Pierwszy trymestr minął znośnie za to 3 zgaga i wymioty nocą. Młody chyba chce żebym wiedziała co to ciaza.
Wykonczy mnie ten kwas zoladkowy. ...
12dpo..jutro powinnam zacząć 1dc..albo jeszcze dziś..faza lutealna u mnie 12 dni..@ już czuje...brzuch zaczyna boleć..strasznie nerwowa dziś jestem. Tak więc pewnie jutro rano mega spadek i zabawa od początku..;(
jak przeglądam pamiętniki i wykresy dziewczyn to strasznie dużo zielonych kropek wyszło z tych majowych cykli..jednak maj to taki magiczny miesiąc
u mnie mam nadzieję że na moje urodziny pod koniec sierpnia doczekam się tej kropy zielonej 
UWAGA UWAGA 1dc 
jutro pierwsze zastrzyki, w piątek wizyta a więc maszyna ruszyła 
doszłam do wniosku że boję się mojego entuzjazmu, jak przypomnę sobie co czułam po trzecim nieudanym transferze to zastanawiam się skąd u mnie tyle optymizmu, powinnam raczej być ostrożna bo przecież upadek z chmur jest bardzo bolesny a ja mimo wszystko się ciesze, doczekać nie mogę i wierze że się uda, dopiero pewnie zwątpię jak już będzie blisko zrobienia bety, a może to i dobrze bo przez większość czasu jestem szczęśliwa co pewnie pomaga zarodkom, dopiero przed beta mój nastrój się pogarsza czyli mogłabym cierpieć jeszcze bardziej może to jakiś mechanizm obronny po pierwszym nieudanym transferze gdzie nie brałam pod uwagę porażki?
Trzecie podejście do IUI
88 dc - wizyta u gina - luteina 2*2 tabletki na wywołanie @ (100 zł)
95 dc mocne plamienie - wizyta u gina - odstawić luteinę i czekamy na @ (100zł)
cykl trwał 96 dni
dziś 3 dc
3-7 dc clo - 3 tabletki dziennie
2*1 tabletka - metformax
1* vit. d
2*1 magnez+B6
2 saszetki inofemu
(2 opk luteiny + 2*pregnyl+2opk clo + 2 opk metformax)=165,98zł
badanie PRL - 23 zł
Dziś dzień urodzin,wiec i cykl urodzinowy , najpiękniejszym i wymarzonym prezentem bylaby zielona kropeczka na tescie,jednak nie testuje bo nie chce się smuci w tym dniu. Temperatura spada,wiec chyba nic z tego....
Dieta z niskim IG
No więc od wczoraj jestem sobie na diecie cukrzycowej z niskim IG. Po obejrzeniu tabelek określających IG produktów byłam pełna optymizmu. No owoce można, warzywa można, nabiał można, mięsko można. Ale po dzisiejszym śniadaniu na które spożyłam kanapki zrobione z chleba o niskim IG mój optymizm nieco przygasł. Nie wiem jak to coś można w ogóle nazwać chlebem. Może i tak wygląda ale smakuje jak połączenie papieru toaletowego, brudnej szmaty i wacików. A cukier miałam dokładnie taki sam jak po zjedzeniu białej, pszennej bułki (to chyba niestety wina miodu, ale nie można się wyrzec tak wszystkiego na raz i do białego sera musi być miód albo dżem, na szczęście wynalazłam już dżem słodzony sokiem z jabłek dla diabetyków). Od śniadania pobolewa mnie brzuch i wzrosła częstotliwość odwiedzania łazienki (no nie w celu poprawy makijażu oczywiście). Daje sobie tydzień adaptacyjny a potem to nie wiem.... Alce też ta dieta się nie podoba bo ją matka odłączyła od słodkiego 
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 czerwca 2015, 15:41
Juppii... kupiłam dzisiaj sobie rower. Jest zajebisty. Mam plan dopóki nie zajdę w ciążę. Jeden dzień będę biegać, drugi jazda na rowerku. Przy okazji się opalę troszeczkę bo zaczyna się piękna pogoda. To wszystko nastraja mnie do działania. Wezmę się w końcu za siebie, bo już za długo to odkładam. Pozytywne myślenie musi zadziałać (na wszystko, zwłaszcza na kwestię naszego przyszłego maleństwa).
Tylko mężuś jakiś taki nie zadowolony i markotny bo miało być szybciej a On chce w niedzielę odpocząć. Niech mu będzie, ja zaraz jadę na mały rajd moim nowym nabytkiem.
beznadziejmy ten dzien....bardzo. Ł czytal sobie bezkarnie ten pamietnik,fajnie,nie?
