Czas leci.... jeszcze pare dni i nastepne USG
mam tez coraz mniej czasu na poszukanie sobie dobrego lekarza. Szkoda,ze nie moge zostac tu gdzie jestem. Tam juz mnie wszyscy znaja
- no prawie, nie lubie zbytnio zmian, boje sie, ze trafie na kogos nieodpowiedniego, a nie chce sie wypytywac wsrod dalszych znajomych, poniewaz nikt nie wie i za wczesnie zeby mowic. No nic jutro pierwsze podejscie- klinika blisko pracy.....
Ostatnio znow zauwazylam brudny sluz. Nie wiem dlaczego, nie caly czas ale czasami, nie jest to tez krew. Drazni mnie taki stan rzeczy, bo niby to groznie nie wyglada, ale potem sie martwie.
Co do objawow, hmmmm....... cos kiedys wspominalam, ze zbytnio ich nie mam ??? od kilku dni jest mi niedobrze. Ten stan trwa godzinami, niewazne czy to rano , poludnie czy wieczor. Nie zjem - jest mi niedobrze, zje - jest mi niedobrze. Nie wiem co mi moze pomoc malzonek wczoraj skonstruowal mi wywar z imbiru i cytryny, ale jakos tak niezbyt mi to przez gardlo przechodzilo. Moj apetyt zanika, jadlabym wszystko , ale tylko oczami . Ciezko mi nawet przelknac tabletke z witamina, tzn, wczoraj to jej nawet nie polknelam, bo mialam odruch wymiotny, a nie chcialam oddac jednego z nieliczych poslkow. Musze kupic sobie zelki, bedzie latwiej.
Ciekawa jestem ile ten stan rzeczy potrwa, nie zebym narzekala, dam rade, ale nie moge sie juz doczekac drugiego trymestru , kiedy to niby kobieta ma pelno energii i swietnie sie czuje , bo narazie to jestem leniwcem kanapowym , ktory nachetniej przespalby nastepny miesiac.
ooo, zapomnialam dodac, znow mi siostra niespodzianke walnela i zaprosila na moje urodziny gosci, ktorych przyjmowalam z brudnym lbem i w dresach !!! nie ma to jak dobra prezencja !! Piatek 13 tego
jedyny pozytyw , to moj 6 zmysl kazal mi tego dnia ugotowac 2 potrawy, oboawiajac sie ,ze moj szwagier nie bedzie chcial jesc jagnieciny, zrobilam mu kurczaka
a ze umiaru w porcjach nie mam i zawsze robie na zapas, tym sposobem goscie nie glodowali.
Mierzę rano temperaturę i wpadam w panikę, jak to tak nisko?? Nigdy tak nie miałam, jak już była owulacja to nie spadało poniżej podstawowej temp.. może bezowulacyjny.. Nie co to to nie, ignoruje dzisiejszą temp (chociaż tak na prawdę nie mam powodu), owulacja na wykresie zostaje, a ja zobaczę co dalej odwali mój organizm.. Zaczynam ostatnio coraz mniej siebie i swój organizm rozumieć..
Pojawiła się dzisiaj głupia myśl, żeby zapisać się do lekarza już dzisiaj.. Czekam na wizytę zawsze dość długo, czasem nawet miesiąc.. I gdybym zapisała się dziś wizyta byłaby nawet szybko.. Zaraz po @.. Albo może nie byłoby miesiączki:) cały czas mam nadzieję, mimo, że ten organizm coś odwala... cały ten cykl inny niż zawsze... A gdyby jednak @ przyszła to czas najwyższy zmusić go, żeby dał mi skierowanie na jakieś badania, choćby podstawowe...
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 marca 2015, 14:15
Bardzo się boję że pregnyl nie zadziała i pęcherzyk nie pęknie. Czuję jak prawy jajnik pracuje ale ciągle się obawiam że nic z tego. Lekarz powiedział że pęcherzyk jest piękny a endometrium prawidłowe bo 9,5mm. Oby wszystko jednak było dobrze.
ten miesiąc jest inny niż wszystkie, nie nastawiam się na ciążę, nie bazgram w kalendarzu owulacji (domniemanej oczywiście) czy planu na przytulanie
staram się codziennie zachęcać męża do tego ale nie chce żeby czuł się jak maszyna dziecioróbna
wewnętrznie jestem spokojniejsza i myślę że jak się nie uda w tym miesiącu to będzie jeszcze nastepny i następny.. no a maj też piekny miesiąc na ciążę i pasujący mi do imienia
na dzień matki mogłabym się pochwalić mamie... też będize super
jutro idę do gina i powiem mu że zaczęliśmy się starać i żeby mi powiedział czy w środku u mnie wszystko w porządku
jestem bardzo ciekawa co powie.
