39+0
Brak objawów porodu 
drugi cykl na CLO i pierwsza inseminacja za mną, o której dowiedziałam sie dzien wczesniej hehe ale moze i lepiej bo mniej stresu przed ale po juz nie bylo tak fajnie zlapalam jakiegos doła ze pół dnia przelezalam jak trupek; w zasadzie to psychicznie powinnam sie przygotowac do in vitro jak 6 inseminacji nie da rezultatu 
no ale jestem 2 dpo i na razie jakos sie trzymam :-)i jesli nic z tego nie wyjdzie to miesiac przerwy od wszelakich stymulacji, zastrzyków itp... blee i niech ktoś mi ześle tzw. luz z w dupie 
Życie jest po prostu cudowne!!!!
Wyglądam sobie przez okienko, a tam nieśmiało jeszcze zagląda do mnie słoneczko
Termometr pokazuje 12stC.....i tak już będzie coraz częściej, coraz cieplej, bardziej słonecznie, jeeeee
Dobrze, brakowało mi takich dni.
W niedzielę w nasze święto też pogoda nam dopisała, była wręcz rewelacyjna
Po śniadanku szybki seksik, a potem piękny cudowny dzień na dworze... Postanowiliśmy pojechać do Gdyni, dawno nas tam nie było
ludzi pełno, nie dziwić się przecież - niedziela, wolne, pogoda przecudowna
Długo tam jednak nie zabawiliśmy, odezwali się znajomi wszyscy razem wybraliśmy się nad morze do Władysławowa, a co, tez nas tam dawno nie było
spacerkiem brzegiem morza dotarliśmy pod Jastrzębią Górę, po drodze Przylądek Rozewie, latarenka też zwiedzona....no i droga powrotna, bo auto daleko, ogólnie jakieś 20km marszu, ale to nic, tak udanego dnia dawno nie miałam 
Właściwie ostatnio humorek mnie nie opuszcza, cały czas chodzę jakaś radosna, z mężusiem dawno już się nie pokłóciłam, może stąd ten mój dobry nastrój
niech tak zostanie 
W ostatni czwartek byłam sobie u ginekologa na NFZ, takiej wizyty to ja jeszcze w życiu nie miałam...no porażka
Byłam u doktorka w zasadzie drugi raz, ale wcześniej tylko jak potrzebowałam zrobić cytologię, wówczas wydał się spoko, no i też znajome polecały... ale to nie jest lekarz dla mnie. Wchodzę do gabinetu, ani dzień dobry ani proszę usiąść, nic. Sama się rozsiadłam wygodnie no i mówię, że ciąży brak, powiedziałam, że staram się ponad rok, tak na wszelki wielki, by mnie nie odesłał z kwitkiem. Wówczas doktorek na mnie spojrzał no i mówi tak: "To może wypisze Pani skierowanie do kliniki leczenia niepłodności". No a ja zdębiałam w pierwszym momencie, no bo że co? Już? Bez żadnych badań laboratoryjnych, wywiadu, usg, no czegokolwiek!!!! Troszkę może wtedy się uniosłam rzeczywiście... Na to wszystko doktorek tak: "Ewentualnie mogę Pani zrobić usg". Ewentualnie? Ja znowu zdziwiona...to niech Pan ewentualnie zrobi, no i może ewentualnie jakieś skierowania wypisze (estradiol, FSH, LH, prolaktyna i progesteron) na początek wystarczy....Tym razem doktorek zdziwiony. Na kozetce leżę sobie, monitorek tak odwrócony, ze nic nie widziałam, ten tam gapi się i gapi, zero komentarza. Dopytuję więc o pęcherzyki, endometrium, ba specjalista nie jestem, ale coś powinno tam już chyba być widoczne do jasnej cholery....no i wtedy padło pierwsze pytanie: "A miesiączka kiedy była?" hahahahahaaa, ale myślałam, że nigdy nie zapyta, lepiej późno niż wcale
Z tego co chciałam się dowiedzieć usłyszałam tylko "Wszystko w normie jak na ten czas". No kuźwa!!!!!
