Caly weekend to bylo swietowanie urodzin meza. Wspanialy czas nas obojga. Mieszkamy od niedawna w Skandynawi, wiec nie ma tu jeszcze grona znajomych do imprezowania, z reszta wolimy byc we dwojke. Upieklam tort co nie jest u mnie normalne, ale wyszedl doskonaly bezowy z bita smietana i mascarpone i owocami mmmmm. Milion kalorii. Wg ovu od wtorku do niedzieli byl TEN czas. Zaopatrzylismy ten czas w 3 lub 4 serduszka. I sie zaczyna... Maksymalne wsluchiwanie sie w siebie, nadzieja na rowna temperature i nadzieja ze moze tym razem. Och jak to kazda staraczka doskonale zna. Mieszanina rezygnacji z nadzieja. Strofuje sie czesto w myslach przestan byc taka naiwnie wierzaca a zaraz mowie przestan byc taka pesymistyczna! I karmie sie historiami dziewczyn ktore zaszly, czasem modle sie do Boga choc boje sie ze to jakas kara. Pamietam kilkanascie lat temu bratanek mojej kolezanki mial bialaczke jako maluch trzylatek bodajze. Modlilam sie w jego intencji poswiecajac swoje macierzynstwo. Wtedy nie rozumialam jakie to moze byc w przyszlosci obciazajace. Dzieciak wyzdrowial i ma sie swietnie, ta moja kolezanka zaszla w 38 rz i w21 tyg poronila... A teraz nie wiem jak zdjac to mentalne poswiecenie i czy moze to w mojej glowie miec wplyw na nieplodnosc? Zaznacze ze nie jestem specjalnie religijna w sensie koscolkowa ale jestem wierzacym chrzescijaninem. W sumie katolicki kosciol raczej mnie odpycha.
Czytam o Was dziewczyny, kazda ma swoja droge swoj zidentyfikowany lub nie problem ale jeden cel. To nas wszystkie laczy i kiedys nie docenialam tego ze mozna dac i otrzymac wsparcie co jest takie istotne.
Dlaczego tego wczesniej nie rozumialm? Bo nie wychodzilam do ludzi, nie mowilam o sobie o swoich problemach. No jak wielka pani dyrektor ma sie przyznac ze walczy co miesiac o poczecie bez skutku, ze ma problemy w (bylym) malzenstwie?
Koniec z tym.
Kazdy ma problemy, kazdy zasluguje na wysluchanie i kazdy zasluguje na wsparcie.
Staram sie po tych wszystkich latach racjonalnie podchodzic do sprawy, ale wiecie co? To niemozliwe. Taki sam poziom nadziei i taki sam poziom rozczarowania ZAWSZE.
I slowa tych wszystkich doradcow, eee tam wyluzuj sie to zajdziesz. Hahahaha to najbardziej tragikomiczny tekst ever. Nie sadzicie?
Immunologia kontra Autoimmunologia. Cos bez czego nie mozemy zyc, ale w tym wypadku cos co nam jednoszesnie szkodzi. Bez odpornosci umarlibysmy przeciez na katar.
Ale jesli w gre wchodzi autoagresja to juz inna sprawa. To jakby nasz wierny pies chroniacy nas przed obcymi nagle zaczal nas gryzc.
Moje rozwazania sa proste. Jak to sie dzieje ze organizm tak reaguje. "Postrzega" wlasne tkanki jako obce i je zaczyna zwalczac.
Niestety duuzo wskazuje na to ze cywilizacja, chemizacja zywnosci i srodowiska ma ogromne znaczenie. Masowa produkcja i uzywanie lekow w tym hormonow antybotykow oraz lekow np pwnowotworowych diala na nasza korzysc ale zaraz potem na niekorzysc.
Codziennie milony pran z proszkiem, miliony splukan w toalecie z kostka, miliony litrow moczu pacjentow bioracych leki (rozne) wszystko plynie do scieku do oczyszczalni czesc a czesc prosto do gleby. Sadze ze ten obrot substancji w przyrodzie zaburza nam uklad odpornosciowy i ten wariuje.
