gaga: ja właśnie teraz siedzę i czytam o tych ziołach...
podobno nie można ich pić wtedy kiedy się przyjmuje inne leki na owulacje...
a ja jestem teraz w trakcie leczenia farmakologicznego więc chyba na razie dla mnie te ziółka odpadają.

Mamax Walka o Bobo. 10 lutego 2015, 20:47

Julianek dostal wysokiej goraczki. O 18- tej dalam mu czopka ale malutki nadal jest cieply :-( Bidulek zasnol mi na cycach i tak chyba przespimy dzisiejsza nocke bo co go odkladam do kolyski to sie budzi i zaczyna strasznie plakac. Nie wiem co mu jest, skad ta goraczka. Katarku juz niby nie ma... Czy to mozliwe ze dopiero teraz po pieciu dniach ma powiklania po szcepionce??? Ech boje sie o niego :-(

rah Dam szansę i nam. 10 lutego 2015, 14:15

Niedziela. 08.02.2015 dopadły mnie rewolucje żołądkowe dolne. Gazy biegunka i 2 godz w kiblu. Nadal jestem zmęczona i o 21 chodzę spac. Wczoraj udało sie zamówić szafę ale zaczynam miec watpliwości. Nie wiem czy bedzie dobra, jak ja mocują.tylko sie z J. Pokłóciliśmy....
Dzis byłam na pobraniu krwi na wrzosach. Mała kolejka, miłe panie, ale tak mnie pokłuły i nie czuły żyły...nastraszyły mnie tylko. Od soboty jem duphaston i dzis znowu wróciły mdłości. Godzinę walczyłam. Tym bardziej, ze cieknie mi z nosa, wszystko idzie gardłem co zwiększa mdłości. Serce waliło, głowa gorąca, ręce lodowate. Juz od czwartku non stop mi zimno. Czy to w pracy, czy wdomu usiądę, nawet w nocy....

13 dc (12 ds)

Ależ dziś szok przeżyłam! O 6 rano, podczas mierzenia temperatury! 36,54! :o wczorajszy test nadal negatywny. Chyba bo gdzieś go wczoraj zamoczyłam :P znowu dłużej musiałam zostać w pracy a gdy wróciłam do domu czekały mnie świece, wino, włączony film i przygotowana kąpiel. Jakoś średnio komfortowo robiło się test owulacyjny przy świecach :P pewnie stąd moja niezgrabność :D
Test nr 2 (12.02.2015r., 12 dc, godzina 20.30)
IMAG2721_1.jpg
image hosting no sign up

Zrobię test jeszcze dzisiaj i zobaczymy co tam wyjdzie :D

Ogólnie ten miesiąc to jakoś tak nieszczególnie "typowo" staraniowy. Tak dużo się dzieje, że ja nie mam jak uzupełnić lodówki, a co tu mówić o badaniu szyjki macicy czy oglądaniu śluzu. Jak się trafi taki, że ślepy by nie zauważył że płodny to ok, zaznaczam na wykresie, ale tak to jakoś się nie roztkliwiam jak wcześniej nad moimi gaciami czy kawałkiem papieru toaletowego :) no i nie mam czasu myśleć.

Za Waszymi radami spróbowałam z tymi czarnymi rajstopami przymierzyć sukienkę. Do tego czarna torebeczka i szpilki (do restauracji) i kozaki na wysokim obcasie na mszę. Biżuterię średnio lubię, więc raczej będą tylko jakieś malutkie błyszczące kolczyki przy uchu. Może jeszcze zaszaleję i zrobię sobie czarne pazury :D no ale to jeśli będę miała wolny czas, bo teraz to nic nie wiadomo. Dziś wyjeżdżamy na Mazury, jutro pogrzeb (musimy pojechać jeszcze dalej ze 100 km w jedną stronę), potem kolacja walentynkowa w takim pałacyku pod naszym rodzinnym miastem. No a w niedzielę chrzest, obiad i powrót do domu. Nie ma co. Jednak tych pieprzonych paznokci nie dam rady zrobić :D
Reasumując wygląda to na razie tak. Czekam na jakieś dodatkowe sugestie, to ewentualnie się zmobilizuję i ogarnę, by wyglądać lepiej :D
IMAG2754_1.jpg
image uploading

Spadam! Trzeba ogarnąć mieszkanie, spakować się, "zahaczyć" o pracę, zajechać do pralni po gajer męża, przygotować prezent dla Małego... Ile tego jest :D Dam radę!

