26dc

Za 9 dni mamy drugą rocznicę ślubu cywilnego :) W lany poniedziałek :)
Dziś byliśmy do spowiedzi. Mój mąż urządził sobie pogawędke z księdzem. Bardzo sympatyczny. Aż oczy mi się trochę spociły jak do mnie mówił. Oczywiście zapytał czy mamy dzieci. Ja na to że bardzo byśmy chcieli. Doradził aby nie zatracić się w tym wszystkim bo łatwo się pogubić. Tu nie chodzi o posiadanie dzieci tylko o mądre rodzicielstwo. Jakby normalnie wiedział co przeżywam i że stwarza to nerwową sytuację. Kazał spróbować z nowenną do św Ignacego. I mówi tak: "Ale ja poważnie mówie, on Wam pomoże". Kurcze aż płacze z tego wszystkiego teraz :) Ale pozbieram się zaraz :)

Muszę jakiegoś wyciskacza łez obejrzeć żeby dać upust emocjom :)

Ovu wyznaczyło mi owulację na 23 dc haha :D Bo dziś temperatura poszła w górę. A brzuch zaczyna boleć na @. I to kłucie w brzuchu na wysokości ostatniego żebra. Już 3 raz tak miałam. Może wrzody? :/ Ale apetyt dalej jest.


Rano śniadanie - kanapeczki. Potem do kościoła i zakupy. Oj jak zobaczyłam śledzie w suszonych pomidorach to zjadałbym je już w sklepie. Jak wróciliśmy to od razu wyciągłam i zjadałm 2. Póżniej ciacho jakieś wyglądające jak wuzetka ale przoskwioniowe z moja inką zjadłam. Później najważniejsze - obiad sporządzony przez męża i myślałam że pęknę :) Zrobił de volaille ze szpinakiem, szosnkiem i serem. Pyszne! Do tego ziemniaczki łódeczki i surówki :)

33f5hr7.jpg

A teraz siedze i wcinam orzeszki w karmelu :) Mniami!
Jak to jest że tyle jem a waga stoi? No trudno. Zauważyłam tylko że brzuchol jak w ciąży a przecież robie brzuszki :(Trzeba więcej robić :D I zacząć trening brzucha z Mel B.

Czy już mówiłam że mam cudownego męża? <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 marca 2015, 18:40

Trochę mnie nie było tutaj... Szybkie streszczenie ostatniego miesiąca. W ostatnim cyklu z clostilbeghytem się nie udało. Rozpoczął się nowy cykl tym razem już bez clo. Powinnam pójść do lekarza na badanie drożności jajników, ale postanowiliśmy z Mężem, że spróbujemy jeszcze dwa cykle sami, a później wybierzemy się do kliniki. Zdecydowaliśmy tak, ponieważ liczymy jeszcze trochę na to, że może przepisana niedawno Mężowi l-karnityna i salfazin pomogą i nareszcie się uda. Dzisiaj dowiedzieliśmy się, że naszym znajomym się udało i spodziewają się dzidzi. Bardzo się cieszymy oczywiście, ale przy okazji trochę nam żal, bo w sumie to już tylko my zostaliśmy z naszego grona... Wszyscy pozostali będą pewnie niedługo starać się o drugie, a my jeszcze nie mamy nawet w brzuszku pierwszego :( Nic ostatnio nie idzie po naszej myśli. Dodatkowo doszły problemy z zakupem działki, które dostarczają dodatkowych stresów... Nie poddajemy się, bo powierzamy nasze troski Bogu, ale nie jest łatwo. Teraz trochę o bieżącym cyklu. Dzisiaj jest 34 dzień cyklu, @ nie ma, temperatura w okolicach 37 stopni, ale testy negatywne więc znów się nie udało :( Dziwny jest ogólnie ten cykl. Program oznaczył owulację 23 dc, ale mi się wydawało, że była w okolicach 16-17 dc. Gdyby jednak było faktycznie tak jak oznaczył ovufriend czas naszego współżycia był beznadziejny więc nie dziwi, że testy są negatywne. Jakoś w tym cyklu byłam przekonana, że się nie uda, a kiedy @ nie przyszła szybko wróciła nadzieja. Dzisiaj patrząc na test nie chciałam uwierzyć, że nic tam nie ma. Kiedy oglądałam test po godzinie widziałam dwa cienie wyznaczające kontury kreski T, a po ich środku białe pole. Widziałam co chciałam widzieć, a rozum podpowiadał, że to barwnik i test jest 100% negatywny. Uchwyciłam się jednak nadziei i dopóki @ nie przyjdzie będę myślała, że może jeszcze nie wszystko stracone. Nie znalazła nigdzie konkretnych informacji jak wyglądają cykle po odstawieniu clo, ale wyczytałam u jednej dziewczyny na blogu, że po odstawieniu miała mega długie cykle. Pewnie i u mnie jest to samo. Stąd ten brak @. Tak podpowiada głowa, a serce z każdym dniem głupieje coraz bardziej. Mam nadzieję, że spotka nas kiedyś cud i doczekamy się maluszka. Tylko tego teraz oboje chcemy i to jest dla nas najważniejsze. Nic innego nie ma takiego znaczenia...

