Szybko mi dzisiaj minął dzień w pracy. Całe szczęście, bo dopada mnie bardzo szybko zmęczenie i znużenie- fakt, że w pracy mało było klientów. Może dlatego ciężko było mi wykrzesać z siebie energię do działania
szkoda tylko, że jutro też muszę iść- "uroki" pracy w sklepie na galerii handlowej 
A po pracy obżarłam się jak smok! Wstyd się przyznać, ile zjadłam
spontanicznie wpadliśmy z mężem na pomysł odwiedzenia pizzeri, którą bardzo lubimy (w Komornikach koło Poznania). Jeśli ktoś ma ochotę spróbować pysznej pizzy, wyrabianej przez rodowitego Włocha to gorąco polecam "Armando". I tiramisu- mniammmm
do auta się toczyłam, he he
Warto było!
Kurczę, nie mogę się doczekać testowania ;P oczywiście najchętniej już bym wyciągnęła test... aż mnie rączki świerzbią gdy otwieram apteczkę, sięgając po kwas foliowy :] ale całe szczęście wygrywa póki co zdrowy rozsądek. I cały czas staram się sobie samej przypominać, by się nie nakręcać za mocno... Gdyby to zawsze takie łatwe było... Ech! 
9t (8t1d)
Znowu plamie krwia.........

Nie ma to jak liczyc na cos co sie nie stanie...
Zyc w marzeniach, ktore w ciagu chwili pekaja jak banka mydlana...
Cud - ktory jest taki nieosiagalny...
Pytanie - dlaczego...?
chcialabym zostac kiedys mama, poczuc jak to jest nosic pod sercem swoje malenstwo...
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 maja 2015, 13:46
Działamy dalej
co dwa dni ale bez napięcia i planowania akurat tak mamy ochotę, cieszymy się seksem i naprawde daje nam wiele radości w tym miesiącu bez napinki
czuje że właśnie tak powinno być i nawet jeżeli się nie uda to już się cieszę na dalsze starania
kupiłam testy owulacyjne i powoli wychodzą ciemniejsze kredki więc mam nadzieję że owulka się zbliża, nie wiem tylko skąd wzięły się bóle jajników na początku cyklu ale nie przejmuję się tym teraz
jeżeli teraz nic z tego nie będzie to w czerwcu staramy się już w naszym domu! No i rocznice ślubu będziemy mieć same sprzyjające rzeczy 
28dpo
Lekarz w piątek mnie nastraszył, bo pęcherzyk ciążowy nieregularny i spłaszczony, widać jedynie ciałko żółtkowe, a zarodka jeszcze nie.
Na szczęście po samej wizycie doszłam do wniosku, że koleś był totalnie niereformowalny i mnie nie słuchał - że owu miałam później niż "normalnie", że ciąża jest młodsza. No bo czego wymagać na USG w 5t5d? 
Na cito powtarzałam betę (19038) i chyba nieco mnie uspokoiła.
Czekam teraz cierpliwie na środową wizytę u mojej lekarki. I jak mantrę powtarzam "teraz będzie dobrze, teraz będzie dobrze, teraz nie może być inaczej" 
Dziwna ta niedziela-mąż na uczelni, mamuśka na komunii, a ja siedzę sobie sama. Może Kochanie jak wróci to pobrykamy 
Ciesze się bo już 2kg mniej
po woli do celu. Więcej mam chęci do życia na tej diecie. Poszłam dziś z nudów na ogród, troszkę truskaweczki odchwaścić i tym samym siałam zgorszenie wśród sąsiadek, no bo jak to w niedzielę?! 
Ale jak w pracy jestem w niedzielę i one na zakupy przyłażą to im nie przeszkadza. W sklepie mogę pracować, a na ogrodzie juz nie. Ach ta wieś..
Kocham A. za to jak bardzo mnie wspiera w piątek robił wszystko by poprawić mi humor poszliśmy na pizze potem na lody rozluźniło mnie to
W sobote pojechaliśmy się troche poopalać a potem do teściów dzień był miły.Dziś jedziemy do nich na obiad A. ma wspaniałych rodziców a ja traktuje ich jak moich własnych są bardzo życzliwymi ludźmi. Od nieszczęsliwego dla mnie piatku staram sie zrelaksować odpuściłam sobie ten cykl traktującgo jako bezowulacyjny nie ma żadnych oznak by pęcherzyk pękł zaczne wiec od nowego cyklu lamette i na spokojnie monitoring. zastanawiam sie czy okres przyjdzie w 28 dniu cyklu czyli z powodu ovitrelle może sie spożnic .... wolałabym żeby przyszedł normalnie jego spóźnienie da mi pewnie fałszywą nadzieje. .
