Zapalenie pęcherza 
- kaszka z mlekiem + zarodki pszenne
- 2 ziemniaki z sosem borowikowym
- żurek
- kromka chleba z serkiem śmietankowym
- żurawina
- woda mineralna, woda z cytryną
58 dc, okresu nie ma ale wszystko pod kontrolą, jajo pękło. W piątek moje ulubione skrobanie endometrium...jak je przeżyć? Jak sobie wspomnę ten ból co ostatnio to mi się robi słabo. No ale czego się nie robi dla dzidziusia
Także byle do piątku! Lekarka rozpisze mi też cykl do krio także, zarodeczki zaraz Was dostanę
Muszę się zacząć cieszyć, MUSZĘ zmienić nastawienie. Ostanie krio, ostatnie 2 dzidziusie, nie mogę się zamartwiać co będzie później.
Ale dziś była super pogoda, chłodno i słonecznie.
Wczoraj mój mąż wypytał swojego kolegę z pracy jak udało im się zajść w ciążę bo starali się 7 lat, niby że siostra szuka jakiegoś dobrego lekarza i tak rozwiązał mu język i zaczął opowiadać...
Chodzili od lekarza do lekarza, wszystko było ok, jedyne co to żona jego miała obniżoną rezerwę jajnikową (grubo po 30stce) i każdy lekarz wciskał im ulotkę o in vitro. Nie wiem czy nie chcieli się podjąć tej metody z przyczyn moralnych czy uważali że jeśli jest wszystko dobrze to ma się udać naturalnie... tego nie wiem w każdym bądź razie nie dawali za wygraną i znaleźli dr Barczewicza z Lublina i tam zaczęli diagnostykę pod okiem naprotechnologa. Badania kosztowały ok 1000zł plus wizyty plus dojazd plus recepty, wykryto u niej problem z trawieniem a w badaniach wyszła nietolerancja na jakiś tam produkt. Przeszła na dietę, po 2 miesiącach zaszła ale poroniła, po 4 miesiącach znów zaszła była na progesteronie i urodziła kilka dni temu córeczkę na 3900 
Powiedział jeszcze że jakby wiedział to odrazu walił by na Lublin bo tyle ile stracili czasu na 'zwykłych' lekarzy to głowa mała...
W niedzielę byliśmy paczką na koncercie Łzów (fajna ta nowa wokalistka) i mąż spotkał kolegę który mówi oooooo widzę że się postarałeś??? ja mówię że jeszcze nie i tylko tak dobrze wyglądam, a on nieee??? nie mógł uwierzyć że w ciąży nie jestem. Z racji tego że moje sadełko na brzuchu wygląda jak brzuch ciążowy to sobie jedno facet pomyślał.
ale przykro mi się zrobiło. Ludzie tylko patrzą i liczą kg, a jeszcze do tego trzeba było go przekonywać że nie ma racji... eh okropne uczucie. Miałam ochotę wrzasnąć CHCE ALE NIE MOGĘ!!!
https://m.youtube.com/watch?v=cdvbNm9i7Gc Jesteś powietrzem
https://m.youtube.com/watch?v=JY6hMICDhrY Kiedy nie ma w nas miłości
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 sierpnia 2015, 22:33
Nie udalo sie w tym cyklu... Coz trzeba napelnic sie pozytywna energia i ruszac dalej.
Momentami mam jednak dosc. Czy zajscie w ciaze nie moze byc latwiejsze?
A dziś nie dość że smutno to jeszcze mam dzień świra jakiś 
Żeby trzy razy wjeżdżać na to samo rondo bo się zajęło nie ten pas a za czwartym wpaść na inne auto, kto to widział (!).
Na pewno przemiły pan, któremu oberwałam lusterko 
Ale miałam szczęście że nie wzywał niebieskich krążowników szos, dałam biedakowi moje ciężko zarobione "dzięgi" i pojechał do auchana po nowe.
Boziu droga, czemu ja jestem taka nieogarnięta ? 
Biedny ten mój mężuś, oj biedny... Chyba zaczyna sobie na poważnie zdawać sprawę że na chwilę obecną jest niepłodny. Jak ja... Jak to strasznie brzmi !
