JusiaOli Bicie serduszka 14 kwietnia 2015, 12:21

Dziękuje dziewczynki :) :*

Im bliżej czwartku tym bardziej doczekać się nie mogę! Eh... wiem że będzie dobrze, albo względnie dobrze. Musi być! Dzidzia co raz bardziej kopie niż puka, raz częściej raz rzadziej ale codziennie kilka razy. Jak zaczynałam liczyć to z 60-80 wychodziło, choć dawno nie liczyłam... o teraz też kopie chyba wie że o niej piszę :P a i czasem czuje że ma czkawkę :D
Miałam pokazać fotę brzucha, bo w niedziele tak mnie wybiło że hej! Ale nie pokażę bo gdzieś się zgubił dziś brzusio :( i znów jest taki jak był ... waga przekroczyła magiczne 60 i mamy już +3kg od początku ciąży, trza ograniczyć słodycze świąteczne bo 2kg od świąt to trochę dużo :P choć na razie żyje kłamstwem: "zjem wszystkie to nie będzie kusiło" :)

Ciocie prosimy o trzymanie kciuków i modlenie się żeby w czwartek były same dobre wieści! Dziękujemy :*

Wypadki chodzą po ludziach, ale jak się tyle lat człowiek starał o dziecko to przecież jest tak ostrożny, że szans na wypadek wręcz nie ma, a jednak...

Był dzień gdy mąż pojechał do pracy, a ja zostałam z Marysią która od 6 rano non stop płakała. Nic jej nie uspokajało. Zdenerwowana zadzwoniłam do lekarza. Po e-poradzie kazał przyjść do przychodni (to był wrzesień więc jeszcze wszystko jako tako działało). Lekarz nic nie stwierdził, ale powiedział bym podała Małej w razie W Paracetamol lub Ibuprofen w syropach. Miałam oba w domu. Paracetamol jest słabszy więc dawka 4ml, a Ibuprofen silniejszy więc dawka 1 lub 2 ml (już nie pamiętam). W każdym razie oczywiście chcąc podać Paracetamol, pomyliłam butelki i podałam Maryni Ibuprofen w dawc 4ml lekko przekraczając dawkę dobową. 😲😰😱 No więc panika i tel. do przychodni do robić. Na szczęście lekarz odebrał i powiedział że dziecka nie da się tak łatwo zepsuć, więc mam Małą obserwować, w razie czego jechać na SOR, ale powinno być ok.
Było ok. Ufff.

Po drodze zdarzyło mi się w zabawie zderzyć z Marysią głowami. Raz uderzyła główką o ramę naszego łóżka (drewniana). Przytrzasnęłam jej lekko stopkę drzwiami od łazienki, raz mało na nie nie nadepnęła....ech beznadziejna jestem a tylko krzyczę na męża by na dziecko uważał.

Mąż wziął Marysię na ręce jak pracowała przy laptopie. Gdy odszedł od niego zauważyłam że ma guzik od klawiatury w buzi. W ostatniej chwili bo by połknęła.
Ostatnio mąż spędził z Marysią 24h bo ja byłam na wygnaniu (osobna historia) i mimo że go ostrzegałam, że Marysia ma orkisz ekspandowany a ja mam orkisz ekspandowany z miodem by nie pomylił, to oczywiście w nerwach (Marynia strasznie płakała jak mnie nie było już dłużej) dał jej nieopatrznie ten mój z miodem. Później dzwonił do mnie spanikowany że dał dziecku miód (zakazany przez 1 rokiem życia) że mam nadzieję że córki nie zatruł. A ja 10 km od nich i nic nie mogę zrobić. Masakra. Na szczęście chyba tylko strach i mała się cukru najadła. Przynajmniej sobie uświadomiłam że miód to też silny alergen i na razie go odstawiłam ze swojej diety bo Marysia nadal ma problemy z cerą i skóra. Takie niewielkie, ale jednak coś jest na rzeczy. (Dermatolog za tydzień)

To wszystko było nic...
Dzisiaj Marysia mi spadła z łóżka. Naszego, wysokiego łóżka. Odległość od podłogi ponad pół metra 😱😰😭😭😭
Zawsze się zastanawialiśmy jak to jest że ludzie nie potrafią przypilnować dzieci i im spadają one z łóżek itp.🤔
Zawsze powtarzałam że nie wezmę dziecka że sobą do spania bo je zgniotę i może spaść....

