Wrocilam!
Mialam juz tu kiedys konto ale pewnego razu troche zeswirowalam - wmowilam sobie mase oznak potencjalnej ciazy. Okres przedluzyl mi sie o ponad tydzien chyba od tego intensywnego myslenia. Masakra jakas:P Stwierdzilam, ze nie chce sie nakrecac i mam to gdzies.. i usunelam konto.
Ale powrocilam bo troche brakowalo mi tego miejsca.
Hmm... pobolewa brzuch, piersi... jak to przed okresem, zobaczymy co bedzie!!
Mam popoludniowe wyniki z luxmedu..i analiza juz inna niz rano... 
W moczu niema juz nielicznych leukocytow..
A w osadzie moczu
Nablonki byly nieliczne sa pojedyncze
Leukocyty juz nie 21-26 a 1-2
Erytrocyty byly 2-4 jest 0-1
Pasma sluzu byly nieliczne sa pojedyncze
Fosforany bezpostaciowe byly bardzo liczne i takie sa
Flora bakteryjna byla liczna jest nieliczna
A i teraz wyszla mi glukoza w moczu ale to bylo pewne..ze po wypiciu takiej ilosci glukozy rano bedzie ona w moczu.
Kochane, gdyby to było takie proste.
Jasne, mogę to zgłosić dla dobra dziecka - w końcu będzie pod okiem kogoś normalnego i kogoś kto wie jak postępować z małymi dziećmi. Niestety z racji rodziny męża są również minusy tego kroku. Jeśli się dowiedzą albo zaczną podejrzewać, że to ja zgłosiłam (anonim anonimem, ale wiedzą, że mam dojścia do opieki społecznej) to zostanie mi to oddane z nawiązką x3635237465372, to, że mnie znienawidzą to mam to w dupie. Kolejny minus jest taki, że jeśli nie daj Boże odbiorą im małą to serce mi pęknie bo nie o to mi chodzi żeby ją zabierać tylko żeby pokazać im na czym polega właściwe wychowanie i dbanie o dziecko.
Wczoraj rozmawiałam z babcią mojego męża i się dowiedziałam, że M. nieodpowiedzialność 'wyssała z mlekiem matki'. Jak do tego doszłam ? Po przytoczeniu jednej historii. Na początek chwała Babci za to, że uratowała mojego męża przed śmiercią w wieku 8 lat. Ale od początku. Babcia jest świadkiem całej historii :
Pewnego dnia, mój R. zachorował. Miał 8 lat. Szanowna teściowa zabrała go do lekarza. Ten zbadał i wystawił skierowanie do szpitala w związku z zapaleniem wyrostka. Po powrocie do domu teściowa zaczęła najeżdżać na lekarza, że jest durniem, że on się nie zna, że to nie wyrostek itp itd Męża bolało to co raz bardziej. Co robiła teściowa? Krzyczała po Nim, że ma nie udawać. Dopiero następnego dnia łaskawie po awanturze ze strony babci zawiozła go do szpitala. Babcia już nie pamięta czy ten wyrostek się rozlał czy był już prawie na pęknięciu, ale fakt zostaje faktem, że mój mąż spędził w szpitalu ponad 2 tygodnie, a kiedy po operacji na oddział weszła moja teściowa lekarz przywitał ją słowami : "witam matkę, która chciała zabić swoje dziecko" .
Jak to usłyszałam to najpierw zamarłam a potem się tak zagotowałam, że hej!
Dowiedziałam się jeszcze kilku ciekawych rzeczy na temat mojej teściowej -tak, babcia też jej nie lubi
haha, jestem drugim pokoleniem nienawiści między teściową a synową
bo babcia to teściowa mojej teściowej ;p Ale nie będę ich przytaczać bo są ohydne... może dla zobrazowania tylko - robiłyście kiedyś w swojej sypialni stosik z podpasek? tak, zużytych.
Kiepski dzień w ogóle mam. Humor od rana jakiś taki dziwny. Na koniec zmiany oczywiście autokar + klient, który wkurwił mnie strasznie. Rozbolała mnie głowa, i ogólnie jakoś tak, nawet w nocy nie mogłam spać bo za dużo myślałam o tej siostrzenicy męża.
