Niestety wlasnie gasnie ostatni promyk nadziei na udany cykl:( na 95% jeszcze dzis w nocy przyjdzie @:( trudno, bede starac sie dalej wiem i czuje ze moje starania przyniosa wkoncu wymarzone dwie kreseczki, ze wkoncu i na mnie przyjdzie dzien kiedy bede mogla uslyszec bicie malenkiego serduszka:) Teraz szykuje sie juz do nowego cyklu i do powrotu do pracy. jestem silna babka i dam rade :)

Czasem mam wrażenie, że moje życie to jakiś cyrk. Jak już zrobi się spokojnie, poukładam sobie w głowie i myślę, że będzie ok, to oczywiście coś się musi wydarzyć. Wracamy dzisiaj z mamą do domu, a tu zamki w drzwiach wyłamane, rzeczy z szafek, szuflad i szaf powyrzucane, czyli jeden wielki burdel i oczywiście kilku rzeczy brak. Załamka totalna. Wiem, że to głupie, ale boję się przebywać we własnym mieszkaniu. Ciekawe czy uda mi się zasnąć, mam nadzieję że tak, bo jestem wypompowana całkowicie, a jeszcze jutro czeka mnie ciąg dalszy sprzątania ehhhh

Rotenkopf Walka. 5 marca 2015, 00:08

Mam straszny rozpierdol w głowie.
Już dłuższy czas się zastanawiałam nad tym co robię źle, kiedy popełniłam błąd i co mogę z tym zrobić ?
Dziś znów odbiłam piłeczkę teściowej ale do tego stopnia, że zrobiło mi się głupio. Owszem, przesadziłam, ale ileż można? Bo znowu doczepiła się tuszy mojego męża.
Po wyjściu niemalże wszystkich gości zostali tylko nasi przyjaciele i tak sobie od serca porozmawialiśmy. Trochę się wstawiłam, poleciały łzy (oczywiście moje) i... chyba się poddaje. To wszystko nie jest na moje siły. Dziś pękło we mnie wszystko, kiedy nie wiem jakim cudem wzięłam siostrzenicę męża na ręce! Tak, siostra męża i jej facet zjawili się na urodzinach mimo tego, że zarówno ich jak i resztę gości nie zapraszaliśmy. Po prostu - kto pamiętał i miał czas to przyjechał na kawę. I mało tego - nie wywaliłam gacha M. za drzwi! Dalej - pożegnałam się z nim tak normalnie.
Zastanawiam się nad poważną ale też spokojną rozmowę z rodzicami męża. Tylko się boję, że jak się obudzę to już ten pomysł wyda mi się głupi i bezsensowny.

Co robić ?
Chciałabym żeby już było dobrze, ale nie potrafię przejść obojętnie obok tego co się dzieje...


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2015, 00:10

Marta-K Marzymy o Tobie Cukiereczku 6 marca 2015, 18:56

No i OKRES! Wiedziałam.. grypa, jelitówka i zapalenie w pochwie- to nie mogło się udać. Trochę mi entuzjazm opadł ale nie tracę nadziei

No jakby było no to początek czwartego ale może se wkręcam oby nie. Dobra już się nie nakręcam co ma być to będzie

kasia03 Czy kiedyś się uda??? 5 marca 2015, 00:17

Fatalny dzień,fatalny wieczór fatalne emocje.Czasami mam wrażenie,że mężczyźni to jakiś inny gatunek.Jak można kilka dni z rzędu kłaść się spać obok i bez żadnego dobranoc ani pocałuj mnie w tyłek iść spać.Najchętniej zabrałabym swoje manatki i poszła do drugiego pokoju,byle dalej.Koszmar jakiś,czy oni mają jakieś inne emocje.Niby wszystko pięknie a jak potrzebujesz trochę czułości to on idzie spać.Teraz sobie myślę,że na złość całemu światu wcale nie chciałabym być w ciąży.Może lepiej żebym nie była i żeby on nie myślał,że jestem na jego wyłączność.Już chyba wariuję po woli i wyolbrzymiam wszystko.ale musiałam to napisać.Już mi lepiej.