-.-
Trzeci dzien pod rzad Sarah budzi sie na 30min o 5 rano...zaraz zasypia bez placzu,ale ja sie juz wybudzam i sama siedze do 9 az sie menda obudzi....chociaz mam czas na uzupelnienia pamietnika, wypicia kawy i ugotwania, przygotowania obiadu o 6 rano
kocham teg brzdaca...
zaczynam sie martwic swoja waga..czytalam ze nie powinnam przytyc wiecej niz 4kg...wiem,ze to nei czas na myslenie o wadze, w doopie mam jak wygladam, boje sie o dziecko, porod...zeby nie bylo zadnych komplikacji...waze 17kg wiecej niz jak zachodzilam z sara
zgubilam ciazowe kg i 3 miesiace po proodzie zaczelam przybierac....mam strasznego stracha
pilnuje co jem, jem bardzo zdrowo, ale czy to cos da jak juz waga 100kg?
Trochę mnie tu nie było ale to nie znaczy, że nie zaglądałam na ovu. Cały czas śrutuje pamiętniki i Wasze wykresiki. Po prostu lubię dobre zakończenia:) Miałam długi weekendzik, więc poleniuchowałam, umyłam w całej chałupie okna UFF! W piątek byłam w Gdańsku na zdjęciu szwów i więc była okazja na połażenie z rodzinka po Starówce. Ludzisków,że ho ho!. Cały czas mam cykora w oczekiwaniu na to HSG. Już mogłoby być po. Taki już ze mnie typ niecierpliwy. Mój synuś właśnie donosi mi przez taras chabry i maki. Oczywiście otrzymując za to soczyste buziaki od mamy. Uwielbiam go przeokropnie! W piątek zarezerwowałam lipcowy tygodniowy wypad wakacyjny. Już się nie mogę doczekać, kiedy poleniuchuje sobie na maksa. S wczoraj mówi do mnie wieczorem " ściągaj szybko wszystko z siebie, bo dłużej nie wytrzymam" Ja: co się stało kochanie. ? S: faszerujesz mnie tymi witaminkami a mi się chce cały czas:) Chyba mu to odstawie, bo żyć mi nie da:)
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 czerwca 2015, 19:47
Pojutrze do pracy. Bardzo podoba mi się to wolne. Mogę odpocząć, nadrobić zaległości w sprzątaniu, układaniu itp. Boję się też, że jak wrócę do pracy, to cykl mimo tabletek mi się rozreguluje, a stres podbije mi wyniki. Wiem, że to może mało postępowe i współczesne, ale jak tylko zajdę w ciążę idę na zwolnienie. Właśnie żeby wyeliminować sobie czynnik stresowy.
Póki co cisza przed testowaniem.
Ok obrączka znaleziona
! UFF
Cały dzień dzisiaj leże... masakra tylko trochę ogarnęłam domek, wstawiłam pranie. Ból głowy nie do zniesienia
Matko jeszcze tydzień do @ jak ja to wytrzymam tą 2 faze? Ostatnio chyba się zabardzo przechwalałam, że nie mam PMS. Otóż- wrócił skubaniec !!!!!
Dziś jest pięknie na dworze
słonko swieci i jakos tak pozytywnie wplywa na myslenie
coraz wiecej rozmawiamy na temat inseminacji i moje watpliwosci jakos znikaja... Gdybyśmy się zdecydowali to pozostaje jeszcze fakt czy komukolwiek mówić o tym, że skorzystaliśmy z banku nasienia. Chcialabym aby np moja siostra wiedziala, to tez kwestia, że moglabym z nia o tym pogadac. Z drugiej str jak M by sie czuł? Bardzo lubi swoja szwagierke
ale czy to wystarczy? Kolejny temat do dyskusji. Istotne jest również, że moj M ma młodszego brata, wiec chyba jemu przydałoby sie powiedziec tylko że w tym przypadku nie jestem taka pewna dotrzymania tajemnicy. Co robic?
skoro istnieje mozliwosc ze jest to genetycznie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 czerwca 2015, 19:32
postanowienie:
jak do końca roku nie zajdę w ciążę to kupuję Agamę brodatą.
taką o:
http://sprzedajemy.pl/agama-brodata,6270327
Jak ten czas szybko leci dzis BBF pokazalao mi 9 tydzien
kurcze a do mnie jakos to tak powoli bardzo powoli dociera
Wpis troche z opoznieniem ale co tam;). W 11dc pecherzyk 14mm tylko jeden. Po clo ppwinno byc wiecej? W 13dc pregnyl ale ile mial pecherzyk to niewiem;/ bo tak wypadlo ze swieto a pozniej nieczynne. W pon ide na usg zobaczyc jak sytuacja czy pekl- w co watpie.
