Michał wolny, bez gipsu
ja sie pytam kiedy te 21 tygodni minęło??
jestem drugi dzień na zwolnieniu lekarskim i nie mam co ze sobą zrobić... bo ile można sprzatać?? no jedyne co mnie cieszy to to że zrobiłam dzisiaj mase prasowania które zalegało już od dłuższego czasu.
plany na jutro?? chce wyjść na jakiś mały spacer może do pepco wstąpie jakieś cudo spotkam 
32t4d
Do porodu 52 dni
Ja nie wiem, jak takie Maleństwo to robi... że jest bardziej ruchliwe i silniej kopie, jak tylko chmury niebo przykryły nad Chorzowem, a powietrze jest znośniejsze. Już kilka tygodni temu zauważyłam, ze w deszczowe dni jest bardziej ruchliwy, a w upalne spokojniejszy. Teściowa mówi: "no jak dorosłemu, też mu się nic nie chce w upały."
A teraz mamy chmury i ja się lepiej czuję, a Artur więcej bryka 
Moje patenty na upały:
*chodzę w mokrym i chłodnym sportowym staniku
*w łazience ciągle nalana woda w wannie, by się zanurzyć w chwilach kryzysu
*okna otwarte tylko w nocy, w dzień zamykam, by nie wpuszczać gorąca i zasłaniam rolety - myślę, że pomaga (tylko w kuchni mam otwarte jedno małe okno)
*rano przecieram wszystkie podłogi w domu mopem z chłodną wodą - nawilżam powietrze, a przy okazji mam gimnastykę 
*jak nogi trochę puchną, to w górę i mokry, chłodny ręcznik na stopy
I jest super
W pokoju 28 stopni, na zewnątrz 38 stopni w cieniu.
Siara kapie tylko wtedy, gdy porządnie ponaciskam sutek, tak to spokój 
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 sierpnia 2015, 13:40
Wiem, wiem. Nigdy nie byłam matką, ale śmiech mnie ogarnia jak słyszę o tej krowie, o ktorej tu pisałam, w drugiej ciąży i to z bliźniakami.
Postanowiłam opisać tu hity z jej macierzyństwa i ciąży:
1. Świecenie cyckami na prawo i lewo (np. podczas uroczystego obiadu, przy stole)
2. Karmienie ponad 3 lata dziecka, które chodzi i mówi.
3. Wysłanie chorowitego 2,5 latka do przedszkola, mimo braku pracy i obowiązków.
4. Zostawianie dziecka w te upały bez czapki w basenie na słońcu.
5. Jako małe dziecko spadł jej skądś, w sumie nawet nie wiem skąd i cały posiniaczony trafił do szpitala.
6. Zabranianie mu kąpieli w basenie z innymi dziećmi.
7. Próby częstowania swoim mlekiem!
8. Teraz w ciąży nie napije się nawet herbaty z wody z kranu.
9. Z domu wychodzi tylko jak musi, bo zaraz umiera, w końcu ciąża to choroba.
10. Dostrzega winę tylko w innych dzieciach, bo przecież jak jej dziecko zabrało wszystkie zabawki dziecku u którego było na urodzinach, to wyszła z fochem i tekstem, że skoro dzieci nie potrafią się z tobą bawić to nie będziemy tu przychodzić.
11. W ogóle robią z tego dzieciaka niedorajdę życiową, co chce to ma, kogo chce bić to bije, gdzie chce iść tam idzie...
12. Ooo jeszcze mam hita! Dawanie ROCZNEMU dziecku cole do picia, a jakiś czas temu dostał nawet energetyka, przez którego prawie trafił do szpitala, bo tak mu zaszkodził.
A najbardziej denerwuje mnie jak ona ciągle tylko mizia po tym brzuchu pokazując PATRZCIE NA MNIE...
Nikogo nigdy nie darzyłam tak ogromną nienawiścią.
Sory musiałam to z siebie wyrzucić, bo krew mnie zalewa.
Już po wizycie. Górne maleństwo - potwierdzone, że chłopak!!! SUUPER! A dolne nadal pozostaje zagadką, ale nadal jest 80% że to dziewczynka. Byłoby suuuper.
No ale jak to czasem bywa zbyt super być nie moze, bo pomimo tego że dzieciaczki super rosną, serduszka super, ciągle się kręcą...to skróciła mi się szyjka.