Moje pytanie jest takie. Czy jak wzmacniam swoja odpornosc to wzmacniam tez swoja autoagrsje? Tak, raczej tak. A jak zrobic zeby miec dobra odpornosc a organizmowi powiedziec sluchaj ty nie atakuj mnie tylko wroga.
I pada moja wiara w leczenie tradycyjne.
Sadze ze trzeba przywrocenia rownowagi organizmowi jak przywraca sie system w windowsie do dnia kiedy byl zdrowy.
Czy jest ktos kto mysli jak ja?
Aropos choruje 1 x w roku. W zimie okolo stycznia lutego.
Od dwoch mcy faszeruje sie naturalnymi metodami regulacji organizmu i mam katar. Zarazilam sie od meza infekcja.
Hmmm moze spadla mi odpornosc na tyle ze jest na odpowiednim poziomie ahaha ale z wydumana teoria.
Grunt o sie czegos uczepic co zwisa z tego wielkiego slowa Nadzieja.
I jeszcze jedno. W sobote po super seksie maz mowi wiesz bardzo chcialbym zebys byla w ciazy. Szczerosc z jaka to powiedzial.. i pomyslalam co mu pozniej powiedzialam. Wiesz ty zawsze osiagasz to co chcesz
to moze bede w tej ciazy.
Och czas jest juz tak krotki.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 września 2015, 10:59
28 tc (27t3d)
Wrocilam do pracy. Powital mnie mail do audytu z kopia do mnie o tresci nastepujacej: wszystkie nierozwiazane sprawy i kwestie do omowienia, w ktorych nie bylismy w stanie udzielic wczesniej informacji prosimy w trybie pilnym przesylac do Terraski
Paranoja, szczegolnie jak pomysle, ze za poltora tygodnia juz mnie w tej firmie nie spotkaja i nie zamierzam odbierac telefonow (chyba, ze towarzyskich
)
Mierzenie cukru nadal nie wykazuje u mnie podwyzszonych wynikow, wiec zakladam, ze wszystko przez przejedzenie z tygodnia wczesniej
I sie ciesze. Raczej nie zaszkodzilam Maluszkowi
Poza tym zaczynam sie przyzwyczajac do tych wszystkich igiel, moze wreszcie przestane sie bac i pobierania krwi? 
Co jeszcze? Wczoraj poprasowalam polowe ciuszkow dla Malucha. O ile nie lubie prasowac, o tyle zrobilam to prawie z przyjemnoscia
Tak milo jest patrzec na te wszystkie malenkie ubranka...
Milego tygodnia, dziewczyny!
4:30 rano
Nie moge spac ......
moje wszystkie konczyny opuchniete , a stopy podwoily swoja wielkosc. Jestem obolala, niedolezna , jak zwykle maudzaca, ale... przezylam Baby Shower
nie wiem jak dalam-dalysmy rade ( z siostra) ale udalo sie:)
Na nasze szczescie nie przyszli wszyscy , ale mysle, ze 27 osob doroslych i do tego 10 dzieci to nezly wynik do ogarniecia . Pieski zostaly wykluczone z imprezy ( na ich szczescie ) Bilans - dom stoi na swoim miejscu , jeden rozwalony luk brwiowy - ofiara - 4 letni diabelek, jeden zgon alkoholowy
- dorosly mezczyzna, tluczonego szkla - brak 
Bylo naprawde fajnie, nie wiem jak dalam rade do 2 w nocy na nogach, po tylu przygotowaniach..... do tego wczoraj jeszcze przyjmowalismy gosci na obiedzie a wieczorem wyprawa do sklepu na reszte rzeczy niezbednych dla malucha. Mlody dostal calkiem sporo prezentow, co w duzym stopniu odciazylo nasza kieszen... choc w sumie..... impreza tez kosztowala troche
ale co tam..... fajnie bylo sie spotkac w wiekszym towarzystwie... tak jak kiedys...... zanim towarzystwo sie nie pozenilo 
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 września 2015, 11:11
W piatek wizyta rano u nowego gina. Stresuje sie. Pewnie ten cykl bedzie szedl naturalnym tokiem a w ruch pojda badania- jesli oczywiscie jest to porzadny ginekolog. Taka mam nadzieje, ze najpierw badania a pozniej dzialania. A nie na odwrot:/
Boję się dzisiejszego dnia... boję się chodzić do łazienki żeby nie spotkało mnie rozczarowanie. Dziś planowana @ jeśli nie przyjdzie do wieczora to zrobię test... ale się boję
!!!
