Kamilam8 Moja nudna historia... ;) 13 października 2015, 19:02

Wczorajsza wizyta potwierdziła wynik z piątku. Trzecia inseminacja za mną. Nieudana.
To jest dla mnie trudny czas, trudne dni- miałam duże nadzieje związane z tym cyklem. Jakoś tak mocno wierzyłam! Szukam odpowiedzi co powinnam zrobić dalej, która droga będzie najlepsza a wybór okaże się szczęśliwy. Zaczęło pojawiać się pytanie- czy kiedyś będę matką a nawet przez chwilę- poddaje się. Ale już wiem, że za wcześnie na to, że mam jeszcze w sobie dużo siły tylko muszę dać sobie chwilę na znalezienie jej bo chwilowo gdzieś się ukryła.

I tak jeszcze jedna ważna rzecz- pierwszy raz poczułam tak silną tęsknotę za kimś kogo nie ma!
Wiem, że kiedyś będziesz z nami mój skarbie!

No i jeszcze coś- dostałam od Was tak dużo wsparcia, że aż trudno mi uwierzyć. Za każde słowo bardzo dziękuje! BARDZO DZIĘKUJE


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 października 2015, 19:48

wiktorka89 Czekając na dwie kreseczki... 13 października 2015, 20:56

Cały czas czekam na testowanie. Termin @ mija dzisiaj, ale jak biorę duphaston i luteine to @ nie będzie dopóki je biorę. Trochę się stresuje bo oczywiście robilam testy, mimo tego że lekarz zabronił robienia testów z moczu, i nic... jedna kreseczka:( najbardziej obawiam się drugiej biochemiczne bo wtedy juz się zacznę martwić ze coś jest ze mną nie tak. Oprócz tego byłam ostatnio na usg żeby sprawdzić czy pęcherzyki pękły i pękł tylko jeden a drugi 22mm ciągle siedzi i nie wiadomo czy pójdzie w następnym cyklu czy torbiel się zrobi a torbiel chyba nie sprzyja ciąży także trzymajcie kciuki.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 października 2015, 22:24


Człowiek nie pije, nie pali, je witaminki i dba o siebie a tu taka wiadomość...
Owulacji nie nie było, nie ma i nie będzie....
W jajnikach psuto, co oznacza, że nie było owulacji przynajmniej 2-3 miesiące. Przyszły cykl zaczynam stymulację... boję się... boję? jestem przerażona...

Wszystko przez te głupie przeczucie, że coś złego się wydarzy... i tak się stało... zawsze tak jest. Może powinnam zostać wróżką... przepowiadać przyszłość?

Czuję się zawiedziona, czuję, że po raz kolejny ja zawodzę... Ja? Ja jako organizm czy człowiek? Sama już nie wiem... usiadłam i płaczę...

justa1234 NADZIEJA nie umiera nigdy!!! 13 października 2015, 21:18

A dziś Tatuś kupił i zamontował córci lampusię i jak on to muwi cytuję,,jestem bohaterem w swoim domu"hihiihh :-) :-) <3 <3
f90a447025065f9cgen.jpg
632e0d428b09421fgen.jpg
Tatuś takie książeczki zakupił <3 <3 <3
d4deff5082459133gen.jpg
A to dresik zakupiony w lidlu i rajstopunie w biedrze :-)
8648e534d7acc6bcgen.jpg
Czapeczki w sklepie dziecięcym :-) ;-)
8ae94875a2b4dabfgen.jpg
Leżaczko bujaczek nowy odkupiony od koleżanki za 50zł :-) wibruje i gra melodyjka :-)
47f9725327686605gen.jpg
Koszyczki zakupione w biedrze na kmódkę dla córci na jej kosmetyki :-) :-)
592ee2eeffd35698gen.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 października 2015, 21:26

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 13 października 2015, 21:36

Jesteśmy po wieczornym czytaniu wierszyków... padło na 3 kolejne 'Spotkał kucharz krokodyla', 'Zakochana żaba', 'Sum'. Szyszaki słuchają, chyba sprawia im to przyjemność bo w trakcie na swój sposób się odzywają, a czytamy sobie po dwa razy dany wierszyk. Po wierszyku czas na rozmowę...
Z tego wszystkiego matka zaczęła do szyszaków rymować i wyszła taka oto krótka rymowanka, którą warto zapisać...

...Kocham Was najbardziej na świecie
jeszcze Was nie ma ale już jesteście.
W myślach, sercu i mowie...
Stuk, puk, stuk, puk
to nasz sposób komunikowania.
Od czego jest mama?
od czytania i kochania...

