No niestety ciąży brak, jest miesiączka a we wtorek HSG...
Dzisiaj znowu zrobiłam test i po co? W tym miesiącu zdecydowanie przesadzam ale tak bardzo chciałam powiedzieć mężowi "jestem w ciąży"
może to sny a może natchnienie albo wiadomość szepnięta na ucho przez mojego anioła stróża ale mam wrażenie że uda się w przyszłym miesiącu, że uda się w naszym domu i że będziemy mieli synka, jestem tego prwie pewna
niech więc już lepiej przyjdzie ta @ i pozwoli zacząć ten szczęśliwy cykl! Tak musi być! Dzięki temu będziemy mogli serduszkować na rocznicę ślubu no i nowe łóżko wypróbować 
Ja teraz calkowicie stracilam nadzieje bo jak sie okaze ze to morfologia plemnikow to lekarz powiedzial mi ze tego nie da wyleczyc
ale trzeba brac wszystkie ciosy na siebie od losu dobrze ze jestem optymistka to mi pomaga ale czasem jest ciezko Zycze powodzenia wszystkim co sie staraja 
34t0d
waga 72,5kg (+7,5kg)
Witam Was kochane w ten piekny poranek
!
Spac mi sie juz nie chce wiec biore sie do roboty
A dzis duzo tej roboty sie znajdzie 
Zaczelam przemalowywac lozeczko dla malej, strasznie chcialam miec biale ,a kupilismy jasny drewniany wiec trzeba bylo pomalowac 
Do tego powoli koncze komplet dla malej dla lozeczka : kolderka jest, poduszka jest, teraz tylko ochraniacz na szczebelki i z glowy 
Wpadlam w jakis wir szycia!
Tyle rzeczy juz mam powymyslane co to ja nie uszyje hahaha , gorzej z wykonaniem
NIestety ale jestem amatorka i robie wszystko na swoj sposob 
Oczywiscie pochwale sie jak wszystko bedzie gotowe.
Wczoraj mialam straszny dzien, mdlilo mnie i zwymiotowalam z 3 razy bleee... jakas masakra, dzis juz czuje sie o niebo lepiej .
Co do codziennosci to musze zrobic sobie 30 dniowe wyzwanie na uprawianie yogi
Swietne filmiki znalazlam na Yt. Nic tylko praktykowac.
Codziennie pali mnie zgaga!!!! Ahhhh.....jem malo a czesniej ale to nic nie pomaga. Najgorsze sa wieczory kiedy klade sie do lozka.
Jutro moj maz wyjezdza do Polski na kawalerski a ja zostaje sama w domu
Bede powoli sie pakowac bo prawdopodobnie 16 czerwca sie wyprowadzamy
Moze pomaluje mebelki na bialo , zeby wygladalo jak komplet 
Spadam dziewczyny
Milego dzionka
!
Po USG...wszystko dobrze, piękne dziecko, nic nie odbiega od normy, nic dziwnego. Czyli super! Piękne i zdrowe dziecko, to i rodzice również szczęśliwi.
Mężu przeziebiony, zał mi go bo na serio go rozlozylo. Kicha, kaszle i ledwo na oczy patrzy. A ja latam: to herbatka, to tabletki, to kanapki, to stropek...a mi nozki do tylka wchodzą. A dom zapuścił się strasznie, bo ostatnio głowy do tego nie miałam, ale juz po testach i można się ogarnąć
się i swoje mieszkanie przede wszystkim.
Poza tym staruszek mój pojutrze ma urodziny i tez muszę co nieco przygotować, bo znajomi maja wpaść. No nie jestem zachwycona z tego powodu, ale to tylko jeden dzień, wiec luzik 
Abyś mogła cieszyć się ciążą, oprócz zapłodnienia (do którego potrzebna jest zdrowa komórka jajowa i odpowiedniej jakości nasienie) musi jeszcze dojść do zagnieżdżenia zapłodnionej komórki jajowej w macicy. Aby komórka jajowa była w stanie zagnieździć się w macicy (niestety wiele ciąż kończy się właśnie na tym etapie) potrzebna jest prawidłowa grubość błony śluzowej macicy (endometrium). W okresie okołoowulacyjnym endometrium powinno mieć około 10 mm (pomiędzy 8-13 mm). Jeśli zatem obserwujesz swój cykl u lekarza ginekologa, zapytaj o grubość endometrium. Na poprawę endometrium dobrze działa min. fasola, brązowy ryż, soczewica, pestki dyni i słonecznika, seler, buraki oraz suszone śliwki.
