Julianna Valentina Moje piękne życie... 10 kwietnia 2015, 04:53

4 cs
1dc

Tak więc pomimo, jak zawsze czucia się w ciąży, rozpoczynam dziś nowy cykl starań. Tan naprawde czwarty, piąty na OvuFriend.

Trochę mi smutno, bo nie wiem jak mozna mierzyć tempkę codziennie, sprawdzać sluz, robić tysiące testów owulacyjnych, mieć owulacje wyznaczoną ciągła linia i dogadać sie z mężem w TEN dzień i nic! Najbardziej mnie martwi, ze mam długie cykle. Z reguły owuluję w 21 dniu, a potem mam fazę lutealna przez 11 dni, ale w ostatnim cyklu owulowałam w 29 dniu. Ważne, ze owulacja została wykryta i że dzieki wykresom widzę, że faza lutealna jest bardzo regularna. No niestety muszę po prostu baaaardzo dlugo czekac na owulkę, ale nie chcę się szprycować żadnymi lekami. Obawiam się, że to by rozlegulowało moje cykle. Tyle historii sie tu naczytam. W prawdzie lekarz już wspomniał, że zawsze może mi przepisać hormony jeśli mi się nie będzie chciało czekać, ale jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić. Tylko ze względu na to, że mam dlugie cykle, ten chce u mnie leczyć "niepłodność" mimo, że poszłam na pierwszą wizytę i nawet nie wspomniałam, że mam problemy z zajśćiem w ciążę. Co za palant. Swoją drogą to nie wiem jak się ludzie decydują na leczenie (biorąc pod uwagę, że to dopiero początek starań). Ja planuję miec cierpliwość i poczekać, aż będzie mi dane. Nie wiem kiedy będzie ten czas, że będę się kwalifikować na leczenie? Po 6 cyklach, 12?

I jeszcze jedna sprawa: kiedyś marzyłam o dziecku w 2014 roku, bo 14 to moja szczęśliwa liczba, potem w 2015 bo też fajny numer. Dziś wiem, że w 2015 to się nie stanie, a 2016 to taki średni rok :( No ale cóż, muszę zapomnieć o moim ulubionym roku. To chyba nie ma znaczenia.

Nie mogę sie już doczekać bycia w CIĄŻY!!!

PS. Organize baby shower dla przyjacółki, króra jest już chyba w 5 miesiącu. Czasami mnie to denerwuje :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 kwietnia 2015, 05:01

27dc ..niesamowite jest jak temperatura się zmienia podczas cyklu...z Waszych wpisów wiem że jak mocno spada to okres blisko...i to tez by się zgadzało...jutro powinnam dostać @...i dziś drugi raz z rzędu ostry spadek..tak więc już żadnej nadziei nie ma.

pierwszy raz mierzę temp w tym cyklu i nadal nie mogę się nadziwić że rzeczywiście z temperatury można bardzo dużo wyczytać.....dla mnie to coś nowego :))

p.s. no i różowawy śluz więc pozamiatane i boli coraz bardziej..więc się dziś albo jutro zgodnie z planem rozkręci na dobre


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 kwietnia 2015, 15:10

dzisiaj 40+3 ...wg usg...wg belly to wlasnie dzisiaj jest termin...na razie nic sie nie dzieje..zlapie kilka razynw dzien ale pusci..wczoraj to juz myslalam ze mam bole parte...normalne bole na kupe...5 min i przeszly..FAk!

juz wyluzowalam troche...jesli nie whjdzie do srody to w srode 15ego do szpitala..urodzi sie zapewne 16ego czyli w moje urodziny!!! chce mi pewno prezenty zabierac :-) no i na bank jej sie to uda :-)

marta1987 W oczekiwaniu na maluszka... 15 kwietnia 2015, 12:13

Dlaczego ten czas tak wolno płynie??? Nie mam cierpliwości.Muszę wciągnąć się w nowy fajny serial dla zabicia czasu...


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 kwietnia 2015, 12:13

Wczoraj mój kochany mąż zasnął jak kłoda, a jak jak gniazdo os siedziałam do północy i mnie ponosiły nerwy. Na koniec jeszcze coś mu się chyba przyśniło i dostałam reprymendę za gadanie do niego, jak on chce się wyspać do pracy. Dodam tylko, że słowem się do niego nie odezwałam, tak byłam wściekła.