Temperaturka ładnie się trzyma, od rana jestem taka bez siły i cały czas nasłuchuje się w swój organizm i wpatruje w wykres na OVU jakby on miał mi powiedzieć... TAK JESTEŚ W CIĄŻY TEST WYJDZIE POZYTYWNY NA 100%... a przecież wiem że dopóki nie zrobię testu to nie będę nic wiedziała.
Ale po pierwsze przestać myśleć i zająć się pracą... lekarstwo na czekanie....
Dzisiaj po wizycie mam załamkę. Prolaktyna spadła z 56 do 7 - cool ale nie było owulacji. Wiedziałam już wcześniej bo nie miałam na nic ochoty....czuje się taka pusta. Dostałam też skierowanie do szpitala na badanie drożności jajowodów. Może uda sie w tym roku - jak nie to w styczniu.
Wymiotowalam po raz pierwszy, nawet nie bylo tak zle
tak to nic specjalnego sie nie dzieje, kregoslup lepiej po wizycie u osteopaty, tesknie za mezem ktorego nie ma od poniedzialku do piatku, oprocz dzisiaj czuje sie dobrze
juz nie dlugo prenatalne 
22 TC:-) połowa już za nami, nie mogę się doczekać aż Mały się pojawi. Od zeszłego tygodnia, dokładnie od początku 22 TC wyraźnie Go czuje. Szkoda, że M. jeszcze nie. Co prawda od kilku tyg wydaje mi się, że czuję, ale teraz jestem pewna. Synek kopie co 3-4 godz, prawie zawsze jak coś zjem. Nieraz są to bardzo delikatne ruchy a czasem tak, że brzuch w tym miejscu podksakuje. Właśnie lezymy sobie w czworeczke, Maluszek co i raz daje znać,że nie śpi. Ooo,
9dpo
Zaraz umrę... Zadrapię się na śmierć! Dostałam obrzydliwie swędzącej pokrzywki, efekt uboczny zażywania antybiotyku
nie mam już pomysłu co zrobić, żeby wytrzymać bez drapania
najlepiej byłoby chodzić nago, ale do roboty iść trzeba i to w dodatku inwenturę zrobić
czyli kolejna nocka z głowy
a wczorajsze wesele baaardzo fajne, wyśmienite jedzenie, towarzystwo doborowe, jedynie mój żołądek strajkował mi trochę, a w połączeniu z zawrotami głowy i bólem jajników byłam totalną dętką
alkoholu nie piłam bo byłam kierowcą, więc czułam się chociaż o tyle spokojniejsza, że w razie możliwej ciąży nie szkodzę Fasolce 
Wracam do leżenia i powstrzymywania się od drapania 
Miłego dnia Wszystkim!
28 września
Pogoda zmienna, chłodno.
Wielkimi krokami zbliża się jesień... I mój plan bycia w ciąży do końca roku coraz marnie wygląda 
Jak można się domyślić ostatnie podejście nie było szczęśliwe. Test jednoznacznie pokazał że w ciąży nie jestem. Przeżyłam to cholernie. Wszystkie żale wróciły. Bo przecież mogło być tak cudownie, gdyby wszystko było ok z pierwszym podejściem, gdyby ciąża była prawidłowa to już bym była coraz bliżej połowy. I tak mnie wzięło na smutki i gorycz. I żal i rozpacz, że kolejnym razem też na pewno się nie uda. Juz z góry zakładam niepowodzenie bo przecież u mnie nie może być dobrze! Boże dodaj mi wiary!