Aha, wypisał skierowanie na prolaktynę, jak chciałam więcej, przynajmniej to co wymieniłam wcześniej to dodał TESTOSTERON, bo "Pani tak ostro reaguje"... Wyznaczył wizytę na za miesiąc z wynikami. Zapytałam jeszcze w międzyczasie o TSH (moje 2,68) - doktorek stwierdził, że nie powinnam brać na to leków bo jest dobrze....ale endo uważa inaczej 
Potem żałowałam, że nie wzięłam od razu skierowania do kliniki, ehhh
Byłam na tej wizycie z moim mężulkiem, opowiedziałam mu wszystko, tez się zdenerwował i zaznaczył, że takowe skierowanie nie będzie nam potrzebne
Oj mężu obyś Ty miał rację
Więc działamy, mam nadzieję, że w następnym cyklu uda mi się lubego nakłonić na badania....
A tymczasem kolejna wizyta jutro, już u endo-gina, wierzę, że będzie bardziej owocna 
Pogoda zrobiła sie rewelacyjna, sezon rowerowy otwieramy, jupi!!!!!
11 DC
Wpisując temperaturę nie zaznaczyłam najpierw, żeby mi ją ignorowało (bo noc przerywana wstawaniem na siku), poza tym wypiłam przed snem nalewki, rano głowa bolała (do teraz właściwie) i generalnie kiepsko się czułam.
A tu proszę - mój OVU PRZYJACIEL zaznaczył mi, że owulację miałam w ... UWAG UWAGA ... 8 DC ( w piątek)
Stwierdzam, że mój organizm ma schizofrenię - raz cykl prawie 50 dni a teraz niby co cykl 14 dni ?
NO nic ... czekamy do czwartku i piątku. W czw idę na USG a w pt do Ginekologa.
Mam w sobie już takie przekonanie, że teraz się zacznie leczenie a nie błądzenie.
11 dc
Zaczynam mieć tego wszystkiego naprawdę dość. Czuję, że dochodzę to granicy wytrzymałości.
Wczoraj dowiedziałam się że kuzynka, która też się długo starała bo z półtora roku jest w 5 m-cu ciąży. I dowiedziałam się przypadkiem, bo oczywiście nikt mi nie powiedział... Tak, jakbym się miała w końcu nie dowiedzieć... ;/ Poczułam się jak debil.
Pewnie, że się cieszę i życzę jej wszystkiego najlepszego. Ale równocześnie jeszcze bardziej mi smutno, że mi się nie udaje
Ryczałam wczoraj cały wieczór, dziś wyglądam jak królik.
Najchętniej wyjechałabym z mężem na bezludną wyspę i wróciła do cywilizacji dopiero jak urodzę. Czyli pewnie nigdy ;/ Dobijcie mnie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca 2015, 11:31
4dc znow czekamy na ovu marzec i kwiecień będą raczej bez staran, w marcu będzie goscila u nas babcia wiec bez wielkich szaleństw
później w kietniu ovu wypadnie wlasnie jak będę babcie odwozić do Świnoujcia hmmm ale później majowka czerwcowka i wakacje piękny czas...
Dzis mam swietny humor już jest dobrze z D wiec i zycie jest piękniejsze 
Jesteśmy!!! Aj ten tydzień był szaalony!
Najważniejsze.
Przekroczyłyśmy 31 tydzień

77% na liczniku logowania 
Podobno brzusio na razie stanął
Małą, prowizoryczną sesję sobie zrobiłam, a co! 