Kiedy chodziło tylko o mnie- potrafiłam jakoś znaleźć promyczek nadziei. Teraz jest to bardzo, bardzo trudne.
Więc z tego powodu, życzę sobie aby każdego dnia, nawet tego najgorszego, wychodziło słońce.
Metafora taka, hłe hłe hłe 
O takie słoneczko:

Takie, jak dziś nad pięknym zalewem Z. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 sierpnia 2015, 23:15
Byliśmy dziś z mężem na badaniu nasienia. Nawet fajna była ta wycieczka, śmialiśmy się, żartowaliśmy. Po wszystkim wybraliśmy się na obiad i spacer na Starówkę. Miło było, tak normalnie, na chwilę zapomniałam o tych wszystkich staraniach, było tak jak dawniej, chciało mi się śmiać
. Chciałabym, żeby było więcej takich dni bez poczucia tej cholernej pustki.
W piątek mają być wyniki, staram się myśleć pozytywnie, ale gdzieś tam w środku lękam się, że nie będzie poprawy i to znów podetnie mi skrzydła.
W poniedziałek mam wizytę u nowego lekarza, profesora, który podobno zna się na leczeniu niepłodności. Cieszę się, ale i boję, oby nie znalazł żadnych poważnych przeszkód utrudniających mi zajście w ciążę. Mam zamiar spisać sobie na kartce wszystkie pytania i wątpliwości, wypytać go o wszystko, co mnie niepokoi, poprosić, żeby zajął się mną konkretnie i bez przeciągania i marnowania czasu. Chcę coś robić, działać, walczyć. Mam nadzieję, że się nie zawiodę. Cieszę się na tą poniedziałkową wyprawę do lekarza, bo jadę tam z dobrą koleżanka, będziemy mogły pogadać przez drogę, może wyskoczymy na jakąś kawę przy okazji 
33dc
ale chyba @ za rogiem. Piersi bola, mąż dostal po glowie i sie nawydzieralam na niego. Biedny..
Od wczoraj chodze caly czas zla. Dostalismy zdjecia ze slubu i sa tak beznadziejne...poucinane rece nogi glowy, wiele dobrych kadrow nieostra a ta ostra kopnieta czyli zrobiona pod pseudoartystycznhm katem. Masakra
placi sie tyle pieniedzy za fotografa a oddaja material jakby byl prosto z karty sciagniety. Tym bardziej mnie to boli bo sama jestem fotografem i nie moge przezyc ze taka pamiatke ze slubu dostalam 

Chyba zeby siebie dobic wlazlam dzis na wage i +2kg! Znowu! Tylko jak?
Ale to ma tez swoje plusy bo dopiero w pelni uswiadomilam sobie ze wszystko podporzadkowuje mysli o ciazy. Dieta? Nie nie moge bo moze byc ciaza. Cwiczenia? Nie powinnam bo moze ciaza. Itd itd...ale z tym koniec. Biore sie za siebie. Poszukam karnetu na fitness i ruszam do boju.
Rany jak mi sie chce ryczec ;-( ja chce znowu schowac sie pod koldre....
Dobra, dobra, humor mam dziś dużo lepszy (ale martwię się Lentilką - wiem jak to jest jak przychodzi takie załamanie...).
Temperaturka skoczyła do góry, może jednak ta owulka się pojawi... Wiem, wiem, jestem panikarą i to strasznie niecierpliwą... Możecie mnie opierdzielić
Należy mi się (jak to by powiedział M.) Ciągle kładzie mi do tego łepka, że za wcześnie histeryzuję i za wcześnie wszystko przeżywam i wyszukuję problemów. Staram się nad tym panować, no ale jak widać po ostatnich kilku dniach, nie zawsze to wychodzi...
Dziś od rana mam zajebisty humorek, wczoraj wreszcie mi skoczyło libido no i było piękne serduchowanie
Chyba właśnie tego mi brakowało, poczucia, że wreszcie mam ochotę
i poczucia, że po prostu się kochamy, a nie tylko staramy się o dziecko. Nie wiem czy mnie zrozumiecie, bo wiadomo, no jak się kochamy to siłą rzeczy się staramy, ale ostatnimi czasy to było bardziej odczucie samego starania, jako starania, a nie starania w odczuciu przyjemności i poczuciu miłości. Kurde trochę zagmatwałam, ale dobra ja wiem o co chodzi i mam nadzieję, ze też wiecie.
