Marlena Szukając motyla. 17 lipca 2015, 10:50

Od wizyty u gina moje życie dość się zmieniło...
Zaczęłam myśleć pozytywnie! Ja!!! Nie myślałam że kiedyś tak będzie ;)
Wczoraj zaliczyłam pierwsze wymioty.. Fuj! Mówiłam że mogę wymiotować całe dnie byle mieć objaw który daje nadzieje? Cofam te słowa :D Nudności całkowicie wystarczą.
Dziś cały czas mam wrażenie że zaraz nie zdążę do wc..
Do tego całkowity brak apetytu, do śniadania wręcz się zmuszałam.
Wieczorami strasznie boli głowa...
Jest fajnie :) oby tak dalej ;)
I gin pozwolił mi iść na pielgrzymkę <3 zostały 3 tyg! Może dzięki temu czas szybciej minie :)
Kolejna wizyta 11 sierpnia ale chyba nie wytrzymam i pójdę na tą 28 lipca.. Trochę szkoda kasy żeby co 2 tyg wydawać 150 zł na wizytę ale jeśli przez to mam być spokojniejsza? To myślę że warto..
:) :) :)

Dzisiaj mam jakiegoś dola. Wydaje mi sie , ze o wszystko w życiu muszę walczyć. Nawet o dzieci. Jedno już mam to fakt, jestem szczęściara. Ale muszę teraz walczyć dla niej o rodzeństwo. Niby ono już jest, ale jest zamrożone. Czy przetrwa któreś z nich? Jeszcze potrzebuje tyle pieniędzy. Wsparcie P. Niby jest , ale mam wrażenie, ze i tak muszę sama podejmować działania. Jak do tego sie zabrać? Jak odzwyczaić ukochana córeczkę od piersi? Potrzebny jest na to wszystko plan. Muszę na nowo wciągnąć powietrze i zacząć działać.

17.02.2022


W 37+2 o 11:46 przyszedł na Świat Mój Wyczekany i Wywalczony Synek 💙

Kacper Konstanty 💙
3240g miłości i 55cm szczęścia 👶👣


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2022, 11:49

Nadal tu jestem :D

BBF wyliczył że dziś zaczynam 6tc (5 tyg i 0 dni)
Czuję się dobrze piersi zrobiły się bardziej wrażliwe ale nie jest to męczące, dość szybko się denerwuję czyli hormony zaczęły szaleć :)
a dziś mam strasznego lenia i śpiocha mogłabym dziś przespać cały dzień i jeszcze jedno piję ciągle piję jakbym miała kaca, a jak za długo siedzę to boli mnie krzyż. I to by było tyle jeśli chodzi o moje dolegliwości <3

Panna_anna Projekt "Magdalena" 17 lipca 2015, 12:57

Dziś paskudny ból brzucha, okres nagle po dwóch dniach zaniku uaktywnił się i to w bolesny sposób...Zastanawiam się, co będzie dalej, jeśli leki ewidentnie nie pomagają, cykle są nadal nieregularne, miesiączki bolesne, obfite, z koszmarnym bólem głowy, mdłościami i biegunką, w dodatku pojawiają się i znikają...Dziś czuję się tak źle, że nie jestem w stanie wyjść z łazienki, niech ten dzień się już kończy...

Czekanie nie jest moja silna strona :-\ patrzac na moj wykres to wydaje mi sie, ze jest dobrze. Chodzi tu o <3 i owulke no ale... Jak na razie to moge gdybac. Jej jak ja bym chciala zeby sie w tym cyklu udalo. Czekam juz kilka lat ale dopiero to jest moj 6cs takich zaplanowanych staran... Ile jeszcze mam czekac? :-(


Ja chce 27/28 lipiec. Wtedy sie wszystko okaze... Chociaz czuje, ze ten cykl tez bedzie bezowocny...

Kiciusiowa ......... 17 lipca 2015, 13:46

W następnym tyg. idę do B na monitoring cyklu. Mój piwrwszy monitoring, wprost nie mogę się doczekać. Zrobie też TSH, prolaktyne i może ca 125.

viowieczka Tak bardzo bym chciała.... 17 lipca 2015, 14:37

To będzie krótki wpis, zresztą nie ma za dużo do pisania.
Wczorajsza beta 103 według normy 2-3 tydzień, nie porównuję bo robione w innym laboratorium.
Wczorajszy progesteron robiony też w innym laboratorium dużo niższy niż norma dla I trymestru.
W poniedziałek jeszcze raz zrobię te badania, a w środę pójdę do pani doktor i zobaczymy co dalej.
Uspokoiłam się, wyciszyłam, staram się nie myśleć. Co ma być to będzie, widocznie Bóg tak chciał. Jak nie uda się tym razem to uda się następnym...