Miłego weekendu!

llallka Kolejna runda- przegrana... 10 lutego 2015, 15:11

Skądś to zgapiłam- nieważne skąd, grunt, ze pomysł pozytywny :)
Od dziś, codziennie, będę wypisywać 5 pozytywnych rzeczy, które mi sie przytrafiły w ciągu ostatnich 24 godzin.

Tak więc zaczynam:
1. Piękne słońce- boska pogoda
2. Dzisiejszy lunch w firmowym barze- schabowy z kapustka zasmażaną- pychota
3. Do pracy zaspałam 2 godziny- nie miałam z tego powodu żadnych problemów, a chociaż się wyspałam.
4. Dzień w pracy mija mi naprawdę szybko
5. Musze iść do apteki po dostinex- najbliższa apteka jest w centrum handlowym- mam pretekst do połażenia po sklepach :)


Uff to by było na tyle. Łatwo nie było ale dałam radę. Jutro też to zrobię :)

Dziś po wizycie u lekarza nic konstruktywnego się nie dowiedziałam... Kolejna wizyta 23.02 w prezencie dostałam receptę na leki więc od dziś luteina i acard ale odstawiony został Siofor. Dalej zarzywam euthyrox, kwas foliowy po dwie tabletki dziennie plus witamina D.

USG nie zrobiła bo stwierdziła lekarka, że może to więcej szkody narobić niż jest to warte, z resztą i tak za wcześnie chyba na to.

Bo ja to mam zezowate szczęście, w ciążę zachodzę ale nie umiem jej utrzymać. Może tym razem będzie inaczej.

Co za dzien ranny dobry humor szlag trafil.
Poszlam na wizyte kontrolna do mojej doktorki z ktora zaczniemy 2 cykl staran , nie bylo jej ale byla inna na zastepstwie wiec poszlam do niej i zaluje..
Nasluchalam sie dzis tyle bzdur i nie przyjemnych slow na temat Derecka az uszy wiedly.

Obejzala moja karte patrzy na mnie i mowi :
-Pani jest zdrowa to pewnie partner ma chorobe afrykanska dlatego . Zaniemowilam jak mozna tak ? Kolor skory nie swiadczy o chorobach tym bardziej wyssanych z palca , bo szanowna doktorka nie umiala powiedziec nazwy rej "afrykanskiej" choroby. Cos gadala o badaniu na APS ale zdenerwowana wyszlam z gabinetu. I tyle z tej wizyty

Cd. Skarga na doktorke zlozona u dyrektora placowki. Pod grozba ze zawiadomie tv polsat ,interwencja przyjedzie i pojdzie na cala polske :D obiecal ze wszystko zalatwi. Oby !


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lutego 2015, 17:25

Alicja83 Strach 10 lutego 2015, 15:32

dzisiaj znowu wyladowalam u lekarza,

znowu plamienia - tak bardzo sie boje, jeszcze dwa tygodnie i rozpocze 12 tydzien, tak dobrze szlo ze chialabym aby i dobrze sie zakonczylo

nie mam zadnych lekarst, chodze do pracy i wg lekarza mam zyc normalnie-oszczedzac sie ale zwolnienia zadnego nie dostalam

oooo

prosze czymajcie kciuki- tak bardzo ich teraz potrzebuje

meza mam wspanialego, pomaga gotuje i wszystko robi wokol mnie

wierze ze dzieciatko poradzi sobie z wszytskim co nas spotyka

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 10 lutego 2015, 17:14

Wlasnie dostalam wyniki badan. Troche mnie zbily z tropu.

