6 dzień Cyklu.
Mam taki cytat od rana
Zly dzien... Sama juz nie wiem o co chodzi..
Zaczelo sie w lutym tego roku, zaczelam plamic przed okresem tak 3,4 dni natychmiast pojechalismy do Pl poszlam do ginekologa, powiedzial ze mam jakies zapalenie,zakazenie czynie wiem co,przepisqal mi antybiotyk, chcial hormony nie zgodzilam sie,nie po to czyscilam tyle czasu organizm po anty,zeby teraz znowubrac jakies gowno 
W kazdym badz razie bralam te tabletki,dostalam wynik cytologii, wyszla 2 stopnia, z zapaleniem ktore sie goi samoistnie czy jakos tak, ale plamienia mam nadal dzisij juz jest drugi dzien plamien!nie wiem co jest grane
nie wiem co robic? Czy starac sie czy nie? Do tego w zeszlym roku po poronieniurobilam badania w tym takze moczu i dzisiaj je przejrzalam, gin wspomnial cos ze wynik moczu nie jest za bardzo dobry, ale nie sadzilam ze jest az tak zle,zaduzo leukocytow,bardzo duzo bakterii,mocz nieprzejrzysty, jestem na tqkim zadupiu ze wcale tunie ide robic badan!bo tu wszystko natura,samo przyszlo,samo pojdzie,jestem zalamana, nasikalam dzisiaj do sloika patrze na ten moj mocz,a tam pelno farflotow ,nie jest chyba za dobrze,nie wiem co robic
Nie chce okladac kolejnego cyklu,ale tak bardzo sie boje ze znowu poronie 
Musze przede wszystkim zmienic swoje nawyki zywieniowe, nie moge jesc slodkiego,pickawy,jesc wiecej kapusty kiszonej,pic jogurt naturalny,to co jest kwasne, bakterie nie lubia slodkiego... Jestem zla na swojego ginekologa bo przy takiej liczbie leukocytow powinien odrasu wyslac mnie na dodatkowe badania..
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 sierpnia 2015, 21:23
Kochane dziewczynki...
Mama straciła pracę, od 2 tygodni siedzi w domu... z dnia na dzien jest coraz gorzej.
Został mi miesiąc ciąży a ja nadal się nią nie cieszę. Nie potrafię.
Nie kiedy w domu jest taka atmosfera...
Uwierzycie że dziś była awantura o to, że P codziennie zmienia majtki?!
Błagam P żeby dał radę, żeby wytrzymał bo ja nad matką pracuję ale widzę, że on ma już też dość... my nawet nie rozmawiamy.
W tej chwili matka siedzi obrażona na cały świat robiąc na drutach komplet na chrzciny.
Wszystko krytykuje, do wszystkiego się wtrąca.
Nawet w to kto będzie świadkami na ślubie lub chrzestnymi dla Fabiana.
Chciałabym się wyprowadzić. Lub przenieść na górę przynajmniej.
Nie potrafię... potrzebuję pomocy.
Rozmawiałam dziś z moją chrzestną, pogadała z mamą ale nic to nie dało. Mam dzwonić gdybym potrzebowała pomocy...
Natuś gratuluję odwagi. Jeśli odejdę mama się zabije. Już raz próbowała- jest do tego zdolna.
Ostatnio przy kazdej kłótni ujawnia się jej astma i konczy się tym, że muszę robić sztuczne oddychanie...
Niech mi ktoś przeprogramuje mózg... nie chcę być niewolnikiem do konca życia.
agania, Feśka- myślicie że mogę gdziekolwiek wyjechać? nie ma takiej opcji, nie pozwoli mi i znów będzie awantura. O tym że byli by z P sami ze sobą już nie wspomnę...
Mam nadzieję że po porodzie coś mi się w mózgu zmieni i chcąc szczęscia dla mojego synka będę w stanie się przeciwstawić tak na 100%.
Sandra nie chciałabyś pogdać na privie? chętnie się dowiem jak sobie poradziłaś...
