Angelike Mam to gdzieś... ;) 29 kwietnia 2015, 17:13

Zapomniałam napisać o, w sumie najważniejszej i najciekawszej rzeczy, jaka mnie dziś spotkała.
Zobaczyłam na własne oczy tygrysa.
Albo niedźwiedzia polarnego.
Albo pandę.
Obojętnie, zwał jak zwał - po prostu przedstawiciela wymarłego gatunku.
Przychodzi dziś do mnie klient, młodziutki, malutki, bardzo fajny, sympatyczny, szczery chłopaczek, codzienna zwykła sprawa. Przygotowuję mu dokumenty. W miedzy czasie wyskakuje prezio, nudzi się ostatnimi czasy w swoim pokoju (bo ile można grać w tego cholernego pasjansa) to zagląda do mojego "pokoju" zrobić obczajto, zamieniają parę słów z chłopaczkiem, nie słuchałam o czym.
Chłopaczek do niego: "Niech pan zobaczy"
Po czym mój prezes do niego "Noo, widać że w tych jajach jest moc, sąsiad nie musi poprawiać, hahaha". Na te słowa podnoszę wzrok. Jakie znowu "jaja" na litosć boską? Mój prezio klepie go po plecach i ucieka do siebie, dostrzegam fragment zdjęcia usg pośród innych papierzysk które w rączce ściskał chłopaczek. Szczena mi opada.
Prezio poszedł to chłopaczek zaczął gadać ze mną. Mówi, że jego dziewczyna jest w ciąży. Był z kumplem i kumpel się odezwał "No wczoraj się dowiedział to załamany był" hahaha. Ten mój klient do niego "Cicho bądź" i też się śmieje. Mówi, że jeszcze jest w szoku. Że go dziewczyna zaskoczyła. Mówi do niego "Jestem w ciąży"
A on do niej "W czym?"
Normalnie uśmiałam się i zrobiło mi się tak jakoś ciepło na duszy. To miłe widzieć, że jeszcze komuś udają się wpadki, że jeszcze są pary, których ciąża zaskakuje, że jeszcze są tatusiowie przerażeni faktem, co tu teraz zrobić, bo nie ma ślubu, bo mieszkanie nie skończone, co powie rodzina :) hehehehe
Niesamowite. Pogratulowałam mu z całego serca. To naprawdę bardzo fajny chłopaczek, młody, taki szczypioreczek, dobry człowiek :) Powiedziałam mu, żeby się cieszył bo to cudowne szczęście, cudowna nowina. Mówi, że się cieszy, jak już się przespał z tematem i przetrawił to się cieszy :) Ale nadal jest w szoku :)
To takie urocze <3
Małe dzieciątko, znikąd, zupełnie nieoczekiwane, wręcz niepożądane :) Ale na pewno będzie kochane :)
Że też takie historie naprawdę się jeszcze dziś zdarzają, to niesamowite :)

Ps. Mówiłam już że mój szef to burak? ;) "Moc w jajach" .... Boshhhh...


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 kwietnia 2015, 17:15

35 t. 1 d.
Dziś znów zapiszę jak tam u mnie samopoczucie, tak ku pamięci, ale niestety będzie trochę zrzędliwie.
No cóż, pozrzędzić też czasem trzeba:P
Jestem taka zmęczona! teraz! to co będzie po porodzie???
Kładę się spać zmęczona, wstaję zmęczona, całe dnie chodzę zmęczona. Uwiera mnie już wszystko i jest mi niewygodnie. Ciągnie mnie ten ogromny brzuchol, człapię jak pingwin i sapię jak stary morświn.
W ogóle jak wstaję z łóżka na siku (po tysiąc razy na noc) to czuję się jak wielki waleń wyrzucony na brzeg, który nie może dostać się sam z powrotem do wody i tak posapuje i próbuje podskakiwać i trzeba go popchnąć z tyłu...