No więc, od jakichś kilku tygodni jak Marynia budzi się koło 6 to biorę ja do nas do łóżka i sobie dosypia ze mną na cycu jeszcze z godzinę albo u więcej. Ja wróciłam do poduszki ciążowej (w literę C) i Marynia śpi w niej jak w kokonie obok mnie. Tyle że zamknięta część poduszki jest od strony taty (żeby ten nie zgniótł dziecka). Ale czasami przekładam Marysię na tego cyca od strony zewnętrznej łóżka, czyli otwarta część poduszki. I tak zrobiłam dzisiaj. Zawsze jay obejmuję, ale widocznie nie dzisiaj, a może przysnęłam, może ona się wyślizgnęła pod poduszką, nie wiem ...obudziło mnie takie głuche łupnięcie i patrzę - nie ma dziecka - dziecko twarzą do podłogi na dole.......
😭😭😰😰😰😰😰😭😭😭😭

Porwałam ją z tej podłogi i tulę, ale zaraz oddaję mężowi bo sama się cała trzęsę. Mała płacze, ja płaczę. Mąż ją uspokaja i tak na prawdę płakała chwilkę i się uśmiechnęła.
Spała w śpiworku i chyba ten śpiworek zamortyzował spadek na panele. Chociaż śpiworek Tog 0,5 więc cienizna. Nie wiem, chyba Anioł Stróż ja pilnował bo nosek nie boli, żadnego śladu nie ma. Szybko o wszystkim zapomniała. Ja nie😔

Tzęsę się nadal na samą myśl. Nie wiem jak mogło do tego dojść. Znaczy wiem. Jestem nieodpowiedzialna, rutyna że do tej pory nic się nie stało. Jestem załamana że do tego doszło, że jej niedopilnowałam. Boję się co jeszcze może się stać. Przy tym pomyleniu leków tak się nie denerwowałam, ale tu. No matka kretynka. Koniec z coosleeepingiem!

Mąż przeczytał wszelkie objawy przy wstrząsie mózgu, ale wychodzi na to że nic się nie stało. Jeszcze będziemy Małą obserwować, ale mam nadzieję że Matka Boża miała ją w swojej opiece jak ja zawiodłam.
Czuje się fatalnie, że mogłam zrobić przez nieuwagę krzywdę dziecku. I to głuche stuknięcie bezwładnego ciałka i podłogę. Koszmar. Chyba nigdy tego nie wybiję z głowy😔




Terraska Czekamy na pisklaczka :) 14 kwietnia 2015, 13:18

Lekarka przepisala mi progesteron (jeden juz zaaplikowalam dowcipnie), powiedziala, ze poki co nic nie moze stwierdzic, bo zarodek jest zbyt maly - ale na USG wg niej sam jajowod wygladal w porzadku, nie bylo tez krwi w brzuchu. Znalazla cialko zolte, powiedziala ze wg. niej wszystko wyglada ok i nie ma podstaw do zalozenia, ze to ciaza pozamaciczna.

Bole brzucha nie ustepuja, czuje sie jak w czasie miesiaczki... W zasadzie to normalnie pewnie wlasnie bym ja miala. Sluz jest lekko podbarwiony, ale nie jest to zywa krew. Raczej jasny, brazowawo - jasnoczerwony. Z tym jednym, nieszczesnym, krwiaczkiem ciemnoczerwonym.

Teraz jest mi duszno, zaczyna bolec glowa (moze to wina braku kofeiny, postanowilam dzis calkowicie odstawic kawe...). Wrocilam do pracy - mam tyle na glowie, ze nie wiem jak sie z tym wyrobie. Kompletnie zreszta nie umiem sie skupic na pracy... Caly czas mysle co sie stanie... Ech. Tak bym chciala, zeby sie udalo. Zebym kiedys mogla przytulic ta kropeczke, i rozczulic sie jak to bylo w ciazy... Tylko czy to sie kiedykolwiek uda?

