Tata próbował złapać szeroki uśmiech córeczki, ale córeczka ani myśli współpracować :D
00a9fcf368f5dbe9med.jpg

więc tak...27 dc..temperatura trochę w dół..nie nastraja to optymistycznie..no trudno..
odebrałam wynik progesteronu, no wynik nie powala..

Progesteron 15,96 ng/ml - norma faza lutealna (3,25 - 38,63)
tak więc trochę mniej niż w połowie normy.

objawów żadnych.


Moje drogie koleżanki z dumą prezentuję moje Kochane Dzieciaczki
( miało być jedno upragnione a jest dwoje ukochanych :D) Mąż się popłakał jak zobaczył 2 maluszki a ja się histerycznie roześmiałam <lol>


Zdjęcie robione w 5t4d więc zarodeczków miniaturkowych prawie nie widać, ale Pan doktor mówi że ciąża rozwija się prawidłowo !!!:)I że za dwa tygodnie zobaczymy zarodeczki z serduszkami :D :D :D

Pęcherzyk ciążowy z Dzidziusiem nr 1 ma 12 mm a z Dzidziusiem nr 2 - 10,04 mm
W obu prawidłowe ciałka żółtkowe.
Wyniki bety, progesteronu jak to doktorek określił " znakomite " tsh opanowane:):)więc jesteśmy spokojniejsi :)


Kocham Was moje Dwa Serduszka, rośnijcie duże i zdrowe:-* :-* Nasze następne spotkanie 8 maja. Nie mogę się już doczekać :D :D :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 17:14

