dancerina czekając na naszegk aniołka 23 stycznia 2015, 13:52

A opieprzył tylko dlatego że zrobiłam je bez jego zgody ...to chore

MoNa_2603 Walka o Cud 23 stycznia 2015, 14:53

No i szczęście prysło :( Dzisiaj powtórzyłam betę w poniedziałek było 60, a dzisiaj zaledwie 91 :( pisałam do lekarza, kazał mi jutro przyjechać do kliniki...Tak strasznie się boję ;( Dlaczego tak musi być? Nie chcę się łudzić. Badanie robiłam w innym laboratorium, ale wątpię, aby to miało jakiś wpływ ;(

Bergo Bergo - nowa ja 23 stycznia 2015, 15:01

No i to "cudowne" mleczko go znowu załatwiło! Klebsiella wzrost obfity! Ku....wa!!!!!

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 23 stycznia 2015, 17:05

Powiedzialam dzis mojemu S na lunchu, ze chetnie bym przewinela czas do niedzieli, zeby zrobic sobie test (i nie chce wczesniej mierzyc tempki!). Po czym pacnelam sie w glowe. Chyba mi na mozg padlo, skoro sama, wlasnorecznie chce sie pozbawic czesci wolnego weekendu...

Mam dosc krotka faze lutealna (11-12 dni), a tempka zawsze mi spada minimum jeden dzien przed okresem (czasem i dwa). Zanim zaczelam mierzyc temperature, nakupilam chyba z 20 testow ciazowych - po czym w obrebie tych miesiecy na OF nie zrobilam sobie w koncu ani jednego, bo tempka znaczaco mi spadla jeszcze przed tym, jak test by mogl cos wykazac ;) Po raz pierwszy byc moze bedzie szansa wykorzystac tesciora, juz sie nie moge doczekac! :)

(Przeczytalam to, co wlasnie napisalam. Chyba faktycznie mam nie po kolei w glowce...)

Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 23 stycznia 2015, 17:07

cd 19 dc

Plany planami, a życie i tak swoje... Dziś mieliśmy wychodzić świętować pewną okazję u znajomego. Lecz moje samopoczucie raczej bardziej skłania do tego by się położyć do łóżka i porządnie wygrzać. Agania, dziękuję bardzo za "szamańskie" sposoby :D Przynoszą ulgę, no i nie mają skutków ubocznych. Zelma, no jesteś moim promyczkiem! Kocham te linki przesyłane przez Ciebie.

Ech, na jogę też raczej się nie wybiorę, bo po co mam potem rozgrzana wychodzić na zewnątrz. Mimo, że parking od wejścia dość blisko, to lepiej nie kusić losu, skoro już teraz różowo nie jest.

Nie wiem, czy mąż sam pojedzie na imprezę do kumpla. Zawsze tam zostawaliśmy na noc, bo dojazd tam to istny koszmar. Nie cierpię tych (przepraszam za wyrażenie) zadupiastych osiedli. Pewnie skoro my nie pojedziemy, to wszyscy zwalą się do nas. Ostatnio już słyszałam, że nasz dom to "centrum zarządzania wszechświatem". Wszyscy tu się spotykają, rozmawiają, ustalają coś, stołują się, śpią i inne takie. Ogólnie mi to nie przeszkadza, bo gdy mam dość, po prostu mówię wszystkim, że potrzebujemy trochę czasu dla siebie i każdy to rozumie :D poza tym zawsze ktoś jest w drodze do nas i pyta, czy czegoś nam po drodze nie załatwić, kupić i takie tam inne udogodnienia, jak rozpakowana zmywarka czy wyrzucone śmieci :) mimo, że w Trójmieście nie mamy jakiejś rodziny poza moją siostrą, to chętnych do opieki nad naszym kotem jest wielu i wciąż deklarują, że czekają na pisklaka, co by jeszcze nim się zająć :)

Chyba, że wszyscy mnie dzisiaj zaskoczą i spotkanie obejdzie się bez nas i nie u nas :P tak czy siak, dzisiaj bunkruję się w oddzielnym pokoju i nie mam zamiaru wychodzić i zarażać ani się od kogoś ani innych.

