Kocia kociowy pamiętnik 19 lipca 2015, 15:36

Ale upal. Hej dziewczyno o o spojrz na misia a a

cati Ja będę Mamą ? 19 lipca 2015, 15:42

Ciąża zakończona 15 lipca 2015

Napierw w dzien terminu porodu *08.07, mialam robione USG i ogolny stan zdrowia. Z malym wszystko ok ale nie spieszylo mu sie wyjsc :P Spytalam o wagę malego bo czuje ze to jest klocek , dostalam odpowiedz 4000- 4100g aż mnie przytkało , bo jak ja sobie z tak duzym dzieckiem poradze?
ale o CC nie bylo mowy , bo ponoc tu takie dzieci sie rodzi silami natury.. Upierac sie nie bede , chyba wiedzą co mowią ;P 5 dni pozniej ....

W poniedzialek 13,07 - o 2 w nocy zaczely sie sączyc wody, początkowo myslalam ze ciagle ten sluz i nie wiedzialam co to ;D az stwierdzilam ze troche go za duzoo i czuje sie jak bym nie kontrolowala siusiania. Stwierdzialam ze musze obudzic męza, mina jego bezcenna. To juz ? ale teraz na serio juz ? czy znowu ci sie wydaje? :D no niestety nie umialam mu jednoznacznie powiedziec ze tak jestem pewna na 100% . W kazdym razie zadzwonilam na porodowke i mowie sączą mi sie wody i mam skurcze ale nie regularne. Kazali przyjechac na kontrole. Ok w szpitalu zbadali 2cm rozwarcia i jakies mizerne skurcze ale jak chce to moge zostac bo moze sie sytuacja rozkreci . Lecz od godziny 2 do godziny 8 nie wiele sie zmienilo. Powiedziala bym ze wrecz wiało nudą . Polozna stwierdzila ze lepiej bym wrocila do domu i tam odpoczeła bo na tym szpitalnym lozku nie bardzo jest jak zasnąć. zjadlam sniadanie i wrocilam do domu. wiec wrocilam do domu z mężem i probowalam sie przespac z kilka h , zresztą on tez.
Az nagle o 12 jak mnie nie zlapie skurcz az zawylam z bólu , ok teraz to juz chyba musi byc to ;P

Wtorek 14.07 godzina 15 zostalam przyjęta na porodowke gdzie mialam juz swoj pokój. Ledwo zywi po przedniej nocce z mezem prawie usypialam miedzy skurczami. Rozwarcie na 4cm ale szyjka bardzo malo skrucona i skurcze mimo regularnosci zbyt slabe. ale mordowalam sie tak do godziny 18 pozniej kąpiel bo skurcze sie nasilaly ... w kąpieli ulga ogormna !!!! bylam purpurowa od goracej wody , ale nie chcialam z niej wyjsc... kazdy skurcz o 10x mniej bolesny niz na lozku... no ale po 1h balam sie by sie akcja nie zatrzymala. no ale po badaniu dalej mialam 4cm... Mialam miec jeszcze akumpukture ale jakos srednio mi sie chcialo byc jeszcze kutą jak by mi malo bolu bylo ;P Zgodzilam sie na lekka lewatywę ktora podzialała ! skurcze sie ladnie unormowaly i wskoczylam na 5cm o 23:00 w nocy . Cala akcja bardzooooo wolno sie rozwijala ja bylam juz wykonczona a tu jeszcze tyle przede mną . Gdy pojawial sie skurcz wieszalam sie na mężu razem jakos znosilismy ten bol , zamiast sie drzec na niego i przeklinac powtarzalam ze go bardzo kocham i ze jeszcze wytrzymam ale juz mi brakuje sil. Stwierdzilismy ze musze miec znieczulenie bo w tak powolnej akcji to zanim dojade do 10 to padne z wycieczenia....