12 TC (11t5d)
Dni mijają bardzo szybko, przyzwyczaiłam się już do siedzenia w w domu. Na L4 nadal jestem, z dzieciakami w pracy jak mogłam tak się pożegnałam, wyjaśniłam co mogłam. Na zakończeniu roku raczej mnie nie będzie, bo muszę na siebie uważać :)a wiadomo jak to dzieci, rzucą się na Ciebie, zaczną ściskać, przytulać, te wszechobecne gile i apsiki

Powoli godzę się z brakiem aktywności na polu zawodowym, ale ważne że mam pracę.
W końcu teraz przede mną nowe ważniejsze wyzwanie - wyzwanie pt. "Bycie Mamą"
Nadmiar czasu spędzam najczęściej śpiąc, przed tv albo kompem, lub czasem czytając jakieś książki. Z tym ostatnim to mam kłopot trochę, bo nie mogę skupić się na czytaniu, książki które podobały mi się kiedyś - teraz przestały ciekawić i nie mam cierpliwości w czytaniu. Najchętniej myślałabym tylko o moim Maleństwie, czytała o nim i oglądała rzeczy dla niego...
wiem, wiem zwariowałam na Jego punkcie, ale tak to już jest 

Jeśli chodzi o zdrówko i samopoczucie to ogólnie jest ok. Zaczęły mi drętwieć ręce, szczególnie jak wybudzam się ze snu to to czuje. Kupiłam sobie magne b6 max i łykam po jednej tabletce od tygodnia. Póki co chyba zmiany na lepsze nie ma, ale może organizm musi się przyzwyczaić, jak nie pomoże to zwiększę do dwóch, bo już kiedyś mój doktorek o nim wspominał odnośnie skurczy. Zresztą nie dziwię się że może mi brakować magnezu, bo jak poczytałam to w moich wiatminkach - Prenatal classic go nie ma. Zamierzam sobie jeszcze kupić DHA bo naczytałam się samych dobrych rzeczy o tyk kwasach o ich wpływie na rozwój mózgu dziecka i na zapobieganiu przedwczesnego porodu. Zresztą do tej pory jadłam ryby może ze trzy razy wiec na pewno mam ich za mało w organizmie.
Wciąż boję się o maluszka i drżę przy każdym najmniejszym ciągnięciu brzucha czy bólu ale najczęściej okazuję się że ich przyczyną jest albo powiększająca się macica, albo gazy albo siusiu albo zalegająca kupka 
a ja panikuję mężowi że ho ho...
Ostatnio jednak poczułam takie dziwne kucie, jakby szpilkami grubymi ni to w szyjce macicy ni to w pochwie, spanikowana zadzwoniłam do swojego gina, uspokajał, wyjaśnił że to fizjologiczne odczucie na tym etapie ciąży związane z rozciąganiem się macicy i prostowaniem nieznacznym szyjki ale pozwolił do siebie przyjechać. Kochany człowiek :*
Powiem szczerze że już sama możliwość przyjechania na wizytę bardzo mnie uspokoiła. Doktorek obejrzał i na fotelu i na USG, posłuchał i oczywiście wszystko z maluszkiem i z szyjką dobrze. Jedyne co znalazł to niby nisko umiejscowiona kosmówka - późniejsze łożysko co w przyszłości może grozić łożyskiem przodującym
ale mam się nie martwić bo duża szansa że się przesunie w górę wraz z wiekiem ciąży.
Więc tak - Szyjka długa, zamknięta, " co najmniej 38 mm" a uwaga uwaga
Maluszek ma już całe 47 mm, serduszko pięknie biło 165 uderzeń na minutę i znów
nasza mała Pierdułka strasznie się ruszała, jeszcze bardziej niż ostatnio. Tak bardzo że lekarz włożył głowicę i musiał odczekać chwile bo nie dało się zmierzyć CRL. Maluch robił aukuku łapkiami, co chwile chował się za nimi. Widziałam mała szpiczastą brudkę i pękaty brzuszek. Zadziwia mnie też jak dużo urosł od ostatniego badania - całe 14 mm w 10 dni
:D
Z newsów to jeszcze dostałam mega dużo ciążowych ubrań od kochanej przyjaciółki 
Pożyczyła mi same firmowe i w ogóle nie zniszczone sztuki a i sama poczyniłam pewne kroki na allegro i kupiłam dwie duże paki ubrań ciążowych - używanych, teraz czekam na dostawę. Jak będą w tak dobrym stanie jak piszą sprzedający i będą pasować na moją S to wzbogacę się o jeszcze jedne dżinsy, letnie przewiewne spodnie, dresy, 2 pary getrów,rybaczki 2 spódniczki, spodenki letnie, sporo bluzek na dł.i kr. rękaw, sukienkę, tunikę i kurtkę zimową. Najbardziej cieszę się z tych spodni, spodenek i spódniczek - bo w swoje sprzed ciąży już się nie mieszczę i kurtki zimowej, bo jak dobrze pójdzie to odpadnie mi wydatek na zimę rzędu 300 zł i to najmniej.
