Byłam wczoraj u doktorka
Nadal ma nadzieję że uda się naturalnie. Dobrze że chociaż on
Przyznałam się że jadę do kliniki dzisiaj. Powiedział że mam się nie zgadzać na inseminację bo to wyrzucenie pieniędzy w błoto. Jak będą marudzić i nie będą chcieli zrobić IVF bez inseminacji poszukać innej kliniki. A i kazał się zasłaniać religią ha ha dobre sobie. A i co najlepsze owulacji jeszcze nie było, pęcherzyk na pęknięciu. Może zrobią mi dzisiaj jakieś usg zobaczymy. Trzymajcie kciuki!
Na pierwszym usg widać fasolkę i bije jej serce. Myślałam, że po tym pierwszym badaniu będzie lepiej, ale dalej jest dużo strachu o to co dalej. Staram się nie denerwować i myśleć pozytywnie. Niestety mam mdłości i czuję się źle, nie mogę jeść, a jak coś zjem to mi nie dobrze!
Zła! Jestem wściekła. Na siebie. Jestem jak gotujacy sie garnek,zaraz wykipię. Albo ugryzę
Najlepiej sie do mnie nie odzywać bo bardzo łatwo mnie wkurzyć. Cala jestem poirytowana. A jak jeszcze przypomnę sobie naszą wizytę w klinice to chce sie pukać po glowie jaka bylam glupia. Do rzeczy. W klinice podczas trzech wizyt zostawiliśmy cala moja miesięczną wyplate. I nie wiem nic-ani czy inseminacja byla na pękniętym pęcherzyku,a jak na niepękniętym to kiedy ew.moze pęknąć, ani jaka wielkość mial,ani jakie bylo endometrium-kurde,jak czytam co dziewczyny piszą i co wiedzą to ja w porównaniu jestem zielona! Parametry nasienia mam na kartce,ale nic mi one nie mówią... Tak,tak - moglam pytac lekarza,ale wyobraźcie sobie ze jakos nie moglam! Wiem ze to moje prawo,ale lekarz sprawiał takie wrażenie ze postawiłam na "co ma być to będzie" a teraz się wnerwiam. Jak przy pierwszym usg zapytałam czy jest dobrze,to usłyszałam spokojnie,spokojnie,zobaczymy jutro,jest pęcherzyk. I tyle...
Niech ten tydzień mija w szybkim tempie bo aż mi głupio ze jestem taka gburowata. Obym tylko nikogo nie zabiła przez ten czas... 
180 dni do porodu ♥
Moje Kochane maleństwo tylko tyle dni nas dzieli to pierwszego dotyku skóry ♥♡♥♡
6w0d 
Jestem szczęściarą. Powinnam się cieszyć, że tak szybko zaszłam w ciążę, mam wspaniałego mężczyznę obok, dom i cudowne życie...
Tymczasem dziś mogłabym cały dzień przepłakać. Przecież nie tak miało być. Miałam się cieszyć tą ciążą, planować, wybiegać myślami w przyszłość. Nie umiem. Ze strachem czekam aż przebiję tą "magiczną" granicę 9w4d. Bardzo się boję. Nie dam rady jak to się znowu powtórzy!
Powinnam się cieszyć, że nie mam żadnych objawów ciąży poza sennością i sporadycznym bólem i kłuciem w podbrzuszu. Nie wiem dlaczego wmawiam sobie, że wiszenie nad toaleta coś by w moich lękach zmieniło.
Oboje się boimy. Chwilowo żadne z nas chyba nie do końca uwierzyło, że będziemy rodzicami.
Boję się, że zapomnę moją pierwszą Kruszynkę ;( Boję się, że zapomnę serduszko, które widziałam. Wyraz twarzy Lubego, który oglądał zdjęcia USG. Jego rozmów z brzuszkiem.
Jutro skończyłabym 25tc. Nie tak to miało wyglądać.
Nadal mam w sobie mnóstwo bólu i goryczy.
