dzabuch moja terapia 1 marca 2015, 09:34

A oto moje cienie cienia.



Zebrało mi się na myślenie, wczoraj chyba po raz pierwszy zobaczyłam jak jemu zależy. Powiedzieliśmy jego babci. Bardzo się cieszyła! Cały wieczór graliśmy w karty i dobrze się bawiliśmy a babcia powtarzała mi tylko "biedaku przecież on jest jeszcze dzieckiem". Fajnie było zapomniałam o troskach, hormonalnych pretensjach. Czułam, że nie jestem sama. Swoją drogą tak sobie myślę, że nie widziałam na teście takiej kreski wyraźnej, z prawdziwego zdarzenia. Może jeszcze zrobię sobie test.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 12:57

Rotenkopf Walka. 1 marca 2015, 12:24

Nie wiem czy się śmiać czy płakać, ale na kilka z tych punktów mam żywe przykłady a o kilku niestety słyszałam (np z tym owinięciem pępowiny) a Wy co o tym sądzicie ?

http://www.papilot.pl/ciaza/29289/35-absurdalnych-ciazowych-przesadow-Nie-przyznawaj-sie-ze-w-nie-wierzysz.html

16+3
Niedziela
dzień dla siebie.. ;)
Mąż wyeksmitowany do pracy..
a ja zjadłam śniadanko, wypiłam herbatkę. Nałożyłam farbę na włosy, maseczkę na twarz wybalsamowalam ciało włączyłam sobie komedie o i tak siedze i głaskam swój brzuszek ;):)

Dziś już lepiej. Brzuch boli coraz mniej ale niestety po takiej ilości nospy i magnnezu mamy rewolucje żołądkowe.
Od dwóch mały tak się wierci ze aż brzuch faluje.
Jeszcze chwila i będą kopniaki ♡♥♡

Zasłyszane dziś w kościele...

'Ja dojdę do celu, ja to zrobię, ja to osiągnę, ja, ja... Tak osiągniesz, zrobisz, dojdziesz ale zastanawiałaś/eś się nad tym z czyją pomocą? Ponad wszystkim stoi Bóg.

Jeśli w twoim życiu pojawiają się sytuacje, na które nie masz wpływu, tak jak Abraham żyj nadzieją, wbrew nadziei.'

Żyj nadzieją, wbrew nadziei.

Pierwsze zdanie ewidentnie odnosi się dziś do mnie... sama nie dojdę do celu... Postaw swoje życie na Nim i zawierz Mu, nie zamartwiaj się, wtedy zacznie działać cuda w twoim życiu...


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 marca 2015, 11:18

elcia_aa endomendo 1 marca 2015, 11:35

Znowu @. Nie wiem czy w tym cyklu brać clo czy skusić się na te zioła ojca klimuszki. :(

Paróweczka Powiernik 1 marca 2015, 11:45

5cs, 11dc

Znów próba nerwów…przyjaciółka sprzed lat w ciąży… tak bardzo chciałabym naprawdę w pełni się cieszyć, ale nie potrafię, nie tak w pełni. Za uśmiechem zawsze będzie łezka w oku :(.

Luby staje na głowie. widzi jak szaleje i prześciga się w pomysłach jak w magiczny sposób zasiać ten mój ogór. W przyszłym tygodniu potomka będziemy płodzić na romantycznej wyprawie. Czyż to nie cudowny pomysł!? jest tylko jeden malutki szkopuł - NIE MA PIER****NEGO PĘCHERZYKA! NIE BĘDZIE PIER****NEJ OWU! Możemy polecieć nawet na księżyc i GÓWNO Z TEGO BĘDZIE!

Nie wiem czy łudzić się jeszcze ze brak pęcherzyka jest wynikiem późnej owu i umawiać [np do innego gina] na jakieś USG w połowie tego tygodnia…

Nie mam już siły stawiać czoła przeciwnościom. Co chwile myślę sobie ze wychodzę na prostą i co chwile okazuje się że to tylko złuda a przede mną kolejny zakręt.


**********************************
Edit 16:45
Dobra trzeba wziąć się za pysk… Od dziś testy owulacyjne i mój osobisty monitoring via mikroskop owulacyjny.
Nie dam si stłamsić, może jeszcze jest w tym cyklu nadzieja na owulacje pomimo ze pęcherzyka nie było!