Dzwoniła do mnie Teściowa narzekając, że wyjeżdża na dwa tygodnie na Mazury i będzie opiekować się swoją matką, jej najmłodsza córka (16lat) a moja szwagierka ma ferie i pewnie będzie jechać z nią. Znając moją "uroczą" Szwagierkę, zaproponowałam Teściowej, żeby wysłała ją do nas na tydzień, to Teściowa odpocznie od gotowania kilku obiadów dziennie, żeby dogodzić małolacie i noszenia jej tego do łóżka, bo ona śpi do 13-14. U mnie sobie ona nie pośpi...... :D hyhy. Teściowa, nawet się ucieszyła, ale obawiała, że Młoda nie będzie chciała do nas przyjechać, bo ja nie podsuwam niczego pod nos :D a tu zonk, ponoć Młoda ochoczo wsiądzie w autobus i już w niedzielę mam ją odebrać z dworca. To trochę ją tu wychowam z mężem :D damy jej wycisk, dziewczę wróci do domu i sama będzie rodzicom pomagać w domu, a nie tylko wymagać i wymagać. Chociaż z doświadczenia wiem, że to efekt krótkotrwały jest, bo za dwa tygodnie wszystko wraca do normy i Młoda znów prezentuje postawę roszczeniową... No zobaczymy :)

nat_alia Trzeba wierzyć - będzie dobrze 23 stycznia 2015, 17:07

zły dzień... :/
myślałam że zaskocze z CLO... byłam cały cykl pełna nadziei...a tu dzisiaj psikus - test negatywny... zakonczyłam brac luteine wiec jutro pewnie temp. spadnie i zaczynam znowu nowy cykl...
chyba nigdy się nie doczekam...

CLO - myślalam, że jak bede z nim miała owulacje to wszystko sie uda że będzie fasolka a tutaj nic... owulacja była, pecherzyk pękł ... więc co jeszcze jest nie tak???

Do tego miałam fatalny dzień w pracy i cały dzien mnie głowa boli.... wrrrrrrr

Spermiogram Meza odwołany. Za wysoka prolaktyna. W piątek idziemy na biopsję tarczycy, będziemy też dorabiac kilka badan z krwi. Bardzo mu współczuję, ale cóż, będziemy walczyć o zdrowie. Myślę że to może być problem genetyczny, tesciowa też miała guzki na tarczycy, ogólnie jej zdrowie najlepsze nie jest. Nigdy o tym nie myślałam wcześniej. Moje ciśnienie najlepsze jednak nie jest, rano bez leków jest wysokie a jak się zdenerwuje to już w ogóle. Ale wracam do starego leku, bo podobno mogę a dopegyt mam wrażenie że jest zbyt silny.

38 TYDZIEŃ CIĄŻY <3 <3 <3

CIĄŻA DONOSZONA ! :D nareszczcie..
Jestem taka szczęśliwa, że dotarliśmy do tego dnia ;) nas synuś jest grzeczny i ładnie sobie siedział w brzuszku ;) teraz może już wychodzić :P chcę go już zobaczyć <3 UTULIĆ <3 jeeeej nie mogę się doczekać.. :) kiedy ten dzień nadejdzie ?! Czekam i czekam na jakieś sygnały a tu cisza..
Wczoraj około godz. 17 zaczął mnie boleć żołądek i niespodziewanie o tej godzinie dostałam już zgagę, a zwykle pojawia się około godz. 20. Nie zjadłam nic nie świeżego, normalnie mi się odbijało i wymiotów też brak. Ból w końcu minął a na kolacje już miałam ochotę i zjadłam dwie kanapki z samą szynką ;) Ale dziś o 5 znów mnie zaczęło boleć :/ nie wiedziałam jak leżeć.. nie mogłam zasnąć :/ w końcu mi się udało i jak się obudziłam to już czułam się lepiej :) wiecie może skąd te ból? A i jeszcze przez całą noc czułam napięty brzuszek :/

