DzikaRoza Czterdziesci plus i pragnienie 27 listopada 2015, 11:56

13dpo brzuch pobolewa poza tym nic.
Piersi nie bola a mowili ze po luteinie bola.
Wydluzylam cykl i jeszcze bym pociagnela ten stan zeby trafic z next@ na wizyte ivf w Polsce.
Akurat po swietach by sie zlozylo.
Poza tym takie mysli jak zawsze.
Nic nie wskazuje na zielona kropke szczegolnie temperatura, grzecznie czekam na@,
ale w glebi duszy wiadomo, chcialabym zostac milo zaskoczona.
Zwykle zaraz po takich nawet najmniejszych nadziejach zycie weryfikuje sytuacje i moja smutna maciczka znow placze krwistymi lzami.
Byle do ivf. Nawet jak sie nie uda to bede spokojna ze zrobilam wszystko i moze otworza sie jakies nowe drzwi zycia, normalnego zycia.
Wiele kobiet ma o wieele gorzej ode mnie i zyja i czesto lepiej sobie radza ode mnie.
Nie poddaje sie, po prostu powolutku zamykam rozdzial zycia. Modle sie. I mam na uwadze wszystkie dziewczyny, jednak najblizsza memu sercu Ineska.
Wiedzcie ze u mnie modlitwa to nie jest integralna czesc mojego calego zycia... Niejeden ksiadz by mnie wyrzucil z kosciola... wiedzac jak zyje, zylam.
Jednak nie do ksiedza sie modle, wiec uszy do gory, wszystko jest w naszej glowie i od nas zalezy sposob postrzegania rzeczywistosci.
Reszta chyba jednak zalezy od Najwyzszego.
A moze pojde kupic test ciazowy ahahahaha i masz tu kobiete :D

Piszę :) .

Zbierałam się kilka razy,ale było mi wstyd się do tego przyznać :/

Nie poszłam do gina :/
Wydrukowałam wykresy, wzięłam badania Przemka, ubrałam się i w między czasie dostałam rozwolnienie ze stresu. Chciało mi się płakać i byłam roztrzęsiona jakbym szła na ścięcie głowy... nawet ślubu tak nie przeżywałam.
Przebrałam się w domowe ciuchy i jak obrażone dziecko powiedziałam sobie " Nigdy nie pójdę do ginekologa ! " . Oczywiście biłam się z myślami do ostatniej chwili, potem miałam wyrzuty sumienia i nadal je mam.
Wiecie,myślę że ten stres był aż tak wielki głównie przez to,że zarejestrowałam się do gina na NFZ . Pani w rejestracji powiedziała mi ,że lekarz przyjmuje od 8-12 i w tym czasie przyjmie około 30 pacjentek . Trochę mnie to zszokowało... Ja nie chciałam iść po receptę na tabletki, tylko porozmawiać, zbadać się , cokolwiek dowiedzieć... wyobrażałam sobie jak gin odpęka swoje byle jak,aby szybko i nie potraktuje mnie poważnie ze względu na mój wiek.

I co?
Dalej jestem w ciemnej dupie..
Powiedziałam Przemkowi,że pójdę prywatnie. Przynajmniej jest ten psychiczny komfort że płacę , to pewnie zostanę lepiej potraktowana, ale mój mężuś ma nieco inne zdanie. Mówi,że na jednej wizycie się nie skończy,a to kosztuje.

I tak to wygląda.

lilyrose walka,endo,nieplodnosc,bezsilnosc.. 27 listopada 2015, 21:50

prolaktyna - 1201......................................................................

O ja. Grubo. Hehe zabawa sie udała:) byłam u wróżbity wyobraźcie sobie i zapytalam wiadomo o co :p i wiecie co mi powiedział?! że zajde we wrześniu dopiero! I nie przejęłabym sie tym nic a nic gdyby nie to ze koleżance później powiedział co nieco o jej pracy i w sumie dużo się zgadzało:/ lol heh Chyba szlag mnie trafi do września oby się mylił skubany:p

dziś stwierdziłam, że ostatnio więcej czasu spędzam na Ovufriend niż na Facebooku :P
pokrzepiające są niektóre pamiętniki. To naprawdę pomaga. I że w ogóle ktoś coś skomentuje, podpowie, wszystko jest ważne.

