Niech mi ktoś to wytłumaczy, od tygodnia każdego dnia na wieczór mam uczucie dyskomfortu w żołądku, po wcześniej zjedzonym posiłku w dzień np obiadu akurat na wieczór chce mi się wymiotować, dopiero miętka pomaga.. Zaczynam się troszke martwić o siebie:/ I staje się to uciążliwe.. Staje się momentalnie blada, czuje się slaba i te chęci wymiotów.. Dziwne to wszystko.
A póki co wszystko idzie pięknie.. Na razie wam nie zdradzę o co chodzi, ale w niedługim czasie się dowiecie, nie mówię aby nie zapeszyć, módlcie się ze mną aby wszystko się udało 
II trymestr musiał mnie czymś przywitać... cholera ale czym...
Wczoraj wieczorem, już dobrze po 21-ej, poczułam coś mokrego na koszulce od spania... patrzę, plama tu gdzie sutek jedna kropla całkiem duża, druga, trzecia, co jest grane. Nic nie piłam, niczym się nie pochlapałam, koszulka do góry patrzę na tą moją pierś, no taka jakby sucha. Spuszczam koszulkę za jakiś czas znów kolejna kropka. Z tego wszystkiego położyłam się spać
Ale żeby było wesoło rano znów już się pojawiła mokra kropa, trudno określić jaka ponieważ ta koszulka jest siwo popielata ale po wczorajszym to nie wyschło jak woda, jest z lekka szorstkie
że niby co... mój organizm przygotowuje się do karmienia ??? O co tu chodzi :8 Ja jestem dopiero w 14 tygodniu ciąży. Mam nadzieję, że mój organizm nie chce się pozbyć moich bejbików.
Ogólnie czuję się dobrze, brzuch nie boli, tylko troszkę po bokach ale to moje wnętrzności się rozciągają, plamień żadnych brak. Tak jakby wszystko ok. A skąd to coś!
A na spokojnie miałam jechać do pracy odwieźć laptopa, a tak to co, będę musiała patrzeć na bluzkę i jeszcze w gacie co jakiś czas
Dobra czas na prysznic...
Wczoraj okazało się, że kolejna koleżanka w pracy jest w ciąży...eh.,.. a druga z mojego działu, z którą współpracuję dostała podwyżkę , duużą podwyżkę, choć jej wiedza z zakresu jakim się zajmujemy jest mniejsza niż moja. No cóż ale ja nie jestem znajomą "Najwyższej" a tym bardziej nie jestem z nią na "Ty". To wszystko, a zwłaszcza kolejna ciąża mnie zdołowały potwornie. Wyciszyłam się wczoraj bardzo, na fitnesie trochę odreagowałam, ale i tak jest mi przykro . Czasami myślę, że to wszystko jest takie niesprawiedliwe, ja na wszystko w moim życiu musiałam zapracować sama, zero znajomości , układów...a na dodatek dzieciaczek się do Nas nie pcha.. Wiem, może trochę dramatyzuję, ale mimo wszystko ...mam 35 lat, mój instynkt macierzyński jest na full. Chyba muszę trochę odreagować to wszystko, już sobie zaplanowałam ze wieczorem w domku trzasnę jakiś mały trening z Chodakowską czy kimś innym. Przez te upały ostatnio totalnie odpuściłam ćwiczenie w domu, bo się nie dało.
Wczoraj był dzień Pierwszej Rewolucji Szy***skich. Po kolei (tj. chronologicznie):
1. Byłam u nowego lekarza. Z kliniki. Podejrzewa wrogi śluz (?!), ale dał mi clo 2x1. Od dziś zasuwam z tym Clo.
2. Zrezynowałam z pracy (tak, zrobiłam to! nareszcie!).
3. Tom dostał pracę w Gdańsku.
4. Przeprowadzamy się z Lublina do Gdańska!!! I to w trybie pilnym, bo od 1.10. Tom ma zacząć pracę!
LOL!