Wszystkie elementy na brzuszku namalowałam...konturówką do brwi(stópki) i do ust(serduszko) 
Mamy się dobrze brzusio już nie boli, czasami tylko, ale sorry...to normalne w tych tygodniach. Wysypiam sie coraz gorzej - a tej nocy - to już jakieś apogeum!
haha ale to wszystko przez to, że wczorajszy dzień mieliśmy tak szalony, że jak wpadliśmy do domu to jak tylko poczulismy poduszki to w 3 sek nas nie było
a mi śniło się, że budujemy nasz domek, a to wszystko za sprawą znajomych, u których wczoraj byliśmy. Postawili sobie domek...taki piękny, malutki, 114m, 3 sypialnie, 2 łazienki i kuchnia z salonem
oczywiście u nich było za ciepło dla mnie i musieli przykręcić kominek
no super...i tak dzięki tej wizycie miałam strasznie realistyczne sny
będąc jeszcze wczoraj u rodziców mojego Konrada na kawie tylko, rozmawialiśmy o działce...nie lubie na kimś...hmmm wymuszać, że my czegoś od nich chcemy lub czegoś oczekujemy. Ja mężowi powtarzam, że lepiej nie liczyć na kogoś, że coś nam spadnie z nieba. Zawsze lepiej jest się miło zaskoczyć niz rozczarować. Ale teściowa jest zdania, że jak tylko jej matka podzieli działki to ona jedną - 5 tyś m, podzieloną na dwie części czyli po 2,5 tyś m i tą znów na pół dla nas i Konrada siostry. Czyli wychodzi po ponad 1200m na jedną działkę. Ona nam już by to odpisała, ale jej mama, jak to niektóre starsze osoby trzymają w garści wszystkich i nie chcą nic nikomu odpisać. Z resztą daleko szukać u nas też jest to samo...aj znów zbaczam z tematu 
Niestety nie udało sie przywieść łóżeczka booooo....nie weszło do naszej polówki
myślałam, że Konrada to uduszę - A NIE MÓWIŁAM! Ja bardzo często mam rację, ale on mnie nie słucha! Musi pożyczyć vectre kombi od wspólnika byśmy mogli łoże naszej córuni przywieść do domu
nie mogę się doczekać, bo to tak poważny "zakup"
taki przybliżający nas do przywitania naszej Małej dziewczynki
oczywiście miałam już NIC nie kupować, ale byłam w Pepco i były piękne body miętowe z balonikami i różowe body z napisem "córeczka tatusia" i do tego kupiłam legginsy w różowe kokardki
i tak o!
przyszły nam kocyki minky z podusią
super, już mam wszystko dla Malutkiej, teraz czas na kosmetyki
listę czas uruchomić 
Lileczka po wczorajszym maratonie po gościach dziś i w nocy była bardzo aktywna!
Haha a tak się rozpycha, że często mam kwadratowy brzuch
ach jak ja ją uwielbiam
a przecież przed nami najdłuższe 2 miesiące
całe szczęście do wizyty już niedługo. Z tego wszystkiego mam coraz dziwniejsze sny. Ostatnio śniło mi się, że rodziłam i po dwóch dniach wyszłyśmy ze szpitala, który przypomniał wagon sypialniany
i jak chodziłam to mnie w kroku ciągnęło...tzn szwy
zaczynamy świrować
ha
Całe szczęście, że marzec jest dla nas zawsze bardzo "szybkim" miesiącem. Same urodziny
mojej teściowej, moje, mojego taty i Michała. Ach, żebym tylko ze wszystkim zdązyła 
Do naszego spotkania córuniu kochana został tylko tydzień! Cieszę się, że będziemy mogli z tatusiem znów Cie zobaczyć jak do nas machasz i wiercisz się :*
bardzo Cię kocham 
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:27
Dzisiaj 7dpt, a ja poleciałam na betę....
I wcale nie jestem odważna- jestem poprostu niecierpliwa:P Już jest mi wszystko jedno. To dopiero nasze pierwsze podejście i wiem, że mało kiedy się udaje... Jak coś wyjdzie to idę w środę na powtórkę betki, a jak nie wyjdzie to obiecuję się nie załamywać i też pójdę na betkę
NADZIEJA ZAWSZE UMIERA OSTATNIA...........
