po ostatnim usg kiedy zobaczyłam moje maleństwo na 3D jak trzymało łapki na głowce poczułam więź przeogromną miłość do tego dziecka przestałam się bać po prostu uwierzyłam że jest i że ze mną będzie i że jest taki malusienki i potrzebuje mojej opieki pokochałam to dziecko tak mocno że wiem ze gdyby coś mu sie stało to bym umarła ...
wczoraj ogladałam też filmik na fb taki o dzidziuśiu mówiącym do mamusi z brzuszka dziękujacym jej za nózki rączki i serce które ma dzięki niej oglądając ten filmik rozbeczałam sie przy A. tak jakby mi pół rodziny wymordowano .....ale ja płakałam nie ze smutku lecz z miłości to usg było przełomowe bo zobaczyłam na nim moje dziecko głowka rączki nóżki twarz ...na tym usg dotarło do mnie że to moje dziecko moja najwieksza miłość i spełnienie w końcu naprawde dortarło do mnie ze jestem matką i życie bym za to dziecko oddała zniknoł dystans jest ogromna miłość ...w nocy śniło mi się że trzymam w ramionach niemowle moją córeczke ... moje dziecko sni mi sie od poczatku ciązy i to zawsze dobre sny ...ale wczoraj pierwszy raz śniło mi się że to dziewczynka...może to sen proroczy .. bez tej małej istotki nie bede chiała już zyć wiec niech wszystko bedzie dobrze
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 sierpnia 2015, 18:48
Totalnie nie wiem co się ze mną dzieje, ciągle jestem zmęczona, senna i nic mi się nie chce. Momentami w pracy ciężko mi pracować, bo mam wrażenie, że moja głowa wyląduje na klawiaturze. Mam nadzieję, że ten stan szybko minie, bo jest to upierdliwe.
Co do mojego stanu psychicznego, to może wyda się to dziwne, ale jest już dobrze. Potrzebowałam dwóch tygodni, żeby dojść do siebie, myślałam, że zajmie mi to więcej czasu. W końcu dotarło do mnie, że co się stało to się nie odstanie. Poroniłam i nic już tego nie cofnie. Owszem mogłabym siąść i przeryczeć kilka tygodni, tylko coby to zmieniło? Niczego by nie zmieniło i na pewno by to nie pomogło. Wzięłam się w garść i staram się żyć tak jak żyłam przed poronieniem. Teraz jest nawet trochę lepiej, bo nie myślę obsesyjnie o ciąży i staraniach. Dwa miesiące przerwy, tyle zaleciła mi pani doktor i posłucham jej rady. Myślę, że dobrze mi to zrobi, takie dwa miesiące odpoczynku od tego wszystkiego, a potem, potem prawdopodobnie znów zaczniemy działać
.
5t+5d
Na tym wpisie dobre wieści się kończą.
Byłam u lekarza. Usg wykazało, że wszystko wokół zarodka się zgadza i ogólnie jest OK. Natomiast z samym zarodkiem nie jest już tak kolorowo. Lekarz określił go jako "nie wyraźny". To znaczy, że serca nie zobaczył, że ma 2mm i że nie jest w stanie wyodrębnić żadnej części jego maleńkiego ciałka... Jestem załamana... A jutro organizujemy przyjęcie z okazji rocznicy... Muszę jakoś to przeżyć. Dobrze, że wiedzą tylko rodzice... Aha i mam brać luteinę dopochwowo 2x dziennie, rano i wieczorem.
Za 2 tygodnie kolejna wizyta, na której już musi być serce bo jak nie to wiadomo...
Próbuję się jeszcze pocieszać, że może to po prostu wcześniejsza ciąża niż w rzeczywistości. Przecież to się często zdarza... No ale lekarz też jest tego świadom, a miny za tęgiej nie miał...
Pozostało czekać i modlić się... Nadziei coraz mniej... Nic z tego nie rozumiem 
Ja chyba na prawdę jestem nienormalna. Nie wiem co mnie podkusiło ale trochę sobie policzyłam, posprawdzałam.
