20 tydz.
Równa połowa ciazy za nami!!! 
Czuje jakbym dopiero co zrobiła test, a tu bum! Połowa!
czas zwariował a ja razem z nim.
Znowu mieliśmy dzieci w gościach, tylko ze tym razem mąż postanowił mnie podszkolić w dziedzinie noworodkowej. Karmiłam malutką, odbijałam, dostałam nawet lekcje zmiany pieluszki. Nadal bardzo sie denerwowałam, ale po parunastu minutach czułam sie na tyle komfortowo, by zmienić jej pozycje - i nawet jej nie połamałam
bardzo mocno chce wierzyć,ze z własnym dzieckiem jest łatwiej i swobodniej...
Moze to głupio zabrzmi, ale mam kompleksy na temat mojej obecnej wagi i rozmiarów mojego brzucha... W pracy starsze babki "doradzają mi" życzliwie oczywiście, bym tyle nie jadła bo jestem gruba jak na 5 miesiac... Teściowa dolała oliwy go ognia komentując, ze ona brzuszek miała dopiero po 6 miesiacu. Chcialabym sie cieszyć,ze jestem już taka brzuchatka, a tym czasem powinnam sie chyba wstydzić...
Jest tez i dobra nowina! Nie pamietam czy juz o tym pisałam, ale miałam przeciwskazania do porodu naturalnego ze względu na rozwarstwiające sie siatkówki na obu oczach. Poszliśmy do okulisty, pani wykonała chyba wszystkie mozliwe badania i powiedziała, ze nie widzi przeciwskazan bym rodziła naturalnie
bardzo mnie to cieszy.
Jutro wizyta u lekarza pod tytułem: "w poszukiwaniu siusiaka". Trzymajcie kciuki by maluch współpracował 
Zgadnijcie gdzie jest dzidiuś 

Wiadomość wyedytowana przez autora 23 grudnia 2015, 18:00
I juz po usg. Dawka zwiekszona ze 108,5 do 125 bo póki co tylko malutkie pęcherzyki na jednym jajniku. Następne usg w niedziele, mam nadzieje ze wtedy juz cos ruszy. Staram sie nie denerwowac bo za mną dopiero 3 zastrzyki a może dawka byla za mala bo gin od povzatku bal sie hiperki i moze nie chcial zaczynać od większej. Malz zrobil tez seminogram, w dalszym ciagu bez morfologii bo plemników za malo. Ale jest informacja ze w polu widzenia sa pojedyncze żywe i ruszające sie wiec może one wystarcza i nie trzeba będzie robic biopsji jąder. Dowiemy sie w niedziele. Staram sie podejść na spokojnie i dalej myśleć pozytywnie.
Życzę Wam kochane spokojnych i wesołych swiat, i żebyśmy za rok o tej porze juz wszystkie byly na fiolecie, w dwupaku a jeszcze najlepiej juz z malenstwami na powierzchni
2016 będzie nasz 
Transferu nie było. Poryczałam się u embriologa. Nie dałam się dotknąć Mężowi. Obraził się na minutę, już się nie obraża.
Generalnie mam duże jajniki 9-10 cm, i troszkę wody za macicą. Nie można tego jeszcze nazwać hiperką, ale gdyby się udało zaciążyć, to hiperka jest bardzo prawdopodobna. Dostinex zapewne złagodził sprawę.
Mamy 5 mrożaków na dzień dzisiejszy, ale jeszcze kilka walczy. Może do jutra jeszcze coś będzie. Niby 5 to dużo, ale tylko jeden ładny. Patrzyłam dziś na wszystkie, na tego najładniejszego prawie cały czas. Bardzo chciałam go zabrać. Bardzo. A teraz pewnie już jest zamrożony.
Mam odstawić wszystko oprócz heparyny i dostinexu, bo to one blokują hiperkę. Dostałam na 10 dni orgametril, który wyciszy jajniki. Jak go odstawię, to powinna przyjść małpa.
Transfer jest możliwy w przyszłym cyklu, ale jajniki muszą się uspokoić do tego czasu.
Podglądanie cyklu mam robić w Krakowie. Do Warszawy pojadę na crio. Mam dzwonić i mówić jak sytuacja do lekarza prowadzącego w Novum.
Dramat. Nie udźwignęłam psychicznie kolejnego dnia w czasie naszych starań. Po wyjściu z kliniki zarządziłam kategorycznie, że natychmiast wracamy do domu. Natychmiast. Nie obchodziło mnie, że mamy jeszcze opłaconą jedną noc. Mąż nie miał wiele do gadania.
Tak więc, jestem już w domku.