Poniedziałek... Jedno słowo, a mówi wszystko.
Z K lepiej, pogadaliśmy, popłakaliśmy, mam nadzieję,że teraz już będzie tylko dobrze. Dostałam na przeprosiny milion buziaków, tulipany i mnóstwo ważnych słów i zapewnień.
Dobrze ,że wziął się w garść bo byłam już spakowana... Lepiej późno niż wcale.
Piękna pogoda ,słońce grzeje bardzo ,ale wiatr nie odpuszcza.
W pracy zostaję dziś dłużej, potem szybkie zakupy, chillowanie i 
Nie powiem, ochotę mam ogromną :p
Dziewczyny kochane na OF, zachodzicie w ciaze. To cudowne wiesci, ciesze sie z kazdej z Was (Feska, dzis mi niespodzianke cudna sprawilas
Wspaniale!). Co kogos dodam do przyjaciol, to za miesiac, dwa, trzy zaciazony. Moze mam jakies magiczne wlasciwosci? 
Zawsze sie ciesze, ze sie udaje - bo to daje nadzieje rowniez mi, tutaj na OF sobie mysle "X sie udalo, moze i mi kiedys cos? Moze?". To daje pozytywne mysli i niesmiala iskierke w glebi serca, ze nie wszystko jeszcze stracone.
Dzis nie moglam w nocy spac. Obudzilam sie z mysla, ze nam sie nie uda. Obudzilam S i zazadalam, zeby mnie przytulil. W srodku nocy. I zeby mi powiedzial po raz kolejny, ze mnie nigdy nie zostawi, i ze jestem jego szczesciem. Wiem, powinnam wyluzowac... ale latwiej powiedziec niz zrobic po prawie 4 latach nieudanych staran. Idziemy do nowej lekarki, tak bardzo chce uwierzyc, ze cos to zmieni. No coz, zobaczymy. Po tylu probach to ja nawet nie mam nadziei na cud.
Lili ma tydzień ! 
... a ja od wczoraj temperaturę 38'C 
Dzisiaj z rana dostałam "przemiły" telefon od mojej babci, która wygarnęła mi, że jestem głupia i nieodpowiedzialna. Ku*wa. Nie rozchorowałam się specjalnie ! Przepłakałam przez nią pół dnia, bo to jedna z najważniejszych osób w moim życiu i bardzo ją cenie. Nigdy nic mnie tak mocno nie zabolało.
Załatwiło mnie latanie z nagrzanej sypialni po klatce schodowej do kuchni na dół, albo/też dziewczyna z którą leżałam na oddziale w sali. Miała straszny katar i kaszel...
No nic, teraz jadę na paracetamolu, syropie prawoślazowym na kaszel, pastylkach i sprayu do nosa Prenalen. No i modlę się żeby mała ode mnie nie złapała

Mała jest strasznym łakomczuchem i ciężko odbić ją po jedzeniu, tym bardziej, że najczęściej zasypia przy piersi. Ulewanie i czkawka z przejedzenia zdarzają się ze dwa razy dziennie wywołując u mnie wręcz momentami panikę. Karmię ją co 2-3 h, może za rzadko ? No i oczywiście na żądanie jeśli wykazuje potrzebę.
Dopiero dzisiaj załatwiamy sprawy urzędowe i w przychodni. Jestem ciekawa wizyty położnej w domu no i nie powiem byłoby fajnie gdyby jeszcze dzisiaj był telefon albo jutro. Mam do zdjęcia szwy, a wyprawa z małą do przychodni nie brzmi atrakcyjnie.
Ogólnie macierzyństwo sprawia mi dużo radości
cały czas wyobrażam sobie jak to będzie dalej, ile nas jeszcze czeka wspaniałych chwil. Mała cały czas się uśmiecha i sprawia nam mnóstwo radości.
