Z poniedziałkowych wieści...
Ziemniaki się gotują, chłop w pracy, postanowiłam upamiętnić to i owo... 
Spotkanie w szpitalu z moją p. doktor...
... Czy moje zalecenia zostały wykonane?... Uśmiech na twarzy, od ucha do ucha, u jednej i u drugiej. Pani doktor zaczęło się od spotkania z koleżankami, a potem działanie... sobota w nocy, niedziela nad ranem, pół niedzieli, niedziela wieczór... Mąż powiedział, że bardziej się zmęczył niż jakby był w pracy. Spisał się facet... I to jeszcze jak... Czyli seks był dobry? Pani doktor... taki jak nigdy... (śmiech, trzeba go usłyszeć). Będzie bolało, bo te prezerwatywy to nie takie jak u mnie... ciałko żółte jest, endometrium bardzo ładne i co teraz... teraz to pani doktor niech się dzieje wola nieba... dokładnie. To czekamy... wyjścia nie ma.
No to czekamy... co ma być to będzie 
Uciekam... czas na obiad, lekcje, a później na rekolekcje, bo przez te wczorajsze seksy, to aż do kościoła nie poszłam
15+0 lub 15+3
waga 55,2kg
obwód brzucha był już nawet ok90cm (!)
Po wizycie u gina wszystko Ok. Mam już odstawić duphaston, który jest prawdopodobną przyczyną moich wzdęć i wielkiego brzucha. Dostałam czopki i syrop na lepszą pracę jelit i lepsze wypróżnianie. Dzidzia waży już 120g i okazało się, że to nie Rysiek, a Ryśkowa. Nasz synek okazał się być CÓRECZKĄ. Jeszcze oswajam się z tą myślą
intuicja zrobiła mnie w balona...
Samopoczucie super, czasami tylko głowa poboli. Apetyt dopisuje, zgagi i mdłości poszły w zapomnienie...
Byle do wiosny
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 marca 2015, 14:43
Spacer zaliczony obiad sie gotuje wiec jest czas na przelanie swoich mysli:) Czasem mam takie wrazenie i odczucie ze moja tesciowa nie chce aby man sie udalo, moze sie myle a moze nie mie wiem ale nie lubie z nia rozmawiacna temat dziecka i chyba nie bede bo mialam taki dobry humor a ona go troche popsula:/ Niby taka piejna pogoda a u mnie w domku nie jest za cieplo;/
Dzisiaj odebralam zel, przyszly testy
wiec starania mozna zaczac hihi:)Jestem juz przygotowana ale jakos tak inaczej do tych staran podchodze niz zawsze, z jakims takim spokojem nie robie sobie zbyt wielkich nadziei na sukces ale to z powodu pracy troche zaczynam sie stresowac;/ ale zobaczymy mimo wszystko ta nadzieja jest wkoncu musi sie udac czy nie 
Wczoraj pisalam ze maz o mnie zapomnial jednak nie zapomnial wieczorem dostalam prezent az mi sie milo zrobilo:)
Cos mnie chyba jednak bierze gardlo znowu boli pomimo picia syropu i brania proszkow
glowa mi peka ja nie chce sie rozchorowac:( jutro jade na wyrwanie zeba
grr juz mam ciarki na sama mysl 
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2015, 20:12
27 + 6
uczę się asertywności, i poleganiu na własnej intuicji. ha! wszystkiego trzeba się uczyć, obstawać przy swoim zdaniu i nie dać się zwariować też
A idzie mi coraz lepiej:)
w piątek byliśmy na kolejnej wizycie.
Mam już 9 kg na plusie! kumpela która ma termin porodu za niecałe 4 tygodnie w całej ciąży przytyła 8 kg. Przede mną jeszcze 3 m-ce a już mam 9 kg
ale w ogóle się nie przejmuję, przed ciążą byłam bardzo chuda, a jak mnie doły zdrowotne złapały to już w ogóle wychudłam brzydko, zapadnięte policzki i wory pod oczami stały się moją wizytówką, także te parę kilo jest mile widziane. Widzę, że Mężowi się podobam, rodzinkę w nowej wersji "kulka" rozczulam, czego chcieć więcej?