3cs, 33 DC, 10-11dpo
Wczoraj oczywiście na teście biel vizira :) Trochę smutni było ale dziś już ok. Jeśli dziś nie przyjdzie plamienie to jest jakiś progres po jednym cyklu niepokalanka- może faza lutealna się trochę wydłuży :)

Powiem tylko tyle: ostatni miesiąc przed nami! Do terminu porodu 31 dni :) 17.08.2015 coraz bliżej. Mąż odbiera każdy mój telefon tak szybko jak nigdy :D To jak na razie jedyny objaw zbliżającej się godziny "0" <3

no wiec tak jak ten czas leci wygladam jak kulka juz 25 tydzien :)

Haluszka Kiedy nadejdzie moja kolej? 17 lipca 2015, 18:17

Mam wrażenie, że jestem bliska załamania. Chociaż pisałam, że nie panikuję i nie popadam w paranoje.. ostatnio nie jest dobrze. Po prostu wszystko się chrzani. Wczoraj na wizycie okazało się, że torbiel dalej jest więc następny cykl będę na hormonach. Czyli następny miesiąc nam przeleci bez najmniejszych szans. Potem może 1 miesiąc starań, a we wrześniu znowu hormony bo muszę się przygotować do laparo. Październik odpada ze względu na ten zabieg. A potem dopiero listopad? Czyli za 3-4 miesiące?! I to tylko może i teoretycznie. To nie wszystko. Podjęliśmy decyzję o emigracji do Australii. Ale jeszcze nie gadaliśmy co w takim razie z dzieckiem. Dalej się staramy, odpuszczamy? jak to będzie? Mam znowu zrezygnować i czekać aż będę mieć 40 lat? Płakać mi się chce.

Jutro znowu powtorze test ten o czulosci 10. Zobaczymy czy bedzie ciemniejszy niz przedwczoraj czy taki sam czy juz nie bedzie nic widac.

pozostało 39 dni <3

co u Nas... wróciłam w poniedziałek do domu do Krakowa mama akurat miała parę spraw w Krakowie więc się fajnie złożyło i pojechałyśmy razem, mąż oczywiście mieszkanie miał wysprzątane na błysk,zakupy zrobione, cała miska owoców można kuźwa można??? jak weszłam akurat odkurzał. Specjalnie byłam na rano umówiona na paznokcie i rzęsy żeby o tej 13 dopiero wracać do domu bo miał przed 13 wyjść do pracy,. oczywiście pechowo miał akurat na 16! nie wiem czy sobie to przełożył czy akurat tak im kazali przyjść, no nic... zaczęłam się witać z Kotkiem moim a on mi do sypialni przyniósł ogromny bukiet kwiatów...i toffefe, nie zrobił on na mnie większego wrażenia bo już parę razy po ostrej kłótni kwiaty i to większe dostawałam. Oczywiście powiedziałam że nie potrzebnie bo kwiaty tu nic nie zmienią, przeprosił mnie ale jak zapytałam czy wie za co w ogóle mnie przeprasza to powiedział że "za całokształt" no więc tak na prawdę nie wie za co... dobra wzięłam te kwiaty i wstawiłam do wazonu. Urwałam szybko temat bo na prawdę nie chciało mi się z nim gadać. Zaczęłam pakować rzeczy małego do toreb. Widziałam jak mąż z kuchni zerka co ja robię i robił się coraz bardziej blady. Myślał chyba że wszystko jest załatwione, zamiecione pod dywan, że jak dostałam kwiaty to będę skakać z radości i się za przeproszeniem "obsram" z miłości. W końcu zapytał co ja robię, odpowiedziałam że jutro jadę z powrotem i mam zamiar wrócić dopiero 28 lipca na wizytę a prać i prasować będę wszystko u rodziców w Wiśle. No i się zaczęło...a czemu a po co, a żebym chociaż tydzień została porozmawiajmy ja Cię zawiozę za dwa dni itp itd. W końcu poszedł do pracy. Mogłam spokojnie dokończyć i nacieszyć się kotem, wrócił o 2 w nocy więc już spałam, rano o 9 zadzwoniła mama że będzie po mnie na 10. Mama akurat została na noc u siostry bo chciała nam dać porozmawiać No i znowu się zaczęło... on nie wierzył chyba że ja pojadę, prosił żebym została chociaż dwa dni i z nim porozmawiała na końcu się rozpłakał... zrobiło mi się go szkoda ale wiedziałam że jak teraz zostanę to nic się nie zmieni!!! i pojechałam... napisał wieczorem smsa że bardzo przeprasza że nie chce mnie stracić że kocha mnie i małego. Zaczęło się pisanie smsów. Wyrzygałam mu wszystko! począwszy od zaniedbywania mnie po wpędzanie w kompleksy, już nie wspominając o tym że nasze dziecko już jest! żyje, oddycha, słyszy głosy, rusza się i żeby sobie w końcu to wbił do głowy że jestem mężem i już jest ojcem i że nie pozwolę żeby nas olewał! powiedział że po Nas w sobotę przyjedzie i mamy wracać do domu, że nas bardzo kocha że przeprasza że wie że zachowywał się jak "chuj"(sam siebie tak nazwał) że nie wyobrażą sobie żeby ja tu siedziała i szykowała się na przyjście na świat małego i że zrobi wszystko żeby teraz było dobrze bo nie chce Nas stracić...

