Alice remont na arteriach mego życia, 28 października 2015, 20:31

Jestem troche zagubiona... nie wiem co bedzie z praca w Anglii pracuje przez agencje pracy.. jutro sid okaze co ze mna zrobia... musze zarejestrowac sie fo lekarza rodzinnego powiedziec mu o ciazy a on w okolo 10-14 tygodniu umoei mnie z polozna na pierwsze USG w Anglii wglada to zupelnie inaczej fo tego inny jezyk... boje sie..


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 października 2015, 20:31

Dawno nie pisałam, ale dzisiaj muszę to z siebie wyrzucić...W pracy podeszła do mnie dzisiaj znajoma, która malowała mnie do ślubu. Chwyciła mnie za brzuch i mówi: "Aga czemu ty jeszcze nic nie masz?". Myślałam, że mnie rozwali od środka. Ludzie naprawdę nie zdają sobie sprawy, jak tak głupimi pytaniami mogą kogoś skrzywdzić. Mi jest ostatnio tak bardzo ciężko z tym wszystkim i jeszcze dobijają mnie w zasadzie obce osoby...W domu sobie popłakałam. Ostatnio coraz częściej tak mam. Zastanawiam się, czy to nie depresja. Wkurza mnie cała ta sytuacja. Teraz czekam na zabieg zamrożenia nadżerki więc się nie staramy i jest mi tym bardziej trudno, bo mam poczucie, że marnuję miesiące. Staram się pozbierać, ale coraz gorzej mi to wychodzi, zwłaszcza, gdy ludzie wokoło interesują się moją ciążą:/

Marta-K Marzymy o Tobie Cukiereczku 27 października 2015, 18:34

Do wiecznie sterczących sutków już się przyzwyczaiłam. Nie mogę nigdzie wyjść w staniku sportowym, bo mi te cholery przebijają i wyglądam na wiecznie napaloną :) ale od kilku dni zauważyłam, że po obudzeniu mam stwardniałe brodawki. Jakby jakieś grudki, ale po dłuższej chwili to się normuje.

Rotenkopf Walka. 27 października 2015, 18:39

Ech, ach i och. Tak w skrócie :D
A w rozwinięciu :
1) Nie życzę żadnej z Was ściągania tych nalepek z Holtera. Boli jak diabli, przy jednej się popłakałam, a mój mąż sadysta się śmiał :D Mam od tych wszystkich plastrów odparzenia i jestem ciekawa za ile mi to zniknie.

2) Od jutra zaczynam rajd po lekarzach i laboratoriach. Byłam dzisiaj u swojego lekarza rodzinnego po skierowanie do endokrynologa z zaleceniem sprawdzenia hormonów i usg tarczycy. Oczywiście z dopiskami "Pilne" i "Ciąża" - w rejestracji u endo dowiedziałam się, że wtedy z takim skierowaniem osobiście pędzą do gabinetu i proszę doktora żeby mnie przyjął w miarę rozsądnym terminie (ach, NFZ). Oprócz tego dostałam skierowanie do laryngologa (oczywiście w razie czego z takimi samymi dopiskami) i zlecenie wizyty u stomatologa. I jeszcze skierowanie do laboratorium na mocz, crp, tsh, ft3, ft4, morfologię, alat, aspat, glukozę ... i coś tam jeszcze, ogółem pewnie znowu będzie kilka fiolek pobranych i już się cieszę. Mam nadzieję, że te wszystkie wizyty u lekarzy i badania wyjaśnią zachowanie mojego serca. Modlę się też o to, aby to nie było na tyle poważne bo chce rodzić naturalnie.

Z rzeczy przyjemniejszych :
1) Do wizyty u gin zostały już tylko DWA dni ;)
2) Dostałam dzisiaj od siostry 3 duuuuże paczki ciuszków, miałam je przejrzeć już 3 godziny temu ale zajęłam się ogarnianiem szaf z moimi i męża ciuchami ;( układanie ciuchów to następna czynność po sprzątaniu kuchni, której wręcz n-i-e-n-a-w-i-d-z-ę!


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 października 2015, 18:44

Gogope I niby wszystko jest ok... 27 października 2015, 19:09

Wydaje sie ze wszystko wskazuje na to, ze moze tym razem...wreszcie wyczekane....i znowu boje sie,ze za kilkanascie dni dostane okres i wszystkie nadzieje rozwieja sie w wielkim bolu...staram sie byc pozytywna, ale to takie trudne i ta ciagla hustawka nadzieji!...