A tak z innej beczki to czytam Wasze pamiętniki namiętnie i podziwiam Was za tyle samozaparcia w dążeniu do upragnionego celu.Ile niektóre z Was muszą się nacierpieć żeby zajść w ciążę i ją donosić.Ja pewnie po pierwszym incydencie z ciążą pozamaciczną albo poronieniem nie miałabym odwagi więcej próbować.Mimo,że ludzie postrzegają mnie jako silną osobę jestem bardzo mało odporna w szczególności na komplikacje zdrowotne.Myślę,że nawet swego czasu byłam hipochondryczką.Tak wiec dziewczyny PODZIWIAM WAS drukowanymi literami:) i życzę wszystkim tu obecnym spełnienia marzeń i jak najmniej bólu i goryczy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2015, 00:18

kasia03 Czy kiedyś się uda??? 5 marca 2015, 00:26

Aha i jeszcze jedno.Wśród mojego personelu jest dziewczyna,która od 10 lat stara się zajść w ciążę.Nie miała wprawdzie żadnych powikłań,ciąż pozamacicznych ani poronień.Po prostu nie mogła zajść w ciążę.W tym czasie wiele dziewczyn,łącznie ze mną rodziło dzieci.Wiedziałam ,że ma z tym problem,ze wszyscy tylko nie ona ale nigdy dokąd nie wgłębiłam się w Wasze pamiętniki nie wyobrażałam sobie co ona naprawdę przeżywa.Myślałam czasami,że fisiuje,że robi się starą zgryźliwą babą.Teraz dopiero mogę sobie wyobrazić co ona naprawdę czuła.

Mama kupiła mi takie pyszne mandarynki dzisiaj właśnie zjadłam wszystkie!
W ogóle to w tej ciąży mam ogromną ochotę na owoce, najlepiej właśnie cytrusy, a tutaj w Szkocji bardzo smakują mi pomarańcze, których w PL nie mogłam znieść bo zawsze trafiałam na kwaśne. Teraz mnie naszło na banana ale niestety mam za daleko do tesco nie pójdę o tej godzinie sama

Mam też smak na słone i kwaśne, ogórki kiszone to mój absolutny hit sezonu, dzisiaj Diabeł pytała czy może zjeść ostatniego, pozwoliłam a teraz żałuję
I zapiekankę bym sobie zjadła taką z jakiego baru kanapkowego, zwykłą na bagietce z pieczarkami, szynką, serem i keczupem! mniam! I popiłabym ją piwem ale tego akurat nie mogę ;p

Cycki urosły mi o rozmiar i jakoś tak mam wrażenie, że jeszcze nie powiedziały ostatniego zdania. Ale nie narzekam zawsze marzyłam o większych cyckach.

Szkoda tylko, że dupa też rośnie bo siedzę praktycznie cały czas w domu. Od poniedziałku ruszam na spacery

Twarz trochę się poprawiła, nie mam już takich bolących krost same zaskórniki zostały.

Chciałabym moją Helgę tutaj ale to niemożliwe bo zdziczała totalnie w PL pod opieką mojej rodzinki, chciałabym w ogóle kota, ale teraz nas nie stać chwilowo. A jak już jesteśmy w temacie kotów to w sąsiedztwie mają kota, który jest biało czarny i dzięki jednej czarnej łatce w jednym miejscu wygląda jak... Hitler i jest niesamowitym miziakiem <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2015, 00:50

maua7maua Chciałabym, ale boję się ... 3 stycznia 2016, 08:46

39t0d wg owu - 7 dni do TP
39t5d wg OM - 2 dni do TP


I cisza ... czekamy dalej.