11 dzień cyklu - 11 dzień drugiej Nowenny Pompejańskiej
50,6 kg
ciśnienie 86/46
tętno 74
No i szafki musiały dać nam w kość... Dwie wiszą a jedna...no cóż... Trzeba będzie powiesić ją jutro. Jutro też planujemy mega sprzątanie przedświąteczne - mam nadzieję, że wyrobimy się ze wszystkim.
Dziś pojawił się już wodnisty śluz 
____________
1 śniadanie: Chleb żytni z żółtym serem, pieczonym schabem, kiełkami rzodkiewki, papryką i pomidorem
2 śniadanie: Jogurt naturalny z sokiem malinowym, chia, amarantusem, słonecznikiem, pestkami dyni, siemieniem lnianym i rodzynkami, wafle ryżowe i jabłko
3 śniadanie: Chleb żytni z fetą, pieczonym schabem, kiełkami rzodkiewki, papryką i pomidorem
Obiad: Kasza gryczana z papryką i cebulą i jajko sadzone
Kolacja: Wafle ryżowe w dżemem wiśniowym i gruszkowo-imbirowym własnej roboty + migdały
No to jestem lżejsza o kilka kropel krwi i całe... 478 zł 
Przeciwciała przeciwplemnikowe (ona i on) - wynik za tydzień
AMH - wynik za 2 tyg.
TSH - 1,34 
Prolaktyna - 14,01 
Morfologia - ok, prawie wszędzie się mieszczę w przedziało - zakresach 
OB podwyższone ale to przez moją infekcję - 20, powinno być <12
Więcej już nic nie badam... przynajmniej nic nie mam w planach. No dobra będę badać ale dopiero wtedy jak się 'zaciążę' 
I to by było tyle... a nie, jeszcze to...
Boże, proszę dodaj mi sił abym mógł wyrównać to co krzywe
bym się nigdy nie pogubił w tym co jest złudne, a co prawdziwe...
Tobie, o Panie, powierzam moją troskę, Ty mię podtrzymasz (Ps 55, 23)
12 dzień cyklu - 12 dzień drugiej Nowenny Pompejańskiej
49,9 kg
ciśnienie 86/48
tętno 69
SKOŃCZYLIŚMY SYPIALNIĘ!
Jest ślicznie
teraz tylko muszą wyschnąć poszewki na poduszki i narzuta na łózko i będzie skończone już na 100% 
Teraz dopiero skończyliśmy sprzątać! Mycie okien, układanie w szafach...Dobrze, że M. tak dużo mi pomógł!
Teraz możemy wreszcie chwilę odpocząć 
____________
1 śniadanie: Naleśniki z pieczonymi jabłkami, jogurtem naturalnym i syropem klonowym
2 śniadanie: wafle ryżowe z dżemem gruszkowo-imbirowym
Obiad: Gołąbki z sosem pomidorowym
Podwieczorek: Kiwi
Kolacja: Grzanki z żółtym serem + migdały
Wyprowadziła mnie z równowagi znajoma podsyłając mi na facebooku artykuł pt. "Nie warto zwlekać z macierzyństwem". Oczywiście nie muszę tłumaczyć o czym były owe wypociny. Ona nie wie, że mam PCOS, ale ciągle przy każdym spotkaniu ze swoim mężem naśmiewają się, że nie mamy jeszcze dzieci, a to przecież takie proste. Ah... nie będę się już na ten temat rozwodzić, bo jeszcze bardziej mnie to wnerwia. Napisałam jej parę zdań na ten temat i myślę, że w końcu na jakiś czas będę miała spokój.
Swoją drogą zastanawiam się, dlaczego ludzie dopytują stale o tak osobiste tematy jak dziecko. Często jest to w żartach, ale zdarzają się też bardzo poważne rozmowy i gnębiące pytania, bo niektórzy nie potrafią dać za wygraną. Tacy ludzie nie myślą chyba o tym, jak mogą zranić drugiego człowieka. Takie stałe pytanie o dziecko naprawdę dołuje i przez to muszę unikać niektórych osób, bo bym zwariowała. Szkoda, że one tego nie rozumieją. Często osoby, którym wszystko przychodzi łatwo nie potrafią zrozumieć innych, którym nie zawsze wiedzie się dobrze. Jest to smutne...
