Boze po 3 latach poraz pierwszy zobaczylam na tescie II kreski:) jestem w szoku...i taka szczesliwa 
Dziś byliśmy w żłobku. Mały zacznie tam uczęszczać z końcem lipca. Żłobek jak bardzo ładny i mój synek był zachwycony. Ale pan od razu nam powiedział, że będą go uczyć pić ze szklanki i załatwiać potrzeby do nocniczka. My póki co nie próbowaliśmy tego.
7t (6t3d)
Dalszy ciag lekkiego pobolewania brzucha i piersi. Mam nadzieje, ze to tylko swiadczy o rosnacej macicy
I wiecie co - dalej nie mam mdlosci, ale sobie uswiadomilam, ze od paru dni czuje sie jak w chorobie lokomocyjnej. Moze to sa takie bardzo delikatne mdlosci? Sama nie wiem...
Wydaje mi sie, ze odrobinke przytylam, tak jakby uwypuklil mi sie odrobine brzuch. Powiedzialam o tym rano S, na co on stwierdzil, ze nadal jestem "in a range of perfection"
Pociagnelam temat, pytam co bedzie w 9 miesiacu... a on na to "then you will be in a special range of perfection for pregnant women"
I jak tu takiego slodziaka nie kochac? 
Jutro mamy wizyte u lekarza. Juz sie nie mozemy oboje doczekac.
Tak bym chciala zobaczyc kropeczka w odpowiednim miejscu, w odpowiedniej wielkosci i z bijacym serduszkiem... Jutro o 17h wszystko sie wyjasni
Mam tez nadzieje, ze lekarz bedzie w porzadku - musialam zmienic, bo nie chca mnie juz zapisac do tej od nieplodnosci skoro w ciazy jestem
Mam nadzieje, ze ten nowy tez przepisze mi progesteron, bo tabletek od wczesniejszej ginki wystarczy mi jeszcze na maksimum tydzien - a z moim wynikiem ciezko byloby chyba bez dodatkowej suplementacji... Trzymajcie kciuki, cioteczki
Moja kuzynka świętuje dzisiaj swoje ćwierćwiecze. Mi zostało jeszcze kilka miesięcy, więc spokojnie mogę nawrzucać jej od staruch ;P
Temperatura leci w dół jak ze ślizgawki. I wiecie co? Jakoś się tym całkowicie nie przejmuje, bo nigdy nie czułam się mniej ciążowo niż w tym cyklu. 
Wczoraj Jacek dowalił mi, że wyhodowałam sobie brzuszek. Drań paskudny! ja wiem, że chudnę cały czas, powoli i z rozsądkiem, a nie jak wcześniej kiedy się głodziłam. A on mi śmie wypominać wczorajszą chandrę? Nie powiem, miał rację, że wczoraj mnie trochę poniosło(3 paczki żelków Frugo i dwa lody), ale nie mogłam się opanować!No miałam takiego smaka na słodkie, że szok! Pewnie dlatego, że @ blisko. A on jak wpyla słodkie całymi dniami, to ja mu nic nie mówię. I jeszcze się pyta ile ważę, to mówię zgodnie z prawdą, że 63 kg, a on do mnie " To widzę, że masz tendencję wzrostową" Nosz myślałam, że mnie trafi! Powiedziałam mu tylko, że jak się nie podoba, to niech nie dotyka i, że jak będę chciała to sobie schudnę. A potem się dziwi, że znowu mam schizy i przestaje jeść! Już ja mu pokaże! Nie będzie w domu NIC słodkiego do jedzenia! NIC!
Nie wiem czy to ja mam taki nerwowy charakter, czy mój mąż taką gębę niewyparzoną i nietaktowną. I potem on się dziwi, że mi podłamuje wiarę w siebie i samoocenę.
