13 dzień cyklu
49,7 kg

Jutro test owulacyjny już na 100% będzie pozytywny! :D tak się cieszę :D moze pregnyl nie będzie potrzebny bo ładnie pękną :D

Dzisiejszy dzień spokojny i bez większych napięć :) mam ogromną nadzieję że tym razem się uda! Mam nadzieje ze Matka Boża nam pomoże! Dzis 5ty dzień Nowenny Pompejańskiej a już tyle się wydarzyło! To musi coś znaczyć! <3

_________
1 śniadanie: Mleko z chia
2 i 3 śniadanie: Kanapka z chleba żytniego z białym serem, pieczonym schabem, kiełkami brokuła,rzodkiewka i kukurydza + jabłko
Obiad: Ziemniaki z cebulka, jajko sadzone i mizeria
Kolacja: Mozarella z pomidorami


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2015, 20:46

annielica My chcemy mieć dziubulka ! 23 stycznia 2015, 20:56

Dziś 9 dpo. Postanowiłam, ze jutro 10 dpo robię test o czułości 10. Jak ma wyjść to wyjdzie. A jeśli nie to od następnego cyklu :robimy badanie nasienia i umawiamy się do androloga, kupujemy conceive plus, kupujemy witaminy dla mnie i męża (szczególnie cynk - pisałam o cynku pracę magisterską więc wiem jak świetnie wpływa na rycerzy:P), kupuję testy owulacyjne i profesjonalny termometr. Nie poddamy się tak łatwo o nie !:)

Dziś przed przebudzeniem wstałam siku i miałam takie dziwne uczucie taką pewność, że się udało i aż czułam strach i obawę jak to będzie. A potem zasnęłam i mi wszystko minęło.

Dziś miałam delikatne bóle w podbrzuszu. Jutro wszystko się wyjaśni. Nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak byłoby cudownie gdyby tym razem sie udało. I mielibyśmy naszego dziubulka, bąbelka, najukochańszą istotkę pod słońcem ahh... Panie Boże proszę aby się udało.

0_2_0
No i się udało, wczoraj na te 2 tygodnie mieliśmy 3240, czyli ponad masę urodzeniowa...
Od położnej co go ważyła usłyszałam ze mam się cieszyć, bo mam zdrowe dziecko, któremu nie może nic zarzucić...
Trochę nam się tyłek odparzyl, ale to nic strasznego...

Dzisiejszy wyniki w 100% poprawny!! Hurrra! Ale się stresu najadłam - jak nigdy dotąd.

Gdyby nie to czekanie na dzisiejszy wynik - to byłby całkiem przyjemny dzień :) ale w rezultacie tez jest przyjemnie - mąż wrócił, na kolację winko, zapiekanki (tak mnie naszło na zaspokojenie niedoborów stresowych)...relaks :)

Dochodzę do wniosku, że jestem hipochondryczką... :)

Dzisiaj zmęczenie psychiczne, trochę stresu, za bardzo wszystko przeżywam.
Rano byłam na pobraniu krwi na FSH w 3 dc, mam już wynik- 6,95 czyli oki. Umówiłam się na badanie drożności jajowodów na środę na 11. Tyle pozytywów dzisiaj.
Schody zaczęły się w pracy. Rozmowa z kierownikiem na temat urlopu w środę - oki. W trakcie dnia okazało się ze Kierownik regionalna nie wyraża zgody na urlopy bo plany nie są wykonane na odpowiednim poziomie. Jedyna opcja na wolne to odbiór nadgodzin za soboty (ma kary pieniężne jeśli pracownicy nie odbiorą w wyznaczonym czasie). Powiedziałam dla kierownika że jak nie dadzą mi urlopu to będzie zwolnienie lekarskie bo mam ważną wizytę u lekarza. Później okazało się że jutro też ma być pracująca sobota i z racji że chcę środę wolną to mam pracować jutro.
Cieszę się że mam pracę ale męczy mnie bardzo psychicznie, zwłaszcza to że nie radzę sobie na takim poziomie jak powinnam.
Mam trochę doła. I brak motywacji.