Jeśli jesteś tuż przed spodziewaną miesiączką, a Twoja temperatura spadła do poziomu sprzed owulacji, prawdopodobnie miesiączka jest już za rogiem.
Wrzucam to bo niby wiem, ale czasem dostaję zaćmienia i później przychodzi nerw, że może jednak nie wiem...
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 sierpnia 2015, 08:33
Weszłam rano na ovu wklepać temp chcę zatwierdzić a tu taki komunikat:
Wprowadzone przez Ciebie pomiary temp wpłynęły na sposób interpretacji Twojego cyklu.
System przestawił się na wyznaczanie owulacji na podstawie temperatury ( wiarygodniejszy sposób wyznaczania owulacji ) i tym samym anulował Twój przypuszczalny termin wyznaczenia owulacji na postawie testów..bla bla bla
i do tego znowu mi termin miesiączki zniknął w sensie na początku jak założyłam ovy był na 07.08 i tego nie dostałam później się przestawił na 28.08 ( co mi nie jest na rękę , ale z drugiej strony przynajmniej bym wkońcu mogła rozpocząć nowy cykl ) a teraz z daty 28.08 zniknął czerwony kwadracik i zaś wrócił na 07.08
niech ten dziwny cykl już się skończy..
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 sierpnia 2015, 12:56
Drogi pamiętniku!
Kolejna szansa. Nie, nie dostałam okresu. Byłam w czwartek na monitoringu, moja gin powiedziała, że spróbujemy jeszcze raz ze stymulacją clostilbegyt, mimo mojego 39 DC. Życzyła mi, żeby przed świętami się udało. Jezu jakbym się cieszyła z takiego świątecznego prezentu. Z takich nowości też mam brać encorton na mój podwyższony poziom DHEAS. Może akurat coś ruszy na tym.
Nadziejo trwaj!
40 tc pod znakiem zniecierpliwienia 
Ani prośbą, ani groźbą, próbą przekupstwa i szantażem nie udało mi się do tej pory namówić Alki na wyjście tak więc nadal siedzimy w promocji 2 w cenie 1 
Upały przeszły, straszaki wieczorem straszą, plecy pobolewają, apetyt spadł, insulina na noc nie potrzebna ale za to energii więcej i humor lepszy niż ostatni tydzień (oj marudna byłam jak nie wiem co).
Dziś KTG i niestety wizyta u jakowegoś gina (pierwszy lepszy) bo w posiewie wyszedł C. albicans, który niestety daje objawy (ale niewielkie) więc i z basenu musiałam zrezygnować. Nawet nie wiem czy coś się na to bierze? Czy nie? Niech się mądra głowa wypowie. Dłużą mi się te ostatnie dni, bo ja z tych co strasznie nie lubią czekać na nic i nigdy. No ale dziecko jak widać ma swój plan a ja w żadne herbatki, mycie podłóg hurtowo, skakanie po oknach, schodach itp nie zamierzam się bawić. Także przechodzę w stand by i czekam........
