Ewela0313 lottery ticket 26 maja 2015, 18:47

18 tydzien - 17 tygodni i 5 dni

Przetrwalam jakos dlugi weekand i przeprowadzke siostry . Jestem pod wrazeniem ile gratow i innych rzeczy mozna zgromadzic przez 10 lat !! w sobote jedna ciezarowa gratow +4 ludzi z firmy przeprowadzajacej , zdolala zabrac tylko polowe i wczoraj nastepna ciezarowka + jeszce jedna mniejsza i 6 ludzi z firmy przeprowadzajacej. Nie liczac oczywiscie nas czyli siostry z mezem, mamy i mojego meza- ja bylam zwolniona z dzwigania ;) w sumie Magda tez ale ona jeszcze wczoraj pakowala, zebysmy my mogly z mama rozpakowaywac :) Myslicie ze to wszystko ?? nieee , zostal jeszcze caly garaz i 2 akwarium do przeniesienia, jedno 350 litrow i jedno 100 litrow . To chyba bedzie najgorsze, oj!!!!
Mimo wczorajszego swieta, niezbyt je odczulismy, choc musze przyznac , ze grilla dla wszystkich zrobilam , nawet dla pracownikow firmy przewozowej . Tak sie chlopcy rozczulili,ze odpisali godzine pracy, a co , im tez sie nalezy, w koncu to dla amerykanow oficjalne rozpoczecie sezonu grilowego , a oni biedaki w pracy /
Nie chce sobie nawet myslec ile teraz bedzie trwalo to jakos ogarnac...

Tak z innej beczki...
Dzis Dzien Matki i moje imieniny. Malo kto juz pamieta o nich...malzonek zapomnial, przynajmniej rano, ale co tam, od kilku lat juz nie obchodzimy imienin, tu nawet nie wiedza co to jest ;) za to dzwonila mama ,a siostra do pracy przywiozla mi kwiatki i snaki do pochrupania , cale szczescie, bo ja wzielam ze soba tylko owoce a zaczynalam byc glodna :)
Wczoraj w sumie sama sobie kupilam prezent, tylko nie wiem jak mi pani sprzedala to co sprzedala, bo ja chcialam zel do twarzy a ona mi dala mleczko , do tego pol litrowe . Troche zdziwila mnie cene, ze $ 50 dolcow za mydlo, ale glupia oczywiscie nie zwrocilam uwagi, nawet wiecej, wieczorem ladnie je rozpakowalam i sie nim umylam :)))
No nic , czeka mnie znow wyprawa do sklepu, zeby oddac i wziasc to co potrzebuje. Na szczescie nie ma tu problemu z oddaniem rzeczy nawet otworzonych :)

aaaa, zapomnialam sie wszem i wobec pochwalic, ze wybralismy imie dla naszego synusia juz jakis czas temu....
MATEUSZ :) Matthew tutaj , w skrocie Matt - "dar od Boga"
Nie zaglebialam sie wczesniej w znaczenie tego imienia , ale jest jak najbardziej trafne , po tylu latach oczekiwania :)
Nie bylo zbytnio sporow co do wyboru , na poczatku chcialam Antosia, ale malzonek wyrazil zprzeciw, wiec nastepne 2 to byl wlasnie Mateusz i Mikolaj. Pozniej jednak babcia powiedziala, ze moj pra, pra, pra , mial na imie Mateusz i byl znany jako czlowiek o wielkim sercu , wiec stwierdzilismy , ze to dobry znak.
Caly czas jednak nie moge sie wziasc za stworzenie listy potrzebnych nam rzeczy. Kupilam pare komplecikow ubranek, ale na dobra sprawe teraz w sklepach sa w wiekszosci rzeczy letnie. Nasz niunius planowo ma sie urodzic w pazdzierniku, wiec letnie rzeczy niezbyt nam sie przydadza. mam tez tylemat czy kupowac rzeczy dla noworodkow czy od 0-3 miesiecy...
Siostra mi mowila, ze Kubus jak sie urodzil, to te najmniejsze rzeczy byly na niego za male :) wiec jestem w rozterce. Moj malzonek nie jest tak duzy jak szwagier, ale jak nasza mama nas rodzila, to kazde z naszej trojki bylo 56-57 cm duze i wazylismy 3500-3600, wiec nie wiem. Moze poczekam jeszcze te 2 tygodnie do polowkowego badania usg, moze lekarz mi powie, jak tam nasz Mateuszek stoi ze wzrostem i waga, w porownaniu do wieku.
Siostrze juz powiedzieli, ze dzidzia duza jak na te tygodnie, ktore ma, wiec nastepny wielki chlop sie szykuje :)