Ogłaszam wszem i wobec iż wraz z aniulka89 zawarłyśmy pakt, m.in. taki, że zero smutków i smętów.. Mam nadzieję, że damy radę ! 
Od wczoraj, albo przed wczoraj (już nie pamiętam) mam piękny płodny śluz, taki przeźroczysty, ciągnący, przewlekły z białym. Aż się ucieszyłam
Dzisiaj przy kąpaniu się po opalaniu także duuużo śluziku. 
Pozytywne nastawienie jest, zero smutków, działamy, brodżekt bejbi w trakcie realizacji !
Pierwszy dzień od miesiąca, gdy nic mi nie dolega, nic mnie nie boli, już prawie zapomniałam jak to jest. Całe szczęście, że organizm wraca do normy, bo w sobotę mamy wesele. Nie mam w ogóle ochoty na nie iść, ale nie mam wyjścia, bo to bliska rodzina M. Nawet się pobawić nie będę mogła, bo powinnam się jeszcze oszczędzać. Może się trochę napiję, ale też raczej bez szaleństw, już chyba przeszła mi ochota upicia się. Psychicznie bywa różnie, po ostatnim wybuchu (ostatnim wpisie) trochę się uspokoiłam, ale takie napady bezsilności, bezradności, złości pojawią się jeszcze pewnie nie raz. Pytanie: czemu znowu ja? ciągle pojawia się w mojej głowie. Szkoda, że nigdy nie poznam na nie odpowiedzi.
Zawsze byłam pełna energii a teraz podstawowe sprawy powodują że albo mi się nie chce albo jestem bardzo zmęczona. Tak naprawdę gdyby nie mój 5 -latek pewnie zgniłabym przed telewizorem. Muszę się ogarnąć. Ciąża przecież to normalny fizjologiczny stan a że nie odczuwam bóli brzucha to tym bardziej powinnam być bardziej ruchliwa.
Tak więc obiadek się gotuje. Dziś żurek bo w końcu trzeba ugotować normalny obiadek dla tej mojej małej rodziny.
Mąż jak zwykle wróci wieczorem.... ale jestem mu wdzięczna bo pomimo 12 h w pracy codziennie bierze młodego na spacer abym tylko ja w tą patelnię nie musiała wychodzić.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 sierpnia 2015, 18:11
Kurcze.... od czego tu zacząć...
wróciłam z wakacji...w końcu wylądowaliśmy w Krynicy Morskiej i było cudownie...
Nie, źle zaczęłam....
ZROBIŁAM DZIŚ TEST CIĄŻOWY, WYSZEDŁ POZYTYWNY, POLECIAŁAM NA BETĘ , WYNIK 63,6 .... JESTEM W CIĄŻY! O MATER...SŁÓW KOMPLETNIE BRAK...
Jutro mąż ma urodzinki...ale będzie prezent 
Umówiłam się do mojego gina na wizytę 28 sierpnia. Mam brać luteinę i Parlodel cały czas.
Boję się okropnie... Boże, czuwaj nad moim maleństwem...
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 sierpnia 2015, 22:52
28 dc, temperatura w dół. @ zawita zapewne lada chwila. Czuję czasami ból miesiączkowy, ale takich oczywistych objawów jak ból piersi, wzdęcia - brak. Moje nastawienie jest raczej w kierunku, Ze @ przyjdzie, może przez te upały się przesunie ale na pewno przyjdzie.
Dobrze że dzisiaj troszkę chłodniej. Kawka już wypita, wykresik uzupełniony a teraz czas się wziąć do konkretnej roboty - -oby do piątku.
W weekend muszę porządnie chatę ogarnąć, bo wszędzie walają się ciuchy. Trzeba podłogi umyć i kurze pościerać, ale to są plany na sobotę
Jeszcze przed chwilą przylapalam P na oglądaniu gołych panienek w necie... Jak mnie zauważył to zamknął stronę...