A tu jeszcze MY z 37 tc :)

i6a3wg.jpg

14ipmkk.jpg

fauhdw.jpg

Do porodu pozostało 22 dni.. :D
TOMUSIU CZEKAMY NA CIEBIE ! <3

bylam u gina po pologu i musialam malego zostawic- to jak wrocilam to byl u mamuni - on niepotrafi go uspokoic jak placze i wowczas sie denerwuje i irytuje ....
chociaz i tak teraz zmienia pieluchy - wiec postep jakis jest


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2015, 15:56

myszm pokonujac kolejne przeszkody. 23 stycznia 2015, 16:03

Nigdy nie myslalam, ze bede kiedys pisac o swoich sprawach publicznie, ale co mi tam!
Poprzedni miesiac byl dla mnie bardzo stresujacy, jak wspomnialam w opisie. Wiazal sie on z propozycja pracy mojego S- 400km ode mnie. Jest juz do tego przyzwyczajony, bo kilka razy w roku zdarzaly mu sie takie miesieczne 'delegacje'. Zupelnie nie wiem jak sobie z tym poradzic. Z jednej strony wiem, ze dla niego to fajna sznasa, zarowno na to zeby sie rozwijac jak i na to by zarobic, ale... jak ja wytrzymam bez niego :( ? oczywiscie zapewnia mnie, ze bedzie przyjezdzaj najczesciej jak to mozliwe, ma tu tez inne obowiazki zawodowe wiec tak czy siak bedzie wracal do domu. I kolejna sprawa- negatywny test, kolejny... natura zrobila mi dodatkowy numer- okres spoznil sie 2 dni i juz bylam pewna, ze jestem w ciazy! niestety- okres trwa, a ja? jak co miesiac robie sobie nadzieje na kolejny cykl.

Chce potraktowac ten miesiac jako przelomowy- musze uporac sie ze swoimi emocjami, zaczac znow myslec pozytywnie, zaakceptowac prace mojego S (bo czasem mowie co mi slina na jezyk przyniesie...). Mam nadzieje, ze pamietnik pomoze.

Ewela87 jeden cel :) 23 stycznia 2015, 16:06

Od kilku dni piję ziółka+ maca+ dong. Czasami czuję jajniki, ale jeśli chodzi o inne objawy to nic nadzwyczajnego nie zauważyłam. Śluz ciągle kremowy (jak przez większą część cyklu, szyjka też twarda i ledwo otwarta, więc podejrzewam kolejny cykl bezowulacyjny :(

ania__l W oczekiwaniu na szczęście... 7 września 2015, 14:46

Dziwno sprawa. W tym miesiącu na wykresie nie pojawia mi się owulacja wyznaczona przez Ovufriend. Zawsze na tym polegałam. Do tego obserwuję wiele dolegliwości, którym w poprzednim miesiącu nie miałam tak często. Pierwszy raz mam plamienie w środku cyklu. Nie wiem co o tym myśleć... Może jednak zrobić ten test ciążowy??? Przecież zdarza się, że kobiety miesiączkują a ja ostatnio miałam inaczej niż zawsze (mniej obficie i krócej).
Sama już nie wiem co o tym myśleć...

Ja juz sama nic niewiem :( u dentysty okazalo sie ze z zebami ok..no i dziasla tez..wiec dlaczego boli?moze sa podraznione..no nic bede plukac kilka dni septosanem i zobaczymy.. Dentystka wspomniala ze ta dolna czesc szczeki moze bolec np.z powodu choroby-wezly chlonne,gardlo itp, ale u mnie wszystko jest ok bo chwile potem szlam do rodzinnego po skierowanie do endokrynologa..no i patrzyl i wezly sa ok zadnych guzow ani nic nie wyczul..
Wiec mam nadzieje ze przejdzie...bo niechce juz narzekac ani marudzic..ani tym bardziej martwic sie o Gadzinka <3
Jeszcze 5 miesiecy do konca czerwca..do Tp..szkoda ze nie leci to szybciej.. ;)
Choc juz styczen prawie za pasem..potem luty..no i marzec-wiosna..a potem pewnie poleci juz z gorki..
Nadejda przygotowania..pokoiku,ciuszkow,kosmetykow itd.. Ehh,juz sie nie moge doczekac tego wszystkiego :)