Tak, straciłam wiarę w to że się uda. Mam jeszcze szczatkowe ilości nadzieji, ale wiadomo, czyja matka jest nadzieja 
Z takim nastawieniem pojechałam wczoraj na wizytę. I jak się okazuje nawet mój organizm się zbuntowal. Miał być transfer w tym cyklu, ale endometrium jest tak cienkie ze nie podadzą mi ostatniego zarodka
I tak zarodek jest slabiutki.
Ehhh... wszystko do dupy 
Ale chyba przyda mi się ten miesiąc odpoczynku. Ogarnę się i zawalczyę jeszcze raz o swoją ostatnią kruszynkę.
Dziś czuję się jakaś wypompowana, jakby ktoś położył mi jakiś ciężar, łapie mnie zadyszka... ledwo dziś gdziekolwiek doszłam 
Znów obudziło się we mnie te głupie uczucie, ten niepokój, że coś się złego wydarzy...
To już pewne- nie udało się w tym cyklu. Szkoda, że początkowo temperatura zrobiła nadzieję. Czy jest mi przykro? Tak nawet bardzo, ale bywało już znacznie gorzej.
Przynajmniej zacznę się odchudzać. Chociaż pewnie i to mi się nie uda. Jakoś nic mi się nie udaje.
Najgorsza jest jednak obawa, że będę musiała czekać kolejny rok, aby się znów coś zadziało lub co gorsza nie uda się nigdy zajść lub utrzymać ciąży.
Zaczynając poprzedni cykl (który właściwie nadal trwa) byłam przekonana, że teraz się nie uda, ale w następnym już tak. Teraz ta wiara uciekła gdzieś daleko. Może pojawi się gdzieś później.
Muszę skupić myśli na czymś innym, zająć się czymś, żeby przestać myśleć obsesyjnie o ciąży. Bo co będzie jeśli nigdy się nie uda? Pewnie szpital psychiatryczny już tylko zostanie
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 września 2015, 14:57
9t+1d
Nadejszła wiekopomna chwila - pierwszy ciążowy rzyg za mną
. Bąbelku nie lubisz frytek? Mama postara się zdrowiej odżywiać.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 września 2015, 22:47
Ale miałam ostatnio ciężki okres w pracy. Taki zapierdziel jakiego dawno nie było. Plus jest taki, że nie miałam czasu na rozmyślania. Ale za to dziś mam niestety. Może powinnam pracować po 12 godzin 7 dni w tygodniu, może to uleczyłoby moja cierpiącą duszę.
Dowiedziałam się w weekend, że moja kuzynka, która brała ślub w maju jest w ciąży. Pewnie udało im się za pierwszym lub drugim razem. Cieszy mnie to, dzieci to wielka radość, ale zawsze przy takich wiadomościach w pierwszej chwili jest to ukłucie w sercu. Zastanawiałam się dziś co ja tak naprawdę czuję jak dowiaduję się, że ktoś znajomy jest w ciąży. Kiedyś czułam tylko wielką radość, teraz chyba pierwszym uczuciem jest ukłucie zazdrości i pytanie czemu ja też nie mogę tak po prostu zajść w ciążę. Nie chcę być w ciąży zamiast kogoś, chcę być w ciąży równocześnie z kimś, przecież obydwie możemy być szczęśliwe, absolutnie nie chcę nikomu tego szczęścia zabierać. Po takich wiadomościach czuję się jednak jakaś taka gorsza i wybrakowana.