Nie mam innych słów oddających mojego stanu niż - JA PIERDOLE!
Poszłam na te urodziny dziadka, walnęłam trochę winka, trochę ajarkoniaku i w drodze do domu pomyślałam, że wpadnę "na jedno piwko" do klubu w którym pracowałam. I jak to zazwyczaj bywa, jedno piwo zamieniło się w regularną imprezę. Boże drogi! Dlaczego mi się czasem wyłącza myślenie? Dzięki tylko za resztki instynktu samozachowawczego, które powstrzymały mnie przed piciem wódki, bo dziś by mnie chyba nie było wśród żywych. W domu byłam przed 4, PADŁAM na wyro i obudził mnie dopiero bunt żołądka ;/ Zaspałam na mierzenie tempki, boję się cokolwiek zjeść, bo tak mi się chce rzygać, nie jestem w stanie utrzymać pionu dłużej niż 3 minuty bo jeszcze kręci mi się w głowie...Jakiś horror! Dawno mnie tak nie poniósł melanż...Czuję, że żołądek zaczyna trawić sam siebie, nie mam czym wymiotować, więc piję wodę i jem polędwicę z kurczaka, tak bez chleba. Mam nadzieję, że się przyjmie... Co mnie podkusiło tam iść? I rozum mi odjęło wczoraj. Straszny dzień. A jednocześnie impreza bardzo udana. Najbardziej cieszy mnie, że pierwszy raz to ja zostałam na placu boju, a Jagoda padła.
Ona łeb jak góral, 8 piw i idzie do domu, bo się napić nie może. A dziś jej urodziny (wczorajszy powód takiego świętowania) i idę do niej na grilla. Mam nadzieję, że do tego czasu jakoś się ogarnę, bo jak patrzę w lusrto to mi się słabo robi...
Wczoraj 4 osoby, niezależnie od siebie, w różnych sytuacjach zapytały czy nie jestem przypadkiem w ciąży, bo strasznie się zmieniłam na buzi i jakoś tak inaczej wyglądam. Pewnie się spasłam.. Kurwa.... To nie będzie dobry dzień 
EDIT #1: Śniadanie się nie przyjęło, herbata też nie. Lentilkaa jajecznica chyba zaczyna się trawić. Jacek wrócił z kawalerskiego i śpi jak suseł, skacowany gorzej niż ja. Jak by ktoś teraz nas zobaczył, to jak jakaś patologia... Dzwoniłam do Jagody. Non stop rzyga
A przed nami jeszcze grill dzisiaj...
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 maja 2015, 16:17
Dzisiaj zaliczam zdecydowany spadek nastroju... Wszystkie przeczucia i przemyślenia mają pesymistyczny wydźwięk... Średnio mi się to podoba. A jeszcze czas szykować się do pracy! Może tam chociaż przestanę myśleć o tym wszystkim- o staraniach, o powodzeniach i porażkach, o tym co będzie jeśli się nie udało itp.
Koty mnie doskonale rozumieją, to jest pocieszające, że te małe stworzenia mają tak wielkie serducha i tak pełne miłości do mnie, że gdy tylko wyczuwają mój dołek to po prostu są, mruczą, liżą, tulą się... A ludzie tak psioczą na zwierzęta- że one uczuć nie mają, żenada 
Ołkej, zawijam dupsko z ovufriend, niestety muszę mieć inne priorytety dzisiaj 
Mąż wybył na zawody, mała śpi, czas dla mnie 
Zosia chyba ogarnia różnicę między dniem i nocą
Staram się jej za bardzo nie przewijać w nocy, chyba, że zrobi kupę i wygląda to tak, że budzi się, zje mleczko i odkładam ją do łóżeczka, czasem na śpiocha, a czasem lekko obudzoną i pomarudzi, pomarudzi i zasypia
Z resztą wczoraj i dzisiaj w dzień też grzecznie zasnęła w łóżeczku z pełnego obudzenia, więc jest progres póki co. Wsadziłam jej do łóżeczka takie kwiatkowe lusterko z maty edukacyjnej i czarno - czerwono - białą pandę. Patrzy sobie na to i chyba mnie sprawdza, bo pokwili, cisza, ryknie głośniej, cisza, pamarudzi, cisza i w końcu zasypia.