6t+5d wizyta u położnej, dziś typowo informacyjna, dowiedziałam się jak zapełnić pojemniczek moczem, bardzo śmieszna sytuacja wyszła poprzez ograniczony zasób moich angielskich słówek, położna 2 razy tłumaczyła jak się sika do kubeczka a przecież to takie oczywiste :)
Oczywiście musiało być coś nie po mojej myśli. Okazało się, ze muszę dostać szczepionkę przeciwko grypie, tak wiem, ze pewnie mogłabym odmówić ale już za późno wzięli mnie z zaskoczenia. Czuję się jakbym nie miała dziś lewej ręki.
Za ok 4 tygodnie kolejna wizyta, mam wtedy przynieść zaszczane pojemniczki :P
A po drugiej wizycie będę miała USG, jak będę chciała to sprawdzą ile % ryzyka jest u mojego dziecka na wystąpienie syndromu Down,a.
Ogólnie wszystko byłoby super gdyby nie u to, że ja kiepsko mówię po angielsku, dobrze, że mam Diabła, poszedł dziś ze mną i był moim tłumaczem.
A im dłużej tu jestem tym bardziej przekonuję się do tutejszego systemu prowadzenia ciąży. Trochę zazdroszczę dziewczynom, które co kilka tyg mogą zobaczyć swoje dzieciątko ale z drugiej strony może lepiej nie przesadzać?
Jenak jak będę w PL to chcę sobie pójść na dodatkową wizytę ;)

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 5 marca 2015, 09:43

Przyszlo mi dzis na mysl - jak duzo jest nowych pamietnikow. Wiekszosc chyba jest pisanych przez osoby, ktore dopiero co dolaczyly na OF. Taki pozytywny znak, ze wiekszosci dziewczyn sie udaje i znikaja stad szybciutko :)

I bardzo dobrze! Wcale Was tu nie chce widziec, moje drogie! :)

(chyba, ze w komentarzach, albo za 9 miesiecy ;) )

---

Po wpisie Feski edytuje, za 9 miesiecy plan jest taki, zeby i mnie tutaj nie bylo :) Trzymajcie kciuki za nie-zobaczenie sie tutaj! ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2015, 10:21

vintoyra o obawach i nadziejach 5 marca 2015, 10:07

14 DC

Dzisiaj książkowo powinnam mieć owulację. Ale jak wiadomo teopria odstaje od praktyki.

Od 8 DC robiam testy owulacyjne, przez pierwsze 3 dni ( czyli w 8 , 9 i 10 DC)c pojawiały sie na teście "drugie kreski" - oczywiście bledsze od kontrolnej więc uznawałam, że takiego wyniku nie można uznać za pik LH ale przez kolejne 3 dni tj 11, 12 i 13 DC na teście owulacyjnym nie mam już żadnych drugich kresek.

Albo miałam już owu ... albo ... albo znowu się pierdaczy i owulacja będzie niewiadomo kiedy.

Idę dzisiaj na USG to może będzie na USG widać co z tą moją owulacją.
Denerwuje się. Czuje, że dowiem się znowu jakiś ciekawostek o nowych wodniakach o nowych torbielach albo coś jeszcze.



no i po USG - wiadomości od lekarza - tak jak się spodziewałam - ZŁE.

14 DC - krwawienie
trzon macicy w przodozgięciu o regularnych zarysach i jednorodnej echostrukturze o wymiarach 56 x 45 x 38 mm

Endometrium symetryczne, jednorodne z echem środkowym szerokości 6 mm (!!!!!!! - KUR!@#$$%% 6 mm ?????)

Lewy jajnik - 27 x 16 mm z zatartym pęcherzykiem o sr 12 mm. W rzucie lewych przydatków zmian patologicznych nie stwierdzam ( TO NAJWAŻNIEJSZE - JEŚLI JEST DROŻNY TO CHOCIAŻ ON BĘDZIE MOŻE MOTOREM MOJEJ DALSZEJ WALKI)

i teraz uwaga uwaga - trzymamy suspens bo oto wieści o złej treści:
w rzucie prawych przydatków podługowata przestrzeń płynowa dł 85 mm o sr do 40 mm 3 x zagięta mogąca odpowiadać zmianie typu sactosalpinx ( CZYTAJ: WODNIA).
Prawy jajnik o wym 24 x 16 w bezpośrednim kontakcie z wcześniej opisywaną zmianą płynową.

