Tyle czasu mnie tu nie było. Bąbelka nadal nie ma. Jutro zaczynam clo i żyję nadzieją, że może się uda. Przez ostatni rok niewiele się zmieniło.Dopiero gdy trafiłam do specjalisty jakieś 4 miesiące temu, dostałam dużej motywacji. Schudłam narazie 7 kg i będzie więcej bo po ostatniej wizycie przekonałam się, że waga ma bardzo duże znaczenie przy prawidłowych wynikach. Zobaczymy teraz co przyniesie nowy rok.
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 grudnia 2015, 11:50
Wieczorem po kolacji wigilijnej mąż stwierdził, że już po świętach. Może przesadził troszeczkę, ale faktycznie jak zwykle szybko minęło. Dożeramy resztki jedzenia, lenimy się i korzystamy z przerwy od pracy.
W tym cyklu szaleję z testami owulacyjnymi. Tak bardzo się rozkręciłam, że zaczęłam je robić dobre 5 dni przed właściwym czasem. Za to odpuściłam sobie trochę poranne mierzenie temperatury, musieliśmy odespać szał świąt i przygotowań przedświątecznych.
AAAAAAAAA!
MAMY DZIŚ STUDNIÓWKĘ!
<3<3<3<3<3<3
Świeta Świeta i po świetach...
Mineły w dobrej rodzinnej atmofserze, było w porządku 
Nastąpiła malutka zmiana, taki maleńki kroczek do przodu- mój mąż niedawno powiedział mi, że od stycznia możemy powoli zacząc sie oczyszczac przed..... STARANIAMI!!! czyli odstawienie piwkowania, kosztowania bimberku ze znajomymi itp itd. Ja jestem w ogromnym szoku, że sam z siebie, bez mojego naciskania tak powiedział
to cudowne, że zaczyna "dojrzewac" pod tym kątem, odczuwac instynkt checi założenia rodziny
sytuacja finansowa sie nam troche ustabilizowała wiec może czas pomyślec
Oby Bozia dała
Wyniki testu Pappa dostalam na maila rano w Wigilie. Wszystko jest ok;)
Teraz czekam do wizyty 11 stycznia zeby potwoerdzic czy bedzie chlopak czy jednak cos sie zmienilo.
Tempka dalej w gorze, nie moge doczekac sie testowania
jutro kupie testa,zeby sobie ladnie czekal
cyce pelne, tempka piekna....zobaczymy...
maz kupil mi mop parowy...taka napalona bylam..szczerze? gowno jakich malo, dobrze ze byla obnizka z 160f na 70, bo mega bym sie wkurwila
fakt podloge myje mega, rozpuszcza kazde bloto syf po psach ale myslalam ze wystarczy przejechac tylko i bedzie super...ale z naszymi psami, musze po przejechaniu mopem jechac na sucho bo rozmazuje bloto
ma wyjmowany cylinder do czyszczenia okien, kafli, kuchenki i pieca....z podloga w kucni radzi sobie super, okien nie probowalam ale cos mi sie wydaje,ze tylko zamazy beda...chcialam cos co ulatwi mi zycie a nie cos po czym i tak bede musiala poprawiac ech...super czysci drzwi..a mam ich sporo w domu..zamiast szorowa, przejezdzam para i tylko na sucho i jest blysk...mam nadzioeje,ze sprawdzi sie w czyszczeniu kuchenki i piecyka..jesli choc to zrobi dobrze to sie nie wkurwie..i sprobuje odswiezyc stasia dywan...ech moglam wydac te kase na dobra elektryczne mielarke do miesa
maz mowi to lec i kupa mi jak zawsze kasy szkoda...chcialam oddac to badziewie bo nie spelnia tego co powinno,ale juz go uzylam i watpie czy ptzyjma 
Trzeba nadrobić zaległości. Pewnie będe prowadzić pamiętnik wklejać zdjęcia itp żeby mieć pamiątkę z tego pięknego czasu oczekiwania na bąbelka 
Na razie wie tylko mama bo wymiotowałam po zjedzeniu placka. Zapytała wprost więc potwierdziłam.
Byłam w środę na USG w 5tc, jest pęcherzyk ciążowy, no ale niestety gin dopatrzył się też czegoś na lewym jajniku i muszę iść w tą środę 30.12 do gin na kolejne USG. Boje się co to może być nie chciał mnie denerwować i powiedział żebym była spokojna to pewnie nic powaznego.
Więc czekam. Musze jeszcze raz poprosić Ciri zeby powiedziąła mi jak dodawać zdjęcia. DOdałabym pare zdjęć- swojego brzucha jeszcze płąskiego) testów oraz pierwszego USG 
Nadzieja umiera ostatnia ...