Myślałam, że jak już zobaczę II kreseczki na teście ciążowym, to będzie mi łatwiej. Nie jest. Nie będzie, dopóki nie będę trzymała w ramionach naszego dziecka. Wtedy uwierzę, że może być jeszcze dobrze, że będę szczęśliwa, a patrząc w oczy maluszka, będę widziała w nich odbicie Ciebie, Aniołku
Piatek 13-go 
Jakas godzinke temu maz poczul pierwszego kopniaczka swojego synka

Ja wsumie trzy..wczoraj byly delikatniejsze a dzisiaj zdecydowanie mocniejsze

Ciąża zakończona 14 lutego 2015
Dziewczyny napiszę Wam coś ku pokrzepieniu serc na dobranoc:).Tak jak wspomniałam w poprzednim poscie nocuje u mojej córki koleżanka.Na "nocowisko" przyprowadziła ją mama,z którą znamy się z widzenia.Od słowa do słowa spędziłyśmy półtorej godziny na pogaduchach.okazało się,że mama N ma więcej lat niż myślałam tzn.38.O dziecko starali się 5 lat.Trzech najlepszych ginekologów z trójmiasta powiedziało im,że na potomstwo nie mają żadnych szans.Przeprowadzili wiele badań,z których wynikało że w 90% nie uda im się począć dziecka.Któregoś styczniowego wieczora R zrobiła test,ponieważ był obowiązkiem do przeprowadzenia badań które miała mieć następnego dnia rano.W ogóle nie brała pod uwagę faktu,że test może być pozytywny.Okres spóźniał jej się 2 dni ale zdarzało się to dosyć często.Gdyby uwierzyła lekarzom,zwątpiła i zaprzestała starań………..A dzisiaj nocuje u mnie jej 6 letnia wspaniała córeczka.Więc chyba niektórzy muszą cierpliwie starać się i czekać na swój cud bo okazuje się,że to NIGDY czasami po prostu następuje BARDZO PÓŹNO.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 lutego 2015, 22:37
Wczoraj byłam u lekarza, beta znowu wzrosła z 57 do 78, zrobił USG i powiedział, że najważniejszy jest wynik histopatologiczny. Dzisiaj go odebrał osobiście i zadzwonił, że nie stwierdzono struktur płodu, więc to nie poronienie tylko ciąża pozamaciczna
Chciał żebym jeszcze dzisiaj przyjechała do kliniki, a laparoskopię zrobią w poniedziałek, ale spytałam czy jest jakaś szansa, żebym do tej kliniki pojechała w poniedziałek, to się zgodził, ale powiedział, że jak tylko coś się będzie działo, to mam do niego od razu dzwonić nawet w środku nocy...Tyle dobrego, że chociaż z mężem spędzę walentynki...
hej dziewczyny POMOCY!!!otóż podobno mam pco ale lekarze sami nie wiedzą,w każdym bądź razie mam problemy z owłosieniem rośnie w tak szybkim tempie że szok ale tu w sumie nie chodzi o tempo tylko o to co dzieje się z moją skórą,włosy są twarde i swędzą mnie nogi powstają krosty i robią się rany
(( pomóżcie mi złagodzić te objawy!nogi mnie pieką żywym ogniem
wstydzę się założyć bikini bo mój zarost okolic intymnych jest bardzo rozległy i po każdym goleniu robią się ropniate i swędzące krostki
(stosuje balsamy i maść ale to nie pomaga :-(włosy mi tak szybko rosną że na drugi dzień po goleniu już czuć iglaste i kłujące odrosty
(brzydzę się sobą
!!!!!
No i po ovu
teraz tylko czekac na efekty
ciekawe czy clo pomoglo. Trzymajcie kciuki 
wlasnie wyczytalam w pamietniku angelstw ze akcja ruszyla!! aaaah to juz
mocno zaciskam kciuki i czekam na dobre wiesci 
Poranne żarty mojego męża, potrafią zawsze wprowadzić w dobry humor... (...) dużo zdrowia, szczęścia i słodyczy, rób wszystko to co Artuś sobie życzy
I jeszcze na koniec taki 'gad' bezczelnie powie... i tak Cię kocham! Wrrr... dobrze, że ten mój gałgan pojechał do pracy, będę go mieć z głowy 
...Kochać, co to znaczy kochać... To każdego dnia pragnąć szczęścia i dobra dla drugiej osoby bardziej niż dla siebie... nie tylko od święta ale tak na co dzień

I tego się trzymajmy...

Umieram..po prostu umieram... Łeb mnie napieprza,wszystkie mięśnie zresztą też,temperatura osiąga wysokie wartości,zatoki mam zawalone jak mało kiedy i też bolą...do tego mega dudniący kaszel i bolące gardło...generalnie nie choruję,więc zapomniałam już,że grypa potrafi być prawdziwą s...
Do tego w poniedziałek miałam iść zrobić pierwsze badania (progesteron, prolaktyna i estradiol),ale jak jestem chora,to chyba to będę musiała odłożyć o miesiąc..