Co do mnie, to dzisiaj już nie boli mnie brzuch. Mam nadzieję jednak, że Clo działa:) Jutro weekend i w końcu będziemy serduszkować. Mój mąż pracuje na zmiany więc to też jest często problem, ale nie w tym miesiącu - mam nadzieję;p Jeżeli Clo zrobi swoje, to coś trzeba będzie wykombinować - nie ma innej opcji;p
Kredyt dostałam
bez żadnego ale !
Już dziś kupiliśmy okna i inne rzeczy, a po płyty na ściany i podłogę jedziemy w przyszłym tygodniu
mam nadzieję że teść i mąż znajdą czas i w miarę szybko góra będzie zrobiona:) zasada jest taka- masz pieniądze , można robić bez problemu 
A ! no i kupiłam sobie swój odkurzacz wreszcie, bo za każdym razem muszę złazić na dół do teściowej, bo mieliśmy wspólny 
Piję sobie teraz barszczyk czerwony, szkoda że nie z buraków, a z torebki 
51% ciąży za mną. To cudowne uczucie kiedy wszystko tak wspaniale się układa. Nawet te zastrzyki - już się do nich przyzwyczaiłam, poza tym kopniaczki mojego maleństwa wynagradzają wszystko. Mój mąż czuje się poszkodowany, bo nie czuje jeszcze ruchów dziecka przez brzuch, ale pewnie już nie długo.
Ogólnie mój brzuch jest dosyć mały, jak byliśmy na połówkowym usg, kobiety na podobnym etapie ciąży miały takie fajne okrągłe brzuszki, a na mój to trzeba się dobrze przypatrzeć.. fest:)
dzisiaj 38+3...11 dni do terminu...w srode zaczniemy 40tc 
dzisiaj bole przepowiadajace od 6 rano...bola bardziej niz poprzednio, brzuch spiety..piecze mnie cos w szyjce..jakby miala peknac?
nie potrafie wyczuc skurczy..u mnie to bol mocno miesiaczkowy w dole brzucha, brzuch twardy...az wstyd ze przy drugim dziecku nie pamietam jak wygladaja skurcze porodowe...pewnie pojade na porodowke jak juz wody pojda bo bede juz miala pewnosc...
Sarciu dawaj kochana, wylaz! wszystko pooplacane, stas od wczoraj ma 2 tyg wolnego na swieta...teraz najlepsza pora na twoje narodziny
ale pewnie jestes tak uparta jak twoj ojciec wiec pewnie dotrzymasz mnie do polowy kwietnia i urodzisz sie w moje urodziny co by matka juz prezenta nigdy nie dostala
hehehhe
powychodzily mi bolace pryszcze, jestem marudna i zlosliwa...wszystko mnie drazni...wlosy sie wysuszaja, leb swedzi jakby wszy miala jakies
maz kupil nie ten szampon co trzeba i juz swedzi lepek...w ciazy moge uzywac tylko jednego..dla dzieci...
czuje sie w miare dobrze ale te bole miesiaczkowe mnie mecza...ale nie czuje przerw pomiedzy nimi wiec uwazam ze to raczej jakies rozciagania a nie skurcze jeszcze...
wracamy dzis do domku kolo 15.00...
wczoraj wrocilismy juz o 14.00, zrobilam szybki obiadek i padlam od 15.30 do 18.30 jak zabita....
a i mezu prawie by dostal w pyska za klapsa...leze z tymi bolami a temu sie na zarty wzielo i mui klapsa dal na gola pupe....ale mnie wkurwil..i to w momencie kiedy najbardziej bolalo....
ma wyczucie chlopak, nie powiem 
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 marca 2015, 09:27
Dzis zaczal sie nowy cykl, do laparo zostal mi miesiac, ciekawe czy ten cykl bedzie owulacyjny... na razie nie boli mnie brzuch a zwykle boli...moze endo uspokoila sie po kwasach omega 3....
Zaczynamy 24 tydzień (23t0d)
58%

Od wczoraj biorę MagneB6 i Calcium. Od czwartku strasznie dokuczały mi skurcze B-H, drętwienie lewej nogi i drganie powieki.. Masakra jakaś. Tak wyraźnych skurczów B-H nie miałam jeszcze nigdy. Magnez z wit B6 powinien mi zrelaksować macice i pomóc na drętwienie nogi. Zobaczymy.