Pierwszy obiaw @ placzliwosc bez powodu juz jest :( Przed chwila lzy mi poplynely jak maz mi masisal zejuz wyszedl z pracy, no glupia jakas jestem :(

Dziś pisze ze szpitalnego łoża. Jakiś czas temu pisalam że idziemy na darmowe USG tak się stało że trafiłam tam na mojego lekarza prowadzącego i coś mu się nie podobało w przeplywach i to że wg. USG Maluszek jakby wcale nie przybrał na wadze. Szybkie skierowanie na IP. Tutaj USG i KTG. KTG zapis dobry. USG - szok :-( wg.niego Maluch przez prawie 5 tygodni przybrał tylko 130g i z przeplywami coś nie tak ale nic nie tłumaczą :-( decyzja zostajemy w szpitalu. Dziś pierwsza dawka sterydów na plucka. Jutro druga i ważne by po drugiej wytrwać 24h więc jak rozumiem do pn.do godz.14 będę w dwu paku. Chyba że coś zaniepokoi lekarzy. A ogólnie ponoć po ndz.czekam nas CC :'( MOCNO JESZCZE WIERZĘ W TO ŻE NA KONTROLNYM USG OKAŻE SIĘ POPRAWA I SYNEK JESZCZE SPOKOJNIE POSIEDZI W BRZUSZKU NAWET GDYM MIAŁA W SZPITALU SPĘDZIĆ MIESIĄC A NAWET DWA. Mam nadzieję że jesteśmy pod dobra opieką. Maluszek czuje mój niepokój. Bardzo dobrze Go dziś czuje i często. Mam nadzieję że to dobry znak. Wszystko w rękach Boga. ♥♥♥ Szkoda tylko że mąż nie może być cały czas ze mną. Muszę być twarda. Tak długo walczyliśmy o masz CUD - MUSI BYĆ DOBRZE. Nie podamy się!!

25dc

siedzę w kuchni i popijam herbatkę. Tak bardzo mi smutno. Pokłóciłam się z mężem a tak właściwie to on na mnie nawrzeszczał... :-( a to tylko o to że siedziałam 1,5 godz w łazience. Depilowałam nogi, nie byłam w wannie. Wołałam go żeby przyszedł się kąpać a ja sobie będę golić dalej ale oglądał coś. Wydarł się że nie jestem sama w domu że teściowej chciało się do kibelka że trzeba być popierdolonym żeby tyle siedzieć w łazience... kurwa!!!!!! przeciez mógł zapukac zapytać ile mi zejdzie albo powiedzieć żebym wyszła bo mamie coś tam się chce... mowilam mu do cholery jasnej żeby szedł pierwszy bo mi zejdzie dziś trochę :-( chyba pójdę na strych po jakaś zapasową kołdrę i położę się na podłodze. Nie będę spać z nim w jednym łóżku. Szkoda bo nie mamy dwóch pokoi, narazie jeden bo poddasze jest w trakcie remontu. I nie mam gdzie się podziać. A dziś są moje urodziny. Rano róża a wieczorem prezent-zjeba. I my chcemy mieć dzidziusia... :-(


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 marca 2015, 18:18

Nie przesadzaj z ćwiczeniami, jeśli starasz się o dziecko. Ruch to zdrowie, ale jeśli ćwiczysz intensywnie więcej niż 5 godzin tygodniowo, a dodatkowo nie masz znacznej nadwagi może to nawet obniżyć Twoje szanse na zajście w ciążę. Badania na 3600 duńskich kobietach wykazały, że zbyt częste i zbyt intensywne ćwiczenia znacznie wydłużyły ich czas oczekiwania na dziecko.

