5t4d
40 dzień ciąży
50, kg

ciśnienie: 90/48
tętno: 81

Dziś pierwszy raz widzieliśmy NASZE SZCZĘŚCIE <3 na chwilę obecną wszystko jest idealnie! Co prawda nie było widać jeszcze Maluszka a tym bardziej bijącego serduszka, ale jest piękny pęcherzyk ciążowy (10,52 mm) zagnieżdżony na tylnej ścianie macicy i pęcherzyk żółtkowy. Jest też ciałko ciążowe na lewym jajniku. Szyjka ładna. Teraz musimy wierzyć, że teraz będzie tylko lepiej. I cierpliwie czekać na wizytę 9-go lipca.

A to Nasz Kropek:
5526825c6d89da5am.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 czerwca 2015, 19:07

20t5d


Aktualizacja brzucha, tak wyglądał w 19t5d ;) Może na pierwszym zdjęciu dużych zmian nie widać, ale pod ubraniem ładnie się zaokrągla ;) Niektórzy widzą ciążę, inni nie. Nie mam aż tak dużego brzucha, ale zaczyna mnie to cieszyć, gdy sobie pomyślę, że maluszek będzie ważył jeszcze 10 razy tyle, co teraz (wg usg miał 307g).

1
2
3

Rodzice dali mi na wyprawkę, więc włączył się syndrom wicia gniazda i coraz więcej wyprawki zbieram :D Jesteśmy coraz bardziej gotowi. Przydały się też kupony otrzymane na warsztatach Mamo To Ja, bo jest około 30% zniżki na wiele produktów z SuperPharm. Kupiłam np. laktator ręczny Canpol.

20052015447-1432187976.jpg

Na olx kupiłam używaną komodę z przewijakiem za jedyne 99zł i 2 kinder niespodzianki dla córek poprzedniego właściciela, umyłam ją ponownie dokładnie i jestem z niej bardzo zadowolona :D

20052015449-1432187976.jpg


A na każdej półce nasz Synek coś już ma... :)

20052015450-1432187976.jpg
20052015451-1432187976.jpg
20052015452-1432187976.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 kwietnia 2016, 23:15

Żania SYZYFOWE PRACE 21 maja 2015, 08:34

Lena była dla mnie dowodem ze cierpliwosc jest wynagradzana i dzieki niej mialam nadzieje ze ja tez bede cieszyc sie ciaza Nawet A.mowilam ze czytam ciazowy pamietnik kobiety ktora długo walczyla i wywalczyla swoja upragnioną ciaze... mowilam to wczoraj wracajac z pracy potem weszlam na belly leny i lzy naplynely do oczu.... Boga nie ma


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 maja 2015, 08:46

kama005 Czekając na nasz cud. 21 maja 2015, 09:29

Nowy cykl mamy.

Zaczęły się dni płodne więc jakoś się tam staramy. :) Może w tym miesiącu się uda? Musimy trochę więcej <3 bo ostatnio tak patrzyłam na te cykle to spoczeliśmy na laurach :D

Dzisiaj coś czuję będzie ciężki dzień. Zimno, pochmurno. Do chrzanu z tą pogodą... Jeszcze linia o kant d potłuc bo jeździł wkoło komina. Beznadzieja... Przynajmniej wóz w miarę dobry i będę mieć ładowarkę samochodową to sobie muzyki posłucham :)

Rotenkopf Walka. 21 maja 2015, 09:40

Dziękuję Dziewczyny za wsparcie ;* I nie ukrywam, że tym razem też potrzebuje Waszego wsparcia czy opinii...