Ren Bog Najlepszym Lekarzem. 27 listopada 2015, 12:42

HCG w ciąży

Badanie hCG ma na celu ustalenie obecności hormonu gonadotropiny kosmówkowej w moczu lub krwi. Niektóre testy określają dokładną ilość hormonu, inne ograniczają się do wykazania jego istnienia. Hormon gonadotropiny kosmówkowej jest wytwarzany przez łożysko w czasie ciąży, dlatego badanie hCG może być wykorzystane do potwierdzenia ciąży lub jako badanie przesiewowe w kierunku wad wrodzonych płodu. Hormon gonadotropiny kosmówkowej może być produkowany przez niektóre guzy, zwłaszcza te pochodzące od jajeczka lub spermy. Badanie poziomu hCG ma miejsce również wtedy, gdy w macicy pojawiła się nieprawidłowa tkanka, u kobiety występuje zaśniad groniasty lub rak macicy, a także po poronieniu.

1. Hormon gonadotropiny kosmówkowej

Jajeczko kobiety jest zwykle zapłodnione przez spermę w jajowodach. W ciągu dziewięciu dni od zapłodnienia jajeczko przemieszcza się w dół jajowodów do macicy i przyłącza się do ściany macicy. Po implantacji zapłodnionego jajeczka rozwijające się łożysko zaczyna wydzielać hormon gonadotropiny kosmówkowej do krwi. Niewielkie ilości hormonu dostają się również do moczu. Hormon gonadotropiny kosmówkowej może zostać wykryty we krwi nawet sześć dni po implantacji. Hormon ten pomaga utrzymać ciążę i wpływa na rozwój płodu. Poziom hCG wzrasta równomiernie przez pierwsze 14-16 tygodni ciąży od ostatniej miesiączki przez zapłodnieniem. Szczytowy poziom hCG ma miejsce około 14. tygodnia, po czym zaczyna stopniowo opadać. Ilość hormonu gonadotropiny kosmówkowej, która zwiększa się na początku ciąży dostarcza informacji na temat ciąży i stanu zdrowia dziecka. Wkrótce po porodzie hCG znika z krwi.
Większe ilości hormonu gonadotropiny kosmówkowej są wydzielane w ciąży mnogiej. Z kolei niższy poziom hCG ma miejsce, gdy zapłodnione jajeczko implantuje się w innym miejscu niż macica, na przykład w jajowodach. Wówczas dochodzi do tak zwanej ciąży pozamacicznej.

2. Badanie poziomu hCG

Ilość hormonu gonadotropiny kosmówkowej można wykryć za pomocą badania krwi oraz badania moczu. Testy krwi pozwalają wykryć obecność hCG i precyzyjnie określić ilość hormonu we krwi. Badanie krwi może być wykorzystane do sprawdzenia, czy kobieta jest w ciąży, czy ciąża rozwija się prawidłowo, a także czy hCG ma związek z rakiem. Poziom hormonu gonadotropiny kosmówkowej jest często brany pod uwagę podczas badań przesiewowych pod kątem wad wrodzonych. Badania te wykonuje się zwykle pomiędzy 15. a 20. tygodniem ciąży. Wówczas sprawdza się poziom następujących substancji: alfa-fetoproteiny (AFP), ludzkiego hormonu gonadotropiny kosmówkowej, jednego z estrogenów, a także w niektórych przypadkach hormonu inhibiny A. Na podstawie poziomu tych substancji, wieku ciężarnej oraz innych czynników lekarze ustalają prawdopodobieństwo wystąpienia wad wrodzonych i innych problemów u dziecka. Czasami wykonuje się kilka różnych badań przesiewowych w czasie pierwszego trymestru, by sprawdzić ewentualną obecność zespołu Downa.
Oprócz badania krwi przeprowadza się także badanie moczu. Jest to rutynowe badanie w czasie ciąży. Analiza moczu nie dostarcza dokładnego pomiaru poziomu hCG, ale wykazuje ewentualną obecność hormonu. Próbkę moczu najlepiej jest pobrać rano po wstaniu z łóżka, ponieważ w pierwszej porcji moczu poziom hCG jest najwyższy. Duże ilości hormonu znajdują się w próbkach moczu pobranych co najmniej cztery godziny po ostatnim opróżnieniu pęcherza.