Mój mąż jest zakochany w Lili, z resztą jak wszyscy
jednym uśmiechem potrafi podbić każde serce 

Jednak się pojawiła-pierwotnie 26, ale po dzisiejszej temperaturze 27-czyli w najbardziej wg. mnie prawdopodobny dzień. Jupi, znaczy wszystko [prawdopodobnie] gra 
Tylko czy po 4 godzinach, ale nieprzerwanego, snu temperatura jest wiarygodna? Hmmm...
Dzisiaj wolne, jak ja to lubię
Mąż na drugą zmianę, więc znowu mogliśmy się sobą nacieszyć
Trochę chyba jednak na "ryzykownie" dzisiaj zrezygnowaliśmy z gumek, bo objawy pokazują że już po płodności. Obym się nie myliła 
No i zaczynam łykać witaminki z kwasem. W końcu trzy miesiące przed, to akurat teraz trzeba zacząć. Gorzej, że jednak termin obrony mi się przesunął na koniec czerwca... Pożyjemy, zobaczymy.
2DC
Wczorajszy wpis mi skasowało. Może i dobrze, bo strasznie nasmęciłam.
Dzisiaj powinnam dostac @ zapewne tak jak w tamtym cyklu przyjdzie wieczorem i zapowiada sie kolejna nieprzespana noc:( Dzisiejsza tez byla ciezka bol brzucha i piersi nie dawal mi spac, niestety nospa malo pomaga ale jakos przetrwalam. Chciala bym zaczac mierzyc temp. ale jak wroce do pracy to raczej nie bedzie to przydatne, jak ja bym chciala mnie 1 albo 2 zmianowa prace byo by mi wiele latwiej. Teraz wspomagam sie testami owulacyjnymi ale i tak nic. No coz nie pozostaje mi nic innego jak czekac na @ i dzialac na nowo
Siedze sama w domu i juz nie wiem co mam ze soba zroby M wroci pewnie ok 22, przecoez do tego czasu zwariuje
@ jaeszcze sie nie pokazala i tak sobie mysle ze moze jednak ale skoro test wyszedl negatywnie raczej nie ma szans. Coz poczekamy zobaczymy.
Jakos tak nie moge pozbierac mysli w jedna calosc... Nie moge sie doczekac kiedy m wroci z pracy. Caly czas chodzi mi po glowie nowa wiadomosc, otoz siostra meza od czerwca tez zaczyna staraia z jednej strony fajnie nie bede sama z drugiej tak w glebi serca boje sie ze jej sie uda a mi nie:( wiem ze to glupie i nawet nie powinnam o tym myslec ale zycie jest takie niesprawiedliwe... My staramy sie 3 lata, a znowu mojej siostrze odalo sie poparu miesiacach. Jak to teraz po fakcie mowi moj m nie potrzebnie mowilismy ze sie staramy.
Doczekalam sie meza, dostal buziaka na powitanie, kolacje i terazlezy przed tv...Nawet sie nie zapytal jak mi mina dzien, nie zauwazyl ze wysprzatalam caly dom... A ja sie tak staralam eh.
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca 2015, 22:47
Wczoraj rano dostałam sms'a od szefowej czy mogę przyjść na 16- 4 (trochę dziwnie, ale w pracy zrozumiałam dlaczego).
Wczoraj też się przekonałam co to znaczy prawdziwy ruch na stacji, ale wiecie co ? Im większy był ruch tym bardziej potrafiłam się zorganizować 
Na prawdę, jak zaczęli się zjeżdżać o mniej więcej 16, tak na telefon dopiero spojrzałam o 21.30 . Na całe szczęście ludzie nie robili żadnych problemów, stanęli w jednej kolejce i czekali na przywołanie do kasy, cierpliwie czekali na zamówienia i nikt nie robił problemów jak miałam problem z jakąś procedurą. Z jednej strony było okej, ale to zasługa tego, że była nas trójka na zmianie. Normalnie będzie nas dwoje/dwie. Ale już wiem co z czym się je i jak na prawdę może to wyglądać. Nie ukrywam, przyszłam wyjebana w kosmos.