Malutka tyje w takim samym tempie jak Mama więc jej nie bardzo termin "Malutka" już przysługuje. Ma 1160 g!!!!!
KILO STO SZEŚĆDZIESIĄT!!! kawał baby:P
wczoraj na zakupach kupiliśmy m.in. kalafiora i rozkminialiśmy potem coś tam na paragonie więc się pytam Męża ile ważył ten kalafior bo coś nam się nie zgadzało, On sprawdza a tam 1180.
Ha! prawie tyle co Zosia!
i nosiliśmy potem tego kalafiora i oglądaliśmy ze wszystkich stron i rozczulaliśmy się nad nim niebotycznie, co z zewnątrz musiało komicznie wyglądać
Mam w brzuchu takiego kalafiora! Co rusz go łapię i nie mogę uwierzyć, że Zosia sobie takim kalafiorkiem jest:) Aż żal mi go na zupę przerobić
Pamiętam jak z rok temu znajoma z pracy zaszła w ciążę, obie to przeżywałyśmy i cieszyłyśmy się każdym nowym faktem. I raz przychodzi i mówi że dzidzia ma 2.41 cm, a że akurat miałyśmy na podorędziu koszyczek z fasolkami, złapałyśmy za linijki i zaczęłyśmy szukać takiej fasolki. W końcu była taka co miała 2.4 cm, i mimo że była to pomoc dydaktyczna dla dzieciaków żeby uczyły się liczyć, ta dziewczyna zabrała sobie tą fasolkę, żeby Mężowi pokazać i się nad nią porozczulać. Miała w brzuchu taką właśnie fasolkę, malutką, której serduszko biło i w ogóle... Słodkie, co nie? Ale mój kalafior też jest słodki!
:D:D
Jesteśmy mega zdrowe.
Książkowo, podręcznikowo, idealnie.
Mówili mi często mądrzy ludzie, że Bóg bardzo dosłownie traktuje o co Go prosimy, ale i tak mnie zachwyca. Nowenna "o zdrową, spokojną, bezpieczną ciążę" została najwyraźniej wysłuchana. Mam wszystkie WSZYSTKIE wyniki w normie. Mała rośnie w normie. Nawet dziadowska glukoza, którą w końcu zrobiłam, jest, a jakże, w normie.
Modlę się codziennie za wszystkie pary nie mogące doczekać się potomstwa. Tak bardzo życzę im tego co sama przeżywam!
W nosie z hemoroidami, skurczami łydek czy wiecznym katarem. To pierdoły. W brzuchu rośnie i tańczy mi kochana córeczka, jestem najszczęśliwsza na świecie!
ps. moja recepta na glukozę - wyspać się. mam być na czczo, ale kto powiedział że trzeba się zrywać o 7 rano i biec do laboratorium. Wtedy dopiero mi jest niedobrze... tym razem pojawiłam się po 10. Babka mnie opierdzieliła że jak tak można mam jeszcze te godziny głodna siedzieć ale miałam to w nosie BO MI TAK BYŁO LEPIEJ. Cytryna. Duuuuużo cytryny. Kochana siostra która zagadywała mnie dzielnie. I położyć się! o! Babeczka pozwoliła mi się wyłożyć na leżance. I tym sposobem dałam radę, choć odliczałam minuty. No nic, supermanem najwyraźniej nie jestem:)
Witajcie kochane jestem w PL wkońcu u siebie 
To nic grożnego nie było poprostu zapalenie mieszka włosowego , a ja panikara cały świat na nogi postawiłam . Teraz bede czesciej pisac bo sama w domku nie bede mogła sobie miejsca znalesc bo mój D został jeszcze tydz.
Nie moge się doczekać kiedy zobacze kropka na usg , jeszcze tydzień 
Męczą mnie mdłości masakra ciągle wisze nad sedesem , myślałam że później mnie najdą a to już tak szybko ale wycierpie
Nastepny dzien "nic nie robienia ".