Jakoś starsznie się nie schizuję, bo WIEM ŻE WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE. Ale...no ale jednak martwię się. Czyli przeholowałam z pakowaniem i przygotowywaniem wszystkiego na wyjazd. Polus przedwczorajsze 2h schylone jak pomagałam mężowi odkręcać sethi śróbek w naszym łózku (promocja, więc trzeba je nyło rozłożyć)
No i o tyle ile ostatnio, 14 d temu szyjka miała 4 cm to teraz ma 2 
Mam zakaz leżenia, niczego nie noszenia i jutro o 14 ponowna kontrola.
Nie mogą założyć szwu bo przy dwójce szew jest na nic, mam jednak nadzieję, ze pani gin coś dobrego wymyśli. Na szczęście była to ta dobra, najlepsza w szpitalu pani gin. Jak wychodziliśmy to już miała porozkładane księgi, pootwierane strony medyczne w kompie itp w celu znalezienia rozwiązania. Mam nadzieję, ze cos wymyśli. Mam nadzieję, ze chociaż passer by pomógł..no ize zdążymy z tym passerem tutaj w Hiszpaniii..przed wyjazdem. Czeka nas 2,5 dnia jazdy. Mąż już zadeklarował, ze będzie prowadził. HOHO Czy ja jestem chora czy co? 
Oczywiście pozaczytywałam się na forach i...wszędzie mówią że 20 mm to jeszcze nie tragedia ale skoro trzeba leżeć to leżeć i kropka.
Najgorsze, że zostało jeszcze trochę rzeczy do zrobienia, popakowania, chociażby poprzeglądania pudeł jakie przywieziemy tzn mąż przyniesie z odległego o 3 ulice strychu..który znajduje się w garażu. Ach ta Hiszpania. No ale mamy wrażenie, że czasowo damy radę.
Dziś małżuś ma dyżur, w piątek sobotę niedzielę też. Więc pozostaje jutrzejsze popołudnie + pn-czwartek popołudniami w przyszłym tygodniu. I do tego pn i wt przed wyjazdem. Hmm..no damy radę. Byleby szyjka była OK.
Niby nic się nie dzieje, ale coś tam ciągle czuję. Moze to normalne ciągnięcie bo się przecież non stop wszystko tam zmienia i rozciąga ale....oczywiście lęk podszeptuje mi a moze to boli skracająca się szyjka. Nie ma co gdybać, tylko spokojnie leżeć i poczekac na jutro na 14tą.
A w między czasie po znacznej części dnia przeleżanej teraz półleżę na fotelu przy kompie bo przed samym wyjazdem MUSZĘ podomykać zlecenia bo jak nie...to będzie katastrofa finansowa. heh
z szyjką będzie ok :: z szyjką będzie ok :: z szyjką będzie ok .....
Od jakiegoś czasu zaczęłam dużo zdrowiej się odżywiać. Dziś stanęłam na wadze i jakoś tego nie widziałam, wręcz przeciwnie
Może waga jest zepsuta?
A miałam zrzucić parę kg w te wakacje 
Na pocieszenie zrobiłam sobie pyszne placki z płatkami owsianymi, mąką żytnią, mlekiem (i jajcem) i z jabłkami. Wyjątkowo były zjadliwe, co więcej- smaczne 
Dziś dzwoniła szefowa, czy na pewno będę mogła być w pracy od 1 września, bo może w ciążę zaszłam i nie chcę jej powiedzieć. Ha ha ha... no żart roku 
Za nie całe 40 min mam spotkanie, powiedzmy że ze znajomymi. Chyba właśnie poczułam że mam gorączkę, zawroty głowy... No tak źle się czuję że niestety przyjść nie mogę 
A specjalnie na tą okazję ułożyłam włosy, trudno 
26dc 13dpo
Biorac pod uwage ostatnie cykle to jutro powinna przyjsc @. Nic mnie nie boli nie kluje nie meczy jest ciiiiiszaaa. W porownaniu do ubieglego tygodnia czuje sie swietnie ale to moze tez kwestia dobrego humoru? W kazdym razie spodziewam sie ze mimo wszystko wredota przyjdzie. Nawet nie szlam na bete dzisiaj, poniekad tez dlatego ze nie moglam sie dobudzic
testowac tez nie bede chyba ze do soboty nic nie wyniknie. Jestem spokojna humor dopisuje nie martwie sie i nie denerwuje niczym. Jest niezle
ale im szybciej zaczne nowy cykl tym lepiej. Moze jednak to wlasnie kolejny cykl to bedzie strzal w dziesiatke?