Za to dziś rano obudziłam się razem z nim, bo jego budzik jest wręcz bezlitosny. On poszedł się kąpać a ja sobie leżę i próbuję zasnąć dalej. Już mnie Morfeusz bierze w swoje objęcia, a tu ukochany mój Jacuś chyba się zreflektował, coś przemyślał, coś dotarło po zimnych prysznicu i nie dość, że przeprosił za niezasłużoną reprymendę, to jeszcze wczorajsze zaległości w <3 nadrobił ;) I w sumie, może lepiej? Może to bliżej owulacji? Powtórzę test owu dzisiaj popołudniu.

Tempka dzisiaj mocno spadła, z tym, że biorę poprawkę na to, że mierzona jest prawie godzinę przed czasem, bo mąż nie dał spać ;) Cóż.. Lepsze to, niż gdyby dał pospać i serduszkowania jednak by nie było wcale :)

Dzisiaj na 99% idę do pracy do klubu :/ Obiecałam jakiś czas temu Arkowi i Jagodzie, że jakby chcieli wolne to mogą dzwonić i niestety zadzwonili wczoraj wieczorem. Gdybym nie znała tej pracy tak dobrze jak znam, to bym się za nic nie zgodziła, ale wiem jak to jest pracować w każdy weekend. Niech moją raz wolne razem :)

Mam nadzieję, że dzisiaj będzie dobry dzień!

A więc u nas po potwierdzeniu płci zrobiło się zakupowe szaleństwo :-)
Nawet moja mama, która nie zachwyciła mnie swą reakcją na to że jestem w ciąży teraz dzwoni i pyta się jak tam jej "wnusia" się miewa :-)
Dziś jedziemy do mojego rodzinnego miasta po parę drobiazgów od mamy i siostry choć nie powiem mam już ogrom wszystkiego, a nie mogę przystopować :-D


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2016, 22:40

Paróweczka Powiernik 10 kwietnia 2015, 07:11

6cs; 16dc

Zasrany kieliszek (no moze kielich...) wina zrujnował mi dzis tempe. W weekend tez z takim humorem nie zamierzam sie oszczędzać wiec chyba na kolejne mierzenie zdecyduje sie w poniedziałek...

Magda lena Notebook 10 kwietnia 2015, 08:03

Kochane!
Ile łykacie tabletek wiesiołka?

Ja chyba trochę przystopuję z tym wiesiołkiem. Mam wrażenie, że śluzu jest za duuuużo.
Łykam 4 tabletki dziennie, ale zjadę do 2. (tabl firmy GAL) Bez wkładki ani rusz. Nie jest to przyjemne uczucie.
Dużo za dużo mam tego śluzu, na razie jest wodnisty. Ale jest tak intensywny, że czuję w szyjce macicy jak spływa.
Miałyście tak....??

Miłego wiosennego dnia :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 kwietnia 2015, 08:03

bartusiowa-mama Projekt Małe Mi 10 kwietnia 2015, 09:09

11 dc
waga 95,4kg

poniższe uzupełnię następnego dnia ;)
woda 2l:
4 posiłki:
słodycze:
jedzenie po 19:
ćwiczenia:

waga powyżej 95 kg powoduje u mnie bóle kręgosłupa... znowu boli z rana po nocy :(

dziś endokrynolog.
wyniki wczorajszych badań:
TSH:
Glukoza


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 kwietnia 2015, 09:31

renieczka Pamiętnik niecierpliwej mamy 10 kwietnia 2015, 09:18

10 kwietnia piątek :)
Slonecznie ale temperatura nie powala :( Pocieszam się tym, że w wknd ma być ciepło. W porywach do 15 stopni :) Mam zamiar wyciągnąć rower z piwnicy i sprawdzić czy umiem jeszcze jeździć ;) Mąż mój wyjeżdża służbowo na cały weekend wiec będę sama i musze sobie zorganizować czas.
To chyba dobry moment żeby ogarnąć wszystkie zaległe prace w domu. A później babski wieczór z winem i ploteczkami :)
Pa pamietniczku :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 kwietnia 2015, 09:19

sa co 6 minut..jeszcze z 30,60min i cisne na szpital :-)