TSH - 2,1 mUI/L
FT4 - 0,9 ng/dL (norma 0,7 - 1,5)
FT3 - 3,2 pg/mL (norma 1,7 - 3,7)
Thyroglobulina - 11,8 ng/mL (norma <70)
Anty-thyroperoxydaza - <1 UI/mL (norma <6)
Anty-thyroglobulina - 1 UI/mL (norma <4)
Anty-receptory TSH (RIA) - negatywny
Prolaktyna - 16,5 ng/mL (norma 5,2 - 26,5)
Witamina D2-D3 - 58,9 ng/mL (norma >30)
Parathormon - 52 pg/mL (norma 15 - 80)
Calcytonina - <1 pg/mL (norma <6,4)
CRP - <1 mg/L (norma <5)
Wapno - 9,4 mg/dL (norma 8,4 - 10,2)
Fosfor - 4,1 mg/dL (norma 2,4 - 4,4)
Zelazo - 143 ug/dL (norma 25 - 156)
Ferritine - 22 ng / mL (norma 10-205)

W weekend znalazlam wyniki TSH z marca sprzed zajscia z ciaze, wynosily one (o dziwo): 2,9.
W grudniu TSH mialam na poziomie 2,72, a obecnie spadlo do 2,1 mUI/L. Co prawda kazde robione w innym laboratorium (akurat tak wyszlo...) - ale wydaje mi sie, ze mimo wszystko moge wydedukowac, ze u mnie podwyzszony poziom TSH bral sie najprawdopodobniej z bardzo bardzo niskiego poziomu witaminy D (i stad spadl jak tylko zaczelam ostro suplementowac). Dostalam od lekarza recepte na najmniejsza dawke leku na tarczyce (jeszcze przed badaniami), ale szczerze mowiac mam opory przed jej wykupieniem. Prolaktyna mi spadla do akceptowalnego poziomu, nie wiem czy sens jest faszerowac sie hormonami na chwile obecna.
Jak myslicie, mam racje z wstrzymaniem sie z suplementacja medyczna jeszcze?


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lutego 2015, 18:44

- to co @, napijesz się ze mną browara?
- jasne...
- ale to będzie pożegnalne piwko...
- dlaczego?
- bo jak ty jesteś to moje szczęście jest daleko :(
- ok ale nie obiecuję że za miesiąc Cię nie odwiedzę...
- ale jeśli już to tylko za miesiąc a później daj mojemu szczęściu przyjść.
- jeśli na prawdę tego chcesz to umowa stoi :*

Dlaczego to nie jest takie łatwe? Dlaczego nie można pogadać ze swoją @ i wziąć z nią 40tygodniowej separacji?
Ja ze swoją @ żyję od 24 grudnia 1995r więc po takim czasie krótkie 40tyg rozstanie dobrze nam zrobi...

A browarek jest dziś jak najbardziej prawdziwy...

No i po wojażach po Empiku :D Ja to bym tam mogła cały Boży dzień spędzić. Raj dla mnie <3
I tak oto wyszłam z tym <3

foto2jpg_srnnhqe.jpg

Wracając tak sobie myślałam i myślałam... I wymyśliłam: "Pęcherzyku mój malutki, rośnij duży, okrąglutki" :D Wiem, głuptas ze mnie :p

Campari Niekończąca się walka trwa... 10 lutego 2015, 17:43

3 dojrzałe komórki...tylko 3 albo aż 3... W piątek planowany transfer, o ile będzie co transferować. Punkcja łatwiejsza do zniesienia niż hsg, tylko brzuch boli. M poszedł szukać kolejnych zastrzyków które mam brać po transferze. Leków i suplementów koszmarnie dużo:
Femibion
Wit D
Medargin
Dostinex
Euthyrox
Lutinus a od jutra do tego clexane i aspirin protect, na po transferze dojdzie prolutex w zastrzykach, estrofem i no-spa. Jestem zadziwiona ile można znieść, nie chce myśleć, że to wszystko może okazać się bez sensu, ale ta myśl nie chce mnie opuścić. Jak uwierzyć, że się uda??