Dowiedziałam się też, że druga kuzynka, która ma już córeczkę stara się o drugie maleństwo i ma jakieś problemy. Życzę jej z całego serca, żeby im się udało. Każdy zasługuje na tyle dzieci ile pragnie, szczególnie jak są to dzieciątka chciane, wyczekiwane i kochane. Naszła mnie jednak taka refleksja, że byłoby mi sporo łatwiej gdybym starała się już o drugie dziecko. Nawet jeśli nie byłoby mi dane być w ciąży po raz drugi, to przynajmniej wiedziałabym co to znaczy być mamą. Mieć jedno dziecko, a nie mieć wcale to wieeeelka różnica. Od nikogo nie usłyszy się słowa MAMO, nie ma kogo utulić do snu, przeczytać bajki. Nie można cieszyć się pierwszym uśmiechem, pierwszym ząbkiem, pierwszym krokiem. Jest tylko ból i pustka...
Ja dalej walczę,dzisiaj mialam robione usg.Maly ma się dobrze ,wody co prawda w dolnej granicy ale są
,szyjka skrócona ale zamknieta tak na 16mm i lekki lejek na 1cm. Wiec nie jest tragicznie.Najgorsze te Crp.Mam nadzieję i mocno wierzę ze damy rade przezwyciężyć te wysokie crp.I wszystko skończy się dobrze. Bardzo wam dziękuję za za kciuki, modlitwy idobre słowa-to bardzo budujace i pocieszajace.Ściskam was mocno i proszę o dalsze modlitwy i kciuki.
Wizyta za mną 
Szybkie podglądanie jajniczka pokazało piękne jajeczko 16,5 mm i endometrium 14 mm.
Dwa dni do pęknięcia. Według lekarki. obstawiam wieczór jutro/rano w środę.
W piątek lub ewentualnie czwartek mam się pojawić kolejny raz na potwierdzenie.
Oby tym razem pękł!! Męża przymuszę do współżycia 
Obym jeszcze tylko znalazła chwilkę na wizytę w aptece i kupienie luteiny
Jak na razie w domu mam małe ambulatorium, synek znów chory i kilka dni będzie wyjęte z życiorysu. Ale przynajmniej spędzimy razem sobie czas, bo po ostatnim maratonie w pracy więcej widzę go śpiącego niestety...
I miła niespodzianka od kolegów z pracy - dostałam ślicznego storczyka na pożegnanie od ekipy.
Za kilka dni zmieniam miejsce pracy. Pracodawca ten sam, ale bliżej domu ląduję 
Tylko jak się tym storczykiem zająć aby mi nie zdechł?? Ktoś pomoże??
17t1d ---> 18tc 
5 miesiąc 
Matko i córko, kiedy to zleciało?! To już 43% ? A przecież niedawno czekaliśmy aż przejdziemy pierwsze, najgorsze tygodnie...
Jejku czas jednak leci szybciutko, choć wydaje mi się że się wlecze.
Pomalutku zaczynam kupować rzeczy dla Mileny. Na razie to głównie ciuszki bo one takie różowe i słodkie
Po prostu nie mogę się powstrzymać. A muszę, przynajmniej przed zakupem bodów i tego typu piżamowych stworów, bo pewnie trochę mi tego skapnie. Mam przeglądać niedługo rzeczy które kupowała moja mama a chodziła w nich córka siostry no ale oczywiście muszę poczekać na siostrę i zrobić to z nią. Ciekawe czy będzie przebieranie i "to możesz, tego nie", czy dostanę wszystko. Znając siostrę to poodkłada mi to najbrzydsze.
Ale ogólnie zaczynam zdawać sobie sprawę że jestem zielona w sprawie kupowania rzeczy dla Malucha. Nie mam zielonego pojęcia co i w jakich ilościach potrzeba.
Jaki materac, jaki wózek, jakie kosmetyki? Kosmos!!!