Trzymajcie sie staraczki i mamuski!
No i jestem zgodnie z planem
Miałam odezwac sie dopiero jak znajde prace iiii......znalazłam!!!! sama w to nie wierze!!!
Udało sie w końcu!!! po tylu latach, była praca na produkcji za granica, długie bezrobocie... ale koniec z tym!
w mojej małej miejscowosci otworzył sie niepubliczny punkt przedszkolny i od wrzesnia ide na staż
Bede asystentem wychowawcy i jednoczesnie bede uczyc jezyka angielskiego
no bajka 
Tylko teraz prosic Boga o pomyslnosc i zeby wszystko było dobrze, żeby i mój mąz dostał sie do pracy ktora kocha, a nie tą co teraz ma bo ma... 
edit: nadeszła szansa, żeby mój mąż dostał sie do dobrej pracy, ale narazie nie powiem jakiej bo boimy sie zapeszac..
nie ta, co była priorytetem, ale tez dobra.
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 sierpnia 2015, 19:34
Dostałam dziś nową propozycję pracy. W państwowym przedszkolu w grupie 4-latków.
Jupi
W związku z tym nasze starania zostaną zawieszone...

Dawno już nie pisałam. Będzie już ponad miesiąc od ostatniego wpisu ale tak jakoś wyszło, że czasu mało. Praktycznie nie wł. komputera bo już nie mam na niego siły. A jak coś podczytuję to z telefonu ale z niego nie lubię pisać dłuższych informacji.
Postaram się nadrobić to co u nas chociaż wiem, że pewnie sporo pominę bo nie jestem w stanie nadrobić całego miesiąca.
Ostatni pobyt Dominika w szpitalu przeciągała się z dnia na dzień. Miała być 3dniowa obserwacja a skończyło się tygodniowym pobytem. Na całe szczęście nic złego nie wykryto. Plus tego pobytu taki, że Dominik został przebadany kardiologicznie. Badania były z myślą taką, że może uda się wykryć przyczynę bezdechów - medycznej przyczyny nie ma. Bezdechy występują na tle afektywny czyli aby im zapobiegać - nie denerwować dziecka. To jest wyzwanie. Z jednej strony może lepiej gdyby medycznie coś wyszło można by temu zapobiec w bardziej realny sposób ale z drugiej strony cieszę się, że Dominik jest zdrowy
No i dzięki pobytowi w szpitalu kolejna kontrola kardiologiczna 22.10 a nie jak mi kiedyś podali terminy luty/marzec 2016 - jak się chce to można.
Za Nami też jeden z ważniejszych dni w życiu Dominika - Chrzest Święty
Dominiś całą liturgię przespał. Nawet nie ruszyło Go polewanie główki
Obudził się dopiero w domu na "imprezie" - pewnie dlatego, że sporo ludzi / najbliższa rodzina około 20 osób
i było dość ciepło.
Mamy za sobą też kilka wizyt:
- pulmonolog wizyta OK: dalej robimy 2 x dziennie inhalacje z nebbudu . Dominik wg. pani dr dalej zaciąga i widać, że płucka słabe ale jest dobrze. Kolejna kontrola w październiku a to dlatego by Dominik był po 6 mce życia bo wtedy jest refundacja na leki a do 6 mce życia 100% płatne. Wg. mnie i wg. pani dr to GŁUPOTA ale co zrobić????
- neurolog wg. pani dr jest OK. Nie dała żadnego skierowania na rehabilitację. Mówiła, że dobrze, że mamy te "1 razowe" spotkania z panią rehabilitantką i jak będzie coś nie tak to wtedy ta rehabilitantka nas pokieruje. Zobaczymy bo teraz spotkanie z rehabilitantką 19.08.
Dr dała też karteczkę dla lek. prowadzącego z adnotacją o jakiś 2 szczepionkach ale mąż nie pamięta nazw a ja nie mogę się rozczytać. Z tego co zrozumiał mąż bo to on był z małym to są jakieś dodatkowe szczepienia. Okaże się jutro bo jutro mamy kolejną dawkę pneumokoki. No i dr kazała zrobić raz jeszcze kontrolnie USG główki ale na to już jesteśmy zapisani po 1 USG główki - gdzie jedna komora była lekko poszerzona i lek. wyglądało na wylew 2 stop. ale nie wiedziała czy jest świeży czy nie. Mówiła jednak, żeby się nie martwić bo z reguły takie 2 stop. zanikają ale dobrze kontrolować.
