca-kanapowca. I czuję się owulacyjnie, mimo że teoretycznie jeszcze nie czas. Temp nie mierzę, więc nie wiem, może akurat coś się przestawiło. Dobrze, bo ochotę na seks też mam - a to też nowość. Dotychczas wystarczało mi ze dwa, trzy razy w miesiącu. Ale w kompleksy wprawiały mnie wykresy dziewczyn, w których seks co dzień, a czasem i dwa razy. Skąd w was takie libido?

Tydzień z A. w domu zawsze mija tak szybko... I teraz kolejny tydzień kiedy go nie ma będzie się ciągnął...

Zdołaliśmy załatwić kilka istotnych spraw. Po pierwsze zaliczona wizyta u psychiatry. Dostałam leki. Bardzo łagodne ale mają mi pomóc się "ogarnąć". Pani doktor zapewniała, że nawet jeśli zajdę w ciążę leki na 200% nie zaszkodzą maleństwu. Mówiła też, że czasami zwiększają one płodność... Nie wiem jak ale skoro tak mówi lekarz..
Po drugie zaczęłam pić Inofem i wydaje mi się, że w końcu czuję moje jajniki.
Po trzecie w końcu poznaliśmy naszych rodziców. Do tej pory jakoś nie było okazji. W sobotę zrobiliśmy obiad i spędziliśmy miłe popołudnie. Rodzice od razu się polubili.
No i po czwarte-najważniejsze ustaliliśmy datę ślubu. Kiedy byłam w ciąży chcieliśmy wziąć cywilny jeszcze przed urodzeniem Maleństwa. Ale wyszło inaczej... Postanowiliśmy jednak, że w Naszym życiu musi się w końcu wydarzyć coś wspaniałego dlatego plan pozostał. 25.04 będziemy mężem i żoną. Na razie tylko cywilny a po nim uroczysty obiad z rodzicami i rodzeństwem a co później zobaczymy. Od rodziców A. dostaliśmy obrączki, które czekały na od 13 lat na taką decyzję :) Niestety okazało się, że nie nadają się do zmniejszenia więc musimy je przetopić. Ale to nieważne. W końcu będę jego żoną... Nie mogę się doczekać...

No i jeszcze jedna istotna sprawa. Mam już wyniki przeciwciał antykardiolipinowych. Okazuje się, że te w klasie IgG są słabo dodatnie. Więc znam prawdopodobną przyczynę śmierci mojej Kruszynki. Nie ma co wyrokować ale najwyraźniej bez codziennego kłucia się nie obędzie. Zniosę wszystko aby tylko zostać mamą...

karmar Projekt Niespodzianka 2025 ❤️ 20 stycznia 2015, 13:22

Dziwny jest ten cykl, bo bezowulacyjny... brzuch kłuje, czuję się wzdęta i pełna, zjeść bym mogła konia z kopytami, piersi wrażliwe,a okresu ni ma..:/ Męczy to trochę fizycznie, chyba nigdy jeszcze tak bardzo nie chciałam dostać miesiączki.. PMS też się włączył, Mąż więc biedny ;) to już 32 dzień cyklu i niby pojawiło się jakieś plamienie,ale tak delikatne,że nawet nie wiem,czy można to już do plamienia zaliczyć.. Och, życie :)

Chciałabym już nowy cykl,żeby można było staranka wznowić :)

Miru Wyczekany On ,teraz wymarzona Ona 20 stycznia 2015, 23:09

"Opłacz to, wykrzycz to, a później weź się w garść, stań na nogi i zacznij żyć. Możesz żyć tak szczęśliwie, że głowa mała."

♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥♡♥

37 TYDZIEŃ CIĄŻY <3 <3 <3
36+4

Ten dzień jest coraz bliżej ! :D A u nas ciszaaaaaa :P wiecie, tak bym chciała żeby już coś się działo ! :) ile można czekać ! :D
W sumie to wiem, że może się zacząć w każdej chwili, ale z drugiej strony mały ma jeszcze czas jakby nie było :P jakieś 2-3 tygodnie. Tylko ile razy mogę się powtarzać :P że NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ !!! <3 Synusiu czekamy ! <3

Co do wyprawki to oczywiście jest cała kompletna, wszystko czeka na Tomusia czyste i pachnące :D torby do szpitala spakowane (mojej aż dopiąć nie mogłam :P ) no i kącik Tomusia również gotowy :)
Co sądzicie, jak się Wam podoba ? :)

1ghr3c.jpg

1jls0m.jpg

2rgbzh0.jpg

f36ye1.jpg

WSZYSTKO CZEKA TYLKO CIEBIE BRAKUJE SYNKU ! <3 <3 <3

23rr0n7.jpg

llallka Kolejna runda- przegrana... 20 stycznia 2015, 14:24

Dziś piszę na spokojnie, bez emocji. Ostatnio jakoś rzadko trafiały mi się takie spokojne dni, ale w którymś momencie zeszło ze mnie trochę powietrza. To całe spinanie się nic mi nie daje- mądrze prawię, czyż nie? :) Ja to wszystko wiem, tylko nie zawsze mi wychodzi.

W tym miesiącu nie będzie 3 inseminacji- nie da się tego zgrać z pracą mojego m. Może za miesiąc...

Jedyna głupią rzecz, którą ostatnio robię, jest oglądanie takiego programu na 2. O in vitro. Ryczę prawie na każdym odcinku. Głupia jestem- wiem. Zawsze po tym programie przebieram się w dresik i ćwiczę przez godzinę jak szalona! Wypacam wszystkie złe myśli. Mózg wyłączony... To naprawdę działa :)

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 20 stycznia 2015, 13:26

Dziewczyny, nie uwierzycie o czym mnie wlasnie moj S poinformowal. Otoz ten "znajomy", ktory byl u nas wczoraj przyszedl do niego specjalnie do biura i mowi: "u Was to zawsze tak sie czlowiek czuje jak we wlasnym domu. Musimy sie czesciej spotykac, czesciej robic takie wypady do restauracji" (ja odruchowo czuje, jak mi sie wszystko w zoladku przewraca z nerwow...)
Po czym slysze dalszy ciag monologu: "ta Twoja M to taka spoko kobieta jest, mozna sie z nia posmiac, pozartowac o wszystkim... i wszystko tak sama w domu ogarnia. Ja to bym taka kobiete chcial poznac, tylko zeby byla stanu wolnego" (na co ja sie zaczelam histerycznie smiac, ooo niedoczekanie Twoje ;) ) Na koniec ze smiechem mi powiedzial S, ze "znajomy" sie dopytywal czy mam jakies podobne wolne kolezanki, ktore bylyby nim zainteresowane. Nawet gdybym miala jakies wolne kolezanki, nakazalabym im sie trzymac zupelnie z daleka od tego Pana. Pod grozba natychmiastowego zerwania znajomosci ;)

O losie ty moj! :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)