Witam. W sumie nie wiem co chce napisać. Siedzę w poczekalni u ginwkopoga, wokół pełno brzuchatek, tylko ja jak jakiś wyrzutek bez niczego. Bez dziecka pod sercem, z zaplakanymi oczami.. Mialam tutaj nawet nie przychodzić, bo i po co? Żeby zobaczyć czy pecherzyk pękł? A jaka to przyjemność z oglądania, ale niestety mąż wypchnął siłą z domu. Od godziny siedzę na belly, czytam pamietniki ciążowe i sie doluje.. mam żal do Boga, sama sie czasem dzwliwie sobie, ale to silniejsze ode mnie. I te święta - dla mnie mogłoby ich nie byc. No bo co ja mam niby świętować? Drugie z kolei święta po stracie
rok temu, kiedy rana byla świeża, myslalam ze za rok bedzie łatwiej. Ale nie jest.
może gdybym byla w ciąży to łatwiej bym je znosiła. A tak? Dla mnie to jest gehenna. Kiedy wszyscy w tyn czasie cieszą sie sobą, swoją rodziną, dziećmi, ja marzę o tym, zeby zasnąć i sie nie obudzić... tak, miewam takie myśli chwilami. 
Wesołych i radosnych świąt wszystkim Wam życzę. Mam nadzieje ze choć Wasze marzenoa się spełnia :* 
No i byłam dziś na zastrzyku. Wszystki idzie tak jak powinno. 28-12 kontrola czy pęcherzyk pękł.
Progesteron 9,61 chce mi się wyć 
Do tego to krwawienie wczoraj 
Już po wszystkim coś mi się wydaje że @ przyjdzie przed testowaniem
Święta, Święta i po Świętach
Było bardzo miło 
Mój wykres w tym miesiącu jest masakryczny
Można by nim straszyć niegrzeczne dzieci.
Progesteron w 25 dniu - 9,89 raczej nie wróży nic dobrego.
Jedyny plus to prolaktyna, która. Z 713 spadła na 185.
Cóż, walczymy dalej
Kochane moje dziewczyny życzę Wam wszystkim zdrowych, ciepłych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia, ale przede wszystkim nadziei i wiary w to, że to co najlepsze jeszcze przed nami. Niech spełnią się marzenia, a szczególnie to jedno najważniejsze, abyśmy za rok mogły składać sobie życzenia po fioletowej stronie mocy 
Ściskam mocno Was wszystkie i każdą z osobna

Wiadomość wyedytowana przez autora 23 grudnia 2015, 21:30
2 dni temu test, oczywiście negatywny, 2 dni płaczu. Sama jestem w szoku że tak mnie przygięło, widocznie siedzi wszystko w podświadomości, a wierzyłam że nie...
Dzisiaj @ miała przyjść, na razie nie ma, pewnie przyjdzie bo brzuch boli.
Weszłam na wojenną ścieżkę z teściową. Miesiąc przed ślubem. No cóż, dobrze to nie wróży...
Wszystkim i kazdemu z osobna zycze Spokojnych Swiąt w gronie najblizszych.
aby te Swieta byly radosne, pelne nadziei i milosci! ;*
Drogie koleżanki wirtualne i nie tylko 
Niech ten czas świąteczny będzie dla was dobry, miły i pełen pokoju.
Wiem, że dla wielu z nas, jest to trudny czas, czas oczekiwania na Cud w naszym życiu, czasem dość długiego oczekiwania, zbyt długiego w naszym odczuciu. Jest to o tyle trudne, że zatrzymujemy się w tym czasie, pochylamy nad własnym losem i pytamy dlaczego tak, a nie inaczej układa nam się życie.
Niech Jezus Chrystus wzmocni w nas wiarę, obudzi uśpioną nadzieję i ożywi nasze łono.
Niektóre z nas już w te święta tulą swoje dzieciątko w ramionach, inne oglądają małego cudaka na usg, a jeszcze inne właśnie dowiedziały się, że zostaną mamami. Szczęścia kochane.
Wesołych Świąt Bożego Narodzenia! Obyśmy wszystkie potrafiły spojrzeć na naszą drogę życia z perspektywy jaką ma Bóg Ojciec. Z jego miłością, która przewyższa wszystko.
Buźka!!!

Wigilia 
Pierwsza wigilia z Tomusiem..
to będą wyjątkowe dni
Dziubek właśnie ma drugą drzemkę a ja mam chwilę by odpocząć
wszystko już gotowe właściwie. Musimy się tylko jeszcze wystroić
a o 17 zasiadamy do kolacji 
Drogie Mamusie i przyszłe mamusie! 