<3 <3 <3

Humor i owszem mam lepszy, dzień minął szybko na lenistwie, czytaniu, drzemaniu... nie byłabym sobą gdyby we mnie nie było odrobiny lęku... od tamtego tygodnia w dole brzucha czuję takie bulgotania, przelewania, ciągnięcia, mało tego, któryś z maluchów tak kopie na dole... czy ta moja biedna szyjka to wytrzyma?? Cholera musi wytrzymać. Nie zawsze, ale zdarza się często, czuje taki ucisk jak wstaję np z krzesełka, łóżka. Jakby pęcherz. Nie wiem co to jest. Dziękuję Opatrzności za każdy miniony dzień i noc, prosząc o kolejną spokojną noc i kolejny spokojny dzień.

A na noc mam wałek, mama mi przyniosła, stosuję od kilku dni. Najpierw lądował między moimi nogami ale teraz podkładam sobie pod brzuch w zależności, na którym boku zasypiam. Świetna sprawa i mi wygodniej, i brzuszkowi chyba też. Oczywiście wałek wypchany jest watą czy czymś podobnym, niech żadna nie pomyśli o wałku kuchennym ;)

iwi87 Wyczekuje i mam nadzieje, ze wyczekam. 13 października 2015, 21:45

Z taka tempka to ja daleko nie zajde;/ nie dosc ze jakis spadek (chociaz w nocy bylo chlodno i rano sie obudzilam i bylo mi zimno) to jeszcze ta tempka taka niska.

Dzisiaj jest mi smutno i zle. Coraz częściej zadaje sobie pytanie co będzie jesli ivf nie wypali? I jakos nie umiem na nie odpowiedzieć.

kredeczka91 groszki, fasolki i inne 13 października 2015, 22:31

Prawdopodobnie bedziemy mieli synka! Oczywiscie lekarz mowi ze 100% pewnosci to tak to 18/20 tygodnia musimy poczekac :) najwazniejsze ze prawidlowo sie rozwija, wszystko ma na miejscu i jest odpowiednio duzy, no i najsliczniejszy na swiecie!

Campari Niekończąca się walka trwa... 13 października 2015, 22:48

Zaliczona (co pół roczna) wizyta u radiologa. Mój ulubiony doktor:-) na szczęście wszystko w porządku a nawet lepiej, największa z torbieli, prawie 2 zcm postanowiła się sama ewakuować i tym samym widmo wiszącej nade mną biopsji zostało oddalone:-). Zdenerwowałam się, że zaszkodzą mi te końskie dawki hormonów, ale uff, udało się.

Może to piękna pogoda ale zaczynam się ogarniać :) Wraca mi powoli optymizm, ale tak na spokojnie, bez ekscytacji. Teraz już wiem, że trzeba po prostu czekać i zobaczyć, co się wydarzy.
Dzisiaj 33dc, okresu jeszcze nie widać. Przed ostatnią stymulacją sporo się spóźnił więc może to stres? 33 dni to jeszcze w moim wypadku nie spóźnienie, ale nie miewam cykli dłuższych niż 34 dni, a tymczasem tutaj nawet nie ma plamienia. Może to stres, dietę poza jedną pizzą w tym tygodniu zamówioną po bardzo długim czasie przerwy od takiego jedzenia mam ok, więc chyba raczej nie to. Piłam też rano wodę z sokiem z całej cytryny, może to to? Podobno może opóźnić, ale nie wiem czy to prawda. Ale się nie denerwuję, leki mam kupione jeszcze na refundacji i myślę, że z punkcją do 30.06 i tak zdążymy, to przecież jeszcze ponad miesiąc. Mam nadzieję, że transfer będzie w tym samym miesiącu tym razem...i że w ogóle będzie co transferować.
W pracy niby godzin odpadło ale młyn, teraz były matury, miałam przy tym trochę roboty, a teraz gonitwa żeby zdążyć z materiałem, uczniowie się powoli budzą że chcieliby coś zrobić ze swoimi ocenami na koniec roku...Ale przynajmniej coś się dzieje :) Trochę się tylko martwię, bo w połowie czerwca idę na panieński, a pod koniec na wesele, bardzo chciałabym być tu i tu i trochę się obawiam, że pokryje się to z którymiś częściami procedury. Ale młodzi są na bieżąco z naszą sytuacją, więc gdyby co zrozumieją.
Jeszcze jedno. Porobiłam brakujące badania i poza chalmydią mam już wszystkie wyniki. W cytologii i czystości pochwy wyszły mi liczne leukocyty, ale w dzień badania i po faktycznie odczuwałam sporą suchość pochwy i dyskomfort, więc może była jakaś infekcja. Pojawiło się też wtedy lekkie plamienie, więc na jednym wymazie wyszły erytrocyty. Teraz już jest wszystko ok, poza tym lekkim plamieniem przez dzień czy dwa i dyskomfortem nie miałam żadnych objawów, więc mam nadzieję, że to co to było już poszło precz :) I że nie będę musiała powtarzać badań, bo to było jakieś wyjątkowo nieprzyjemne. Może kwestia osoby, która mi to robiła, nie wiem.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 maja 2016, 07:43