Czasami nad ranem biorę ją do nas do łóżka, jak nie bardzo chce zasnąć, wydaje mi się, że robi jej się zimno, bo tu u nas tragedia temperaturowa jak dla mnie, 19 stopni, środek wiosny a ja w swetrze.
Wydawało mi się, że pada mi laktacja, aż doczytałam, że koło 2 miesiąca się poprostu stabilizuje i piersi są miękkie przed i po karmieniu. W każdym razie zdążyłyśmy pobudzić produkcję - mała jadła z obu piersi, ja jeszcze ze dwa razy dociągnęłam laktatorem, wypiłam karmi (choć ponoć nie ma wpływu jednak na laktację) i znowu mleczka więcej 
Nie nadążam z praniem i prasowaniem - tragedia. Niech się już zrobi porządnie ciepło, bo taka pogoda w kratkę, że strach coś na dworze wywieszać.
Zosia we wtorek kończy 6 tygodni.
Zaczęły pojawiać się łezki przy płakaniu.
Czaaaasem się uśmiechnie, ale nie odpowiada na uśmiech.
Obserwuje bacznie, zwłaszcza okna, żarówki (niestety) i wszystko dookoła. Narazie hitem jest ta panda. No takie wielkie gały na nią robiła, że aż nie mogłam ze śmiechu 
Troszkę podnosi główkę, ale bez szału, bo rzadko leży na brzusiu.
Źle reaguje na witaminy - boli brzusio.
Wyszła jej przepuklina pępkowa konkretnie, aż mi się słabo robi jak ten pępuś tak wystaje...
W dzień matki będziemy się szczepić.
CZeka nas badanie oczek i bioderek, pracowity maj 
No i juz wszystko wiadomo wtorek punkcja w czwartek transfer. Nie podoba mi sie to dlaczego transfer tak wczesnie, dlaczego nie mozemy poczekac zeby sprawdzic czy zarodek bedzie sie rozwijal... Lekkie zalamanie wiary
Hmmm Generał podjął wczoraj nieoczekiwaną decyzję o przeprowadzeniu nocnych ćwiczeń wytrzymałościowych. 1,5 godziny sprintu, bez odpoczynku - chodzić dzisiaj nie mogę. Oczywiście na koniec armia zajęła strategiczne miejsca w okopach. (własnie tak działa na mojego męża whisky) Temperatura się tak podjarała tym faktem że dziś na 100 % ma lekkie zaburzenia i chyba powinna lekko odpocząć i odespać 
Wczoraj insulina została nieco podpuszczona. Można powiedzieć że rzuciłam jej rękawicę. Upiekłam pyszne muffinki i zamierzam dzisiaj na deser sobie zaaplikować takową - zobaczymy jak pinda zareaguje. Czy nie zechce przypadkiem znów nieco zamieszać. Po za tym w ramach buntu wczoraj i przedwczoraj nie brałam mety wieczorem by zrelaksować się zażywając lek na endometrium 
22 DC
Dziś czuję się trochę niewyraźnie. Jakbym miała wyższą temperaturę. Co jakiś czaj kłuje mnie jajnik. Nie wiem jakie to ma znaczenie, ale zapisuję.
Czytam ciekawe porady zdrowotno żywieniowe http://paleosmak.pl .
Mam w domu czysty magnez - czasami używam oliwki magnezowej. Zaciekawił mnie także artykuł o płukaniu olejem zębów po myciu.
Teraz szukałam info jak oczyścić włosy z silikonów a tu takie fajne porady. Również o niepłodności! 
Od rana kilka razy podbarwiony na brązowo i żółto śluz.
Biorę Duphaston x 2 i leżę. Na IP mi więcej nie doradzą.
Płacz i panika - i tak level hard.
Wracam wlasnie z kliniki. Wszystkiego sie spodziewalam ale nawet w najskrytszych marzeniach nie myslalam ze beda kazali odstawic antyki a wzamian ladowac sobie zastrzyki. AAAAA w jakim ja jestem szoku! To sie zaczyna dziac juz jest takie realne i namacalne... moje kochane ampulki jakbym nie wiozla ich w torebc myslalbym ze snie... a moze to tylko sen niech mnie ktos uszczypnie...