3. Wyniki badania hCG

Prawidłowy poziom hormonu gonadotropiny kosmówkowej zależy między innymi od stopnia zaawansowania ciąży. U mężczyzn i u kobiet, które nie spodziewają się dziecka poziom hCG we krwi powinien wynosić mniej niż 5 IU/L. U ciężarnych po trzech tygodniach od ostatniej miesiączki wynik powinien mieścić się w granicach 5-50 IU/L. Tydzień później właściwe wartości dla ciężarnych to 50-100 IU/L. Badanie krwi u kobiet w ciąży około 5 tygodni po ostatniej miesiączce powinno wykryć hCG na poziomie 100-10 000 IU/L. Sześć tygodni po ostatnim okresie wynik powinien mieścić się w przedziale 1080-30 000 IU/L. Pomiędzy 8. a 10. tygodniem po miesiączce poziom hCG powinien sięgać 3500-115 000 IU/L. Około 14. tygodnia u ciężarnej ilość hormonu gonadotropiny kosmówkowej powinna wynieść 12 000-270 000 IU/L. Natomiast między 15. a 18. tygodniem można spodziewać się poziomu hCG wynoszącego nawet 200 000 IU/L.

Badanie moczu u mężczyzn i kobiet nie będących w ciąży nie powinno wykryć obecności hCG. Z kolei w przypadku ciężarnych test powinien wychwycić pojawienie hormonu gonadotropiny kosmówkowej.

Jeśli badanie hCG wykryje bardzo wysoki poziom tego hormonu u ciężarnej, może to oznaczać ciążę mnogą, zaśniad groniasty, zespół Downa lub bardziej zaawansowaną niż wcześniej przypuszczano ciążę. U mężczyzn lub kobiet nie będących w ciąży duże ilości hormonu gonadotropiny kosmówkowej mogą być objawem raka jąder lub jajników, a także innych typów raka – żołądka, trzustki, jelita grubego, wątroby lub płuc. Natomiast niski poziom hCG u ciężarnych może być symptomem ciąży pozamacicznej, obumarcia płodu lub mniej zaawansowanej ciąży. Nietypowe obniżanie poziomu hCG w ciąży może oznaczać duże prawdopodobieństwo poronienia.

Zrodlo: https://parenting.pl/portal/hcg-w-ciazy


moonshine minionki rozrabiają 27 listopada 2015, 17:44

No, w końcu mężulo poszedł zbadać hormony. I co? Wyszła mu za wysoka prolaktyna. Dobraliśmy się jak w korcu maku :P Jeszcze się skończy tak, że będziemy łykać te same cukierki ;)

Ren Bog Najlepszym Lekarzem. 27 listopada 2015, 13:28

akt oddania się Miłosierdziu Bożemu

O najmiłosierniejszy Jezu, Twoja dobroć jest nieskończona,
a skarby łask nieprzebrane. Ufam bezgranicznie Twojemu
miłosierdziu, które jest ponad wszystkie dzieła Twoje.
Oddaję się Tobie całkowicie i bez zastrzeżeń, ażeby w ten
sposób móc żyć i dążyć do chrześcijańskiej doskonałości.
Pragnę szerzyć Twoje miłosierdzie poprzez spełnianie dzieł
miłosierdzia, tak wobec duszy, jak i ciała, zwłaszcza starając
się o nawrócenie grzeszników, niosąc pociechę
potrzebującym pomocy, chorym i strapionym. Strzeż mnie
więc, o Jezu, jako własności swojej i chwały swojej.
Jakkolwiek czasami drżę ze strachu, uświadamiając sobie
słabość moją, to jednocześnie mam bezgraniczną ufność
w Twoje miłosierdzie. Oby wszyscy ludzie poznali zawczasu
nieskończoną głębię Twego miłosierdzia, zaufali Mu
i wysławiali Je na wieki.
Amen.