Marzę o suwaczku
10dc
Byłam wczoraj na monitoringu u tego drugiego lekarza.. Bałam się bo to jakiś mądry profesor i spodziewałam się statego gburowatego dziada.. A tu przystojny facet ok 40.. Przynajmniej na tyle wygląda.. Miły, powiedział, że moje wyniki wyglądają jak 37latki, ale narazie bez paniki, badania trzeba powtórzyć, zaproponował inne dni cyklu, ale mam to jeszcze skonsultować z moim lekarzem.. Wczoraj były dwa jajeczka po 13mm, endo 4mm, trochę małe, ale mam nadzieję, że urośnie.. W ogóle wczoraj już rozpaczałam, że ten cykl znów będzie jakiś długi bo owulacji jakoś nie widać, a dzisiaj rano poztywne zaskoczenie, kisiel w gaciach.. Potop śluzu, narazie wymieszany lepko-wodnisto-rozciągliwy.. Jajniki kłują cały czas.. Normalnie radocha.. Rozciągliwego śluzu już kilka miesięcy nie widziałam.. Mam nadzieję, że jeszcze test owulacyjny dziś lub jutro wyjdzie pozytywny i że tym razem mój cykl wróci do normy..
Jedziemy do teściów, musimy im trochę nakłamać, że musimy wracać wcześniej bo coś tam coś tam, bo jutro mam przyjsć na monitoring.. A oni nic nie wiedzą.. Znając teściową gdyby wiedzieli dzwoniłaby do mnie co 2dni i zatruła życie dobrymi radami.. Im mniej wiesz tym lepiej śpisz:)
A z tematów innych.. Wykrakałam, że ludzie nie mądrzeją.. Ta znajoma, która jest w ciąży z wymarzoną córeczką, żeby mieć parkę, znów ma zagrożoną i lada chwila może urodzić.. Głodziła się w ciąży, żeby figura została.. I teraz się śmieje, że potwórka z rozrwyki.. Idiotka..
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 czerwca 2015, 09:28
Słów kilka o szkole rodzenia 
oblegana to po pierwsze, przyszło mnóstwo par i brzuchatek. W sali ciasno i gorąco no ale przy takiej liczbie osób to najzupełniej normalne. Położna z humorem ale taka potrafiąca huknąć- mogłabym z nią rodzić, opowiedziała organizacyjnie co i jak, trochę o szpitalu i samej porodówce, jak i o symptomach porodu (patrz wykład nie przyjeżdżaj do szpitala za wcześnie). Ogólne wrażenie pozytywne. Zobaczymy co za tydzień 
czesc kochane. mialam wczoraj przedsmak tego co mnie czeka...
pojechalismy z Ł na tego grilla do siostry,wszystko ok ale zachcialo mi sie siku ,poszlam,wysiusialam sie,wstalam,ubralam i ide. nagle chlup,jakby sciana wody ze mnie chlusnela. ogromne przerazenie w oczach,trzese sie i wolam siostre bo i zawiezli mnie na IP bo dzwonilam do poloznej,kazala jechac bo to na pewno wody i ze porod sie zaczal... jasne,na ip jedza najpierw mnie zwyzywala za to ze sie w ogole pojawilam . pozniej mi wlozyla lape w pipe i wepchnela malego glebiej (bol okropny) . stwierdzila ze to nie wody i ze mam jechac do domu.... masakra. ginekolog mnie zbadal,powiedzial ze ok... na dodatek powiedziala mi pigula ze nastepnym razem mam nie sluchac glupot ze jak wody odchodza a nie ma boli to trzeba jechac na ip bo dzidzia sie moze udusic... bylam zestresowana,obolala,przerazona i zbesztana jak jakis smiec...
Antos,nie rob nam prosze wiecej takich numerow.
Ps:mialyscie racje,Ł pokazal ze jestesmy dla niego najwazniejsi i byl przy nnie caly czas. nawet w nocy w domu czuwal i robil wszystko zebym czula sie bezpiecznie.
20 tydzien !!!! czyli 19 + 0
.... i zaczynam swirowac.....