Sroda 15.07 - o 1:00 godzinie przy 5cm rozwarcia podano mi epitural , myslalam ze to gorszy bol te wkucie w kregoslup ale w porownaniu ze skurczami to pikus ;P
Niestety skurcze zrobily sie malo wyczuwalne po godzinie czasu... A ja w tym czasie godzine z mezem sie przespalismy :P przyszla dawka oxytocyny bym czula skurcze.
Opieralam sie na poduszce sako , dawalo mi to troche ulgi dla kregoslupa i pozwala na zejscie malego. do tego bujanie sie na stojaco z mezem :D o maly wlos a zatanczyla bym z nim krakowiaka jak bym tylko wiedziala ze to pomoze mi szybciej urodzic malego ;D
o godzinie 4 8cm zwiekszono mi dawkę oxyt. by szyjka sie bardziej wygladziala i otworzyla. o godzinie 5 zaczelam juz miec 10 cm lecz maly nie chcial sie obrucic tak jak powinien. Zaczelo byc nerwowo najpierw jedna lekarka , potem druga wszystkie sprawdzaly jak jest ulozony maly . Wszystkie rozmawialy miedzy soba po norwesku to tez ja sie balam bo nic nikt mi nie tlumaczyl. JEdyne co to wiedzialam ze kazda sprawdza jak maly jest ulozony. PRzyszedl lekarz , kawal chlopa zaczol mnie szarpac rozciagac itd.. i mowi ze wgl. niego to jest noskiem do gory i tak jakos boczkiem i ze jest bardzo duzy i nie moze sie przecisnąc przez moj kanał.
Decyzja Vacumm. Na cc bylo juz za pozno.. ja ciagle powtarzalam im ze zrobie co tylko mi każą tylko zeby juz bylo po wszystkim . W jednej minucie zjawilo sie u mnie 20 osob w pokoju , ja wystraszona moj maz jeszcze bardziej . Jakis sprzet przywiezli , chyba reanimacyjny... zrobilo sie tak nie fajnie ze ja juz tyklko chcialam urodzic...
Z pomocą Vacumm i sily lekarza maly rodzil sie od 6 do 8... ale to bylo nie takie sobie parcia to bylo wyszarpywanie jego ze mnie a ja nawet 3 razy parlam na jednym skurczu by tylko pomoc malemu.

Urodzil sie o 8:44 , najpierw dostal 6 pkt. pozniej 8 i na koncu 9 , malutki nie chcial krzyczec raczej miauczał jak kotek :) chcialam bardzo wiedziec ile wazy i ile ma cm , ale kazano mi sie nim zając na 2h w tym momencie lezal przy cyciusiu mamusi :) a mnie szyto, po mimo tak drastycznych przezyć pęklam w kilku miejscach ale szyl mnie dluuuugo , ale juz teraz prawie nie czuje bolu krocza. Po 2h zwazono malego i zmierzono. Dostalam tez sniadanko po sniadaniu zasnelam na lozku.... no ale trzeba bylo wstac po godzinie i dostac sie do hotelu szpitalnego. Ubrana w koszule szpitalno i moj szlafrok udalam się windą na sam dol do podziemia gdzie spakowana z malenstwem i tatusiem wsiedlismy w Samochodzik golfowy i tunelami pod szpitalem dostalismy sie do innego budynku gdzie czekal na nas pokoik hotelowy.
1.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 kwietnia 2016, 11:42

Anuszka Dopóki od­dycham, mam nadzieję. 18 września 2015, 22:01

Uczę się żyć na nowo.. już nie planuje, nie marzę, nie czekam na nic... żyję z minuty na minutę, z chwili na chwilę... nie myślę o tym co będzie jutro, interesuje mnie tylko to co jest w chwili obecnej nic więcej się nie liczy tak jest łatwiej...

Marlena Szukając motyla. 19 lipca 2015, 17:23

Rano znów zobaczyłam na papierze te dziwne plamienia. Do tego brak wymiotów a nudności dużo mniejsze niż do tej pory. Martwie się. Nie wariuje, nie popadam w skrajności w skrajność ale normalnie, po ludzku sie boje. Nie chce stracić i tego malucha.

Ciąża zakończona 19 lipca 2015

Cos mi daje dzisiaj do myslenia. Moze wiekszosc z Was powie, ze sie nakrecam albo ze a wczas na objawy bo to dopiero 5dpo ale mam do myslenia przez 2 sytuacje dzisiejszego dnia.

1.) mama na obiad zrobila roladki wieprzowe z boczkiem, cebula, ogorkiem kiszonym i marchewka (moje ulubione!:-) ) i przy pierwszym kesie mieso smakowalo mi jak ryba! :-\ Nosz kurka...