Rotenkopf Walka. 27 listopada 2015, 13:50

Tydzień 22 (21+3)

Och, tyle się działo, że gratulacje dla tej, która będzie w stanie to wszystko przeczytać ;P

W niedzielę rano o 5 obudził mnie ból nerki. Myślałam, że po prostu źle spałam, ale o 7 już nie dałam rady i wzięłam no-spę i poszłam wziąć prysznic. Wyszłam z łazienki i natychmiast musiałam wrócić żeby oddać kibelkowi tabletkę. Cały dzień raz bolało a raz nie. Po południu pojechałam z mężem na dyżur. Mimo, że siedziała tam znajoma lekarka to wysłała mnie na urologię do szpitala. Lekarz przy ekspresowym usg widział zwapnienia ale nic z tym nie zrobił. Nie zlecił żadnych innych badań, nie dał żadnych leków a do domu wysłał z zaleceniami żeby zażyć najsłabszą no-spę. Już nie wspomnę o tym, że opis badania napisał na odwrocie skierowania i napisał tam same bzdury. Dobrze, że dał mi chociaż zdjęcie z usg.
Poniedziałek sobie przeleżałam więc jakoś było okej, po za tym, że dostałam pismo z ZUSu, że moja szefowa nie napisała na którymś tam l4 daty dostarczenia go przeze mnie do niej. Zadzwoniłam a ta do mnie, że za późno go jej dałam. Gówno prawda ale już nie miałam sił się z nią kłócić. Przez jej focha będę miała kilka dni mniejszą 'dniówkę'. No i nastał wtorek.
We wtorek rano było jeszcze wszystko okej. Mąż miał wizytę u lekarza więc wybrałam się z Nim do centrum. Jak był u lekarza to ja piłam sobie herbatę u rodziców. Wrócił i pojechaliśmy na zakupy - w środę miałam robić pierogi z babcią Rafała. W sklepie zachciało mi się do toalety ale tak dziwnie znowu. Mieliśmy w planach jechać na stacje więc spoko. Na stacji oczywiście dwie kropelki i zaczął się ból. Pomyślałam, że wpadnę 'na dziko' do mojego rodzinnego co by przepisał mi coś w zastrzyku. Niestety powiedział, że nie może ale da mi skierowanie do szpitala gdyby mi do wieczora nie przeszło - podobno od tego bólu mogą zacząć się skurcze ;/ I skierowanie na mocz gdybym jednak nie pojechała na szpital. Nie wiem czy to wyczuł ale jak tylko wróciliśmy do domu to się zaczęło. Wieczny ból i parcie na pęcherz. Pewnie komicznie to wyglądało jak siedziałam na ubikacji (bo nie wiedziałam na ile mam pełny pęcherz i czy z bólu 'nie popuszczę') i piłam duszkiem wodę (na szybko chciałam jakoś napełnić nerki itp). Jak doszło do tego, że nie umiem podnieść nogi i mąż musiał mnie niemal sam wkładać do wanny (chciałam ocieplić tą nerkę) to stwierdziłam, że może jednak pojedziemy. Dzielny mąż mnie spakował a ja się myłam. W drodze do szpitala myślałam, że zejdę z tego świata - okropne uczucie, nie wiem czy to możliwe ale czułam cały pęcherz, układ moczowy itd. Mało tego doszedł strach o Hanię bo miałam cały twardy brzuch. Do szpitala mam raptem 10km a i tak musieliśmy zatrzymać się na stacji bo parcie na pęcherz było tak silne, ale oczywiście nic nie poleciało ;/
W szpitalu standard - bez zbędnych słów Rafał poszedł założyć mi historię choroby a ja na górę. W szpitalu się już poryczałam z tego wszystkiego. Lekarz wziął mnie na usg, szybko sprawdził co w tej nerce i zadzwonił po pielęgniarkę żeby przyszła z zastrzykiem (pyralgina+ 2xpapaveryna) jak dostałam ten zastrzyk to po kilku minutach dopiero zaczął kontynuować badanie. Potem pytał o tą niedzielę. Wystarczyło, że usłyszał nazwisko tego urologa i już wiedziałam, że źle trafiłam. Jeszcze ta jego zdziwiona mina jak mu odpowiedziałam, że nie zlecił żadnych badań ani nic mi nie dał. Godzinę później dostałam zastrzyk ze spasmalgonu bo po tamtym tylko brzuch mi zelżał. Na wieczornym obchodzie lekarz powiedział, że nie wie jak urolog tego nie widział, no chyba, że nie chciał. Czyli gdyby tamten odpowiednio zareagował to tego ataku by nie było.
O północy musiałam dostać kolejny zastrzyk - dolantyna. I teraz najlepsza część historii. Budzę się o 1 z masakrycznymi zawrotami głowy. Mojej współlokatorki nie było więc postanowiłam wstać sama i pójść do położnej. Jakoś tam dotarłam i zdążyłam powiedzieć, że strasznie mi się kręci, zrobiłam szybki przegląd gdzie mogę...i zwymiotowałam do umywalki. Wstyd jak nie wiem, ale wolałam tam niż na podłogę. A położna? Ze stoickim spokojem zadzwoniła do lekarza go poinformować. Potem jak już skończyłam to wyjaśniła mi, że mogę to mieć zarówno od zastrzyku jak i od samej kolki. Potem o 2 powtórka z rozrywki ( z tym, że nie doleciałam do ubikacji tylko znowu do umywalki; jak dobrze, że miałam pierwsze łóżko :D ) Chwile po 2 znowu zasnęłam. I od 6 cały dzień na zmianę przespałam i wymiotowałam. Nawet po wodzie. Rano dostałam kolejny zastrzyk z podwójnej papaveryny i dwie kroplówki. Miałam jeszcze konsultacje u urologa. Tak, u tego samego co w niedzielę ;D tym razem jakoś sensowniej do mnie przemawiał i nagle coś znalazł! Zalecił rezonans (wszyscy zgodnie twierdzą, że bezpieczny), który miałam mieć robiony w dniach następnych (mieli to ustalać w czwartek rano), ale od nocy czułam się już dobrze, zupełnie jak by nic mi nie było bo jeszcze wieczorem w środę dostałam kolejne dwie kroplówki a wcześniej kroplówkę z pyralginą. Więc nie było sensu robić tego rezonansu bo jest szansa, że kroplówki rozbiły te kamyczki). No i takim o to sposobem jestem w domu od wczorajszego ranka. Oczywiście u rodziców - ale to sama mama wyszła z tą inicjatywą bo Rafał znowu ma nocki i było by kiepsko gdybym dostała kolejnego ataku.
Lekarze mnie wypuścili bo nie są w stanie przewidzieć kiedy nastąpi kolejny, czy w ogóle będzie to też nie wiadomo. Z Hanią jest wszystko dobrze ;) Lekarz mówił, że Ona nie będzie czuć tego co ja, bo ja strasznie się bałam czy ją też coś boli przeze mnie ;(