Hemoglobina mi się poprawiła od tego żelaza, ale nic więcej o nim dobrego powiedzieć nie mogę. Żelazo jak wiadomo powoduje problemy z wypróżnianiem, co z moimi zaparciami i już istniejącymi hemoroidami skutkuje totalną destrukcją i dramatem. Bolesnym, nieprzyjemnym, uciążliwym dramatem.
Znajoma była nacięta w czasie porodu i potem korzystała z takiej poduszki - oponki, z dziurą w środku. I spytała mnie czy będę chciała pożyczyć, na co jej mówię że już chcę! Już takowej pomocy potrzebuję. Więc pożyczyła, i siedzę na tym, ale ulga średnia, raczej tyle że nie jest gorzej.

Mała się wierci baaardzo, coraz częściej wypina się boleśnie dla mnie, wywierca mi dziury od środka, i stękam i jęczę i co chwila serwuję różnorakie "auć!" z niezadowoleniem. Ale jeszcze bardziej jestem niezadowolona jak raz na ruski rok zdarzy jej się zasnąć na dłużej niż pół godziny i się nie rusza. Wtedy to dopiero stres, smutek i badanie stetoskopem (no przecież nie pojadę na ip z czymś takim. Bo co im powiem? że się od pół godziny nie rusza? To mnie wyśmieją. A jak na Zosię to bardzo długo:(...). I wtedy konieczne są poważne Ojca z Córką rozmowy (to zawsze działa!)
I lenia mam ogromnego, jejku jak mi się nie chce gotować! Gary mnie odrzucają brak mi weny, bo i tak po wszystkim mam zgagę:( codziennie. na sprzątanie mieszkania, chyba nie muszę wspominać, w ogóle nie mam sił...
No i te duszności, są wykańczające.
Ostatnie tygodnie w paru słowach to:
brak powietrza! katar, zgaga, sapanie, jęczenie, stękanie, ból pleców, siku, siku, siku, zmęczenie, wielka aktywność w brzuchu, brak apetytu i tycie...
Także jak widać straszliwa się zrzęda zrobiłam. Oj straszliwa.
Z pozytywów - mam najwspanialszego Męża na świecie. Jest aniołem, haruje dla mnie (dla nas) za dwóch, jest taki kochany, cierpliwy i wyrozumiały! A przy tym romantyczny:)
Mam wspaniałą córcię, która jest już dużą i silną dziewczynką. Zdrową.
Mam już prawie całą wyprawkę, jest wózek, łóżeczko, komoda z przewijakiem, sterta ciuszków, laktator, napis z filcu uszyty przeze mnie, kosmetyki, tetry, pampersy, rożek, grzebyk, termometr, wanienka i co tam jeszcze trzeba... Prawie wszystko, zostało parę rzeczy, ale to drobiazgi.
Przyszła wiosna i świeci słońce - uwielbiam!
Tęsknię za moim rodzinnym miastem. Za rodziną. Za przyjaciółmi. Tu mam tylko Męża. No i Zosię. Myślę, że to samotność mnie tak zrzędliwie nastraja.
No nic, głowa do góry!
jakoś to będzie. Musi być.


Dziś wizyta u gin. Pierwszy monitoring cyklu. Pęcherzyków dużo ale drobne, największy w prawym jajniku 11 mm. Od dziś Bromergon na zbicie prolaktyny małymi dawkami. Zobaczymy jak kolejne badania ale być może to jest cały problem, wysoka prolaktyna blokująca owulację. Mamy światełko nadzieji, że teraz może być tylko dobrze.

Dorotek Mój mały świat 29 kwietnia 2015, 17:44

19dc

oficjalnie mogę napisać że.... urlop czas zacząć :D ale sie cieszę w końcu sobie odpocznę... w piątek o 4 rano wyjazd więc mnie troszkę nie będzie

jutro oczywiśćie jestem z wami jeszcze wracm za tydzień w sobotę :)

wtedy już będę mogla testowac o ile @ nie przyjdzie


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 kwietnia 2015, 17:44

Presja czasu Nie mam czasu... 29 kwietnia 2015, 17:44

Przedwczoraj wieczorem zrobiłam test Pre-test. Wynik negatywny. Położyłam się spać. Rano patrzę - dwie grube krechy. Zatem zasuwam do apteki po kolejne dwa testy. Po południu znów testuję. Greenmed test niezmiennie negatywny. Pre-test druga kreska ledwie widoczna po godzinie. Dziś również test. Pre-test z porannego moczu druga kreska bladoróżowa, ale widoczna po trzech godzinach. Greenmed test przed chwilą niezmiennie negatywny. Rano zrobiłam betę. Wyniki jutro. Od wczoraj bolą mnie piersi jakbym karmiła, a nigdy wcześniej podczas cyklu nie czułam, że mam piersi:) Dziś biegunka:D