chcialabym juz czuc ewidentnie ruchy naszego malucha, jednak to co czulam w poniedzialek, na razie sie nie powtorzylo ;(
Maz wieczorem przykladajac ucho do mojego brzucha, twierdzi, ze on czuje i slyszy jak sobie mlody plywa , ale czy napewno??
Ewidentnie caly czas wieczorami czuje jak przelewa mi sie w brzuchu, ale czy to to, czy to po prostu moje jelita robia mnie w konia ?
Mam tez wrazenie, ze moj brzuch nizbyt sie powieksza no i ta waga...... z jednej strony , jestem pulchna i mam duuzo miejsca na pomieszczenie dzidzi, ale z drugiej strony....
naczytalam sie znow przykrych historii i wiadomo.... ehhh
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 czerwca 2015, 19:25
Witajcie kochane! Długo mnie tu nie było, ale po prostu po powrocie z pracy nie mam już siły na nic. Głowa do poduszki, a rano od nowa. Podziwiam wszystkie pracujące ciążowe w tym samą siebie
. Za siłę i samozaparcie. Mam własny biznes- nie mogę pozwolić sobie na zwolnienia i odpoczynek w łóżku, mimo mdłości, wymiotów i niskiego ciśnienia. Codziennie rano wstaję szybciej żeby organizm szybciej się uruchamiał a potem trzeba 'ścisnąć poślady' i iść do pracy.
Moja kruszynka całkiem dokazuję chociaż często bywa łaskawa. Towarzyszą mi już naprawdę przeróżne, często dziwne objawy. Uśmiecham się nawet pochylona nad toaletą co rano- bo wiem że dzięki temu moja kruszynka rośnie zdrowo i u niej wszystko dobrze
Mama wszystko wytrzyma!
W środę mamy do lekarza. Mam nadzieję że zobaczę swoje ziarenko w jak najlepszej kondycji.
Pozdrawiam i miłego wieczoru:)
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 czerwca 2015, 17:14
No to wczoraj nieoczekiwania po ćwiczeniach dostałam @...więc od razu telefon do kliniki, żeby między 2-5 dniem Pani doktor kolejny raz mnie obejrzała......Pani w rejestracji powiedziała, że nie ma szans na wizytę, ale skoro jestem pacjentką i muszę być w wyznaczonych dniach to pisać maila do Pani doktor.....napisałam maila i jutro jadę.....
Nie wiem czy jestem zdołowana czy zrozpaczona wiem, że ryczeć mi się chce......
O dziwo przed ta miesiączką żadnych bóli pleców nic żadnych symptomów nadchodzącego nieszczęścia.......ale winą obarczam ćwiczenia, chodzę 5 x w tygodniu na odstresowanie się....czymś sobie czas muszę zajać
M w pracy i właśnie zapytał mnie dzisiaj czy jest sens podchodzić do inseminacji.....Pani doktor powiedziała, że trzeba spróbować, wszystkiego próbujemy,ale skoro inseminacja jest tak jakby stosunkiem to w zasadzie lepiej chyba się mechanicznie bzykać?
Nie wiem dziewczyny jak Wy ale ja chyba jestem na skraju załamania nerwowego.....wszystkie w ciąży wkoło, ja czuje się jak trędowata, co mam jeszcze zrobić, żeby zobaczyć te 2 kreski na teście?Bardzo żałuję, że nie mam charakteru olewającej wszystko dookoła.....niestety, nawet nie mam ostatnio chęci,żeby iść do Kościoła......
Nie wiem co jutro ustalimy, ale M nie chce zbytnio podchodzić do inseminacji.....jeśli już zrobimy jedną...a jak kolejny raz będzie rozczarowanie to od razu zapisuje się do dobrego psychologa......
Miłego dnia
Oj dużo by opowiadać. Cudo małe! Postępy robi nieziemskie, rozbraja mnie swoją radością życia, uśmiechniętą mordką
Lęk separacyjny pokonany, dłuższe spanie w dzień, tzn. zamiast półgodzinnych drzemek robi jedną porządną 2 godzinną, więcej samodzielnych zabaw, mniej płaczu. 
Foto-video relacja...