- USG bioderek - jak na swój wiek jest wszystko dojrzałe, zalecona kontrola i wiadomo by nie porównywać małego z dziećmi donoszonymi.
- no i kontrola w poradni patologii noworodka i na dzień 03.08 waga pokazała już 4010 g
kochanego ciałka 
Z dalszych zaleceń medycznych: dalej bierzemy wit.A i wit.E plus wit.D3 do tego żelazo - wróciliśmy do actiferolu bo wydaje mi się, że Dominik lepiej je przyswaja niż ten ferrum lek a teraz mamy "końską" dawkę bo mamy 5mg na 1kg czyli bierzemy aż 20mg żelaza na dobę co widać po zachowaniu Dominika ale co zrobić skoro jest anemia i trzeba żelazo brać. Może jak będzie dostawał żelazo w innej postaci przy pokarmach stałych to uda się zmniejszyć dawkę. Póki co są problemy brzuszkowe przez żelazo do tego kolki i upały ale jakoś musimy przetrwać.
Jutro czeka nas szczepienie - proszę 3majcie kciuki by obyło się bez zbędnych "rewelacji" wiadomo chodzi mi o bezdechy bo raczej przy szczepieniu nie da się dziecka nie zdenerwować.
Ostatnie 4 dni Dominik zaczął Nam ładnie sypiać w nocy (nie licząc tych nieszczęsnych jęków i pisków na pruty i kupkę) budził się ok 2 na karmienie a później dopiero o 6. W ciągu dnia zjada co 3h i zjada już po 120ml a czasem więcej. Od jakiegoś czasu 2-3 karmienia są moim mlekiem - wykorzystujemy zapasy
Jednak dzisiejsza noc - masakra. Dominik o 1 do 5 co zasnął to budził się z wrzaskiem - kolki ?? Nie wiem już co robić. Jutro wizyta spytam lek. co można robić na te problemy z brzuszkiem - może powie mi coś czego nie wiem.
Ogólnie pogoda ma trochę kiepski wpływ na Małego ale co się dziwić - dorosłemu ciężko a co dopiero takiej Kruszynce. Jednak dzielnie to znosi i czekamy na ochłodzenie. A już myślałam, że wszystkie body z krótkim rękawem będą do odłożenia bo nie będzie ciepło tego lata. A teraz to nawet 3 razy dziennie przebieramy
więc wynosimy wszystko 
Co do rozmiaru to nosimy z reguły 52-56 ale niektóre 62 są też dobre a i nawet jeden rampers 68cm
Rozmiar rozmiarowi nierówny. Dlatego kupujemy ubranka "na oko".
Jedyna rzecz jakiej nie lubi Dominik to zakupy - rasowy facet
Idziemy na spacer od razu zasypia w wózku. Wchodzę do sklepu "oczy jak 5zł" i krzyk. Więc zakupy to "minuta dziesięć" u trzeba ze sklepu uciekać.
Bardzo lubi kąpiel
teraz takie upały to pluska się codziennie.
Ostro ćwiczymy podnoszenie główki aby nie podnosić pupy - widzimy postępy. Ciekawe czy rehabilitantka też je zobaczy. A co "śmieszne" Mały skumał, że jak wyżej podniesie głowę to "siła wybicia" jest większa i można z brzuszka na plecki się przerzucić i tak od paru dni ja Go kładę na brzuszku a ten hop-siup i jest na pleckach - ŁOBUZ 
Od kilku dni chyba też zaczyna uśmiechać się do Nas świadomie i śmieć się do zabawek jeszcze tak po cichutku ale coraz częściej. Interesuje się karuzelą i książeczkami z kontrastowymi obrazkami. No i "kocha" smoczek
- trafiło się Nam dziecko smoczkowe ale dla mnie to dobrze bo smoczek to dobry "uspokajacz".
Zabawek jeszcze nie chwyta tak świadomie. Częściej jeszcze rączki są zaciśnięte w piąstki i czasem przy zdenerwowaniu wyginamy się w "C" - muszę o to spytać rehabilitantki czy aby to nie jest to słynne wzmożone napięcie mięśniowe. Czy może jest nam potrzebna jakaś konkretna "dłuższa" rehabilitacja.