Mimi1990 Czekajac na cud... 5 maja 2015, 10:40

72 dni 71,3 kg 29t5d

Tylko tyle pozostalo do spotkania z moja kruszynka :)
U mnie wszystko oki, brzuch dalej swedzi ale juz mam wieksza kontrole nad nim :P
Karnet na silownie sie skonczyl, wiec kupilam karnet z 10 wejsciowkami na basen. Mysle ze juz nie bede chodzila na silownie, teraz robi sie coraz ,ladniej to bede spacerowala i chodzila z buta na basen.
poza tym na wadze dzis 71,3kg czyli po malutku w gore idzie takze mamy na koncie + 6 kg. Wzmożonego apetytu tez nie mam, to dobrze bo w miare rozsadnie jem. Chodz w weekend zdarzylo sie zgrzeszyc :P
KOchane milego dnia buziaki :)

22 dc

Wczoraj okazało się jak przyszłam do pracy za koleżankę na 3 h że jutro czyli dzisiaj mam wolne :)

Zapomniałam że zamieniałam się. Ale skoro już przyjechałam i zostawaliśmy na noc u teściowej to postanowiłam że zadzwonię do innej koleżanki i powiem żeby przyszła na 14 :) Będę mieć ok 20h nadgodzin :) dodatkowa kasa się przyda :)

A co robię teraz ? Leżę bo namieszałam i zmuliło mnie. Zachciało mi się maczug kechupowych :) Kupiłam wracając z pracy. Dobrze że wysiadałam wcześniej bo znowu bym nie zdarzyła do WC.
Po czipsikach zjadłam oscypka :) No i zupka jarzynowa mojej mamy :) Teraz tylko wodę moge pić.

Jak szłam do domu i gadałam z mężem to miałam ochotę na pizzę, ale teraz bym nie zjadła. Ale za 2 godzinki mogę już mieć :)

Aaaa :D śnił mi się mój były :/ nie wiem czemu, nawet o nim nie myślałam. Jeszcze że był u mnie w domu, byliśmy sami, przytulał się do mnie, pocałował ale go odepchnęłam i powiedziałam że nie mogę bo mam męża którego kocham. Usłyszałam że Ł. z mamą przyjechali, ale szli piwnicą a on wyszedł. Ja się przebudziłam.

No i naszła mnie chcica, ale chyba 2 w nocy :D więc tylko się przytuliłam do męża. Za to dziś mu nie odpuszczę. Pytam go jakie plany na dziś mamy? Na to on że ostatnia kolejka ekstraklasy i 8 meczy naraz. Tłumaczy mi "no wiesz będzie 8 okienek i będą przeskakiwać, gdzie tam bramka będzie jakaś". No ja wiem wiem, ale mówię tak "a w dziewiątym okienku będę ja z gołą dupą". Na co słyszę w słuchawce "Że coooo? A no to to okienko będzie dominować i ciągle będzie dzyń dzyń ( jak jest gol to jest dzwięk)" Zobaczymy co z tego wyjdzie bo narazie boli dół brzucha i odbija mi sie wczorajszymi śledziami :) trzeba było nie mieszać z jogurtem bananowym i kapuśniaczkiem :)

A dzisiaj muszę się jeszcze napić coś gazowanego. Może piwko? Somersby blackberry :)

P.S. Temperaturko rośnij!! Plissss :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 kwietnia 2015, 18:37

2 dzień cyklu.
@ trwa. Nic fajnego ;/
Brzuch mnie boli.

Od tego cyklu zaczęłam brać olej z wiesiołka.
Zobaczymy może akurat się uda.. :)

Dzisiaj od rana cała w nerwach chodziłam.. Na dodatek w pracy Szef się nade mną znęcał !
Może nie dosłownie ale cały czas o coś się czepiał.. Masakra.!

Dzisiaj dopiero 2 dc a ja juz czekam za owulacją i za wynikiem czy się udało czy znowu nie ! ;/
Cały czas mam nadzieje ale cały czas mnie zawodzi...