klaudiaslask nasze starania o kropeczka 23 stycznia 2015, 21:33

do lekarza weszłam dopiero o 15 :( ale dzidzia zdrowa ja mam na nerce mały zastój i to może być powód moich problemów ale mam jutro powtórzyć badanie i zobaczymy może źle pobieram mocz spróbuje inaczej poza tym główka przyparta szyjka się skraca czop odchodzi jestem po masażu szyjki boli bardzo ale po nie w trakcie no i podobno urodzę w ciągu kilku dni :DDDDD tak to prawie już mam skakać na piłce dużo chodzić w poniedziałek zapisać się do szpitala kiedy mam się położyć w razie jakbym nie urodziła ale mam nie mieć takich obaw to tak na wszelki wypadek podobno po cesarce nie wolno przenosić ciąży więc się dostosuje mój m od poniedziałku będzie ze mną w domu tak się cieszę że to już tylko trochę :D dodam jeszcze ostatnie zdjęcie bo potem już pewnie nie będzie okazji :D

d29076b89e2ec0b8m.jpg

więc oto i my :D no więc czekam na ten wielki dzień i dziękuję kochane za wsparcie :* całuje was wszystkie i wasze szkraby :* pozdrawiamy :)

Jestem padnięta po całym dniu w pracy ale coś napiszę.
W pracy zrobili mi niespodziankę. Dostałam piękny bukiet zółtych róż i pomadki. Popołudniu odwiedziła mnie teściowa też z kwiatkiem i prezentem. Objadłam się dziś słodkim.
Dalej nie gadamy z moją mamą - jest spokój, nikt mi nie mówi co mam robić, co mam jeść i inne.
Jutro pewnie nic nie napiszę bo będę zajęta. Musze jeszcze posprzątać przed imprezą, jedzonko zrobić :)
Mam dylemat: Czy pić jutro alkohol?
Raczej będę bo na pewno nam się nie udało. Zresztą powiedziałam sobie że jak nie będę pewna (czyli test) to będę na luzie, jak zawsze :)
To mój bukiet :)
2ew1kig.jpg

Życzę miłego weekendu :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2015, 21:52

Spokojnie ja też jeszcze nie rodzę! :P niestety..
<3 POZOSTAŁO 18 DNI !!! <3
Nie wierzę ! :D :P
naszemu synusiowi jest chyba dobrze u mamuni w brzuszku bo żadnych oznak zbliżającego się porodu (oprócz jednorazowego bólu miesiączkowego w niedzielę) nie ma. No i tak sobie czekamy i czekamy.. ;)
a szczerze? Jak już tak zaczęło mnie pobolewać w niedzielę mieliśmy nadzieję z mężusiem że coś się zaczyna, że to już! :D ale niestety cisza od tamtego czasu..
Śpi, chodzi się okropnie :P już naprawdę na tym momencie stanowczo mówię stop! :D Tomaszku chodź do nas ! <3 <3 <3

Przeziębienie się rozwinęło na dobre.. katar tak mnie męczy :(

oj mam teraz cięzki dni..
sama z sobą wytrzymać nie mogę. jestem senna zmęczona do tego mam straszne mdłości i brak apetytu. dosłownie na nic nie mam ochoty a jak już zaczynam jeść to mam straszny odruch wymiotny wiec zaraz oczy pełne łez. oczywiście ostatnio płaczę często i bez powodu.
do tego brak mi powietrza oddycham ale mam wrażenie jak bym za mało powietrza nabierała nie wiem czy to czasem zaostrzenie astmy się nie zbliża. nie wiem co mam o tym myśleć jak przejdę po schodach to już masakre mam z oddechem.
Wszyszy i wszystko mi śmierdzi.. staje się to już męczące.
a jeszcze mój brzuch to nie jest ból tylko takie dziwne uczucie jak bym miała za mało miejsca.
denerwuje sie tym wszystkim nie wiem czy to wszystko jest normalne ?