Pewnie jeszcze sporo się wydarzyło przez ten miesiąc ale ciężko mi wszystko spamiętać. Dni lecą coraz szybciej. Nie da się tak ogarnąć wszystkiego. Raczej skupiam się na tym najważniejszym.
A i najważniejsze 01.08 skończyliśmy 4 mce
i z racji tego dr po kontroli w poradni patologii noworodka kazała już rozszerzać dietę bo tutaj się wieku nie koryguje bo przecież układ pokarmowy ma tyle ile dziecko co innego może być z układem "psycho - ruchowym" ale tutaj trzeba czekać na kolejne wizyty w poradniach i zobaczymy jak będziemy liczyć wiek. Jednak ja z pokarmami stałymi jeszcze chwilę poczekam. Może od przyszłego tygodnia zacznę i zaczniemy póki co od soczków. Na pierwszy ogień idą warzywka więc soczek marchewkowy - ciekawe czy zasmakuje Małemu. Chociaż on wg. mnie zje wszystko co mu dadzą 
A co u mnie?? Raz lepiej - raz gorzej. Bywają różne dni. Nie zawsze czuje się dobrą mamą. Nie zawsze cieszy mnie macierzyństwo bo po 4 latach walki o dziecko wyobrażałam sobie je inaczej. Nie zawsze potrafię cieszyć się z tego co mam. Nie zawsze umiem docenić to, że dzięki tak szybkiemu rozwiązaniu ciąży Dominik żyje. Ale staram się jakoś sobie radzić. Widzę, że mąż czasem ma też już dość mnie i moich "wahań". Pora się uporać z tym wszystkim. Chociaż jeszcze przytłacza mnie obowiązek opieki i obowiązek domowy. Nie zawsze umiem to pogodzić. W piątek mam nadzieję uda mi się podjechać do szpitala i zapisać się do psychologa bo chyba jednak potrzebuję pomocy z zewnątrz - chociaż nie wiem czy to coś da. Ale mąż "nalega" bo ja za bardzo i za wielu rzeczy się boję.
Postęp jaki zrobiłam to taki, że sama wychodzę już na spacery z małym. I sama jeżdżę z nim po lekarzach a dojeżdżamy autobusami i daje sobie radę. Chociaż każdy wyjazd do poradni przepełnia mnie "lękiem" to z każdym kolejnym jest lepiej
I oby do przodu 
A teraz trochę foto relacji 




A tak mi dobrze u mamusi 

Sorry za negliż - taka pogoda
i za mamine sadełko 
A taki piękny prezent dostałam od moich Chłopaków
- aż popłakałam się ze wzruszenia 


A co najważniejsze - "odpukać" dzięki Bogu mamy już lekko ponad miesiąc od ostatniego bezdechu - mam nadzieję, że limit wyczerpaliśmy !!
POZDRAWIAMY

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/fdadf8703664.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 sierpnia 2015, 19:32
28+6
Jak nic nie kupuję to nie kupuję, ale jak zacznę to koniec umarł w butach. Dziś na koncie minus 200 zł. Sumienie pewniejsze na 100 procent i odczucie, że jestem coraz bliżej końca wyprawki. W sumie to ciuchów miałam już nie kupować, ale weź się tu powstrzymaj!
Mam wiele rzeczy dostać, ale moja niecierpliwość z dodatkiem obawy, że wszystko jest ok, ale mogę już niedługo urodzić daje o sobie znać. Tak, że oto dzisiejsze szaleństwo.
Pepco:
Ciuchol:
Następnie napadłam na rossmana i kupiłam trochę kosmetyków. Mam nadzieję, że sprawdzą się dla naszego maluszka. W sumie żadne z nas nie było alergikiem.
W gratisie dostałam jeszcze smoczek aventa.
No i postanowiłam już dawno, że przed snem będę puszczać mojemu brzuchowi kołysankę. Podobno już w brzuchu można nauczyć dziecko usypiać. No i kupiłam krówkę z pozytywką. Też w rossmanie 
Najciekawsze jest to, że gdy wróciłam do domu i puściłam kołysankę przy brzuchu, Bartek kiedy skończyła się melodia kopał, tak jak by prosił o jeszcze. No to puszczałam jeszcze raz, i znowu kopał. Na początek fajna zabawa, ale teraz puszczamy już tylko przed snem!