Kolejny cykl mija pod znakiem jakiejś takiej obojętności. Nic mi się nie chce, na nic nie mam ochoty. Zawsze zależało mi na porządku, a teraz nie chce mi się nawet sprzątać, zmywać. Jakakolwiek czynność wymaga ode mnie dużo energii, której nie mam. Nie mam też apetytu.
Nie mam siły na starania, libido też marne. Olewam też mierzenie temperatury, bo to mnie stresuje, niepotrzebnie nakręca.

Od wczoraj zaczęłam drugie i ostatnie opakowanie Cyclo-Progynovy. Biorę też nadal Polfilin. Jakoś tak nie wierzę, że to coś pomoże, ale biorę skoro lekarz przepisał.

Podsumowanie pierwszego cyklu z Cyclo-Progynową:
- długość cyklu 28 dni
- 3 dni plamień przed miesiączką
- znikome ilości śluzu płodnego w okresie owulacyjnym
- zmniejszone libido
- brak bólu piersi, cycki miękkie i przez cały cykl
- piękna, wysoka temperatura w II fazie cyklu
- pozostałych objawów brak, samopoczucie takie jak zwykle

Mężowi niestety nie udało się nadal wykonać usg i pójść na konsultację do urologa. Teść jest poważnie chory i mąż musi przejąć obowiązki ojca. Jest mi strasznie smutno z tego powodu, teść to dobry człowiek, rozumiem, że mąż musi i chce mu pomagać, ale przykro mi, że nasze sprawy schodzą na dalszy plan. To poczucie przeciekającego przez palce czasu jest straszne.

Madzia82 Czarodziej i Alicja z Krainy Czarow 13 października 2015, 23:36

20 tydzień ciąży

W wymazie wyszła mi nowa bakteria. Antybiogram dołączony do wyniku jest nie dla mnie. Antybiotyki ujęte jako dobrze działające na to paskudztwo nie można brać w ciąży.
Gin przepisał mi coś i zobaczymy czy wytępi tych przybyszy. Przy okazji poprosiłam o sprawdzenie szyjki - nadal trzyma. Oby jak najdłużej.
A więc ten tydzień się lecze, a za tydzień pobranie nowego wymazu. I w następnym tygodniu usg połówkowe, to poznam płeć maleństwa.

Żaniayarn Do trzech razy sztuka? 14 października 2015, 07:19

19dc
Hmm. Potrzebuję podpowiedzi...
W nocy z poniedziałku na wtorek pobolewał mnie lewy jajnik. Rano mierząc tempkę, była niziutko. Do serduszka doszło dopiero we wtorek wieczorem, rano skok tempki.
Czy jest szansa na zapłodnienie? Nie za późno, żeśmy się zabrali do pracy?

Dagers Czas zacząć, zmagania po 30-stce 14 października 2015, 07:40

chyba wszystko się przesunie o miesiąc, bo badanie krwi powinnam zrobić w drugim dniu cyklu, a ja właśnie wtedy wyjeżdżam na weekend i jak wrócę to będzie już 5 dzień :(
Więc i pewno monitoring się przesunie i wszystko.

i wracając do mojego termometru, to ja go wywale zaraz przez okno.
Rano mierze temp. wychodzi 36,7 st. Ale że wczoraj tak dziwnie pokazywał mierze dla pewności jeszcze raz: 37,0. Kurcze. Mierzę znowu i mam zamiar uwzględnić wynik, który potwierdzi się 3-krotnie. Termometr pokazuje raz 36,7 a raz 36,4.
Aaaaaaa

Adin Czekając na Twój uśmiech.. 15 października 2015, 07:17

Dzisiaj na papierze zauwazylam dwie malenkie plamki jasnorozowej krwi. Nie chce sie ludzic bo meczy mnie pecherz i moze to przez to..alebz drugiej strony ne daje mi spokoju mysl że juz moge byc potencjalnie po owulce. Wg of dzisiaj jest 7dpo wg mnie 4dpo.
Nie chce sie tez doszukiwac dalej ale...piersi bola od kilku dni. Boki sutki a za wczesnie na takie bole. I od paru dni mam problemy zoladkowe. A ood wczoraj chodze jak balon no i wiadomo co jeszcze meczy. Moge w sumie doslownie okreslic ze moj organizm robi mnie w balona. Nie chce sie ludzic bo boje sie rozczarować.
A moze to wszystko to przesilenie jesienne a ja mam nie tak pod kopula? :-(

beta 7dpt popołudniu 0,1.

czekam na @ i walczymy dalej. skoro w czerwcu się udało, musi się udać raz jeszcze.

