Oj dziś trudny dzień pod względem emocjonalnym. O 8:00 odstawiłam mamę do szpitala na zabieg ablacji dodatkowej drogi przewodzenia w sercu- procedura prosta no ale powikłania mogą być nawet po wyrwaniu zęba. O 11:30 moja przyjaciółka ma rozprawę rozwodową. Trzymam kciuki żeby udało się za pierwszym razem..... ehhh dobrze że mam 2 łapy to mogę zaciskać dwa kciuki. Fasol zwany Misiem Haribo też zaciska- podobno już umie 
Uff... przyjaciółka szczęśliwie? rozwiedziona
, zabieg ablacji w połowie zakończył się sukcesem, czekam jeszcze na info o znajomym operowanym z powodu ca. Z przykrych wiadomości forumowej koleżance po raz trzeci się nie udało.... jakie to niesprawiedliwe 
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lutego 2015, 15:44
Działamy wraz z luteiną 
Z podniesioną głową i nie myślę o tym co ma być to będzie 
Wczoraj było tak cudownie, że nic tylko trzeba to powtórzyć 
Miłego dnia dziewczyny :* 
odeszly mi wody! Jedziemy do szpitala!
...Największa nadzieja z możliwych, ze śmierci do życia...
...Niech ożyje w nas to, co umarło...

https://www.youtube.com/watch?v=QJqxKG_7b-k
Uhhh, ale mnie ten cykl wkurza! Nie pamiętam kiedy miałam taki długi cykl!Zawsze 28 w porywach 29 dni, a teraz juz 32 dzień leci. Wykres kosmos jakiś. Zaczął mnie już boleć brzuch na małpę, ale gdzie ona to nie wiem. Niech już przyjdzie i spokój święty będzie. Testy negatywne więc czekam. Mam nadzieję, że z moich regularnych cykli nie zacznie mi się tu rozjeżdżać wszystko...Ehh tylko zła chodzę co chwilę do toalety sprawdzać czy już...I spać mi się chcę strasznie przez tą pogodę. Sypie i sypie, że świata nie widać, tylko jakieś bałwany się przedzierają przez chodniki.
Po 10 dniach wysokich temperatur dzisiaj spadek. Czy po bezsennej nocy, częstym wstawaniu, czy to jednak zapowiedź nadchodzącej @...
41 dc, ostatni taki dlugi cykl miałam kilka lat temu. W zasadzie po ciąży wszystko się ładnie unormowało, ale stres w pracy mógł wszystko rozpieprzyć...
Jadę po młodego do żłobka za godzinę to wstąpię do apteki i kupię test na jutro rano 
Bo cały zapas mi wyszedł

Tak sobie siedzę, wsłuchuję się w siebie i zastanawiam się co jest. Wczoraj rano aż mi się płakać chciało, a dzisiaj jakaś wyjątkowo spokojna jestem. Co ma być to będzie 
Poza bólem krzyża innych objawów brak (dosłownie nic)
Okresu jak nie było tak nie ma coś tam się dzieje w macicy ale .....
Owulacja na szczęście jak w zegarku
Więc z serduszkowaniem trafiliśmy idealnie
Może ten cykl będzie szczęśliwy.
Mam piękny kolor w salonie - "zimowy pejzaż"
nie mogę się napatrzeć 
Koteczka jakoś przeżyła sterylkę, ale do piątku nosi ubranko pooperacyjne, w związku z czym ma tzw. "depresję kubraczkową" - prawie się nie porusza - tylko do miski + kuweta, ewentualnie wdrapie się na mojego męża na pieszczotki (na mnie chyba obrażona...).
Od wczoraj biorę luteinę i tylko czekam, aż bimbałki zaczną boleć ;/ ale czego sie nie robi... mogłabym nawet jeść potrójną porcję - a wydaje mi się, że moja dawka jest mała (za mała?) bo tylko 2x1 tabletka luteiny 50mg. I ogólnie nie rozumiem, czemu dziewczynom te tabletki nie smakują? Są całkiem, całkiem 
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lutego 2015, 12:20
Weekend był kiepski.
Nie dość, że pół soboty spędzone w towarzystwie ciężarnej, która bez przerwy głaskała swój brzuch, sapała i żarła ciążowe witaminy, to jeszcze to ten tydzień, w którym tak żywo wróciły wspomnienia sprzed roku, że nie jestem w stanie sobie poradzić z emocjami ...
Tak, to głupie. Bez sensu przez rok nie umieć się uporać z demonami. Ale w końcu od drugiej straty minęło dopiero 3,5 miesiąca. Nie jestem z żelaza. Nie jestem ze stali. Raczej z papieru, który porwała zimowa wichura.
Nie chce mi się nic. Nie mam siły oddychać. A trzeba było przyjść do pracy i ogarnąć firmowe obowiązki (na szczęście tych dziś jak na lekarstwo).
Brzuch mnie boli trzeci tydzień. Ginka na NFZ zaaplikowała mi chyba jednak grzybicę, bo wszystko mnie swędzi, piecze (nie wspominając, że po globulkach od niej dostałam takiego uczulenia, że chciałam sobie zębami wygryźć skórę z pochwy!) Jest mi źle, chcę pod kocyk. Chcę zasnąć ...