Poplakalam się bo czuje się juz jak wieloryb i źle mi z tym, mówię mu ze nie podoba mi się to co robil a ten ze jakie panienki? Ze coś mi się przewidziało, ze mogę historię sprawdzić. Foch i zasnął po nocce. Nie ruszyły go nawet moje łzy...
A ja już dłużej tak nie umiem...
Synku kocham Cię...ale dluzej tak nie umiem...
Moje dziecko bedzie mialo matke - panikare (tak, tak, Zelmus, nie jestes pod tym wzgledem jedyna
). Wiem oczywiscie - na poziomie czysto teoretycznym, ze czytanie na internecie o mozliwych powiklaniach i przedwczesnych porodach w 21 tc nie jest dobre... Nie zmienia to faktu, ze czytam, porownuje - a potem sie niepokoje. Na przyklad wczoraj. Wyszlam z pracy i poczulam, ze odrobine mi mokro w kroku. Ide ulica, mysle sobie - a co jesli to czop sie odkleil i mi wody odchodza... W bialy dzien, na ulicy, natychmiast wkladam lape miedzy nogi - sprawdzam czy duzo tego mokrego. Przechodzac jakis facet sie na mnie dziwnie spojrzal - ale w tej chwili bylo mi na prawde wszystko jedno. Trudno, czego sie nie robi dla Dziecka. Mysle, niby nie bardzo mokro, ale moze cieknie struzka, czasem tak bywa, ze nie cale wody odchodza na raz. Tak sie tym martwilam, ze ledwo wrocilam do domu... W dwie minuty spuscilam spodnie, po czym po rozebraniu sie doszlam do wniosku, ze to chyba odrobinka moczu byla, popuszczona prawdopodobnie przy kichaniu.
Doszlam do tego - wiem, obrzydliwe to, poprzez zapach spodni - i od razu poprawil mi sie humor. Ha, czyli okazuje sie ze dopadlo mnie nietrzymanie moczu. No coz, takiego objawu ciazy zupelnie sie nie spodziewalam...
Nadal z S szukamy domu. W piatek pojedziemy zobaczyc ten:
http://www.athome.lu/vente/maison/centre/tuntange/tuntange/3923201
Nie jest to moj faworyt, ale plusem jest fakt, ze znajduje sie bardzo blisko centrum. Tylko ten ogrodek jednoarowy... toz to nawet nie jest trawnik przed domem... 
Poza tym chcialabym sie Wam pochwalic. Moj maz zmotywowal mnie do aplikowania na stanowisko audytora w Trybunale Rozrachunkowym UE. Niecierpie mojej obecnej pracy, wiec dalam sie namowic. Aplikacje on-line skladalam w marcu, jeszcze przed zajsciem w ciaze. Ilosc aplikantow: 12 tysiecy osob...
Pierwszym etapem (w czerwcu) byly testy: rozumienia tekstu pisanego, numeryczny, IQ, Situational Judgment... Poszlam na luzie na te testy, bo juz wiedzialam, ze i tak jestem w ciazy - a tutaj wlasnie wczoraj dostalam informacje, ze majac 54 punkty na 60 mozliwych zakwalifikowalam sie do kolejnego etapu, ktorym beda testy e-tray we wrzesniu
Co prawda razem z 834 innymi osobami - ale kto by sie takimi drobiazgami przejmowal
Pewnie nic z tego nie wyjdzie, bo kolejnych etapow jest jeszcze mnostwo: e-tray, case study (wrzesien), assessment center (listopad), odsiew dokumentow i lista rezerwowych (w marcu wyniki)
Droga do zatrudnienia dluga, ale i tak poprawilo mi humor, ze razem z Maluszkiem pokonalismy 11 tysiecy 200 innych osob
Oczywiscie S byl dumny jak paw i skomentowal tylko, ze on WIEDZIAL, ze inaczej nie bedzie i ze ma bardzo inteligentna zone. Bardzo dobrze, niech tak mysli, przypomne mu to jeszcze gdy bedziemy miec inne opinie w stosunku do jakiejs kwestii 
12t3d
Wczoraj byliśmy na badaniu prenatalnym. Chciałam napisać wczoraj, ale byłam już tak zmęczona, że zostawiłam to na dzisiaj. Ze względu na moje tyłozgięcie macicy nic nie było widać przez brzuch i konieczne było USG dopochwowe
Nasza pociecha jest STRASZNYM ŁOBUZEM!
