10dc
waga: 95,2
woda 2l: raczej nie, coś myślę że było 1,5 około
4 (racjonalnie ułożone, oparte na niskim IG) posiłki: tak
słodycze: niestetey tak
jedzenie po 18-19: nie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 kwietnia 2015, 09:08
Wczoraj wieczorem mialam znow maly kryzys. Wiem, ze nie powinno sie porownywac, ze kazda sytuacja jest inna - ale zaczelam myslec, ze skoro do tej pory nam sie nie udalo, to juz sie nie uda, i ze dziewczynom z reguly udaje sie w pierwszym roku. A nawet jak zdarzaly im sie pozamaciczne lub poronienia - to po kilku miesiacach udaje sie znow. A u nas nic i nic i jeszcze raz nic (mimo teoretycznie przyzwoitych wykresow)... Ten cykl tez juz jest stracony, mowi mi o tym moje cialo i moj sluz. Oczywiscie wieczorem zaczelam plakac, nawet S sie rozplakal ze mna... Bylo juz bardzo pozno jak zasnelam, a on biedny jeszcze myslal i myslal o tym wszystkim... i prawie w ogole nie spal. Dzis oczywiscie oboje ledwo sie zwleklismy z lozek, spoznilismy do pracy etc...
Jedyna decyzja, jaka podjelismy, to zbadanie progesteronu jutro (8 dpo) na wlasny koszt - przede wszystkim zeby wiedziec, czy te dziwne wykresy ze stopniowymi podniesieniami tempki w ogole mowia nam o odbytej owulacji... Raz mialam badany w 9 dpo, wynik byl okolo 10 jednostek - czyli nic nie wiadomo...
Ech, ciezkie to wszystko. Musze wierzyc, ze sie jakos pouklada. Najbardziej mi szkoda w tym wszystkim S, on ciagle wierzy, ze bedzie tata. A bylby tata wspanialym, tak jak w ogole jest cudownym czlowiekiem.
Bardzo Was prosze o modlitwe za nas, albo chociaz kciuki. Szczegolnie w tych chwilach ciezkich, kiedy ciezko nam jest zobaczyc swiatelko w tunelu.
Ciąża rozpoczęta 15 marca 2015
Nie wierzę... Zrobiłam test ciążowy, bardziej z niecierpliwości - nie mogłam znieść tej niepewności, udało się czy nie - a tam blada, ale wyraźna druga kreska!
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 kwietnia 2015, 22:16
Może jak się wypiszę będzie łatwiej, może jakaś złota myśl mi wskoczy do łeba.
Dzisiaj odpuszczam sobie testy owulacyjne. I tak już się pogubiłam w tych testach. Byle ciążowy wyszedł pozytywny jak te owu. Chodz nic na to chyba nie zapowiada.
A do testowania jeszcze kilka dni..
Godz 14;45
Z ciekawości oraz niecierpliwości ogladnełam sobie piersi. Wiem może troszkę dziwne no ale cóż niecierpliwość bierze górę. No i co ja tutaj widzę? Żyły takie mocno widoczne jak nigdy w życiu!
Czyżby to był jakiś znak? Aż w brzusiu zaczeło jakoś pobolewać ..
Teraz cały czas myślę; Nie nakręcaj się tak , Nie nakręcaj.. Pózniej się rozczarujesz i będzie tylko płacz ale jak tu o tym nie myśleć skoro staramy się już prawie 11 mies.
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 kwietnia 2015, 14:48
Nie - dziękuję bardzo za trzymanie kciuków 
Nie straciłam wiary w ten transfer. Oczywiście bardzo, bardzo chciałabym, żeby się udało. Ale powiem szczerze jest we mnie trochę sceptycyzmu. To już trzeci transfer, więc wiem, że różnie może być. Po prostu staram się nie zamartwiać, biorę grzecznie leki, oszczędzam się i czekam na wynik. Jeśli się nie uda, to na jesień walczę od nowa.
Niestety, tak jak się tego spodziewałam, ten cykl jest stracony. Endo kiepskie - 6 mm, brak pęcherzyka... Mogę winić tylko siebie...