Marta-K Marzymy o Tobie Cukiereczku 27 października 2015, 19:13

Połowa za nami Córeczko! <3

chyba mnie przeziębienie bierze... ehhh;( mam doła!

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 27 października 2015, 19:23

Do mojej wcześniejszej listy mogę dopisać kolejną książkę...

10. Kwitnący krzew tamaryszku

Przebrnęłam pomimo ponad 500 stron ale warto było. Czasem przeniosłabym się w ten świat opisywany, poznała bohaterów, zobaczyła na własne oczy tych ludzi, miejsce, okolicę. Jako że jestem sama, pewnie zaraz zacznę kolejną.

Pomalowałam włosy... kolor ten sam... cynamon złocisty jasny blond.

Brzuch się napina, dobrze, że jutro wizyta. Denerwuję się tym trochę... tyle razy w ciągu dnia, to i samemu Panu Bogu by się znudziło.

Mężuś wybrał wózek ale oczywiście nie będzie jeszcze kupiony. Zdążymy.

W ciągu dnia nie robię praktycznie nic, odpoczywam, lenię się, jakieś tylko drobiazgi. Dmucham na zimne przynajmniej na chwilę obecną.

Święcące dziś słoneczko i liście na naszej jabłonce od strony kuchni nastroiły mnie pozytywnie. Taką pogodę to ja lubię. Tylko te długie, ciemne wieczory...

Maluchy wręcz falują w moim brzuchu. Cieszę się tym, kiedyś tego na pewno będzie mi brakować.

Wczoraj mąż powiedział, że on żadnych zmian się nie boi... no ciekawe... wiem, że nie może się już doczekać. Lubię, jak leżymy razem, a on mówi do dzieciaków, dotyka je przez brzuch, żegna się z nimi jak jedzie do pracy.

Oby jutro wszystko było dobrze, wizyta prawdę powie... albo inaczej pani doktor prawdę powie... Będzie dobrze, będzie dobrze :)

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 27 października 2015, 19:56

7dc
Wizyta u lekarza.. Profesor zagląda w kartę i sam z siebie bez żadnego przypominania i naciskania mówi: Laparoskopia, czas ustalić termin.. Przegląda swój kalendarz i mówi, że wciśnie mnie na 14 grudnia i żebym policzyła @, bo wiadomo, że w trakcie nic z tego.. Liczę i wychodzi, że będzie to 9dc.. Czyli świetnie.. Teraz tylko się modlić żeby ta moja wredota, która przyłazi zawsze wtedy kiedy ona chce, tym razem była litościwa i przyszła na czas i to jeszcze 2 razy! Profesor mówi potem, że chciałby jeszcze zobaczyć czy jest pęcherzyk i takie tam.. Patrzy i mówi, a co to takie duże, juz zawału dostałam, że znalazł tam coś jeszcze, kolejnego mięśniaka i takie tam.. A to tylko pęcherzyk 21mm w 7dc.. Ładnie wyhodowałam:) Dostałam ovitrelle, musimy trochę pogrzeszyć a za dwa dni sprawdzić czy pękł.. I na do widzenia profesor rzucił coś w stylu, że mogłabym być tak miła i następnym razem przyjść potwierdzić ciążę a nie laparoskopię.. Oczywiście profesorze zrobię co w mojej/naszej mocy..

Zatem dzisiaj wypróbujemy conceive plus żel.. Wczoraj przyszedł.. Zwłaszcza, że profesor powiedział, że śluz piękny, a jak dla mnie to okropny.. Bardziej lepki niż wodnisty.. Do rozciągliwego bardzo daleko.. Zobaczymy może żel pomoże..

Kolejna sprawa mam świetny humor, tak świetny, że nawet moja głupawa koleżaneczka z pracy nie jest w stanie mi go zniszczyć.. Cały czas chodzę i się cieszę, bez powodu.. Dzisiaj wymyśliłam, że może to pogoda, takie ładne słońce.. Jeżeli tak to niech świeci jak najdłużej się da.. Nawet mój bolący brzuch mi dzisiaj go nie zepsuł, a miałam momentami ciężko się ruszyć.. Myślę, że to przez zastrzyk ovitrelle, pewnie źle sobie podałam.. Za pierwszym razem było podobnie..