a tak z innej beczki to zupełnie nie umiem oceniać śluzu, wpisuje co jakiś czas na czuja co mi się wydaje
w sumie jedyne do czego służy mi wykres na ovu to do rejestrowania
z mężem
postanowiłam zrobić coś dla nas i kupiliśmy bilety na koncert w poznaniu termin nie odległy więc bezpiecznie, zastanawiam się też nad drugim koncertem oba byłyby w kwietniu, ale w poznaniu więc nie ma problemu z noclegiem czy dojazdem
z pewnie wyimaginowanych objawów delikatnie pobolewają mnie piersi może na zbliżającą się owu? zobaczymy, co ma być to będzie, a za oknem WIOSNA! 
Lili skończyła dzisiaj 3 tygodnie !!!
Z tej okazji dzisiaj mama zabrała ją na pierwszy mini spacerek, bo 15 minutowy - runda honorowa wokół domu 
Męczy mnie tylko jedna rzecz... Zauważyłam lekki katarek u Lilki
Nie ma zawalonego nosa, je ładnie i jej to nie przeszkadza. Ale. Momentami chrząka jak świnka i wiem, że gdzieś jej coś zalega ale tak głębiej. Dzisiaj też okazało się, że nie potrafię za nic obsłużyć gruszki do noska. Albo kupiłam jakąś felerną, która nie ciągnie albo najnormalniej w świecie nie wiem jak się tego używa.
Kurde. Trzeba było kupić fride albo katarek. I chyba tak zrobię. Jeszcze pokładam nadzieję w użyciu gruchy przez moją mamę, może ona mi pokażę co robię nie tak.
A jak wy radzicie sobie z noskami maluchów ? Może coś doradzicie. Albo macie doświadczenie w sprayach do nosków czy oczyszczaniem solą fiz. ?
Teraz cały dzień będzie mnie też męczyła myśl, że może nie potrzebnie się z nią wybrałam na te 15 minut skoro zauważyłam katar...
ech.
Trudne jest te macierzyństwo 
Obym nie osiwiała do trzydziestki 


http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/3fcb5dcde1c99fd2.html
to czekamy jeszcze parę dni aż zciemnieje...
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 marca 2015, 09:15
13cs
17dc
6dpo
poniedziałek
W końcu odebrałam rentgen zatok.
Wynik: Poziom płynu w prawej zatoce szczękowej, zacienienie lewej. Zatoki czołowe rtg bez zmian.
Generalnie chyba zapalenie zatok to jest (wujek google tak przynajmniej mówi), z tym, że u mnie to zapalenie zatok jest już przewlekłe, bo trwa co najmniej od września (z większym lub mniejszym nasileniem). Muszę przejść się do lekarza z tym wynikiem. Zamierzamy też z mężem kupić porządny inhalator i będę się ratować inhalacjami.
Z rodzicami odzywamy się służbowo, właściwie tylko dzień dobry i tyle. Męczy nas ta sytuacja, a z drugiej strony od 2 tygodni nikt nie przyszedł do nas, bo miał jakąś sprawę, nikt nie mówił do mnie na odległość (np. mama siedząc w kuchni u siebie krzyczy coś do mnie, kiedy ja jestem na piętrze i oczekuje kontynuacji konwersacji w tej formie). Z jednej strony w końcu oddycham, a z drugiej, wiem, że ta "cisza" jest nienaturalna. Jakaś odmiana.
Wczoraj przypadkiem zupełnie mąż trafił na nauczanie księdza (a właściwie ojca dominikanina) Adama Szustaka na youtube. Rewelacja!!! Polecam. Jest strona Langusta na Palmie. Mają też profil na facebooku. Wczoraj z mężem wysłuchaliśmy nauczania (50 minut) "Bóg - najgorszy rodzic świata?" Mąż do bardzo bogobojnych nie należy, a to nauczanie i styl księdza bardzo mu się podobało i po wysłuchaniu stwierdził, że możemy regularnie w weekendy słuchać kazań.
Zainspirowany kazaniem już myśli (mąż ma się rozumieć) nad tym, żeby odłączyć antenę od TV
, co jest moim marzeniem, żebyśmy przestawili się na oglądanie wybranych programów, a nie oglądanie wszystkiego po kolei. Przed ślubem telewizji w ogóle nie oglądałam. Mąż wprowadził takie przyzwyczajenie, bo po prostu on lubi. A teraz zaczął rozmyślać nad tym, żeby jednak TV używać rzadko i wybiórczo. 