Kontaktowałam sie z lekarzem, pytałam czy może nie zwiększyć dawki CLO do dwóch tabletek, lecz powiedział, żeby normalnie przyjąć estrofem i 1,5 tabletki CLO. Trochę się zasmuciłam! No bo dlaczego nie zwiększyć dawki skoro 1,5 tabletki na mnie nie podziałało??!! Lekarz tłumaczył, że przyjęcie Estrofemu ściśle łączy siĘ z CLO i ponieważ teraz estrofemu nie przyjęłam mogło to zaburzyć efektu CLO. Ech, skomplikowane. Ale jak wiadomo,w Polsce każdy jest lekarzem ;-P a więc zastanawiam się, czy bez wiedzy lekarza nie wziąć większej dawki CLO. Przecież to zaledwie pół tabletki więcej! Jeszcze mam parę dni żeby to przemyśleć.
12+0 (jupi!!!)
Dzis mogę śmiało powiedzieć, ze przetrwaliśmy 12 tygodni!!! Na to czekałam bardzo! To była jedna z moich magicznych granic 🥰🥰 także pisze to i łzy wzruszenia mi się leja... wytrwałes Mój Kochany Maluszku, mimo ze organizm Mamy był delikatnie mówiąc niezbyt przyjaźnie do Ciebie nastawiony... (ech, te cytokiny i nk). Do dzis jestem pełna podziwu dla mojej Pani Doktor Anioł, ze ruszyła ta immunologie zanim zdecydowaliśmy się na in vitro, które pewnie i tak okazałoby się porażka bez obstawienia mnie lekami immunologicznymi. Musimy koniecznie odwiedzić Panią Doktor i podziękować jak już będziemy w komplecie! ❤️❤️
Tradycyjnie po wizycie noc krotka, z tych emocji zawsze nie mogę spać. Najpierw cały dzień gdy mam wizytę to chodzę i nie mogę sobie znaleźć miejsca, a potem jest taka euforia, ze wszystko jest dobrze. Cały czas mam przed oczami jak Nasz Dzidziuś sobie podskakuje i się intensywnie rusza 😍😍 ma duży nosek po Mamusi ciekawe czy ma coś dużego po Tatusiu 😂 za 6 dni może się dowiemy 😉 odliczam do tych prenatalnych , w kontekście ostatnich wydarzeń polityczych, to pozostaje mi jedynie modlitwa, żeby wyniki były dobre. Dalej czuje taka niesprawiedliwość, ze obcy ludzie uzurpują sobie prawo do decydowania o ciele i psychice kobiety, która pozostanie bez wyboru.. bo tutaj właśnie o wybór chodzi.. rozumiem, ze każda kobieta jest inna, ma inne poglądy, różnimy się wiara i podejściem do życia, ale każda z nas powinna mieć wybór co dalej.. oby jak najmniej kobiet musiało się zmagać z taka trauma...
W przyszłym tygodniu czeka mnie tez ostatni wlew z intralipidu, trochę żałuje, ze nie mam go zapisanego przez cała ciaze, bo dziala bardzo dobrze u mnie tez na samopoczucie i tak mi z nim było bezpiecznie. Nie spotkałam się nigdzie ze statystykami jaka jest jego skuteczność, ale ja tam go będę bronić, ze mi akurat pomógł.. jak mogę dać chociaż tym cień nadziei chociażby jednej Staraczce to już jestem z tego powodu szczęśliwa! Zawsze czytałam wpisy ciążowe z taka nadzieja i takim poczuciu odrealnienia jakbym czytała o locie w kosmos a tu proszę My lecimy 🥰🥰 Ostatnio Przyjaciółka mi powiedziała, ze jestem dla Niej inspiracja, ze warto walczyć o spełnienie marzeń, nawet jak jest ciężko, nawet jak inni stukają się w glowe i twierdzą, ze to bez sensu. Także Dziewczyny warto walczyć o swoje Szczęście!!! I wierzyć, bo w najmniej oczekiwanym momencie może się udać! Za co mocno trzymam kciuki! A Wy trzymajcie za nasze zdrowie i za badanie prenatalne żeby wszystko nam wyszło dobrze.
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2021, 06:08
Odebrałam w końcu moją dokumentację.
Czytam.
I co?
..........

Tak samo jak roztrzepany jest mój gin tak samo "roztrzepana" jest moja dokumentacja. Ehhh..