Mamax Walka o Bobo. 23 stycznia 2015, 21:56

Uff Julianek zasnol, cos pozno jak na niego ale ze zaliczyl dzisiaj dwie trzy godzinne drzemki ( jedna na spacerze) to sie nie dziwie. Oby tylko nocka byla ladnie przespana bo cos ostatnio smyk budzi mi sie dwa razy na mleczko. A tak ladnie sypial :-(

Przed nami ciekawy weekend. Jutro jedziemy do znajomych na urodziny. Pojutrze inni znajomi z dziecmi przyjezdzaja do nas na spoznione urodziny Maximilianka. W poniedzialek przedszkole synka jest zamkniete wiec korzystajac z okazji przyjda do Maximilianka moje dwie kolezanki ze swoimi dziecmi...Maz sie smieje ze ten to ma fajnie 5 razy obchodzic urodziny ;-) A ja sie martwie bo znowu bedziemy miec torta do zjedzenia ktorego uwielbiam i nie potrafie sobie odmowic a brzuszek rosnie a byl juz taki ladny, plaski. Zaczelam cwiczyc ale po paru brzuszkach bolal mnie brzuch wiec sobie odpuscilam. Zastanawiam sie za sciskaniem go ale czy to cos pomoze. Ech slodkie mnie gubi i dosknale wiem ze wystaczy nie podjadac batonikow, torcikow i innych lakci. Wiem ale sie tego nie wystrzegam, no i mam za swoje...Opona jest coraz wieksza i juz niedlugo znowu bede wygladala jakbym byla w ciazy tylko ze tym razem brzucha sie nie pozbede...



Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2015, 21:59

sylvi83 W oczekiwaniu na cień cienia... 23 stycznia 2015, 22:09

26 dc, 4 dpo (wg OF), 3 dzień z Duphastonem

Temperatura na razie się trzyma, więc jest ok, a poza tym... nic, po prostu nic się nie dzieje, nie mam żadnych dziwnych i niedziwnych objawów, tym razem zresztą niczego się na siłę nie doszukuję. Jedynie co mi doskwiera, to nie dające się pozbyć poczucie obowiązku "na wszelki wypadek". Na wszelki wypadek nie piję alkoholu, nie pojadę na narty, na wszelki wypadek nie umawiam się z koleżanką, która mnie będzie chciała wyciągnąć na piwo. Bo nie chcę się tłumaczyć, bo i co mam powiedzieć, że wydaje mi się, że może jestem w ciąży? Mi już się wydaje od kliku miesięcy, jestem tym zmęczona, życiem przez 2 tygodnie jakbym była w ciąży, a nie jestem...


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2015, 22:31

No i lezymy od wczoraj na patologii, po wizycie u gina gdzie cisnienie mialam 160/80 skierowal mnie do szpitala a sie naplakalam ze musze tu zostac niby dobrze ze mnie zbadaja itd ale jak ja nie lubie szpitali wrr do tego mam "uczulenie na biale fartuchy" stad zawsze u lekarza mam cisnienie podwyzszone a co dopiero w szpitalu. I tak lezymy sobie wyniki w normie tylko te cisnienie sobie skacze aktualnie mam 150/90 i lykam depogyt maja mnie trzymac do poniedzialku a ja dopiero tutaj doceniam te nasze wspolne nic nie robienie wieczorem, teraz wszystko bym za to dala... jakos przezylam dwa dni jutro i w sobote M.bedzie ze mna wiec jakos zniose te dni a moze (ha naiwna) jutro mnie pani ordynator wypisze po prostu zwiekszajac dawke ooo jaka ja wtedy bym byla szczesliwa...

kama005 Czekając na nasz cud. 23 stycznia 2015, 22:34

Dzisiaj dzień zapowiadał się ok. Ok godz 13:00 zaczęło mnie wszystko boleć. Po prostu wszystko. Po apapie przestało. W pracy znowu zaczęło. Głowa, kark, plecy, klatka piersiowa, nogi, brzuch. Porażka :/ Jeszcze w pracy trafiłam na dwóch głupich pasażerów autobusu którzy mieli problemy egzystencjonalne i sami robili problem ale mieli pretensje do mnie!