Przyznam sie szczerze, ze jak czlowiek nie ma zajecia , to glupieje. Do glowy przychodza jakies dziwne rzeczy i glupoty. Chcialabym, zeby przyszedl juz czwartek i zebym mogla ustyszec, ze wszystko jest ok i moge wrocic do normalnego zycia, tzn do codziennych obowiazkow. Nie plamie juz a to dobry znak chyba , prawda?
Wczoraj byl tak piekny dzien, a ja co ?? caly dzien na kanapie ;( nic mi nie pozwolili robic . Nawet jak wstawalam do toalety, to od razu pytanie co chcesz i gdzie idziesz. ehhh
Jak na zlosc wszystkim zebralo sie na telefony do mnie. Nie lubie o tym mowic jak sie czuje i kazdemu z osobna musze powiedziec, ze nie , nie ide na wizyte jutro, bo mialam nieplanowana i awaryjna juz w czwartek. Troche to krepujace, ja wiem, ze ciocie, wujki sie martwia o mnie, ale wydaje mi sie, ze powinni byc bardziej dyskretni i np. powinni dzwonic do mojej mamy. Czuje sie niezrecznie.....
Meczy mnie tez spanie w lozku z moim malzonkem. Spimy jak dwoje obcych ludzi ze soba, oczywiscie dla dobra sprawy . Jedyna bliskoscia w formie dotyku ,to masowanie mi 4 liter, zeby nie zrobily sie wieksze zrosty. Choc i to nie nalezy do przyjemnosci ;( boli.... Ciekawe czy ten celibat zostanie zniesiony za jakis czas, czy to tak juz bedzie do konca?? Dzielny ten moj maz, nie dosc ,ze pozbawiony przyjemnosci, to jeszcze przejal obowiazki kury domowej, sprzata , gotuje itp.... i oczywiscie chodzi do pracy.
Oj musze dodac, ze dzis mialam jedno zajecie !! Zawiozlam Staske do fryzjera i zaraz musze ja odebrac. Przez te nasze zawirowania zupelnie zapomnielismy o naszej psiuni, ktora tez potrzebuje uwagi. Zarosla jak pies pastewny, co jej oczywiscie w niczym nie przeszkadza. Nienawidzi fryzjera i kapania. domu jak tylko widzi bialy recznik i slowa kapac, chowa sie jak tylko moze. Wczoraj minelo 5 lat jak jest z nami !! 5 lat !!
27dc. Poniedziałek. 10dpo
Stanęłam dzisiaj przed dylematem - pójść na betę i mieć pewność, czy nie pójść i łudzić się nadzieją przez kolejne 4 dni?? Oczywiście jak chcę to się doszukam objawów (przede wszystkim piersi mam pełne, bolesne, a po porodzie NIGDY takie nie były. Przed - i owszem). Ale temperatura spadła
No ale za wysoką temperaturę ponoć odpowiada progesteron, a tego mam w nadmiarze (czego temperatura wcale nie potwierdza). Bądź tu mądry...
JAK mnie kusi ta beta to dramat!
Ale boję się rozczarowania... Tym bardziej, że koleżanki z pracy łażą za mną mówiąc "jesteś w ciąży! Zrób tą betę!". Robić, czy nie robić? Oto jest pytanie...
Tekst, który mnie dzisiaj powalił:

Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2015, 17:37
17+3
Wczorajszy dzień...
Pobudka na siusiu o 4 i 7 rano. Na śniadanko paróweczki na ciepło z musztardą i herbatka. Ok. 10 wyszliśmy na spacer po parku. Było pięknie. Siedzieliśmy na ławce i ... się opalaliśmy. Było 18 stopni!!!! Ludzi od razu full. Sami, z dziećmi, z pasami, całymi rodzinami... coś pięknego. Plac zabaw był pełen. Dzieci się śmiały i szalały.
O 12 był mecz. Zrobiłam pyszny sok ze świeżych owoców, marchwi i wyciśniętego gejpfruta i pomarańczy.
Taka bomba witaminowa była nam potrzebna.
Przez cały mecz, mała spała jakby przebiegła 100 km.