2 lipca 2014r po raz pierwszy i ostatni (jak się później okazało) słyszałam serce mojego Maleństwa był to 7+5 t.c. - w poniedziałek idę na wizytę prywatnie, będzie to 7+6 t.c.
21 lipca 2014r dowiedziałam się, że serduszko przestało bić, był to 10+3 t.c. - 10 września mam umówioną wizytę z moją ginekolog na nfz, zgadnijcie który to będzie tydzień? 10+2 t.c.
boję się o Okruszka ;(
na dodatek chyba łapie mnie jakieś przeziębienie...mam katar i kicham, na dodatek przy każdym smarkaniu mam krew ma chusteczce.
PRZEPIS NA PLACEK
SUKCESEM JEST WTEDY KIEDY WSZYSKIE SKLADNIKI SA SCHLODZONE
2 paczki herbatników
Dolny krem : 1 serek mascarpone, 200 ml mleka, 1 śnieżka, 3 łyżki cukru pudru, pół opakowania cappuccino, 150 ml wrzątku, 5 łyżeczek żelatyny.
Górny krem :
300 ml mleka, 2 sniezki, 1 serek mascarpone, 1 smietanfix,140 ml wrzatku, 6 lyzeczek zelatyny, 2 lyzki cukru pudru
Okrągla blaszke wysmarowac odrobina margaryny zeby papier do pieczenia sie trzymal. Wylozyc herbatniki. Smialo je mozna polamac zeby dziury pozatykac.
Dolny krem ;
Mleko wymieszac z capuccino, cukrem pudrem i podgotowac zeby sie rozpuscilo. Odstawic zeby porzadnie wystyglo. ( musi byc BARDZO zimne). Jak ostygnie wsypac sniezke i miksowac do ubicia. Dodac serek mascarpone i nadal ubijac. Na koniec dodac wczesniej rozpuszczona we wrzatku zelatyne, ktora rowniez musi ostygnac. Mase wylac na herbatniki.
Przykryć herbatnikami.
Gorny krem ;
Zimne mleko miksowac ze sniezkami i smietanfixem, jak sie ubije dodac cukier puder, potem serek i na koniec wymieszana ze wrzatkiem ostudzona zelatyne.
Wylac na ciastka. I do lodowki kilka godzinek i juz jest gotowy. Mi sie nie chcialo dlugo czekac to wlozylam do zamrazarki na krótko i szybciej zastyglo.
I gotowe!

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 sierpnia 2015, 21:29
12 dc jestem juz po inseminacji na dwoch niepeknietych pecherzykach (maja po 21 mm).
Juz dzis wiem ze byla to nasza ostatnia inseminacja - wyniki o polowe gorsze niz ostatnio 

ilość plemników to 13 mln a ostatnio bylo 20
a test migracji (swim up) tylko 5 mln a ostatnio bylo 9
no i oczywiscie jak zwykle 0% ruchu A.
Więc jesli teraz sie nie powiodlo to od nastepnego cyklu przygotowujemy sie do imsi .
Tak bardzo ym chciała ujrzeć dwie kreski, a jednocześnie tak bardzo się tego boję
boje się że to znów się powtórzy, poronienie 
Wczoraj zaczęłam 11 tc dolegliwości słabną z dnia na dzień, piersi już tak nie bolą ale nadal są wrażliwe mdłości też można powiedzieć że odpuściły choć zdarzają się "chwilówki"
jestem za to bardziej rozdrażniona i łatwo można wyprowadzić mnie z równowagi albo krzyczę albo ryczę 
nie jestem już tak bardzo senna za to np codziennie ok 5 budzi mnie pełen pęcherz i mam już problem żeby znowu zasnąć.
Dzisiaj jak wstałam do toalety to nagle zrobiłam się bardzo głodna więc już nie mogłam wyleżeć i wstałam 
USG genetyczne mam zaplanowane na 8.09 a wizytę u mojego dr na 10.09 trzeba czekać jeszcze ponad 2 tygodnie a czas znowu jakby wolniej płynie...
