mmarzenak Tak bardzo chce.. 13 października 2015, 10:24

Jest, widziałam moje maleństwo! ma już 5 mm! widziałam bijące serduszko:)jestem przeszcześliwa:)Wczoraj razem z mężem jechaliśmy do lekarza z nastawieniem, że się nie udało, powtarzaliśmy sobie, że damy radę i że możemy na siebie liczyć. Gdy czekałam w poczekalni myślałam,że z tych emocji chyba umrę. A kiedy na usg zobaczyłam moją małą kruszynkę to chciało mi się skakać w górę. Mąż na korytarzu jak czekał mówił, że ciśnienie miał chyba 200, ale jak usłyszał, że w gabinecie się śmiałam, to wiedział, że jest ok. Karta ciąży założona! Hurra!


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 października 2015, 15:29

adora Kruszynko, czekamy na Ciebie. 13 października 2015, 11:30

Kurde ale nerwowy dzien sie zapowiada. Najpierw z dzieckiem na kontrole do przychodni a potem pakowanie. Jak ja tego nie lubie robic. Nie czuje zeby sie do miesiaczki szykowala. Zwykle bola mnie piersi a tu nic.
Juz spakowana czekam na meza az wroci z pracy. A jutro rano pobudka i wio do Pl.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 października 2015, 17:06

Jolcia1985 .... bo ja chcę być mamą 13 października 2015, 11:59

7 dc. Na razie wszystko układa się dobrze, dzisiaj rano pęcherzyk miał już 21mm. Dostałam pregnyl w pupę i jutro przed 9 razem z mężem mamy zgłosić się do kliniki na IUI :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 października 2015, 12:05

7t4d

Dzisiaj wizyta... Oby było widać nasze kochane <3 o niczym innym nie marzę!

MoNa_2603 Walka o Cud 13 października 2015, 13:06

Po wczorajszej wizycie jestem o niebo spokojniejsza :) Nasze maleństwo rozwija się prawidłowo, ma już 56mm długości! Jakiś Ty już duży Bąbelku nasz <3 Dostałam skierowanie na badania prenatalne na NFZ wizyta za tydzień w czwartek :) Jestem dobrej myśli, chociaż jakiś stres jest, ale mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze! Boże dopomóż, aby tak było!

Leki powoli będziemy kończyli, zastrzyki jeszcze tylko tydzień, reszta leków jakieś 3 tygodnie i koniec, zostaną same witaminy :) za dwa tygodnie kolejna wizyta u doktorka, może dowiemy się co tam rośnie pod moim serce chłopczyk czy dziewczynka?

Bąbelku rośnij sobie spokojnie! Kochamy Cię <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 października 2015, 13:06

Ralpina Matylda? 13 października 2015, 13:12

16t6d
Wtorek

Zerkam od czasu do czasu za okno i wciąż (od wczorajszego poranka) nie mogę uwierzyć w to, co widzę. Śnieg! W połowie października! Oszalała ta zima?? Wczorajszy poranek za sprawą tegoż nieoczekiwanego zjawiska pogodowego, był wyjątkowo chaotyczny. W popłochu przekopywałam szafę w poszukiwaniu szalików i czapków, odkowpywałam z czeluści Majki śniegowce (całe szczęście te zeszłoroczne są jeszcze dobre, inaczej poszłaby do przedszkola, brodząc w śniegu, w trzewikach, a wieczorem zapewne opieka społeczna zapukała by do mych drzwi). Dziś aura nieco lepsza. Śnieg stopniał, temperatura się dźwignęła (i osiąga obecnie nieco ponad 3'C). W sobotę ma już być 20! Cudnie!

Poza tym bez większych zmian. Mdłości jak były, tak są :(
W niedzielę byłam w domu. Spotkałam się z moją ciężarnę kuzynką. Ona oczywiście nie ma ŻADNYCH ciążowych dolegliwości, a waga jej podskoczyła póki co o 0,5kg! NIC NIE WIDAĆ!! NIC!! Mnie brzuchol odstaje już od dawna, a ona NIC! Spokojnie paraduje w swoich własnych dźinsach. Ja mam 4kg na plusie, które zdecydowanie zmodyfikowały mi figurę, a po niej nie ma jeszcze śladu. No nie fair!!