To znaczy, że mam rzucić pracę..

Problem jest tylko taki, że nie potrafię usiedzieć na miejscu.. Mam chyba adhd, które podobno mija z wiekiem... Mi jeszcze nie przeszło :(

A tak poważnie, od jakiegoś czasu staram się, żeby ćwiczenia nie były zbyt intensywne, ale ćwiczę przynajmniej godzine, czasem nawet ze trzy około pięć razy w tygodniu. Ale słyszałam, że to czy ćwiczenia są zbyt intensywne pokazuje wynik testosteronu.. Zatem niedługo wyniki badań pokażą czy muszę jeszcze bardziej odpuścić..


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 marca 2015, 01:32

antea Tym razem się uda! 29 marca 2015, 09:08

Wczoraj były 9 urodzinki mojej najmniejszej siostrzyczki :-)
Było bardzo fajnie jak na kinder bal ;-)

Po balu dla dzieciaków pojechaliśmy na 90 urodziny babci mojego męża.
A później do Zuzi chrzestnej na chwilkę , bo chciała się zobaczyć z naszą małą.
I to był błąd.. była tam siostra mojego męża i drinkowały.. więc i ja się skusiłam.
Wypiłam chyba z 5 drinków. Jak wychodziliśmy było wszystko spoko.
Gorzej jak zaczęliśmy jechać. Mniej więcej w połowie drogi... Zwymiotowałam.
3 razy.
Jaki wstyd.
Na szczęście mąż zdążył się zatrzymać.
Kurczę. Nie wymiotowałam od czasów szkoły średniej.
Maż do tej pory się ze mnie śmieje.
A dla mnie nie do śmiechu... :(

Mąż- wyniki wątrobowe trochę się poprawiły, część jest już w normie, część przy górnej granicy, część w połowie normy, ale ALT nadal dwukrotnie przekroczony. PRL spadła, wynosi już 89 przy normie do 23, nadal dużo za dużo ale w niewiele ponad miesiąc spadła o ponad 110 jednostek. Testo niestety ani drgnął..

U mnie TSH za wysokie 2,74, PRL za wysoka 33, progesteron też 33, ale biorę luteinę, więc to przez nią taki wynik. Choć wydaje mi się, że jak na 5 dni brania lutki 2x100 lub 1x100 to i tak jest niski.

Ogólnie takie wyniki moje i męża trochę dopełniły mój spadek formy psychicznej i wiarę w powodzenie :(
Taki marazm mnie dopadł, nie mam zapału do walki. Może kilka dni i minie.

dzisiaj 38+4
zaczynamu odliczanie!!!!!!!!!!
10 dni do porodu :D
mialam jakies bole jak sie polozylam spac wczoraj i dupa..przeszly :/
sarcia dawaj bo sie wkurze :D
dziewczyny trzymac kciuki zeby sara wychodzila!!!
w nocy zrobilam zurek :D bede zaraz jesc :D

Przebudzilam sie o 5 i od razu polecialam zrobic test. Wpatrywalam sie i zobaczylam jedna cieniutka kreseczke ale gdy tylko juz K sie pojawila to ta druga zanikla... Niestety - negatyw... trudno, moze kolejny cykl bedzie lepszy :-( Teraz jeszcze w czwartek ponowic badania i czekac na 8go kwietnia na wizyte. Albo bedzie dobrze albo cos u mnie stwierdzi i bede musiala sie leczyc... Az sie boje... Czy ja kiedykolwiek doczekam sie na swoje szczescie...? :'(

Dziewczę... mądre dziewczę o nicku marcelinka88 zauważyła, że zrobiłam już 99 wpisów, ten wychodzi na to, że jest 100tny - jubileuszowy. Sama się zastanawiam, jak ja zdołałam tyle stworzyć, mało tego są osoby, które te wypociny Alusiowe czytają... ba nawet komentują, pocieszą, napiszą dobre słowo, rozśmieszą, wleją nową nadzieją w te stroskane serce.

Ufff... to za kolejne 100, ja już chcę być po tej drugiej stronie :)

Wczoraj usłyszałam mądre słowa 'Nie rozpaczaj'!
Wieczorem zaś, natrafiłam i przeczytałam to :

'Nie wydawaj duszy swej smutkowi
ani nie dręcz siebie myślami.
Radość serca jest życiem człowieka
(..)
Wytłumacz sobie samemu,
pociesz swoje serce,
i oddal długotrwały smutek od siebie;
bo smutek zgubił wielu
i nie ma z niego żadnego pożytku.' Syr 30, 21-23

Rozpoczął się Wielki Tydzień, wszystkim więc życzę owocnego przeżywania tych dni.