Mężulek pojechał w delegacje i teraz same siedzimy w domku
Ale pocieszające jest to, że wróci w czwartek rano 
Brzuchol mój rośnie jak na drożdżach.. Boję się co to będzie pod koniec ciąży 

Wiadomość wyedytowana przez autora 28 marca 2015, 12:47
Przeleżałam wczoraj cały dzień (bo od ubiegłej niedzieli jestem chora) i dziś mnie energia rozpiera.
Przeszło mi to całe chorowanie, więc wysprzątałam chałupę od A do Z (no dobra, do W, bo okna z premedytacją pominęłam
nie będę się narażać na kolejne zapalenie zatok
).
Uwielbiam te endorfiny krążące we krwi. I lubię takie lśniące mieszkanie.
To teraz idę robić schab w sosie myśliwskim na obiad i przygotować szpinak do jutrzejszej nadziewanej piersi z kuraka. O! Trzeba trochę żołądki porozpieszczać
Prawda?
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 marca 2015, 12:54
Dziekuje kochane za komentarze niezmiernie mi milo
Tak jak mowicie tak tez sie czuje, a czuje sie bardzo dobrze w ciazy
Dzis 24t2d waga 67,9kg ale to chyba po wczorajszym subwayu
sie najadlam jak nie wiem co
Dzis tez na sniadanie zupa pomidorowa ale nigdy na jednej miseczce sie nie konczy 
No i czekaja na mnie paczki
) Dzis z samego ranca zafundowalam mojej corce festiwal muzyczny i taneczny hahaha
tancowaly tancowaly
i wariowaly 
aaaa i kupilam nowe ciuszki :

nie wiem czemu ale bokiem mi sie laduja zdjecia...od czego to zalezy?? korzystamy z tinyPic


Nareszcie trochę odespałam. Po śniadaniu skoczyłam na zakupy, zamarynowałam schab na jutro,a później zrobiłam Nasz ulubiony wege pasztet - wyszedł kozak! Teraz lecę po K do pracy, potem obiad i błogie lenistwo. Tylko wino, filmy, popcorn,
i My
Kocham weekendy
Muszę wykorzystać go do cna bo przyszły tydzień nie będzie należał do najłatwiejszych. Zaczynam myśleć o wynikach badań, monitoringu i owulacji. Dobrze ,że K mnie wspiera ,dzięki Niemu jeszcze nie wariuję :p Głęboki wdech i pozytywne myślenie Margaret! 
Czas mi się dłuży do pierwszej wizyty u Gina. Tak bym chciała zobaczyć już serduszko i wiedzieć, że wszystko jest ok. Nie jest najłatwiej nie mówić nikomu o ciąży. Na Święta chcemy powiedzieć naszym mamom. A jak zobaczę serduszko to może powiemy też kilku przyjaciołom, ale się jeszcze nad tym zastanawiam.
Dziś mnie trochę bierze przeziębienie więc zostałam w domu i się kuruję domowymi sposobami.
Objawów odczuwam już sporo. Na szczęście nie mam mdłości i wymiotów. Żyłkami mam nie tylko piersi poorane ale i nogi. Bolą mnie plecy cholernie. Często robię się głodna. No i pobolewa mnie czasami tak jak na @. W dodatku mam duuuużo śluzu i przez to często panikuję
np. wczoraj jak weszliśmy do knajpy od razu poszłam do toalety by się upewnić, że wszystko w porządku. Mam jakąś obsesję. Tak się martwię o Naszą fasolkę !!! Podobno jest teraz wielkości ziarenka pszenicy i tworzy się u niej serduszko. Już tak bardzo ją kochamy 
W poniedziałek odbieramy samochód. Opla Insignię kombi, wiadomo dlaczego kombi. Bardzo nam się przyda bo mam 2 suczki i dzidzię w drodze
Szczerze wierzę, że nasza fasolka przyniesie nam szczęście w życiu 
Czasami jeszcze nie ogarniam tego co się dzieje. Nie widzę, nie czuję, a gdzieś tam w środku tworzy się malutki człowiek. To trochę tak jak z Bogiem, nie widzimy go, nie czujemy, a jest... i widzimy jedynie jego cuda, które stworzył. Między innymi nasze malutkie szczęście 
W środę na treningu trener chciał mnie zabić!!! Nie miałam pary dlatego ćwiczył ze mną.. i tak dał mi czadu, że zakwasy mam do dzisiaj, ale oczywiście ja i moje adhd jest z tego powodu baaardzo szczęśliwe.. Dzisiaj poszłam pobiegać, delikatnie bo @ mnie trochę męczy... A potem byłam na zakupach i weszłam do pepco bo tam czasem są fajne i tanie ozdoby do domu i już wychodzę i wzrok mi uciekł na dział z ubraniami.. Dziecięce i łzy zakręciły mi się w oczach... Szybko wyszłam, żeby się nie rozryczeć... Dziwne i głupie.. Pierwszy raz tak miałam..