Najważniejszy dzień cyklu coraz bliżej a mój mąż zachorował
lekarstwa poszły w ruch aby choroba nie rozwinęła się, mam nadzieję że nie mają zbyt wielkiego wpływu na plemniczki
a zresztą i tak ten cykl przeznaczam na obserwację więc nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło
za miesiąc wyjazd urlopowy więc będziemy szaleć i żaden stres nas nie dopadnie 
Woda z cytryną i miodem - zdrowotna kuracja 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 maja 2015, 20:42
6dpo bol brzucha sie nasila i spac mi sie ciagle chce;/////
Byliśmy na weselu... Cieszę się szczęściem mojej koleżanki. Życzę jej z całego serca aby zaszła jak najszybciej w ciążę, jeśli ma tylko takie pragnienia. Zebrało mi się na wspomnienia... jak to razem chodziłyśmy do liceum, siedziałyśmy w jednej ławce, byłyśmy nad jeziorem pod namiotem, w Zakopanem. To było tak dawno. Później nasze drogi trochę się rozeszły, inne studia, inna praca, inne miejsce zamieszkania. Cóż... wszystko w życiu ma swój sens. Oby tylko im się układało.
Zapowiada się ciężki tydzień pracy... sprawdziany przedmiotowe, dyrektorski, kupa papierologii i innych tego typu spraw. Staram się o tym nie myśleć, na wszystko znajdzie się czas.
Przez ostatnie dni, tygodnie dopadł mnie kryzys... kryzys modlitwy... nie modliłam się, coś mnie od tego odciągało, nie chciało mi się, nie czułam chęci, potrzeby. Kompletne zero. Prawie nie czytałam Pisma. Dziś coś mnie tknęło, po południu odmówiłam cały różaniec, modliłam się w różnych intencjach, właściwie nawet nie w swoich. Poczułam się lepiej. Zrobiło mi się lżej na duszy. Za ten fragment z Pisma dziękuję Ci Jezu. Wiem, że te słowa na dziś były mi potrzebne... To nie przypadek, jak zawsze.
Trochę się martwię Terraską, niech to dziecię nie wywija głupot i grzecznie siedzi w Terraskowym brzusiu.
Mam nadzieję, że Eniulkowy dzidziuś też sobie ze wszystkim poradzi.
Zasługujecie na to dziewczyny!

Dobrego tygodnia!
1 dzień cyklu
51,8 kg
obwód brzucha na wysokości pępka: 68 cm
obwód uda: 50 cm
ciśnienie: 93/47
tętno: 79
I znów zaczynamy od nowa...to już 14-sty cykl po stracie naszego Pierwszego Maleństwa. Poprzedni był dla nas bardzo spokojny. I mam nadzieję, że ten tez taki będzie. Tylko nad zakończeniem musimy popracować, bo coś nam nie wyszło..
Póki co męczy mnie potworny ból głowy i mam nadzieję, że szybko przejdzie.
____________
1 śniadanie: Jajecznica z cebulą, boczkiem i szczypiorkiem, chleb żytni z masłem, sok wyciskany z pomarańczy i herbata z pokrzywy
2 śniadanie: Banan i migdały
Obiad: Kasza bulgur z oliwą z oliwek, kotleciki rybne panierowane w płatkach gryczanych i buraki
Podwieczorek: Domowe lody truskawkowe z sezamem i chia
Kolacja: Pomidory z mozzarellą i olejem z wiesiołka + sok z fioletowej marchewki, jabłek i buraków
Dzisiaj bardzo leniwa niedziela
Siedzieliśmy ze znajomymi do bardzo późnej nocy, dzisiaj nie zrobiłam nic. Ale czas spędzony przyjemnie nie jest czasem zmarnowanym 
Oczywiście test ciążowy wyszedł negatywny, dzisiaj również owulacyjny też był już negatywny. Test owu powtórzę jutro aby mieć pewność, że wyniku nie zakłóciła nieprzespana noc, ale ja i tak mam wrażenie, że będzie już negatyw.
Bardzo ciekawi mnie czego dowiem się na usg w sobotę.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.