Aagonia Poronilam 8 września 2022, 21:57

Jestem z Warszawy

taśta Jak nie My to kto??? 23 stycznia 2015, 17:25

kolejana noc z ciągłymi przerwami na picie ;) Za to poranek bardzo pesymistyczny- emocjonalnie, dopadł mnie ogromny lęk i niepokój ale szybko minęło i nadaj jestem dobrej myśli i pełna energii ;) Brzuch nadal pobolewa jak przed @, piersi powiększone więc chyba jest dobrze ;)
Wizyta umówiona na 05.02- M się bardzo oburzył, że chciała iść bez niego ;) Obym dotrwała do tej wizyty!!! Panie Boże czuwaj nad tym małym cudem nadal :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2015, 17:26

skok tempki chce zrobić mi nadzieję.. mam świadomość, że to mój pierwszy cykl z lutką, więc mogą być różne niespodzianki, niewidziane wcześniej skoki/spadki, opóźnienie/przyspieszenie @ itd. na szczęście nie mam w domu testów, byłam nawet po nie w rossmanie ale nie kupiłam. jeśli tempka jutro też będzie wysoko to wtedy zastanowię się nad testem..

kasss Czekając na naszą kruszynkę;) 23 stycznia 2015, 18:10

<3 34tc <3 33+3
84% za nami
do porodu zostało 46dni;)
czas pędzi jak szalony już nie wiele zostało aż nie moge w to uwierzyć
gin na wizycie powiedział że ciąża starsza o dwa tyg więc pewnie mała jest duża byłam na nfz więc nie znam wagi ale w czwartek mam usg genetyczne to sie dowiem najważniejsze żeby wszystko było dobrze jestem taka ciekawa jak wygląda kiedy się urodzi nie moge doczekać się tej chwili ale wiem że na pewno będzie wspaniała;)
u nas remont jeszcze trwa nie moge doczekać sie urządzania kącika dla małej będzie z nami w sypialni w przyszlym tyg jeszcze malowanie i możemy sie przenosić wózek już stoi u teściów żeby u nas sie nie kurzył pościel i łózeczko też już mamy ubranka wyprane i wyprasowane wszystko prawie gotowe;)
bryka naszej Julci
2rwlqtx.jpg
łóżeczko i pościel
205dvh5.jpg
co prawda łóżeczko wybraliśmy inne zykle białe całe ze szczebelkami i szufladą ale że tesciowa powiedziała że kupi więc zamówiła takie jak jej pasowało a pytała wczesniej jakie chcemy pozostawie to jednak bez komentarza bo nie chce sie denerwować
i domek naszej córuni
30syqti.jpg
25kj6zn.jpg
i takie literki musze jeszcze zamowić
10rsenl.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2015, 19:18

olala35 Bezradna... 23 stycznia 2015, 18:25

Jakie to jest niesprawiedliwe...
Koleżanka z pracy, której zwierzam się z moich problemów z zajściem w ciążę i która mnie podtrzymuje na duchu, prawdopodobnie jest w ciąży. Najlepsze (a raczej najgorsze) jest to, że jest po 40stce, ma hashimoto (nie wiem, jak to się pisze), problem z glukozą, problemy z tarczycą, nie ma męża tylko partnera na odległość (za granicą), całe życie unikała stabilizacji, zamążpójścia i nie chciała mieć dzieci, teraz w sumie też nie chce, ostatnio się nie zabezpieczali bo niby już było po owulacji, a wiadomo, że przyjemniej jest bez gumki. I prawdopodobnie jest w ciąży.
Ja mam 29 lat, mam męża, jestem w zupełności zdrowa, ostatnie badania hormonalne idealne, nie zabezpieczamy się drugi rok, robimy to przed, w trakcie i po owulacji i w każdym innym czasie, jak jest ochota. I ciąży nie ma.
Jak żyć?
Nie wiem, jak zniosę czas jej ciąży. Pracujemy w jednym pokoju. Będę patrzyć, jak spełnia się moje marzenie, tylko nie mi. Wiem, że brzmi to strasznie i egoistycznie, ale tak bardzo jej zazdroszczę...