Rozbawiło mnie dzisiaj:

3481877_jpg.jpg

karmar Projekt Niespodzianka 2025 ❤️ 13 października 2015, 13:31

Błogo mi :) Po części po tych wszystkich miłych komentarzach pod zdjęciami - która kobita nie lubi komplementów? ;)) Po części dlatego,że jestem z siebie dumna - zrobiłam wczoraj potrójną porcję faworków i mój Mąż jest dziś najszczęśliwszym człowiekiem na świecie :D Robota zajęła mi wczoraj 6,5 godziny,ale było warto! Ten błysk w oku i ten spontaniczny uśmiech, który pokazał się na tej mojej kochanej mężowskiej gębuli wynagrodził mi cały trud :) Zresztą, trud nie trud, bo jakoś ciężko nie było - wyrobienie ciasta było chyba najcięższe,ale zrobiłam to z przerwami i miałam swoją strategię ;) A wałkowałam na siedząco,bo już plecki bolały - ale też dałam radę ;) Więc czasowo wyszło długo,ale wysiłkowo nie było źle :) Adrian nie mógł uwierzyć w swoje szczęście jak zobaczył tą kopę chrustu :D Zasłużył na same dobroci, bo kochany jest bardzo :) Upiekłam też wczoraj ciasto czekoladowe i dziś do pracy właśnie wziął placek i trochę faworków dla kolegów z firmy. Mają taką tradycję,że w urodziny jubilat stawia coś do kawy :)

Ciążowo było wczoraj dużo lepiej. Maluch się uspokoił, wiedział,że matka robi chruściki dla Taty, więc Mały spał i cały dzień miałam w sumie spokój. Dopiero wieczorem się uaktywnił, ale też nie jakoś drastycznie. Dzisiaj też się czasem lekko ruszy,ale zasadniczo mam luz :) Skurcze i bóle jakieś się pojawiły wczoraj wieczorem, ale bardzo przelotne i w porównaniu do poprzedniego dnia,to nawet nie ma o czym mówić. Kręgosłup trochę bolał,ale to od roboty w kuchni, a że zmęczona trochę byłam,to bardzo szybko padłam. Wstałam niby na jakieś siku,ale bez szaleństw, więc w sumie się wyspałam :) A że na dworze szaro buro, to i jakaś drzemka mi się zdarzyła przed południem ;) Mam więc luzik :D Zaraz kuchnię trochę poszoruję, bo taki mam ambitny plan i zrobię dobry obiadek dla mego jubilata ukochanego i będę się relaksować przy dobrej herbatce, książce i biznesowym angielskim :) Jak ja lubię takie dni :)

annielica My chcemy mieć dziubulka ! 13 października 2015, 14:16

32t5dz

Mam infekcję pęcherza. Brałam furaginę, powtórzyłam wyniki i jest jeszcze gorszy... dziś zaniosłam mocz na posiew a potem antybiotyk eh :( a nic mnie nie boli...

Byłam dziś u diabetologa. Wszystko ok. Schudłam 0,5 kg czyli od początku mam 5,5 kg na plusie. Mam się bardziej najadać.

Wyprawka powoli się kompletuje. Kornelka co chwilę się przekręca lub wypina. Do porodu coraz bliżej :)

Edycja Moje marzenie.... 13 października 2015, 14:30

Dziś zadzwoniłam do mojego gina.W wynikach wszystko wyszło ujemne!!
A tak się nastawiłam że na pewno "coś" wyjdzie.
Jestem w szoku.Nawet się nie staraliśmy w tym cyklu.Może te ostatnie leczenie tinidazolem było nareszcie trafione.
Teraz mam następne sprawy do rozkminy:
- czemu jestem tak bardzo wrażliwa w " tych okolicach". W sobotę poczas próby <3 znów "pękłam" :(
- muszę sprawdzić czy mam owulkę w kolejnym cyklu ( czeka mnie pierwszy monitoring).

A no i musiałam zmienic termin rezonansu na 23.10 bo w najblizszy piątek nie dostałabym wolnego( księgowa ma szkolenie).