Śniegu nasypało,że rano świata nie było widać, nie mówiąc już o tym,że zima zaskoczyła drogowców i zamiast jechać do pracy 10 minut, jechałam 35... 
Za tydzień wielki dzień. Chyba daruję sobie test ciążowy i od razu pójdę na betę
Co prawda będę czekać 24h na wynik więc może pokuszę się o jedno i drugie :p Już chciałabym wiedzieć. Nie umiem być cierpliwa. Nigdy nie było to moją domeną i zostało tak do dzisiaj 
Humor za to dopisuje. Śmieję się sama do siebie na okrągło
Dziewczyny mam test ciążowy w domu i tak mnie kusi.. moja miesiączka była dziwna w tym miesiącu, nie dość, że przyszła dużo wcześniej to pierwsze 3dni było lekkie krwawienie, a dwa dni plamienia.. nie podobny kompletnie do moich normalnych miesiączek .. zazwyczaj 3 pierwsze dni miałam obfite.. nie wiem.. może zaczynam już świrować ..co myślicie?
Nie uwierzycie - po fali porannego załamania i rezygnacji, postanowiłam zrobić dziś również oba testy owu...i wiecie co...mam banana na pysku bo test z Rossmanna pierwszy raz pokazał mi wyraźnie mocniejszą kreskę testową od kontrolnej, a i na tym z allegro kreska testowa jest dobrze widoczna (nie to co poprzednio), ale jednak ciut jaśniejsza od kontrolnej.
A to by oznaczało, że może jednak coś się święci
Odznaczam na wykresie poprzednie pozytywy - bo z dzisiejszego punktu widzenia pozytywami na pewno nie było i zaznaczam dziś. Co ciekawe i śluz się pojawił!!
Test zrobiłam na pewno poprawnie. Piłam dziś rano tylko kawę, test zrobiłam po 3 godzinach. Więc powinno być ok 
A co mi tam
powkręcam sobie jeszcze jedną szansę w tym cyklu. Potem najwyżej będziecie mnie wyciągać z dołka 

Dostałam dzisiaj natchnienia. Już jakiś czas myślałam o pisaniu pamiętnika, ale nie jestem dobra w wylewaniu swoich uczuć na "papier". Niemniej jednak spróbuję
Może nie skończy się na słomianym zapale.
Dzisiaj upragniony dzień wolny od pracy:) Piękna śnieżyca, ciepełko w domu, laptop, kocyk, wspaniała grochówka żołnierska, wzbudzająca wspomnienia wycieczek w góry... czego chcieć więcej?
Zbieram siły, bo przed nami kolejna szansa. Jestem w 22 dc, ale owulację o ile jest zawsze mam bardzo późno ok 25-28 dc. Od dwóch tygodni zażywam Norprolac, więc może być tym razem wcześniej, więc obserwuję i działamy, żeby nie przespać szansy;)
I nic.
Bóle jak są tak były, ale nie takie zwyczajne. Po prostu co kilkanaście minut łapie mnie taki okresowy ból trwający minutę, dwie. Chciałam testować ale mój Em. uważa że nie ma sensu i straciłam już wystarczająco dużo nerwów i pieniędzy na testy i twierdzi, że powinnam zaczekać. Może ma rację?
Dziś podpisaliśmy umowę kredytową, zalatwiliśmy notariusza i prawdopodobnie od 20 lutego zaczniemy malowanie a później już tylko przeprowadzka. Kupiłam już wymarzone łóżko do sypialni jeszcze tylko materac. Trochę przeliczyliśmy się z kasą. Do kwietnia będzie ciężko bo jeszcze zaległa rata za studia, ale damy radę 
Szkoda że to wszystko tyle trwa. Bardzo chciałabym już tam zamieszkać. Dziewczyny zepsuł się nasz odkurzacz, tzn nie działa przycisk wyłączania, a drugi odkurzacz wyrzuca tyłem to co wciągnie więc będziemy musieli kupić nowy. Polecicie coś? 
Przywitałam kolejną @...
Chyba plany aby pożegnać kolejne 10kg i dopiero podejść do IUI odejdą do lamusa... nie dam rady tyle czekać, za bardzo i za dużo myślę o ciąży, dziecku i pełnej rodzinie...
Boję się strasznie zaszkodzić maleństwu swoją wagą. Boję się że to co powiedziała mi lekarka w szpitalu mogłoby się urzeczywistnić - cukrzyca ciążowa, nadciśnienie, chory maluszek a nawet kolejna strata 
Ale teraz 10kg... jak schudnę to będzie że kolejne kg i kolejne... nie mam ani ochoty ani siły już czekać dłużej...