Właśnie w tv oglądam jak ojciec zgwałcił dwu letnią córke.
NO POPROSTU ZABIĆ TAKICH LUDZI !!!!!!!!
Aż łezka się kręci w oku.

....

Zioła w ciąży: majeranek

Napar z majeranku (1 łyżeczka na szklankę wrzątku) łagodzi ciążowe nudności. Jeśli nie lubisz pić ziół, możesz po prostu z jadać płaską łyżeczkę majeranku. Dodatkowo łagodzi kaszel i katar - sprawdziłam DZIAŁA !!!

Smakuje nieźle - jak oczywiście na napar z majeranku


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 kwietnia 2015, 19:30

Dziwne to jest wszystko. Nie mamy żadnego mrozaczka. Zastanawiam się cały czas jak to jest możliwe. W 3 dobie zostawiliśmy w klinice 5 zarodków, a tu nie ma żadnego. Pękło mi serce.
Wczoraj wieczorem odstawiłam leki, a teraz już mam plamienie. Trochę szybko. Zastanawiam się czy podchodzić jeszcze raz, czy dać już sobie spokój. Może mały nie powinien mieć rodzeństwa...
Poprosiłam o kontakt panią zajmującą się programem w klinice. Zorientuje się na kiedy teraz są terminy.

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 7 maja 2015, 13:29

7t (6t6d)

Slyszalyscie kiedys o genetycznym tescie NIFTY?
Lekarka kazala mi sie zastanowic podczas wizyty, czy chce tylko tradycyjne badania, USG itp. (w wiekszosci pokrywane z tutejszej kasy chorych) czy doplacic 500 EUR i zrobic w 11tc badanie NIFTY na obecnosc trisomii genetycznych i innych wad plodu. Wiecej o tym tescie tutaj:

http://www.poradnikzdrowie.pl/ciaza-i-macierzynstwo/zdrowie-dziecka/test-nifty-nieinwazyjne-badanie-prenatalne-na-czym-polega-ile-kosztuje_41530.html

Zastanawiam sie czy warto ten test zrobic - jednak jest to dla nas dosc spora kwota. Ponoc koszt badania jest tak duzy, bo szpital wysyla probke krwi do Chin i tam jest analizowana przy uzyciu genetycznych separatorow. Czy ktoras z Was zdecydowala sie na to badanie? Dodatkowym atutem jest to, ze do wyniku dolaczaja plec dziecka. Mozna odrobine wczesniej zobaczyc, czy to chlopczyk czy dziewczynka...

Moj S chcialby je zrobic, jak to okreslil "nie ma co oszczedzac na dziecku". A tu tez nie do konca chodzi o srodki finansowe (ktore moznaby inaczej zagospodarowac, np. na jakies ladne lozeczko...), a takze o to, ze jesli wyjdzie mi wysokie prawdopodobienstwo, ze moje dziecko ma zespol Turnera, albo Downa... to co ja wtedy zrobie? Nie wyobrazam sobie przeciez go teraz usunac (a chyba w wiekszosci po to ludzie robia te testy??)...

Zreszta im dluzej tu jestem, tym bardziej mysle, ze tutaj w Luksemburgu ciaza czy dziecko sie nie licza w ciagu pierwszych kilku miesiecy. Aborcja jest na porzadku dziennym. Pamietam, jak w szoku bylam gdy moj S zadzwonil z prosba o wizyte gdyz jego kobieta jest w ciazy. Pani recepcjonistka zadala pierwsze pytanie: "Chce zatrzymac czy usunac?". Potem ten brak mozliwosci uzyskania L4 w ciazy, bo to nie stan chorobowy, brak monitoringow... A gdy sa problemy z nieplodnoscia - motto lekarzy w Luxie: masz problem z zajsciem - zrob sobie in vitro. 4 proby sa za darmo, a jak maz (tak jak moj przyszly :) ) pracuje dla UE, to nawet 9 prob. Kiedys myslalam, ze to dobrze, bo jak nam sie nie uda naturalnie, to jest jeszcze i ta opcja, i to tyle prob ;) Ale wiecie co - przemyslalam wszystko na spokojnie i cale to ich podejscie wydaje mi sie malo etyczne, wszystko stoi na glowie. Naturalnie nie pomoga zajsc, bo czasochlonne to jest i malo skuteczne, lepiej od razu zabieg. A jak sie uda, to mecz sie i pracuj do 7 miesiaca, plac na kase chorych... A moze to ja zbyt "polska" jestem? ;)