Mały wariacik 
https://www.youtube.com/watch?v=RLrbHFZm1fE
I to na czym mi zależało- wrócić do formy- powoli się dzieje...

Trochę się u nas ostatnio działo i nie wiem za bardzo od czego zacząć.
Może zacznę smuto, żeby nie kończyć na smutno wpisu.
W wtorek po zmarł ukochany dziadek mojego męża i wyruszył wczoraj o 3:00 w nocy. Pech do tego jeszcze chciał, że 100 km od Warszawy w Mszczonowie zepsuł się silnik !
Mój biedny mąż załamany, wyciągnął torbę z auta i chciał wracać do domu. Jakoś udało mi się go przekonać i jego mama, żeby wsiadł w pociąg i przyjechał. Pogrzeb jest jutro, więc zdąży na spokojnie.
Ach kurcze.
Zawsze tak jest jak człowiek zaczyna się cieszyć, że odłożył trochę grosza, a tu wypadnie zawsze coś.
Wczoraj zaliczyliśmy kontrolę bioderek i tu mamy progres w dobrą stronę. Mamy jeszcze małą szeroko pieluchować, a na pewno na kolejnej kontroli będzie super.
Pogoda sprzyja i mi i Lilce. Mała ma w miarę regularne dni, ostatnio opanowała łapanie przedmiotów i ładowanie ich do pysialka. Dzięki temu, że Lili ostatnio śpi z nami i nie rozbudzam jej w ciągu nocy podnosząc, przenosząc to przesypia od tej ok. 21 do 8 rano z 10-15 minutami przerwy na karmienie.
Jest bardzo radosną dzidzią i baaardzooo upartą. Pięknie guga i w ogóle cała jest do schrupania 