gabi544 moja historia 10 kwietnia 2015, 10:53

Wrrr... Ale jestem zła. Ta nasza polska służba zdrowia to jakaś patologia totalna. Zmieniam lekarza ! Laryngologa i rodzinnego. Po przeprowadzce przeniosłam się do tutejszej przychodni, żeby było bliżej, choć poprzedni lekarz był naprawdę dobry, ale tutaj, na miejscu, przyjmuje lekarka, która zna mnie od dziecka, bo jest także pediatrą. No i zapisałam się do niej.
BYłam dziś u laryngologa z moim przewlekłym zapaleniem zatok - leczę się już 3 miesiące, 3 antybiotyki poszły w ruch, i nic nie pomaga nadal. Dodatkowo ostatnio zapisała mi jakieś tabletki, po których strasznie wymiotowałam. Dziś jej powiedziałam na wizycie, że bardzo źle się czułam po nich. Powiedziała ok, ok. Popatrzyła do nosa, i mói że zrobimy rentgena zatok, skoro nie reaguje na leki. To jej mówię, ze staramy się z mężem o dziecko i jestem w tej chwili w 2 fazie cyklu, a ona na to: no to przecież oni tam mają w pracowni zasłonki za brzuch i że taki mały zarodek to tego nawet nie odczuje. Mówi do mnie żebym zrobiła dzisiaj i za tydzień do kontroli - debilka, myślę. Dodatkowo, mimo, że mówiłam jej, jak reagowałam na te tabletki ostatnio i że po dwóch dniach musiałam je odstawić, to ona dalej zapisała mi je na recepcie.

Chciałam dostać się do rodzinnego, wziąć jeszcze raz skierowanie do laryngologa, bo moja siostra chodzi do jednego pana z przychodni obok i bardzo sobie chwali. A w recepcji okazuje się, że moja rodzinna nie przyjmuje już dorosłych, bo jest okres zachorowania dzieci i nie wyrobiłaby się, ale mogą mnie zapisać do innego. Poszłam do tego lekarza i mówię, jaka jest sytuacja, że nie odpowiada mi pani doktor, opisałam sytuacje i chciałabym skierowanie do laryngologa, a on mi mói że żadnego skierowania nie dostanę bo nfz nie będzie płacił za moje fanaberie i że laryngolog nie ma mi odpowiadać tylko być skuteczny. Nosz kuźwa. Wstałam i wyszłam, w poniedziałek przenoszę się spowrotem do poprzedniej przychodni. Może i będę dojeżdżać te 10 km, ale przynajmiej tam wiem, że lekarz naprawdę interesuje się moim zdrowiem...

Ryba1985 Po poronieniu... 10 kwietnia 2015, 11:12

Za 2 tygodnie mam Rezonans Magnetyczny i dopiero potem będziemy mogli wznowić starania, a więc ten cykl jest już stracony pomimo iż właśnie się zaczął.
Zaczynam poszukiwania pracy. Jest to tak frustrujące, że aż żałosne. Co ciekawe (i prawdziwe) z moim wykształceniem nie ma w Polsce pracy :( Filolog języka angielskiego może sobie pomarzyć o pracy w szkole dopóki jakaś stara nauczycielka nie umrze (bo to szybciej prawdopodobne niż jej odejście na emeryturę). Po prostu tragedia. Kwestia poszukiwania pracy tak mnie przybija, że nawet nie chce o niej myśleć.
Kupiłam dzisiaj znowu 2 pary body dla niemowlaka i 2 czapeczki - wszystko dla dziewczynki. Nie mogłam się powstrzymać. Mam nadzieję, że to będzie dziewczynka :)

juz nie chce mi sie nawet liczyc dni w tym cyklu :-) biore luteine i czekam z utesknieniem na @ :-)
@ = nowy cykl = nowe mozliwosci i szanse :-)
jestem optymistycznie nastawiona, dolek zniknal ale to czekanie najgorsze. Niestety nic sie nie zrobi, trzeba czekac... Mojego tylko mi szkoda bo do wczoraj jeszcze liczyl, ze sie udalo i ze bedzie maly Emil albo mala Nikola :-) niestety musialam go uswiadomic, ze jest inaczej. Ale wiem i wierze w to, ze kiedys sie uda i bedziemy szczesliwa rodzina :-)

Vaina Czekając na cud 10 kwietnia 2015, 12:35

Niestety u mnie to tak jest że ciężarne pojawiły się w trakcie starań - wcześniej w rodzinie nikt nie był w ciąży, poza bratową 3 lata temu - kompletnie nikt w całej rodzinie jaką znam. A teraz w trakcie roku starań 3 osoby. No i czy pojedziemy do moich rodziców, czy to teściów tam oczywiście temat dzieci, lub te dzieci - zaznaczę że bolą mnie tylko te małe, 3 letni bratanek w żadnym wypadku.
Mi nie czasem głupio, że się nie cieszę tylko prawie zawsze. Dzieci powinno się kochać i cieszyć się z ich pojawienia - a ja jestem wredotą która jak słyszy że ktoś jest w ciąży, to płacze.