Na koniec pozwoliłam sobie od owej Marcelinki skopiować pewne słowa...

'Każda miłość prawdziwa musi mieć swój Wielki Piątek'... i niech te przemyślenia towarzyszą nam w tym tygodniu... <3 <3 <3

Jakoś mi dzisiaj źle...nie wiem czy to przez @ (która nie wiem czy jest czy jej nie ma, czy to już, czy jeszcze nie), czy przez to, że po prostu wstałam lewą nogą. A może to przez to, że jutro poniedziałek? Ale w sumie ten tydzień ma dla mnie tylko 4 dni, więc może niepotrzebny ten niepokój? Sama nie wiem. W każdym bądź razie mi źle :( Martwi mnie, że mimo brania Duphastonu znowu pojawiło się jakieś plamienie zamiast porządnej @. Piersi nadal ogromniaste i bolesne :( Jutro mąż wyjeżdża na cały tydzień :( Smutno mi tym bardziej. W takie dni jak dziś chce mi się zapaść pod ziemię i wyć.

Po tej chorobie i w oczekiwaniu na @ czuję się paskudnie gruba, napompowana. Boję się wejść na wagę. Powinnam coś ze sobą zrobić. Po pierwsze pomogłoby mi to pewnie zajść w ciążę, po drugie, może w końcu znowu podobałabym się sobie, byłoby mi lżej. A tak? A tak waga pokazuje wiek biologiczny 45 lat!! Wiem, że to tylko jakiś głupi algorytm, ale...:( :( :(

I pomyśleć, że w 2006 roku ważyłam 58kg... :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 marca 2015, 13:26

No i dzisiaj rano nieprzyjemne rozczarowanie temperatura spadła z 37 do 36,83 stopni. Kładąc się wczoraj spać nawet o tm nie pomyślałam. Jeśli temp. jutro nie podskoczy oznacza to tylko jedno znowu nici. Może @ przyjdzie jeszcze dzisiaj... Cały ten czas starań uświadamia mi jaki człowiek jest bezsilny, jaki malutki wobec tego na co nie ma wpływu. Człowiek walczy i walczy, a i tak musi czekać aż przyjdzie jego czas. Grunt to wierzyć i nie poddawać się, a w chwilach słabości..... wierzyć jeszcze mocniej :)

Dorotek Mój mały świat 29 marca 2015, 13:14

od czego by tu zacząć....jesteśmy parą z długim stażem zawsze jakoś tak nie po drodze były nam starania o dzidzie a to jeszcze rok, a to za parę miesięcy, a to koleżanka w pracy w ciąży i ja nie mogę bo jak kierownictwo zareaguje itd ale nadszedł moment, że mój instynkt już nie dawał mi spokoju i zapadłą decyzja to jest ten moment... od początku marca zaczęłam bacznie sie sobie przyglądać i planować no ale co z tego wyjdzie?? czas pokaże

Mamax Walka o Bobo. 29 marca 2015, 14:42

Bylismy wczoraj na urodzinach u kolezanki. Iza dala mi kremik na ciemieniche bo nadal mamy z nia problem. Jej coreczce Hani ten krem bardzo pomogl wiec licze ze i nam pomoze. Dzisiaj przed kapiela go zastosuje ;-)
http://www.apo-rot.de/details/av%E8ne-baby-pediatril-pflegegel-bei-milchschorf/2087689.html?_menuid=_brand_16&_nav=_brand_16

Julianek wyrosl juz ze swojej wanienki wiec kapie go teraz w duzej wannie. W piatek jedziemy na ok 10 dni do Polski ale jak wrocimy to bedzie juz trzeba przeniesc malucha do lozeczka gdyz w kolysce jest mu coraz ciasniej. Zdecydowalismy z mezem ze wezmiemy lozko Maximilianka przerobimy spowrotem na lozeczko a jemu kupimy inne. Dalismy starszakowi do wyboru trzy lozka a ten oczywiscie wybral lozko z cars i o niczym teraz nie mowi tylko o nim..No ale bedzie musial jszcze troche na nie poczekac bo kupimy mu je dopiero po powrocie. Wtedy zlkwiduje tez przewijak bo jest juz za maly i teraz jak go uzywam to musze Julianka klasc na skos co wygodne nie jest wiec lepiej mi bedzie przewijac go na lozku..