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 sierpnia 2015, 07:57
A ja już mam wyniki seminogramu. No więc tak. Ilość zwiększyła się czterokrotnie, ale i tak jest to 1/3 tego, co minimum powinno być. Ruchliwość jest prawie w normie
, jeśli chodzi o procenty tych A, B i A+B. Jeśli chodzi o ogół ruszających się do tego, ile powinno ich być aby było w normie, to jest ich o połowę za mało. No ale wynika to z ogólnej małej liczebności, więc nic dziwnego. Pod IVF to i tak super.
Najgorsza jest morfologia. Generalnie tragedia, ponieważ znów 0% prawidłowych. Sama nie wiem, jak się bada tą morfologie. Czy mówi o tym komputer, czy to laborant sam sobie uznaniowo stwierdza, czy plemnik ma prawidłową budowę, czy nie. Niby zawsze wykonujemy analizę komputerową nasienia, ale nie wiem, czy wszystkie aspekty badania są "komputerowe". Pierwsze trzy badania zawsze miały jakieś prawidłowe plemniki, koło 2%, ale wykonywała badanie inna osoba. Ostatnie dwa badania robił ktoś inny i 0%. Ponieważ jednak jakaś poprawa jest, to wybieramy się znów do urologa we czwartek. Leki się kończą, a może warto je kontynuować. Porozmawiamy też z nim o morfologii. Może on nam to wyjaśni. Pomyślałam też, aby Mąż wrócił do Profertilu na te trzy miesiące.
I jeszcze jedno. Plany z IVF przesuną się o miesiąc. Nie dam rady zrobić histeroskopii we wrześniu, bo akurat w dogodnym terminie mam tygodniowe szkolenie w pracy. Nie chce mi się już z tym kombinować, tak że odpuszczam. Histero będzie w październiku, a ivf w listopadzie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 sierpnia 2015, 08:03
Poprzednia owulka była dokladnie w moje urodziny a teraz kolejna wypada idealnie w urodziny męża. Może jego urodziny okażą się szczęśliwsze kto wie. Ogólnie próbuje wyleczyć bakterie jak juz będzie dobry posiew robię hsg. Jak wyjdzie złe to laparoskopia a jak dobre to inseminacja. Wiec wyjścia są.
Dziekuje Wam kochane za pocieche i ze tak przezywalyscie te moje wyniki :*
Po wczorajszym rozczaeowaniu okazuje sie ze nie wszystko jest takie czarno biale. Teraz zastanawiam sie co sie dzieje skoro znowu wydluzaja mi sie cykle? Czy to tylko przemeczenie czy cos wiecej? A moze jednak nie bylo owulki? Moze wtedy sie cykl wydluzac?
Poki co otrzepalam kolana i jak juz @ laskawie sie objawi to lece w 4dc na hormony pierwszej fazy a pozniej kolejne badania. Ziolka tez czekaja.
Mezus powiedzial ze od wrzesnia ruszamy obydwoje ze zdrowa dieta i walczymy razem. Mam tylko nadzieje ze dotrzyma slowa i ani chipsy ani cola nie przesloni mu oczu 
Tak w ogole 3 dzien leci mi krew z nosa. Dzisiaj ledwo zdarzylam na pociag bo nie moglam wyjsc z domu. Cos czuje ze robota rowniez bedzie szla jak krew z nosa...
Milego dnia kochane :*
1 dc.
Bardzo boli. Może nie tak bardzo jak kiedyś bo od podstawówki do połowy liceum byłam wyłączona z życia na 3 dni, aż stopniowo ból co miesiąc był mniejszy i mogłam funkcjonować. Zawsze mnie śmieszyło jak koleżanki opowiadały o swoich okropnych bólach na które musiały brać aż dwie nospy. Ja marzyłam o takim bólu. Ulgę przynosiły mi dopiero dwie setki ketonalu zamiennie z tramalem jedna tabelka stricte na dolegliwości okresowe I pyralgina, po tym kombosie spalam pół dnia i miałam spokój ale zanim leki zaczynały działać, to prawie za każdym razem mdlałam z bólu, do tego stopnia że moja rodzicielka musiała mnie często wynosić z łazienki bo znajdowała mnie leżąca na podłodze, cieszę się że Teraz mogę normalnie funkcjonować i takie bóle już mnie nie dotyczą, ale mimo wszystko teraz boli mocno.