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 29 kwietnia 2015, 19:44

Wiedziałam, wiedziałam, wiedziałam, normalnie czułam! Chociaż byłam spokojna... a teraz zaczęłam bluźnić :/

Na lewym jajniku jest torbiel, która blokuje wzrost pęcherzyków na prawym. Przez dwa dni urosły tyle, że nic. Z 7,3mm na 8,3mm. Jak się już psychicznie oswoiłam i nastawiłam na inseminację, to najprawdopodobniej jej nie będzie. Dlaczego tak jest?? Czy to jakiś znak, czy coś, żeby za to się nie zabierać. Sama nie wiem. Nigdy wcześniej, od tego momentu co się podglądam, nie miałam żadnej torbieli, skąd się wzięła teraz. Poniedziałek prawdę powie, kolejny podgląd, kolejne badanie estradiolu. Dzisiejszy wynik - 93,75 pg/ml.

Z lekka się podłamałam... no żesz...!! :|

Aaa... i jeszcze zepsuł się mój stary zasłużony laptop, pewnie nie będzie opłacało się go naprawiać. Moja 8letnia Toshiba pójdzie na złom. Teraz piszę z mężowskiego małego wypierdka i mylę się nawet z literkami... ehh... trzeba będzie się do tego przyzwyczaić. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma...


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 kwietnia 2015, 19:48

Madlen88 czy w końcu się doczekam? :-) 29 kwietnia 2015, 19:45

Dziś 9dpo, chciałabym aby ten cykl zakończył się zielonym kropkiem :-) tak,wiem lepiej się nie nastawiać i spokojnie poczekać do dnia miesiączki. Ale czy któraś z nas kiedykolwiek tak zrobiła? Domyślam się ze to niemożliwe,każdego dnia myślimy o tym kiedy nadejdzie ten dzień i zobaczymy 2 tłuste krechy,od momentu kiedy wstajemy,aż do momentu kiedy kładziemy się spać,mam nadzieję że dla wszystkich Was nadejdzie ten upragniony dzień jak najszybciej <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 kwietnia 2015, 19:45

sikorka@ Taka tam pisanina.... 29 kwietnia 2015, 19:56

Mialam czekac do czwartku z badaniami ale nie wytrzymalam I poszlam wczoraj, znow nie za bardzo moglam spac. dzis rano dzownilam chyba ze 3 razy..musza myslec ze jestem nienormalna..ale..
beta: 5583
progesterone : 147,3w nmol/l czyli po przeliczeniu 46,22 ng/ml
Kolejny krok milowy, teraz tylko na usg czekac, bede miec chyba 12 maja.
Zostawilam sobie na oknie w lazience moj test ciazowy..jak ide na siu siu to sobie na niego patrze..tak tylko zeby mi sie wbilo do glowy ze jestem w ciazy..I ze bedzie dobrze!!!!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 maja 2015, 11:32

Czas szybko mija. Dziś już 4 tygodnie jak Dominiś jest na świecie <3 i jak jest na OITN...z jednej strony szybko minęły te 4 tygodnie a z drugiej "wolno" - bo chciałoby się by nadszedł już ten dzień kiedy Maluszka zabierzemy do domu...jednak trzeba czekać.

Wiele zdarzeń uczy mnie cierpliwości: najpierw czekanie na to by zajść w upragnioną ciążę, później czekanie z wizyty na wizytę, oczekiwanie na poród...a teraz oczekiwania na informacje o stanie zdrowia Dominika i oczekiwanie na ten dzień kiedy będzie w domku - ale dam radę !! Nie poddam się..chociaż są dni kiedy mam ochotę się poddać jednak szybko dochodzę do siebie i wiem, że muszę być twarda..dla SYNKA !!!