Za każdym razem na USG był bardzo ruchliwy i fikał koziołki a teraz...SPAŁ sobie w najlepsze! Wcale nie chciał współpracować! Ruszał tylko rączkami i ziewał! Jaki to był cudowny widok!
Jakimś cudem udało się go zmierzyć, ale buźkę tak odwrócił, że nie można było ocenić kości nosowej! Tzn. widzieliśmy nosek, ale był za mało odwrócony, żeby kość dokładnie ocenić. Pozostaje nam wierzyć, że tam jest!
jeszcze chwila a przezierności karkowej też byśmy nie zmierzyli! A na dodatek owinął sobie szyję pępowiną...
Poza tym wszystkie pomiary w normie
Ma ładnie wykształcone wszystkie narządy
I od piątku urósł ponad centymetr!
Zapytaliśmy też, czy wiadomo już co Kropek ma między nóżkami i...WYGRAŁAM ZAKŁAD
Kropek z dużym prawdopodobieństwem jest CHŁOPCEM!
było to widać bardzo wyraźnie
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 sierpnia 2015, 09:05
Wchodzę na pamiętniki, chcę poczytać czyjeś zmagania, smutki, dochodzenie małymi krokami,
a ciągle po kilku wpisach widzę- CIĄŻA ROZPOCZĘTA.
Przykro mi, niedługo zostanę tu chyba sama.
może uda mi się go namówić na Maksymilian Karol Sysło
ładnie brzmi?
jestem już trochę do przodu z porządkami, zabrałam się wczoraj wieczorem za te zasrane firany i zasłony nawet sama je zawiesiłam, okna to były czarne! budują na przeciwko nowe osiedle i ciągle się kurzy, ale aż przejaśniało w mieszkaniu jak okna czyste i firanki bielutkie. Darek musi dziś tylko jedno umyć bo już pot mi po dupie ciekł i ręce bolały. potem się ostatkiem sił wzięłam za kuchnie i było mi wstyd przed samą sobą że doprowadziłam szafki i sprzęty do takiego stanu!!! na lodówce 1cm kurzy okap to się tak kleił że z 30minut z nim walczyłam! w szafkach moli od groma! ja nie wiem ze ja tego wcześniej nie widziałam? od nowości nie było myte prawie rok.... dobrze że to dzieciątko się rodzi bo pewnie bym tego nie zrobiła hehe a tak to jest mega motywacja. dzisiaj znowu porządki budzę zaraz starego niech się ruszy to razem to w parę godzin ogarniemy. Już bliżej niż dalej jest szansa że jutro się zrelaksuje i odpocznę
2 dni synku!!! tylko 2 dni
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 sierpnia 2015, 11:09
Boje się że in vitro znowu się przesunie w czasie. Wczoraj z powodu bóli jajników byłam u ginekologa w mojej miejscowości i jak się okazało calutki prawy jajnik mam w torbieli endometrialnej. A na lewym torbiel zaczyna rosnąć...
Nie wiem co robić...chyba nie zdążę umówić się do ginekologa w Krakowie przed stymulacją. Kazał mi przyjść dopiero w 6 dc po 5 zastrzyku. A nie chcę znowu brać zastrzyków jeśli ma ponownie przerwać stymulację ;(
12 miesięcy, 9 cykl
Przyszła z impetem. Tramal nie pomaga
jest super.
Byle owu wytrzymała do urlopu.
Nie mierze temperatury, owu wyczuje, lutke też mniej więcej wiem kiedy brać. Musi być dobrze.