Magic Niemożliwe 27 kwietnia 2015, 21:10

Chciałabym zrobić jakiś optymistyczny wpis ale nie mam nawet nic optymistycznego do przekazania :((
Chciałabym zrobić wpis o nowym rozpoczętym tygodniu a mianowicie 39., ale nasza mądrość i chęć zrobienia wszystkiego jak najlepiej pokrzyżowała mi plany :( nie będzie zdjęcia, bo od soboty jesteśmy w szpitalu... a wszystko zaczęło się od wizyty u nowego lekarza w celu " zapoznania się". Jacy mi byliśmy głupi i naiwni, myśleliśmy, że to dobry pomysł a nasze życiowe przejścia i doświadczenia poszły w las.. byliśmy na wizycie w sobote, drugi raz u dr Siergieja ale poprzednia wizyta była bez usg. Tą mieliśmy z usg. Dr mi sprawdził wypis z IP, bo w minionął środe nie czułam ruchòw Małej. Więc odrazu IP. Ale okazało się, że mam skurcze 80-100% co 6-7min więc nieregularne. Ogólnie ok, Mała się ruszała, ale ja nie czułam nic no może poza 3 ruchami...w sobote pokazuje opis z wizyty i lekarz robi badanie, szyjka 15mm i miękka, ale nadal zamknięta. Potem usg... i tu się zaczyna.Robi przepływy bo zwaracam mu uwagę, że obawiam się o owinięcie pępowiną ale Malutka jak mamusia nie lubie być podduszana ;):* ale zrobił przepływy w tętniczy w głòwce i coś mu niepasowało. Potem mierzenie wód płodowych...też jakieś cyrki. Zaczynałam się stresować. Powiedziałbym udała się na IP di szpitala, w którym chcemy rodzić on wypisze skierowanie. Super myśle. Nic tak mnie nie rajcuje jak szpital no może poza porodówką. Pojechaliśmy tego samego dnia i to był największy błąd. Bo nie ma nic gorszego jak weeekend w szpitalu. Ale ok. Spanikowaliśmy przyznaje się bez bicia. Na ip poszło już błsykawicznie...ale może skopiuje to co napisałam moim majòwką, bo serio uszło ze mnie życie :((
"Melduje sie ale po OBCHODZIE znow mi lzy leca. Opowiem od poczatku.
Od soboty jestesmy na patologii ciazy podejrzenie malowodzia i zlych przeplywow. Panie na IP szybko mnie ogarnely i zrobili usg. Potwierdzenie tylko zlych przeplywow, wody w dolnej granicy tak jak i przeplywy. Przejecie na oddzial. Przedzielili nam sale dwuosobowa gdzie lezala juz jedna laska. Ogolnie bardzo rozmowna i szybko nawiazalysmy nic porozumienia. KTG wykazuje jakies tam skurcze. Pobrali mi znowu gbs,krew i mocz. Po czym wiadomo jak to weekend w szpitalu interesowali sie tylko ktg i tyle a tej dziewczynie co ze mna lezala Agnieszce probowali wywolac rozwarcie szyjki-byla juz tydzien po terminie. W niedziele na noc zalozyli jej balonik ktory mogli sami sobie w d**e wsadzic bo jej nic nie pomoglo-ogolnie zero gotowosci do porodu. Mnie kolo 24 polaczyli pod ktg i cos bylo nie tak bo tetno Malej wahalo sie miedzy 168 a 173. Z przerazeniem na to patrzylam. Przyszla okropna polozna Helga i powiedziala ze zapis jest niepokojacy wiec przedluzamy. Juz usypialam a ta wpada odpina ktg i nakazuje mi udac sie na usg. Zaspana zrobilam jak chciala. Na usg pani doktor oznamia minimalna ilosc wod plodowych i skierowala nas na indukcje porodu. Zbadala ginekologicznie i nie wiem czy to byly wody czy moj pecherz ale sikalam przed usg-Helga nakazala-ale byla spora plama na papierze na fotelu. Zalozyly mi wenflon i pobraly wznow kerw-Helga mi to robila i nie dosc ze boli mnie zgiecie w rece to ten je***y wenflon mnie boli  ze mam ochote odgryzc sobie reke! Helga nakazala spakowaniw rzeczy i zostawienie toreb przy lozku a potem na gore na sale przedporodowa gdzie od prawie 1 do 8 mialam non stop ktg nawet siku nue moglam pojsc tylko w basen. Lezalam i wzijalam sie z bolu bo tak mnie krzyzowe lapaly i dol brzucha ze myslalam ze wyjde z siebie. Poprosilam polozna o mozliwosc siku bo nie wytrzymam. A ona ze do nie odepnie mnie i tylko basen zostaje. Ok. Sikalam tyle ze z przerazeniem mowie ze to chyba wody bo ax rsk mi sie nie chcialo. A jednak nie. To mocz. I dalej ktg z przerwami kiedy musialam zmieniac pozycje bo tak mnie bolalo. Przeszla lekarka ktora mnie skierowaka na indukcje i mowi ze skurcze jakies sa gotowosc do porodu znikoma. Szyjka 15mm i zamknieta. Troche sie wkurwilam bo ten bol wyzwalam takie odczucia