Dzis oficjalnie dostałam @

dziękuje wszytskim:)

zapisałam sie do immunologa..zobaczymy co ona powie:)

Magic Niemożliwe 14 kwietnia 2015, 14:09

Dziękuję kochane :)
straaaaasznie mnie wkurza to jak mi pieprzą, że może jednak chłopak :) w nosie mam chłopaków :) teraz ma być Lilianka i już! :D i własnie sama sobie sie dziwię, że jakiś czas temu przeżywałam, że będzie dziewczynka. Teraz życia nie wyobrażam sobie bez córeczki :) a miło mi, że ktos lubi czytac te moje pierdolamento ;P dziękuje Wam :) :* <3

Arsenka nie mówię, że to jest czyjaś wina. Po prostu źle odczytałaś to co napisałam.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 kwietnia 2015, 14:12

Mała Mi 2020 Ciągłe staranie 15 stycznia 2021, 13:03

Cześć kochane znowu się trochę niepokoje okres spoźnia mi się już 10 dni, od niedzieli leczę infekcje zęba i biorę antybiotyk jaki przepisał mi dentysta. Oczywiście w niedzielę przed wizytą która była pilnie potrzebna zrobiłam test ciążowy ale okazało się że jest ujemny, fakt że robiłam go w południe ale to chyba nie ma znaczenia. Zastanawiam się czy okres może mi się spóźniać przez te informacje czy może ze względu na antybiotyk. Może któraś z was już tak miała kiedyś...

Alicja83 Strach 14 kwietnia 2015, 14:59

14 kwietnia ,

wczoraj rozpoczelam 19 tydzien, troche nie rozny od 18 tygodnia - mam sie zdrowo, moze tylko przytylam ale to napewno wina slodyczy. Do lekaza wybieram sie 27 kwietnia, troche wczesniej niz bylo planowane. Postanowilam ze udamy sie na maly urlop, taki przedluzony weekend - coby troche odpoczac. W ostatnich dniach nie proznowalam, zakupilam wozek z wanna i nosidelkiem maxi cosi. Ten wozek jest wprawdzie uzywany ale naprawde w swietnym stanie.

Oprocz tego moj maz poinformowal swoich kolegow i kolezanki w pracy o naszej ciazy, wszytscy sie tak strasznie ucieszyli i gratulowali mu caly dzien. U mnie w pracy az tak fajnie nie bedzie - troche szkoda no ale. Kazda firma jest inna.

Nieraz sie tak zastanawiam dlaczego my kobiety mamy tak pod gorke. Przeciez to wkoncu nie moja wina ze jako kobieta moge rodzic a facet nie. Ah te stereotypy:)

Jeszcze troche i uciekam do domu, zrobie jakies zakupy, potem cos odzywczego do zjedzenia i wyloze sie na balkonie troche pogody uzyc.

Mam tylko nadzieje ze nie usmaze sie w samochodzie niestety nie mam klimatyzacji:(

27 dc i 11 dpo. Temp znowu pnie się w górę, a ja czuję się jakoś inaczej. Rano na papierze pojawiły się dwie niteczki krwi. Może implantacja?
Czekam do poniedziałku i robię test.

Patrzeć na pulsujący i skaczący brzuch raz w lewo,raz w prawo to najpieknieszy widok na ziemi..
Moje Miłości .. <3

zouza Jak zaciążyć i nie zwariować .. ? 14 kwietnia 2015, 15:01

Kiedy kolejna osoba się pyta - czy a może już COŚ a ja że NIE !!! i kolejne: nie myśl, WYLUZUJ !! i jak słyszę to wyluzuj to dostaje kurwicy ..

Co prawda znam przypadki osób które po bardzo długich bojach zaciążyły akurat w momencie zaprzestania starań - ale to są PRZYPADKI. Mogło się tak stać nie dlatego że akurat wyluzowali przecież ..

Poza tym - jeśli ma się jakiekolwiek problemy - to jak [??!] jeśli trzeba TAK CHOLERNIE uważać. Przecież jak wytargam M. zaraz po @ to nie dość że nic mu nie zostanie to nie bedzie mógł akurat w czasie kiedy powinien. To po pierwsze. Po drugie nie każda ma owu w czasie standardowym, jeśli ją zaskoczy w 2x dniu cyklu albo zaraz po @ ?

No to chyba trzeba sprawdzać .. testami, nie ? A jak się już sprawdza tzn. że ma się to w tyle głowy że jednak się starasz ..