A teraz najlepsze. Prawdopodobnie w poniedziałek będę miała psiaka ;D Bichon'a ;) z włosiem.
Ze dwa tygodnie temu mąż miał nockę i dostali wezwanie do błąkających się dwóch piesków. Pieski wcale nie wyglądały na zabłąkane - czyste, zadbane, rasowe (!), parka, i dziwnie kręciły się w okół pana zgłaszającego a sam pan miał na podwórku takiego samego pieska. Dziwny traf, nie? Ewidentnie pan chciał się pozbyć piesków - grunt, że zrobił to w taki sposób. No to Rafał i Jego kompan zawieźli pieski do schroniska. Rafał chciał już mi go do domu przywieźć ale się nie zgodziłam. No i temat jakoś ucichł. Wczoraj tak siedzimy i gadamy z moją mamą i nagle wrócił temat psiaka. Nawet moja mama powiedziała, że to dobry pomysł. Ja zostałam w szoku. Moja mama takie coś? Największy wróg zwierząt domowych! Nawet nie zaprzeczyła jak Jej powiedziałam, że okej, weźmiemy tego psiaka żebym lepiej się czuła w domu ale jak tylko znowu tfu tfu wyląduję w szpitalu to ona z tatą go dostaną pod opiekę.
Rafał zajechał do schroniska, powiedział, kim jest i w jakiej sprawie przyjechał. Okazało się, że pieski właśnie kilka dni temu skończyły kwarantannę i miały te zabiegi - kastracje i sterylizację i że będą do wzięcia od poniedziałku/wtorku. Jak się okazało tą suczkę bierze ten kolega ze zmiany ;)