Pod koniec meczu zjedliśmy obiadzik, krótka siesta i w drogę. Ostatecznie pojechaliśmy do Jastrzębiej Góry a tam... ludzi jak w sezonie letnim!!!!!! 18 stopni!!!! Co się dziwić???!!! Knajpki otwarte. Ludzie chętnie podjadali pizze, rybkę i inne przysmaki. Coś wspaniałego...
Było cudownie. I tak pomyślałam, że niepotrzebne mi kwiaty, czekoladki, prezenty.
Szliśmy plażą, piesa ganiała jak zawsze. M. szedł za mną i trzymał mnie za brzuszek! Klękał, całował, mówił do brzuszka, głaskał. I pomyśleć, że już tak całkiem niedługo będziemy w czwórkę korzystać z promieni słońca, plaży i morza... Czego chcieć więcej?
W drodze powrotnej zapaliła się kontrolka oleju w aucie. Mówiłam M. żeby go sprawdził, ale oczywiście był czas... no i nastał w odpowiednim momencie.
Całe szczęście, że to się stało w weekend, a nie gdzieś w tygodniu, kiedy M. by wracał z pracy albo jechał rano...
To był znak na zakup nowego autka...
Przez zapachy rybki, musieliśmy wjechać do sklepu i kupić ćwiartki ziemniaków i dorsza, którego usmażyłam na patelni. Raz na jakiś czas można zjeść smażoną ...
A dzisiaj? Złe info - ktoś kupił moją żółtą, super brykę... No cóż, miął być model 2014 r. a będzie 2015 r.
i dobrze i źle, cena wyższa w nowszym modelu, ale jak nas tak potraktują, jak przy tym z 2014 r., to będziemy przeszczęśliwi!!!! Rabat nieziemski 
i znowu sie nie udało 

. Kolejny pusty miesiąc, martwy bezowocny cykl i znowu emocje poniżej kreski ...... Płacz, zarzucanie sobie wszystkiego co najgorsze i obwinianie się o niepłodność. Tak jest ostatnio w spisie treści po nadejściu @ w każdym rozdziale tej książki pt " starania o Nasz Skarb "
Myślałam że organizm na serio weźmie sobie do serca perspektywę badania HSG i przyjmie zapłodnioną komórkę ale on , nie ..... Uparty jak nie wiem co ..... Woli przechodzić ból fizyczny i psychiczny i czeka na inseminację. Dobrze że mam ją w perspektywie. Szybciej pozbierałam się po kolejnym niepowodzeniu. Oby tylko coś z tego wyszło. HSG mam 19 marca a potem to już wszystko zależy od wyników
30 dc, 13/14 dpo. Dziwne to wszystko. 13 dniowa faza lutealna, odkąd się obserwuję takiej nie miałam. W 28 dc test, który jednak kupiłam oczywiście negatywny. A cykl 30 dniowy. Wczoraj byłam znowu pełna nadziei, mimo niskiej temperatury. Dziś boli brzuch i zaczęło się plamienie. Także to już koniec. Koniec moich starań, koniec obserwacji, rozstanie z termometrem i obsesyjnymi myślami o ciąży. Żegnam się z Ovufriend i moimi marzeniami o macierzyństwie. Na jak długo, nie wiem. Moja historia nadal się pisze...
Byliśmy dziś w mieście, teść kupował terenówkę
ależ jest szczęśliwy 
Po zakupie podleciałam do galerii, w której jest punkt pobrań, żeby się nie zdradzić
jutro o 13 będę miała wynik, więc od razu wszystkim będzie można powiedzieć, bo to strasznie ciężkie 
zauważyłam podczas większego wysiłku, dłuższego wchodzenia po schodach, że pobolewa mnie podbrzusze, no a plecy delikatnie bolą cały czas.Cycki gorące i pełne
Boziu, dziś załatwiłam się wreszcie.. musiałam czekać do ostatniej chwili, bo bałam się przeć.. odruchowe zachowane,które nie pozwoliło załatwić mi się wczoraj ;P
A tak w ogóle, to ja normalnie nie wiem od czego mam zacząć!
Co robić najpierw? Na czym się skupić?