ze prawie oszalalam. Obserwujemy. Rano przyprowadzili 3 laski z patologi, w tym moja sasiadke z pokoju  mysle o kurcze to razem urodzimy. Wymienilysmy sie nr tel bo okazalo sie ze jest z Pruszkowa. Napisalam jej smsa ze jestem na sali przedporodowej. Cala noc sluchalam jak laski sie dra ale placz wyzwalaly mialki noworodkow. Mysle ze ja niebawwm to uslysze...poinformowalam meza co sie z nami dzieje ale dopiero rano odczytal. Obchod i diagnoza. Nie ma zadnych zlych przeplywow ani malowodzia. Po nocy gdzue spalam z 2 h bylam tak wyczerpana ze nawet nie chcialo mi sie nic komentowac i z sali przedporodowe abarot na patologie...i tu mi puscily nerwy jak najszybciej weszlam do pokoju zatrzasnelam drzwi i sie rozplakalam... mozecie uznac ze zwariowala albo ze oni wiedza co robia. Ale kurwa w jednej chwili decyzja o indukcji bo Mala jest zagrozona a potem co??? Nagla zmiana? A raczej nowa zmiana i nowy plan na nas...beczalam do przyjazdu meza a byl dopiero po 13... jak mnie zobaczyl w tym stanie i ten moj urywany glos zeby mnie stad zabral sprawial ze mu serce pekalo...powiwdzialam ze wyjde stas chocby na wlasne zyczenie bo oni nas wykoncza...ze lepiej jak w domu dosiedze do terminu niz tu...bo zaczela mnie przerazliwie bolec glowa, mam mdlosci nie moge jesc i to maja byc super wwrunki dla nas? Mowie do meza ze zazadam dwoch opcji od lekarza albo nas wypuszczaja albo indukuja bo jak ja mam tu siedziec i oszalec to podziekuje. Ale oczywiscie wieczoremy obchod to chyba jaks kpina i pani mi mowi czy cos mi dolega mowie ze tak, chce wyjsc do domu a ona do mnie ze jak na wlasne zadanie to moge i juz ale jakby cos sie stalo to nie biora odpowiedzialnosci a na ten temat dopiero rano...i siedze i znowu rycze z bezsilosci. Noe chce hyscie zrozunialy mnie zle ze ja xhce za wszelka cene urodzic ale kiedy oznajiomo mi ze indukujemy to kurwa nawet nie tyle ze sie cieszylam ale balam o Mala, ze musi byc zle skoro chca wywolac porod. Kazdy lekarz mnie badal i mowi no mozemy rodzic 38 tygodni skonczonych to luz ale kurwa mnie trzymaja pod ktg ktore zawsze jest skwitowane"bardzo ladny zapis" no to kurwa ja dziekuje za brak mozliwosci normalnego funkcjonowania slyszec ze wszystko jest ok ale ani nie wtpuszcza ani nie indukuja. Nawet przez chwile naszla mnie mysl zeby sie wypisac na wlasne zadanie ale stwierdzilam ze poczekam juz do rana i jak kolejny patolog i bedzie makaron na uszy nawijal to sie spakuje i wyjde. Bo to oni mi szkoda dostarczajac mi skrajnie roznych informacji a cholera wie co jutro wymysla!Moze ze rodze! O w zyciu. Powiedzialam jesli istnieje realne zagrozenie ze cos sie dziejr a nie ze cos moze sie stax bo stac to sie moze...wezme siekiereni kogos zabije bo mi siedzenie tu od 3 dni wali na dekiel...
Ehh przepraszam ale musialam to wyrzycic. Pewnie mnie zlinczujecie ze jie licze sie z Lika a to oba jest najwazniejsza ale dla jej dobra wlasnie nie chce juz tu siedziec tym bardziej ze nic sie nie dzieje...
Na koniec mojego dlugiego opowiadania dodam ze moja kolezanka Agnieszka urodzila,po podaniu pierw kroplowki,potem odeszly wody i leciala na swoich skurczach nie wiem dokladnie co sie stalo ale koniec koncow miala cc.
Ide spac bo mi glowa peka czuje sie jakbym miala kaca i nie mogla z nim nic zrobic ( poza tym bardzo doskwiera mi rozlaka z mezem... docrnilam to zr moglam kazdego wieczore sie obok niego klasc i rano budzic...i znowu rycze...w jakas depresje wpadne"
Troche to chaotyczne, ale wciąż mi łzy lecą i czuje się bezsilna...rozerwana.
Jedyne co mnie trzyma przy życiu to nie to, że mi robią to śmieszne ktg 4 razy dziennie bo ja czuje Małą ale to, że jest z nią dobrze, że nie zagraża jej nic. Choć teraz przez te nerwy to i ona jest nerwowa...eh. Jutro podejmuje decyzje. Wychodzimy. Bo niczemu to siedzenie tu nie służy.
Taki lipny wpis zrobię, ale zupełnie bez jakiegoś zaangażowania czy z uczuciem.. po prostu oddaje mój aktualny stan psychiczny, w ktòrym teraz się znajduję.
Kochana Lilianko...jesteś dla mnie całym światem ♡♡ tylko Ty się dla nas liczysz :*