2.) podkusilo mnie zeby zrobic test owu (glupota no ale...) po owu mialam tylko cien cienia a dzisiaj? Wyszla cieniutka kreseczka takiego koloru jak ta druga. No kurde - praktycznie pozytyw (taka sama mialam w przeddzien owu).


No rece zalamac. Piersi nie bola, mdli mnie po fajkach, na kawe smaka nie mam- wypije bo wypije, brzuch pobolewa jak na @, nawet latam do wc bo mysle ze to ona, duuuuzo sluzu kremowego... No kurde i jak tu nie zwariowac?
Pewnie czesc z Was mnie zje za ten wpis no ale czuje, ze cos sie swieci.
Jutro ide badac progesteron albo dalej bede miec nadzieje albo odpuszcze gdy jego poziom bedzie za niski...

Najlepiej na wakacjach.
Znalazłam zasięg, więc pozdrawiam


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 grudnia 2017, 09:16

24 dzień cyklu .

Zmiękłam i zrobiłam test ciążowy, a obiecałam sobie że nie będę robić aż do okresu.
i dupa no :/

Teścior negatywny.
ZNOWU :(

Czemu nam się nie udaje :( nooo ....
Znowu płaczę jak debil.
JA pierdole no ! KURWA !

1i26v4.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lipca 2015, 20:22

sikorka@ Taka tam pisanina.... 19 lipca 2015, 20:42

Jakos cudem doczekalam konca tego tygodnia, po 6 dniach pracy wreszcie dzien wolny!!! Spalam do 9, potem pojechalam odwiedzic kolege co mu sie synek urodzil potem obiad , spanie I urodziny kolezanki mojego Adasia;)) jestem juz w domu I delektuje sie herbata ziolowa bo zrezygnowalam z kawy ( dumnie od 4 miesiecy nie mialam jej w ustach I herbaty tez staram sie nie pic bo zwyczajnie jej nie lubie)
A tak w skrocie, problemow w pracy ciag dalszy, recepcjonistka przechodzi sama siebie zeby tylko zrobic mi na zlosc albo oczernic przed oczami kolegow wiec po kolejnej awanturze w srode I kolejnej rozmowie z szefowa podjelam w duchu decyzje ze ide na zwolnienie I bede tylko pracowac na pol etatu czyli zrezygnuje calkowicie z jednej praktyki. A mianowicie dostalam strasznych bolow glowy I troche mnie to przerazilo bo przciez zdowie dziecka I moje jest najwaznijesze.
Jutro I we wtorek mam z racji tego wolne, dzwonily do mnie bo maja problem bo nikt nie chce za mnie pracowac ale ja nie odebralam telefonu- jestem przeciez na zwolnieniu I nie obchodzi mnie co sie tam dzieje, wedle mnie to ta cala klinika moze splonac zywym ogniem. Trzeba bylo o tym myslec zanim zaczely mnie przesladowac ze zadna z nich nie ma licencji stomatologicznej I niestety nie moga beze mnie pracowac...hahahaha
Ze spraw ciazowych, wszyscy mi mowia ze jak na 17 tyg to mam bardzo maly brzuch..mam nadzieje ze wszystko ok...martwie sie jak zwykle po tym poronieniu zatrzymanym nie wiem czy kiedykoliwek dojede do normy

Torbiela nie ma ;)W 13dc Dużo pęcherzyków endometrium ok 5 (dokładnie nie pamiętam).
W końcu spotkałam najlepszego specjaliste;) Wszystko dokładnie nam wytłumaczył. Teraz musimy zrobić u nich badanie nasienia i mąż Kariotyp z limfocytów krwi obwodowej. Ja AMH. Jeśli wyniki nasienia będą takie jak ostatnio czyli od 25 mln/ejakulat w górę robimy inseminację, a jeśli poniżej to lekarz wezmie nasze papiery na rządowe In Vitro. Może jakimś cudem się zakwalifikujemy. Niestety to wszystko dopiero gdy moja tarczyca będzie minimum 2,5. 21.08 wizyta u Edno. Mam nadzieje, że wyniki tym razem będą o niebo lepsze. W tym czasie planujemy z mężem zrobić jego badania bo niestety czeka się na nie ok miesiąca.