100krotka:) Czekając na druga kruszynkę... 13 października 2015, 15:27

Pranie wczoraj zrobione :) a dzis nie mam weny do prasowania;/ to chyba przez ta pogode tak nietomna jestem;/ ale obiecuje poprawe:) Do koncz tygodnia bedzie poprasowane :D

Posciel wkoncu wybrana:) wygraly kropkii paski :D sponsoruje nam ja meza siostra powiedziala ze w listopadzie zamowi :) Traz musze na spokojnie usiasc i popatrzyc co nam jeszcze brakuje...duzo chyba tego nie ma:)

Bole podbrzusza ustaly nie wiem czy to za sprawa lekow czy tak same z siebie...ciekawa jestem co powie lekarz czykaze je odstawic czy brac dalej zobaczymy w poniedzialek:)

Lenka czuje ja coraz bardziej :) czsem jak dlugo nie daje znac mowie do niej zeby odezwala sie do mamy a ona daje kopniaka:) Kochana Kruszynka:) strasznie upodobala sobie lewa strone brzucha:) czesto bardzo czesto wypina sie wlasnie po lewej stronie smiesznie to wyglada :)juz nie mozemy sie doczekac <3

dzabuch moja terapia 13 października 2015, 15:30

37+5
Marudzenie i urojone przeziębienie minęły. Czuję się znacznie lepiej, dzięki dziewczyny za miłe komentarze.
A dziś dopadło mnie jakieś dziwne, nowe doświadczenie. I słyszę za plecami "co się dzieję" i już na równych nogach. Na co ja, że nic tylko toczę się na siku, więc położył się i poszedł spać dalej. Jednak czujność jest:)
Już od stu lat chyba nie jadłam leniwych, więc sobie zaczynam robić. Zagniatam ciasto, wykrawam kluski fajnie jest. Nastawiam wodę i nagle dopadło mnie przerażenie. Tak, czuję jak w środku cała dygoczę. Robię herbatę, i rozsypuje cukier po całej kuchni, bo z wewnątrz przenosi się to na zewnątrz. Ręce mi się trzęsą, mały wariuje w brzuchu! Dalej robię swoje, kluseczki się gotują ja sprzątam kuchnie i nagle czuję jak cały ten lęk ulatuje ciepłem po plecach. Zastanawiam się co to do cholery było i po chwili czuję się zupełnie normalnie.
Jutro wizyta u lekarza, może on powie mi o co chodzi, ale ja wiem. Nie było to bolesne, ale dziwne jak cholera!
Jakoś nie myślałam do tej pory, że Tatusiek się martwi zastanawiałam się właściwie czy do niego dociera, że poród już za pasem. Dzisiejszej nocy jednak mnie zadziwił. Jakoś nie mogłam się wytoczyć z łóżka na siusiu. Podnosząc się wydałam z siebie oddech połączony razem z jęknięciem.

mrth666 Czasem szczęściu trzeba pomóc... 13 października 2015, 15:58

Nooo i jak narazie po zmartwieniach:) Maluszek starszy o 4 dni, spał sobie w najlepsze :D (a mamusia chciala zobaczyć jak się rusza) serduszka nie słuchaliśmy ale widzieliśmy że biło jak szalone :D kolejne USG już genetyczne 14.11. Zwariuje do tego czasu...Rośnij Maleństwo zdrowo <3 Kochamy Cię nad życie. Panie Boże czuwaj dalej nad nami...


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 października 2015, 07:52

Brak mi czasu na gotowanie, sprzątanie, odpoczynek, jakąś książkę a już nie wspomnę o uzupełnianiu pamiętnika. Malujemy z mężem poddasze :-)

A tak poza tym to w ciąży nie jestem, nie wiem kiedy będę i czy będę. Nawet nad tym brak mi czasu sie zastanowić, dookoła znajome mnożą się jak króliki. Zobojętniał mi ten temat, w sumie i życie wydaje mi się takie szare i puste bez celu. Taka wegetacja, aby przeżyć kolejny dzień, brak radości w nim. Tutaj też bardzo rzadko zaglądam. Moje życie to praca a po pracy kolejna praca i sen. Najbliższe wprowadziny nie cieszą mnie tak jakbym chciała...czegoś brakuje w tej układance ale fajnie jest pocieszyć się przez chwile z nowego zakupu do salonu czy sypialni. Myślałam że więcej satysfakcji będę z tego czerpać...

Jej aleee dołujący wpis :-/

Do gina jadę za tydzień, badania zrobione czekają na jego opinie. Mam podwyższony dwa razy 17 OH progesteron, androstendion też na górnej granicy i podwyższona prolaktyna. Wyniki wskazują na wpn- wrodzony przerost nadnerczy w nieklasycznej postaci. Zobaczymy czy lekarz potwierdzi moje przypuszczenia. Słyszał ktoś o tym?