Maż w delegacji i wszystkie obowiązki na mojej głowie a ja taka leniwa jestem że masakra i jeszcze teście... mam ochotę ich wysłać na księżyc, jak ja nienawidzę jak oni się do wszystkiego wcinają a szczególnie jak nie ma męża to mam wrażenie że mnie normalnie pilnują i rejestrują każdy mój ruch.
Kochane koleżanki, jeśli tak jak ja macie brać metforminę razem z Duphastonem nie zażywajcie leków na czczo tak jak ja na początku to robiłam. Przez pierwsze dni bardzo bolał mnie żołądek, zwijałam się z bólu. Okazało się, że źle przyjmowałam leki, ponieważ łykałam przed zjedzeniem posiłku, a powinnam po zjedzeniu lub w trakcie. Robi wielką różnicę a zażywałam dosłownie na chwilę przed pierwszym kęsem. Jak tylko zmieniłam metodę zapomniałam o bólach brzucha.
Dzisiaj piszę w bojowym nastroju. W bojowym, bo rozpoczęła się walka.
Byliśmy rano z mężem na badaniach w klinice Life, której nikomu nie polecam swoją drogą.
Nie ma oddzielnego pokoju do oddania próbki tylko toaleta, na recepcji siedzi mała dziewczyna, zapewne córka pani tam pracującej, i sobie pośpiewuje i to wszystko w tej łazience słychać, słychać rozmowy innych par z korytarza ale do rzeczy.
Wyniki są złe. Pani nam powiedziała że w próbce NIE MA plemników, że jest "trochę" po odwirowaniu, czyli kryptozoospermia. Ale na badaniu nie ma napisane ile to jest to trochę, a kryptozoospermia to poniżej miliona na ml! I nie wiemy czy ich tam jest 100000 czy 800000. I dla tych plemników powinny być ustalone tak samo wartości jak dla "normalnej" próbki. Zostaje nam powtórzyć badanie za dwa tygodnie już w innym miejscu.
Mąż to przeżył bardzo. Wcześniej mówiliśmy, że sobie damy radę ale nie spodziewaliśmy się aż takiego wyniku. Mnie ukształtowało pierwsze 20min kiedy się nie popłakałam. Potem spędziliśmy jeszcze trochę czasu w ikei i wróciliśmy do domu. Przez te 3,4 godziny od dostania tej kartki do ręki poukładałam sobie w głowie kilka rzeczy i wiem, że się nie załamię, bo mąż mnie teraz potrzebuje silnej.
Powtórzymy badania w innym miejscu, jeśli nadal będą takie złe to wizyta u androloga i dalsza diagnoza.
Ja się nie poddaję i wierzę, że jakaś armia Spartan odnajdzie moje jajeczko, które może już niedługo pęknie. Dzisiejszy teścior coraz bliżej ideału więc czemu by nie podziałać 
W poniedziałek dzwonię umówić męża na następne badanie. Nie ma co tracić czasu. Napomknę też o tym ginowi na wtorkowej wizycie.
Niech ten cykl sie juz konczy:( bo mam juz dosc. We wtorek wizyta. Zobaczymy czy bedzie inseminacja w tym samym cyklu z sono-hsg. W zasadzie ide tylko na wizyte po recepte na Clo i Fostimon bo pewnie w nastepnym cyklu ciag dalszy faszerowania;/ no i chce sie dowiedziec kiedy przyjsc na hsg.