no zobaczymy co z tego będzie, w każdym bądź razie jestem dumna z siebie że spakowałam to wszystko i pojechałam... chyba mu wylałam na łeb kubeł zimnej wody oby to tylko coś dało bo w innym przypadku na prawdę spakuję małego i jebne tym wszystkim i żadne płacze i prośby nie będą mnie już interesować. Mamy być dla niego najważniejsi na świecie a jak nie to niech sobie prowadzi kawalerskie życie. zobaczymy jak się jutro zachowa jak przyjedzie.

co do samopoczucie to jest kiepsko :( wszystko mnie już boli :( nie mogę spać, każda pozycja jest na 5 minut i muszę kombinować jak tu się znowu ułożyć, w ciągu dnia nie mogę odespać bo jest mi za gorąco, za jasno albo ktoś cały czas się krząta. Czuje się już ciężka, nie mam na nic siły. Zgagę mam cały czas, co zjem to muszę od razu iść do kibelka bo chyba w jelitach miejsca nie ma. Julcio chyba dalej głową do góry bo wypycha się w góry wchodzi pod żebra a na dolę brzucha czuje maszerowanie. Boli to jego wypychanie nie mogę oddechu złapać. Nie wiem jak ja wytrzymam jeszcze miesiąc! Dobrze że to już ko końcówka i nie długo będę już małego miała przy sobie :) jutro wrzucę zdjęcia gołego brzuchola bo nie chce mi się na górę iść po telefon.


a i w końcu zaczęłam pakować torbę :)pozostało dopakować moje piżamy, biustonosze i kapcie dla mnie. I już przed samym szpitalem szczotkę do włosów, antyperspirant, jaśka i ładowarkę :) i pierdoły typu stopery, małe lusterko, pomadkę ale to mam w domu w Krakowie więc dopakuję się w niedzielę albo poniedziałek. jestem spokojniejsza psychicznie jak wiem że torba jest gotowa :) pozdrawiam


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2015, 19:00

5vq5hw.jpg


ciekawa jestem czy się wyświetli zdj;)
zrobiłam dziś 3 test owulacyjny i nie wiem czy to już dziś pozytyw --13dc..czy jeszcze za słaba 2 kreska...


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2015, 20:09

16 tydzień

Dziewczyny doradzcie...
Jutro jedziemy nad jezioro, wiadomo będę siedzieć w cieniu. Ale są upaly i mimo tego cienia boje sie PRZEGRZANIA. :-\
O co mam w tej sytuacji zrobić, polozyc sobie dodatkowo zimny ręcznik na brzuch?
Czy to cos pomoże?
Czy w ogóle nie powinna sie bac , będąc w cieniu.
Odpowiedzcie proszę ....

anemic Wielkie chcenie ... 30 sierpnia 2019, 21:29

Skończone 12 msc:
-zaczyna odważniej wstawać i próbuje poprawiać stopy, wstaje nie tylko przy łóżku, zaczyna wszędzie gdzie może się tylko złapać
- głaszcze, daje całusy,przytula
- kot jest faworytą :D Zawsze może liczyc na buziaki i przytulasy
- pokazuje co chce, jeczac przy tym yyyyyy
- gdy kąpała ją mama, fiknęła w wanience i zachłysnęła się wodą, od tej chwili nie ma opcji połóżyć ją w wanience
- rozpoznaje sąsiadów. Z jedną z sąsiadek jodłują. Gdy Hania ją widzi od razu zaczyna swój koncert
- inicjuje zabawy
- dużo gada, próbuje naśladować ton głosu co jest po prostu cudowne
- na spacerze jest komunikatywna, można jej pokazywać zwierzęta. Ulubione to gęsi i owieczki
- rzuca i wrzuca. Rzuca- ma pudełko po butach i tam trzymamy ciuchcie drewnianą- wyrzuca po kolei wszystkie klocki z pełnym namaszczeniem, po czym wkłada je i znowu wyrzuca. Ostatnio wywróciła się z basenem z kulkami, zdążyłam ją złapać, ale połowa kulek się wysypała więc była najlepsza zabawa bo zrzucała je na schody przez bramkę zabezpieczającą. Wrzuca- za kanapę wszystko co się da
- złości się gdy nie dostaje tego co trzeba
- najlepsze zabawki to pudełka, garnki kuchenne,
- naśladuje, np. bierze gumkę do włosów i nakłada sobie na glowę, z miski próbuje pić jak kot,