Mąż stwierdził, że za nim zmieni pracę (w obecnej pracy się poprawiło i są perspektywy na lepszą kasę, a tam gdzie chciałby iść może złożyć papiery w każdej chwili)chciałby zacząć starania...A ja ? Ja też chcę, bardzo! Tylko, że... ten strach jest tak paraliżujący, że już sama nie wiem co mam robić, myśleć, czuć.
Zaraz po stracie Maleństwa (rany, dziś mija dokładnie 10 miesięcy od wyroku...) myślałam, że ja już chce, odliczałam tylko czas do dnia, kiedy będziemy mogli się starać, a teraz? Nawet powiedziałabym, że uciekam, że tchórzę.
Boję się reakcji na II kreski.
Boję się, że cały czas będę porównywać.
Boję się, że cały czas będę chodziła do lekarza, czy IP żeby zrobili mi usg czy wszystko jest okej ?
Boję się, że nie będę potrafiła nawiązać takiej więzi jak z Maleństwem, do którego już mówiłam od samiuśkiego początku i głaskałam czy dotykałam cały czas brzuch.
Boję się, że będę się bała powiedzieć komukolwiek o ciąży.
Boję się przygotowań bo co jeśli wszystko będzie dobrze a potem ...no właśnie, tego boję się najbardziej - jeśli się coś stanie?!
Wiem, że niektóre z moich obaw są irracjonalne, ale wierzcie mi, że drugiej takiej tragedii nie przeżyję...
Idąc dalej.
Boję się, że będę złą matką, że będę wisiała wiecznie nad łóżeczkiem i sprawdzała czy bobas oddycha. Co jeśli nie będę potrafiła wykarmić dziecka? Będzie płakało jak tylko będę chciała je przebrać, umyć ? Boję się, że nie będę potrafiła go uspokoić czy rozweselić.
Nie wiem co zrobić, na prawdę.
Z drugiej strony myślę sobie, że jeśli nie teraz to się nigdy nie odważę, ale w mojej głowie siedzi na razie jedno słowo - tragedia, panicznie się tego boje...



Wczoraj byliśmy u babci M. (biologicznej babci mojego R.), kiedy jedliśmy obiad dzwoni teściu, że przyjdzie na kawę. Spoko ;) Wchodzi i szok, że my tam jesteśmy, że jemy obiad itp. Jak skończyliśmy jeść obiad stwierdziłam, że idziemy na zakupy dla babci. Mieliśmy iść z babcią, no ale że przyszedł teść a ja nie miałam ochoty z nim się widzieć no to poszliśmy sami. A teraz najlepsza część. ok 22 dzwoni babcia, moje termoskurczki szybko myślą co się mogło stać,że babcia tak późno dzwoni ? Odbierałam.. uf, na całe szczęście babcia śmieje się w głos i mówi:
- Zgadnij kto do mnie przed chwilą dzwonił?
No to ja myślę i dodatkowo się wkurzam, bo kto dzwoni do starszej osoby tak późno?!
Odpowiadam, że nie mam pojęcia.
- No M.(wspaniała mamuśka), że przyjedzie jutro w odwiedziny z A. i A. (rodzice owej mamuśki i mojego R.)
Na to ja:
- Ooooo, czyżby ktoś (myśląc o teściu) zdał relacje swojej żonie, że my byliśmy?!
Babcia zaczęła się śmiać i dalej mówi :
- No najwidoczniej, a ta zadzwoniła do M. żeby nie było że nie chodzi tutaj.
Niby to nic takiego, że wnuczka chce odwiedzić babcie, nie? Ale dlaczego akurat za raz po naszych odwiedzinach ? Podejrzewam, że gdyby nie spontaniczne odwiedziny teścia, to M. też by tam dzisiaj z nimi nie było ;]
Babcia wieczorem ma zdać relację ;)

A tymczasem ja idę sprzątać i robić obiad ;) Dziś w menu gulasz z piersi z kurczaka, z kukurydzą i pieczarkami ;)

Właśnie położna mnie ważyła no i jakimś cudem hihi dolecialo kolejne dwa kg :-D tak się tańczy ;-) niedługo będę toczyć się jak sniegowa kula :-P