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lutego 2015, 14:22
i od wczoraj znowu 150km od mojego Darka
strasznie nie lubię się z nim rozstawać... ale taka praca, co zrobić
dzisiaj o 15.30 mam USG pierwszego trymestru strasznie się stresuję
tym bardziej że przed wczoraj wypiłam na wieczór dwie kawy i serce waliło mi jak oszalałe nie mogłam spać tak się źle czułam, ciśnienie to musiałam mieć pięknie wysokie bo aż mnie głowa rozbolała. Nigdy wcześniej nie piłam kawy no sporadycznie ale w ciąży chodzę taka ospała że już nie wiem co robić, mam nadzieję że te dwie kawki nie odbiją się na moim maleństwie!
trzymać proszę kciuki za tą wizytę.
zapomniałam dopisać że mój gin w Krakowie na ostatniej wizycie nawet nie wspomniał mi o tym USG!!!! a następna wizyta jest 24 lutego i wtedy jest na nie za późno. Fajnie... zadzwoniłam z ciekawości do położnej na rejestracje i ona zdziwiona że doktor nic nie mówił i że mam sobie iść prywatnie zrobić na własną rękę. Dobrze że mam skierowanie od ginekologa z Wisły, chce do niego jak najdłużej chodzić bo widać że dba o swoje ciężarne pacjentki daje skierowania na badania i USG nie czeka aż pacjentka się upomni. Przestałam wierzyć w to że znajdę w Krakowie dobrego i godnego zaufania ginekologa... a temu to powiem na wizycie że nawet mnie nie poinformowałam o tym że takie usg muszę zrobić i jakbym nie doczytała to bym nie wiedziała.
20 dpt, 36 dc, 5+4 wg OM (juz skorygowane względem transferu)
Przepełnia mnie szczęście i miłość. Nie boję się cieszyć. Nikt nie odbierze mi radości z tu i teraz i zamierzam wykorzystywać każdą minutę.
Mamy 1,22 cm pęcherzyka ciążowego
4,1 mm pęcherzyka żółkowego i
1,8 mm małego człowieka 💚
Nasz Kropuś 💚 Nasze maleństwo 💚 Nasz mały cud 💚
Kropusiu rośnij dalej w siłę kochanie 🙏🏼🍀
Ten moment, ten widok jest niesamowity. W moim brzuchu zamieszkał ktosiek. Widziałam go na usg. Takie maleństwo a powoduje tyle szczęścia, wyzwala takie pokłady miłości, radości. 💚
Oprócz małego ktosia mam jeszcze jajniki wielkości pomarańczy. Każdy po 7 cm. Niestety lekka hiperka, ale bez wody w brzuchu więc powinno zacząć się uspokajać. Póki jest bezobjawowo jest dobrze.
Z tego powodu wizyta za tydzień. Lekarz powiedział, że może jeszcze być za wcześnie na serduszko i do 2 tyg się może pojawić. Ale mam cichutką nadzieję, że mój Kropuś już do nas zapika 💚
Mąż mógł wejść na usg. Bardzo się ucieszył. Ale szybko ta radość znikła. Boi sie, mówi że czekamy na serduszko. Czuje sie winna. Ja go tak nastraszyłam. Że dopiero serduszko jest takim punktem przełomowym powiedzmy. Że do końca 12-14 tc ryzyko jest jeszcze podwyższone. I teraz on chyba boi się jeszcze cieszyć.
Powiedzieliśmy rodzicom i szwagierce. Oni i tak wiedzą o ivf, ale o wynikach ich troche zbywaliśmy. Że jeszcze nie pewne, że nie wiadomo. Że dopieropo usg. Ale dziś im powiedzieliśmy 💚 Na razie prosiliśmy, żeby nikomu nie mówili, że jeszcze musimy czekać na serduszko. Że jeszcze na spokojnie. Ale już wiedzą o Kropusiu 💚 moja mama nawet z zaciekawieniem oglądała zdjęcie z usg.
Teraz zająć się czymś przez tydzień. To będzie długi tydzień, ale mam jakieś dobre przeczucie. W sercu po prostu czuję, że będzie już dobrze. 🙏🏼
Z całych sił proszę cały wszechświat żeby tak było. 🙏🏼🍀
Nasze małe wielkie szczęście. Nasz maleńki wielki cud 💚💚
![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego 2021, 19:58
Dziś 2 dzień cyklu- nie muszę chyba mówić kto do mnie wczoraj zawitał...
Właśnie podjęłam decyzję, że w tym cyklu po raz ostatni podejdę do inseminacji. To będzie trzeci zabieg i ostatni. Wiem, że tu na ovu są dziewczyny, które rozumieją z jakim stresem to się wiąże i wiem, że są takie, które podchodziły do inseminacji więcej razem. Ja nie mogę. Mój mąż wykazuje więcej wyrozumiałości niż ja sama dla siebie.
Jeśli nasza sytuacja zawodowa unormuje się, być może zdecydujemy się jeszcze na in vitro. Póki co muszę się wziąć w kupę. Zbyt wiele rzeczy ostatnio poszło nie tak i ciężko doszukać mi się optymistycznych akcentów. Mam mojego kochanego cierpliwego i wyrozumiałego męża, ale chyba tylko jego. Cholernie samotna czuję się w tym wszystkim....
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.