Życzymy Wam spokojnych, radosnych Świąt Bożego Narodzenia
oby były szczęśliwe bez niepotrzebnych zmartwień. Dużo prezentów, smacznej wigili oraz pociechy z naszych cudownych dzieciaczków
a przyszłym mamusiom szybkiego porodu, byście jak najszybciej mogli się tulić w trójeczkę!
:*
WESOŁYCH ŚWIĄT 
Kochane!
W te święta życzę Wam miłości i tego aby się nigdy nie skończyła, nadzieji - aby była z Wami niezależnie od tego co się będzie działo, wytrwałości w dążeniu do swoich celów, zdrowia i spełnienia marzeń! ;*
@ taki prezent pod choinke.
Juz wszystko wiem. W ciazy nie jestem na 100% . W nocy 24 zaczela sie @ z takim impetem ze zagryzalam poduszke z bolu. Nie wiem czy to wynik duphastonu czy przypadek ale brzuch bolal jak nigdy, zjadlam pol opakowania nospy (nornalnie starcza na pol roku taka dawka) . Gwiazdki z nieba nie dostane i to byl pierwszy i ostatni raz jak wierze w cien cienia na tescie. Jestem zla nna siebie ale juz koniec z mazgajeniem sie. Zaraz poczatek roku i jest duzo do zrobienia. Czeka nas z mezem mnóstwo badan i cierpliwosci ale wierze ze przyszle swieta beda w wiekszym gronie juz 
Kochane Dziękuję Wam za dobre słowo i pocieche. Zycze Wam wszystkim wspanialych swiat w rodzinnej atmosferze a nadchodzacy Nowy Rok niech bedzie lepszy dla kazdej z Was :*
Olza kotek a Ciebie sciskam mocno i gratuluje calego serca :* ciesze sie razem z Toba i czekam z niecierpliwoscia na pierwsze usg 
Snowhite, tak jak napisalas kolejne swieta beda inne
czekam na wiesci z placu boju ale jestem dobrej mysli 
Sama nie wiem co mam sobie myslec, dzisiejszy test totalny negatyw. Ale organizm dziwnie reaguje: sluz jest taki jakiego nigdy nie mialam, dziwne uczucie w podbrzuszu ale nie okresowe i maz mowi ze mam duze sutki. Jeszcze licze na to ze moze byc za wczesnie bo bylam praktycznie pewna ze wyjdzie pozytyw a przynajmniej cien-cienia a tu nic
Teraz zostalo jedynie rozczarowanie i nadzieja poki nie przyjdzie @...
Kochane mam nadzieję, że miło spędzacie Święta- bardzo szczerze Wam tego życzę 
Ja tymczasem jestem po wizycie u lekarza i od dziś stosuję Gonapeptyl- co dwa dni zastrzyk. Kolejny krok do przodu
8 stycznia kolejna wizyta i działamy dalej. Czuję, że jestem coraz bliżej 
Ściskam Was mocno 
http://static.pokazywarka.pl/i/6217135/545739/wp-20151223-20-20-23-pro.jpg
Humor mam wisielczy. Eryk cały czas by spał, rzadko chce jeść - więc wybudzam go co te 3 godziny. Cały czas mam chyba siarę - bardzo mało pokarmu i żółty. Nawet go sama nie umiem wycisnąć, położne przychodzą.. Tutaj nie zalecają używania pompy, wiec mam sie nauczyć dobrze przystawiać dziecko do piersi. A jak mam się nauczyć, jak mi cycki już odpadają z bólu, a mój E śpi - a jak go wybudzę - zmaltretuje mi pierś 3 ruchami buzi i znów usypia... Ryczeć mi się chce. Mam nadzieję, że to tylko hormony. I ze wkrótce się nauczę karmienia, bo inaczej tracę tutaj miesiąc macierzyńskiego...
Do tego szew po nacięciu kroku boli mnie w kierunku odbytu tak, ze nie tylko nie mogę siedzieć, ale niemal w ogóle się poruszać.
Buuuu...
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 grudnia 2015, 15:26
Nie moge sie nacieszyc dzisiejszym dniem..leniuch na calego
nie sprzatam, nie gotuje, maluszek spi co chwile, ogladamy filmy od rana i teraz mam kilka minut dla siebie 
dzisiejsza tempka swietna, mam dobre przeczucia 
mielismy pojsc na spacr rodzinnnie ale nikomu sie nie chc, tym bardziej,ze pogoda paskudna! mzy i paskudna mgla od rana, nic tylko sie lenic 
Jestem bardzo spuchnieta na dole i bardzo wrazliwe podbrzusze, napiete
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.