6dpo - czuję się dokładnie tak jak co miesiąc, więc pewnie nici z tego. No i brzuch mnie pobolewa miesiączkowo właściwie od początku fazy lutealnej.
7 dc. Miałam od dziś zacząć mierzyć tempkę, ale tak jak narzekałam, że @ skąpa tak dziś rano potrzebowałabym termometru chyba od samego Mojżesza, żeby dokonać pomiaru 
Już nie wspomnę, że mąż się dopytuje czy już koniec @ więc ma ochotę na małe co nie co (może zeń-szeń zaczął działać
)
Cięężko wrócić do pracy i rzeczywistości po takim "urlopie chorobowym" ale mam trochę zaległości, także nawet nie mam czasu rozmyślać o moim nowym cyklu, ale na ovu zawsze znajdę chwilę, żeby wejść hihi.
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 maja 2016, 19:07
Z rańca zabolał mnie brzuch tak okresowo przez parę minut więc byłam pewna że zaraz mnie zaleje @ ale nic... Byłam potem na zakupach i kupiłam 2 testy no i oczywiście mając je w domu nie mogłam się powstrzymać żeby nie siknąć. Drugi zrobię jutro rano z porannego moczu więc może będzie lepiej widoczny... Oby ne zginęła ta II kreska.
Piersi strasznie bolą tak jakby pod pachami i w podbrzuszu czuję jakby kłucie takie raz z jednej raz z drugiej strony...
I ta straszna zgaga...
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 marca 2015, 20:09
11cs
13dc owulka dziś albo jutro, mierzenie temp. wznowione, Inofolic pije i z żelem Conceive Plus też się przeprosiłam, dodam że nawet się przydał przy takiej ilości ♥ 
21 dzień z Nowenną Pompejańską
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 marca 2015, 17:46
4t5d Poniedziałek
Umówiłam wreszcie wizytę u ginekologa. Na 28go. To będzie 6t3d, mam nadzieję, że już będzie widać Małego Człowieka i jego pikające serducho 
Z objawów ciążowych - przyatakowały mnie mdłości, co mnie mocno przygnębiło (czytaj wkurzyło), bo mdłości zażeram (jem wszystko, co mi się pod rękę nawinie), dlatego m.in w poprzedniej ciąży przytyłam blisko 20kg! Na szczęście odpuściły nieco. No i łażę zmęczona. Ale nie tak jak z Majką. W początkowych tegodniech ciąży z Majką chodziłam spać o 18:00 i przesypiałam do rana. Teraz jestem w stanie wytrwać do 21:00 
Ataki paniki, w stylu "co ja dobrego narobiłam??!!" raczej minęły
Teraz mam inne - "co, jeśli dziecko urodzi się chore??! "
Reasumując, wszystko w normie 
P sprawuje się wspaniale. Jest bardziej świadomy całego procesu produkowania przez mój organizm zupełnie nowego człowieka, bardziej chce w tym procesie uczestniczyć. Zgłosił chęć pójścia na USG. Wie, że leżę wieczorem i przysypiam, nie dlatego, że jestem leniwa, tylko dlatego, że mały wampir energetyczny gnieżdżący się w mojej macicy wyssał ze mnie resztki chęci na... właściwie dosłownie na wszystko 
Majce już tysiąc razy wszystkie babcie i ciocie, które wiedzą zadały pytanie "wolałabyś mieć siostrzyczkę czy braciszka". Dobrze, że ma dopiero 3 lata i w dodatku to kulturalna młoda dama, bo już by im pewnie powiedziała, że już jej k@^&%wa wszystko jedno
Ja bym tak z pewnością zrobiła, ale na szczęście nie mnie pytają 
22dc
Znowu plamienie , jednorazowe ale znowu się pojawiło 
Kupiłam test postanowiłam że zrobie go w środe ostatniego dnia brania luteiny , od niego zależy być czy nie być . I tu mój entuzjazm jest zerowy nie wiem czemu .. czuje że to nie ten cykl ... no cusz tak bywa 
Moja owulacja pewnie była później niż ovu wyznaczyło , no nic czekamy do środy ...
♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
dzisiaj mamy STUDNIÓWKĘ..

Od wczoraj odczuwałam bóle takie jak na @.. i dopiero po około godz.od wzięcia nospy przeszło..potem o 3 nad ranem znów ten ból wzięłam magnez tym razem..i po 4 zasnęłam..