Chyba muszę stworzyć jakąś listę potrzebnych rzeczy i zacząć odhaczać. Choć na razie pewnie skupię się na ciuszkach. Na te w większości będę polować po lumpeksach bo szkoda wydać mi 30 zł za pajacyk jak w lumpeksie kupię go za 3 zł. A dziecko szybciutko wyrośnie.
A resztę to chyba zdążę później? Myślę że zacznę kupować jakoś po 30tc, jedna czy druga wyprawa po galerii i pół dnia przed komp i wszystko będzie kupione.
Gorzej z wózkiem. Miałam jeden upatrzony, nie wiem jaki model. W każdym razie firmy MaxiCosi i używany jest teraz przez Łukasza bratanka. No ale wczoraj Łukasza brat powiedział mi że nie wie czy będą go sprzedawać już. Myślę że to taka ściema. Bo wózek kosztował 3 tys (bratowa męża ma hopla na punkcie rzeczy z najwyższymi atestami i mega praktycznymi więc bez czytania opisu modelu mogłabym go kupić od nich w ciemno) a im pewnie głupio powiedzieć nam cenę wózka za jaką chcieliby go sprzedać - w końcu rodzina. Więc puścili ściemę że może na razie sprzedawać nie będą. No nic, czekają mnie dłuuugie popołudnia spędzone nad czytaniem jaki wózek wybrać.
25t1d
Odebrałam wynik krzywej cukrowej i jestem mega-skonsternowana 
Na czczo - 71 (norma 70-99)
Po 1h - 146 (w normie, norma do 180)
Po 2h - 152 (a przecież po 2h powinna być niższa niż po 1h - norma do 140).
To wiele tłumaczy, dlaczego tak źle się czułam po tym badaniu i mi tak ciśnienie skakało. No ale kurde ... teraz dieta cukrzycowa mnie czeka? Przegięcie pały jakieś 
Dobrze, że mam wizytę w środę, to może czegoś mądrego się dowiem ... kolejny specjalista chyba dołączy do mojej kolekcji. Już chodzę na stałe do endo, kardiologa, teraz jeszcze diabetolog. Naaaajs. Przekichana ta ciąża.
A po ciąży z S. krzyczałam głośno, że w ciąży to ja mogę chodzić non stop i nawet rodzić mogę wielokrotnie. Teraz mam już naprawdę serdecznie dość. Rozpaczliwie chcę, żeby był już styczeń. Serio, serio.
My juz po wizycie
jak zwykle stresy przed byly niepotrzebne
Glukoza wyszla dobrze powtorne toxo tez
morfologia i ocz sie troche popsoly ale juz mamy witaminki wiec mam nadzieje ze za 3tygodnie bedzie dobrze 
Lenka
co u Lenki? U Lenki wszystko dobrze:) mama sie najadla czekolady jak glupia a ona i tak sobie smacznie spala:) serduszko bije jak szalone
Lekarz wlaczyl mi na chwilke do cale 3d
normalnie milosc od pierwszego zerkniecia
to znaczy ja ja kochalam juz od kropeczki ale zobaczyc buzke chwila bezcenna az mi sie lezka w oku zakrecila 
Czesc ciocie:)
To moja milosc
Jest wstydliwa ale udalo sie ja choc przez chwilke podejrzec
Nie moge sie napatrzec
Niunia wazy juz ponad 700g Kawal kobietki z niej
Tak bardzo sie ciesze ze wszystko jest wporzadku
i jeszcze wlasnie kopie
Kocham 
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 marca 2016, 11:04
9 DC. temperatury nie mierzę, nie wygladam ovulacji tak jak wcześniej, tzn. nie czycham na nią aby serduszkować. jedyne co robię to obserwuję śluz. ten cykl bedzie na luzie, bez obsesyjnych obserwacji, bez nieustannego myslenia o cyklu. a to wszystko przez to ze , nie mierzę teraz temperatury, bo przez ostatnie dni byłam przeziębiona a w tym momencie jestem do 5.10 na zwolnieniu lekarskim no i chce się porzadnie wyleczyc z przeziębienia.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.