Chyba bardziej jestem zdenerwowana (pozytywnie) niż mój Dawid
Łapię się za głowę obiema rękami, za policzki 
Ach! Tyle przede mną 
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2015, 19:18
W końcu znalazłam wewnętrzną siłę by zacząć pisać pamiętnik. Czasu mam sporo ze względu na nakaz leżenia ale jakoś nie mogłam się zebrać. Mam nadzieję, że będę regularnie dodawać wpisy i dzielić się swoim szczęściem.
No więc rozpoczęłyśmy 29 tydzień ciąży ( 28+0 tc).
Odliczamy dni do następnego usg , które niestety dopiero 24 marca, nie mogę się doczekać kiedy znów zobaczę moją kruszynkę i dowiem się ile przybrała a wadze 
Oto moja księżniczka Lenka w 22 tc ( 21+2 tc)

A oto jej stópka

Uzupełniając poprzednie tyg kiedy nie pisałam, wstawiam jeszcze nas ( mieszkanko mojej kruszynki w pełnym 21tc)
Poproszę mojego T o porobienie zdjęć naszych ciuszkowych łupów dla Lenki to w tym tygodniu się pochwalę
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2015, 18:38
7 dc.
Zmęczona jestem. Przejechałam dziś może 100 km a kręgosłup boli jakbym z 500 zrobiła. Podziwiam mojego męża że on robi czasem 500 km dziennie.
Oczywiście sprawa w sądzie się nie odbyła. To jest cyrk! Sędzi nie chciało się sprawdzić czy przyszły polecenia odbioru powiadomień. Masakra. Rozprawa ciągnie się 3 lata.
Jeden pozytyw - kupiłam buty
Różowe trampki
więc chcę już lato! 
Były odwiedziny u rodziny za którą nie przepadam. Więc streszczałyśmy się z mamą i do domu 
Ale odwiedziłyśmy cmentarz na którym wujek leży, bo śnił mi się po śmierci taty. Powiedziałam mu żeby dbał o tatę 
Ciotka zaczęła w aucie gadkę na temat prawa jazdy - że ja przecież bałam się jeździć a zrobiłam prawo jazdy. No ale wymyśliła! Nigdy się nie bałam. Jakbym się bała to bym nie jeździła w Krakowie i tam zdawała.
Tak naszło mnie porównanie zdawania na prawo jazdy do zachodzenia w ciążę. Chodzi mi o to że podchodziłam kilka razy, za każdym wyjeżdżałam na miasto i zawsze gdzieś przy końcu coś mi musiało spierdolić wszystko. Raz ale to naprawdę raz była moja wina, bo za blisko przejeżdżałam i mogłam lusterkiem zahaczyć inne lusterko. Chociaż wydawało mi się że bym przeszła. Raz strąbił mnie z daleka jakiś gówniarz, który pewnie sam zdawał 10 razy! Jeszcze taksówkarz był.
No i testy oczywiście za pierwszy zdałam. No i kończyła się ważność testów, zapisałam się już bez przekonania na ostatnią próbę
jakbym tym razem nie zdała to jeszcze raz testy musiałabym zdawać i pewnie bym już odpuściła. Dokupiłam godziny. Egzamin miałam o 19 chyba. Z takim młodym jakimś, cały czas coś na telefonie robił. Mówił tylko prawo, lewo. Jak na końcu powiedział że zdałam to nie wierzyłam! Pamietam jak powiedział że jak pani nie chce to nie
Ale chciałam, baaardzo! Udało się!! Nie spodziewałam się tego!
No i porównuję to do mojego zachodzenia w ciąże. Do tej pory chciałam, tak bardzo - tak samo jak zdać prawo jazdy. Już widziałam się jeżdżącą wtedy starą hondą, muza na fulla, tuba dudni w bagażniku
Aż popadłam w paranoję - tak jak z ciążą! Tak bardzo chciałam, że z mężem się kłóciłam i wszystkimi wokoło. I tak jestem nerwowa, a teraz to już odjebałam takie sceny że aż mi wstyd. Nawet chciałam się rozstać z mężem.