Trwało to tylko chwilę, już jest ok.. Leżę i nadrabiam odcinki mojego serialu z całego tygodnia:)
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 marca 2015, 15:45
Jaka jestem cały dzień nerwowa. Mo mąż jak zwykle siedział od samego rana przy komputerze, aż mnie nosiło z nerwów jak to widziałam. Najgorsze jak ja coś do niego mówiłam a on odpowiadał po 10 minutach, zawiasy łapie. Aż przestałam się całkiem odzywać. I to chyba podziałało... Bo wtedy zwrócił uwagę i wreszcie zaczął normalnie funkcjonować...
Ale pogoda brzyydka. Ciągle pada... Szaro, buro i ponuro. Aż nie chce się wychodzić z łóżka 
25+4
W sobotę przeżyłam chwilę grozy. Co się ze mną działo to sama nie wiem!
Wstaliśmy rano pojechaliśmy zrobić zakupy, sobota jak zwykle. No i upał. Wróciliśmy rozpakowałam zakupy. Przyodziałam dresy i sobie siedzę w sumie nic szczególnego.
No i po pewnym czasie poczułam, że wierci mnie w brzuchu jak na biegunkę. Poszłam raz nic, wierci dalej, ale nic.
Po jakimś czasie poszłam drugi raz i zaczęło się! Zobaczyłam małą plamkę krwi na majtkach, zrobiło mi się słabo i wpadłam chyba że strachu w histerię. No i wychodzę z tego kibla i płaczę i to tak, że nie mogę nic z siebie wydusić. Tatusiek widzi, że ja cała w rozsypce i próbuje dowiedzieć się co się dzieję. Na co ja umiem powiedzieć tylko, że wszystko i muszę się położyć.
Jak zobaczył, że nie ma ze mną rozmowy mówi do babci która do nas przyjechała, że może ona się dowie, bo jemu nic nie jestem w stanie powiedzieć. Babci też nic nie mogłam powiedzieć. Dopiero za jakiś czas przyjechała jego siostra i jak usłyszała co się dzieje to wpadła do mnie do pokoju i zaczęła się drzeć, że mam coś z siebie wydusić, bo się nie domyślą. Trochę mnie odblokowała na co tatusiek wpadł do pokoju i drze się na mnie, że on się już umył (grzebał przy samochodzie) i jeśli nie jestem w stanie gadać z żadnym z nich to może lekarz coś ze mnie wyciągnie. W tym momencie odblokował mnie do końca. Usiadłam i mówię mu jak się czuję, że boli mnie wszystko, że mi słabo, że kręci mnie w żołądku i jeszcze ta plamka. Na co jego siostra, że koniecznie szpital! Ubierają się jedziemy! Na co ja, że nie no, bo muszę poprostu odpocząć i będzie dobrze. Kiedy moje tłumaczenia nie przynosiły efektu, Tatusiek nie wytrzymał zaczął krzyczeć na siostrę, że ma wyjść, bo po pierwsze to nie ma pojęcia o czym mówi i, że to ja decyduje co jest dla nas dobre i ma wyjść, bo dodatkowe nerwy nie są nikomu potrzebne.