Braki informacji. I w niektórych miejscach głupoty popisał. A specjalnie dziś wczesniej do pracy przyjechał żeby to dla mnie przygotować
good job! buahaha 
Napisał że mam chorobę Hashimoto. A nie mam. Powiedziałam mu, że mam niedoczynność. A on sobie dodał że Hashimoto też. Wywiesza sobie w poczekalni dyplomy z różnych kursów i seminariów, m.in. z endokrynologii a nie wie podstawowej rzeczy, że można mieć niedoczynność z Hashimoto a można też mieć niedoczynność BEZ Hashimoto.
Druga sprawa - napisał że biorę euthyrox 25. Nie wiem skąd mu się to wzięło bo biorę dwie różne dawki, 50 i 75 zależnie od dnia tygodnia. Pewnie tylko dosłyszał jak powiedziałam że zaczynałam od dawki 25.
Inseminacje mialam trzy i trzy razy brałam zestaw clostilbegyt i ovitrelle - napisał tylko o dwóch zestawach.
Nie napisał czy inseminacje były na pękniętym pęcherzyku czy nie, pewnie dlatego że w sumie i tak nie wiedział
Bo taki to był monitoring po części - na wyczucie.
Ale za to zrobił mi jeden wielki prezent o który go nie prosiłam
Do ivf potrzebny jest rok udokumentowanego leczenia. Ja się zjawiłam u niego w sierpniu 2014 czyli rok minie dopiero w sierpniu 2015.
A on mi napisał: Historia leczenia od 20.02.2014 r. do 31.03.2015 r.
Miło z jego strony.
Jeden kłopot z głowy bo martwiłam się odnośnie poniedziałkowej wizyty w invimedzie, że niepełny rok z lekarzem może być problemem 
Dziewczyny, chyba znowu się skończy na gadaniu i nerwach i nic więcej... Boję się tej opieki społecznej bo nie chce żeby zabrali im małą. Tak jak napisała truskavvkowa, tu nie chodzi o zatargi tylko o dobro małej, bo gdyby chodziło o zatargi to bez wahania zrobiłabym wszystko żeby im uprzykrzyć życie ale oczywiście nie kosztem dziecka. Ja już nie wiem co mam robić...Może macie jakieś pomysły ?
Jutro jadę do bratowej męża na babski wieczór
w związku z tym nasi panowie również spędzą wieczór w swoim gronie. Będziemy robiły sobie wieczór SPA, oczywiście przy asyście wina 
Co raz częściej znów nachodzą mnie myśli, że już chciałabym być w ciąży, po czym przychodzi paniczny strach...
Nawet w święta bałam się iść na cmentarz...
jestem wścieknięta na ślubnego!!!
ma szczęście, że jest za granicą...
zasugerowałam mu, że przed badaniami nasienia, które coraz bliżej, mógłby ograniczyć sobie piwkowanie.
a on na to, że nie to nektar i inne takie głupie docinki jak dziecko!!! głupi cep!! nic nie bierze na poważnie, a sama sobie dziecka nie zrobię.
Najlepsze jest to, ze sam powiedział, że zrobi badania. Ja chciałam najpierw sprawdzić wszystkie swoje parametry. A teraz olewa sprawę!
Rzyganka nie było wczoraj ale w końcu dostałam kebaba
Nażarłam się jak prosiak wieczorem a w nocy nie mogłam spać...
Generalnie to jestem w szoku co sie ze mna dzieje... Jak byłam w ciąży z Nieletnią to plecak na plecy zarzuciłam i jechałam na uczelnię tylko mi sie spac chciało nic poza tym... Jadłam normalnie (no moze nie tolerowałam tylko zbyt "sztucznych" rzeczy). A teraz jakieś zachcianki rzygania... ??? Dziś poszłam sobie kupić kurczaka żeby go zrobić w galaretce (moja mama przyniosła na święta i pożarłam wszystko sama )
Moja teściowa dziś mówi do mnie że nie mam tyle jeść wieczorami bo od tego mam mdłości ja jej na to że kiedy ja mam mdłości do południa i nie dam rady dopiero wieczorem mam apetyt..."No i dlatego masz mdłości"... I bądź tu mądry.
