Dzisiaj w końcu pożegnałam się z @. Mam nadzieję, że to ostatnia @ w tym roku :)
Pogoda dzisiaj nas nie rozpieszcza, od rana burza i ulewa a do pracy trzeba iść :)
Już nie mogę się doczekać starań, ale żeby nie było kolorowo to wczoraj nadwyrężyłam sobie kręgosłup. Przenosiłam w pracy ciężkie kartony i coś mi walnęło w kręgosłupie. W poniedziałek na wakacje jedziemy a ja tu uszkodzona do tego moja córka jest chora i bierze antybiotyk. Po prostu super wakacje nam się szykują :)

31tc = 30tc + 3dni :-)

Jesteśmy po wizycie i Usg III trymestru :-)
A więc Oliwka waży już 1534 gramy, ułożona główkowo, wszystkie przepływy prawidłowe, narządy prawidłowe. Rośnie idealnie nic nie przyspiesza i nic nie jest w tyle. Serduszko bije 140 na min i jest akrobatką :-) wypięła się do nas plecami i ręce i nogi ma na głowie. I żadne skakanie, jedzenie, pukanie, stukanie nie pozwoliło jej zmienić pozycji. Jednym słowem miała nas w nosie :-) i Buzki nie zobaczyliśmy. 40 minut samego usg i jestem zmęczona jakbym na Śnieżkę weszła :-P
Następna wizyta za 3 tygodnie. Zwolnienie dostałam już do dnia porodu, za 2 tygodnie odstawiamy luteina a acard mam brać do końca ciąży. Szyjka długa i zamknięta i od ostatniej wizyty przytyłam tylko 2kg :-). Dr bardzo mnie pochwalił za całokształt i jest niesamowicie dumny że dotrwaliśmy już tak daleko :-)

Jeżeli chodzi o znieczulenie które od 1 lipca ma się "należeć" każdej rodzącej to tak do końca to nie jest. U nas w szpitalu jest bardzo mało anastezjologów i w tym tkwi największy problem bo albo będą musieli wybierać ratowanie życia poważnie chorego albo podać znieczulenie rodzącej bo jej się "należy". Dr mnie pocieszył że do czasu mojego porodu może jeszcze coś się zmieni.

Wczoraj jeszcze na wizycie dr zapytał się mnie szczerze czy chce rodzic naturalnie czy chce cesarskie cięcie :O. Nie powiem zaskoczył mnie tym pytaniem bo nawet przez myśl mi nie przyszło że jeżeli się boje SN to mogę na życzenie mieć cc. Na ta chwile podjęłam decyzję ze chce rodzic naturalnie i tego się trzymam. Dr powiedział ze jeszcze mam czas i mogę zdanie zmienić. Oczywiście jest bardzo zadowolony że chce rodzic SN i broń Boże nie zmusza mnie do cc ale też nie zamyka drogi.

Ogólnie czujemy się bardzo dobrze po za doskwierającymi upałami :-) które dają ostatnio popalić.
Troszkę puchną mi stopy ale to jeszcze jest do zniesienia. Ciężko się nam śpi w nocy bo brzuszek coraz większy i meczy mnie potworna zgaga na którą już nic nie działa.
Odliczam już czas do spotkania z naszą córeczką <3 <3

Marta-K Marzymy o Tobie Cukiereczku 8 lipca 2015, 08:14

Ciąża rozpoczęta 9 czerwca 2015

Marta-K Marzymy o Tobie Cukiereczku 8 lipca 2015, 08:18

UDAAAŁOO SIĘ!! :)
Jestem w ciąży! 07.07.2015- betaHcg 17,8 mIU/mL, progesteron 20,63 ng/mL
Jesteśmy z mężusiem najszczęśliwsi na świecie <3

Marta-K Marzymy o Tobie Cukiereczku 8 lipca 2015, 08:26

Udało się, udało!! ;) JESTEM W CIĄŻY!

