28t6d
Jutro rozpoczynamy 30 tc !!
Leo się rozpycha, ja nie wiem co on tam wyprawia... mam nadzieję, że nie będzie jakimś tancerzem, bo mamy dla niego inne opcje na przyszłość 
Po świętach ruszamy z remontem, już wszystkie sprzęty, meble, kolory itp. mam wybrane, a czas się tak dłuży -_-
Od paru dni mam depresję porodową... Nie wiem jak mam rodzić, czy załatwiać papier na cc, czy próbować normalnie. Chyba mi się jakiś instynkt włączył, bo skłaniam się coraz bardziej ku sn, ale obawiam się jedynie tego, że jak coś pójdzie nie tak będę miała do siebie pretensje, że nie posłuchałam i nie robiłam cc. Znowu po cc nie mogę szybko zacząć ćwiczyć i trzeba odczekać z drugim dzieckiem, a chcielibyśmy możliwie jak najszybciej starać się o siostrę dla Leoncja
ehh chyba muszę wyluzować z tym tematem i pod koniec kwietnia zobaczyć wymiary Leona i wtedy podjąć decyzję.
A dziś prezentujemy się tak: 

Wiadomość wyedytowana przez autora 18 marca 2015, 22:46
Chyba dopada mnie znowu cos;/ boli mnie gardlo i zaczynam pokaslywac trzeba wypoc jakies teraflu czy cos takiego
moze pomoze:) ale mnie dzisiaj zmoglo przespalam prawie cale popoludnie i jak bym sie polozyla to bym pwenie zaraz usnela ;/dobrzeze jutro piateczek
ostatni dzien 
25 dc
Jestem gdzieś po owu mniej więcej 10 dni pewnie owulacja była później zreszta już nie licze .. Do pojawienia się @ zostały 3 dni więc czekam , no właśnie cały czas musimy na coś czekać jak nie na owu to na @ itd.. ehh
No nic póki nie ma jeszczę @ to zaznaczam objawy tego co mnie boli co mnie kuje i czy to ciaże zwiastuje ??
Hehe ale mi się rymuje 
No więc cycki dalej takie jakieś nie zrozumiałe , za to dostałam w nocy takiego ślinotoku że masakra jak pit bull łee i poliki pieką mnie ciągle stopy mam zimne jak trup jakiś matko .
Postanowiłam że kolejny wpis napisze jeżeli przylezie @ albo jak kolejny test bedzie już pozytywny 
@ za 2,3 dni. Zaczynamy przygode z Clo. od 2 do 8 dc. po 1 tabl. Na monitoring wybiore sie w 12dc . Zobaczymy co tym razem z tego wyjdzie, moze w koncu lewy jajnik sie uruchomi.
Wątpliwości ciąg dalszy, wczoraj Robert byl zbyt zmeczony, ale dzisiaj wiem ze nie moge mu odpuscic :p i nie chce! Zawsze jak mamy przerwe w
to nie moge doczekac sie nastepnego razu, ciagle jestem w nim zakochana jak nastolatka...
dzisiaj obudzil mnie okropny bol lewego jajnika az nospe wzielam, ale po zmianie pozycji wydaje mi sie ze to tylko babelek z gazami zachaczal o jajnik czy cos kolo niego...
grunt ze juz jest dobrze i nic nie czuje a przeszlo od reki po... wiadomo czym
ale bolalo jak na okres i wlasnie wtedy pogodzilam sie z tym ze moze zajscie w marcu i dwie krechy w kwietniu nie sa dla mnie i ze krechy w maju tez beda spoko
pozostaje mi przygotowac pokoj i trzymac kciuki za dzisiejsza noc, koncze prace o 22 i nie wiem czy Robciu wytrzyma bez spania do tej godziny.
Edit chyba ze bol oznaczal pekniecie pecherzyka... nie wiem czy to jest odczuwalne :p tak czy siak dzis koniecznie

Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2015, 06:40
Nadal mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy. Pewnie oszukuję sama siebie ,ale trudno, inaczej nie potrafię. Pozytywnie nastraja mnie blada druga kreska i wysoka temperatura. Dodatkowo Dziewczyny mnie wspierają za co im bardzo dziękuję
:* Oby @ nie przyszła w weekend ani przez następny rok 
Mój Skarb skończył w poniedziałek 5 tygodni! 
Taki jestem słodki


Uwielbiam jak mama mnie przebiera! 