Caroline Czekam na dwie kreski 27 listopada 2015, 13:54

dziś półmetek!!! Czyli 50 % za nami. Oby te kolejne miesiące były takie jak dotychczas, czyli bez większych problemów. Tego sobie i mojemu dziecku dziś życzę:) Miałam jechać na badania krwi (TSH, Morfologia) ale nie mogłam się zebrać, pojadę w poniedziałek:)
Ostatnio zauważyłam że dużo piję. Nigdy nie przepadałam za wodą, ale teraz po prostu mam ochotę pić więc popijam wodę z cytryną:) Może Julek tego potrzebuje więc stąd to pragnienie

znalazłam na necie taki film http://thestir.cafemom.com/baby/164477/dad_takes_breathtaking_video_of upłakałam się że szok


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 listopada 2015, 15:52

coffee Czekajac na Ciebie... 27 listopada 2015, 22:02

Od jutra zaczynam jezdzic na rowerku i nie ma "przebacz" ;) hehe
Co do staran to chyba juz na spokojniej do tego podchodze, zobaczymy co los przyniesie... dalej czytam pamietniki, ciesze sie szczesciem innych i smuce, gdy komus zle ...
Juz za miesiac swieta, jak ten czas leci, a ja pamietam jakby ubiegly Sylwester byl kilka dni temu ;)
Tyle rzeczy w tym roku sie wydarzylo jak chyba w zadnym poprzednim, niestety w wiekszosci tych zlych, wiele krazylo wokol smierci.... nie ma ze mna juz kilku osob bardzo mi bliskich, ktore tak samo jak ja czekaly na ten moment gdy w naszym zyciu pojawi sie mala osobka... tak bardzo mi ich brakuje...

Shafuli Z pamiętników trzydziestolatki 27 listopada 2015, 18:30

Jednym słowem pojebany ten cykl.
Wczoraj - 18 dzień miałam lekkie plamienia...dzisiaj to samo i tylko w śluzie smużki krwi. Nigdy nie plamiłam ...jak 20 lat mam okres.
Testy owu nic nie mówią czyli możliwe że jednak mniałam rację i owulacja była bardzo wcześnie ?
Tak krótkiego cyklu nie miałam nigdy... No ale to jeszcze chyba nie @?!
Od 3 dni boli mnie głowa i przeszkadzają mi moje ulubione olejki zapachowe w domu. Musiałam wszystkie wynieść z pokoju :/
Ciągle mi zimno - budzę się w nocy i przykrywam się dodatkowymi kocami (chociaż mam gorący kaloryfer). No nic, po weekendzie sie okaże czy się rozkręci.
martwi mnie to wszystko bo chciałam w przyszłym tygodniu robić ponowne wymazy z szyjki. Sprawdzić czy kuracja leczeniowa przyniosła efekty - dopiero z wynikami mam się zgłosić do lekarki :(
Jeśli dostane @ to lipa ....kolejny cykl przepadnie bez monitoringu :(