A na koniec nie zapominajmy o sobie nie jesteśmy tylko matkami i żonami, więc pokażę moje paznokietki. Okazuje się jednak, że trochę dopadła mnie matczyna podzielność uwagi gdyż paznokcie idealne nie są, bo oglądałam film, rozmawiałam przez telefon i malowałam paznokcie. 




Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 13:13
Znowu zaczyna sie to samo co zawsze, czyli Ovu zaznacza owulację, tempka lata jak ruski wentylator, Ovu przesuwa owulację, a za kilka dni usunie ją, bo okaże się, że to fałszywy alarm ;/ Dupa... Wyczuwam dupę... A chciałabym się nie nakręcać, bo cykl miał być odpuszczony do badań i konsultacji z ginem.
Już jutro zobaczę Szymona! Nie mogę się doczekać!
Odkąd zobaczyłam dwie kreski staram się jeść dużo warzyw i owoców i unikam słodyczy. Niestety mam coraz mniejszy apetyt
Postanowiłam zapisywać co trafia do brzuszka aby eliminować błędy 
Śniadanie:
- mała krompka chleba z dżemem malinowym
Drugie Śniadanie:
- jabłko, jogurt naturalny
Obiad:
- domowa zapiekanka; wek (od czasu do czasu białe pieczywo można jeść hehe), ser, pieczarki, pomidory, ketchup
Kolacja:
- marchewka, maliny
Napoje:
- sok jabłkowy, napój czarna porzeczka-granat, koktajl truskawowo-banonowy+mleko, duuużo wody mineralnej
Przekąski:
- migdały
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 sierpnia 2015, 19:44
Dawno nie pisałam. Nie chce mi się. Nie ma o czym. Na kompie ovu powoduje wirusy więc siedzę na tel.
Ostatnio same problemy:
1. Teść - umierający- na własne życzenie.
2.Nie wiadomo co z naszym urlopem bo nie wiadomo czy teść czegoś nie wywinie i nie trza będzie wracać albo rezygnować z zabukowanych biletów.
3.Pośrednio przyszedł mi kredyt do spłacenia jako spadkobierczyni na 11 tys. i nie jest powiedziane,że jeszcze jakieś nie nadejdą.A od śmierci minęło 3 lata...Na spłatę 14 dni...
4.Uj znowu nie jestem w ciąży ,a w zeszłą sobotę miałam rodzić!
5.Bratowa przyjechała z zagramanicy na 2 miesiące i nie daje mi w ogóle chrześnicy!Pizda jedna! Jest już półtora miesiąca,a ja małą widziałam 3 razy:/
6.Mam w dupie milion centymetrów ,dzięki którym muszę szukać plaż nudystów,zacząć mniej żreć i co najgorsza ćwiczyć.
Czekam na noc spadających gwiazd czy co to tam ma lecieć. Muszę zobaczyć tego od cholery i ciut ciut bo ostatnio sporo jest do zrobienia.
ustalone albo Karol Maksymilian (Darka wersja) albo Maksymilian Karol (moja wersja) hehe ciekawe na czym w końcu stanie 
odwaliliśmy dzisiaj kawał dobrej roboty, zrobiłam listę co kto ma zrobić i po kolei jechaliśmy z tematem. skapnęłam się dzisiaj że zamówiłam nie to łóżeczko co chciałam nie wiem jak ja to zamówiłam i że się nie skapnęłam przy skręcaniu ale już trudno. Oczywiście okazało się że kupiłam za duży ochraniacz bo aż 300cm! czyli na dwa długie i jeden krótki bok a do tego za wysoki
mąż musiał wiercić dodatkowe dziury w łóżeczku żeby obniżyć trochę materac no i udało się ochraniacz nie wystaje. W sumie to zawinęłam go na jednym boku żeby nie zasłaniał małemu całego łóżeczka a jak już młody będzie siadałam czy wstawał to już mu cały rozłożę żeby sobie nic nie zrobił.
stary poszedł do pracy na noc... dawno nie byłam sama w nocy w domu dziwnie mi tak, zastanawiam się jak to nasze życie będzie od piątku wyglądać czy damy radę... puki co opijam się colą i żrę na umór owoce bo jutro tylko śniadanie potem zupa i już nic! a potem przy karmieniu to już się colki nie napiję 
myślę że pomimo braku własnego pokoju synek ma przytulny kącik.