Pocieszenie - przez pewien czas mała szansa, że ktoś będzie w ciąży.
Pewnie prawdziwe - szwagierka pewnie będzie w drugiej ciaży, a my dalej będziemy próbować. (Brat raczej na dwójce przestanie, chyba że jakaś niespodzianka).

Okeeej, 8dpo i wykres poszybował w górę jak orzeł :) męczy mnie tylko przeczucie, że za dwa dni równie pięknie będzie pikował w dół... :( Dzisiaj pierwsze mierzenie temperatury prawie przyprawiło mnie o zawał, 36,38 - cooo??? Zrobiłam się nieco bardziej przytomna z tego szoku, włożyłam termometr bardziej porządnie do ust i okazało się, że jednak 36,74 - uff! Tak to jest mierzyć temperaturę w półśnie :) Na wszelki wypadek zmierzyłam jeszcze dwa razy, żeby się upewnić, że tym razem robię to prawidłowo, ale kolejne wyniki potwierdziły, że tempka, jak na razie przynajmniej, grzecznie trzyma się w górze :)

Cóż, jeżeli w tym cyklu się nie udało zafasolkować, to przynajmniej ten piękny wykres potwierdza, że hormony wracają do normy po poronieniu :) Nie ten cykl, to może następny? Ale jeżeli udało się w tym cyklu, to data serduszkowania wypadłaby 1 kwietnia, poczęcia na Wielkanoc, a przewidywana data porodu według mojej aplikacji w telefonie to byłby 24 grudnia :)

Z rzeczy pozaciążowo-staraniowych, Kraków odwołany. Za nic nie zdołałabym wyrobić się z robotą. Więc mój urodzinowy dzień spędzę zakopana w papierach przy laptopie. Ech... Z drugiej strony wieczorem wyrwę się na wieczór panieński mojej przyjaciółki, więc nie jest najgorzej :) A urodziny z rodzinką poświętujemy z lekkim opóźnieniem i kto wie, jak dobrze pójdzie może będę im miała jakieś nowiny do zakomunikowania? Nadzieja umiera w końcu ostatnia!

Wczoraj o 7.00 skończyłam 12h nockę w pracy, szybko do domu prysznic i wycieczka na Wrocław do kliniki.
Najpierw poszłam do taty oczywiście bo jakbym mogła nie wpaść chociaż na chwilę skoro jestem tuż obok. Tato delikatnie podpytywał gdzie idę i po co - widziałam łzy w oczach jak powiedziałam że tym razem się nie udało.

Pojechałam do kliniki. Po drodze weszłam do Rossmanna z myślą o termometrze elektrycznym - czytałam na forum że dziewczyny mają z Rossmanna i się sprawuje. Jedyne jakie były to w takim stanie wykonana że zrezygnowałam.

W klinice byłam godzinę wcześniej :/
Weszłam do gabinetu, gin chyba liczył na dobre wieści :/ a że komp się Mu zawiesił to chwilę rozmawialiśmy. Był trochę zszokowany że pomimo mojego pozytywnego nastawienia przy IUI że się uda teraz nie załamałam się a nawet w dobrym nastroju jestem ;) ale powiedział że to dobrze bo ważny jest psychiczny spokój i dobra energia :)
Zapytał o pierwszy dzień @ - powiedziałam "dziś" <ale zrobił minę> ;D
-No to zapraszam na fotel, zrobimy USG czy nie ma torbieli
-yyyyyy, to ja najpierw...
- :) tak oczywiście proszę :)

Widział że się tym zestresowałam, pewnie by mi nie uwierzył gdybym powiedziała że to moje pierwsze USG podczas @... z resztą która z Was w to uwierzy? @ mam od 1995roku. Nawet jak brałam anty i "niespodziewanie" zabrakło mi tabletek a w gabinecie usłyszałam podczas @ że gin chce USG zrobić to wyszłam bez recepty...
Eh czego się nie zrobi dla maluszka - jak będziemy mieli kiedyś córcię i pomyśli że jej nie kocham bo czegoś zabronię to opowiem jakie poświęcenie było ;)

Lewy jajnik oczywiście spierdzielił i nie dało się go oglądnąć, na prawym kilka malutkich pęcherzyków, endo 4mm.
Ubrałam się. No to zaczynamy rozmowę o kolejnej stymulacji i IUI...
gin- stymulujemy?
ja- tak, i możemy podchodzić do IUI jeszcze w tym cyklu?
- pewnie nawet dobrze byłoby próbować od razu
- cieszę się :)
- stymulowaliśmy Lamettą?
- tak, i chciałabym wrócić do Clo...
- też tak myślę
- i chciałabym by znów było więcej niż 2 pęcherzyki
- ale tym razem mieliśmy 2 i były ładne
- i się nie udało, ja ten mniejszy od razu skreśliłam, a po odstawieniu Lametty jakoś zwolniły tempo wzrostu. Poza tym przy Clo owulację miałam ok 18dc czyli tak jak mam bez stymulacji więc i organizm chyba lepiej przygotowany...
- oczywiście :)

Widziałam ze cieszy się współpracujemy i mam swoje zdanie i "pomagam" Mu.
Dostałam Clo - od dziś przez 5 dni 2 tabletki, później zejść do jednej i 20kwietnia wizyta.