31 tydz i 5 dni
ojjojoj ale się dzieje :)
nie pisałam dość długo, bo właśnie nie miałam nawet zbytnio czasu usiąść i spokojnie cos na tym kompie wydukać :) dopiero dziś mogę sobie na to pozwolić, chociaż miałabym co robić. Nie mam po prostu siły i wolę dziś sobie odpocząć :)
zmiany, zmiany, zmiany :) remont domu był i dlatego ciężko było się wbić na kompa, bo ciągle trzeba było cos sprzatać, wycierać itp itd. do tego pozasłaniane folią meble, nie zachęcały do ich odkrywania z masa kurzu :P Ale już wszystko dobrze :)
Tydzień temu była mama z tatą moim i pomogli mi ogarnąć górę :) Zmieniliśmy tez wystrój naszej małej sypialni i troche kuchni :)
Nasz Bobasek kochany kręci się i wierci ale wolę to niż dziwne osłabienia aktywnośći i zamartwianie się "dlaczego nie kopie". Jak byłam 13 maja u ginekolog to stwierdziła, że wszystko jest dobrze :) Mikołaj jest dość sporawy podobno, ważył wtedy 1511g. Termin porodu przesunął mi sie na 20 lipca. Ale zobaczymy. Łóżeczko i wózek od moich rodziców zakupione!! :D zabrałam sie za konkretne przygotowywanie do chwili narodzin naszego synka :) piorę, prasuję, układam :) Teściowa twierdzi, że za wcześnie ale ja wcale tak nie twierdzę, bo mam taką potrzebę i czuję, że musze to wszystko mieć już przygotowane i ogarnięte a nie na ostatnia chwilę :/ robię po swojemu.
Mąż nadal w Krakowie ale już bliżej niz dalej, jak zleci czerwiec to tylko tydzień i już będzie w domku :) chciałabym żeby już tak było :)
W szkole rodzenia byliśmy na porodówce, zobaczyłam i dotknęłam wszystkiego na własne oczy zawsze inaczej jak człowiek wyląduje tam po raz drugi :) miejsce wydaje się bardziej znajome-obeznane. Może to mi wtedy w razie czego pomoże :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 maja 2015, 18:48

dzabuch moja terapia 26 maja 2015, 19:41

Zupka ugotowana :) teraz siedzę i patrze jak kochany mój kroi boczek (zachciało mu się smażonego a ja mam odruch wymiotny) Pewnie i nie było by w tym nic dziwnego gdyby do niego nie gadał. Co więcej mu ubliża! Ja to chyba nigdy z nim się nie będę nudzić. Kochany wariat

15cs
9dc
wtorek

Chłodno i pada. Uwielbiam taką pogodę. Odpoczywam. Dziwne? :)

29 dzień cyklu.


A powinien być 1 dzień cyklu.
Co jest grane?
Nigdy mi się nie spóźniał okres...

Lekkie plamienie mam od wczoraj ..
Myślę że to na okres ale nie wiem.

Zobaczymy za kilka dni.
Testy negatywne,temperatura spadła. Tracę nadzieję już .


sikorka@ Taka tam pisanina.... 26 maja 2015, 20:14

Bylam..jak zwykle kelbkiem nerwow, kazano mi jeszcze 30 min czekac co nie pomoglo za bardzo ale..Same dobre wiesci.. Widzialam fasola I sedruszko a ginka nie musiala juz robic dopochwowego usg co jest dobrym znakiem:)) Fasolek ma 25,3 mm co wskazuje na 9 tydz I 2 dni wiec jakies 5 dni do przodu. Powiedziala ze jak tak dalej pojdzie to mi sie termin porodu przesunie..hehe..moze bede miala prezent pod choinke?? kto wie A co do plamienia to ona powiedziala ze crinone moze powodowac krwawienie z szyjki co sie zdarza, podobno niektore dziewczyny to maja az czarne uplawy od tego zelu wiec musze chyba jej zaufac I dalej brac leki. Brzuch juz mnie boli od tych zastrzykow ale dam rade!!! Powtarzam sobie ze to dla bobasa a Adas musi miec rodzenstwo.
Pewnie I tak za jakis czas znow bede sie martwic ale taki chyba moj los hehe, o to w brzuchu martwie sie zeby bylo zdrowe, o adasia bo szukam mu opiekunki po szkole I marnie mi idzie bo nikomu nie ufam..ehhhh
Leniwy dzien w pracy ale jakos mi to nie przeszkadzalo szczegolnie,dam sobie jeszcze troche czasu zeby zdecydowac co zrobie.Mysle ze pewnego pieknego dnia albo odpowiedz sama mi sie nasunie albo los zdecyduje za mnie... zabralam Adasia na lody wieczorem I teraz siedze sobie w domu a P. kopie ogrodek:)) fajnie byc w ciazy