Wróciłam do domu a mój M. do mnie że wyglądam blado. Zrobił mi herbatkę z cytryną i miodem. Jeszcze zaraz machnie mi herbatę z sokiem malinowym a potem przed snem mleko z miodem. Nie moge się rozchorować! Leżę w łóżku i zdycham. Tempka 37,03 więc nie ma gorączki. :/

testu nie robiłam bo beta wczoraj negatywna. Może jutro zrobię bo @ nadal brak. Chociaż ja to tłumaczę sobie że ona lubi przychodzić w poniedzialki :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2015, 22:35

Wczoraj jak w zegareczku Pani @ postanowiła mnie odwiedzić z wielkim hukiem tzn z ogromnym bólem brzucha... Czuję się okropnie, chodzę jak bomba zegarowa, ryczę z byle powodu. Hormony są okropne, robią sobie ze mną co chcą.
Kolejne wieści, kolejne ciąże. Cieszę się, że w gronie moich koleżanek jest coraz więcej mamusiek, ale uparcie i skrycie też chcę nią zostać... Fakt odpuściłam, ale nadzieja nie zgasła, nadal jest to ziarenko, że a może jednak się uda. Nowy cykl rozpoczęty. Na spokojnie, bez spinania się, co będzie to będzie :)
Tak szczerze powiedziawszy to nie było się czego spodziewać w tym miesiącu, za dużo stresu, za dużo wysiłku i tak w sobie czułam, że w tym cyklu na 100% nic z tego


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2015, 22:57

karmar Projekt Niespodzianka 2025 ❤️ 23 stycznia 2015, 22:46

@ pełną parą, więc jest to jakiś pozytyw...ale też mam dziś doła..

Jutro mówię świadectwo nt. modlitwy uwolnienia Lozano-powinno być krótkie i zwięzłe,a moje na razie jest 2 razy takie jak limit czasu, który jest mi dany..ryczeć mi się chce..;(

Na weekend przyjeżdża do nas zaprzyjaźnione małżeństwo. Cieszę się i bardzo ich lubię,ale Basia jest w 3 miesiącu ciąży i tylko o tym mówi.. strasznie się cieszę razem z nimi,naprawdę,tym bardziej,że długo się starali o dziecko, ale jest też we mnie jakiś smutek,że ja nie mogę dzielić z nią mojej osobistej radości i przypomina mi to o naszych bezowocnych i trudnych staraniach...beznadzieja..

dzis 23 stycznia, za miesiac - bo 22 lutego - jak wszystko dobrze pojdzie bede juz mama :-) Aaaaaaa, nie moge sie doczekac, chociaz z drugiej strony jestem przerazona porodem. Naogladalam sie i naczytalam (we wszystkich mediach, programach, magazynach) o tych wszystkich powiklaniach porodowych, niedotlenieniach i teraz schizuje na potege. Chcialabym juz miec Helenke w ramionach, tulic i calowac... niby czas szybko leci ale jak sie jest samej w domu od tylu tygodni, to jakos ma sie wrazenie ze czas stoi w miejscu.
Dziewczyny, mam pytanie odnosnie karmienia piersia:
Chcialabym karmic piersia ale zastanawiam sie jak to bedzie - podobno przez pierwsze 3-4 dni niektore kobiety nie maja mleka (tylko male ilosci siary, ktora jest mega dobra dla dziecka ale szybko sie konczy). Polozna mowila mi ze ta siara powinna wystarczyc dziecku, ktore ma mega malutki zoladeczek i czekac. Trzeba przystawiac dziecko do cyca aby ssalo nawet na sucho i pobudzalo piersi do produkcji mleka. Ale co jesli dziecko jest glodne, drze sie w nieboglosy. Czy czekac na pokarm czy dokarmic mlekiem modyfikowanym do momentu kiedy nie pojawi sie nawal mleka?? Czy dziecko, ktore juz raz sprobuje butelke, chwyci sie pozniej za cyca?? To mnie wlasnie martwi najbardziej (poza porodem)...

justa1234 NADZIEJA nie umiera nigdy!!! 23 stycznia 2015, 23:25

dufhaston zakończony teraz oczekiwanie na @...a potem usg i stymulacja do in vitro :-) ciągle nie mogę uwierzyć że się nam udał zakwalifikować :-)

peppapig co ma być to będzie ... 23 stycznia 2015, 23:29

Mija dzień za dniem... emocje,boszee strach.
Beta jest dobra,progesteron też. Biorę luteine...
Nikt nic nie wie,że jestem w ciąży.
Boję się komukolwiek powiedzieć bo może coś pójdzie nie tak..
W piątek 30 mam usg,wtedy zobaczę czy wszystko dobrze.
Wtedy się okaże,...a może nawet poczekamy do 12 tygodnia do usg i dopiero powiem rodzinie.. póki co to moja tajemnica i mojego męża.. Boże miej nas w opiece....