Mam dzisiaj dzień szopa pracza. Juz sie pierze 4 pralka - wszystko susze na podwórku - tak wieje że łeb urywa to niech chociaz z tego jakis pożytek jest
Wgl M dziś znowu dostał przez telefon bo mi wyrzucił linkę do suszenia prania. We wtorek teść zaczął kłaść elewację więc M zdemontował wszystko co było przytwierdzone do ścian (czyli rynny i misternie przeze mnie przywiązane do nich linki). na moje pytanie gdzie sa linki - "wyrzuciłem bo miały końcówki sparciałe" No żesz k##a!!!! "sam masz sparciałą końcówkę" - myślę sobie - chociaż w sumie nie bo dziecko zrobił i to tak zasadniczo już drugie
dzisiaj mamy 9 kwietnia, ja przywitalam 5 miesiac i bardzo sie ciesze. Czuje sie bardzo dobrze, nadal chodze do pracy - choc wstac rano o 5:45 jest mi naprawde bardzo ciezko.
Dzidzius mam nadzieje ze tez na ma sie dobrze, nie mam jeszcze brzuszka i nie czuje zadnych ruchow ale wieze ze wszytsko jest dobrze.
Znalazlam sobie polozna ktora sie mna opiekuje mimo opieki lekarskiej.
Monika mowi ze mam sie nie martwic brzuszek u niektorych ciezarnych pojawia sie nawet i po 25 tygodniu i i sa kobiety ktore nosza swoje ubrania przez cala ciaze. Wazne jest aby dzieciatko sie prawidlowo rozwijalo. W nastepny piatek przyjdzie do mnie i bedziemy miezyc dzieciatko i sluchac jego serduszka.
Jeszcze troche i ide do domu mam juz dosc siedzenia w parcy a tu jeszcze taka fajna pogoda.
14t2d
Leżałam rano i czułam, jakby mnie ktoś dotykał pięścią w brzuchu. Ale to tylko mogą być jelita, uczucie głodu, cokolwiek. Nie chcę sobie wkręcać uczucia ruchów dziecka, których nie ma...
Pamiętam, jak nie byłam w ciąży i wkręcałam sobie, że jest druga kreska na teście ciążowym - kiedy jej nie było.
Ach ta nadzieja 
Nie mogę się doczekać ruchów dziecka 
12 tydzen - start
Plecy troche odpuscily po wczorajszej lekkiej gimnastyce, za to dzis zapchany nos. Zaczynaja sie dni z bardzo duzym zapyleniem, za oknem wrecz wszystko zolte a ja dzis spalam przy otwartym oknie, wiec chyba zapchany nos i drapiace gardlo jest efektem alergi.
Zauwazylam ,ze mam obawy patrzenia i wybierania dziececych rzeczy. Niby cos tam ogladam na internecie, ale zaraz szybka zmieniam strone i ogladam juz cos innego. Boje sie troche. Poprzednim razem jak wariatka wybieralam kolory do pokoiku, posciel i inne gadzety a teraz?? Z wielka rezerwa na to wszystko patrze. Za pare dni badania, ktore mam nadzieje troche uspokoja moje obawy, a za nastepne 3-4 tygodnie moge zrobic badanie okreslajace plec, ale jakos tak nie mam ogromnego parcia ,zeby wiedziec czy to chlopczyk czy dziewczynka. Nie jest to dla mnie az tak istotne.Czasem mysle, ze w brzuchu siedzi mi dziewczynka, po czym moj malzonek twierdzi ,ze chlopak, zobaczymy kogo przeczucia sie sprawdza . Dzis obiecal, ze jak bedziemy wiedzieli jaka jest dzidzi plec, zabiera sie za remonty.