Po takiej przeprawie z bólem to chyba dam radę urodzić naturalnie co? 
Trochę mi smutno ale głowa do góry, pod koniec tygodnia zrobię badania i będzie już tylko lepiej 
Dzisiaj temperaturka znowu troszeczkę poszybowała w górę... Mam nadzieję, że skoczy jeszcze wyżej i tak już zostanie 
Dziś wizyta u pana doktora... Mam nadzieję, że potwierdzi owulkę i powie, że endometrium jest odpowiednie... Jeśli tak się stanie to zaczynam dupka brać... i niech się Fasolka zagnieżdża 
No to temperaturka w dzień powyżej 37 stopni się trzyma... o wpół do dwunastej było 37,16, a o 13:36 było 37,22... Wiem, że to nie po 3-godzinnym śnie, ale tak dla obserwacji siebie to robię... i dla poprawy humoru!
[18:50 --- 37,39]
Po wizycie u ginekologa wiem tyle, że torbieli ani pęcherzyków nie ma, więc można przypuszczać, że owulacja była. Za około tydzień mam zrobić test ciążowy... no to czekam... a raczej próbuję czekać...
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 sierpnia 2015, 19:43
i Mamy już 2 dc i wszystko od początku... i tak już 19 cykl starań..
Ile jeszcze by moja fasolka się pojawiła..????
Ile jeszcze tych nieudanych prób????
Gdzie popełniamy bład???
Czy ja naprawdę nie zasługuję na to by być w pełni szczęśliwą???
Czy nie zasługujemy na to, by mieć rodzinę???
Ehhh...
Ale może zrobilismy przełom, bo jutro na 10:30 jestem umówiona do ginekologa, który zajmuje się problemami z zajściem w ciąże.. i wg niepłodnością... Ogólnie jak czytałam o nim opinię... to kobiety które starały się nawet i po 2 czy 3 lata o ciąże... ZDROWĄ CIĄŻE.. to u niego juz po dwóch miesiącach zachodziły w ciąże... Także liczę, że i mi pomorze. Dodam tylko, że moj Matt robił u niego badanie nasienia... także może i tym bardziej pomorze 
Wtorek
8t6d (przynajmniej wg ostatniej miesiączki)
Po piątkowej wizycie wieści są następujące:
- krwiak się zmniejszył znacznie, do następnej wizyty 28.08 powinno go już nie być
- Małe urosło, choć mniej niż powinno (wiek ciąży lekarz określił na 7w3d, a w stosunku do poprzedniego USG powinno być 7w6d). Kolejne 3 dni obsuwy
Prawie tydzień już w stosunku do daty OM. Nie ukrywam, że nieco mnie to martwi. Głównie dlatego, że poprzedni Fasol też przestał rosnąć prawidłowo, zanim serce się zatrzymało
Ale serce bije prawidłowo - 164 ud/min.
- W kwestii wakacji lekarz mówi, że jeśli ten krwiak się wchłonie i żadne nowe problemy się nie pojawią to możemy jechać 
- aaaa i jeszcze mocz wyszedł nieprawidłowy, ale szczezrze podejrzewam błędny wynik (normalnie czuję infekcję, a tym razem NIC. I siuśki są przezroczyste, a z takimi parametrami raczej mało to prawdopodobne. Mam powtórzyć badanie w innym labie. Zjem trochę żurawiny i tak właśnie zrobię.
Poza ty nuda. W sobotę odebrałam Żabę od babci. Dom ożył
Młoda gada jeszcze więcej niż przed wyjazdem... Nie zamyka się jej paszcza
W niedzielę byłyśmy u znajomych za miastem. Sielankę na powietrzu przerwała potworna burza. Która przerwała również falę morderczych upałów. Jest 20st. I pada przelotnie. I nigdy w życiu nie spodziewałam się, że ucieszy mnie szczerze widok takiej pogody. Wreszcie da się oddychać!!
Idziemy do domu 
Luteina dwa razy dziennie po setce dowcipnie.