Teraz 19dc brak danych. Czekam do @ chodz jeszcze ok 2 tyg. Mam nadzieje, że nie przyjdzie.. A jeśli już to czas do kolejnej wizyty w Gdańsku będzie się strasznie ciągnąć ;( yhh

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 19 lipca 2015, 21:18

18 tc (17t2d)

Wakacje... Zerkam w wolnej chwili katem oka na nowe wpisy, ale nie daje rady z komentarzami... Potrzebuje sie zrelaksowac na kolejne 2 miesiace, bo przed przejsciem na macierzynski nie dostane juz innego wolnego. 2 tygodnie luzu... a ja, poki co,przyklejona do komorki ;)

Wczoraj byly moje "poprawiny" w Polsce. Bylo calkiem w porzadku, posiedzielismy w 8 osob w restauracji przy dobrym jedzonku. Troche sie obawialam, gdyz moja kuzynka, o 7 lat starsza i bezdzietna (staraja sie teraz chyba o adopcje...) byla proszona razem z mezem... Nie wiedzialam, jak bedzie reagowac na wiesc o mojej ciazy. Zachowala sie jednak bardzo w porzadku - nawet zaprosila mnie do siebie do domu na dzis. Co prawda z zaproszenia nie skorzystalismy, ale ciesze sie, ze bylo dobrze. :)

Jutro lecimy do Szwecji - tam nie bede miec wifi, wiec zegnam sie z Wami na te 2 tygodnie. Mam nadzieje, ze jak wroce, przeczytam o samych pieknych, wakacyjnych chwilach u Was.

P.S. Ostatnie doniesienia ciazowe - w ciagu ostatnich kilku dni moj brzuch powiekszyl sie chyba dwukrotnie. Szok. Nie sadzilam, ze to mozliwe tak z dnia na dzien. Nie wiem czy to kwestia innego zywienia, czy to wreszcie pora na mnie... Jutro zaczynam 5 miesiac, a ciaza jest juz widoczna golym okiem. Rzecz jasna wszystko zalezy od ubran, ale... Chyba ciezko sie nie zorientowac ;) Czuje sie, jak kaczuszka. A jeszcze tydzien temu kolezanki zachwalaly, ze nic po mnie nie widac... Takze, kochane, uwazajcie na ten 18 tydzien. Niby nic takiego, a tu hyc hyc, po cichu ktos Wam podmieni figure nim sie obejrzycie. A przejscie ze stadium w miare normalnej kobiety do stadium kaczki nie nalezy do najprzyjemniejszych ;)

dzięki dziewczyny..tak też zaznaczyłam na wykresie :)

Dzis moj maz wyjechal ponownie. Nie ma go do piatku. Oby ovu przyszla w jego wizycie...

Rotenkopf Walka. 21 lipca 2015, 00:09

Rok.
Tak długo, a jednak wszystko dalej świeże. Ból, łzy, tęsknota i rozpacz.

(*)

Dzisiaj 18dc.
Rzadko pisze bo na wakacjach problemy z netem są, jedynie na plaży coś można złapać.
Wciąż czekam na owulkę. Temp wzrosla to cos powinno sie zbliżać. Pogoda nad morzem kijowa-pada. Nasze starania też słabe bo jesteśmy cały dzień z córka tylko noce nam zostaja a czasem zdarzy nam sie przysnac. Cos nie wierze w szanse w tym cyklu zobaczymy.

Aaajć, skręciłam chyba sobie staw skokowy wczoraj na dzikim spacerze z moim dalmatem i jego wielką koleżanką owczarkiem niemieckim :/ One zawsze gdy się gonią nie patrzą na nic i nie raz już na mnie, lub koleżankę powpadały, ale wczoraj mój Ben tak niefortunnie wpadł mi między nogi, że podwinęła mi się stopa i przewróciłam się na bok. Ehhh, akurat musiało się to stać wtedy, kiedy mąż wyjechał na tydzień na motor za Częstochowe :/ Leżę teraz z nogą podniesioną do góry. Wczoraj do pierwszej w nocy zwijałam się z bólu, ale dziś jak ją od rana oszczędzam jest lepiej, ale nawet podróż do łazienki kończy się mega bólem. Muszę skakać na jednej nodze, a chyba nie powinnam Kamilkowi takich "atrakcji" skokowych zapewniać. Nie jadę do szpitala. Nie będę nikomu zawracać głowy, żeby mnie zawoził, bo co mi tam mogą zrobić jak jestem w ciąży, a złamania raczej nie ma, więc tylko altacet i odpoczywanie. Czytałam, że można nim robić okłady w ciąży, więc to mój jedyny ratunek.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lipca 2015, 08:31

23dc 6dpo

A wiec bylam juz na badaniu progesteronu. Zaplacilam tylko 27zl ale wyniki niestety jutro po pracy odbiore wiec o 15:00 bede juz wiedziec co nie co.