Dziś jak zwykle wybrałam się do Maluszka popołudniu i jak weszłam do sali w której leży doznałam szoku :O :O Najpierw myślałam, że Dominika gdzieś przewieźli...ale taka szybko oglądam ten inkubator (cieplarkę) i szukam karteczki z danymi dziecka czy to mój syn, patrzę i jest moje nazwisko..dodam, że ten szok był bardzo pozytywny..a dlaczego?? Zobaczcie same :)

an-29F2e04F2e2014F20F2dF20mamF204F20tygodnieF20F3aF29F20-000000ffffffxxxxxx20002-2-2-204-purple026.gif

I tak zaskoczyłem mamę <3 <3

20r0dts.jpg

Dominik bez CEPAP-u był od godziny 9 rano a ja u Niego byłam kilka minut po 14. Pani położna mówiła, że trzeba dzieciaczki ćwiczyć bo czasem tak się przyzwyczajają do wspomagania, że nigdy się nie uwolnią od tych maszyn :P No i mówiła, że Dominik radzi sobie dobrze i jest z Niego dumna <3 Chociaż wiadomo nie ma co szaleć bo jak się Mały zmęczy to może wrócić pod CEPAP.

A ja i tak jestem z Niego mega DUMNA !!!!!!!!
A jaka to radość zobaczyć swoje dziecko bez tych wszystkich rurek i kabli.

A tak Dominik zwiedza cieplarkę :P

jjo6qd.jpg

No i oczywiście nie obyło się bez przytylasków :) A dziś tuliliśmy się prawie 1,5h <3 <3 I kiedy tak tuliłam Maluszka bez tych wszystkich rurek, kabli - aż chciało mi się płakać, oczywiście z RADOŚCI !! <3
Nasze Serduszko KOCHANE <3

rm5tzr.jpg

Jeśli chodzi o czas jaki Dominik spędził oddychając samodzielnie to na pewno z 8h. Bo położna mówiła, że odłączyła Go o 9 a My wychodziliśmy od Niego po 17. Dzielny Maluszek :)
Ogólnie stan Dominika jest stabilny. Mleczka dostaje 8x22ml i wszystko ładnie toleruje <3 nie ma już takich problemów z kupką :) i brzuszek też był dziś mniej wzdęty i pani położna mówiła, że możliwe iż to CEPAP tak wzdymał Maluszkowi brzuszek. Mleczko Maluch cały czas dostaje jeszcze sondą. Dominik zrobił się też bardziej "ruchliwy" :) nie jest już taki ospały. Jedyne co obserwuje jeszcze Jego lekarka prowadząca to kolor skórki bo Mały cały czas jest "marmurkowy" - dokładnie nie wiadomo od czego i jak się to nie zmieni to lekarka ma zlecić jakieś dodatkowe badania.
A waga Dominika to 1148g - z dnia 26.04.br.

Najważniejsze, że Synuś idzie do przodu !! <3 <3 <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 kwietnia 2015, 20:16

nie wiem co mam myslec wczoraj na monitoringu w lewym jajniku bylo 15 pecherzykow po 8mm a w prawym 18mm jakby nie pekniety z zeszlego cyklu, Gin powiedziala ze organizm sie zachowuje jak przy policystycznych jajnikach ale ja mialam tyle razy hormony robione i wszyskobylo w normie. Zobaczymy co sie bedzie dzialo w czwartek, kazala mi spr cukie itp. no nic nie moge sie doczekac w czwartku dodam ze meza nasienie jest az za dobre. smiala sie gin:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 maja 2015, 11:19

14 dzień cyklu - 44 dzień drugiej Nowenny Pompejańskiej
51,6 kg
ciśnienie: 93/52
tętno: 81

test owulacyjny - negatywny

No i gdzie ta owulacja? Hmm? :)

M. jutro idzie do dentysty - w tej kwestii jest 100% facetem! Już wpada w panikę, że dentystka czyha na jego życie :P

Jeszcze tylko jutro do pracy i weekend! Ta myśl sprawia, że od razu poprawia się humor!