kredeczka91 groszki, fasolki i inne 26 maja 2015, 20:34

23 dc
dzisiaj dzień matki eh myślałam że w tym roku też będę go obchodzic.. ale cóż następny już jest mój ;) dzisiaj dokuczał mi jajnik, jeszcze tydzień do testowania :)

10 dzień cyklu
52,2 kg

ciśnienie: 91/49
tętno: 79

test owulacyjny: negatywny

Dzień Matki... Pogoda w podobnym nastroju do mojego. Jestem mamą...tylko moich Aniołków ze mną nie ma. Nie mam tego dnia z kim świętować. Nie mam dla kogo być najwspanialszą osobą na świecie.
Myślę o Was codziennie Kruszynki i oddałabym wszystko, żeby móc Was przytulić. Wierzę, że kiedyś się spotkamy i wszystko nadrobimy.

Tak bardzo chciałabym zostać mamą...nie tylko moich Aniołków...

"Nadzieja to więzy, które chronią serce przed pęknięciem."

____________
1 śniadanie: Kanapka z chleba razowego z żółtym serem, chorizo, rukolą, rzodkiewką, pomidorem i papryką
2 śniadanie: Serek wiejski, czerwona papryka
3 śniadanie: Kanapka z chleba razowego z fetą, chorizo, rukolą, rzodkiewką, pomidorem i papryką
Obiad: Zapiekanka ziemniaczana z kiełbasą i cebulą z maślanką
Kolacja: Banan i migdały

I po kolejnej wizycie. Znowu pojawiła się iskierka nadziei. Mam nadzieje że ta w końcu zakończy się szczęśliwie bo ile można czekać...Wszystkie przyjaciółki mi na belly uciekają :D
Od nowego cyku zaczynam suplementację DHEA i koenzymem Q10. Biorę tabletki początkowo 1 codziennie rano przez tydzień. W drugim tygodniu zwiększam dawkę do 2 tabletek a w trzecim tygodniu do 3. I tak biorę nieprzerwanie aż do stymulacji. W następnym cyklu (w lipcu) będę mieć Endometrial scratching żeby zwiększyć szanse na implantację.

Czyli łącznie czekamy dwa cykle i zaczynamy stymulację. Tym razem krótki protokół. Jeśli komórki będą ładne zastosujemy "transfer w osłonie atosibanem" + na pewno będzie IMSI.
I to wszystko z dodatkowymi opcjami na NFZ :) da się? da!

PS. Sorka że się do Was nie odzywam ale momentami nie mam czasu nawet coś zjeść. W wolnych chwilach tylko czytam co u Was :D Magic niech Lilianka dalej śpi jak aniołek :D Haleczka - z niecierpiwością czekam na kolejną Twoją wizytę :*, Lucy - cudowny prezent na dzień matki, w końcu! <3, pragnąca_dzidziusia - teraz na nas kolej! :D, Sandra89 - na facebooku są grupy z ubrankami dla dzieci, może tam znajdziesz ubranko na chrzest dla Marcelka :*
Odwyk działa :) coraz lepiej z moją psychiką, ale bez Was już żyć nie potrafię <3

Dziś dzień mamy :D Moje święto :D
Dostałam od męża tulipanki jako prezent od naszego bejbika :D
ahh cudowne uczucie :)

Mamax Walka o Bobo. 26 maja 2015, 21:59

Moj kochany smyk juz siedzacy i od tygodnia juz w spacerowce :-)

2d29de1.jpg 24gunph.jpg 23m0coo.jpg[/quote]