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2015, 08:22

Mam luteinę podjęzykową, zaczynam brać od 16 dnia cyklu, niby ma być po owulacji ale to już 11 dzień cyklu a u mnie jak narazie brak objawów nadchodzącej owulki oprócz śluzu. Zawsze pobolewały mnie jajniki a tu nic jak by nic tam w tym brzuchu nie było. Może jutro się coś ruszy, mam nadzieję. Robiłam też test owulacyjny, wychodzi ujemny. Oby to nie był cykl bezowulacyjny.

Dagers Czas zacząć, zmagania po 30-stce 13 października 2015, 16:42

Juz po wizycie u gin i moje wrazenia jak najbardziej pozytywne.
Mowi bdb po angielsku, co jest juz duzym plusem i rzadkoscia tutaj. Mysli w sposob schematyczyny, czyli tak jak ja = malo slow, duzo tresci. W sumie cala wizyta przebiegla, tak jak ją sobie wyobrazalam.

Jest plan dzialania.
1) badannie krwi - hormony, grupa, syfilisy itp
2) badanie moczu pod katem infekcji
3) badanie czystosci pochwy - chlamydie itp (to akurat zrobilam od reki)
4) USG + monitoring od 10dc
5) HSG za 5 miesiecy
Inhibiny B i SHBG nie zlecila, a gdzies czytalam ze tez nalezy do standardowych.

No i najlepsze w tym wszystkim, że moje ubezpieczenie to pokrywa :)

Jest tez skierowanie dla Macho na badanie krwi i nasienia.

JezusMariaiJozefie, jak mu to teraz przekazac :(
Sama decyzja o potomku zajela mu kilka lat, tony moich lez i tysiace cichych dni.

Edit: Macho mi ulatwil sytuacje i sam zaczal temat. Na poczatku bylo zdecydowane NIE, ale jednak argumenty zwyciezyly, ze po co wydawac tyle kasy na moje badania, skoro problem moze lezec po innej stronie; Nie bylo tak zle. Powiedzial ze potrzebuje troche czasu na psychiczne przygotowanie, ale zrobi test. Zreszta zna opowiesci mojego brata, ktory biegal co kilka dni i wie ze nie jest to az tak straszne.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 października 2015, 17:57

Żaniayarn Do trzech razy sztuka? 13 października 2015, 19:19

18dc
Dzisiaj rano tempka spadła. A na wieczór i przez całą noc pobolewał mnie lewy jajnik.
Szyjka wysoko więc mam nadzieję, że się coś kroi ;) nawet mężowi zabroniłam piwa pić co by całkowicie sprawny był ;P
Trzymajcie kciuki ;)

sikorka@ Taka tam pisanina.... 13 października 2015, 18:28

Odnotowalam wyrazny spadek formy w 3 trymestrze. uprzedzam..bede smecic
Po wczorajszej wizycie w szpitalu nie moglam spac w nocy, wiercilam sie I przewracalam az w koncu poszlam spac do innego pokoju. Rano wydarlam sie bez powodu na P. I Adasia a potem rozplakalam w nieboglosy..maz patrzyl na mnie jakbym sie z choinki urwala po czym poszedl do pracy bez slowa...heh
Zmusialm sie do sprzatania ale nie mam na nic sily, zrobie troche potem siadam na kanape potem znow robie troche..ehh Zabralam sie za garderobe Adasia I chyba musze mu kupic cos nowego bo ze wszystkiego powyrastal. Przegladalam baby GAP, maja tam nawet ladne rzeczy I chyba mu cos kupie na swieta...nie ma sensu kupowac nic dla malej bo nie oszukujmy sie, przez pierwsze miesiace sukienusie odpadaja na rzecz pajacykow I body..hehe
Pojade do Disney sklepu przed swietami I kupie jej cos ladnego. Zeby bylo na wizyte u lekarza:))
Jak ja sie jutro zbiore do pracy tego nie wiem, a mam kilka duzych zaplanowanych wizyt.Bede musiala sie zmusic zeby sie skupic I niczego nie skopac..eh.
Mialam dzis spisac liste z wyprawka dla dziecka oczywoscie nic nie zrobilam..kolejny bezproduktywny dzien
O 8.30 mam joge, musze sie zmusic zeby na nia jechac!!!

maua7maua Chciałabym, ale boję się ... 13 października 2015, 18:30

27t2d

Po dzisiejszym USG - Agatka się przefikała z powrotem do leżenia poprzecznego :P
Waży 1131g, nogi ma długaśne, więc termin przesunął się na termin z OM, czyli 5.01 :P co jakby jeszcze bardziej pod znakiem zapytania stawia styczniową cc, ale już nie mam siły się tym martwić ;)

Od diabetologa dostałam glukometr z przykazem mierzenia przez najbliższe 2 tygodnie cukru na czczo i po godzinie od każdego posiłku - tak, żeby wychwycić produkty, które mi cukier niebezpiecznie podnoszą i wyeliminować je z diety. Dziś już 3 pomiary - na razie wszystkie w normie, więc może na tych 2 tygodniach mierzenia się skończy? Oby! Bo na paskach można zbankrutować - 100szt. (które starczą na 2 tygodnie) wydałam dziś 80zł - auć!