Co prawda pomalowałam pazury na róż, ale spoko, moge zmienić na fiolet 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 sierpnia 2015, 10:50
24 dc..tempka po jednodniowym spadku znowu wzrosła...zaczynam się bać sama nie wiem czego ...że @ nie przyjdzie i będą dwa upragnione paski...hehehe masakra chcę tego a jednocześnie jestem przerażona. Czasami łapię się na myślach, a może jeszcze nie teraz ten miesiąc nie jest dobry, mam ważne rzeczy do pozałatwiania, nie mam czasu na lekarzy, badania itp. Wiem bredzę okrutnie heheheh , ale mam taki mętlik w głowie, gonitwa myśli i duszę to trochę w sobie, bo nie chcę mówić jeszcze nic G. bo a jak @ jednak przyjdzie...ehhhh...Czyste szaleństwo..mam jednak nadzieję że to normalne i że przynajmniej większość staraczek tak ma 
Test obciążenia glukozą za mną. Nastawiałam się na nie wiadomo co, a po prostu wynudziłam się dwie godziny w poczekalni. Do przeżycia, napój słodki, ale bez przesady. O dziwo nie chciało mi się jeść, nawet pić specjalnie po nim. Więc jak wszystko, czym straszą ma się okazać takie, to ja mogę spokojnie iść rodzić 
No i zaczęłam kupowanie ubranek. Zwariowałam i kupuję bez oglądania cen. Ach... Nie no, trochę oglądam, ale i tak zakupiłam śpioszki za 40 zł. Ale jedne. https://www.zalando.pl/gap-body-grey-heather-gp084a00a-c11.html Bo mnie napis rozczulił...
I jeszcze Endo. Tu już sobie nawet wytłumaczyłam, że się opłaca, bo przeceny, promocje, wyprzedaże. No bo przecież z 50 (!) zł, na 20 to się opłaca! Grzech nie skorzystać... No więc jest pajac "mały tygrysek, wielki urwisek", body "rosnę duży, okrąglutki", dresik "jestem odważny i dziki", śliniaczek i tak dalej. Na razie rozmiary różniaste, jakie mieli. Parę rzeczy to chyba mój synek włoży, jak już będzie umiał chodzić.
No więc popieprzyło mnie dokumentnie, w ogóle mi pieniędzy nie szkoda, chociaż wiem, rozumiem, słyszę - że bez sensu, bo przecież tylko chwilkę dziecko pochodzi. No to niech przez chwilkę ma ładne
Aaa, liczę jednak, że trochę rozsądku mi wróci. No i muszę się wziąć za "wyprawkę" - czyli zabezpieczyć sobie to, co na sam początek potrzebne. Ale już mi się chce!
Trzymam się wagowo w miarę. Od początku przytyłam 6 kg (od 58 do 64 teraz). Myślę, że to ok. Pewnie jeszcze przynajmniej tyle dojdzie. Do przeżycia.
W ogóle fajna jest ta ciąża jednak. Fajnie w niej być. Młody kopie, rozciąga się, wypina tyłek (a może to głowa?), czkawkę chyba miewa. Przyjemne to, chociaż potrafi obudzić. No i miłość mi się przeogromna, co dzień większa rodzi. I nie mogę się już doczekać. Może niekoniecznie porodu, ale Stasia. Żeby już był.
Mam już dość. Wykres wygląda tak pięknie.. Jest 18dpo a @ nie ma. Tylko lekkie plamienie i co? I nic... Test negatywny.. Nie rozumiem tego. Dlaczego tak jest? Martwi mnie taka długa ta faza luteinowa.. Nigdy tak nie miałam.. Do tego samo to że to już 17miesięcy starań... Nie wytrzymuję już psychicznie. Jestem kłębkiem nerwów. Całe dnie przesypiam bo źle się czuję, temperatura jeszcze rośnie... A ja.. Cały czas kłócę się z Panem S. Między nami jest coraz gorzej. Ja się męczę a on ma to wszystko w nosie, przestał mnie już słuchać gdy cokolwiek mówię. Jak tak dalej pójdzie to boję się że się rozstaniemy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 sierpnia 2015, 11:35
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.