hormony mi buzują, raz się śmieję i cieszę że to już zaraz a po chwili jak mały się rusza zaczynam płakać i tęsknić już za ciążą
lubię ten stan lubię mój brzuszek, lubię jak synuś mnie smyra, lubię jak zjem coś słodkiego a on momentalnie czkawki dostaje bo pewnie łyka szybko wody puki słodkie. Nie umiem sobie wyobrazić tych zmian!
to łóżeczko dzisiaj pościeliłam i nie dociera że za kilka dni położymy w nich syna
to wszystko dalej dla mnie takie nierealne... uszczypnie mnie ktoś?
4t+3d
Właśnie zaliczyłam pierwsze ostrzejsze mdłości... Okruszek dawał o sobie znać cały dzień. Mdliło mnie jak tylko coś zjadłam, potem gazy, a teraz, po zjedzeniu musli, mdłości, przez które wylądowałam w ubikacji. Nie zwymiotowałam, ale szarpnęło mną 5 razy i przeszło... Teraz leżę, jem jabłko, piję wodę i chce mi się spać...
Rodzina chyba podejrzewa bo jak dzisiaj teściowie przyjechali to spałam, co mi się prawie nigdy w ciągu dnia nie zdarzało, a jak wstałam to wyglądałam jak z krzyża zdjęta. Zaczynają mnie dopytywać i podpuszczać
Powiem im, ale jeszcze chwilka...
Mam tylko nadzieję że niczym się nie przytrułam, ale przecież nic takiego nie jadłam... Hihi
Mimo tego, że trochę się umęczyłam dzisiaj i wystraszyłam to jestem szczęśliwa
Na te chwile czekałam od daaaawna
Marzenia się spełniają 
Dziś wysłałam maila z wynikami do mojej pani doktor. Zadzwoniła i opisała mi, co tam się w tych moich hormonach dzieje. Poza, oczywiście, podwyższoną prolaktyną, niby wszystko w normie jeśli patrzeć na każdy osobno. Ale jak wziąć pod uwagę staranie się o dziecko, to już nie tak różowo. TSH i estradiol za niskie, a FSH niższe od LH, a powinno być odwrotnie. A wszystko przez tę podwyższoną prolaktynę, która wpływa na pozostałe hormony.
Kazała dalej się badać według zaleceń, ale zapytana czy mogę brać ziółka powiedziała, że nie zaszkodzi.
Tak więc zakupiłam Castagnus i zaczynam od jutra. Dalej się obserwuję i zapisuję wszystko, potem reszta badań i znów na konsultacje.
Ech, kolejne światełko w tunelu. Oby było coraz większe i jaśniejsze 
Już po... uf...
Wchodzimy... Czujesz ruchy... nie, no chyba Pani żartuje... wcale... Opowiadam o moich wymiotach, mąż dopowiada... w trakcie badania pyta czy mogę pić herbatę z pokrzywy... co wy z tymi ziołami... w żadnym wypadku, pokrzywa działa poronnie, mogę pić herbatę z imbirem. Przy ciąży bliźniaczej wymioty, mdłości się nasilają, są większe niż przy ciąży pojedynczej. Oczywiście te dwie herbaty pokrzywowe, które wypiłam i tak zwymiotowałam. Rozkładam się i zaczyna się badanie przez brzuch... co tam się działo, a fikały te oseski, prawo, lewo, góra, dół. Jednak na samym początku lekarka milczała, chociaż ja poprosiłam, żeby mówiła to co widzi, albo mówi to co myśli
Oczywiście jak zwykle wszystko w żartobliwym tonie. Jak ja nie lubię bliźniaków... no jak to, a Pani mówiła jak to dobrze, że to bliźniaki... tak to dobrze, tylko z tym mierzeniem, przeskakują... Bardzo dobrze, że bliźniaki, zwłaszcza gdy rodzice długo czekają na dziecko, wtedy jedynak jest wydmuchany, wychuchany, tego nie dotykaj, zostaw, a tak to mama nie będzie miała czasu tak nad jednym się rozczulać i od razu będą mieć wzajemne towarzystwo. Faktycznie jeden szyszek ładnie, szybko dał się pomierzyć i najprawdopodobniej będzie to chłopak. A drugi szyszek albo szyszunia, stawiam jednak na szyszunię (chociaż czuję, że to też będzie chłopak) wiercił się, kręcił, skakał, machał tymi łapkami... no nic się nie mógł uspokoić. I tu lekarka powiedziała, że nie potwierdzi czy to chłopiec na pewno bo to takie wróżenie z fusów. Jeden szyszek, ten wiercipięta umiejscowiony na przedniej ścianie, ten drugi na tylnej. To co najważniejsze, ryzyko trisomii u jednego płodu, jak i drugiego bardzo niskie. Czaszka, kręgosłup, serce, żołądek, pęcherz moczowy, ręce, stopy, obrazy : widoczne bądź prawidłowe.