Okruszek ma juz 8,5 mm i co najważniejsze WIDZIAŁAM I SŁYSZAŁAM SERDUCHO!
)
Oczywiście się poryczałam
Do porodu zostało 42 dni!
35 tydzień ciąży, 85% za mną.
W czwartek mam kolejną wizytę. Od dziś przechodzę na zasiłek macierzyński. A to mój brzuszek. Z dnia na dzień czuję, że jest coraz większy, a kopniaki i przewroty Kamila rozpychają mi go coraz bardziej, coraz częściej też naprawdę potrafią zaboleć. No cóż synek rośnie i jest coraz silniejszy 
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 sierpnia 2015, 09:51
Starania zawieszone przynajmniej do grudnia. Pa dziewczyny
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 sierpnia 2015, 21:21
35 Tydzień !

Na wykresie 85 % 
Do terminu wg. OM 41 Dni
Do ciąży donoszonej 20 Dni 
Waga + 18,5 kg 
Nim bliżej końca tym bardziej mi się dłuży, czuje jakby czas się zatrzymał, chciałabym już mieć mała przy sobie, utulić ją, ucałować... Kocham ją coraz bardziej, z dnia na dzień
Wczoraj zobaczyłam po raz pierwszy wystającą nóżkę
Cudowny widok
Kopniaki coraz silniejsze, a do łazienki to latam co moment, Hania chyba upodobała sobie mój pęcherz za zabawkę
Wizytę u doktorka mamy dopiero w przyszły piątek, mam nadzieję, że kolejne będą już częściej bo strasznie mi się dłuży między wizytami 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 17:59
15 dc temperatura 36,5 wydaje mi się trochę za mało zważając na fakt że jestem po owulacji. No cóż, poczekam jeszcze trochę i zobaczę jak to się rozkręci. Kocyk jest nadal w procesie tworzenia, mam nadzieję, że zdążę na czas:)

Wczoraj zrobiłam pyszne ciasto ze śliwkami, jego jednymi składnikami są mąka pełnoziarnista, zmielone płatki owsiane, mleko, soda, troche oleju, troszkę mąki pszennej i to wsio. wyszło PYCHA i do tego jest zdrowsze niż te tradycyjne. Jeszcze mam zamiar zrobić za jakiś czas ciasto z twarogiem ale muszę poszukać jakiś fajny dietetyczny przepis
Tak jak obiecałam wczoraj od dzisiaj wraca hula hop...małymi kroczkami ale do przodu....
U mnie to się chyba bezowulacyjny zapowiada... 
Witamy się w 6 MIESIĄCU ( rozpoczęty 23 TC )
Wpis na szybko. Tak mnie wzięło aby zapisać ku pamięci trzy rzeczy :
1. Mój synek lubi muzyczkę. Reaguje na nią, a raczej jak się kończy wierceniem i kopniakami. Próbowaliśmy już Vivaldiego - Cztery pory roku i Mozarta a także starych niezapomnianych Fasolek - przebojów dziecięcych takich jak Witaminki, Bursztynek i uwaga Fantazja - stała się chyba ulubioną piosenką Maksa 
Moje kochane mądre dziecię... Zamierzamy się edukować i uwrażliwiać przez resztę ciąży, muszę jeszcze tylko dokupić książeczki do czytania Synkowi.
2. Kocham niezależność
Cudownie jest wsiąść do auta i pognać przed siebie ( hehe jeśli gnanie to 80 km/h po obwodnicy 3miasta
) Pojechałam tak na spontana ( pamiętając o wzięciu ze sobą wody, żelaza i czegoś lekkiego na ząb w razie W ) do mojej serdecznej przyjaciółki B. Wizyta jakże cudowna i udana. Ploteczki, śmiech... Brakowało mi tego. A i jeszcze synek B. jest wprost rozkoszny. Niedługo kończy roczek, gada, chodzi jak się go trzyma za rączki, ciągle się śmieje i ślicznie rzuca piłeczką 

Wizyta miała jeszcze dodatkową korzyść - dostałam od mojej psiapsiółki całą wielką siatę ciuszków po jej synku r. 56 i 62 same perełki ze Smyka, Cocodrillo, C&A i F&F, mnóstwo body na kr. i dł rękaw, pajacyków i półśpiochów, dwie bluzy i kombinezon zimowy 62. Nie wiem jak ja się jej odwdzięczę za to
. Później może zrobię rekonesans i wstawię fotki.