Ciąża zakończona 4 maja 2015
16dc chyba już po ovu bo tempka wysoko, weekend majowy super blogie lenistwo uskutecznialiśmy:) pogoda piekna, wczoraj wypad nad Zegrze rybka koncert
milo
18t2d
Spokojnie sobie żyjemy
Maleństwo wyczuwalne już praktycznie codziennie i coraz wyraźniej. Na pewno reaguje na chłodne napoje i głośną muzykę. Nie potrafię się jeszcze jakoś zebrać, by zacząć mu czytać, dlatego puszczam głośno muzykę Mozarta dla dzieci z nadzieją, że coś usłyszy 
Na razie nie chcę mówić do Dziecka przez "Ona", ale z drugiej strony nie sądzę, by jej coś jeszcze między nogami wyrosło 
Za 2 tygodnie usg połówkowe 
ps. Nie mam kresy na brzuchu (tylko nieco więcej owłosienia), ale na twarzy mam lekką tzw. ostudę, tzn. środek twarzy jest ciemniejszy jakby bardziej opalony... maskuję to makijażem
Za pierwszym razem myślałam, ze się nie domyłam, ale nie chciało zejść 
"Nie próbuj zmywać ciemnych plamek z nosa, policzków i czoła! To nie są zwykłe plamy - jest to częsta dolegliwość podczas ciąży, zwana ostudą lub „maską ciążową”. Jej powstaniu winne są hormony, które u niektórych kobiet wywołują taki właśnie efekt. "
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 maja 2015, 11:46
Hej kochane
witam was po takim długim poście od belly ale nie miałam czasu postanowiłam cały swój czas poświęcać rodzinie i mojemu maluszkowi jest nadal bardzo grzeczny kochany rośnie bardzo szybciutko i przybiera na wadze co odczuwa moje przed ramię przy bólach brzuszka ale bywa to rzadko i nie jest źle więc nie narzekam cieszę się że tak dobrze dajemy sobie radę jedyne co mnie martwi to lekarze po wyjściu ze szpitala w lutym dostaliśmy skierowania do audiologa okulisty kardiologa i prelukasyjnej poradni i co chwile nam przekładają terminy bo lekarek nie ma to jakaś masakra nie byliśmy jeszcze w żadnej poradni bo co chwilę do nas dzwonią że muszą przełożyć wizytę a Andrzejek ma już 3 miesiące to bardzo nie odpowiedzialne ze strony szpitala no ale co ja mogę tylko czekać
po za tym wszystko się układa mały jest zdrowy zachwycający już stara się przewracać na boki łapie zabawki na brzuszku już chce się czołgać także jestem z niego dumna gaworzy bardzo często i dużo do tego przed wczoraj pierwszy raz roześmiał się na całe gardło co mu się nie zdarzało więc jestem dumna jak paw hihi mamy swoje godziny kąpieli zawsze o 19 i od około 16 do 20 wisi ciągle na cycu nie wiem czy chce się najeść przed snem bo zawsze w tych godzinach latam z cycem na wierzchu i mam tylko po 15 minut spokoju potem noc przesypia mi prawie całą zasypia po 20 potem wstaje godz 1 na jedzonko potem 5 i o 8 potem wstajemy pobawi się trochę i około 9 zasypia na godzinkę i znów bawi się tak do 12 czasem dłużej dzisiaj mu się poprzestawiało bo zasnął o 11 ale może przez brzuszek bo się prężył dostał espumisan i śpi
mogę wam obiecać że postaram się częściej zagląda 

tu byliśmy na urodzinach osiemnastych kuzynki męża
ale nie posiedzieliśmy długo bo małemu się nie podoboło więc wruciłam z nim do domu a mąż z Adasiem zostali 


to jeszcze z chrzcin hihi trochę mam zaległości 

no i mogę ogłośić że zaczynamy zrzucanie zaległych przez 9 miesięcy kilogramów
bo trzeba mieć choć trochę kondycji przy takim maluchu hihi cukier rzucony teraz ćwiczenia trochę intensywniej no i może uda mi się zmotywowac do biegania
więc trzymajcie za mnie kciuki pozdrawiamy was ciocie buziaczki :* :*