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 marca 2015, 16:48

22 dc, 5/6 dpo. Wczoraj jednodniowy spadek temperatury. Implantacja? Google poszły w ruch. A miałam się nie nakręcać. Jasne... Coraz większy stres. A tu jeszcze tydzień czekania. Stres tym większy, że brak ciąży oznacza szpital. Boję się, nie chcę się kłaść pod nóż. Chcę być mamą wreszcie!!! Dobry Boże daj mi doświadczyć tego cudu...

helutka droga do zielonej kropki 1 marca 2015, 12:45

Ja po chorowaniu, mąż chory. Cholera wie, czy udało nam się trafić w czas około owu z serduszkiem..
Dzisiaj mi to jakoś obojętne. Zero sił.
Brakuje słońca.

sikorka@ Taka tam pisanina.... 1 marca 2015, 13:34

powiedziano mi ze mam sobie odpuscic starania na jakies 2 miesiace. 16 mam wizyte u gina zobacze co ona mi powie

Bergo Bergo - nowa ja 1 marca 2015, 13:34

Właśnie wstalam. Jestem u mamy.Ona od rana przejęła małego. Wyspałam się jak nigdy. Ale radosna nie jestem. Obserwuję coraz bardziej wzmożone problemy z odbijaniem, przelykaniem, czkawką itd u Przemusia...

I juz w domku:) weekend zaliczam do udanych...zaraz seansik filmowy z M:) Nadal czekam na @ jescze nie przyszla, jakw nocy sie nie pojawi to moze juz jutro z rana zatestuje:0 ach ta niepewnosc. A takz innej beczki od jutra zaczynam odliczac dni powrotu do pracy, koniec tego dobrego:/

rah Dam szansę i nam. 1 marca 2015, 15:53

Aż jestem w szoku, że tak długo nic nie pisałam. OD Czwartku siedziałam w domu, ale ledwo coś poogarniałam, leniłam się non stop. Dziś w nocy bardzo źle spałam, jestem zmęczona, jest mi niedobrze i boli mnie brzuch co akurat dziś zaczyna mnie mocno martwić :( Mam nadzieję, że wszystko jest ok i to tylko kwestia rośnięcia....Muszę jutro powiedzieć Krzychowi i trochę nie stresuję, nie wiem jak to rozegrać, ale nie mam siły...przeraża mnie fakt, że jutro mam iść do pracy...

Zosia88 M + K =... 1 marca 2015, 16:19

Pożarłam się z moim K...:( zapowiadają się ciche dni...A kłótnia z byle powodu ale tak mnie zdenerwował, że wsiadłam w samochód i pojechałam na miasto. Po drodze nie wytrzymałam i po prostu się rozpłakałam...Nie dość, że źle się dziś czuję, głowa mnie masakrycznie boli to Ten tu jeszcze jakieś fochy odstawia...Oczywiście jak wróciłam do domu to ani jego ani motoru....No tak, musi odreagować na swojej zabawce...To wszystko nie na moje siły...:'(

Od wczoraj mam strasznego doła. Nie dosyć, że mąż pracuje jako kierowca i nie ma go 5dni w tyg to okazało się,że musiał zostać na weekend za granicą bo nie było powrotów. Mieszkam w nowym mieście gdzie nikogo nie znam. Całymi dniami siedze sama w domu. Wygląda to tak; dom zakupy, dom zakupy, dom wyjazd do rodziców i wieczorem znowu sama u siebie itd. Ile tak można? Człowiem może dostać w głowe. Mąż nie pozwala mi pracować więc nawet nie mam gdzie wyjść do ludzi w obcym mieście. A gdy siedzi się tak samemu w domu to jeszcze bardziej myśli się o tym wymarzonym dziecku. Co by można było jeszcze zrobić by w końcu się udało..
Pomyślicie pewnie to dlaczego nie pojade do rodziców częściej albo na dłużej..? Po prostu nie chce bo za każdym razem moja rodzina pyta się kiedy w końcu będziemy mieli dziecko bo chcieli by być już dziadkami. No bo przecież każdy w naszej rodzinie ma już dzieci itp. Aż płakać się chce. (Rodzice nie wiedzą o naszych problemach, bo od razu byłoby głupie gadanie).

I juz w domku:) weekend zaliczam do udanych...zaraz seansik filmowy z M:) Nadal czekam na @ jescze nie przyszla, jakw nocy sie nie pojawi to moze juz jutro z rana zatestuje:0 ach ta niepewnosc. A takz innej beczki od jutra zaczynam odliczac dni powrotu do pracy, koniec tego dobrego:/

Dziś już spadek tempy w dół o 0,2 ... jak widać piękny wykres to nie wszystko... miałam się nie nakręcać ale im bardziej temperatura rosła tym większą miałam nadzieję. Po dzisiajeszym pomiarze smuteczek :( jeśli jutro nie odbije to wszystko wiadomo... ehhh dlaczego to wszystko jest takie trudne... :(
Nie wiem jak to się dzieje, że jednego dnia skok w górę by następnego spaść dwukrotnie... ehhhh nawet nie próbuję rozwikłać tej zagadki...