3. Sama rozszalałam się na zakupach i choć chodziłam z lista jakich dokładnie ciuszków i rozm. potrzebuję jeszcze to wkradły się dwie perełki w rozm. 68. Mianowicie wczoraj z rana wpadłam do Lidla i kupiłam niebieskie pantalonki ze słodki znaczkiem supermena r.56, czerwone sztruksy r.68 i dwie bluzeczki z nadrukami typowo dla Syna prawdziwego pasjonata aut (jakim jest mój P.) granatową i szarą 
ale mężuś się ucieszył na ich widok 
Wzięłam się też wreszcie za zakupy w Smyku bo niem ile jeszcze te promocje będą i kupiłam 6 słodkich ciuszków 56 i 62 dla Maksa. Jak dobrze pójdzie to niedługo będę mogła je odebrać w empiku. W innym serwisie z ciuszkami kupiłam też 6 sztuk ślicznych ciuszków Ewy klucze. Wszystko razem za sumę 232 zł łącznie z przesyłkami także uważam że przyoszczędziłam.
Musimy w końcu wziąć się za kupno słupka do sypialni bo jak to wszystko przyjdzie to się nie pomieszczę
Fotki wstawię jak się ogarnę
A teraz lecę rozwiesić pranie i coś zjeść...
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 sierpnia 2015, 11:56
Dobrze...dziś o 18:00 wizyta i zobaczymy jak ma się szyjka. Wczoraj miałam wisielczy nastrój bo mnie wszystko ciągnęło i przeszkadzało. Czułam się jak po nocy ostrej zabawy z jakimś gigantycznym członem.
No nie było to wesołe. Trzy razy prawie aż się rozpłakałam myśląc, że dobrze już pewnie nie będzie. Ale starałam się nie dawać Maluchom odczuć że się martwię i jest mi smutno tylko ciągle im tłumaczyłam, że mają iść trochę do góry. Żeby być jak najdalej od dziurki. Potem mężuś wrócił z pracy, zdrzemnęliśmy się i już wieczorem było lepiej.
A dzis nic. Leżymy sobie i pracujemy. Nic nie boli. Nic nie ciągnie.
Zdjątko na poprawę humoru:

Oczywiście pod klawiaturą ręcznik, żeby w razie czego nie promieniowała ale promieniują tylko laptopy i ekrany. A ja zjechałam do pozimu z moim roboczym komputerem stacjonarnym.
Dziś 100% pozytywnego nastawienia. Jadąc do szpitala na wizytę przymierzę się do ciekawych pozycji w samochodzie. Z Danii już pisali, że zapisują mnie na połówkowe.
No i będzie dobrze. Musi być!
Dziś 5 rocznica ślubu a dokładnie dziś mija 6 lat od pierwszej randki.
Dzisiaj w planie uroczysta kolacja.
Planuję zrobić bitki w sosie własnym. Do tego kluseczki i sałata z ogórkiem zielonym w sosie winegret.
Na deser zrobiłam już rano Tort Porzeczkowy Przekładany masą mascarpone z dodatkiem wanilii.
Oczywiście Szampan Piccolo 
Te 6 lat dało na dużo. Uświadomiłam sobie co to znaczy prawdziwa miłość, świadomość iż możesz ufać drugiej osobie. Dała nam poczucie bezpieczeństwa. Nigdy w życiu nie byłam taka szczęśliwa jak w tym momencie w jakim znajdujemy się teraz.
Mamy wspaniałego 5 letniego synka. W prezencie na 5 rocznicę dostaliśmy kolejne maleństwo.
Teraz przed nami kolejne cudowne lata.
Każdego dnia kocham Cię mocniej :-* I wiem że już nic nie jest tak ważne jak rodzina :-*
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.