Kajtka Czekam na Ciebie... 10 lutego 2015, 17:51

Wczorajszy dzien byl bardzo meczacy...
8 godzin w pracy, a pozniej 3 godziny na zajeciach... juz tam padalam na pyszczek!
Dziabaga daje sie w znaki poki co tylko zmeczeniem, wiekszych dolegliwosci nie mam.
Byl zwiekszony apetet ale od niedzieli bardziej brak apetytu...

martwie sie caly czas Dziadziem - dzis ma 82 lata! - chwile z nim porozmawialam, ale meczy go jakas czkawka i polaczenie bylo ciche i niewiele mnie slyszal :( smutno mi bardzo.

Na pocieszenie Maz kupil mi sokowirowke... i od dzis pijemy zdrowe soczki z warzyw i owocow! :)

Dobra ślub 25 kwietnia a ja prawie wszystko już mam zorganizowane :)

restauracja jest, menu wybrane i wszystko ustalone, mam tylko do 31 marca dać znać ilu gości dokładnie będzie i jaki chcemy kolor kwiatów i serwetek.

Fotograf zamówione na godzinkę półtorej żeby popstrykać nam parę zdjęć na ceremonii parę po niej takich ślubnych we dwoje i kilka w restauracji przy torcie.

Tort prawie zamówiony tzn wybrany smak i wzór bliżej kwietnia będziemy ustalać dokładnie co i jak. Myślę że smak czarny las z wiśniami będzie idealny. Tort ma być porządny przynajmniej dwu piętrowy i ładnie ozdobiony.

Zaproszenia zamówione 7vlqafrkcvac_t.jpg tylko że będą ze złotą wstążką no i Aleksandra & Dariusz a nie jakaś Monika ;)

buty mam i to do nich będę dobierać sukienkę, delikatne zamszowe wsuwane szpilki w kolorze pudrowego różu, przetańcowałam w nich nie jedną noc i są bardzo wygodne więc nie będę kupowała nowych na 5 godzin bo się nie opłaca a i tak nie wiadomo czy mnie nie obetrą.

Sukienka będzie się szyła od połowy marca, uszyję mi ją krawcowa odpowiednio do brzuszka, co do fasonu to podoba mi się coś takiego: 9nq86d1yxsxm_t.jpg dzyy4ct8mu73_t.jpg babeczka powiedziała że ok 450zł już z materiałem więc dramatu nie ma, chciałam się właśnie zmieścić w 500zł bo szkoda mi kasy na kieckę którą nie dość że raz założę to jeszcze na parę godzin. dokupię tylko białe bolerko i stoik lub woalkę na włosy.

Włosy będą upięte, do fryzjera mam zadzwonić na koniec marca ale już mnie wpisała na czesanie mam tylko dać znać o której dokładnie godzinie. Paznokcie robię sama zrobię sobie tipsy migdałki i pomaluję podobnie do koloru butów i kwiatków które mi zamówi Darek ;)

obrączki zostawiam jemu do załatwienia ja już co prawda powiedziałam jakie chce i nawet je znalazłam w ekstra cenie to 860zł za dwie 5mm próba 585 no ale on jest wybredny i dla niego to jest podejrzanie tanio więc niech kupuję nawet za 5 tysi byle by były ładne klasyczne półokrągłe, solidne i z ładnym grawerem.

Pozostaje mi jeszcze znaleźć przytulny pensjonat czy motel w okolicy naszego domu bo dziadkowie przyjadą z nad morza a nie mamy gdzie ich ulokować.

muszę jeszcze znaleźć miejsce na panieński ale to już na początku kwietnia :)

Ogólnie to nie sądziłam że jestem tak zorganizowaną kobietą i że sama to wszystko tak szybko ogarnę i jeszcze żyjąc na odległość :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lutego 2015, 17:54

5w4d <3

Czuje się bardzo dobrze, zero ciążowych objawów poza sennością i sporadycznym już kłuciem w podbrzuszu. Aż ze strachu badając wczoraj poziom cukru we krwi zrobiłam bete (8 345:)). Obiecuje już więcej nie panikować i cieszyć się, że Groszek jest dla mnie łaskawy!