____________
1 śniadanie: Chleb razowy z żółtym serem, papryką, pieczonym indykiem, pomidorem, rzodkiewką i kiełkami
2 śniadanie: Serek wiejski, wafle ryżowe z wiesiołkiem i jabłko
3 śniadanie: Chleb razowy z białym serem, papryką, pieczonym indykiem, pomidorem, rzodkiewką i kiełkami
Obiad: Filet z kurczaka, kasza bulgur i domowe ogórki konserwowe
Kolacja: Banan + migdały

Ewela0313 lottery ticket 29 kwietnia 2015, 21:49

ostatni dzien 14 tygodnia czyli 13+6
Dawno mie tu nie bylo.Moze inaczej, czytalam co u kogo i gdzie, ale jakos nie mialam weny do napisania paru slow. Jakas taka pustka i niepewnosc mnie ogarnela. Nie wiem sama dlaczego, moze dlatego ,ze dowiedzialam sie o tragicznej smierci dziewczyny , ktora znalam . Nie poradzila sobie z wlasnym zyciem a samotosc i zbieg przykrych wydarzen w jej zyciu spowodowal, ze nie nie widziala dalszego sensu swojej egzystencji ;( W niedziele odbyla sie msza zanim odesla prochy do Polski, ale nie poszlam. Balam sie,ze moje emocje spowoduja, ze bede caly ten czas wyla.
Hormony daja o sobie znak, wyje jak zawodowa placzka.ehhhh
No ale teraz troche o moim samopoczuciu. No coz, niby lepiej , ale moje dziecie w bardzo dobitny sposob daje znaki,ze jest glodne. Gdy nie zjem, potem robi mi sie niedobrze a czasem jeszcze boli glowa . Tak wiec jem dosc czesto, ale male ilosci. Moja porcja obiadowa mam wrazenie ze zmniejszyla sie o polowe. waga tez bez zmian, ale mam tu i tam wiec jakos tym sie nie przejmuje.
W sobote usg ,zeby ustalic plec i juz nasz dzidzius nie bedzie ono , tylko ona albo on :)
Oczywiscie mam nadzieje, ze nie bedzie uparte i bedzie chcialo nam pokazac kim jest.
Ciesze sie podwojnie, bo bedzie okazja, zeby popatrzc jak fika koziolki i ze wszystko jest na swoim miejscu


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 kwietnia 2015, 21:51

15 dzień cyklu - 45 dzień drugiej Nowenny Pompejańskiej
51,6 kg
obwód brzucha na wysokości pępka: 69 cm
obwód uda: 50 cm
ciśnienie: 123/43
tętno: 87

test owulacyjny - POZYTYWNY!

Wczorajszy wieczór był potworny! Chyba się czymś zatrułam, bo potwornie bolał mnie żołądek. A dziś rano nie poszłam do pracy. Rano ciśnienie było wręcz zabójcze, a ja miałam mega zawroty głowy. Na szczęście w ciągu dnia przeszło i teraz jest już bardzo dobrze. M. został ze mną w domu. Kochanego mam męża!

____________
1 śniadanie: Chleb razowy z pomidorem i szczypiorkiem
2 śniadanie: Wafle ryżowe z wiesiołkiem
Obiad: Zupa porowa z mięsem mielonym
Podwieczorek: Ciasteczka owsiane
Kolacja: Jabłko + migdały

Coraz bardziej żyje w przekonaniu że On nie chce dziecka.
Kiedy go pytam kiedy pójdzie na badania to albo unika tematu ale zaczyna się wojna.
Moje wyniki są wszystkie zadowalające a on cały czas mi narzuca że to moja wina że nie mamy.

Ja mam dosyć, ja wysiadam psychicznie i emocjonalnie ..
Dłużej tak nie mogę , czekam stanowczo za długo.
Mam już głupie myśli..

DO SZCZĘŚCIA BRAKUJE MI TYLKO CIEBIE MALEŃSTWO !!!!
Boże błagam, prosze....

Maryjo, Matko Jezusa!
Pod swoim sercem nosiłaś Zbawiciela świata.
Dzięki łasce Ojca naszego w niebiosach poznałaś,
czym jest radość i ból macierzyństwa.
Znasz moje imię. Znasz moją udrękę i smutek.
Z ukochanym małżonkiem nie możemy doczekać
się upragnionego dzieciątka.
Wierzę, że dziecko przychodzi na świat,
dlatego że tego chce Bóg.
Dlatego z głęboką wiarą i ufnością
błagam Cię o wyproszenie u
Stwórcy łaski macierzyństwa.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)