Miednica mniejsza bez cech wolnego płynu.
Pęcherz moczowy o gładkich zarysach ścian bez ech wewnętrznych.

WNIOSKI - SACTOSALPINX DX.

WSKAZANIA - LAPAROSKOPIA
I teraz kolejna Uwaga - mam bliznę od pepka w dół po poprzedniej operacji usuwania torbieli i laparoskopii raczej się u mnie nie da zrobić z uwagi na prawdopodobne zrosty. Inaczej można mnie okaleczyć (przekłuć mi pęcherz albo jelita) - dlatego pewnie czeka mnie normalna operacja.

Z tego wszystkiego przepłakałam pół wieczora ale potem zebrałam się w sobie i zrobiłam na szydełku 1,5 dziecięcego bucika. Muszę być dobrej myśli, nie mogę się poddawać. Będę robić miliony dziecięcych bucików. Aż wkońcu ta klątwa się odkreci i nam się uda.

no i ostatnia nowina.

Krwawię. Wygląda to jak okres. Ale w 14 dc ?
Sama nie wiem czy mam zaznaczyć kolejny cykl ? Czy co to jest ?


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 marca 2015, 10:42

16cs
11dc
czwartek

Dawno nie pisałam, bo końcówka roku szkolnego w szkole to jedna wielka masakra, bieganina i papierologia.

Co u mnie nowego w sprawie starań? Ano nic. Czekamy, ten cykl naturalnie jedziemy, bo jest infekcja. Objawów jako takich nie mam, ale gin na NFZ zlecił mi posiewy i wyszedł grzybek. Tyle, że przepisał słaby lek. Na szczęście moja gin prywatna przepisała leczenie z prawdziwego zdarzenia. Zaczynamy leczenie w niedzielę, albo poniedziałek, bo chcemy jednak jeszcze dać szansę temu cyklowi naturalnie.
Okazało się, że chlamydii na NFZ od takiego zwykłego doktora nie da rady zrobić. Laboratorium odrzuciło skierowanie i wyniku na chlamydię brak.

Co do grzybka (candida albicans) leczenie takie:
Ja: 7x Mycosyst tabletka na noc + Natamycyna globulki dopochwowe 20 szt. (po 1 na noc przez 7 dni, a potem co 2-3 dni).
Mąż: Mycosyst 7x tabletka na noc.

W lipcu jak zdążymy się załapać na monitoring to będzie Pregnyl + Clexane znów, ale nie wiem czy zdążymy, bo pani gin wraca z urlopu 22 lipca, a u mnie to już pewnie będzie po owulacji. W razie co, zostanie nam 1 cykl lipcowo/sierpniowy na starania ze wspomaganiem, a potem wizyta w Poradni Leczenia Niepłodności.

Ku pamięci:
14.07. 14:25 - usg piersi
24.08. 8:00 - zgłosić się do Poradni Leczenia Niepłodności
28.08. 8:50 - gin na NFZ (lokalny)

Dzwoniłam do poradni genetycznej do Łodzi. Moje skierowanie na nic, bo zapisy na ten rok się skończyły i pani powiedziała, żeby ewentualnie dzwonić jeszcze pod koniec września, ale raczej w styczniu. Eh.

Byłam wczoraj u kosmetyczki. Moje brwi w końcu znów są ucywilizowane. ;) Dziś natomiast byłam na manicure hybrydowym i kupiłam sobie kreację na zakończenie roku szkolnego. Nic szczególnego - tunika i leginsy. Do tego założę czółenka na obcasie i będzie dosyć elegancko i bardzo wygodnie.
Jutro na 8:00 mam czesanie u fryzjerki a na 19:15 robię pedicure hybrydowy. Jak szaleć to szaleć.
Na powtórkę manicure zapisałam się na 11.07. na 12:30.