Dziś ogólnie jak ból powraca to szybko przechodzi..na 14 mam lekarza..i zobaczymy..ewentualnie czeka mnie IP a tym samym szpital
ehh
Wlasnie wrocilam od tego nowego gina na nfz..normalnie pierwszy raz trafilam na tak super lekarza w dodatku na fundusz..normalnie jestem w szoku! Najpierw porozmawial potem cisnienie,waga,samolot-badanie,potem usg szyjki i usg synka.. Szyjka dluga zamknieta,38mm,lozysko elegancko przylega do sciany-1stopnia, nic sie nieodkleja ani nic..dzidzius ladnie pomierzony,wg.wymiarow jestesmy nawet dzien do przodu..i wazymy juz 798g 
Na te bole brac nospe,magnez i kwasy dha-bo podobno tez pomagaja..a jak bol nie ustepuje no to Ip..Gdy zapytalam o buscopan scopolan to powiedzial tylko ze niema na to badan ze te leki nie szkodza podczas ciazy..-no ale lepiej je brac niz jak dziewczyny maja skurcze przeciez..wg.mnie..
Dostalam skierowanie na posiew moczu bo mowil ze czasami infekcja pecherza w ten sposob sie objawia..a skoro czesto sikam..i wstaje w nocy 2-3 razy to moze cos tam byc..choc mysle ze synek uciska pecherz nozkami..
Takze poki co na izbe nie jade,bo odpukac na razie bóli nie ma..a gdy beda i po nospie nie przejda to ip..walizki nie rozpakowywalam..w razie czego..choć liczę że tym razem się nie przyda 
Boże czuwaj cały czas nad Nami.. ♥ ♥ ♥
No i po długim czasie znowu tu zawitałam 
Od mojego ostatniego wpisu bardzo dużo się wydarzyło. Brałam clo i niby nic to nie dawało ale okazało sie ze jajniki były przestymulowane. w październiku szpital z podejrzeniem zespołu hiperstymulacji i rozmowa z moją doktor - to super kobieta. Wtedy juz wiedziałam że trzeba odpuścić żeby moje jajniki miały czas sobie odpocząć... Gdzieś tam w międzyczasie wyczytałam że niektóre leki stosowane powszechnie powodują problemy z pękaniem pęcherzyka i są to np. ibuprofen, pseudoefedryna czy diklofenak czyli zestaw moich ulubionych (w związku z chronicznymi problemami z zatokami). Więc odstawiłam wszystko przypłacając zatkanym nosem dodatkowo włączyłam wit D3 i kwas foliowy dla siebie i M. ...
Tak sobie więc żyję pomalutku i nawet już nie czekam tylko powoli godzę sie z tym że trzeba na wszystko w życiu po prostu poczekać...
Rozpoczęłam cykl 6 marca - zupełnie jak wtedy kiedy zaszłam w pierwszą ciążę - ostatnią miesiączkę miałam 6 marca
. W rocznicę śmierci Papieża 2 kwietnia zrobiłam test i zobaczyłam dwie kreski 
Może historia zatoczyła koło??? 
No i tak , i posluchalo mnie,chcialam miec dluzsza druga faze to mialam 20 dni.Jutro dzwonie do swojej naprokliniki umowic sie do doktorka.Nie wiem czy nam na instruktorke starczy bo rodzinka chyba sie zmowila i zaplanowali sobie same imprezki na wiosne i lato.A jeszcze moj chrzesniak bedzie mial niedlugo osiemnastke,tez mu musze jais prezent wymyslic.No to na razie znowu tylko do doktora a potem sie zobaczy.
Moze i z tego jakas korzysc wyniknie.
W mojej pracy lata "wirus"'- dziewczyny po kolei zachodza w ciaze,jedna po drugiej.Moze i ja sie zalapie jak takie panuja trendy 
10t6d
Tak wyglądamy w 10t5d 


Pierwsze ciuszki, póki co unisex : )



Te od Babci
Promocja w Lidlu na 4,99 zł 

Dziś zaliczyłam też pierwsze dziwne połączenie jedzeniowe: o 4 nad ranem jadłam ciemne pieczywo obłożone surówką z kiszonej kapusty. 
Teraz tylko wloką się kolejne godziny, bo jutro o 16.45 usg prenatalne, nie mogę się doczekać
Oby było wszystko dobrze 
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 marca 2015, 20:08
19 dc
Kurcze, kiedy na początku pamiętnika pisałam że u mnie raz dół a raz happy ja, to nie miałam pojęcia jakie to prawdziwe.