rah Dam szansę i nam. 6 stycznia 2016, 22:10

Ciąża zakończona 6 stycznia 2016

Rutelka Na wszystko jest czas pod Słońcem. 27 listopada 2015, 14:46

22cs
12dc
piątek

IUI

Dopiero wróciliśmy ze szpitala.
Rano monitoring. Czekaliśmy bardzo długo, bo byłam 16-sta w kolejce. Okazało się, że pęcherzyk urósł niewiele, bo ma tylko 17,5 mm (a wczoraj było 17mm). Endometrium z 8mm skoczyło leniwie na 8,5 mm. Na USG wyraźnie było widać bardzo dużo śluzu na szyjce macicy, więc zaznaczam dziś śluz płodny, choć na zewnątrz absolutna susza.
Po monitoringu poszliśmy do położnej, która zaprowadziła nas do pokoiku, gdzie ja wypełniałam dokumentację, a mąż mój oddawał materiał do zabiegu. Oddaliśmy wszystko ok 10:20. Inseminacja miała być około 12:00.
Poszliśmy sobie na miasto. Zjedliśmy coś. Wróciliśmy do szpitala na 12:00, a do gabinetu zostałam poproszona ok. 12:30. Położna przygotowała wszystkie "narzędzia", dała do trzymania w dłoni próbówkę z nasieniem i kazała czekać na lekarza.
Za chwilę przyszła pani doktor, włożyła wziernik pobrała nasienie w cienką długą rurkę i włożyła ją w moją szyjkę macicy. Nic to nie bolało, rurki wcale nie czułam. Wpuszczając towar powiedziała: "No, lećcie chłopaki!".
Leżałam jeszcze z 15 minut. Ze szpitala wyszliśmy o 13:10.

Teraz czekamy do wtorku, bo mamy stawić się we wtorek na monitoring, sprawdzić czy pęcherzyk pękł. Potem czekamy do końca cyklu.

Jeśli się nie udało, to grudniowa IUI raczej niemożliwa, bo w grudniu robią tylko do 23 grudnia. Kolejna w styczniu.

Jeśli się uda, mam ok 6tc przyjść na usg, aby potwierdzić ciążę.

CZEKAMY.

No to skrót wizyty jest chujnia jednym słowem łożysko odkleja się mocniej szyjka się skraca ogólnie dupa ... Jestem załamana we wtorek lekarz ma mi wszsytko sprawdzić na dobrym sprzęcie teraz co mam robić LEZEC DO CHOLERY :-(

Marta9014 Nadzieja na lepsze jutro 28 kwietnia 2021, 06:07

25 dc teoretycznie 9dpo
Biel aż razi. Mogę i musze się już nastawic na okres. Wszystko go zwiastuje.. 😐
Kolejna porażka boli. Czas wcale nie leczy ran. Każdy biały test, każdy okres rozdrapuje rany jeszcze bardziej.
Nie mogę zawieść przecież mojego synka. On tak bardzo pragnie i czeka na rodzeństwo. Każda jego wieczorna modlitwa o rodzeństwo to moje łzy.

Odstawianie dzień 2.
Noc przeszła w miarę bezboleśnie. Za 1 razem wzięła tylko kilka łyków z butelki, a za 3 już w ogóle nie chciała. W dzień ogólnie jest w stanie obyć się bez piersi, dostawała tylko żebym nie musiała odciągać, staram się jednak dawać w innych momentach niż zawsze a wtedy co zawsze była pierś cisnąć butlę. Niestety niezbędny jest tata, ode mnie butli nie weźmie. Piszę butla, ale mam na myśli kubek niekapek :P Butla to samo zło przecież :D

Robi się taką rozumną istotką... Ostatnio wypatrzyła coś pod fotelem, to się położyła i sięgnęła rączką. Dzisiaj jak przekładała zabawki między rączkami to jedną spokojnie odłożyła zamiast po prostu ją puścić jak dotąd. Jak ustawię jej figurki to często próbuje je brać powoli do rączek żeby ich nie porozrzucać :) Czasem wie co to lala, czasem wie co to oczko, czasem ma wszystko w nosie, więc bardzo trudno jest określić co faktycznie wie, a co wyszło przypadkiem. Tańcuje do muzyki, szaleniec jeden, no taka pocieszna jest że aż strach. Dzisiaj zawzięcie gadała mamama, mememe, nenene, bababa, buba i bardzo dużo różnych rzeczy, prawie, że dialogi prowadziła.