I jeszcze jedno ostatnio chodzi mi po głowie.. Obiecałam koleżance, że od października wrócę na treningi, nie zrobiłam tego bo G. mnie prosił.. Martwi się, że gdyby się udało to na treningu mogę sobie zrobić krzywdę, zanim się dowiem, że się udało.. I takie błędne koło, ja się źle czuję psychicznie jak nie idę na trening bo chciałabym się wyżyć a joga to nie to samo, a zarazem boję się żeby sobie nic nie zrobić.. Jak pojawia się @ to żałuje, że nie chodziłam bo tyle treningów zmarnowanych.. I myślałam o tym w drodze powrotnej od lekarza.. Zadzwonię do koleżanki, jak będzie w poniedziałek na treningu to też pójdę.. Ona wie o co chodzi i traktuje mnie delikatnie w drugiej fazie cyklu.. Muszę jeszcze tylko przekonać G... Chce żyć pełnią życia, cieszyć się każdą chwilą i nie chce żeby starania cokolwiek mi zabierały..

Boże jaka ja dzisiaj pozytywna.. jak komuś brakuje energii to przesyłam:*

ciri22 Dziecko bez seksu? 27 października 2015, 21:47

27.10 ->21t4d

Nazywam sie Liwie, mam 21t4d, waże az 411g, rozwijam sie prawidłowo i kopie matkę po brzuchu co jest teraz moim ulubionym zajeciem, tatuś mówi,że jestem taaaaaaka ładna, a pan doktor mimo ze mamusia chciala zdjecia w 2d pokazał mnie w 3d i dał rodzicom moje zdjecie buzi w 3d a tak się prezentuje
3745a9401c925b65med.jpg

No i weekend był i się zmył, mąż przyjechał i znowu wyjechał, ale tylko do piątku i znowu będzie i jest szansa że już nie będzie jechał chociaż w tej ich firmie to nigdy nic nie wiadomo.
W sobotę na lajciku wstałam jakoś po 8 chyba, maż już był na zakupach. Wrócił zrobił pyszne śniadanko i zaczął przeglądać internet w poszukiwaniu samochodu, bo szukamy już dobrych parę miesięcy. Zjedliśmy i pojechaliśmy na zakupy, a później do mojej mamy na obiad. Właściwie to mąż pojechał na obiad a ja z dziećmi tylko popatrzeć, bo mama ugotowała czerninę, której ani ja ani dzieci nie tkniemy, a mąż uwielbia i ma okazję zjeść tylko w gościach :)
Wieczorkiem jakoś wróciliśmy i tak uciekł jeden dzień.

W niedzielę jak wstałam to oczywiście moja powsinoga już była na giełdzie samochodowej :)
Wrócił mój kochany z bukietem róż i oczywiście zapodał śniadanko całej rodzince jak to na męża i tatusia przystało :)
Ponownie zasiadł przed lapiem i szuka auta, więc ja postanowiłam poszukać łóżeczka dla maluszka. Wyszukaliśmy, podzwoniliśmy i ruszyliśmy na oględziny.
Wróciliśmy po wielomiesięcznych poszukiwaniach naszym nowym "używanym" Passatem kombi.
Wreszcie doczekałam się dużego, rodzinnego autka :D
Wieczorem pojechaliśmy oglądać łóżeczko i wróciliśmy z nim do domku, więc pierwszy zakup dla maleństwa też zrobiony.
I tak oto minął weekend z mężem przy boku :)

Ja dzisiaj byłam na wizycie u endo na NFZ, czekałam na te wizytę dwa miesiące i dzisiaj 3h w kolejce doktorek zapisał leki i dał skierowanie na USG tarczycy i badania krwi i kazał zarejestrować się na styczeń, bo w marcu rodzę... śmiechu warte
Dobrze że wcześniej ogarnęłam endo prywatnie i już dawno biorę leki i 12.11 mam kolejną wizytę, bo lecząc się na NFZ to można wykorkować 9 miesięcy trwa ciąża, a 7 miesięcy w kolejce trzeba czekać...
Wcale się nie rejestruję już na ten styczeń, wolę zapłacić i niech mnie prywatnie leczą bo to co się wyrabia to jakaś paranoja jest.