Jestem po histeroskopii, zdiagnozowano u mnie przegrodę macicy 2/3 długości, grubość przegrody 5 mm.
AMH 9,06 ng/ml - chyba wskazuje na PCOS
W pozostałych badaniach nic konkretnego nie wyszło.
Czas na powrót do nowego gin - Pani Prof.

Myślę, że stoimy przed decyzją czy próbować z przegrodą czy usunąć przegrodę i próbować po operacji.
Ale chcę jeszcze posłuchać co powie lekarz.

Jedyna pozytywna rzecz, to że przy histeroskopii nie wyszło nic dodatkowego.

Wczoraj odebraliśmy naszego psiaka od teściowej - aż się rozpłakałam tak się za nią stęskniłam te 4 dni :D Ja nie wiem co to będzie z dzieckiem kiedyś, skoro tak emocjonalnie podchodzę do psa :D

OF wyznaczyło @ na dzisiaj, ale jeszcze jej nie ma, tempka mikroskopijnie urosła, ale to i tak za mało, żeby wierzyć w sukces :) Chciałabym, żeby @ przyszła w miarę normalnie, a nie za 3 tygodnie. Nie mogę doczekać się monitoringu. Tak prawdę powiedziawszy nie spodziewam się cudów na kiju, a właściwie spodziewam się braku pęcherzyków, ale to już coś nowego! Postęp diagnozowania i leczenia :)

Śluz nadal taki kremowo - wodnisty i bardzo go dużo. To chyba ten Inofem tak wpływa, bo wcześniej tak nie miałam. Noc przespałam tragicznie wręcz, same koszmary, budzenie co godzinę i trudności z zaśnięciem. Jak się obudziłam o 1 to leżałam do 2:30, żeby zasnąć. A mój Jacuś w najlepsze chrapał :D A zazwyczaj to on ma problem ze snem :D

Jak @ się nie pojawi do jutra to chyba zrobię sikanego... Wyczuwam jedną, tłustą krechę, ale dla świętego spokoju lepiej zrobić :)

Mamax Walka o Bobo. 27 kwietnia 2015, 21:32

Caly wczorajszy dzien po tym wydarzeniu bylam rozbita. A wczoraj przeczytalismy w gazecie artykul o tym wydarzeniu. Ten bandyta ze tak powiem to 35- letni psychol. Najpierw pobil matke potem dusil jej kolezanke a nastepnie uderzyl sasiadke. Na koniec zaatakowal starsza 70- cioletnia pania ktora przejezdzala kolo jego posesji rowerem a na koniec skatowal tego 74- letniego starszego emeryta ktory wybiegl tej pani na pomoc. On jest w szpitalu w stanie krytycznym. Ja widzialam tylko te dwa ostatnie pobica i to tez na szczescie nie dokladnie bo jak wczesniej pisalam stalo tam auto ktore wszystko zaslonilo. Tak ze ciosow nie widzialam jedynie krzyki...Niestety mysle ze Maximilian pomimo ze nic nie widzial bo siedzial na takiej hustawce w koszu odwrocony tylem to jednak wsżystko slyszal bo w pewnym momencie sie zainteresowal sytuacja. Co prawda wtedy bylo juz praktycznie po wszystkim ale jednak pytal i przezywal przyjazd policji, pogotowia. Bylismy z mezem tak tym wydarzeniem wstrzasnieci ze nawet do glowy nam nie przyszlo porozmawiac z synkiem, jakos mu ta sytuacje wytlumaczyc dopiero jak synek zle przespal nocke uswiadomilismy sobie ze to przezywal...