Moja przyjaciółka ze Szwecji jest w Polsce. Spotkałyśmy się dziś. Usilnie mnie namawia i zachęca do emigracji. Nie powiem, żebym nie miała chętki większej po tej rozmowie. :) Ma się dowiedzieć dla mnie jak to jest z invitro w Szwecji, no i przede wszystkim z refundacją invitro i procedurą kwalifikacji do invitro.

Jutro po 13 zaczynam wakacje. :) Miło.

Sosenko, ale Pan Bóg Ci nie szczędzi błogosławieństw. Bliźniaki to super nowina, ja bym bardzo chciała. Naczekałaś się Kobietko, to masz! Podwójnie. "Niewyczerpana jest łaska Twa Panie".



bartusiowa-mama Projekt Małe Mi 5 marca 2015, 07:27

4 dc



Wiadomość wyedytowana przez autora 30 marca 2015, 14:00

16+6
Ostatni dzień 17 tygodnia.
Wizyta o godz. 11.
Boję się...

Te czekanie na telefon z kliniki mnie dobija tak się boję że nic się nie zaplodni :-(

Czy ja panikowałam,że nie mam objawów? Błąd! Już teraz wiem,że nie należy panikować tylko się cieszyć... od 2 dni mam pełny pakiet po prostu, z mdłościami na czele... średnia frajda...

37 DC

Nadal brak okresu. To mój 7 dzień spóźnienia. Stwierdzilam, że jednak nie wytrzymam do soboty i zrobię jutro z rana przed pracą.

Trochę sie boje, ze nawet gdyby wyszlo ze jestem w ciąży to jak najszybciej muszę zmienić stanowisko pracy.

Nie siedze za biureczkiem i trzymam dlugopis, tylko pracuje fizycznie i to przy rozpuszczalniku....


11 dc
Bezsenna noc spędzona na czytaniu pamiętników dziewczyn które z owu wskoczyły na fioletową stronę ( uczucie zazdrości przewyższyło nad nadzieją ) :/
Brak objawów owulacji, jajniki nie bolą , uczucie w piersiach już nie to samo, libido spadło praktycznie do zera i brak czerwonej kreski na tescie wciąż tylko różowa

Już nie wiem totalnie jestem w czarnej dupie , Frustrujące już jest robienie tych testów codziennie , jutro nie robie dam sobie spokój bo zostały mi dwa jeżeli w sobote i w poniedziałek nie wyjdzie pozytyw to już nie będę się łudzić że się uda w tym cyklu bo będę musiała zacząć brać luteine a co sie z tym wiąże przyjście @ Więc nastawiam się na porażkę bo tak łatwiej .
Oj ja głupia nawet pomyślałam że może testy owu nie wyczówają mojego LH bo jest go mało , lub że owu była bardzo wczesna i jest już po . :/ taak pocieszam się totalnie czuje się że jestem w czarnej dupie , jeszcze mam takie huśtawki nastroju że się przerażam
Idę na jakieś zakupy może mi się polepszy ...

Kiciusiowa ......... 5 marca 2015, 12:13

Znów porażka. W tym cyklu robię oczyszczenie kompleksem z czarnego orzecha. Może to mi pomoże. Chcę wzmocnić mój organizm, pozbyć się ewentualnych świństw typu lamblie i pouprawiać trochę sportu. Może w tym tkwi problem, że jestem za słaba. Poza tym, zaczynam się modlić i przepraszać za maje błędy, za nieszanowanie mojego ciała, głupie pomysły... Jakoś tak się zycie układa, że oboje marzyliśmy o czymś a życie potoczyło się zupełnie inaczej.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)