Pisałam Wam ostatnio o moim złym samopoczuciu w związku z bólem żołądka, a raczej wątroby bo teraz już wiadomo co mi jest.. W zeszłej poniedziałkowej wizycie w szpitalu poszłam w środę do mojego lekarza rodzinnego. Stwierdził z moich opowiadań że to może być kolka wątrobowa, dał skierowanie do poradni chorób zakaźnych i do poradni chorób wątroby. Już mi to nie było na rękę bo oczywiście w pierwszej kolejności myślę o małym który jest karmiony piersią a te poradnie są spory kawałek od mojej miejscowości
oczywiście trzeba do tego doliczyć czas jazdy, czekanie w kolejce no i wizytę a mały je i śpi bardzo nieregularnie. Jedyne wyjście byłoby takie że wzięłabym go ze sobą i ktoś w aucie z nim siedział w międzyczasie ja bym przyszła na karmienie a ktoś jeszcze stanąłby w kolejce na chwilę. Lekarz dał mi skierowanie na badanie krwi żeby zbadać poziom transaminaz i zapisał Polprazol. Pobrałam więc krew i pojechałam do domu. W czwartek zadzwoniła do mnie pielęgniarka z przychodni z informacją że muszę przyjść do lekarza bo mam "brzydkie wyniki" .. no to pięknie
już się zmartwiłam bo naprawdę się tego nie spodziewałam. W piątek więc przyszłam po wyniki i okazało się że poziom ASPAT wynosi 198 a ALAT 495 przy normie do 30 !!!
powiedziałam mu że jeszcze USG robię we wtorek także jeszcze przyjdę z wynikiem. Diagnoza? Mam kamienie w pęcherzyku żółciowym!!!
eh.. akurat teraz.. kiedy karmię piersią
cholera.. trochę się podłamałam bo nie wyobrażam sobie go zostawić.. nawet jak odciągnę mleko to może przyzwyczai się do butelki i co wtedy? Strasznie to przeżywam.. nie chcę iść się teraz kroić
Skierowanie do tych wszystkich poradni lekarz dalej utrzymuje także będę musiała to zrobić tak czy siak.. a na razie i tak zabiegu nie będę miała bo jak mu właśnie przypomniałam że karmię piersią to powiedział że na razie mam go trochę odchować, chyba że te bóle będą dalej takie silne to wcześniej czy później sama przyjdę po skierowanie bo nie wytrzymam. Bratowa na szczęście dała mi numer do poradni która jest znacznie bliżej, ale i tak małego ze sobą wezmę, jeszcze moja mama ze mną pojedzie. Wizytę mam 16 kwietnia także zobaczymy co dalej.. Na razie trzymam jeszcze bardziej ścisłą dietę i mam nadzieję że będzie ok do tej pory..
Dziewczyny, nie dałam rady!
Nie daje rady bez Was, bez forum.
Dziś znowu przyszła małpa. Boli jak diabli a jutro do pracy.
Za to wczoraj miałam miły wieczór z bratową męża
Wino i domowe spa
Tzn na winie się nie skończyło, w ruch poszedł jeszcze miodownik i malinówka
także dzisiaj mały kac był ale żyję 
;***
Gdy byłam tu pierwszy cykl, niesamowicie cieszył mnie detektor płodności - zaznaczanie objawów itp itd - mimo, że wiedziałam, że nie mam owulacji to cieszyły mnie te punkciki, procenty.
A teraz tak sobie myślę (z resztą ktoś już o tym pisał) - co za bezsens!! Owszem można zaznaczyć, że bolał mnie lewy jajnik...czy że wystąpił ból miesiączkowy (chociaż mi tam ewidentnie brakuje określenia "ból podbrzusza"), ale przecież nie będę zaznaczać, że miałam dziwne sny
Nie będę sztucznie nakręcać statystyki. Wzdęcia? No i co z tego - od dwóch dni mam fasolkę po bretońsku - mam zaznaczyć, że miewam wzdęcia, bo może to być objaw ciąży?
Hehehe litości. Nie popadajmy w paranoję. Jak widzę - niektóre dziewczyny zaznaczają co mogę - ale ok
Tak jak napisałam wyżej - to na początku dobra zabawa - ale gdy przestajemy się "bawić" w robienie dzieci, tylko jest to nas n-ty cykl - staje się to co najmniej dziwne...
Kolejny dzień za oknem słoneczko - zapowiada się piękny dzień. U mnie jak dobrze pójdzie tylko jedno seminarium o 9, rozmowa z szefem i jeśli nie będzie konieczności zrobienia czego - wracam do domu. Jutro piąteczek
Jakie plany na weekend dziewczynki? 
http://www.fotosik.pl/zdjecie/ddd5df64de2be9d4