Kolejny test ciążowy innej firmy i kreska jeszcze wyraźniejsza niż na poprzednim ^^

Już dotarło do mnie zupełnie i na 100%, że jest we mnie życie małe jak ziarno maku, moje Dziecko : )))
I do Tatusia też to dotarło, jak zobaczył dzisiejszy test : )))



Trudno jest ogarnąć tę radość. Mogłabym wpatrywać się w swój wykres ciąży bardzo długo : )


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2015, 19:14

coliberek Działania..działania... 23 stycznia 2015, 19:01

Kurcze...jak wiecie wrzuciłam na całkowity luz. I to taki, ze narazie starania zawieszone na kilka miesięcy. Przeraża mnie jednak fakt, że z jednej skrajności wpadłam w drugą. najpierw prawie 3 lata obsesyjnego czekania na 2 kreski a teraz obsesyjnie boję się takiej zmiany. Jesteśmy w punkcie rozdroża dróg, zobaczymy w którym kierunku i kiedy nastąpi stabilizacja ale gdzieś tam z tyłu ciągle pulsuje zegar biologiczny przypominając ze miesąc za miesiącem leci, nie młodniejemy...Mąż ma 37 lat, ja 31 ... wiec CHOLERA ZCAS NAJWYŻSZY. A mnie co w głowie? Ćwiczenia, siłownia, różne niebieskie migdały w głowie, zaczęłam się przyglądać naszemu pożyciu seksualnemu i zauważyłam że jestem bardzo niezadowolona. Te 2 letnie starania zabiły jakikolwiek erotyzm i jakikolwiek płomień. Ale z drugiej strony kocham męża i nie wyobrażam sobie życia bez niego, więc pytanie jak ten ogień rozbudzić? Jak go rozbudzić mieszkajac w jednym mieszkaniu z mamą i jeszcze przez 5 miesiecy z bratem męża? No tak..teraz wymówką jest mama 2 pokoje dalej, potem wymówką będą dzieci i co? To już nigdy nie bedzie gorącego fantazyjnego seksu? :( Dziewczynki..ja naprawdę przechodze jakiś straszny wewnętrzny kryzys. Musze go ogarnąć jakoś bo mnie strasznie, strasznie męczy.
Mąż zaczyna powoli naciskać na ponowną wizytę u inseminacji. A mnie jedyne co przychodzi do głowy to myśl : No tak, najłatwiej zainseminowac nie?> Jak nie chce Ci się bzykać.
Najgorsze, ze mąż nie widzi problemu. Ciągle chodzi i mnie podszczypuje, gada jaka jestem piękna, zgrabna, ze ma nową śliczną żoneczkę, no ale co? To jak ma taką piękną niech ją przebzyka nie? A tu starania odłożone na bok, ze względu na kalkulacje czasoprzestrzeniowe to PYK - ZERO SEKSU. Zaczynam się buntowac i w żartach strzelam jakieś przysrywki to mówi no ale jak...przeciez ciągle śpisz albo pracujesz. A nie liczy, ze na dobranoc odwraca się na bok, przytula się pupa do pupy, splata nasze nogi i ogląda swoje bajki na Ipadzie. No jest SŁODKI..ale ja nie chcę zeby był słofki, tylko chcę żeby był SAMCZY. :(
No nie wiem..moze sama sobie tworzę ten problem w głowie. Moze fakt, ze jak teraz wygladam jak człowiek a nie kluska i widzę czasem kątem oka spojrzenia jakichś facetów to zaczął uwierać mnie fakt, ze mąż nie ma wybujałego temperamentu. Nie wiem...No ale..cóż.
Będzie ciąża..pewnie zmienią się priorytety ale jak wiecie ja zawsze wszystko analizuję na różnych płaszczyznach i martwię się co to bedzie np za 5 lat. Lub za 10. Nie chcę być sfrustrowaną matką i żoną. Coś mi strasznie nie pasuje ale narazie nawet nie da rady o tym z męzem pogadać. Chyba , że znowu go przestraszę poważną gadką w cztery oczy która skończy się płaczem na osiem spojówek i dobrym seksem przez 2 tygodnie.