No ale zeby bylo nam malo to na domiar tego wszystkiego wczoraj wieczorem gdy usypialam Maximilianka sasiad bil sasiadke. Mloda kbieta strasznie krzyczala bo arabsku ( nie wiem czy wolala pomocy czy co) a ten lal ja solidnie i na bank walil jej glowa o podloge. Tak ze tez ja kuedys pewnie zatlucze...Synek oczywiscie wszystko slyszal i pytal mnie co sie dzieje. I co robic w tej sytuacji? Jak mu to wytlumaczyc? Wzywac policje? Tylko za nim ta przyjedzie to juz jest po wszystkm. A z turasami i arabami lepiej nie zaczynac...Boze co za czasy. Gdzie ja mieszkam :-( Niby taka spokjna, dobra dzielnica a coraz czesciej cos sie na niej dzieje bo niestety coraz wiecej choloty sie tu sprowadza. I jak tu wychowywac i chronic przed brutalnymi scenami dzieci :-(


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 kwietnia 2015, 21:34

Angelike Mam to gdzieś... ;) 28 kwietnia 2015, 00:10

Mam !!!! :D
Nie było tak całkiem słodko-pierdząco bo ten mój lekarz to nie z takich. Wali prosto z mostu. No ale jak człowiek pod ścianą to nagnie się do wszystkiego, byłam gotowa błagać na kolanach ;) ale się obyło.
Pytam się go "czy mogę się jakoś zrewanżować?". Byłam gotowa mu zapłacić, kupić flaszkę, cukierki hehe co tam kto lubi :P
Odpowiada "Może się Pani zrewanżować... (uśmiech) - przyjść do mnie w ciąży"
:D :D :D

Jutro wyślę im to zaświadczonko :D
Boję się nadmiernie cieszyć :) Boję się spłoszyć szczęście... ;)

ps. Po tych anty które teraz biorę mdli mnie, niby jestem głodna ale jak cos zaczynam jeść to rośnie mi w ustach. Ale zupełnie mi to nie przeszkadza :D

18dc..ciągle brak skoku..ciągle śluz płodny...no niemożliwe tyle dni...

no mega wkurw!!!!! Mezu prl spadla pieknie w miesiac z 93 na 30 a u mnie po trzech tyg brania bromka skoczyla z 33 na 41,5!!! boje sie ze lekarka zabroni do ivf podejsc w najblizszym cyklu jak to badziewie mam takie wysokie pomimo lekow....:(


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 kwietnia 2015, 07:38

NATULKA Co ma być to będzie. Czekamy... 28 kwietnia 2015, 08:27

Dziewczyny, właśnie leżę sobie w łóżku i czuje pod pępkiem takie jakby wypchnięcie, a za chwilę znowu. To musi być to <3 W niedziele lężąc w wannie, po drugiej stronie pod pępkiem poczułam to samo, ale tylko raz.

a oto mój brzuszek. 19 tydzień, 45% za nami.
(chciałam napisać "mój nieco odstający już brzuszek", ale patrząc na zdjęcia z poprzednich tygodni... yyyy nie urósł. Wtedy w Zoo to chyba od jedzenia mi się wypchnął :P )

ipod3p.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 kwietnia 2015, 08:47

Efa83 Człowiek planuje, Pan Bóg krzyżuje 28 kwietnia 2015, 08:33

Kochane staraczki z Rzeszowa i okolic!
Na razie znam osobiście tylko 6, ale każda z nas może powiedzieć coś o swojej walce i długiej drodze do dziecka. Niektórym się już udało, niektóre czekają i walczą dalej.
Chcę Wam powiedzieć, że NA PODKARPACIU NIE JESTEŚCIE SAME!!!
Dlatego zapraszam na pierwsze, organizacyjne spotkanie GRUPY WSPARCIA, które odbędzie się 08.05. 2015 (piątek) o godzinie 18.00 na rzeszowskim rynku, przy studni. Ja i moja druga koleżanka będziemy czekać na Was trzymając czasopismo "Chcemy być rodzicami".
A po co tworzymy coś takiego, wyjaśniam cytując z nr 7 tej gazety:
"Grupę wsparcia mogą tworzyć rodzice, samotne matki, wszyscy, którzy potrzebują pomocy w swoich zmaganiach z codziennymi trudnościami. Jej główną funkcją jest danie każdemu z uczestników możliwości podzielenia się swoimi uczuciami, doświadczeniami, problemami. Główną i największą wartością grupy są sami uczestnicy. Dzięki rozmowie mogą oni czerpać z siebie nawzajem, pokazując sobie na co w życiu mają wpływ i co mogą zmienić oraz od kogo to zależy. U podstawy tej formy pomagania leży założenie, że człowiekowi najlepiej mogą pomóc ludzie znajdujący się w podobnej sytuacji".