W niedzielę byliśmy z mężem na piwie i pizzy i to była chyba jedna z niewielu dobrych rzeczy które mnie ostatnio spotkały. Za to dzisiejszy dzień matki to ostatnio najgorszy dzień w moim życiu. Siostra jest w ciąży, teraz szybki ślub, znają się z K. od marca więc maxymalnie udałem im się w II cyklu. Szczerze jej gratuluję i się cieszę w końcu ma 29 lat więc czas i pora, ale jestem cholernie zła na cały świat że ja nie umiem być w ciąży! Dlaczego tylko nam się ciągle nie udaje? Co jest ze mną nie tak! Wiem że moje nerwy nie pomagają ale jak się wyluzować jak ciągle coś ciągnie mnie na dno. Nie wiem czy będę umiała patrzeć na rosnący brzuch mojej siostry, oglądać zdjęcia USG, czy wystarczy mi na to sił? Nie chcę dać jej tego odczuć, nie mogę popsuć jej tej radości, tego wspaniałego czasu swoimi problemami.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 lipca 2015, 21:07

Smutno jakos i tak samotnie ;(

Juz nie wytrzymuje! ;/;/;/ ile mozna siedziec samej w domu ,ile sie pytam ;/
4 tydzien albo i piaty z rzedu Ł. ma na 2 zmiane ;( jezdzi na 14,wraca o 2 w nocy ;/ . spi do 12 i tyle go widziałam,bo jeszcze sie uczy po przebudzeniu. Tesknie za nim do tego stopnia,ze zaczynam miec w glowie urojenia,ze moze on tam w pracy kogos poznal. Co roku przewija sie tam pelno nowych dziewczyn. Dobija mnie fakt,ze my sami poznalismy sie własnie w tej pracy... on byl nowy...

powiedzcie ze mi odbija z braku zajecia ;(. jest coraz gorzej...

Ralpina Matylda? 26 maja 2015, 22:15

Wtorek

5dc

Nniezwykły tekst p. Sylwii Kubryńskiej przeczytałam dzisiaj w Wysokich Obcasach. Pozwólcie, że go Wam przytoczę (chcę się nim z Wami podzielić i chcę go tutaj wkleić, żeby go mieć od czasu do czasu pod ręką):

Jeszcze Polska nie zginęła, póki się rodzimy. Póki one rodzą. Wśród opryskliwych pielęgniarek i burkliwych lekarzy, upokorzone, z ogolonymi łonami, z przyklejonymi do brzuchów kardiotokografami, unieruchomione z bólu, wbijające sobie ze strachu paznokcie w dłonie, zlekceważone bohaterki wszech czasów. Przedstawicielki jedynego gatunku na świecie, dla którego własne przetrwanie stanowi dalszy plan.

Matki.

Niezgrabne, roztargnione, z mlekiem w cyckach, z rozczochraną spoconą głową, nieprzytomne z bólu, wydzierające się na pół miasta, aż się ludzie śmieją. Kwoki, mleczarnie, chodzące inkubatory. Grube bele, dupy szafy. Kłopotliwe w pracy, na urlopach macierzyńskich, na chorobowych, bezużyteczne, niewpasowane, z tym swoim inwentarzem nigdzie niezapraszane. Z tą hałastrą męczące. Roszczeniowe "wózkowe", bezczelnie pchające swoje wielkie niewygodne dupska w ten nasz zgrabny, fotoszopowy, ultranowoczesny świat.

One się nie ubierają w mundury, nie bawią się w wojnę. Sztandarami nie machają. Ojczyzny naszej pól krwią nie roszą. Nie walczą. W powstaniach nie giną. Ich blizny nie pochodzą z przegranych powstań, ich blizny to świadectwo wygranej. Im nikt nie przyznaje orderów na uroczystościach, rocznicach wybuchu wojny, przegrania powstania, przewrotu, przeskakiwania przez płot, wyzwolenia, obalenia, podpisania i świadectw patriotyzmu. Ale to one w bólu wydawały na świat kolejne pokolenia, w schronach, w obozach, w domach, na obskurnych porodówkach, w przepełnionych szpitalach, w trudnych czasach kryzysu, stanu wojennego, internowania i mleka na kartki. To dzięki nim jesteśmy.

Tej logiki ludzkość nie potrafi pojąć. To prawda zbyt ciężka, jakby się "dwa razy dwa" tak skomplikowało, że żaden mózg na świecie tej zasady rozwiązać nie może. Ludzie latają w kosmos, obliczają dwusetne miejsce po przecinku liczby pi, a fundamentalnej oczywistości o zachowaniu gatunku nie potrafią zrozumieć. I wmawiają tym, od których zachowanie gatunku zależy, że ich rola jest DRUGORZĘDNA. Że jeszcze muszą bardzo się starać, żeby oprócz tej DRUGORZĘDNEJ roli odegrać setki innych ról.