Przedwczoraj byłam załamana, bardzo. Gin mnie zdołował (wizyta jeszcze z końca marca), nie dał żadnych sensownych skierowań na jakie liczyłam ( tylko lh, fsh i progesteron) i jedyna propozycja to inseminacja. A tu w domu mąż bez pracy, ja zapierdzielam w pracy ganiając od przedszkola do szkoły i z powrotem (bywało że i po 10-11 h kiedy były jakieś wydarzenie typu urodzinki) a tu taki szczęśliwy i wypoczęty mężuś opierdziela się cały dzień oglądając filmy i wyżerając zapasy co lepszego jedzenia. Dłuży czas chodziłam po prostu wqrwiona na maksa. Moja wypłata pozwala w sumie tylko na wegetację- opłacenie mieszkania, rachunków, jedzenia, chemii itd, więc bez jego zarobków nie ma co się rozpędzać z prywatnymi lekarzami (dla mnie i dla niego), wykupywaniem suplementów (profertil+inofem= ok 280 zł/mc). I tak to wszystko szło jak krew z nosa... Po serii awantur z mojej strony i fochami z jego, jutro mąż zaczyna nową pracę. Można? Można.
Tylko wolałabym żeby sam z siebie, bez rzucania kkkrwami ruszył zadek sprzed laptopa.
A wczoraj już płakałam mamie do słuchawki że chyba się rozwodzę i zjadłam pół czekolady. Pokarało mnie bo była obrzydliwie słodka, aż mnie porządnie zemdliło i ... wiadomo. Jak ja kiedyś mogłam jeść coś równie przesłodzonego?
Wczoraj zaczęłam też poważnie zastanawiać się nad inseminacją... Ale dziś myślę że jednak nie. W chwili załamania byłam skłonna zaprzeczyć wszystkiemu w co wierzę, jestem słaba. Cieszę się że dowiedziałam się tego o sobie, bo teraz mogę pracować nad swoim charakterem 
Dziś się zważyłam w pracy i... w końcu zmieniłam cyfrę z przodu! 
Na mniejszą oczywiście
Waga wyjściowa to ok 84 (85?) kg. W lutym (chyba) zeszłam do 80/81 i nie mogłam przez kilka tygodni zobaczyć tej wyczekiwanej siódemki z przodu. Dziś waga mnie zaskoczyła- 78,2 kg
Do szczęścia, czyli do wymarzonej wagi, brakuje mi 13,2 kg. Schudłam ok 6,6 kg
Mój cel od dziś to 70 kg. Wiosna w koło, więc już nie mam wymówek i do diety włączam bieganie/rower. Liczę że może te 8 kg uda mi się zrzucić szybciej 
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 kwietnia 2016, 18:22
Witajcie,
Jestem już na ovu jakiś czas, ale dopiero dziś postanowiłam napisać post, gdyż potrzebuję chyba sama przed sobą się wygadać 
Obecnie jestem po owulacji 7-8 dzień i z niecierpliwością czekam na dwie kreski na teście.
Nie robię sobie żadnej nadziei, ale mąż ma przeczucie, że tym razem nam się udało. Jestem trochę przeziębiona, więc mylnie mogę odbierać sygnały wysyłane przez organizm.
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 listopada 2015, 09:29
Skierowano nas na Polną w Poznaniu. Mnie do endokrynologa. Mąż na badanie nasienia.Jutro dzwonię!
Hej Dziewczyny,
nigdy nie pisałam pamiętnika na Ovu trafiłam przypadkiem prawie rok temu ale do tej pory byłam tylko biernym czytelnikiem
postanowiłam coś zmienići zacząć pisać
w końcu w kupie raźniej 
Wiecie jak to jest, zawsze myślimy, że uda się za pierwszym razem, a tu raz, drugi, trzeci, przychodzi rozczarowanie:(
Moje męża poznałam razu pewnego na imprezie...
To był jak grom z jasnego nieba i po dwóch tygodniach już zamieszkaliś razem 
Na drugiej randce już jak to On określił, że nadaje się 'do pchania karuzeli' wierwszej chwili nie wiedziałam co mu chodzi
zapomniałam dodać, że mój szanowny małżonek jest 2 lata młodszy odemnie 
Wcześnie zaczęliśmy marzyć o dziecku, ale sytuacja materiala nie nam nie pozwalała....
Teraz już do szczęścia brakuje nam tylko naszego dzidziusia.....
Czekam i doczekać się nie mogę
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.