28 dc (12 dpo)
Rano temperatura znowu lekko spadła, ale jak postanowiłam to zrobiłam test. Wyszedł oczywiście negatywny. Nie było za wcześnie - jak byłaby ciąża to wyszłaby chcociaż baldziutka kreseczka. Coś tam się pojawiło ale po ilu? Po 4h, poza tym to chyba wgłębienie po miejscu gdzie powinna być II kreska 
Trudno- jak powiedziałam tak zrobiłam. Nie załamuję się - trzeba walczyć dalej 
Pozbierałam się i pojechałam z mamą na badania. Później do siostry na kawę i na cmentarz. Pożaliłam się tacie że jeszcze nie będzie dziadkiem i ma dalej tam zagadywać do Pana Boga żeby się zlitował nad nami 
Apetyty spadł. Ciągle sprawdzam wkładkę czy to już bo wogóle się nie czuję. Zaznaczam ból brzucha albo miesiączkowy a to nie ten co zwykle - to takie dziwne kłucie. Ale tłumaczę sobie że to przez duphaston. @ przyjdzie nagle i niespodziewana, oby jak najszybciej
Śluz taki jak przed @ i tylko on o niej świadczy
Najlepiej niech przyjdzie jutro bo wtedy 15 dc czyli owulacji wyjdzie w środę 20.05 wtedy jak mamy urlop
NO dobra, dzień później też może być, ale max 8.05!
Wiesiołek i clo już czekają 
Muszę coś zjeść i pędzę jeszcze na małe zakupy
No i na solarium - miałam umowę że jak wyjdzie negatyw to idę na sztuczne słońce:) Ale wpierw relaks na balkonie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 maja 2015, 12:44
25+3
102 dni do terminu porodu.
2 dni do studniówki...
@ w końcu się pojawiła i już po @. Z moim T się pogodziliśmy. Było ok przez tydz jak byłam z nim w trasie, a wczoraj znowu kłótnia. Tak więc nie pojechałam dzisiaj z nim w kolejną trasę (a miało być tak fajnie). Same problemy..
Zostałam zainspirowana do napisania postu
Miałam tego już nigdy więcej nie zrobić. NIGDY W ŻYCIU! A jednak siedzę i stukam w klawiaturę. Dzięki Khalan!
Tak czy inaczej po 10 miesiącach wracam na chwilkę.
U mnie dużo zmian.
Fakty:
Po pierwsze od ponad pół roku chodzimy do kliniki leczenia niepłodności. Po ponad dwóch latach konsultowania się z moją ginekolog, ta stwierdziła że jednak już nie wie co się dzieje i w ogóle że ona już nie ma na mnie pomysłu… PO DWÓCH latach doszła do takiego wniosku!
Nie czekając więc długo poszliśmy na pierwszą wizytę do kliniki i wyszliśmy z rozpiską ogromnej ilości badań do wykonania. Od krwi przez nasienie po HSG (tak, tak to HSG!). Po 3 miesiącach planowania, zapisywania wielu dniach wolnych i morzu wydanych pieniędzy mamy wyniki: ja - dobre, mąż - b.dobre. Na tej podstawie diagnoza: brak owulacji.
Ostatnie 3 miesiące to tabletki na owulacje, monitoring owulacji, zastrzyki na owulacje. Zaczynam się przyzwyczajać
Nastrój:
Jest w miarę dobrze. Ostatnio moją głowę ogarnęły nieco inne myśli. I dobrze, ponieważ nie życzyłabym ani sobie ani nikomu innemu stanu umysłu, ducha i ciała który dopadł mnie równy rok temu. Nie płacze – no chyba że mam powód, spokorniałam – no bo z czym mam walczyć, więcej się śmieje – (wraz z moim losem) sobie w twarz. O bierzmy pierwszy lepszy przykład. Od 2,5 roku mieszkamy na nowym osiedlu. Sąsiedzi piętro niżej mają już dwójkę dzieci: pierwsze zaraz po przeprowadzce, drugie rok temu.. patrzę i oczom nie wierze: trzecie w drodze! Panie Boże, SERIO??? I jak tu się nie śmiać
Plany:
W tym miesiącu bez zmian. Akurat rozpoczął się nowy cykl, więc „lecę” zgodnie ze starym schematem. W październiku będzie rok udokumentowanego leczenia, więc mam nadzieje stanąć w kolejce po In vitro na 2016r.