Byla owulacja 2 piekne pecherzyki,endometrium11 mm,ale co z tego:to wszystko pechowo po stronie niedroznego jajowodu(tak oowiedzial mi kiedys chirurg po opetacji,i rzeczywiscie w usg jajowod bywa poszerzony.Tak wiec cykl na straty.Wczoraj mialam bol iwulacyjny dosc silny:od ok 11 do 17-18.Gdyby byl po przeciwnej stronue juz zylabym nadzieja a tak znowu dlugie,niecierpliwe oczekuwanie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 stycznia 2015, 09:24

annielica My chcemy mieć dziubulka ! 24 stycznia 2015, 09:09

Test negatywny. Wyszła obrzydliwa tłusta jedna krecha. Gdy go robiłam serducho biło mi jak oszalałe. Jeszcze chwilę temu śniło mi się, że robiłam testy i wychodziły pozytywne, to było tak realne, byłam taaaaka szczęśliwa. A potem się obudziłam i poszłam do łazienki zrobić test. Jak zwykle kolejny raz porażka... niby było ich niewiele bo to dopiero 3ci raz, ale to tak boli:( Podziwiam te z Was, które starają się rok, dwa lata i nic. Podziwiam Was skąd bierzecie tą siłę? Ja się załamałam. Położyłam się do łóżka i poryczałam jak bóbr... Boże ile jeszcze razy będę musiała to znosić?:( Nie wystarczająco dużo krzyży zesłałeś na mnie w ostatnim czasie? Muszę mieć kolejny?...

Najgorszy w tym wszystkim jest fakt, że o wszystko obwiniam męża. Wiem to nie fair itp. ale ja nie umiem inaczej. No bo same powiedzcie - jak nazwać człowieka, któremu w nastoletnim wieku wyskoczyło coś na jajkach (żylaki) i on sobie to olał bo myślał "że tak ma być".... No jak dla mnie idiota sorry... To tak jakby urósł mi 3ci cycek a ja bym sobie pomyślała "no cóż widać taka moja uroda..." :/ yyy... W dodatku czekaliśmy tyle czasu na wizytę u urologa, którą ni z gruszki ni z pietruszki odwołano:/ A co jeśli on ma tak złe nasienie bez szans na poprawę, że nie będziemy mogli mieć dzieci w naturalny sposób? Wiem, że nie można od razu pisać czarnych scenariuszy, ale istnieje taka możliwość...Co wtedy? Czy moja idealna macica i idealnie ukształtowane jajniki, które nawet nie znają infekcji, które zostały stworzone by począć idealne dziecko nigdy tego nie doczekają? Nie wiem czy to udźwignę. A raczej wiem - na pewno tego nie udźwignę. Nie wiem czy nie rozpadnie się moje małżeństwo... Bo znam siebie, przy każdej kłótni dawałabym mu do zrozumienia, że nie możemy mieć dzieci PRZEZ NIEGO ! Przez to, że jest kretynem, który nie umie w porę iść do lekarza. Bo co z tego, ze żylaki się wycina - nie zawsze daje to jakąkolwiek poprawę, czasami jest jeszcze gorzej.

Wiem, ze to bez sensu, że obwiniam go o wszystko. Ale jestem zła.. wściekła..WKURWIONA do potęgi ntej, że tym razem też nie wyszło. Mówią "Dziecko to każdy potrafi zrobić". Nieprawda, mój mąż nie umie!!! Jesteśmy do niczego. I on i ja. Oboje. Na tyle beznadziejni, że Bóg nie chce zesłać nam dzidziusia... tyle mam dziś do powiedzenia. AMEN.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)