I generalnie jest przesłodka i przeurocza. Lubi się przytulać, daje buziaki, pokazuje,że trzeba mam ją głaskać po głowie. Jest niesamowicie. Uwielbia moje wlosy, nawija na palce, nakłada sobie na głowę, głaszcze.
Gryzie. Czasami nawet nie wiem skąd się wyłoni i ciach ugryzła w stopę,
Dni mijają super, można się bawić już w normalne zabawy,chociaż cały czas domaga się uwagi. Kiedyś sama bawiła się, teraz ciągle chce żebym była przy niej.

Noce, no więc cóz :D NAdal kp jakieś 5-6 razy. Ostatnio między 23-2 wyprawia jakieś cyrki i akrobacje, nie wybudzając się przy tym, ale wiadomo ja nie pośpie.
Pieluche zmieniamy na śpiocha- tak śpi, że się nie wybudza.
W nocy gdy śpi sobie gdzięs na środku łóżka, pełznie do mnie albo do taty i przytula się. To jest najcudowniejsze.

Sama nie wiem co z zebami, wszystko ląduje w buzi, wygląda na prawą czwórkę, ale nic nie widać, trwa to już i trwa.

Zapisałysmy się na basen.

Wszystko jakoś się po troszce układa. Fajnie się nam poukładało z D.

Impreza urodzinowa udana. Hania wyglądała cudnie. Od mojej przyjaciółki dostała szydełkowaną, w naszą regionalną koronkę- sukienkę. Goście dopisali.

Dziś miałam spokojny dzień. Uwielbiam piątki!!! Mój mąż wraca zawsze na weekend i mamy czas dla siebie i synka.


Pomyślałam dziś sobie, że zmienię swoją dietę. Wyszukałam w internecie propozycję diety wpływającej na płodność. Czy ktoraś z Was kochane też to stosuje?? Wydaje mi się, że nie zaszkodzi a przynajmniej będę się zdrowiej odżywiać :-)

To dopiero mój drugi wpis a czuję się cudownie ;-)

W moim najbliższym otoczeniu rodziny się powiększają. Siostra jest w 12 tygodniu ciąży, koleżanka urodziła bliźniaki a kuzynce udało sie invitro :-) codziennie na ovu widzę cudowne wykresy gdzie udaje się Wam. Kiełkuje we mnie nadzieja, że mi sie też uda!! Jesteście moją mobilizacją.

Chciałam mieć dwójkę trójkę dzieci a teraz prosze choćby o jedno... mam jakiś gorszy czas :-( martwię się tymi markerami, małą macicą. Jakoś brak mi wiary w to że laparoskopia będzie dla mnie jakimś złotym środkiem... boje się rozczarowania dlatego nie nastawiam się na nic i z góry zakładam to najgorsze. Tyle czasu się nie udawało... nic przecież nie zostało usunięte bo nic nie było, wszystko jest jak było przed nooo nie w sumie nie- jest mała torbiel na lewym jajniku i mam tą świadomość że moja macica jest o połowę mniejsza niż normalnie... właściwie to gorzej jest. Wrzuć na luz, odpuść, nie myśl, czas pokaże.... okropne słowa. Coś to l4 mi nie służy, owszem za pracą nie tęsknię i jakbym mogła to wróciłabym tam tylko po to żeby zabrać kubek i przynieść chorobowe ciążowe, ale zamiast odpoczywać i cieszyć się tym ja ryje sobie psyche czytając różne rzeczy w necie... chyba potrzebuje słów otuchy od jakieś dobrego lekarza...

Babo remont już na wykończeniu, za chwilę będziesz meble i sprzęty kupować, za miesiąc pojedziesz na wakacje- wszystkiego odrazu mieć nie można!!!!!!

Ott tak się dziś czuje :-/

Do dupy nie???


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 sierpnia 2015, 19:57

Miała być Grecja, Egipt lub Turcja ale teraz po tych atakach terrorystycznych i kryzysie w Grecji odpada.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)