No ale potem w nocy już było spokojniej, owszem był ruch ale dało się pracować i sprzątać.
Jutro idę na rano, jak będę wracała to jadę do mamy bo piecze ciasta do pracy mojego męża ponieważ w środę ma urodziny 
Potem wrócę i muszę posprzątać. Generalnie nie robimy wielkiej biby, po prostu kawa i ciasto i po imprezie, ale będzie moja teściowa i muszę jej pokazać, że ja potrafię a ona nie
bo jak oni w domu mają jakąś imprezę to sprzątają tylko te pomieszczenie gdzie siedzą goście, korytarz, kuchnię i jedną łazienkę ;]
Przejrzałam moje wykresy na ovu i zauwazyłam że moje cykle są na przemian któtkie (czyli ok 27 dni) i długie (ok 31 dni). Niesamowite, zastanawiam się czy to był zbieg okoliczności czy nie. Jeżeli nie to ułatwi mi to wyznaczenie owulacji. Niestety zgodnie ze schematem ten cykl jest ok. 31-dniowy. Psychicznie czuję się zle. Mam tak jakby kłucia w macicy i uwierzyłam, że to objaw zagnieżdzenia, więc na zamianę z euforii, kiedy przed oczami widzę twarz uśmiechającego się do mnie mojego dziecka przechodzę w stan kompletnego doła, czyli nic mi w zyciu niewychodzi. Nie robię testów, bo boję się rozczarowania. Dziś rano bałam się podnieść z łóżka, bałam się że zobaczę krew, bo to będzie koniec nadzieji w tym cyklu i zostanie tylko rozczarowanie. Co za paranoja. Muszę jakoś wyluwować i zająć się czymś innym, bo można zwariować. Nie mogę się na niczym skupić. Może powinnam poprostu uprawiać sex jak mamy na to ochotę i nie myśleć czy z tego coś będzie. Nie mogę dułżej tak się zachowtwać.
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca 2015, 14:30
Dziękuję wszystkim ciociom za wszystkie porady odnośnie ostatniego wpisu
:* bardzo mi pomogłyście 
Minęły 3 tygodnie życia Tomusia ! 
Powiedzcie mi kiedy ?! Czas zdecydowanie za szybko leci..
Widać jak malutki rośnie
z dnia na dzień coraz bardziej się zmienia, ale ja nadal nie umiem określić do kogo jest podobny
jeszcze nie porównałam moich zdjęć jak byłam mała, może wtedy się okaże
w tym tygodniu jakoś Tomuś zmienił sobie rytm dnia i bardzo krótko śpi w dzień. Jednego dnia zasnął o 8:40 , pospał może 20-25 min i tak do 13:00 było ciągle na zmianę, sen, pogaduchy, cycek, chodzenie, sen.. martwiłam się bardzo, bo w sumie nie płakał jakby coś go bolało tylko marudził ale coś mu nie pozwalało spokojnie spać. W końcu ugięłam się i zastosowałam smoczek, nie chciałam nie potrzebnie mu go podawać bo właśnie nie było potrzeby
zawsze dawaliśmy radę
w dodatku jak próbowałam mu go dać to oczywiście nie mógł zaciągnąć, w ogóle mu się ten pomysł nie podobał. Po kilku minutach w końcu załapał ale jak zasnął to szybko wypluł z czego bardzo się cieszyłam
. A po obiedzie twardo zasnął i spał ponad 3 godziny, co skończyło się na tym że musiałam go obudzić na kąpiel a śpioszek w ogóle nie miał zamiaru się obudzić
. W nocy ładnie śpi
2 pobudki robimy. Ogólnie co tu dużo mówić - jest bardzo grzecznym chłopcem!