Tak sobie liczyłam i znów wychodzi kiepsko bo owu może być niedz-pon :/ ale spoko, myślimy pozytywnie ;)

Zapytałam gin tak na wszelki wypadek - pomimo pozytywnego nastawienia - jak jest z ivf? ile się czeka? Uśmiechnął się tylko i powiedział że jest za wcześnie na takie myśli i rozmowy bo na razie mamy 1-1 a według badań średnia IUI do sukcesu to 6-7 zabiegów... zaśmiałam się i powiedziałam że tyle to ja nie chcę. Usmiechnął się serdecznie i powiedział "spokojnie" tak jakby chciał powiedzieć że tyle nie będzie potrzebne ;)

Mąż przyjechał po mnie i jakie było pierwsze pytanie?
"i co możemy podchodzić jeszcze w tym miesiącu?"
póżniej - "dostałaś leki?"
następnie - "te co ostatnio czy te pierwsze?"
i na koniec - "kupiłaś od razu?"

Wszystko co najważniejsze ;)
A nie... na koniec powiedział że Ovitrelle kupimy od razu w aptece Invimedu, żeby mi znów nie przyszło do głowy kupować gdzieś indziej - ostatnio zapłaciłam 50zł bo chciałam u siebie na wsi w "taniej" aptece...

Po obiedzie mężuś otworzył winko, miał napić się ze mną ale wychlałam wszystko sama hahahaha
aaagaaatka chyba jestem gorsza niż Twój małżonek ;)

Wczoraj jak byłam u Taty coś mnie tknęło i wzięłam swój różaniec... czasem czuję że zwyczajnie potrzebuję tego...

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 10 kwietnia 2015, 13:07

Badanie progesteronu na wlasna reke przyniosly efekty - wlasnie dostalam rezultat: 7,3 ng/mL.
Zglupialam juz zupelnie, bo norma laboratoryjna dla fazy lutealnej wynosi 1,2 - 15,9 (wg. mojego laboratorium) - czyli dokladnie w polowie jestem. Poszukalam na necie i wg. rzadowych wytycznych tutaj progesteron powinien wynosic w fazie lutealnej 5-25 ng/mL. Nigdzie nie mam podanej wytycznej dla 7-8 dpo, ale chyba moge z cala stanowczoscia stwierdzic, ze progesteron nie powala na kolana? No ale czemu ta temperatura mi przyrasta, moje wykresy sa raczej dobre (czasem tempka wolno przyrasta - ale nie zawsze)... Niczego juz nie rozumiem. Jesli te owulacje sa faktycznie gorszej jakosci - albo, co jeszcze bardziej zdumiewajace, ich nie ma - to z czego to wynika, jak pozostale wartosci pozostalych hormonow sa w miare ok?

Czytalam juz wczesniej, ze w Polsce ginekolodzy z reguly przyjmuja, ze progesteron 7dpo powinien byc wyzszy niz 15 jednostek, a juz na pewno wyzszy niz 10...

Dziewczyny, czy mowili cos na ten temat Wasi lekarze? Slyszalyscie cos moze na ten temat? Jesli tak - to bardzo prosze o informacje.

---
U nas dzis ma byc 19 stopni :) Piekny, sloneczny dzien. Przesylam promienie sloneczne w szczegolnosci do tych dziewczyn, ktorym brakuje witaminy D :P Szkoda tylko, ze jutro zmiana pogody i deszcz... Ale coz, bede sadzic kwiatki na balkonie, albo ukladac puzzle :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 kwietnia 2015, 16:05

Dzisiaj można powiedzieć, że już po ptokach.. Ehh zero objawów, temp w dół. Brak nadziei, smutek.
By chodz troszkę odreagować poszłam z moim królisiem na spacerek pod blok by się troszkę wylatał. Cieplutko , świeże powietrze troszkę pomogło na humorek.
Coraz bardziej wydaje mi się, że nie jest mi dane być mamą. Tyle miesięcy starań a tu nadal cisza. Życie jest do d*py. Ciągle pod górkę...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)