A od niedzieli chyba odjebało mi w drugą stronę - nic na mnie nie działa. Dziś to sobie uświadomiłam - nawet baby w ciąży mi nie straszne, nawet jak czytam te pamiętniki ciążowe, to nie jest mi żal i nie zazdroszczę. Normalnie znieczulica jakaś
ale się cieszę, może tak zostanie.
Rtg głowy siodełka tureckiego, wynik w czwartek. Prolaktyna ponad 40
Dzisiaj pogoda byla piekna wiec duzo spacerowalismy. Malutki juz trzeci dzien jest niespokojny ( naszczescie w nocy spi ladnie po 6-8 godzin) wiec gdy tylko zaczynal marudzic wpakowywalam go do wozka i wychodzilismy na dwor gdzie po kilkunastu minutkach zasypial. Wtedy wralalam do domku i korzystajac ze maly spi w wozku bralam sie za porzadki....A u mnie zawsze w poniedzialek jak to po weekendzie zawsze najbardziej jest brudno, wiec te porzadki musza byc bardzo solidne. Do tego trzba zrobic obiad, poprac, poprasowac. Itp.A ciezko to wszystko zrobic z maruda..Tak wiec do 14- tej trzy razy powtarzalam manewr z usypianiem malego na dworze az wrescie wszystko co mialam porobic zostalo zrobione i moglismy juz tylko sobie spacerowac
Właśnie wróciłam z usg ... jest jeden pęcherzyk na prawym jajniku 2,6 na na 2,8 chyba za duży tak na moje oko... pewnie już nie pęknie tylko znowu zrobi się torbiel ... Jajnik napierdziela strasznie siedzę i czekam do piątku... A endometrium ponad 8 więc ok ... A w poczekalni spotkałam dziewczynę z którą leżałam na sali w szpitalu
17+0
Początek 5 miesiąca
Pozostało 161 dni
Jestem szczęśliwa
Świadomość, że moje ukochane dziecko we mnie żyje i rozwija się jest jeszcze piękniejsza niż się spodziewałam
Życie dopiero teraz nabiera sensu!
Kupuję co nieco ciuszków i tylko je oglądam, składam, rozkładam, przekładam aż mąż się ze mnie śmieje, że taka ze mnie mamuśka i instynkt mi się włączył 
Wyczekuję ruchów, jak na razie czułam kilka razy "bąbelki" i "motylki" w dole brzucha ale czekam na bardziej wyraźny sygnał tam z dołu
najchętniej solidny kop 
W czwartek wizyta u okulisty, zobaczymy jak się miewa moja siatkówka przy wadzie -6.5 D i czy nie ma przeciwwskazań do porodu siłami natury. Mam nadzieję, że nie bo chciałabym urodzić naturalnie 
No i jeszcze pozostało 11 dni do wizyty u ginekologa! Nie mogę się doczekać 

6+4
Wczoraj był dzień kobiet. Uwielbiam tatuśka aż rosne kiedy jest jakaś okazja. Lubi dawać kwiaty i to nie byle jakie
. Zresztą nie ważne jakie, są od Niego. I piękne pachną 
Jutro idę do stomatologa. Nie wiem czy coś mi zrobi w tych zębach, bo zrobiła mi się chyba afta. I jak w tej reklamie, powinnam kupić Dezaftanmed, ale nie wiem czy w ciąży mogę. I co to tak wogule jest. Pani doktor mi jutro poradzi. Boli mnie pół twarzy w każdym razie. Ze względu na wątrobę, coli nie piłam już parę miesięcy. Nie jadłam też chrupków. Dziś nie mogę się powstrzymać☺. Więc smacznego i dobranoc.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 12:58
w styczniu było drugie hsg, z oporem przeszedł kontrast przez jajowody a teraz podjęta decyzja i czas na kolejną laparoskopię.
strasznie sie zle czuje od godzjnki...po odkurzaniu brzuch sie spial i nie puszcza..chce mi sie plakac bez powodu i ogolnie do dupy sie czuje
nawet powiem ze strasznie zle sie czuje 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.