Do szpitala nr 3 nie zdążyłam, bo od diabetologa wyszłam o 11:40, a poradnia patologii do 12, pfff.
Jutro naparzam tam od rana, po zawiezieniu S. do szkoły. Bardzo jestem ciekawa wyniku tej konsultacji ;)

Jutro też spotkanie z kuzynką, taką daleką dość, którą widziałam ostatnio ponad 20 lat temu, ale w dzieciństwie miałyśmy ze sobą dość dobry kontakt, który jakoś potem się urwał. Akurat się zabłąkała do Krakowa za pracą, więc fajnie będzie odnowić relacje :)

Szykuje się więc kolejny emocjonujący dzień. W czwartek to już chyba padnę na ryło i pół dnia prześpię :D pod warunkiem, że nie będę się musiała zgłosić do szpitala na obserwację kilkudniową, ale nie ubiegajmy zdarzeń :D

24dc, 6dpo

Dziekuje sosenko, dzisiaj czuje sie juz dobrze. Pospalam wczoraj, posmarowalam Amolem bolace zatoki i dzis jest juz wszystko w porzadku☺

lilyrose walka,endo,nieplodnosc,bezsilnosc.. 13 października 2015, 19:00

16 dd

znow stracilam nadzieje. Maz chory w domu lezal tydzien, tydzien temu. Mial antybiotyk. DO tego ja teraz jestem przeziebiona i to tak porzadnie. Na dodatek bralam clo i z kazdym kaszlnieciem czuje jakby rozrywalo mi jajniki.Robilam testy na owu. Kazdy wychodzil z druga blada kreska. Nie stac nas bylo w tym cyklu na monitoring..mam nadzieje, ze w przyszlym damy rade isc i poogladac, co tam sie dzieje albo i nie. Po wizycie we wrzesniu u profesorka mialam takie wielkie nadzieje, odzyskalam wiare. Czuje jednak, ze znow ja trace.. w tym cyklu na pewno znow nie ma szans..na progesteron ide w przyszlym tygodniu. nawet nie pamietam, co lekarz powiedzial, ze co mam zrobic jak bedzie za maly. czy mam nic nie robic. Nie wiem.
Do tego wcale mi sie nie chce seksu. Tzn chce mi sie bardzo, ale nie z mezem, z nikim innym tez nie. do niego nic nie dochodzi. Nawet jakbym miala te dni plodne to jakbym miala zajsc skoro on piatek, sobota, niedziela pijany.. Bzykalismy sie. Fakt. Ale ja odwracalam sie a on robil,co swoje. Nie chcialam nawet na niego patrzec, takie mialam zlosci. Udawalam oczywiscie, aktorzylam, ze jest ok, bo jak on by strzelil focha to do niczego by niee doszlo. A jak jest podchmielony to potrafi strzelic fochem i pokazywac straszne zlosci, czasem o nic.Rozmawialam z nim na temat tego picia, ale on twierdzi, ze skoro badania nasienia mu wyszly zajebiste to wszystko moze. DEBIL. Poza tym przeciez badania byly robione po 5 dniach bez alko, bez seksu. Byl chory, bral antybiotyk a na dodatek pil przez caly weekend. Nie pil nawet piwa w tygodniu ani tydzien wczesniej jak bral anty. ALE CO Z TEGO. Czuje sie beznadziejnie, BEZSILNIE. Jak do niego dotrzec?!On sie jeszcze na mnie zlosci jak mu mowie, ze tak nie moze byc. Ja sobie rozwalam jajniki tym pieprzonym clo a on nie moze poswieciec 3 dni zeby nie pic. Mam ochote krzyczec, plakac, zasnac na dlugi czas. A pozniej obudzic sie i zeby to wszystko okazalo sie snem, te cale pieprzone endo, trzy lata walki z bolem, nieplodnoscia i beznadzieja !

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)