Mąż jak zobaczył testy a nich prawie niewidoczne kreseczki stwierdził że bez przyczyny się nie pojawiły. Wsiedliśmy w auto i o godz 22 miałam pobraną krew. A 2h później dowiedzieliśmy się, zostaniemy rodzicami. Jeszcze do do mnie nie dociera, ale cieszę się ogromnie. Mam też oczywiście mnóstwo obaw, ale staram się myśleć pozytywnie <3

BetaHcg- 17,8 mIU/mL
Progesteron- 20,63 ng/mL

Mam nadzieję że to dostatecznie dobre wyniki jak na 13 dpo owulce.

Mój mąż jest bardzo pracowitym człowiekiem. Jeżeli robi coś, to bardzo dokładnie, bo to procentuje i tak wyrabia sobie dobrą opinię. Załapał fuchę i biedaczek często pracuje od rana do wieczora. Wczoraj to aż mi serce pękało jak go zobaczyłam. Przybity, zmęczony i obolały...
Do pomocy przy układaniu płytek zabrał znajomego. Chce skończyć tę pracę przed naszym wyjazdem. Ale co się okazało - znajomy zbytnio się nie przyłożył i coś tam krzywo poukładał. Ale to jeszcze nic. Małżeństwo, u którego te płytki układa wzięło sobie krzesełka, usiedli i przez okna patrzyli jak Ci pracują :/ mąż mówił, że już miał takie nerwy, że myślał, że najzwyczajniej w świecie stamtąd wyjdzie. Kurde, no sorry, to nie są małpy w klatce, żeby je oglądać... chyba nikt nie lubi jak mu się patrzy na ręce jak coś robi. Co innego, przejść i skontrolować, a co innego urządzić sobie seans. Dziś pewnie popcorn sobie przygotują. Chorzy ludzie!
Jak to moje nieszczęście się wykąpało i położyło do łóżka ledwo zipiąc, to zrobiłam mu masaz i później zasnął w mgnieniu oka.

A to wszystko i tak pikuś przy tym co stało się podczas mojego dzisiejszego śniadania! Po dłuższych poszukiwaniach udało mi się w końcu upolować tu mussli, które mi smakuje i nie muszę z niego nic wybierać... i tak się delektuję chwilą - śniadanko, spokój...aż nagle chrup! I myślę, "cholera, co do tego mussli dodają, zęby można połamać..." i faktycznie można połamać :/ czy ja powinnam iść do producenta i w tej sytuacji ubiegać się o odszkodowanie?


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lutego 2016, 12:25

Pola Irene Moje zapiski ze starań 8 lipca 2015, 08:53

29 tydzień i 4 dni

Z zębem na razie cisza, oby ta cisza trwała, bo nie ma siły na kolejne leczenie.
Chyba udało mi się też pokonać infekcję, ale boję się iść na basen... ale chyba nie wytrzymam i pójdę jutro, albo w weekend.

Waga trzyma się na poziomie 80kg. Julita, pieczywo czosnkowe ma swoje wady, ale ja go nie lubię, więc mało jem:)

Oczywiście muszą mnie dręczyć jakieś dolegliwości. Na udach na samej górze, tu gdzie uda się stykają (tym co mają pokaźne uda jak ja) zrobiło mi się takie ni to otarcie, ni to uczulenie, czy wyprysk kontaktowy. Wiadomo w taki upał to człowiek się poci, a to tak strasznie piecze. Odpada noszenie spódnic (mam 1 ciążową) i haremek z wiskozy -myślałam, że będą moim wybawieniem, a tymczasem co? mają lekko obniżony krok i uda się stykają i bolą! Wczoraj mimo upału ubrałam się w dżinsy i o dziwo było mi lepiej - może i gorąco, ale przynajmniej nie bolało.

Z ciążowych spraw, to chyba zdecyduję się na wykupienie usług położnej. Oglądałam sobie zakładkę z położnymi na stronce szpitala, gdzie chcę rodzić i próbuję się na którąś zdecydować, patrząc na zdjęcie i komentarze. Trochę mnie boli, że to tyle kasy (1500zł),ale nie wiem, chyba warto. Te położne z dyżuru zlewają człowieka...

Kurcze coraz bliżej się robi do porodu... nadal nie oduczylam synka spać ze mną, ani nie nauczyłam korzystać z nocnika... co to będzie.....