18 dc
waga: 94,6 kg
po wizycie kontrolnej u ginekolog:
endometrium 11.2 mm.
owulacja potwierdzona, piękne ciałko sobie pływa. Kontunuuję Inofem oraz dodaję Dupka.
Zasadniczo wygląda na to, że u mnie wszystko jest OK. Jeśli przyjdzie okres - dostałam już skierowanie na HSG, mam się zgłosić. Ale biję się z myślami, tyle się naczytałam, jak to boli... z drugiej strony kwota ok 600 zł jest dość dużą sumą, jak na polskie warunki zarobkowe 
W poniedziałek idę na ostatnie płacone przeze mnie badania progesteronu i estradiolu (będzie 7dpo). I na tym kończę swoją diagnostykę w kierunku braku drugiego potomka.
Teraz kiedy dostałam dupka, nie obawiam się o moją II fazę, poza tym liczę też i na to, że przy lepszej, szybszej owulacji - wartość naturalnie produkowanego progesteronu także będzie wyższa. Natomiast mam wielkie obawy, że nie wychodzi nam przez "problem męski" niestety 
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 marca 2015, 14:02
Przesunęło mi owulację z 15 na 18 ten program nie jest taki głupi
Jutro idę na usg po raz kolejny i trzymajcie kciuki żeby nie było torbieli! A i mam strasznie dużo białego gęstego śluzu ciekanie ze mnie... Zawsze mam tak śluz po owulce ale nigdy w takiej ilości.
Ostatni naturalny cykl starań ma się ku końcowi. Jego finał - taki jak zakładałam...
Małpa czai się już za rogiem. Czuję ją w kościach, w objawach, w spadającej temperaturze i niskiej otwartej szyjce... Najwyższy czas pogodzić się z tym, że naturalnie nie mam najmniejszych szans.
Z mężem podjęliśmy decyzję - walczymy dalej. Prawdopodobnie w poniedziałek pójdę do lekarza po recepty na leki stymulujące przed inseminacją. Raczej nie zakładam, że ona da jakieś efekty, ale... musimy przez to przejść. Więc jeszcze miesiąc czekania, a potem zaczynamy procedury z in-vitro. Najpierw wizyta czy się zakwalifikujemy do programu rządowego (raczej tak, moje schorzenia nas kwalifikują, więc o ile wyniki np. AMH, będą prawidłowe to się zakwalifikujemy).
Czy jest mi smuto, przykro?
Jeśli powiedziałabym, że nie to bym skłamała. Ale to nie jest ten sam smutek co na początku starań. Po prostu czuję, że coś utraciłam. Że utraciłam cząstkę mojej kobiecości. Że nie jestem prawdziwą kobietą. Bo co ze mnie za kobieta, skoro swojego podstawowego celu istnienia nie mogę spełnić? Przecież rolą kobiety, czy samicy każdego gatunku, jest urodzenie (czy też złożenie u ptaków) potomstwa i jego wychowanie. I niech se feministki czy inne oszołomy, które głoszą, że kobieta to nie inkubator itp, mówią co chcą. Natura stworzyła nas po to byśmy mogły przedłużyć gatunek. A skoro ja tego nie mogę to kim jestem?
Samopoczucie na dziś:
Zobojętniała na wszystko.
Ale jak to - nie ma jeszcze wpisu w pamiętniku?!
Warto było czekać. Czekać prawie 6 lat. 28 STY 2020 przyszedł na świat Nasz Syn.
To co czuję i jak bardzo wypełnił moją pustkę w sferze marzeń i smutków związanych z niepłodnością sprawiło, że ja już nie mam problemów, ja mam szczęście, mam naszego syna
Zaglądam na ten portal codziennie, zaglądam jako inna osoba - spokojna, z łezką w oku, prowadzenie kalendarza ciąży było jednym z największych przyjemności w moim życiu, liczenie, oczekiwanie... Jestem Wam bliska i życzliwa - wszystkim Wam życzę takiego szczęścia. Zasługujecie na nie, nigdy się nie poddawajcie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 sierpnia 2020, 20:24
Temperatura wysoko jak nigdy a test negatywny... Wykres robi sobie ze mnie jajca ;]
Od przyszłego cyklu mierzę tylko do skoku, ze względu na lutkę, a potem to olewam bo to kompletnie bez sensu.
O dziwo dziś płaczu nie było, było lekkie wkurzenie i myśl "a co jak taki widok będzie co miesiąc?"...
Boję się, czy aby jakaś infekcja nie stała za rogiem - tyle osób teraz chorych na zapalenie oskrzeli...
14 dc
temperatura się ładnie ustabilizowała bo na początku myslałam że znowu będą takie zęby... Kwas foliowy, wit D3, oeparol i Mg chyba robią swoje.
Boli mnie ucho chyba po tym wczorajszym rowerze ale spoko ponaświetlałm się solluxem i jest trochę lepiej 
No i przyszła franca, zresztą tak jak przewidywałam, no nic zaczynamy nowy cykl. Jakoś tak nawet spokojnie, bez nerwów i irytacji. Chociaż wczoraj jak nie mogłam zasnąć to różne myśli przychodziły do głowy, całe szczęście udało się je stłumić. W poniedziałek wizyta u lekarza z wynikami, może w końcu coś ruszy do przodu i będę wiedzieć czemu nadal nie jestem w ciąży. Pewnie wpływ ma prolaktyna,ale zobaczymy w poniedziałek. Jeszcze tylko przetrwać dzisiaj i jutro i weekendzik 
dzisiaj 37 plus 1, 20 dni do porodu
znow zapomnialam zronic zdjecia, wziac aparat z pracy...zalatwie to dzisiaj!
Za 2 tygodnie kocieta do oddania, mam nadzieje,ze dotrzymam,zeby nie zostac z 5oma kotami w domu i z noworodkiem...
maz znowu ma katat, znowu chory i syn rowniez...ja nie wiem kurwa co sie dzieje! wpierdzielam cytrusy i rutinoscorbin...boziu blagam zeby mnie znow nie zlapalo!
nie wiem co sie dzieje..dbam o nich..wszystko dookola chore..czy to przez przesilenie wiosenne? jeszcze dzisiaj tyle pracy! ja nie wiem jak on z takim katarem bedzie nad ludzmi stal! jak nie urok to sraczka!
jeszcze mi obcy dzieciak owsiki chyba przyniosl do domu! spal u nas 3 tyg temu, spi czesto..z wielorodzinnej, ang rodziny...zadzwonila mi jego matka ze maja owsiki i zapomniala mi powiedziec! wyslala dzieciaka z robactwem do mojego domu a ja w ciazy! profilaktycznie tablety podane zanim mala sie urodzi! fujjj masakra jakas! wszystkie posciele poprane, maly poinstruowany co ma robic..zostaje w domu do poniedzialku.. mam nadzieje ze nie mamy..a jak sa to tabletka juz wybije kurestwo!
z tesciowa mam spokoj, obrazila sie..czyli u mnie bez zmiam 
Dobra a teraz najważniejsze
byłam na wizycie we wtorek i okazało się że jednak będzie synek
nasze przeczucia i marzenia się spełniły!