A jak Ci dobija do 31 lat i chcesz mieć dwójkę i masz problem z choćby jednym, to co ?? kurwa mam luzować do pięćdziesiątki ??

Nie mówię tu też o skrajnych przypadkach siedzących na ovu 24h / dobę, zaznaczających każdy możliwy objaw, płaczących gdy suma <100 .. niezwracających w ogóle na nic uwagi. Takim to radzę trzepnąć się po twarzy i ogarnąć się w końcu.

Moje hormony czuję robią w organizmie spustoszenie. Tajfun jakiś czy inny cyklon. Mieszają tak że po ketonalu i tabl. p/bólowych zwykłych łeb mnie tak napindala że ledwo widzę na oczy.

9h w pracy, czas zwijać manatki ..

Mamax Walka o Bobo. 14 kwietnia 2015, 15:02

No i jestesmy znowu w de a swieta tak wspaniale szybko minely. Prezenty od kroliczka bardzo fajne. Obrzarstwo mega wielkie, towarzystwo super i mysli zeby tak bylo zawsze...Dla Maximilianka najwazniejsza byla ta wiejska swoboda, koty, psy, swinie, krowy a co najwazniejsze traktory i towarzystwo dzieci...Pierwsza w pelni swiadoma wyprawa tak mu sie podobala ze nie chcial wracac i bez placzu sie nie obylo. Ale obiecalismy mu ze w sierpniu znowu tam pojedzemy....
A teraz szara rzeczywistosc i dzien jak co dzien. Dla Maxia przedszkole, dom, karate i plac zabaw. Dla mnie sprzatanie, gotowanie, prasowanie i zajmowanie sie Juliankiem a dla meza praca. No ale coz takie jest zycie. Wazne ze jestesmy razem :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 kwietnia 2015, 15:04

Adelo Pozwól mi chociaż mieć marzenia.. 14 kwietnia 2015, 15:07

I oto cała prawda o mnie.. :) już zmieniam myślenie, nastawienie i widzę różnicę, coraz mniej lęków i obaw, po prostu zaczynam żyć! Endorfinami wspomogę się przez LDN, Seratonina chyba zaczyna działać, a dopamina, no cóż i na nią przyjdzie czas, jak będę w ciąży ;)

https://www.youtube.com/watch?v=CIMb4zBD2nk

Uff co to był za stresujący dzień..Od rana byłam tak zdenerwowana że biegunki dostałam..
NA szczęście na strachu się skończyło i jest wspaniale <3

Kropuś rośnie i pięknie bije serduszko <3 Dostaliśmy skierowanie na pierwsze badania :D

A to nasza kruszynka sprzęt kiepski ale widać <3 <3
Rośnij dalej pięknie żabko <3 <3

f0332f1baa64fb26med.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 kwietnia 2015, 16:02

ku końcowi zbliża się 2 cykl z ziółkami... Efektu w postaci ciąży brak ale myślę że ogólnie zioła dobrze na mnie wpłynęły, jestem mniej nerwowa teraz... no cóż innego wyjścia niema skoro natura nie chce sama to trzeba ją wspomóc. Czekam z niecierpliwością do 9 czerwca... Mam nadzieję że dr Zygler mi pomoże-Nam pomoże...

gabi544 moja historia 15 kwietnia 2015, 11:26

Ale paskudny dzień u mnie. Zimno, szaro, ponuro...
Miałam wczoraj zrobić wpis, ale sen mnie zmorzył zaraz po powrocie od endokrynologa, około godziny 20. ;)
Siedzę sobie ja wczoraj w domu - a tutaj telefon dzwoni, z agencji pracy, że w moim mieście poszukują do supermarketu TESCO pracowników na dział odzieżowy. Pani bardzo miła, pyta czy jestem zainteresowana. Ha! Oczywiście że tak, tyle czekałam na jakikolwiek telefon. Co prawda to tylko umowa zlecenie, i stawka nieduża, bo 7 zl/h, ale dla mnie lepsze to niż siedzenie non stop w domu.
Dziś o 10 była rozmowa rekrytacyjna.
Przyszłam ja i trzy inne kobiecinki. Jedna od razu weszła, a my we trzy stałyśmy i rozmawiałyśmy. Dowiedziałam się, że obydwu paniom coś nie odpowiadało w ofercie - jedna miała za daleko, żeby dojeżdzać na 6, drugiej nie pasowały godziny - fajnie, myślę, przynajmniej mniejsza konkurencja...
Więc zostałam tylko ja i ta pierwsza. Poszłam, pogadałam z panem od rekrutacji, w sumie nieźle było, tylko trochę mu nie pasowało że tego doświadczenia w Polsce nie mam - po maturze zaraz pojechałam za granicę, wróciłam dopiero jak dowiedziałam się o ciąży.
No ale cóż, mam czekać na telefon, a jeśli się nie odezwie to zaczynamy wszystko od początku...