Jeśli ktoś jest zainteresowany takim spotkaniem, to może napisać też do mnie. Podam więcej szczegółów i pomysłów związanych z grupą!!!

Pozdrawiam!!

Magda lena Notebook 28 kwietnia 2015, 08:44

Nowy cykl (17), nowe starania, nowe marzenia <3

Nie udało się i tym razem.
Nowy cykl spisuję na bezciążowy od początku.
Dni płodne - mąż wyjeżdża. Ja już wracam po urlopie do pracy, także nie ma opcji żebym pojechała z nim w trasę. Powiedział, że nawet na 2h przejazdem wpadnie na serduszkowanie. Okaże się... hyh

Od tego cyklu próbuję znaleźć pozytywne strony tego, że nie będę jeszcze w ciąży :)
1. lato. Kocham się słońce i się opalać. Jestem z nad morza. Morze to moja miłość.
2. lubię alkohol :) Uwielbiam dobre drinki, a w latko zimne piwko.
3. jazda na rowerze. Rower to moja druga miłość, zaraz po morzu.
4. kawa. Jestem uzależniona od kofeiny!

I tych 4 punktów się trzymam :)
AMEN.

Zakupiłam nowy sprzęt do mierzenia tempki. Także zaczynamy zaraz po małpie. OF zaznaczyło mi dni płodne od 11 do 13 dc. Owulkę mam raczej między 11 a 12dc. Także myślę, że dni płodne zaczną się już ok 8dc.

A dziś pada deszcz i jest paskudna pogoda! Super! Lubię też taką :) tym bardziej, że małpa daje o sobie znać :( ałłł

Ściskam.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 kwietnia 2015, 09:43

Marida Nadzieja nadziei... 28 kwietnia 2015, 13:46

No i po krzyku.... znowu załamka.... fałszywy alarm;(
z piątku na sobotę @.... a już miałam nadzieje że nam wyszło...
W poniedziałek miałam wizytę u gin, zrobiła usg ale wszystko w porządku, żadnych torbieli, ani narośli. Dostałam skierowanie na prolaktynę a mężowi witaminki. I co? Starać się dalej i się nie przejmować...
Łatwo się mówi ale gorzej z wykonaniem...

Czy ja się w końcu doczekam???

Brzuszek rośnie, mała rośnie, rosną mi również od 4 dni ósemki (masakra). Robi się coraz ładniej na świecie, aż się chce wychodzić na długie spacery, rozłożyć kocyk na trawie i łapać słońce, aczkolwiek po wczorajszym 3h łapaniu słońca mam spieczony dekolt i kark- dotknąć się nie mogę :P

Kilka dni temu odebrałam kostium kąpielowy model brzuchaty wieloryb i wybieram się na basen. Mam zamiar od tego tygodnia chodzić regularnie ale nie wiem jak to będzie z moim samozaparciem :D

II trymestr jest fajny, dolegliwości prawie żadnych (czasem bóle głowy) energii całkiem sporo, brzuch nie za duży ale widoczny na tyle, żeby mi załatwić miejsce w tramwaju albo obsłużenie bez kolejki. Żyć nie umierać :P

Za chwile moja kolej jestem trzecia w kolejce. Denerwuje sie. Oby tylko wszystko sie udalo i obym zaraz zaszla w ciaze tak bardzo tego pragne. Musialam otworzyc okno jest mi tak goraco. Nic nie moge jesc od wczoraj jestem taka glodna....ale mam swoj cel - chce zostac mama !