Miałam się zapisać na szkołę rodzenia, ale mam mieszane uczucia ostatnio. Chodziłabym sama, bo mąż musiałby zostać z małym, poza tym tam jest sporo niepotrzebnych rzeczy. Np oglądanie filmu z porodu... albo ćwiczenia w parach - z kim mialabym ćwiczyć:) No i siedzieć mi się tam nie chce. Jeszcze mam chwilę, zdecyduję najpoźniej jutro, zajęcia zaczynają się w sobotę...

Panna_anna Projekt "Magdalena" 8 lipca 2015, 09:05

Dziś zaczynam wojnę z NFZtem, dopiero okaże się, czy będziemy walczyć ramię w ramię, czy na przeciwnych pozycjach... Studencki ginekolog szczerze przyznał, że nic nie pomoże i dał mi skierowanie do poradni leczenia niepłodności. Na początku, kiedy usłyszałam, że terminy mają na listopad, to tylko słabo spytałam, czy tego roku;), na szczęście przemiła pani położna wyszukała wcześniejszy, i jest, 15 września. Spodziewałam się pażdziernika, więc jestem zadowolona, zobaczymy, co oni powiedzą. Moich dwóch prywatnych lekarzy się poddało, trzeci powoli się poddaje, NFZtowy gin mnie odesłał, a androlog kasuje bajońskie sumy i nic konkretnego nie mówi, więc może poradnia mnie pozytywnie zaskoczy? W moim mieście tylko ta jedna placówka przeprowadza refundowane in vitro, więc chcąc nie chcąc, i tak bym pewnie tam kiedyś trafiła, więc chyba lepiej wcześniej niż później.
Tak bym chciała, żeby udało się naturalnie, bez żadnej mało romantycznej procedury, ale jak nie ma wyjścia, to dawaj:)
Bojowy nastrój i lecę do przychodni donieść skierowanie:) Może mnie nie wyrzucą?

idka Być szczęśliwą 8 lipca 2015, 09:30

5dc, 2cs po poronieniu

Coś czuję i widzę, że w tym roku idzie zielona fala i wiele ze staraczek płynie wraz z nią. CU-DO-WNIE!!!!!! (Trzymam mocno kciuki za Tovę i wynik bety!:)) :D Oczywiście liczę na to, że te którym się już udało prześlą trochę wirusków ciążowych, bo i ja chętnie skorzystam :D

@ zbliża się ku końcowi, pozostaje po niej wspomnienie i ślad w postaci plamień. Muszę umówić się na wizytę do Lux Medu, bo ostatnio pytałam się czy wszystkie zlecone przez mojego lekarza badania mam w pakiecie i okazuje się, że tak, ale muszę mieć skierowanie od ich lekarza. Więc zaraz prześledzę opinię pracujących tam specjalistów i wybiorę najmniejsze zło- już ostatnio poczytałam sobie o nich trochę i okazuje się, że większość z nich ma naprawdę słabe opinie :/ ale co zrobić, jak chce się trochę zaoszczędzić ;) A co do badań to coś mi się wydaje, że mogę mieć faktycznie którąś z bakterii i to ona mi tak mocno grandzi w organizmie. Zawsze zastanawiające dla mnie było to, że bardzo szybko łapię infekcje pęcherza moczowego, mimo że bardzo o siebie dbam w tym zakresie (piję dużo wody, staram się pamiętać o wit. C, higiena po każdym stosunku, naturalne gacie i dbanie o odpowiednią temp. ciała w okolicach pęcherza ;) Dlatego tak sobie główkuję, że może to być wszystko ze sobą powiązane. Ale przekonam się o tym dopiero po badaniach :)

Pozostając w temacie badań, zrobiłam sobie ostatnio spirometrię. Wyszła bardzo dobra w porównaniu do tej pierwszej. Nic już z tego nie rozumiem, bo kaszel jak bywał tak czasami się jeszcze pojawia ni z gruszki ni z pietruszki. A wytłumaczenia jego istnienia brak. Nevermind. Cieszę się, że sterydu nie będę musiała brać :D