Byłam wczoraj też u nowego endokrynologa - pierwsza wizyta, byłam strasznie ciekawa, czy te wszystkie opinie w internecie na jego temat to prawda - i mogę z czystym sumieniem je potwiedzić.
Bardzo miły straszy Pan, z wielkim szacunkiem do pacjenta. :) Pokazałam mu wyniki, obejrzał, odpowiedział na każde moje pytanie, zrobił USG tarczycy i dostałam 50 euthyroxu, bo w dzień byłam jeszcze śpiąca na tej mniejszej dawce. Kontrola za 4 miesiące u niego - za dwa zrobić sobie TSH i sprawdzić, jak reaguje na tą dawkę. Na usg wyszła, że mam małą objętość tarczycy - tylko 7 ml, gdzie powinno być ok.20 (tak mi mówił). Hashimoto nie stwirdził.
Bardzo fajnie odniósł się do mojego pytania - jakie właściwie powinno być TSH przy staraniach o ciążę, bo słyszałam tyle różnych wersji - mówił, że przyjmuje się 1 do 1,5. Ale on, jako specjalista od leczenia niepłodności związanej z chorobami tarczycy, zaleca kobietom w wieku rozrodczym, a w szczególności po poronieniu, jak miało miejsce u mnie, oscylować w granicach 0,4 do 0,8 max, a w ciąży do 2,5.
Wyszłam naprawdę zadowolona, a wizyta u niego wyniosła mnie 120 zł, ze względu na USG - bez tego badania koszt wizyty to 60 zł. Naprawdę lepiej nie mogłam trafić.
A wychodząc od niego jeszcze wstał i ukłonił się w moją stronę ;) Prawdziwy dżentelmen... :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 kwietnia 2015, 11:28

Hmmm jest mi zimno bola mnie migdalki:( ja nie chce byc chora...wtpilam juz teraful jeszcze zrobie sobie herbatke z syropem moze cos pomoze :( a tak sie cieszylam ze odwiedze znowu malenstwo ajak mi mie przejdzie to nici z tego :/ jestem niepocieszona:(

Mam nowe postanowienie( ciekawe jak dlugo uda sie w nim wytrwac) otoz ni bede sie juz nakrecac robic testow owulacyjnych odliczac dni do@ i robic testow ciazowych. Nic z tych rzeczy dam sobie kilka miesiecy moze tak do 6 jak nic sie nie uda to zglosze sie do kliniki leczenia nieplodnosci...boje sie strasznie ale mam nadzieje i wierze z calego serca ze nie bedzie to konieczne :)

Nie wiem po co ale jakiś czas temu zapytałam wujka Google o "inseminacja a kościół"...

Wszyscy znają zdanie kleru na temat in vitro ale czy znacie ich zdanie na temat inseminacji? Zawsze myślałam że w IUI nie widzą "ręki szatana" ale nie :/


"Dla jasności chciałbym tylko podać, że są trzy sposoby sztucznej inseminacji:

1) Sztuczne unasiennianie w ścisłym znaczeniu, czyli bez współżycia małżonków (absolutnie niegodziwe),

2) Sztuczne unasiennienie w znaczeniu szerokim, czyli przesunięcie nasienia do jamy macicy przez męża lub lekarza po współżyciu małżonków (dopuszczalne, choć niektórzy moraliści mają zastrzeżenia),

3) Sztuczne unasiennienie w najszerszym znaczeniu, polegające na umożliwieniu wędrówki plemnikom w prawidłowym akcie małżeńskim przez zastosowanie odpowiednich przyrządów medycznych (moralnie dobre).