17tydz 2 dni
wczoraj byliśmy na wizycie
początkowo myślałam, że pójdę tylko po zwolnienie i recepty ale sie okazało, że pani doktor powiedziała, że już odpowiedni czas minął żeby przeprowadzić kontrolne usg. byłam zaskoczona, a mój mąż nawet ze mną nie wchodził, bo jak po zwolnienie tylko to po co. później był zły, że go nie zawołałam ale juz rabanu nie chciałam robić
no i z tego co mówiła gin to jest wszystko ok, maluch waży 150 gram
trochę dłużej słuchała serduszka i nic nie powiedziała a ja juz sie przestraszyłam, że może być coś nie tak
nic nie powiedziała, że coś nie tak ale i tak mam teraz stresa przed połówkowymi, które mamy 13 marca. oby było wszystko ok
czasami pobolewa mnie brzuch ale podobno w tym symestrze to normalne bo macica ciągle rośnie i rozpycha ścięgna itp. słabo sypiam od jakiegoś czasu, nie moge sobie miejsca znaleźć
no i to wstawanie na siku...
coraz bardziej nie mogę doczekać się zakupów dla dziecka
tylko chciałabym znać płeć żeby określić jakie kolory ubranek moga być w większości
ale muszę poczekać, teraz w marcu to mam nadzieję, że się już dowiemy. ah to nasze dzieciątko wstydliwe 
Dzisiaj 13ego kwietnia o 12.30 orzyszla na swiat najpiekniejsza istitka na swiecie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 kwietnia 2015, 07:58
To był piątek trzynastego pełną gębą! Zaczęło się już od samego rana (pomijając fakt, że w końcu małpa się zjawiła, chociaż w tym wypadku trochę odetchnęłam bo sie wystraszyłam, że coś znów złego się dzieje)mój ukochany koci pupil postanowił zrobić mi psikusa i nasikał mi do buta...potem mąż wywinął orła na lodzie-całe szczęście, że skończyło się to tylko siniakiem...
Mąż rano podwiózł mnie do rodziców, bo miałam tam jakąś pocztę do odebrania. O 14.00 miałam wrócić do domu, żeby wyprowadzić psa wujka od M., bo wyjechał na ferie z córą i mi podopiecznego zostawił - fajna psina, ale dużych rozmiarów...Szybko jednak okazało się, że nie mam kluczy od domu i po pierwsze nie będę mogła zmienić butów na bardziej nadające się na spacer tzn. nie na takim wielkim obcasie jakie miałam na sobie, a po drugie do przyjazdu M z pracy będę musiała się tułać gdzieś przez 3 godz...Tak więc tańczyłam z psem na obcasach po lodzie, a psina tak ciągnęła, że mało brakowało, a miałabym spotkanie trzeciego stopnia z chodnikiem. Musiałam ogólnie ciekawie wyglądać...No cóż...przeżyłam. Odprowadziłam psa do rodziców wujka, gdzie to spędzał ferie i myślałam gdzie by tu spędzic ciekawie te 3 godz. No, ale fizjologia rozwiązała za mnie ten problem. Zachciało mi się siusiu...I co tu robić...wizja szukania krzaków za dnia mnie odstraszała...jedyną opcją był powrót do centrum miasta i tour de wc w centrum handlowym. No powiem szczerze, że pobiłam swój rekord odcinka chyba. Jakie to było szczęście!:)Stwierdziłam, że skoro już tu jestem to pójdę spowrotem do rodziców i poczekam na M. Na szczęście na tym mój pech się skończył. Przynajmniej tamtego dnia.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lutego 2015, 08:50
już nie mam sił do moich cykli. co miesiąc inaczej. w tym miesiącu sobie wymyślił, że owszem śluz piękny płodny będzie(przedwczoraj chyba miałam szczyt). wczorajszy ból jajnika lewego, bulgotanie w nim, coś jakby pęcherzyki powietrza i takie nadmuchanie. ale testy owu nie wychodzą, ciągle jakieś bladziochy, co u mnie też dziwne, bo albo była wyraźna krecha, albo nic, a tu bladzioszki. do tego szyjka też ciągle nisko, średnio. i jeszcze tempka drugi dzień spadek? nie miewam takich tempek, a już w ogóle w okolicy takiego śluzu? naprawdę już nie mam pomysłu co sobie jeszcze mój organizm wymyśli. nawet dong w sporych dawkach nie pomaga. czy to przeziębienie wszystko rozwaliło? ale specjalnie leczyłam się bez antybiotyków, tylko paracetamol i naturalne rzeczy. a może to dong coś zaburzył. wrrrr korci mnie, żeby to olać, wziąć lutkę mieć wszystko w dupie i czekać na kolejny cykl, ale z drugiej strony szkoda, bo może jeszcze coś z tego będzie..jakaś nadzieja jest.
muszę wziąć od przyszłego cyklu castagnusa, bo może ta prolaktyna, niby w normie, ale do przekroczenia brakuje ciut ciut, tak mi wszystko rozwala.
ehh do kitu.
dobrze, że dziś walęwtynki to miły dzionek się zapowiada mimo, że z moim mężusiem to walęwtynki mamy codziennie:)
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Dziś walentynki tak wwięc Moi dwaj mężczyźni życia kocham Was ♥♡♥
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
My nadal w szpitalu ze względu na naszą historię boją się nas wypuścić wcześniej do domu. Chyba najwcześniej w poniedziałek 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.