Czas się ogarnąć i ruszyć do roboty w domu i wokół niego. Zakupy to też jeden z punktów na liście. Zajrzę do sklepiku no-name przy ryneczku z warzywami- często mają tam ładne sukienki, a nuż trafię na tą jedną jedyną, weselną ;) A trzeba przyznać, ze mam z tym nie lada problem. Po pierwsze - raczej nie znajdę tego co sobie wymarzyłam, po drugie pewnie nie będzie mi to leżało :P Byłam ostatnio w Orsayu i myślę sobie, popatrzę co mają, może trafię na ładną kieckę. Owszem, sporo jest ładnych, ale jak się okazuje niewymiarowa jestem :/ Generalnie wchodzę tam w rozmiar 34 (ba! nawet w 32 się wbiłam o zgrozo!), ale szkopuł jest taki, że moja sylwetka jest zbyt krągła do ich rzeczy. Mam za duży biust i zbyt wystającą pupę :/ przy czym ani jedno, ani drugie nie jest spasione tylko po prostu kobiece, a i tak wszyscy mi mówią, że mogłabym przytyć (niech się cieszą, przytyłam 3 kg i nie jest mi z tym dobrze :/) Będę szukała dalej :)

Ruszam do działania! :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lipca 2015, 10:05

no cóż...
oczekiwanie na testowanie...
16,07,2015...

7 dpo


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lipca 2015, 08:49

kassik Wlazł kotek na płotek 8 lipca 2015, 21:05

Krew oddana, walizki prawie spakowane także za chwilę urlop :)

Ja po wizycie u ordynatora: skierowanie na cc w trybie natychmiastowym
Ciaza wysokiego ryzyka, zagrożenie życia dziecka i matki. Ciaza powinna być rozwiązana 2 tyg temu. I skierowanie do szpitala o 3 stopniu bo nasz ma tylko 1.
Zagrozenia: brak tętna u dziecka po przyjściu na świat, obumarcie ciąży lub zgon po porodzie. Szpital ma się zająć nim na najwyższym poziomie bo tu ordynator nie chce ryzykować życia dziecka.

popłakałam się na korytarzu ze do tej pory ciążę traktowano jako zdrowa a dziś się okazuje ze każdy dzień mógł się skończyć jego śmiercią. I tydzień przesiedzialam w domu tylko dlatego ze lekarka prowadząca uważała ze Nir z takimi chorobami kobiety rodziły.
jutro rano mamy być w Rudzie Śląskiem o 7 i cc albo jutro albo na drugi dzień.


Jest to najgorszy dzień mojej ciaxy ale i najlepszy. Juz będzie z nami i bezpieczny. Jeśli urodzi się w pt będę miała najpiękniejszy prezent na urodziny które mam w pt.

Siedzac w domku czytam pamietniki niektorych dziewczyn... Jak czytam wpis ze w koncu im sie udalo to az mi sie lezka w oku kreci :-) ze szczescia :-)
A nad soba to sie ciagle glowie co zrobic aby sie udalo? Czemu akurat w weekendy nie wypada mi owu :-( do czasu gdy razem nie zamieszkamy to nasze szanse na malenstwo sa minimalne :-( a tak bardzo bym chciala poczuc jak to jest :-(

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 8 lipca 2015, 10:27

16 tc (15t5d)

Dziewczyny - ile przytylyscie w pierwszym trymestrze?
Ja, co prawda, od dwoch lat zylam w nieswiadomosci swojej wagi, wiec znam dopiero wage z 6 tc... ale wyglada na to, ze od tej wlasnie wagi przytylam tylko 1 kg. Co nie zmienia faktu, ze waga mi sie jakos inaczej rozklada, bo brzuszek odstajacy widze, powiekszone piersi tez... ;)

Dostalismy rowniez wyniki ryzyka trisomii genetycznych: polaczone NT + krew. Ryzyko mniejsze od 1/20000, wiec (ponoc) bardzo niskie. Cieszy mnie to bardzo.