Ks. Tomasz Stroynowski"



Jak dla mnie wersja 2 jest nie do przyjęcia a tu szok - dopuszczalna? poważnie? pytali chociaż jedną kobietę czy jest to godne/moralne i dopuszczalne dla niej?
3 wersji z kolei nie jestem w stanie sobie wyobrazić. no bo jak, co, gdzie? Że co lejek w szyjkę macicy wstawiają?


********************************

Według kleru
Pobieranie nasienia męża poza stosunkiem przez masturbację, aspirację z najądrzy lub polucję jest niegodziwe, gdyż rozdziela rodzicielstwo od współżycia.


Jedyną metodą którą KK ze spokojem popiera to naprotechnologia. Ale czy w tej metodzie nie bada się nasienia mężczyzny? No bada się - więc jak się ten materiał pobiera do badań?

********************************

Ksiądz pisze:
Chcę równierz włączyć się do dyskusji o problemie bezdzietności księdza i właśnie jako ksiądz powiedzieć, że nie podzielam w pełni Pani zdania. Oczywiście ma Pani rację, że to jest trochę inna sytuacja, kobieta pragnie być matką i z racji od niej zupełnie niezależnych nie może. Zostaje zmuszona do pogodzenia się, przyjęcia takiej sytuacji trochę sprzecznej z jej stanem małżeńskim. Dobrowolne wyrzeczenie się rodziny to nieco inna sytuacja, ale to nie znaczy, że ból jest inny.

Czy tylko ja chcę głośno krzyknąć - te bóle w ogóle się nie równają!

********************************

Na koniec wypowiada się lekarz i jakaś kobieta. Stawiają oni te same pytania i są zaciekawieni tym samym co ja tutaj piszę - niestety pozostały bez odpowiedzi :(

Jak pogodzić mój powrót do Boga i modlitwy z tym co za chwilę nastąpi ponownie i co jest sprzeczne z KK?


źródło:
http://mateusz.pl/pow/011119.htm

MiK@ Drugi dziobek 14 kwietnia 2015, 17:29

Już miesiąc temu nie dopinałam moich jeansów, ale kiedy zielone rurki stają się za ciasne to czas na pierwsze ubrania ciążowe:) Dziś doszły 2 pary jeansów, pierwszy raz kupowałam spodnie przez internet bo na mnie zawsze ciężko dobrać, a tu pasują idealnie. Super leżą i mają fajną gumkę na brzuszek, który ślicznie rośnie:) Jestem na początku 4 miesiąca a mam już widoczną piłeczkę. Zawsze byłam szczupła więc łatwo u mnie zauważyć nawet 4 miesięczną ciążę :) A maluszek rośnie zgodnie z tygodniami ciąży. Oby tak dalej. W piątek chcę zadzwonić umówić się na USG genetyczne. PS: Przy ostatnim USG był mój Mąż, ależ był szczęśliwy widząc machającą rączkę naszego maleństwa <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 kwietnia 2015, 17:30

Anuszka Dopóki od­dycham, mam nadzieję. 14 kwietnia 2015, 17:33

Dzięki dziewczyny za miłe słowa :) wasze wsparcie jest bezcenne :) I mam dla was dobre wiadomości! Otóż byłam w szpitalu, rozmawiałam z panią z laboratorium mikrobiologicznego. Powiedziała że mój wynik jest ujemny czyli nie mam ureaplasmy, czyli jestem zdrowa, czyli mogę rozpocząć procedurę :D Oczywiście powtórzyłam wynik zobaczymy co będzie ale to dopiero w czwartek... No i jeszcze do końca nie skaczemy z radości bo albo pan doktorek przeczytał mojego emaila pobieżnie i odpisał na odczep się kobieto albo stwierdził że można mnie jeszcze na dodatkową kasę skroić... no bo wiadomo więcej schorzeń więcej wizyt większy dochód kliniki... Przykre to że tylko czekają żeby wypompować z nas pieniądze, kiedyś myślałam że pracują tam ludzie z powołaniem którzy chcą zbawiać świat i pomagać takim jak my ale czym więcej czytam artykułów związanych z leczeniem w klinikach jestem coraz bardziej przerażona. Nie mówię że wszędzie i wszyscy ale trzeba mieć się na baczność bo bezpłodność jest świetnym narzędziem do robienia pieniędzy. A większość starających się kobiet jest tak zdesperowana że odda wszystko za marzenia.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)