No cóż... tracę wiarę :/
brak objawów ciążowych dołuje jeszcze bardziej; no może moje bolące gardło, kaszel i katar dobija maksymalnie :(

Kiedy ja się mogłam tak załatwić? Gorączki brak ale moje gardło przewyższa pojawienie się gorączki - jest tak ciężko oddychać że wczoraj już bałam się że to może być zapalenie oskrzeli :/ i niestety tabletka na gardło była konieczna o dziwo bardzo pomogła.

Jeszcze przed świętami chciałabym wiedzieć czy coś tam siedzi. W pierwszej ciąży w 10dpo wyszedł bladzioszek więc chyba i teraz jeśli kijanka siedzi to powinno wyjść... tylko jedno ale - 10dpo to wielki piątek, czy to dobra data na test? tak, tak... płacz w wielki piątek nie jest niczym dziwnym bo zapewne tak będzie przy negatywie :(

Do Bhcg i tak luteina cały czas, ciekawe czy @ przyjdzie mimo to?

Hej kobietki! Ja tylko na chwilę na telefonie kuzynki :) u mnie dobrze poza tym, że jestem mega znudzona i pokluta jak narkomanka ;) wyników jeszcze nie znam, ale jutro wychodzę to wieczorem dam znać co i jak! I nadrobie zaległości co u Was! Buziaki i trzymajcie się cieplutko! :*

Udało się, udało się, udało się - dzisiaj rozpoczęliśmy starania :) Nie było łatwo przekonać mojego ukochanego, ale w końcu udało się :) Teraz spokojnie czekam na @ - i mam nadzieję, że nie przyjdzie :)
Termin wypada dokładnie w moje 30te urodziny i mam szczerą nadzieję na najpiękniejszy prezent w postaci 2 kresek :)

A jeżeli się nie uda w tym cyklu, starania w następnym mogłyby mieć rezultat w postaci prezentu na Dzień Matki, więc też byłoby pięknie :)

Jakie to cudowne uczucie, że wreszcie robię coś w kierunku ciąży!!!

lussy ♡100% bezpłodni♡ 29 marca 2015, 16:08

Organizm ludzki jest bardzo skomplikowany. Dziwny i nieprzewidywalny... najbardziej zalamujaca jest ta nadzieja przed kazda @ czasami warto jest posluchc rozumu i intuicji wtedy nie boli tak bardzo. Ale wiem jakie to jest szczescie zobaczyc dwie kreseczki;) ktore niestety nie zawsze okazuja sie byc malym groszkiem tylko oszukancza nadzieja... My nie bedziemy mieli dzieci. Mam dwojke Wariatow z poprzedniego zwiazku i dziekuje Bogu za to ze Sa. Jestem tu z wami ponad rok, rok moich wzlotow i upadkow. Teraz upadlam i sie nie bede podnosic. Nie ma po co chodz zaluje mojego Misia...

Przygody zaskakujace i szczesliwe i te smutne. 70%dziewczynek ktore tu poznalam juz trzyma wrekach swoje maluszki albo za chwile bedzie trzymala. Fantastyczne uczucie gdy widze kolejnego zielonego punkcika i gdy czytam opis porodu i ogladam zdjecia malenstw... najgirsze w ty wszystkim sa te zle nowiny. Patrze szukam chce zapytac co i jak a tam pusto;( nie ma zieleni;sama czerwien ktora kloje w oczy i serce. Wtedy wali sie moje rozumowanie o procesie tworzenia zycia . Zaraz robi mi sie smutno ze bylo mi odrobine zazdrosnie jak widzialam radosc, a teraz zaloba ;( bol nie do opisania... Nie znam go chodz nam strach o kazdy dzien plodowy...

Jutro @ juz mam pomaranczowy (jasny) sluz pieknie kremowy. Nienawidze miec @ w pracy.

Ciąża zakończona 29 marca 2015 moja ciąża wlasnie dzis dobiegla konca... Czuje pustke troche żalu i jest mi ciezko musze sie teraz jakos pozbierać:( nie poddam sie jestem gotowa do działania. Dziekuje Wam dziewczyny za wsparcie gdyby nie Wy i wasze wsparcie gorzej by bylo mi sie zebrac w sobie a dzięki Wam jest inaczej :) buziaki i uściski dla Was .


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 czerwca 2015, 14:24

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)