Chociaż życie nauczyło mnie już, że nie warto planować.
E.
No i co no i dupa. Wredna @@@@ nawet nie ma zamiaru się pojawić
Testy negatywne czyli będzie powtórka z rozrywki co była w ostatnim jakże "krótkim" 42 dniowym cyklu. szlag mnie trafi !!!!
Dobrze, że chociaż mój K. mnie wspiera i pociesza.... Tak jak wczoraj to może mnie pocieszać .... aż sama do siebie się zarumieniłam
Dobrze, że nie traktuje już serduszkowania jako jedynie prokreację. Nie daj Boże jeszcze mój Bohater by pomyślał że tylko jego plemniki mi są do szczęścia potrzebna a nie On.
Dziś rano jak to cudownie usłyszeć ( co najważniejsze bo dziś poniedziałek - znienawidzony dzień) Mamusi kocham Cię
- to nic, że potem było " co mam na podwieczorek"?
Eh dzięki moi chłopcom aż chce się żyć 
Staraczki kochane jak długo po odstawieniu anty unormował Wam się okres?
Ja odstawiłam w styczniu NuvaRing i mam niezłą jazdę z długością cykli.
Dobra czas trochę popracować 
Miłego dnia
Taa i walczę z przeziębieniem już drugi tydzień... Przynajmniej nie jest gorzej, nie poddajemy się...
A w moim serialu Igrzyska Poczęcia sezon 30-sty odcinek 27 nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji. Bo przecież nie może być zbyt nudno - że temp na stałym poziomie - nieee. Scenarzyści postanowili podkręcić nieco atmosferę i zafundowali mały skok w bok naszej bohaterki. Nie wiem co jej odwaliło. No już mieliśmy wszyscy nadzieję że się wyszalała w tamtym sezonie 29 i w tym będzie wiodła ustatkowany tryb życia w stałym związku z Progesteronem. I teraz pozostaje mi czekać w napięciu do jutrzejszej emisji porannej kiedy to okaże się czy skok temperatury w dół to jednorazowy wybryk czy się szmaciura stoczyła na całego. A może Progesteron postanowił zwiać i bidulka z tej rozpaczy się stoczyła?
Cóż c.d.n.
Jak to napisze to może ktoś przeczyta i będę zobowiązana się tego trzymać. Postanowienie: do końca maja (tego roku
) muszę schudnąć 3 kilo. Jestem dosyć szczupła ale moja oponka na brzuchu urywa mi wszystkie guziki w koszulach
Wrocilam z lunchu, weszlam do toalety, patrze sobie w lustro - i zatkalo mnie! Bo niby co ja mam na czole? Czegos takiego to nawet za czasow nastolatki nigdy nie widzialam. Zreszta ja w ogole mam tendencje do ladnej cery - a tu ta wysypka, taka swedzaca, czerwona pokrzywka na calym czole. Martwic sie tym, czy to normalne?
Nie moge wrzucic fotki, bo w pracy mamy zablokowane postimg, ale raczej wyglada to nieciekawie, takie drobne czerwone krostki...
9t4d
Jestem dziś po wizycie u ginekologa z wynikami. USG nie miałam ponieważ gin powiedział, że był na kilku szkoleniach i najnowsze badania dowodzą, że częste usg szkodzi! Nie można z nim przesadzić i robić bez szczególnych wskazań. Podczas USG dochodzi do efektu termicznego u płodu. Oczywiście gdybym się uparła zrobili by mi je, ale po co? Jeśli może zaszkodzić dla maleństwa to go nie chcę. Następne usg za 2 tygodnie i będzie to usg z badaniem przezierności karkowej. Wypada to 20 maja i będzie to 11t6d.