23 TYDZIEŃ ( 22t4d)
My już po połówkowym
i wszystko w jak najlepszym porządeczku 
Synek Maksiu pozostaje synkiem, tata i lekarz widzieli siusiaczka a mama skupiła się na prześlicznym kręgosłupie wyglądającym jak perełki 
Nasz chłopaczek waży 504 gramy a mama już 60 kg (+ 7 od początku ciąży )
Ślicznie ssał kciuka i wtulał się buźką w łożysko a potem rączki tak ustawił jakby machał
Dzieciątko moje kochane :-* ;-*
Widzieliśmy serduszko, nereczki, wątrobę, mózg i móżdżek, pęcherz mocz, rdzeń kręgowy, kręgosłup, kości czaszki, podniebienie, kość nosową,przeponę, kosteczki rąk i nóg, wszystkie 20 paluszków wszystko śliczne i zdrowe 
Łożysko na ścianie tylnej, pępowina trójnaczyniowa, płyn owodniowy ok, szyjka 37 mm długa zamknięta, przepływy pępowinowe - wszystko w jak najlepszym porządku 
Nowy lekarz, bardzo sympatyczny, wszystko sprawdził, USG bardzo dokładne, dał swój numer telefonu w razie gdyby coś, pogadaliśmy sobie nawet o porodzie na Klinicznej, jak się zorganizować kiedy nadejdzie godzina 0. Zapomniałam tylko zapytać o zaświadczenie do szkoły rodzenia i jedyne co mnie zmartwiło to na szyjce urósł mi jakiś polip cholerny 10x6 mm. Podobno to od zażywania moich końskich dawek progesteronu. Lekarz powiedział że to może krwawić jak się przesilę więc mam na siebie uważać, ale poza tym nie jest groźny dla Maksa i sam się wchłonie jak zmniejszę a potem całkowicie odstawie dupka. Zostało mi ostatnie opakowanie duphastonu. Mam teraz łykać raz dziennie na noc - bo tak mi się najwięcej brzuch napina i no-spę doraźnie. Trochę się tego boję się ale trzy dni biorę mniej i jak na razie jest ok. Powiedział tez że te twardnienia brzucha to owszem przygotowywanie się macicy ale mogę też mieć zaburzone elektrolity i dlatego zlecił mi je zbadać.
Badaniem jak zwykle się od raza denerwowałam czy Maks ma wszystko zdrowe i wykształcone i jak zwykle synek zdrowy 
A co u mnie ? Samopoczucie w miarę ok. Teraz pewnie jeszcze się poprawi jak odstawię progesteron. Z żołądkiem sobie radzę, zgagi się sporadycznie pojawiają ale mamy na to sposób
znów sikam jak koń wyścigowy co pół godziny normalnie i pewnie już tak zostani do porodu bo Mały ułożony główkowo i naciska na pęcherz. Od kilku dni tylko jakoś się nie wysypiam, budzę się o 3-5 nad ranem na siku i potem gały otwarte już, Dziecię kopie, wierci się w brzuchu zaczyna mi burczeć no to wędruję do kuchni w celu spożycia czegoś i tak już ze spaniem mam fajrant. Dobrze, że mogę odespać w dzień 
Ogólnie to mi nuda doskwiera, staram sobie jakieś zajęcia w domu co i rusz wynajdywać, wczoraj odwiedziła mnie siostra, jutro jedziemy w odwiedziny do babci mojego P. - kochana kobita a dziś się dowiedziałam że moja młodsza kuzynka też jest w ciąży - 6T więc Maks będzie jakoś w marcu będzie miał kuzyna-kuzynkę 

Udanego weekendu dziewczyny 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 16:46
51dc
brak @, ale we wtorek mam wizytę z USG, zobaczymy co się "tam" dzieje
i tak bez zapowiedzi bez objawów od rana @ - za to chyba da mi w kość za te wszystkie dni co się spóźniła 
Długo sie nie odzywalam,ale jakos nie moglam sie zebrać,żeby coś napisać. Jestem jeszcze na urlopie wiec moge sobie odpoczac troche. Ale zaniedługo wracam do pracy i napewno chcialabym pracowac do konca roku. Wizyta u ginekologa zaliczona wszystko oki. Fasolka ma 8 mm i rozwija sie prawdiłowo. 21 wrzesnia kolejna wizyta i juz badania dokładne
Północ, TŻ śpi, piesław śpi a mnie budzi uczucie, że zaraz dostanę @. Ale jak to przecież jestem w ciąży. I światła myśl nachodzi mój zaspany umysł, że to chyba skurcze. TŻ się budzi ale mówię mu żeby sobie spał dalej. Podbrzusze boli, mięśnie brzucha twardnieją, Ali wyraźnie się to nie podoba i kopie z całą zawziętością. Idę do kuchni, robię sobie herbatkę, otwieram gazetę, skurcze co 8-15 minut, średnio-bolesne. Siadam na kanapie, czytam, zaznaczam skurcze w aplikacji. Ani nie przybierają na sile ani na częstotliwości. O 3 kładę się spać z myślą co by było gdybym przespała poród
. Ale to znów fałszywy alarm ehhhh.