Kiedy wyszła, usiadł koło mnie i na spokojnie pyta się mnie czego od niego oczekuje. Na co ja mówię, że chce poleżeć i potrzebuje czasu jeśli coś będzie nie tak to pojedziemy. Krótka kalkulacja w głowie i szacuje: Bartkowi nic jie jest kręci się i mnie kręci no i pogoniło mnie do toalety. Zrobiłam trochę i poczułam się lepiej. Wtedy to już byłam pewna, że potrzebuje poleżeć! Tatusiek zostawił mnie samą mówiąc, że jeśli coś mnie zaniepokoi to żebym do niego dzwoniła, bo on idzie na dwór( mieszkamy w domku). Nie umknęło jednak mojej uwadze, że a to on a to teściowa co chwilę coś potrzebowali z domu.
Potem teściowa ugotowała obiad on oczywiście ( jak nigdy) jej asystował. Zdrzemnęłam się troszkę, potem zjadłam obiad i czułam się całkiem nieźle, aż do wieczora kiedy sytuacja się powtórzyła. Chyba pierwszy raz kiedy Tatusiek siedział przy toalecie pilnował mnie i co chwilę pytał czy wszystko w porządku.
Zanim sytuacja powtórzyła się to pytał jak się czuję, bo chciał się napić piwa a wiadomo, że po piwe nie pojedzie. Kiedy powiedziałam, że wszystko jest ok, to postraszyć mnie jeszcze wizją jechania taksówką, ale wciąż się upierałam, że może pić. Obyło się bez lekarza, ale z wielkim strachem. Po całej sytuacji pozostał ból krzyża, ale może to nie jest związane z całym zajściem.
Może poprostu przyszedł czas na ból w krzyżu.
Wieczorem przy piwku zapytałam się tatuśka czy się o nas bał? Powiedział, że nie, bo wie, że wszystko będzie dobrze, ale wiem, że się wystraszył. Zastanawiałam się czy chcę porodu rodzinnego i wiem, że nikt nie zadba o mnie tak jak on. Jeśli zdecyduje, że chce przy mnie być to dobrze nie to nie. Jednak nikt inny przy tym porodzie nie będzie.
Zawsze był skryty jako człowiek, teraz jako tata też jest tajemniczy, ale bronił nas jak lew i ufał mi i to jest najważniejsze! Prosiłam by był głową rodziny i o nas dbał, wiem, że tak będzie! Kocham was chłopaki 


Myslalam, ze umre dzisiaj z bolu. Tak bardzo mnie bolalo podbrzusze, ze nie umialam ustac na nogach... Srodek macicy, tak jakby mi ktos cos wyrywal. Okropny bol. Potem skurcze i pobolewanie jajnikow. Caly dzien praktycznie przelezalam i przesiedzialam... Jutro z rana testuje i jestem prawie na 100% pewna, ze owu nie mialam 13dc tak jak mi to OF pokazalo. Bo juz wczoraj powinnam okres dostac a nie dostalam, testy tez mi negatywne wychodzily.. Zreszta przez ostatnie kilka miesiecy mam 3030dniowe cykle - zawsze koncem miesiaca dostaje @ wiec owu wypadaloby mi gdzies w granicach 17dc... No chyba ze to tylko moja logika plata mi figle i wcale tak nie jest jak napisalam... Sluz tez mam wilgotny, bialawy i w dodatku bezwonny. Jest go dosc sporo...Sama nie wiem co myslec. Jutro z pierwszego porannego moczu bede testowac. Zostal mi jeszcze jeden bobo test
miejmy nadzieje, ze cos tam wyjdzie. Jezeli wyjdzie nagatyw to zostanie mi jeszcze beta w wielki czwartek a wyniki dopiero 8go kwietnia...
W tym tygodniu mialam bardzo dziwna i zarazem smieszna sytuacje 
Wyszlam na autobus do pracy. Stoje i czekam na przystanku a tu nagle ktos puka mnie w ramie. Odwracam sie a tu znajoma z ktora pracowalam. Straszna z niej gadula wiec zaczela wywiad co u mnie, ze slyszala ze sie zareczylam a po chwili przylozyla reke do mojego brzucha i pyta:"a Ty w ciazy jestes? gratulacje..." Zaniemowilam i po 5min powiedzialam ze nie jestem...
Takiej sytuacji to ja sie wogole nie spodziewalam heh moze cos w tym jest...?
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.