Angelike Mam to gdzieś... ;) 30 maja 2015, 20:28

Ale jestem z siebie dumna, od wczoraj robię sobie zastrzyki sama !!! :D yes yes yes :D
Normalnie przez te całe akcje z invitro wyleczę się może z niektórych fobii :D
Jestem genialna :D hahahahah
Pojutrze wyjazd, denerwuję się, nie wiem co ze sobą zabrać :) pewnie o czymś zapomnę, często mi się to ostatnio zdarza, mózg mam gdzie indziej. Buja gdzieś w obłokach hehe ;)

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 21 maja 2015, 11:47

Po ostatnich krwawieniach i bolach, a przede wszystkim po wpisie Lenki uswiadomilam sobie kruchosc tego, co jest nam dane. W jednym dniu jestesmy nieprzytomne ze szczescia, w kolejnym zycie moze zabrac nam wszystko. Pamietam jak obudzilam sie po wycieciu jajowodu z moim dzieckiem w ciazy pozamacicznej. Nadal pamietam ten bol, te lzy, to marzenie by to byl tylko zly sen... Pamietam, ze myslalam, ze nie dam rady wstac z lozka bez psychotropow... A to byly jeszcze poczatki ciazy. Nigdy nie uslyszalam serduszka, nie zobaczylam malenkiego noska, nie poczulam kopniakow...

Mysle o tym caly czas.

Moj S leci sam do Szwecji, wlasciwie sama go na ten lot namowilam. Mielismy powiedziec jego rodzicom o ciazy... W tej chwili sama juz nie wiem czy i kiedy jest ten odpowiedni moment. Najchetniej poinformowalabym wszystkich dopiero, ze urodzilam...

Od 6dpo plamię, dziś jest 8dpo. Już plamię tylko tak delikatnie że jest tylko troche na papierze. Zastanawiam się czy to nie przez tą torbiel która mi miesiąc temu pękła.. Jeśli do jutra okres nie przyjdzie robię test. Zobaczymy. Może się udało :)

modle sie o cud... Aby tempka podrosla jeszcze w gore i zeby zobaczyc jak najszybciej II kreski.
Czuje sie tak jakbym miala dostac @. chodze nerwowa, bol piersi ustal ale jeszcze malutka nadzieje mam ze jeszcze czas na test. Ze jeszcze wyjdzie pozytyw, nie skreslam tego cyklu na 100%. Wierze w to ze sie udalo ale czy na pewno? czy to przypadkiem ja sama sobie tego nie wmawiam?
w poniedzialek oczekiwany termin @... ciekawe czy przyjdzie...

Czarna rozpacz :(

Dziś odebrałam wynik AMH - ufff... 3,17. Chociaż to mam dobrze! Tak się cieszę :-)

Maart Moja historia . 24 września 2021, 12:42

Kiedy 3 tygodnie temu myślałam Boże znowu trzeba czekać na możliwość starania aż tyle, teraz wiem, że muszę siebie zganić bo teraz nawet te 5-6 msc pęka jak bańka mydlana😪
Wczoraj z wyników okazało się, że to łagodny rak, na to byłam akurat przygotowana, ale wyniki wczorajsze z krwi znowu rosną.. juz nic nie rozumiem.. guzek wycięty wyniki spadły, ale znów rosną, nie wycięli w całości? Już nic nie wiem, nic nie planuję.. 15 października kontrola . Jeżeli tak będzie to wszystko zacznie sie od nowa..☹️☹️☹️☹️

sił brakuje.... miałam nieregularne cykle, kiedyś było mi to nawet na rękę ale gdybym wcześniej się tym zajęla to może teraz byłabym już szcześliwą mama.... Cięzko mi patrzeć na to jak mojemu M. oczy się świecą do małych dzieci... tak bardzo chciałabym dać mu naszego malutkiego Mikołajka... czuje ze go zawodzę. Wiem że on tak nie myśli, ale czasem dopada mnie mega dół..........