Co jeszcze? Maluchowi bije ladnie serduszko, cos malo sie ruszal wczoraj. Na zdjeciu zajmuje juz znaczna czesc tej przestrzeni owodniowej (sac amniotique), z lekarzem zawsze rozmawiamy po francusku i po prostu nie pamietam jak to sie nazywa po polsku... No i przede wszystkim - troszke wolniej rosnie... Zawsze byl wielkosci odpowiadajacej gornym granicom norm - a teraz, pod koniec 16 tc, tylko niecale 10 cm (wg. belly CRL dla tego tygodnia 11-12 cm). Lekarka mierzyla dwa razy, raz wyszlo jej 9 z kawalkiem, a raz 10. Troche mnie to martwi, ale zakladam, ze powiedzialaby nam, gdyby cos bylo nie tak... Tymczasem ona twierdzi, ze wszystko jest w jak najlepszym porzadku i ze dzieci rosna w roznym tempie.

Zapytalam o polozenie lozyska - z tego co zrozumialam jest faktycznie z przodu i amortyzuje troche ruchy dziecka. Skoro tak, faktycznie przestaje sie martwic brakiem ich odczuwania... tak przynajmniej do 20 tc ;) Wiem wiem, panikara ze mnie ogromna.... ;)

---

Tova, kciukamy tutaj wszystkie. Nie daj sie dluzej prosic, dolaczaj na fioletowa.
Byle do 15h - niech to bedzie cudowny moment w Twoim zyciu :):)


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lipca 2015, 10:30

Rotenkopf Walka. 8 lipca 2015, 10:36

Dziewczyny, jak u Was po tej burzy?
U mnie masakra. Drzewa, płoty połamane. Trampoliny i ogródkowe parasole (nawet takie rynkowe duuuuże) po całym mieście porozwalane. Prądu nie było do 7 chyba w całym mieście.
Też na całe szczęście zdążyłam wstać w porę żeby pozamykać okna. 4 nad ranem to nie jest moja ulubiona pora wstawania dlatego teraz jestem nieprzytomna, mimo, że zasnęłam jak to już wszystko ucichło. Strachu też się cholernego najadłam bo akurat R. był w pracy na noc a tata o tej porze wyjeżdża zawsze do pracy. R. wrócił cały i zdrowy tylko bardzo przemoczony, nawet jego buty taktyczne nie dały rady tej nawałnicy. Tata też dojechał do pracy cały i zdrowy ;)

ma_lina Odwyk od termometru 8 lipca 2015, 10:46

15dc.

Odpoczywamy w mieszkaniu rodziców. Dużo przytulania, wyprawy do muzeów, wspólne obiady i kolacje, spacerki. Jeżdżę rowerem do pracy, znalazłam w pobliskim sklepie wodę z jodem (od dawna szukałam!), spełniam się kulinarnie, słucham dużo muzyki...

Potrzebowaliśmy takiego czasu...

Plany na resztę tygodnia ambitne i nawet pogoda nas nie zniechęca.

Releaseme Walka o JUNIORA 8 lipca 2015, 10:46

Witam ponownie,

dzisiaj 27dc, @ się zbliża.

w moim przypadku to coś nienaturalnego... OWU miałam w 13dc po clostilbegycie, nawet mój gin był zaskoczony, że już po, a niestety miałam dopiero w 14sc monit bo był na urlopie, tyle, że moja owu jest zawsze ok 17dc. mieliśmy tylko sprawdzić, ile wysiedziałam jajek, a tu okazało się, że już było bum i sobie już pływa wszystko.
brzuch mnie boli niemiłosiernie. nie mogę usiedzieć w pracy. zresztą jestem przemęczona. za mocno te starania siedzą mi w głowie.
do tego zaproponowano mi awans... jestem w kropce, bo jeżeli go przyjmę, to musiałabym zaprzestać starania. nie wytłumaczę przecież szefowi, że w każdej chwili mogę zaciążyć, bo mam takie plany. tyle, że jak się mówi, "jak chcesz rozśmieszyć Boga to powiedz mu o swoich planach". i się sprawdza. po pierwsze nigdy nie spodziewałam się, że będzie aż tak ciężko zrobić sobie dzidziusia, ani nie spodziewałam się docenienia w takiej formie przez szefa.... tyle, że będzie mnóstwo obowiązków, a już teraz muszę pilnować i zapamiętać pierdylion spraw.