Oczywiscie jestem padnieta i spac mi sie chce. A ta tempka? Dziwna jakas. Taka w miare rowna... Zobaczymy co jutro wyjdzie

moonshine minionki rozrabiają 20 lipca 2015, 09:12

10dc
Po weekendzie we dwoje :) Oczywiście nie obyło się bez spięć, ale ogólnie było fajnie.
Dziesiąty dzień cyklu, a u mnie nic. W zeszłym miesiącu w tym dniu miałam powódź, w tym susza. Głupi ten mój organizm, nie wiadomo czego się po nim spodziewać :( I weź tu człowieku bądź mądry i cokolwiek zdziałaj, jak co miesiąc inaczej...

9dc
Ale mnie G. wkurzył.. Jak on ma ochotę to przytulamy się zawsze, a jak ja to ostatnio zawsze jest zmęczony.. Zaczynają się płodne i chciałam się poprzytulać, zwłaszcza, że on za chwilę wyjeżdża to znów był zmęczony.. Chyba zacznę kłamać, że owulacja to zawsze się zmobilizuje.. Tez mu zależy.. I znów pojawiła się myśl, że mam dość.. Nie nie nie nie podaje się, ale po prostu mam dość..

Vaina Czekając na cud 20 lipca 2015, 09:57

Koleżanka zaprosiła na piatek do siebie - taki babski comber. Normalnie chętnie bym poszła, trochę odpoczac od tego wszystkiego co przezywam, szczególnie że to ma być na kilka dni przed @.
No ale....
W planie powitanie nowej członkini - czyli 3 miesięcznej córki koleżanki. Sama koleżanka mi się dość naraziła, nie żebym była jakoś szczególnie pamiętliwa, ale podczas starań wszystko mnie tak rani, że nie umiem o tym zapomnieć.


Sytuacja z września:
- Jestem w ciąży - powiedziała koleżanka X.

Oczywiście gratulacje i zaczyna się temat dzieci.
- Jak słucham innych to widzę że wszystkim się teraz po kolei udaje - powiedziała z rozżaleniem koleżanka Y, która stara się o powiększenie rodziny dłużej niż ja. (X nie wie o staraniach)

Było mi przykro z jej powodu. Mnie to ukuło w serce, że kolejna w ciąży a ja nie, a co dopiero ona musiała poczuć.

Zaczął się temat kłopotów z powiększeniem rodziny.
- Moja koleżanka z pracy stara się ponad 5 lat. Z mężem bardzo sie kochają. Tego co im brakuje to pełni szczęścia to tylko dziecko, strasznie to smutne - powiedziała koleżanka Z.
- To przyślij ją do mnie, ja jej powiem jak się robi dzieci, to nie takie trudne - odezwała się X

Powiem tak, co ja poczułam w tym momencie jest nieważne, ale wzroku Y nie da się zapomnieć. Było to połączenie smutku, rozżalenia, zdegustowania wraz z chęcią popełnienia mordu na X.


No i teraz mam iść na spotkanie z koleżankami i witać córkę X. Już to widzę - jest jeden temat rozmów podczas całego spotkania. Mąż mówi, żebym nie szła, żebym nie katowała siebie - no i chyba tak zrobię. Choć z drugiej strony wiem że powinnam pójśc, pogratulować - powiedzieć jaką śliczną i cudowna ma córke, przynajmniej miałabym to z głowy.
Niestety prawie każde spotkanie z dzieckiem małym przeżywam co najmniej 2 dni. Jedynym wyjątkiem są moi bratankowie. Nie wiem czy ma na to wpływ to że to bratankowie, czy to że stosunkowo często ich widuję. Choć czasem bywa tak ze młodszy ( 5 miesięcy) też powoduje że mam potem doła, bo też marzę o takim ślicznym wesołym uśmiechniętym dziecku. Jest tylko jeden problem - marze o własnym.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)