Aluś mama ponawia apel- wyjdź dziecku wyjdź, akurat Twój wujek (a mamy brat)jest jeszcze w Polsce
Ciężko mi... Odebraliśmy wyniki badań hormonalnych męża, wszystkiego jest za mało 
Szczególnie testosteron i FSH. Ciekawe czy to ma wpływ na morfologię plemników...
Pewnie tak 
A ten to zajada wszystko chipsami i popija colą. Tak bardzo dba by teraz odżywiać się zdrowo
Nie wiem co jest z nie tak że tego nie pojmuje.
Postanowiłam się odciąć od internetu w ten weekend. Jestem w końcu na Roztoczu, upoluję sobie jaką sarnę albo coś
Dziś widziałam dzika, wyskoczył na nas kiedy spacerowaliśmy po lesie. Zanim zaczęłam na dobre krzyczeć ten zwiał w krzaki po drugiej stronie ścieżki.
Piłam wodę z leśnego źródełka i jadłam jagody i jeżyny prosto z krzaczka 
Nazbierałam też piękny bukiet wrzosów 
Tu jest tak cudnie że nie chcę stąd nigdzie wyjeżdżać...
Hej Dziewczynki.
Mamy się dobrze. Od czasu do czasu cos tam mnie pobolewa ale bez paniki. Coś przecież muszę czuć nonie? Dzielnie leżakujęi we wtorek rano, po wizycie kontrolnej szyjki ruszamy. W Danii mam planową kontrolę zamówioną na 3 sierpnia, ale własnie mąż wysłał maila do szefa przychodni w której będzie pracował, opisując całą sytuację z prośbą, zeby może załatwił nam przegląd szyjki jakoś wcześniej.
Mąż o wiele bardziej panikuje niż ja, no i nic, kompletnie nic mi nie pozwala robić. No ale fajnie. Czuję się jak księżniczka. haha Wokól full roboty a ja sobie leżę i ładnie wyglądam. Boosko. Byliśmy w czwartek w carrefourze ale pod warunkiem, ze będę jechała na wózku takim dla inwalidów. Haha fajna zabaweczka. Taki elektroniczny z koszykiem. No i dzięki temu już mamy zrobione zakupy na wyjazd, włącznie z hiszpańskimi winkami na prezenty. Ach...bo my jesteśmy tacy serdecznie, ze zawsze wręczamy wszystkim jak nie winko to oliwe z oliwek albo cos..heh teraz kryzys więc będa tylko winka. I tak wymusiłam na mężu jakieś tanie..bo co..? Najważniejsze, ze "hiszpańskie" i napisane 'la rioja' a przecież jak ktoś nie jest smakoszem wina to nieważne czytakie za 1,50 euro czy za 6 czy za 30 i tak będzie smakowało tak samo. buhaha ja np nie przepadam za winem i wszystkie są dla mnie takie same. Nnoo chyba, ze takie dobre słodkie jak piliśmy w Porto. To był dobry napój alkoholowy. 
Tutaj jak mama była w szpitalu to zachwycałam się nowoczesnym szpitalem. Że taki duży, przestronny, ze wygląda jak hotel , ma piękny hol itp...a wczoraj jak czekałam aż się wyślą za serwer pliki instalacyjne systsemu zajrzałam do szpitala, w którym będęziemy 3.08 miec kontrolę i tam urodzą się maluchy i powiem Wam, ze jestem jeszcze w szoku. Wygląda jak jakiś ogród botaniczny. Nie ma sprawy mogą mnie do niego kłaść. Interent też pewnie jest wiec nawet pewnie mogłabym pracować na laptopie.