ehh brakuje mi męża, ale szukamy innej pracy dla niego, pieniądze nie są najważniejsze
muszę dzisiaj się wyryczeć w kącie.

moonshine minionki rozrabiają 8 lipca 2015, 11:08

No i jestem z powrotem. Odwyk od internetu nie trwał długo, ale i tak jest mi z tym fajnie. Temperaturę i objawy zapisywałam w notesie, teraz przeniosłam do komputera.
U mamusi trochę odpoczęłam, ale nie mogłam się doczekać powrotu do domu. Wyjazdy do mojej rodzinnej miejscowości zawsze mnie jakoś dołowały. Prawie wszyscy znajomi wyjechali, rodzice mają swój rytm dnia, więc przez te parę dni w zasadzie przesmradzałam się z kąta w kąt próbując nie zwariować i nie myśleć za dużo.
Obawiam się, że mam początki depresji - niby funkcjonuję normalnie, ale nic tak naprawdę mnie nie cieszy, jestem jakaś taka zobojętniała. Jeśli mi się nie poprawi za jakiś czas, chyba będzie trzeba zgłosić się do specjalisty.
Na razie czekam spokojnie na okres - nowy cykl, nowa nadzieja...niech moc będzie z nami ;)

Zanim zacznę przygotowywać obiad pomyślałam, że coś skrobnę...

Czy ja w ogóle mam na coś ochotę?? Wstajesz o 6ej lecisz na dół coś przegryźć, jak nie zjesz, po prostu się zrzygasz, zjesz, odrobinę lepiej, później znów niedobrze. Nie wiem czy ja mam podwójne dolegliwości, czy jak ale wszelkie odruchy wymiotne, mdłości to jest coś okropnego. Do tego to odbijanie...
Chciałaś ciążę to masz :)

Po śniadaniu trochę podumałam na łóżku, z tego dumania wyszło tak :

- moje lęki nie spowodują, że się uspokoję, wręcz przeciwnie poziom stresu będzie się podnosił, długo tak nie pociągnę, po kilku dniach/tygodniach będę kłębkiem nerwów. Ale jak się nie lękać? Przyjąć wszystko tak - Co ma być to będzie, przecież i tak nic nie zmienię.

- nie zaglądać w majciory statystycznie raz na 15 min, co tam zajrzę boję się, że ujrzę obrzydliwą czerwoną krew

- za kilka dni starać się żyć normalnie, nie tak jak teraz, za chwilę to zapomnę jak wyglądają ludzie :)

- przede wszystkim wyzbyć się tego cholernego lęku i nie widzieć wszystkiego w czarnych barwach!

Panie Boże... czy Ty widzisz, no widzisz... normalna to ja nie jestem. To ja Cię bardzo proszę, przelej na mnie trochę spokoju, a zabierz ten cholerny niepokój. Po raz kolejny wyszło moje zaufanie... zamiast ufać, to ja się lękam!

<3 <3 <3

List szósty (6)

Okruszki... mam nadzieję, że matczyny stres nie przenosi się na Was. Muszę się uspokoić dla Waszego dobra, przecież nikt teraz nie jest ważniejszy tylko Wy. Nawet nie chcę sobie wyobrażać coby mogło być gdyby... Widziałam w szpitalu Wasze pikające serducha, widok niesamowity, takie z Was pikusie, a już żyjecie. Normalnie żyjecie. To takie realne i jednocześnie nierealne. Z tymi mdłościami, odruchami wymiotnymi dajecie mi w kość. Tak trochę odpuście, co Wy na to?? A i powiem Wam, że ten Wasz ojciec to jest szalony... ale to kiedyś Wam opowiem...

Trzymajcie się mocno!! Nawet bardziej niż mocno. :)

<3 <3 <3

ma_pi Demotywator 8 lipca 2015, 11:14

Na wakacjach dzwonili do mnie z Novum, że lekarka do której jestem zapisana, będzie nieobecna 29 lipca. Data wizyty została zmieniona na 27 lipca.


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lipca 2015, 15:14

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)