jadę w niedzielę do Wisły do rodziców bo w poniedziałek trzeba odebrać obrączki i mam wizytę u tamtejszego ginekologa i mam nadzieję że potwierdzi że to będzie chłopak 
5t1d Czwartek
Popełniłam ciążowe postanowienia:
- ograniczyć słodycze! (w ciąży z M. pochłaniałam niezliczone ilości, czego efektem było 20kg na plusie)
- regularnie ćwiczyć przez całą ciążę (do końca I trymestru chciałabym zostać na moim pilatesie i stretchingu (pytanie czy mogę??), potem się przeniosę na ćwiczenia dla ciężarówek. Myślę o basenie, ale się boję infekcji ukł. moczowego (bardzo mi dokuczały w poprzedniej ciąży). Postanowiłam również dzielnie ćwiczyć mięsień Kegla.
- wykorzystać czas, kiedy już zrezygnuję z pracy, żeby nauczyć się nowego języka (albo przynajmniej odświeżyć sobie niemiecki, bo po porodzie chcę ruszyć na poszukiwanie nowej lepszej pracy, a dodatkowy język będzie pomocny).
- smarować, smarować, smarować. Udało mi się uniknąć rozstępów poprzednim razem, chciałabym bardzo, żeby tak zostało
Zdecydowanie zależy mi na tym, żeby przytyć mniej niż ostatnio, bo wprawdzie zrzuciłam szybko (po 3 miesiącach nie było już śladu po zbędnych kilogramach, to sporo pracy i wyrzeczeń mnie to kosztowało, a widok w lustrze tuż po porodzie mnie zdecydowanie nie zachwycił.

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 marca 2015, 10:02
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.