10dc wczoraj na teście ovu braklo drugiej kreski a myslalam ze będzie ciemniejsza ;/

justi87 Pragnienie dzidziuśka :) 28 kwietnia 2015, 10:17

Jutro mamy juz 4 tygodnie.Ostatnio Adaś wiele wycierpial, w piątek tydz temu musieliśmy jechać do szpitala na testy krwi na zoltaczke jako ze minęły 2 tyg a Adaś był dalej żółty. COS strasznego. Doktorka wredna nie mogła pobrać aż 4 fiolek tylko jedna i klojac 2 razy, straszne dla rodziców w rączkę dłoń z góry głęboko w zyle igła. Zawołała doktora i ten bez problemu pobrał 3 brakujące fiolki.mało tego w niedziele zabrało nas pogotowie, Adas był ospaly nie chciał jeść tylko spał kupy nie mógł zrobić no i gorączka 38.1 i znowu tyle samo krwi pobranej założony wenflon na rączkę na antybiotyki i co najgorsze z kregoslupa pobierali do badan płyn,podejrzewali sepsa i na wyniki badania czekaliśmy 48 godz okazało się ze wszystko ok ale antybiotyk podają bo jakaś infekcja.w nocy w szpitalu obudziłam się a Adaś takie bardzo ciepłe czolko miał, dzwonie po pielęgniarkę żeby mu zmierzyć temp. A tu 39.4. Płakałam, był taki biedny osłabiony po tych badaniach cały dzień spał i się nie budzil,na szczęście na drugi dzień już wrócił do siebie,.po 2 dniach w nocy jak przyszly podać antybiotyk okazało się ze trzeba od nowa założyć nowy wenflon bo się osunal. Czekać na doktora.od 1:30 w nocy jak miał być antybiotyk podany tak o 12 w południe przyszedł obchod lekarzy.juz wtedy widząc ze bez antybiotyku od godz 18 poprzedniego dnia temp w normie chcąc zaoszczędzić bólu dziecku chciałam iść do domu ale przekonali mnie żeby zostać 5 dni na antybiotykach tylko nie rozumiem skoro wszystkie badania wyszły w porządku.no wiec o 14 kolejne klocie. Byłam z moja mama przy tym i obydwie plakalysmy.jeszcze ja od soboty zapalenie cycka.czerwony twardy bolacy.ze zranione brodawki żółta wydzielina i odciagalm pokarm ale nie było czasu.dostałam antybiotyk ale nie brałam szkoda mi było truc dziecko skoro ono dostawali 2 silne antybiotyki.następnego dnia wpisali nas do domu.jakbym wiedziała to już we wtorek byśmy pojechali.na szczęście w tym czasie była u nas moja mama i siostra z córeczka to pomogła we wszystkim. Obiady, dom wysprzatany. Pranie prasowanie i pomoc pod każdym względem.kocham moja wspaniała rodzinkę!Adasiek rośnie ładnie musimy się ratować butelka bo ten cycek chory dopiero od kilku dni w obrotach a w zdrowym tez nie za wiele pokarmu.jeszcze używamy silikonowych nakładek na sutki bo bez tego ani rusz.nie zdawałam sobie sprawy ze karmienie piersią to będzie taka męka w moim wydaniu...

Releaseme Walka o JUNIORA 28 kwietnia 2015, 10:36

Odebrałam wyniki. Nie ma szały, bo prolaktyna żyje sobie swoim życiem.

badania w 3dc

FSH 5,28
f. pęcherz. 3,5-12,5
f. owulac. 4,7-21,5
f. lutealna 1,7-7,7
po przekwitaniu: 25,8-134,8

LH 4,98
f. pęcherz. 2,4-12,6
f. owulac. 14,-95,6
f. lutealna 1,0-11,4
po przekwitaniu: 7,7-58,5

Estradiol 38,91
f. pęcherz. 16,2-313
f. owulac. 41,0-323
f. lutealna 10,9-346

Progesteron 0,64
f. pęcherz. 0,2-1,5
f. owulac. 0,8-3,0
f. lutealna 1,7-27
po przekwitaniu: 0,1-0,8

PROLAKTYNA 47,84

zapisuję, żeby pamiętać i mieć pod ręką.
nie chce mi się pracować!


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 maja 2015, 10:35

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)