Kochana Kruszynka 

Pierwsze gołe nóżki w tym roku 
Ostatnio uzupełniając album odbijaliśmy Liluście rączkę i stópkę 

Dorobiłyśmy się na dzień dziecka chusty elastycznej Tula, którą pokochałam! W końcu mam wolne ręce, a Lilka nie krzyczy w bujaczku jak jej zginę z oczu na 3 sekundy.

W końcu dokończyłam nowy wpis o tym ile kosztowała nas nasza Lila przez pierwsze 3 miesiące :
http://mamaliliany.blogspot.com/2015/06/ile-kosztuja-pierwsze-trzy-miesiace.html?view=sidebar
Całuski ciocie !!! :*
10t2d
Moje dolegliwości trochę zelżały. Nie wymiotuję, ale czasami mam mdłości. Zdarzają się dni kiedy te mdłości są, a raz ich nie ma. Zgaga też się zdarza, ale delikatna, nie taka jak na początku ciąży. Piersi bolą nadal i są napięte. Najbardziej ból daje o sobie znać wieczorem, a czasem też nawet w nocy. Wybrzusza mnie już nieźle. Od samego rana brzuszek jest powiększony, a po obfitym obiedzie to jest już co głaskać
Staram się też żeby nie zachorować. Tyle przeziębionych osób w koło, łącznie z moim mężem. Boję się przeziębienia, szczególnie teraz...
Z przyjemniejszych rzeczy to jutro jadę zobaczyć bratanka mojego męża. Nie mogę się doczekać aż ujrzę Wiktorka
Mam nadzieję, że swoje dziecko będę tak samo tuliła w kwietniu jak planuję tego malucha wyprzytulać jutro ;-)o ile go udźwignę 
Muszę się przyznać, że radość z ciąży minęła, a raczej została uśpiona na kolejne 2 tygodnie, kiedy to zacznę II trymestr i na wizycie dowiem się czy wszystko OK. Gdy przeczytałam wpis malinkowe oczekiwanie mój świat legł w gruzach... Nie mogę się pozbierać... Nie da się cieszyć tak wczesną ciążą... Dziękuję Bogu za każdy dzień z moim dzieckiem, ale właśnie takie zdarzenia pokazują, że na tak wczesnym etapie każdy z tych dni może być ostatni... Na początku ciąży miałam tego świadomość. Cieszyłam się z tego, że zaszłam w ciążę, ale wiedziałam, że może stać się coś złego, a ja nie mam na to wpływu. To okrutne, ale zdawałam sobie z tego sprawę. Teraz natomiast nie dopuszczam do siebie tej myśli, nie wiem czy bym to przeżyła... Nie mówiąc o naszej rodzinie... Jednakże takie właśnie informacje sprowadzają mnie na ziemię... Jeszcze za wcześnie na radość... Staram się jednak myśleć, że będzie dobrze, choć różnie mi to wychodzi. Unikam stresów, ale cały czas powtarzam, że się boję... To tylko i aż 2 tygodnie...
4cs. 11dc.
Postanowiłam w końcu wykonać badania krwi. Dziś odebrałam wyniki, okazało się, że mam nieznacznie podwyższone limfocyty, wyniki na poziomie 3,2, 49%, dla normy do 40%. Obniżone neutrofile 39,5 dla normy od 40 i obniżone bazofile 0,01 dla normy od 0,02. Hormony tarczycy niby w normie, bo 2,27, ale wydaje mi się, że mogłoby być niżej. W ubiegłym roku miałam 1,73. Reszta wyników, w tym żelazo w normie. Sama nie wiem, czy iść z tym do lekarza, wyniki nie odbiegają jakoś znacznie od normy, ale jednak. Zastanawiam się, czy to, że byłam kilka dni po miesiączce ma jakieś znaczenie.
Nie wiem czemu tak jest, że jak potrzebne mi są wyniki książkowe, to one lecą w dół, rok temu nie planowałam starań i wyniki były w porządku... taki przekorny ten los, jakby to zaśpiewał pewien znany artysta
Może po prostu powtórzę te badania za kilka miesięcy.
64 dzień Okruszka

U Nas cały czas dobrze 
Apetyt dopisuje.
Tylko Maluch cały czas taki "blady" - ale może taka jego natura. Trzeba "złapać" panią lek.prowadzącą i spytać się jak tam badania wychodzą.
Czas gna do przodu - to dobrze bo tzn.,że coraz bliżej dom 
Ogólnie co by tutaj pisać hmmm - nie ma większych zmian, jest dobrze i to pozytywny aspekt - lepiej, że jest jak jest niżby miało pojawić się coś "nie tak".
A wczoraj Dominiś skończył 9 tygodni i pomyśleć, że teraz siedziałabym w domu i się stresowała, że na dniach mogę urodzić - a tak mam "to" już za sobą i niewiele pamiętam ale za to mam Najcudowniejsze Dziecko na świecie (wiem, wiem każda mama tak mówi) 


Po jedzonku najlepiej u Mamuni

Zjadane mleczko - do 50ml.
Waga z dn. 03.04.2015 - 1960g
Rośnie MISIU
Jestem padnięta po 10h pracy nie mam ani sił ani ochoty na nic...
rano w drodze na przystanek bolały mnie plecy a dokładnie dół pleców jakby nerki czy korzonki później trochę ćmiło w podbrzuszu i kilka razy takie kłucie w szyjce ok 16 znowu chwila ze zgagą 
a tak poza tym to całkiem spoko. Jeszcze kilka dni i się okaże czy @ przyjdzie...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.