Haluszka Kiedy nadejdzie moja kolej? 14 października 2015, 08:05

Dobra, trochę mnie tu nie było.Trochę odpoczęłam, parę spraw się wyjaśniło. W poniedziałek miałam laparo i histeroskopie (w hsg wyszedł prawdopodobnie niedrożny jeden jajowód). Wszystko ok, wszystko drożne, więc czemu nie zachodzę w ciążę. Niepłodność idiopatyczna. Dobre. Kolejnym krokiem ma być inseminacja. Ale my się tak szybko nie poddamy. Skoro jestem na świeżo przetkana to myślę, że warto jeszcze spróbować 'normalnie'. trzy miesiące i tak nas nie zbawią, skoro już ponad 2 lata się staramy. Dodatkowo wspomagam się ziołami na płodność :) Wiara czyni cuda, wiec na luzie wierze i zabieramy się do roboty.

gogo19 Wiem, że wreszcie się uda!!!!!!! 15 października 2015, 07:34

Biorę to clo w zwiększonej dawce 2x1, popijam inofem i nic nie czuję. Jajniki głuche. Tych moich to już chyba nic nie ruszy. Zostało mi czekać na wizytę u gin i umówić się na laparo. Ach, już jestem bardzo zmęczona! Tyle lat to już trwa, że mam dosyć.

Stópka Ponownie wypatrując dwóch kresek... 14 października 2015, 08:58

Czy ktoś jest w stanie mi powiedzieć, jak mam zajść w ciążę, jak mi się kochać nie chce?
@ się skończyła... Miały zacząć się starania, bez stresu bez nerwów, bez napięć totalny luz! No ale przecież nie może być normalnie, jak u innych par... Wróciłam wczoraj do domu, bez żadnego nastawiania. Wieczorny prysznic, ogarnęłam się co by było miło itd... Wracam do łóżka i co? Moja ochota na seks po prostu wyparowała. Czuje, że M. będzie miał ochotę, bo przecież nie dość, że była @ to przed też jakoś dawno się nic nie działo, no i zaczynam mieć stresa... Że on będzie chciał, a ja nie mam ochoty i jak mam to zrobić, żeby ją mieć... Zła już jestem sama na siebie, bo przecież wcześniej miałam ochotę i jak to się dzieje, ze nagle mi się odechciało. Zła jestem bo, jak mam zajść w ciążę jak bzykać się nie mam ochoty... Myślę, że jestem popieprzona jakaś, przecież to nie normalne... Mam nie równo pod sufitem albo co?
Oczywiście M. zaczyna inicjować sytuację, zgodnie z moimi przeczuciami, a mnie się zaczyna chcieć ryczeć, ale staram się powstrzymać, nie na długo, bo nie daje rady i zaczynam beczeć jak małe dziecko... Widzę, że on sam już nie wie co się dzieje, ja nie potrafię mu tego wytłumaczyć, aż tu nagle słyszę: "Ja Cię chyba już nie podniecam..."
Ręce mi opadły... Tłumaczę, że mnie podnieca, że ja go kocham i chce się z nim kochać, ale mój organizm jakoś, nie słucha tego co mówi moja głowa... Mam jeszcze większe poczucie winy... Wszystko jest do dupy... Dlaczego nie może być normalnie? Dlaczego idę pod prysznic z myślą, że dziś będzie miło i fajnie, a wychodzę spod tego prysznica i nie mam ochoty już na nic... Dlaczego tak się dzieje, czemu nie możemy normalnie spłodzić tego dziecka, cieszyć się ciążą, a potem jego rozwojem...

7t5d

My już po wizycie :) Piszę dopiero dzisiaj, bo wczoraj było baaardzo dużo emocji- oczywiście pozytywnych ;) Dzidziuś jest prześliczny! Ma 11,6mm, serduszko bije mocno 152 u/min i ogólnie to jestem zachwycona! Widać było główkę tułów i pępowinkę. Jedyne co zaniepokoiło panią dr to pęcherzyk, który jest dosyć nisko umiejscowiony w macicy, dlatego kazała dużo leżeć. Wstawiam zdjęcie- nie jest najlepszej jakości, ale coś widać :) <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca 2016, 07:03

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)