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 marca 2015, 18:06

Hej, póki Mała śpi to tak po krótce opiszę jak to u nas było :-)

W piątek ogólnie dużo byłam na nogach, prasowałam, trochę sprzątalam itp. Wieczorem jeszcze się z mężem po<3walismy. tego dnia też jeszcze mi czop odchodził. Ale skurczy w zasadzie nie było.
No i o 4.11 poszłam normalnie na siusiu i z powrotem do łóżeczka. Ok 4.15 pojawił się skurcz (ale takie się już zdarzały więc się nie przejęłam za bardzo) no ale za 5 minut był kolejny. Potem w brzuchu zrobiło mi się takie pyk, jakby mi coś pękło w środku i za chwilę kolejny skurcz już taki dość bolesny. Poszłam do ubikacji była 4.24 i zaczęło ze mnie coś wypływac, był to taki jakby śluz z krwią.
Zawołałam do męża że ma wstawać bo chyba się zaczyna. Skurcze pojawiały się co 4-5 minut. I cały czas ciekło mi po nogach.
W szpitalu byliśmy ok. 5.15 Potem ktg i badanie, rozwarcie 4-5cm, skurcze się niby pisały ale ze miałam krzyżowe to nie wychodziły aż tak, a bolało jak cholera.
Przy tym ktg położna wypełniala wszystkie papiery. W sumie to chyba ok.6.30 skończyli i wzięli mnie na lewatywe. Tu spędziłam pół godziny na ubikacji. Po 7 poszłam pod prysznic i tam na piłce i juz z mężem spędziłam ok. 40 minut. Tu już skurcze były bardzo bolesne.
Zanim poszłam pod prysznic położna Pobrała krew do zzo bo chciałam, a na to czeka się godzinę.
No więc po kąpieli było już coś ok. 8.20-30. Wzięła mnie na łóżko do badania i ktg. W międzyczasie przyszedł mój lekarz, ja znów zapytałam o znieczulenie, lekarz zbadał rozwarcie i nadal było na 5cm ale powiedział ze to nie ma sensu bo to tylko spowolni akcje a mówi że szyja jest bardzo podatna. No i tak sobie leżałam 10 minut i zaczęło mnie boleć jak na mega kupkę, wołam położna, zbadała a tam już 9cm! Szybko zaczęła się szykować, a najlepsze było to że została sama, bo wszyscy poszli w tym samym czasie na cesarke. No i zaczęły się parte... Ból mega... A jeszcze mi się każą rozluźnić Haha no ale w każdym bądź razie parlam ok. 5 razy i na świecie pojawiła się Maja <3 była owinięta raz pępowina ale zaczęła od razu płakać. Mój mąż który zapierał się, że nie przetnie pępowiny zrobił to! :-) i popłakał się jak ja zobaczył :-)
Ja byłam w mega szoku! I mega szczęśliwa, że już jest po i ze Mała jest już z nami!
Miałam ja mieć skóra do skóry ale niestety ciśnienie mi spadło i zrobiło mi się słabo i ja zabrali do ważenia z tatą :-) dostała 10pkt. Potem była z tatą a ja urodziłam łożysko i potem jeszcze szycie.
Zostałam nacieta ale nawet nie wiem kiedy. I podobno jest ok, nie rozerwało mnie.
No ale wiadomo boli teraz krocze i trzeba dojść do siebie.
Maja to niezły glonojad :-P jak się przyssie to nie puści. mnie niestety strasznie bolą już sutki :-( i nie wiem jak to będzie. Mała jest bardzo spokojna. W dzień potrafi spać ponad 5 godzin bez jedzenia! I jej czołgiem nie obudzisz hehe :-) juz się nie mogę doczekać wyjścia do domku.

Kobiety ! Obstawiajcie, bądź pomóżcie w wyborze !

1. WIKTOR

2. BORYS



7dc
Troszkę mnie nie było ale to dlatego że internet mi ukradli , no ale teraz jest okej :)
Wczoraj zaczeliśmy serduszkowanko , mimo że do tych właściwych dni jeszczw trochę czasu ale teraz jest bez spięć tak jak powinno :)

Dziś były urodziny córki szwagra , były tam dwie siostry jego żony . Jedna z mała kilkumiesięczną córką a druga już w 9 msc ciaży . A ja ciaglę zerkałam na obie i zastanawiałam się kiedy ja będę taka szczęśliwa ? Ehh... :/


Jak ja marze by teraz się udało

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)