No i dlatego właśnie wszystkiego chwilowo jestem bardzo nie na fali w temacie tej inseminacji..ale z drugiej strony TYLE CZASU TYLE WALKI TYLE ŁEZ z powodu nieudanych cykli...Za pół roku już nie będziemy tutaj mieli szansy na inseminację a jest już wszystko praktycznie gotowe, idealny czas na pokazanie się panu doktorowi, żeby przyklasnął w ręce jak to pięknie można schudnąć i zapisał w przyszłym cyklu na inseminację.
A ja tylko w głowie - ojej, jak się inseminacja uda to będzie koniec z siłownią. Będzie koniec z siłownią, bedzie koniec z body combat, koniec z ćwiczeniami nie bedzie endorfin, nie bedzie seksu (no bo pewnie trzeba uważac na ciążę) , nie będzie endorfin no i zwariuję.
Nie wiem..boję się tego wszystkiego. Boję się jak to będzie jak w rozjazdach będę w ciąży. Boję się, że potem zwali się teściowa z teściem, no bo przecież będą chcieli od pierwszych dni na pewno poznać wnuka. Choć ten temat mamy już plus minus obgadany, że będziemy mieszkać sami, we trójkę nnoo... tzn we czwórke bo moja mama... a rodzice męza będą mieszkać z bratem męza i bedą przychodzić do nas w odwiedziny..
No ale jak pojedziemy do niemiec a brat zostanie w hiszpanii...no to przecież u nas będą tygodniami i miesiącami no bo przecież nie bedzie innej opcji. No i to mnie tez przeraża. W ogóle wszystko mnie przeraża. Heh stadium nadajace się chyba na jakąs poradnię psychologiczną. :)
Potem przeraża mnie jaki to bedzie z nas model rodziny. Czy jako matka i żona bedę musiała wstawac o 5tej rano i wszystkich przygotowywać do wyjścia, bo w takiej roli też się widzę no ale jak nie ja to kto. Kobieta ostatecznie nie? :/ Mąż jest z ludzi myjących się rano, ja z myjących się wieczorem...nie wyobrażam sobie zeby dziecko brudne, spocone szło spać a mąż nie wyobraża sobie zeby np bez prysznica rano wychodziło do szkoły.. Wiem..wiem.. Gdzie tam szkoła!? najpierw są lata 0-6 no ale, jakoś w gonitwie myśli nie ogarniam tego. A może normalni ludzie nie myślą o takich rzeczach i się tym nie zatrważają? Może ja jestem jakaś nadpobudliwa emocjonalnie? Co? Jak to jest u Was Dziewczynki?
Przepraszam, ze najpierw milczę i milczę a potem przyłażę rozładować trapiące mnie problemy. Ale jakoś w tym momencie...zauważyłam, ze coraz bardziej atakują mnie te wszystkie myśli.
W poniedziałek mamy o 9tej rano zadzwonić i umówić się na wizytę u tego gina, który prowadził obserwację , potem kazał schudnąć a potem jak uż schudłam uczepił się 3 cyst i dał na lato tabletki.
Lato...minęło...jest koniec stycznia a ja stoję znowu na drugim końcu mostu i pomimo, ze mnie ciągną traktorami nie chcę nawet wejść na niego zeby przejść na brzeg na którym czeka inseminacja. :/


edit-19:19

Powinnam chyba odnaleźć siebie, poczytać moje wpisy tutaj, przemyślenia, tyle miesięcy walki...musi być dobrze. Przegonię wewnętrzny kryzys. Zacznę doceniac to co mam.

Cytat z wpisu 23.12.2012 (dzięki Ballerina za komentarz i przywołanie moich słów):

" Nigdy jakoś nie lubiłam obcych/czyichś dzieci, zawsze natomiast mówiłam że jak będę miała swoje to będę je ubóstwiała. Teraz nabrało to dodatkowego wymiaru bo zrozumiałam, ze dzieci to nie tylko dzieci.. to będzie cząstka mnie i cząstka mojego męża.. to będzie połączenie naszych genów które stworzy małego człowieczka, który będzie rósł i rozwijał się, zostanie ukształtowany przez nas i w ogóle…"


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2015, 19:21

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)