Okres ciazy to jak na razie wielki stres dla mnie. Chcialabym zmienic ten stan rzeczy, tak bardzo bym chciala sie cieszyc, byc beztroska przyszla mamuska a ja??? Najpierw plamienia, ktorych balam sie niemilosiernie, no bo niby czesta sie zdarzaja.. no ... mi sie juz tez zdarzyly i to byl powod do rozpaczy, pozniej objawy troche ustapily i znow stres, teraz od kilku tygodni nie wiem czy wszystko jest ok, bo pani doktor niezbyt sie mna zajela na ostatniej wizycie, nawet nie zbadala,w sumie ,nie wiem po co byla ta wizyta, chyba tylko po to ,zeby wyciagnac kase od ubezpieczenia. Te wszystkie informacje do okola mnie, ze jestem wiekowa, ze ryzyko powiklan, ze ryzyko wad..... to troche za duzo da mojej biednej glowy... Czlowiek mniej wie, dluzej zyje... no i do tego jeszcze te codzienne zastrzyki, ktore znosze coraz gorzej, przypominaja mi , ze moja ciaza nie jest taka normalna i przecietna. Duzo jeszcze potrafie zniesc, zeby wszystko bylo dobrze, ale chcialabym byc taka beztroska przyszla mamuska, chwalaca sie brzuchem , opowiadajaca co i jak zrobie i co kiedy kupie. Mne tak naprawde mecza pytania jak sie czuje itp... Bedac na swietach, mialam wrazenie, ze moja kuzynka opowiedziala wszystkim nasza historie, bo kto przyszed do domu , albo kogo spotkalismy z jej znajomych na plazy, kazdy szeptal mi do ucha, tak, tak ... ja wiem i trzymam kciuki. To okropne uczucie, czulam sie jak krolik doswiadczalny, ktory mial fanaberie zajsc w ciaze.
Najlepszy byl maz mojej kuzynki, czlowiek grubo po 40, zakochany w pracy, swoich pieniadzach, swoich samochodach, swoim ciele,prowadzacy bardzo towarzyski i podrozniczy tryb zycia. Zapytal mnie , dlaczego tak bardzo jest dla mnie / dla nas wazne ,zeby miec
dziecko. Odpowiedzialam mu ,ze to sens zycia, ze chcemy miec dla kogo zyc, nie tylko dla siebie itp.... nie zrozumial..... no nic moze zrozumie jak bedzie mial lat 70. Nie to,ze go potepiam za taki styl zycia, nie, to jego sprawa i wybor, nie kazdy nadaje sie na rodzica, ja tez mam obawy, ze nie podolam, ale bede sie starac.
Hmmm, troche dzis pomarudzialam sobie... zganiam na hormonalna chwielnosc nastroju
21+6
Ostatni dzień 22 tygodnia.
Jestem po wizycie 
Pojechałam z teściową. Oczywiście nie obyło się bez znajomych w rejestracji, więc było miło i sympatycznie. Wizyta na godzinę 12:00. Jak wyszła pacjentka, po chwili zapukałam, ale usłyszałam: chwileczkę, więc stwierdziłyśmy, że w takim luksusie panują inne zwyczaje i lekarz zaprasza pacjentkę do gabinetu. W poczekalni uzgodniłyśmy, że teściówka wchodzi ze mną, no bo jak!
Lekarz wyszedł zapytał czy ja to pani Natalia no i weszłyśmy. Była godz. 12:05 hihihi
Zapytał który to tydzień ciąży i czy ciąża jest mnoga czy pojedyncza. Pokierował mnie za parawanik, zdjęłam spodnie, ale gaciochy zostały hiihihihih
W międzyczasie zorientował się, że moja teściowa to była oddziałowa i że razem pracowali no i było jeszcze bardziej sympatycznie i miło...
Zaczął badanie. Rączki, nóżki, żołądek, nosek, ustka, kręgosłup bez rozszczepu, wszystko ok. Zaczął mierzyć główkę. Przyznam szczerze, że mimo tego, że jechałam tam z całą świadomością, że będzie wszystko dobrze, po kilku minutach zamarłam i łzy same leciały. Jego mina mówiła wszystko! Boże jak się bałam... miałam czarną wizję! Nic nie mówił tylko szukał!!! Czego???? Mózgu??? Zesrałam się prawie na tej kozetce!!!! Co się okazało, mały w końcu dał się zmierzyć i chodziło o dobre ujęcie mózgowia i przezierności. Żeby można było wykluczyć wadę, trzeba było ująć na USG trzy takie małe "kreseczki" które z jedną dłuższą kreseczką tworzą swoistą strzałkę!!! Wiecie o co chodzi. Nie nazwę tego, bo nie pamiętam. Byłam przerażona.
Na szczęście wszystko mi wyjaśnił, mówił co robi, co pokazuje, co mierzy, czy wymiar jest w normie, czy jest dobrze, przepływy w serduszku dobre.