Udało mi się też zakupić wymarzony i uspokajający Detektor tętna płodu Luvion 80 deluxe i to za bardzo przystępną cenę. Za trzecim podejściem udało nam się znaleźć tętno Maluszka - z prawej strony tuż nad włoskami - Mega super uczucie, jak serduszko waliło mocno. Moje Kochane Dziecko. Cudowne uczucie że na pewno tam jest 

W czwartek na 10:00 mamy USG genetyczne, jestem już spokojniejsza po nasłuchach
ale i tak się tym badaniem denerwuję.. Trzymajcie kciuki za Nas na badaniu i za dobre wyniki 

Buziaki:*:*
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 listopada 2015, 21:51
Dziwny weekend.
W piątek chwile po dodaniu wpisu zasnęłam tak szybko, że nawet tego nie zarejestrowałam. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że jak wróciłam z nocki i położyłam się spać koło 8 to spałam do 17 ;]
W sobotę w naszym mieście odbywały się zawody rowerowe ale takie ekstremalne. Mój osobisty Pan Ratownik też to zabezpieczał (i oczywiście jeszcze kilka ratowników z firmy) ja na całe szczęście byłam 'po cywilnemu' bo w pewnym momencie tak mi się słabo zrobiło i miałam ciemno przed oczami, jak nigdy! Przestraszyłam się trochę ;/ ciśnienie trochę miałam podwyższone, ale po za tym to było wszystko okej i byłam wielką zagadką wczoraj 
A dziś? Po praz pierwszy odkąd mam prawko czyli 3 lata i 7 miesięcy miałam styczność z Policją
na całe szczęście to tylko kontrola trzeźwości była
Peeeeeekllll!!!! Juhu!!!!
W koncu pekl!!! Ale sie ciesze!!
Wiem, wiem to jeszcze nic nie oznacza, ale to juz jest duzy krok do przodu. To musialo byc wczoraj;) do popoludnia;)
No i jak mówiłam pojawiła się @, wielkim bólem i łzami. Łzami bezsilności... Ten 7 cudowny, szczęśliwy cykl zakończył się 7 czerwca.
Jestem zła, rozgryczona i nienawidzę wszystkich ciężarnych! Cały miesiąc ich nie widziałam a dzisaj jak grzyby po deszczu wylazły! Jak na złość!
Nawet sąsiad który jest chory na nowotwór, jest łysy, nawet brwi nie ma, bo pewnie bierze chemie będzie po raz drugi ojcem. Właśnie skończyli dobudowywać górę. Wiem, że jemu też się należy bo jest chory ale czemu nam nie? Czemu wszystkim wokoło się powodzi, rodzą się dzieci a nam nie?!
Nienawidzę tej niesprawiedliwości! Wczoraj wygarnełam mężowi że to jego wina, że tylko ja łażę jak na sraczkę do tego lekarza a on nic! Zrobił raz badania i myśli że się będę prosić żeby szedł na kolejne. W dupie to mam. Nie wiem czy pójdę jeszcze do tej ginekolożki i będę brać CLO, jeśli tak to będzie to ostatni raz. Nie będę się więcej truła, bo żołądek już mnie boli od tych wszystkich prochów. A ten termometr więcej mojej szparki nie ujrzy!
Od wczoraj zaczęłam zmieniać kolor włosów. W tamtym roku kupiłam żel rozjaśniający stopniowo termoaktywny - no i będę głupią blondynką. A co - mogę. Jak coś odjebie to zwale na kolor włosów. Jak odjebie mi bardziej to je zetne na boba.
Z pozytywów:
Opalając się dziś na trawie pomyślałam że fajnie byłoby znaleźć czterolistną kończynkę i co - znalazłam. Suszy się w książce.Czemu Bóg nie może wysłuchać innych próśb?!
I proszę nie piszcie że jak odpuszczę to nam się uda, lub że ta koniczynka przyniesie nam szczęście bo nie wierze w takie bzdury! A no i że Bóg wysłucha wkońcu naszych próśb bo w to też już zaczynam wątpić. Tak bardzo go prosiłam żeby tata był na moim ślubie i co? Zabrał mi go dzień PRZED ślubem!! To było moim największym marzeniem!! Chyba większym niż dziecko!
Nikt nie wiem co przeżywałam kto nie stracił rodzica zaraz przed swoim ślubem. Teraz ten niby najpiękniejszy dzień kojarzy mi sie z największym bólem i smutkiem! A trzeba było się uśmiechać i udawać że wszystko jest ok, żeby wesele nie zamieniło się w stypę.
Nienawidzę tego świata!
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.