moja słodka dzidzia 
Mamy też problem z dużym paluszkiem u stópki
paznokietki nie są długie i nie rosną tak szybko jak u rączek a jakoś przy dużym paluszku zaczęła jakby nachodzić skórka na paznokieć i nawet nie wiem jak tam dojść
babra się trochę bo ropka tam się zbiera.. pani w aptece poleciła psikać octeniseptem bo żadnych maści nie można podawać, tak też robimy przy każdej zmianie pieluszki. Mam nadzieję, że to pomoże
przeczytaliśmy też w internecie że można moczyć stópkę w cieplejszej wodzie z szarym mydłem.
Czy po porodzie bierzecie jeszcze jakiej witaminy dla kobiet w ciąży? I czy w ogóle trzeba jeszcze je zażywać? Ja mam jeszcze pół opakowania prenatalu więc biorę a jak jest u Was?
MÓJ SKARB


Tak bardzo Go KOCHAM !
jego minki, spojrzenia, uśmiechy są bezcenne 


Kocham te jego pozy w czasie snu 

Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca 2015, 14:57
Więc zaczynamy nowy cykl.
Dziś 2 d.c.
Napisałam dziś maila do kliniki Naprotechnologii.
Jeśli mam coś dalej działać w kierunku potomstwa to tylko w takiej klinice.
Niestety mi nie odpisali, to nic. Jutro tam zadzwonie.
Jestem ciekawa czy od razu się umawiamy na wizytę u lekarza, czy najpierw do instruktora.
Jutro się okaże.
Czuję się znów przepełniona nadzieją.
26dc/13 lub 14 dpo. Nie testuję bo dziś pojawiły się plamienia
małpa jutro albo pojutrze przyjdzie na bank...
Kurwa dlaczego innym się udaje a nam nie? W czym my jesteśmy gorsi, no w czym?!!! Nikogo nie zabiłam chodzę do kościoła modlę się wierze i co?!!! I dookoła mnie albo ktoś rodzi albo zachodzi w ciążę. Nie wiem może sama wsiąkam ten temat ale co otworzę FB to jakaś kuzynka albo koleżanka dodaje zdjęcie swojego dzieciątka. Życie jest niesprawiedliwe!!!! Kiedy ja tego doświadcze??? Jestem zła i rozżalona, mam ochote się z kimś pokłócić 
Niech już przyłazi ta czerwona żmija i zacznę 11 cs. Do czerwca jak nie zaciąże to klinika niepłodności, nie ma zmiłuj się. Teraz muszę zebrać siły na nowy cykl, muszę z nich wycisnąć co sie da a plan jest taki:
-> mierzenie temp.
-> testy owulacyjne
-> żel Conceive Plus
-> inofolic
-> ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
-> wytrwać w postanowieniu z Nowenną Pompejańską
Mezus przeziebiony. Trzeba mu dać jakaś wit C. W kwietniu ma powtarzać badanie nasienia.
Ok mykam do pracy. Troszkę mi lepiej.
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca 2015, 16:36
Nie podobala mi sie wizyta u nowej pani doktor. Odnioslam wrazenie, ze potraktowala mnie jak jakas histeryczke. Bo niby skad u mnie mialaby sie wziac endometrioza, albo Ascherman. Albo infekcja. Pewnie zmyslam, bo chce wysepic skierowanie na in vitro... Noz k... Jasne. Szlag mnie trafia!
A w ogole to spedzam popoludnie w szpitalu tylko dlatego, ze lubie denerwowac jakas stara biurwe...
/niecierpie lekarzy, wystepuje wsrod nich najwieksza znieczulica spoleczna i brak szacunku do ludzi jaka spotkalam.../
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca 2015, 16:46
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.