Więc one, Matki, wymagają od siebie cudów, że nie tylko wydadzą na świat potomstwo, nie tylko będą dbać, karmić, chronić, sprzątać, zarabiać, całe swoje życie poświęcą, ale jeszcze się odchudzą, jeszcze się wypindrzą, jeszcze się wyświęcą, jeszcze będą skakać wokół męża i całej jego rodziny, ze zszytym tyłkiem po porodzie będą smażyć kotlety, gdy przyjdzie obejrzeć wnuka. One się muszą podobać, rozstępy usuwać, wagę zrzucać, cellulit leczyć. Żeby tylko nie psuć humorów, żeby innym było miło, żeby nie przeszkadzało, że się po dziecku "rozlazły", że karmią piersią w sklepie, że przewijają w knajpie. Muszą być grzeczne, fajne, gładkie, szczupłe, uśmiechnięte i święte.

Ktokolwiek stworzył ten świat, musi być w szoku, widząc gatunek, który osobnikom z założenia żyjącym w celibacie wypłaca 2 miliardy rocznie, a samotnym matkom 77 złotych na dziecko. Ktokolwiek stworzył ten świat, umiera ze śmiechu, słysząc, kogo ten gatunek prosi o pozwolenie na in vitro, żeby móc się rozmnażać. Gdyby zwierzęta, te wszystkie królowe matki w swoich ulach dowiedziały się, kto dyktuje warunki w naszym świecie, postukałyby się swoimi odnóżami w głowę. Bo w ich ulu nie ma miejsca na taki absurd.

Może zamiast religii w szkołach powinno się po prostu puszczać filmy przyrodnicze? Może dzięki temu ludzie pojmą, kim w naturze jest Matka? Może wtedy zostawią ją w spokoju? Uszanują? Zaufają jej mądrości, jej instynktom? Może nie będą kontrolować jej sumienia? Nie będą pouczać? Zejdą z jej głowy, wyjdą z macicy? Pozwolą o sobie decydować? Nie będą stać na straży moralności, przestaną nakazywać, zabraniać, moralizować?

Może wtedy skończy się odwieczny szantaż historią o dziewicy, której anioł zwiastował ciążę. Ten paradoks matki niepokalanej, służebnicy PAŃSKIEJ, kobiety nieskończenie pokornej. Ta cwana presja wymyślona przez tych, którzy ze strachu przed wyrzuceniem z ula odwrócili porządek świata. Może wreszcie zrozumiemy, dzięki komu przetrwaliśmy. Czy dzięki wojnom, które nas zabijają? Czy dzięki powstaniom, które przegrywamy? Czy dzięki polityce, z którą sobie nie radzimy? Czy dzięki Bogu, którego nikt nie widział?

Czy dzięki Matce.


źródło: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,100865,17985421,Matka_Polka_pokalana.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_wysokieobcasy

Niniejszym życzę Wam wszystkim radości z wypełniania tej roli niełatwej, jaką nas Matka Natura obdażyła. Ja zaś, za możliwość bycia matką, dzisiaj Matce Naturze i własnej swojej Rodzicielce dziękuję... :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 maja 2015, 23:14

3cs; 31 DC; 9dpo
Tak bardzo bym chciała, żeby w tym cyklu się udało. Jutro planuje zatestować. Bardzo się boje rozczarowania.

Kamilam8 Moja nudna historia... ;) 26 maja 2015, 23:04

Chyba mam jakieś urojenia... cały dzień co chwila chce mi się siku. I to tak, że czuje że mi się chce i muszę już teraz-natychmiast. No i gotując obiad nie miałam żadnego smaku, nie potrafiłam doprawić.
Albo to coś albo już rzeczywiście mam urojenia i źle odczytuje mój organizm... ta nadzieja.

Aaa i lubię czytać pamiętniki i na końcu spotykać to magiczne przejście na fioletową stronę :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 maja 2015, 23:14

Dziś Dzień Matki. Z tej okazji spotkały mnie dziś 2 prezenty. Po pierwsze dostałam telegram czekoladowy z napisem: "Dziękuję, że mnie urodziłaś - Czaruś". Popłakałam się jak go zobaczyłam. A drugi to dostałam okres. Więc jak się uda, to od Dnia Mamy będę liczyć ciąże. Na 1 czerwca umówiłam się na podglądanie. Z racji tego, że dziś wtorek stymulacje mam zacząć 3 dc. Jakieś takie dziwne wytyczne dostałam od lekarza. Więc pierwszy zastrzyk mąż będzie robił w czwartek.