Po dzisiejszej wizycie mamy pierwszą fotę :) Jak laptop przestanie strajkować, to ją wrzucę. Byłam tak wcześnie, bo moja lekarka ma urlop akurat wtedy, gdy powinnam przyjść.
Pęcherzyk piękny, w macicy, ciałko żółte jest. Pozostaje czekać na serducho <3

Uwielbiam moją lekarkę!!! Byłam u niej zaledwie 5 razy na wizycie wcześniej. Jestem jedna z baaardzo wielu jej pacjentek, a ona z całej sterty kart wyjęła moją nie pytając o nazwisko :) Czuję się przez to bezpieczniej i wiem, że nie jestem jedna z wielu anonimowych kobiet, które do niej przychodzą i wiem, że pani doktor zna i pamięta całą moją historię.

Uspokoiła mnie dzisiaj. Mówiła z taką pewnością w głosie, że musi być dobrze, że nie ma innej opcji!

Kolejna wizyta w urodziny Lubego :)

Paróweczka Powiernik 10 lutego 2015, 18:32


Koniec zludzen, poczatek kuracji Duphastonem.
Nie ludze sie ze bedzie z gorki. Juz przeczytalam o dziewczynach ktore skonczyly zalecane dawkowanie i... czekaja, czekaja, czekaja... Czuje ze moge byc tym przypadkiem :(.
Ale mam tez poczucie ze nie siedze bezczynnie, robie cos, dzialam, a to sprawia ze jest mi lepiej.
7 dni na Duphastone 3x1. Potem 3-7 dni na rozhulanie sie @. Jesli nie, kolejna wizyta u gin.

Trzymajcie kciuki!!

annielica My chcemy mieć dziubulka ! 10 lutego 2015, 22:39

Na teście owu cień cienia drugiej kreski. Śluz płodny. Zgłupiałam....

Dzisiaj męczący dzień i trochę nerwowy przez jedną mamę. Uważa że w przedszkolu nie pracujemy tak jak powinnyśmy, zdołowała mnie. Człowiek daje z siebie wszystko stara się i jak słyszy takie coś to masakra. Uwagi mogłaby sobie darować. Ale jak to w przedszkolach przeważnie bywa-mamusie spotykają się na urodzinach i o czym bedą rozmawiać o przedszkolu i Paniach tam pracujących- a gdyby tak choc jeden raz zostawić taką mamusię samą w sali i dac jej 27 dzieci, ciekawe co by powiedziała. Tym bardziej że jeden chłopiec przechodzi samego siebie-nie mamy z koleżanką już na niego sposobów ( zjada papier z kosza, wybiega sam z sali, nie załatwia się w toalecie , tylko w brodziku, bo jak twierdzi ma bliżej i wiele, wiele innych jego dziwact musimy znosić. A do tego stres, stres i stres, który jak już pewnie wiecie nie jest wskazany przy staraniu się o dziecko...ehh


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lutego 2015, 18:59

myszm pokonujac kolejne przeszkody. 10 lutego 2015, 19:51

jeszcze tydzien do @... nic dziwnego sie nie dzieje, nic nie czuje. szanse w tym cyklu sa chyba marne, moglismy nie trafic w ten dzien, ale nadzieja zawsze jest. Tak bym chciala, zeby sie okazalo ze to juz! rownolegle mam przeczucie ze nic z tego nie wyjdzie w tym cyklu i ze w ogole ze mna jest cos nie tak.

No i przyszła franca! A jak boli! Dopiero po dwóch ketonalach forte mogę żyć. Jestem wściekła. Poklocilam się z eM. Wszystko jest do dupy! I ja jestem do dupy. Co jest ze mną nie tak do cholery?! Wszystkim się udaje, a ja co?! pieprzone wszystko pieprzone!!!!!!!!!! :(

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)