Jestem szczęśliwa... lekarka powiedziała... może się pani delikatnie cieszyć, z umiarem.
Ale jestem też wredna, beznadziejna, głupia... zamiast się cieszyć, cieszę się to oczywiste ale tak marzę, żeby w tej dwójce znalazła się jedna dziewczynka. Jakoś się tak odrobinę zasmuciłam na myśl o dwóch chłopcach. Głupia... Może się z tą myślą muszę oswoić.
Fotek nie wrzucę, bo padła drukarka ale mam obraz na płycie, w 3d widok bezcenny, widać buzię, tułów, rączki, nóżki... normalnie dwa cudaki. Całkiem kształtne te szyszaczki.

List dwunasty (12)
Dzieciaczki przepraszam... przecież Was kocham, niezależnie od płci. Jak to tata powiedział, chłopaki są zawsze mamusine.
Chyba jednak tyję... Pękły mi dzisiaj gacie na tyłku. Tak dokumentnie. Idę do pracy, czuję, że coś jest nie tak, myślałam że się zawinęły. W windzie chciałam sobie poprawić, a tu dupa. Rozdarte na pół - w kroku pękły.
No i siedziała pani terapeutka na fotelu przy pacjencie bez gaci
Tego jeszcze nie grali!
Tzn, grali, ale to była Sharon Stone
Na szczęście miałam spodnie, a nie białą kieckę...
18t3d
No to nas Małe dziś wystraszyło. Wizytę miałam wcześnie rano, wzięłam przed wyjściem Euthyrox, zapakowałam kanapkę do torebki z planem zjedzenia po wizycie i pojechałam. Trochę się wszystko opóźniło, ja głodu specjalnie nie czułam. Byłam więc na czczo, po 100ml wody, którą popiłam rano lekarstwo.
No i tętno dziecka niskie ... Lekarka nie chciała panikować, ale kazała mi zjeść, dużo wypić, przespacerować się i wrócić. Po godzinie, kanapce, litrze wody i kilometrowym spacerze - Dzidek się ożywił i serce też zaczęło ładnie bić.
Tym jednak sposobem lekarka kazała mi zrobić pilnie szczegółowe USG z pomiarami i udało mi się na nie zapisać jeszcze dziś. A na USG ... dowiedziałam się w końcu, kto mój brzuch zamieszkuje
I moje przeczucia się sprawdziły - to Córka 
Mąż jedynie westchnął, ale chyba tylko udaje, że się nie cieszy
Przecież Córki są takie Tatusine 
A jutro czeka mnie laryngolog, bo to CRP to chyba jednak od uszu jest ... jakiś taki lekki dyskomfort w nich czuję, a całe dzieciństwo miewałam problemy i wieczne zapalenia, więc generalnie potrafię rozpoznać, gdy coś tam się zaczyna dziać ...
Zaczęłam też jakoś niebezpiecznie szybko tyć
I choć co prawda mam dopiero +3,5kg to jednak 2kg w ciągu ostatniego miesiąca
Jak tak dalej pójdzie to nie będzie dobrze. A żeby było zabawniej to wcale się nie obżeram, nawet słodyczy prawie nie jadam, bo generalnie mnie odrzuciło ... oby to była tylko wina upałów ... 
Postanowiłam, z okazji poznania płci, zakupić coś w końcu mojej Kurce ... mało brakowało, a wyszłabym ze sklepu z pustymi rękoma - niemal NIC mi się nie podobało. Wszystko niby śliczne, urocze i w ogóle, ale jakieś takie nie dla mojej Córki
W końcu jedne śpioszki złapałam, bo wstyd by było wyjść z niczym
Jak tak dalej pójdzie to moje dziecko będzie latać nago - w styczniu. Najs 
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 sierpnia 2015, 23:16
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.