Oczywiście mam nadzieję, że mnie tak od razu nie położą ale racjonalnie na to wszystko patrząc pewnie spędzę tam kilka dobrych tygodni.
Ach..jak bardzo chcielibyśmy już mieć tą jazdę za sobą.
Hotele już porezerwowane. W każdym dopisek, ze podróżujemy z osobą z ograniczonymi ruchami
- to na wypadek żeby nie dali nam pokoju gdzieś daaaleko na końcu korytarza i na 2gim piętrze. Raz jak jechaliśmy do Polski z mamą to przeczołgana po 7-8h w samochodzie z tym swoim nieszczęsnym kręgosłupem jeszcze musiała się wspinać po schodach bo akurat winda nie działała.. Na drugi dzień w hotelu zapytaliśmy o udogodnienia dla inwalidów i dostaliśmy wielki fajowy pokój i mama udawała że kuleje przechodząc przez recepcję. Od tego czasu wolimy dodawać info, ze mamy kogoś lekko niepełnosprawnego.
Tym razem do opisu doszła też żona w ciąży. Oraz najlepsze...słuchajcie:
maly wyedukowany, spokojny kotek. BUAHA
Z tych 3 rzeczy jest tylko wyedukowany. Bo ani on mały ani spokojny. Ale mamy dla niego tableteczki na uspokojenie do samochodu, mamy też feromony antystresowe, nowy duży drogi transporterek, paszport i jego ulubione aperitivy pasztecikowe wiec da chłopak radę.
Mamy głęboką nadzieję, ze nie będzie się wydzierał w hotelu ale raczej jak się wydziera to w samochodzie. Potem u weterynarza siedzi ciuchutko, a jak w pokoju dostanie kuwetę, jedzonko ibędzie nas wszsytkich miał koło siebie to raczej będzie dobrze.
Ok..zmykam oglądać szczeki 3. 
Mężuś na osotatnim weekendowym dyżurze więc ja przerabiam te filmy, których zwykle nikt nie chce ze mną oglądać. 
Znowu długo mnie nie było. Cykl niestaraniowy 
Remont w pełni
A właściwie zostało tylko poskładać meble i posprzątać. Czyli najgorsza część roboty jeszcze przede mną. Jacek dzielnie walczy z meblami, bo ja niestety próbowałam poskładać chociaż jedną szafkę, lecz żaden ze mnie McGyver
Efektem samego remontu jestem zachwycona! Zrobiło się tak jasno i przestronnie! Pięknie!
Jacek był ponad tydzień na urlopie i teraz nadrabiamy intensywnie czas celibatu
Sercowanie co noc, a nawet kilka razy. Żyć nie umierać 
Wczoraj szykowałam się do wyjścia ze znajomymi na piwo i mówię do Jacka, że kuje mnie prawy jajnik, a on do mnie:
- Może Ci pęka pęcherzyk? Może zostań?
Śmiać mi się chciało z niego, bo to pierwszy raz jak on w jakikolwiek sposób zinterpretował jakiś mój ból, czy inny "objaw" jako coś dotyczącego starań. Mimo wszystko poszłam, bawiłam się świetnie, a po powrocie zbałamuciłam Męża 
Moje mierzenie tempki w tym cyklu jest mega utrudnione, bo mam nocki, lub brak termometru itp. Tera na szczęście kilka dni uda mi się mierzyć, bo pracuję na popołudnia a potem mam dwa dni wolne. No owulacje nie liczę, bo znając mnie nie ma na nią najmniejszych szans. Przestaję sie tym zamartwiać i już. Poczekam grzecznie na stymulacje.
A w wolne jadę do Koszalina spotkać się z Szymonem. Przyjacielem z czasów studiów. Nie mogę się doczekać! Nie widziałam go ponad 3 lata! Oby do wtorku!
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 sierpnia 2015, 17:46
tak bardzo mi przykro...
dlaczego ja...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.