Pochwalę się na koniec jeszcze łóżeczkiem :)

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/2f9c249bd41e.jpg

Zuzana W głębi serca 27 października 2015, 21:59

Znalazłam chwilę na wpis - przy takim małym szczęściu i pracy zawodowej ciężko znaleźć czas na cokolwiek.. nawet na wpis do pamiętnika.

Moje szczęście stało się posiadaczem dolnej dwójki, przez cały czas trajkocze i włazi w każdy zakamarek ;-) ostatnio hitem jest samodzielne schodzenie z łóżka - kładzie się na brzuszek i zsuwa się nóżkami na podłogę.

Miałam ostatnio przemyślenia dotyczące czasu jak naszego brzdąca nie było z nami - nawet nie pamiętam tego okresu. Obecnie wydaje mi się, że był z nami cały czas. Nie wiem co robiliśmy przed etapem 2+1 ;-) dziwne, że się nie nudziliśmy..

A teraz pobiegnę powycierać podłogę w łazience po moim małym pływaku ;-)

Byliśmy dziś w invicie
żeby zapisać się do programu póki jeszcze jest i w razie czego móc z niego kprzystać
i lekarz u którego byliśmy pozbawił mnie resztek nadziei
siedze i ryczę
powiedział że w moim wypadku to w gre wchodzi tylko in vitro bo co z tego że mnie zoperowali usuneli zrosty itd jak endo to immunologia i jakość komórek jajowych. Potem zrobił mi usg i powiedział że widzi jakby slad po jednym pecherzyku ale jest też jakiś mały obok 21 mm, że jest ślad mały płynu w zatoce duglasa ale to mogą być zrosty które tak widać, prawy jajnik schował się za macicą i w ogóle nie było go widać.
już się chyba poddaje, przestane łazić po tych lekarzach bo to i tak nic nie daje, program in vitro zablokowany bo fundusze na ten rok się skończyły, może w styczniu coś ruszy chyba że pisiory wcześniej wszystko utną.... a pewnie tak zrobią.

Rutelka Na wszystko jest czas pod Słońcem. 27 października 2015, 22:12

21cs
7dc
wtorek

Zarzucona robotą - chyba jak zwykle. Czy ja się kiedyś z tych papierów wygramolę? Nie wiem. Zawsze mam coś do zrobienia. Papiery leżą wszędzie. Sprawdzania prac co nie miara. Dziś udało mi się sprawdzić wszystkim moim uczniom pracę domową, no ale zajęło mi to z 1,5 godziny. Przed chwilą skończyłam.

Co do dzidziusia staramy się, a tu nic. No cóż u mnie nigdy w żadnej dziedzinie nie było łatwo, więc w sumie nie dziwię się. Szczerze, wiedziałam, że tak będzie... że będą trudności, dziwne by było, gdybym od tak, na pstryknięcie palca coś miała. Na większość ważnych i znaczących rzeczy/zdarzeń w moim życiu, musiałam czekać. Ehh widać taki mój los. Koleżanka z którą dzielę salę "niechcący" zaszła w ciążę z trzecim już dzieckiem. No u mnie niechcący się nigdy nie wydarzy. A szkoda.


W listopadzie mamy kolejną (tzn. drugą) wizytę w Poradni Leczenia Niepłodności. O ile kasa się nie skończyła na NFZ, to powinniśmy mieć podejście do inseminacji jeszcze w tym roku. Wizytę mamy 10.11, więc wtedy wszystko się okaże.

Marzę o tym, żeby zmienić pracę. Na razie mam lojalnościówkę do końca roku szkolnego i nie mogę nic z tym zrobić. Tkwię w jednym punkcie, czuję się "osaczona", bo chciałabym pokierować swoim życiem, a w tym momencie akurat nie mogę. Lojalnościówka mnie trzyma w tym miejscu pracy, a brak ciąży powoduje, że czuję, że stoję, ugrzęzłam i nic nie mogę na to poradzić.