Jak widać, głównie rośnie mi góra brzucha pod żebrami, czyli narządy wędrują w górę ;)

tydzien_po_tygodniu-1432202450.jpg

27 + 3
Do porodu 88 dni :)

Właściwie to chciałam napisać coś do tych dziewczyn, które wciąż czekają na swój wymarzony cud :) A mianowicie - ćwiczcie! Brzuszki, udka, pośladki co kto lubi - a najlepiej wszystko. Z racji naszych przedłużających się starań (po około roku) w ramach wypełnienia czasu/poprawienia humoru zapisałam się do klubu fitness. I to był strzał w dziesiątkę :) Przed zajściem w ciążę sporo ćwiczyłam, wyrobiłam sobie mocne mięśnie, szczególnie brzucha i teraz czuję i widzę, że było warto! W rozsądnym czasie po porodzie planuję (w jakimś stopniu) wrócić do tego. Szczególnie teraz gdy okazało się, że mam cukrzycę i muszę dbać w przyszłości o formę. Mi ćwiczenia poza poprawą kondycji czy figury dawały zastrzyk endorfin, które pomagały przetrwać kryzysy staraniowe.
Naprawdę polecam jako formę wręcz "leczenia" :)

A u nas - Natulka kopie aż brzuch faluje ;) A ja marzę o słodkim :D Ale nie daję się zachciankom. Niestety najgorsze, że w cukrzycy muszę również ograniczać owoce, które zawsze zjadałam kilogramami. No ale co zrobić...Jutro mamy ciekawy dzień. Idziemy na Karową gdzie będziemy przyjęte w tzw. trybie jednodniowym na zrobienie badań, szkolenie i konsultację diabetologiczną. A jako wisienkę na torcie, na deser mamy wizytę u mojego gina :) Ciekawi mnie ile przytyłam od ostatniej wizyty no i jak się miewa moja córcia, ile waży :) Zaobserwowałam ciekawą rzecz. A mianowicie od końca marca mierzę codziennie ciśnienie. Od około tygodnia (od kiedy jestem na diecie) zauważyłam, że moje ciśnienie się obniżyło. Wcześniej miewałam około 120-125/70-75 a aktualnie około 115-110/65-70. Zastanawiam się czy możliwe, że jest to efekt diety (nieleczona cukrzyca ciążowa prowadzi do nadciśnienia) czy raczej nieciekawej pogody ;) Pewnie jutro się dowiem a jak nie, to dalej będę prowadzić swoje obserwacje :)

Już po wizycie. Dostałam skierowanie na badania; TSH, FSH, LH, PRL. Oraz na usg ( ma być ich 3) . Do tego tabletki sumamed dla mnie i męża. I tylko dla mnie Duphaston. Problem tkwi w tym, że zapomniałam kiedy je przyjmować. Może ktoś podpowie?

goska9789 A SKY FULL OF STARS :) 21 maja 2015, 12:47

Zrobiłam test i -. Miałam wytrzymać dłużej, ale wyszło jak zwykle. Dziś 11 dpo. Do @ teoretycznie 3,4 dni. Oby nie przyszła!

Pojechałam też na betę. Wynik powinien być dzisiaj ,ale z racji tego ,że przenoszą się w inny rejon miasta i mają ogólny bajzel wyniki mogą być w najlepszym przypadku jutro.a w najgorszym w poniedziałek. Nie powiem ,że jestem zachwycona tą sytuacją zwłaszcza,że przed wyjazdem strach wygrywał z ciekawością. Tak boję się kolejnej porażki. Nie chcę znowu tego wszystkiego przeżywać:/ Każdy mój miesiąc wygląda tak samo, niech to się nareszcie zmieni :)!