Uff..obwieszczam wszem i wobec,że moje kosmetyczno-lekarskie dywagacje dobiegły końca. Zamówienia w Gemini, Melissie i na allegro zostały klepnięte i wszystkie potrzebne mi kosmetyki idą do mnie
Po ostatecznych poprawkach wszystkie kosmetyczne zamówienia wyniosły mnie niecałe 616 zł,więc jak na mój gust nie jest źle
Muszę tylko jeszcze kupić chusteczki nawilżające,ale to w Rossmanie 
Ostatnio ciągle zapominam wziąć leki..nie wiem,co jest grane,ale po prostu mi to umyka..bez sensu.. Może to moja podświadomość,która buntuje się przed tabsami 
Lentilko,odnośnie zdjęcia brzuszka,to nie będzie - nie zmieści się w aparacie
A tak serio - nie mam takiego lustra 
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 sierpnia 2015, 09:27
Można się myć i iść po malutku spać.Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września 2015, 10:04
22 tc (21t5d)
7t (49 dni) do zakonczenia pracy
Ogladalismy wczoraj tamten dom. Calkiem w porzadku - aczkolwiek mieszkala w nim babcia, ktorej sie zmarlo - no i styl "babciny" panuje w calym domu
Raczej na dluzsza mete zadnego pomieszczenia bysmy nie zostawili, trzeba bedzie wszystko odnowic (kafelki starego typu, w pokojach okropne tapety itp.) A do odnawiania, nawet procz samego wystroju, troche jest: piec na mazut z 1995 roku (jeden zbiornik przecieka), rury i elektrycznosc od nowosci nie wymieniane (dom z 1981 roku). Calosc powierzchni 100 m2 na wysokim parterze, 58 m2 na niskim parterze. Dodatkowo poddasze na calej dlugosci domu w stanie surowym - jest wiezba dachowa, dwa okna w dachu, beton na ktorym jest polozona wykladzina... Niestety dach bez izolacji. Byloby dodatkowe 100 m2 domu - ale przez najblizsze 10-15 lat nie byloby nas stac by je ocieplic, wyremontowac itp...
Z drugiej strony - sa okna drewniane z podwojna szyba, w pokojach wszedzie piekny parkiet, system alarmowy w domu...
Plac 6 arow nie jest moze kwintesencja naszych marzen - ale z drugiej strony... powinno wystarczyc na maly ogrodek, ze dwa drzewka owocowe, grilla i rozlozenie w lato baseniku dla dziecka
Natomiast okolica willowa oraz widok - cos pieknego. Zachwycilismy sie z S, nie moglismy sie napatrzec na pagorki oswietlone sloncem
Do tego dom jest polozony w calkiem niezlej odleglosci od miasta - 25km.
Przez ten dom nie moglam wczoraj spac. Rozmawialismy z S na temat kredytu, czy warto zainwestowac w taki duzy dom... On by wstepnie byl na tak... Ja sie waham, bo jednak jest to dla mnie tak gigantyczny wydatek za cos, co nawet nie jest wstepnie wyremontowane... Ale z drugiej strony - oczywiscie, tez mi sie podobalo. No i najwazniejsze - odleglosc od miasta jest rozsadna, mozna spokojnie dojezdzac... Co tu robic, co tu robic, ech...
6 dc za mną. @ się kończy. Jestem taka jakaś nijaka, trudno określić o co mi chodzi i co chcę. Wczoraj po pracy położyłam się spać,a później wzięłam się za sprzątanie. Chatka przejaśniała bo naprawdę było już troszkę zapuszczona.
Ogólnie ogarnęło mnie totalne lenistwo i lubię ,,nic nie robić''. Nie podobne to do mnie.Ale co tam czasami takie lenistwo jest wskazane. Przestałam się przejmować tym, że na krześle wiszą ciuchy i że poduszki leżą byle jak. Że obiadu nie ugotuje i zjemy cokolwiek, że na stole w kuchni stoją słoiki........ Odpuściłam sobie i naprawdę jest mi z tym dobrze, mniej jestem nerwowa i bardziej szczęśliwa 
Może jakiś obiadek dzisiaj ugotuje bo mój mąż całkiem mi zmizernieje.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 sierpnia 2015, 11:00
Ciąża rozpoczęta 22 lipca 2015
Wczoraj znowu zobaczyłam 2 kreski. Ryczałam ze strachu
Tak bardzo bym chciała, żeby tym razem wszystko było dobrze. Mój mąż też się boi cieszyć, powiedział, że będzie się cieszył jak będzie wszystko dobrze...
Wczorajsze wyniki:
Beta 96,63 mIU/ml
Progesteron >60 ng/ml
Dzisiaj wizyta u ginekologa. Dodatkowo jestem chora
Zapalenie gardła
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 sierpnia 2015, 10:23
Dzisiaj wizyta u ginekologa, tak bardzo się boję, chciałabym usłyszeć dobre wieści...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.