Dziś Dzień Matki. Z tej okazji spotkały mnie dziś 2 prezenty. Po pierwsze dostałam telegram czekoladowy z napisem: "Dziękuję, że mnie urodziłaś - Czaruś". Popłakałam się jak go zobaczyłam. A drugi to dostałam okres. Więc jak się uda, to od Dnia Mamy będę liczyć ciąże. Na 1 czerwca umówiłam się na podglądanie. Z racji tego, że dziś wtorek stymulacje mam zacząć 3 dc. Jakieś takie dziwne wytyczne dostałam od lekarza. Więc pierwszy zastrzyk mąż będzie robił w czwartek.

Pada i pada i wszystkim jest chyba zle. Wczoraj dzien u mnie fatalny. Chodzę jak tykająca bomba i tylko czekam na bodziec żeby wybuchnąć. Mieliśmy jechac na zakupy dla mamy i teściowej i zamknęli nam sklep przed nosem. Wszystko przez męża bo guzdral sie i wybrac nie mogl. Wiec od razu dostalam białej gorączki bo TAKIE BYLY PLANY a tu jak zwykle nic. Wróciliśmy poszłam beczeć do sypialni. I tak sobie mysle ze nie podnoise sie,ze poddaje sie,ze brak mi sil. O dziwo maz przyszedł do mnie,pogadaliśmy. Musial mnie zapewnić ze nam tez sie uda. Ze nie mogę im zazdrościć. Ze na pewno nie chciałabym żeby przechodzili przez to co my... I znow musiałam znalesc ta wole walki i uwierzyć ze tak będzie.

Na razie staram się unikać "ich" Nie wiem jak to możliwe mieszkając w jednym domu,ale udaje mi sie to. Staram sie nie zauwazac papierka po kubku na mocz, balsamu na rozstępy...

Najbardziej boje sie ze ludzie zaczną gadać. Pal sześć jak zajdę od razu i będzie różnicy dwa miesiące. Wtedy będzie smiesznie -"Ale sie umowilyscie"
Gorzej jak u nas będzie się odciągać... Juz niektórzy w rodzinie starają sie nie zawracać mi tyłka bo mamy "swoje sprawy" Nie wiem co to znaczy,ale ten tekst jest obecny. Po za tym w pracy słyszę hasła typu "mam namiar na dobrego gina" albo o zniżce na badania w laboratorium.

Jestem typem samotnika. Do szczęścia potrzebny mi tylko mąż. Jesli popołudnie to książka i koc. Jesli sobota to film i paczka chipsów. Nie potrzeba nam imprez i tysiąc znajomych na FB którego i tak nie mamy.

A no i urobilam męża na bliźniaki. Nie wiem czy będzie taka możliwość,nie wiem nic ale juz wiem ze dobrze by bylo tak zrobić. Sama ta mysl juz mnie nakręca pozytywnie. Nawet wybraliśmy imiona. I wiem ze jak juz będę miec plan ivf to od razu sprawdzę kiedy ewentualnie urodzę. Juz wiem,ze gdyby wszystko poszło wedle mojego planu to testowałabym na druga rocznice ślubu... Ot,takie moje planowanie zycia... A jak będzie to sie okaże. Daj boże żeby choc raz bylo po mojej myśli...

gabi544 moja historia 27 maja 2015, 07:50

Zadbaj o odpowiednią ilość kwasów Omega-3 i Omega-6 w swojej diecie. Główne rodzaje hormonów pochodzą z tzw. „zdrowych” kwasów tłuszczowych, tych zawierających kwasy tłuszczowe Omega-3 i Omega-6. Występują one w rybach morskich (np. w sardynkach, tuńczyku, halibucie, makreli, dorszu i łososiu), w nieuwodorowionych olejach z lnu, rzepaku i sezamu, w orzechach włoskich, oliwkach, siemieniu lnianym, soi oraz w kiełkach pszenicy, nasionach i jajkach (najlepiej wybieraj te ekologiczne). Warto wiedzieć, że łatwiej jest uzupełnić zapotrzebowanie na kwasy Omega-6, dlatego też większość ludzi ma odpowiedni zasób kwasów Omega-6, a niedobór kwasów Omega-3.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)