Rozbawił mnie tekstem: A teraz zobaczymy, czy maluszek jest dobrze odżywiany, czy mama nie przesala zupy 
Pomyślałam sobie, o kur*wa będzie mierzył tkankę tłuszczową czy co??? Jaki wstyd!!! A chodziło o przepływy w macicy!!!!
Jak powiedziałam teściówce o tym tłuszczyku, to tak się zaczęła śmiać, że zapluła całą deskę rozdzielczą w aucie hahahahahaha
Mąż w trakcie USG wysłał aż 2 esy, bo jak pytał, to powiedziałam mu wczoraj, że takie badanie trwa ok. 20-30 min. A mnie badał przez to ujęcie mózgu ponad 40 min.
W końcu zadzwoniłam, powiedziałam, że jest wszystko dobrze i się rozłączyłam, bo myślałam, że się rozbeczę. Potem zadzwonił (płacząc, bo pociągał nosem) i wypytał mnie o wszystko.
Jesteśmy umówieni na wieczorny spacerek 
A to moje 472 g szczęścia!

Wiadomość wyedytowana przez autora 9 kwietnia 2015, 17:07
73%
30tc (29t0d)
Pozostalo 76 dni...


Juz coraz blizej..
nie tak niedawno byla studniowka.. A tu jeszcze z 50dni i ciaza bedzie donoszona..
Juz sie nie moge doczekac czerwca..i Ciebie kochany syneczku..ale poki co siedz wytrwale w brzuszku i rosnij

Jeszcze zdazymy sie nacieszyc soba..
i naszymi wspolnymi spacerkami..
Dzis taka piekna pogoda...i z kazdym dniem bedzie coraz cieplej.. Ale my dalej lezymy..oby do 34tc a potem juz zaczniemy wychodzic na krotkie spacerki bo bedziesz bezpieczniejszy 
Najwazniejszy czas jest teraz kiedy najbardziej przybierasz na wadze..
Wiec sluchamy tego co mowila pani profesor i ten miesiac do 32tc uwazamy na siebie najbardziej.. 
A to moj sposob na zabicie nudy..umilenie sobie czasu.. -zabawki dla synka 

Wiadomość wyedytowana przez autora 9 kwietnia 2015, 17:09
Hej Laski!
Dzisiaj kupiłam testy owulacyjne "Domowe laboratorium". Wczytałam się w instrukcję, wszystko kumam ALE,jestem świeżakiem w tym temacie i czy któraś z Was mogłaby na podstawie mojego wykresu (poprzedniego i obecnego) pomóc określić kiedy jest sens zacząć robić testy? Moje ostatnie cykle trwały około 60 dni. TAK, wiem,że to długo i pracuję nad tym cały czas, biorę leki, jestem pod kontrolą lekarza
Podzielicie się doświadczeniem?
Od dzisiaj zasilam grono okularnic
Jak któraś powie jak się dodaje zdjęcia to się podzielę szczęściem
A jeszcze fryzjer w sobotę
Nie mogę się doczekać!
Miłego dnia i zieloności wszystkim!
Dziewczyny, może Wy coś też będziecie wiedziały na ten temat ? Wrzuciłam już te pytania też na forum, ale wiadomo - nie 'chodzicie' wszędzie za mną tam 
Chciałam się dowiedzieć jak to rzeczywiście wszystko wychodzi w praktyce i w oparciu o kodeks.
Mam kilka pytań -
1) Ile trzeba przepracować żeby przysługiwał ten roczny urlop macierzyński. I jakie wynagrodzenie się dostaje w trakcie jego obowiązywania?
2) Co wtedy kiedy podczas urlopu macierzyńskiego kończy się umowa o pracę?
3) Dobrze rozumiem, że jeśli kobiecie przedłużą umowę o pracę do daty porodu to nie przysługuje jej ten urlop ?
4) Co jeśli kobieta zajdzie w kolejną ciążę podczas urlopu macierzyńskiego ?
Tak, właśnie od tego zależy kiedy zaczniemy się starać...
tak przerwa długa ale ile się wydarzyło... tak ciężko nam w małżeństwie... tak ciężko mi na sercu... tak ciężko mi w życiu
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.