Trzymajcie kciuki Dziewczyny :):*

13dc
Wczoraj zadzwoniłam do mamy, miałam zaraz po monitoringu, ale tak mnie rozłożyła ta choroba, że nie miałam siły.. A mama musi wiedzieć wszystko na bieżąco.. Mama najlepszy powiernik i przyjaciel.. Najwspanialsza kobieta jaką znam.. Opowiadam i mówię, że jak padło słowo endometrioza to mnie zamurowało i o nic się nie zapytałam.. I tak gadamy, gadamy i doszłyśmy do wniosku, że mam się następnym razem zapytać czy to normalne, że teraz te cykle mi się tak rozregulowały.. Chodzę do niego regularnie co kilka dni od dwóch miesięcy i w tym czasie jest taki sajgon w cyklach, że nie wiem o co chodzi.. Wcześniej może i owulacji nie było bo na USG nie chodziłam, zatem nic na pewno nie wiem, ale tempka i czas trwania cyklu były pozytywne (regularne), a teraz?? I zapytam o tego dupka (jakby znów mi chciał przepisać, czy to on mógł tu takie zamieszanie wywołać).. Mamę generalnie zamurowało jak usłyszała.. Słyszałam, że ma przyspieszony oddech, gardło zaciśnięte i może nawet łzy w oczach, że chce coś powiedzieć i nie może.. I wiecie co.. Powiedziałam, że ja to się nawet cieszę.. Ciesze się cokolwiek to jest.. Chce mieć diagnozę, mieć z czym walczyć.. Wiedzieć z czym walczę.. A nie wszyscy w koło mówią, że jest dobrze a Nam nie wychodzi.. To dopiero jest frustracja.. Kochani wszystko dobrze tylko nie umiecie zrobić sobie dzidziusia.. Mamo jestem spokojna, dużo bardziej niż wcześniej, będzie co będzie, ale gdzieś to zmierza, ruszyło.. I na prawdę tak myślę.. Fakt, czasem mam jakieś straszne myśli, co będzie, czy się potwierdzi itd, ale jestem spokojniejsza.. Czuje się zdecydowanie lepiej niż np pół roku temu..
Mam tylko rozkminę co do laparo, która mnie czeka.. Ginekolog powiedział, że czekamy do końca tego cyklu i robimy laparo, nie ma sensu oglądać kolejnego dziwadła.. I tu pojawia się moja rozkmina.. Czy nie warto obejrzeć jeszcze jeden normalny cykl.. I laparo przesunąć o miesiąc dalej.. Tylko jeżeli robimy zabieg od razu to wypadnie na wakacje i w pracy nikt się nie dowie, zdążę się pozbierać i wrócić w pełni sił do pracy.. Jeżeli chce wymusić kolejny cykl, a nie wiem czy będzie normalny to zabieg wypadnie na początku września i w pracy się wyda.. A jak już pisałam kiedyś w mojej pracy ciężarne i młode mamy nie są mile widziane.. I bądź tu mądry człowieku.. Pogadam z ginekologiem.. On nastawia mnie bardzo pozytywnie.. przy nim wiem, że się uda.. Nie wiemy kiedy, ale się uda..

Dodam, że endometrioza potwierdzałaby również ten mój stan ciągłego zmęczenia.. Tak czytałam, ale zapytam również ginekologa.. Bo dostałam skierowanie do neurologa na te moje zawroty głowy..

Z tematów innych, dach zrobiony, oczywiście za pożyczone i wyszło więcej niż myśleliśmy, ale zrobiony.. Oddamy kasę i dalej do przodu..


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 maja 2015, 13:05

@ przyszła dzis rano - nowy cykl, nowa nadzieja...
Wczoraj byłam troszkę smutna i przygnębiona, ale dziś, mimo @, mam w sobie dużo więcej optymizmu i pozytywnego nastawienia, bo przecież wiem, że będzie dobrze, jak nie teraz to później... a poza tym dziś, mój mąż, zabiera mnie na weekend do Karpacza ☺ odpoczniemy, zrelaksujemy się, pochodzimy po górach i wrócimy z jeszcze większą dawką optymizmu i nadzieji!


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 maja 2015, 13:08

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)