Mam mdłości bleee... od ostatniej wizyty u gina schudłam 1,5 kg:/ (1,5 tygodnia). Raz nawet wymiotowałam. O bólu pleców nie wspomnę bo bolą okropnie, nic nie mogę robić serio... No i te ciężkie piersi, nie jestem w stanie funkcjonować bez stanika:(
Ogólnie od jakiegoś czasu nosze już ciążowe spodnie. Brzuchol rośnie nie ma co. Wylicytowałam 2 pary używanych spodni z Happy Mum
Są mega wygodne serio! Aha i nakupiłam troszkę uniwersalnych ciuszków w lumpeksie
Mam już całą szafeczkę 
I uwaga uwaga.... od Lipca się przeprowadzamy. Wynajmujemy dom pod miastem
Cudowny, nowy, duży, z ogrodem
Czuję, że będzie fantastycznie
Znowu zmiany i to na pewno nie na lepsze..
Nowa praca Miśka okazała się totalną klapą. Popracowałam tam chyba 3 dni i wyszedł ,bo pokłócił się z szefem "tyranem". Oczywiście ukrywaliśmy to przed rodziną i szukaliśmy pracy tam na miejscu, żeby się znowu nie przeprowadzać, no ale niestety nie udało się
. Wylądowaliśmy w domu u moich rodziców
. Oczywiście to była ostateczność. Misiek dostał pracę w firmie ,w której pracuje mój tata. Jest na przyszkoleniu i teraz musi pracować fizycznie, żeby potem objąć stanowisko kierownicze na zakładzie 70 km stąd,więc mam nadzieję że nie pomieszkamy tu długo . Oczywiście kłócę się z mamą, bo ona wszystko robi inaczej niż ja. Jest bardzo niestaranna, ale muszę zacisnąć zęby, bo w końcu jesteśmy teraz na ich łasce... Wiadomo,zapłacimy za siebie , ale tak czy siak mieszkamy u nich.
Na dokładkę nasz samochód jest w coraz gorszym stanie. Wyłazi rdza, coś stuka w zawieszeniu, szarpie kierownicą przy hamowaniu i zacina się zamek. Kupiliśmy nowy, przez co spłukaliśmy się prawie do zera
, czyli o budowie na razie zapominamy...z resztą ja myślę o kupnie mieszkania, bo to jest bardziej realne . Na naszej działce nawet garażu nie postawimy przez dobrą klasę ziemi. Kupiliśmy chyba najdroższą działkę rolną
. Debilstwo, no ale przyzwyczaiłam się . Nawet nikomu nie mówiliśmy .
Nie pisałam też chyba,że ślub jednak jest przełożony na 26 września. Musimy zmienić grawer. Mam nadzieję że da radę (?) .
No,jak widać wszystkie nasze plany muszą poczekać. Dziecko ? Na razie o tym nie myślę. Mam nadzieję,że do ślubu wszystko się unormuje i będziemy mogli podejść do inseminacji. Na in-vitro na razie nas nie stać
.
Dziś wieczorem idę do kliniki. Denerwuję się, nie chce mi się. Nie wiem dlaczego. Już siedzi mi w głowie, że zmieniamy klinikę i to pewnie przez to. Nic ciekawego tam nie usłyszę i tylko mnie to zdenerwuje niepotrzebnie.
Chciałabym was zapytać o poradę bo nie wiem co zdziałać.
Chciałabym wykupić karnet na pilates i zumbę na kolejny miesiąc czyli w sumie już na ten miesiąc (maj)
ale nie wiem jak to jest z ćwiczeniami fizycznymi kiedy w zanadrzu jest ivf. 
Nie pytałam lekarza ani nikogo czy mam ograniczać wysiłek fizyczny, a jeśli tak to od kiedy do kiedy? A nie ukrywam że chciałabym jeszcze popracować nad sylwetką bo na swój brzuch to już patrzeć nie mogę.
Od 13 do 26 maja mam brać zastrzyki gonapeptyl. Czy muszę jakos specjalnie na siebie uważać przy tych zastrzykach? Czy dopiero po punkcji i transferze? (te tematy dopiero w czerwcu)
Z góry dzięki za pomoc 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.