Dolnych dwójek ani widu ani słychu a wydawało mi się, że będą szybciej niż górne 1. A tu psikus, górne jedynki są i nawet przebiła się górna 2 prawa. Kiedy? Dzisiaj? Wczoraj? Chyba tak, bo zajrzałam do paszczy a tam już kawałek białego ząbka wystaje. Ale zaczęła robić najstraszliwszą rzecz - zgrzyta tymi zębolami i tak jakby strzela nimi sobie. No skręca mnie na wszystkie strony bleeeeh straszny dźwięk. Mało tego jest gorszym gryzoniem niż nasz niestety nieżyjący już króliś! Dzisiaj obgryzła farbę z bombki i piankową piłeczkę. Muszę zacząć mocno uważać co jej daję do "potrzymania"...

A ja jestem mistrzem robienia tragicznego hybrydowego manicure :D Że lewą to ja rozumiem, ale że prawą ręką nie mogę prosto pomalować to już szczyt wszechświata...


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 stycznia 2016, 23:00

Jolcia1985 .... bo ja chcę być mamą 27 listopada 2015, 16:39

24 dc, czekam na @ i na jakiś czas dajemy sobie spokój ze staraniami.
W poniedziałek mam wizytę u ginekologa, głównie chce porozmawiać nt. laparoskopii, chciałabym aby jak najszybciej zrobili mi badanie/zabieg, chcę wiedzieć na czym stoję i jakie decyzje podjąć już w nowym roku.

Adin Czekając na Twój uśmiech.. 27 listopada 2015, 17:03

Dziekuje za Wasze komentarze i wiadomosci :*

Dzisiaj juz byl lepszy dzien. Probowalam nie myslec o problemach i jakos przetrwalam.

Postanowienia na weekend:
-zajac czyms rece
W planach sesja zdjeciowa roczniaka, rysowanie portretow jak to nie starczy upiec ciasto marchewkowe
-zajac czyms glowe
Planowanie kolejnej sesji, sluchanie muzyki, nianczenie mojego malego domowego zoo
-odwiedziny u kogos zyczliwego
Czyli niezapowiedziana wizyta w cukierni kolezanki
-Zakupy
TAk tego nie trzeba rozwijac
-rozmowa
DUzo mam osob do wymeczenia a jak nie beda chcieli sluchac to jeszcze sa koty pies i szynszyla

Wszystko pol zartem pol serio ale faktycznie potrzebuje odskoczni. Taki weekend postawi mnie na nogi.
Wiem ze sa gorsze rzeczy na swiecie niz te ktore mnie dotykaja probuje o tym pamietac i trzymac sie pionu. Czasem poza wylaniem swoich boli potrzebuje zeby ktos wylal mi kubel zimnej wody na glowe.


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 listopada 2015, 17:05

NovaM Małe Lwiątko 27 listopada 2015, 17:11

Hej,

Dziś miałam wizytę u Ginekologa.
Wizytę w sumie odbieram pozytywnie, mało było dziś pacjentek do doktora z rana to miał dla mnie dużo czasu i na spokojnie mi go poświęcił. Mimo tego że zwykle jest bardzo milczący dziś nawet jakoś się rozgadał wypytał o wszystko w zasadzie poczułam się prawidłowo "obsłużona" :P
Wykonał badania, pobrał cytologię, badanie piersi z instruktarzem jak o nie dbać i jak hartować żeby dzidziuś miał pożytek. No powiem że naprawdę byłam zaskoczona bo wcześniej tego nie robił.

Potwierdził 8 tydzień ciąży i dał skierowanie na USG pomiędzy 11 a 14 tc na przezierność karkową i na ogólne badanie moczu przed następną wizytą.
Teraz wizyta za miesiąc 28.12 g.9

Tylko ciśnienie miałam trochę za wysokie w pierwszym mierzeniu jak tylko wpadłam do przychodni 150/90 ale po odpoczynku było 142/80. Cóż syndrom białego kitla mógł mi się udzielić ;) Ale mam mierzyć w domu i kontrolować.

Teraz muszę się uzbroić w cierpliwość i czekać aż do po świętach :)

Miłego wieczoru !!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)