Mój brat prowadzi firmę. Do tej pory pomagałam mu w prowadzeniu biura firmy za darmo, bo ciężko mu było. Od ślubu mojego (od 2012 r.) trochę odstawiłam na tor boczny firmę brata, bo nie wyrabiałam czasowo i psychicznie pracując i w szkole i w firmie. Brat ledwo wiązał koniec z końcem. Ale od września tego roku sytuacja się zmieniła. Jak tak dalej pójdzie to brat wyjdzie na prostą. Zaproponowałam mu, że mogę od września 2016 roku podjąć pracę u niego w biurze (prowadzić biuro i być spedytorem, tzw. 2 w 1, bo to firma transportowa). Na rzeczy się znam, bo tak naprawdę i tak to robiłam przez ostatnie w sumie już 5 lat. Ucieszył się na tę wieść, że chcę zrezygnować z pracy i podjąć pracę u niego. Ma mnie zarejestrować i normalnie płacić pensję.
Jejku jakby to się udało, to zmiana byłaby po prostu fenomenalna. Pracowałabym w domu. Bez pretensjonalnych rodziców, stosu zbędnych papierów, prac domowych i dzieciaków (które fajne są, ale dość męczące w ilości 25 sztuk), bez zdartego gardła i bez pracy po nocach, czy weekendów (tak, tak nauczyciel nie pracuje tylko w szkole; drugą część roboty zabiera w torbie - co ja gadam - w torbach !!!-do domu i ślęczy godzinami, szuka informacji, ciekawych propozycji, czyta, obmyśla, przygotowuje kolejne zajęcia).

Ta myśl, że mogłabym prowadzić biuro firmy transportowej, pracując w domu, sprawia mi przyjemność. Może... kto wie...

Foto_Anna Przybądź, czekamy na Ciebie 27 października 2015, 22:28

Małż wziął na dziś urlop, bo mieliśmy na dziś ustalone podpisanie umowy kredytowej.... jutro obierzemy klucze! Wspaniały dzień. On jest wspaniały <3
A Marysia dostała antybiotyk, zmiany na płucach, jakby początek zapalenia....
Patrząc na nią, jaka jest doskonała, wyobrażam sobie, jakie było tamto stracone dziecko.

I myślę, jak bardzo tej dziewczynce należy się rodzeństwo, jak ona na nie zasługuje. Dlaczego jej je odebrano.


Nadal nie jestem już w ciąży...........

Nie robiłam testu bo skoro nie było pęcherzyka to ovu też nie, więc skąd ciąża? Byłam chora i brałam antybiotyk, może on mi zakłócił cykl.

A miało być tak pięknie i wyszło jak zwykle :( nadal brak @ i nowego cyklu nie mogę zacząć. Monitoring się przesuwa i hsg również. Dlaczego nic nie jest po mojej myśli ostatnio. Załamka :(

justa1234 NADZIEJA nie umiera nigdy!!! 28 października 2015, 20:42

Polasia,Mysza,Kaarolaa,Anuszka i 100krotak z całego serca Wam dziękuję za miłe słowa :-) :-) <3 <3 <3

azi88 Brak sił... 27 października 2015, 23:40

14 cykl starań rozpoczęty w tym 2 z owulacją. Trochę kiepska statystyka, ale z drugiej strony mieliśmy tylko dwie szanse na zajście. Rozpoczynam 2 cykl z clo. Pierwszy cykl z clo przeszedł, powiedzmy bezobjawowo mam nadzieje, że ten też taki będzie. Nie wiem jaki będzie ten cykl, ale już powoli tracę nadzieję i chęci do dalszej walki a z drugiej strony nie potrafię odpuścić. Mam wrażenie, że tylko ja daje coś z siebie w kwestii starań o dzieciaczka i że nie mam na kogo liczyć. Nie wiem co to będzie...
Za trzy dni zaczynam brać dopalacze w postaci clo oczywiście :)

gogo19 Wiem, że wreszcie się uda!!!!!!! 28 października 2015, 07:54

Jeszcze mnie wczoraj fryzjer wkurzył! Co za dziad, głuchy albo bezmózgowiec. Dobrze, że mi włosy odrastają z prędkością światła, bo mnie wystrzygł jak kurę. Na dodatek skasował 150 złociszów.
Dzisiaj się biorę za pracę, bo po wczorajszym leniu to mam stertę papierów na biurku.
Motywacja duża, bo muszę zrobić wypłaty na jutro m.in. też sobie:))
Mój S. do końca tygodnia ma drugą zmianę i na dodatek zostaje na nadgodziny. Wczoraj wrócił koło północy. Nie chce mi się tak długo na niego czekać. Będę musiała go chyba rano gwałcić;)
Test owulacyjny wczoraj negatywny. Tempki nie mierze, bo mi się w tym miesiącu nie chce.
Okaże się co los mi ześle. Mam nadzieję, że znowu nie kopniaka.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)