38t0d wg owu - 14 dni do TP
38t5d wg OM - 9 dni do TP
Nie wiem jak z tą moją szyjką, ale i wczoraj, i dziś godzinne serie skurczów co 3-5 minut ...
Już dwa prawie-szykowania się na porodówkę, a w rezultacie cisza.
Tak więc czekamy ...
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 grudnia 2015, 14:37
Dziś wróciliśmy ze świątecznego wyjazdu, odpoczęłam i zrelaksowałam się, wydaje mi się, że już oswoiłam się z tym, że to przyjaciółki są w ciąży a nie, już mniej zastanawiam się nad tym jak by to było, gdybym ja też była teraz w ciąży...czasu się nie cofnie, niczego się już nie wróci, nie naprawi, jeśli minęło. Kolejny raz postanawiam sobie, że w tym cyklu podejdę na spokojniej, bez niepotrzebnego wkręcania się w tę "ciążową" machinę zmiany samopoczucia. Będę starała się dalej, będę sprawdzała temperaturę, ale tylko po to, żebym wiedziała kiedy mniej więcej mam owulację, a żebym wiedziała czy w ogóle ją mam, to w środę jadę do ginekolog, będzie to 11 dc, może zrobimy teraz monitorowanie cyklu?Może warto właśnie od tego zacząć?
Dziewczyny, jakie wypróbowywałyście sposoby sprawdzenia owulacji, co robiłyście, żeby mieć dobry śluz płodny. Może szczególnie te, którym udało się zajść w ciążę...mają jakiś sposób na to, może macie jakiś sposób na ten szczególny dzień, kiedy najlepiej starać się?
11t4d wg USG 
Święta święta i po świętach.
Mąż miał dzisiaj iść na piwo ale właśnie kolega zadzwonił że nie może się z nim spotkać więc zostaje w domu.
Dzisiaj zaryzykowaliśmy i było
. Na razie jest wszystko ok i mam nadzieję że tak będzie.
Dzisiaj rano delikatne mdłości były ale i tak śniadanie w siebie wpychałam już na siłę. Nawet mój M. już się wkurzał że może bym wreszcie coś zjadła.
Ja mam fazę na chipsy cheetos ketchupowe tak więc zajadam się nimi.
Zawsze jak mnie coś nie kłuje nie boli to mam dziwne uczucie niepewności, strachu że coś jest nie tak...
A jak coś moje ostatnie wyniki badań
TSH 1,05!!!! Spadło z prawie 3
progesteron 139 nmol czyli ok 47 ng
wynik badania moczy
Leukocyty 2-5 wpw
Uffff uspokoiło się 
Dostałam skierowanie na morfologię i mam ją wykonać 8 stycznia i tak zrobię. Do tego pobiorę krew na badania od endokrynolożki czy na TSH, ft3, ft4 oraz na ferrytynę, żelazo i witaminę D.
A do tego 8 stycznia robię test Pappa także jak pójdę z samego rańca na czczo tak dam wszystkie skierowania i niech zrobią to za jednym razem a potem o 14:30 mam USG prenatalne!!!!!! Oj stresuję się już tym....
Minęły pierwsze święta Zosi 
Moi starzy przyjechali z rana i zostawili prezenty, a potem zwalili się w 1 dzień świąt. Jakby nie mogli po ludzku Wigilii z nami spędzić
Za to przyszła ciocia z wujkiem z dzieciakami i było na prawdę miło. Zosia oczywiście dostała najwięcej prezentów
Przy stoliku edukacyjnym tańcuje i strasznie się cieszy, lalce wsysa się w twarz, książeczki od razu "przeczytała", gąsienice oglądała bardzo uważnie, w sukieneczce od moich starych wystąpiła od razu na Wigilii, inne ciuszki jeszcze trochę za duże, będą na później. Za to dziadkowie się nie popisali i kupili wielką paczkę pieluch 3, jak my już od dawna 4 nosimy, a nawet 4+
Ja dostałam zestaw do robienia paznokci, perfumy i kosmetyki, mężu kosmetyki i kombinerki
Zrobiliśmy w prezencie kubki i kalendarze i zostały odebrane bardzo pozytywnie
Potraw nie było zbyt dużo, uszka, pierogi, śledzie, ryba po grecku i sałatka plus dużo ciast. Ja zrobiłam dwa, ciocia jedno, a babcia z teściową nakupowały jeszcze, bo "po co to piec" 
Ogólnie dość męcząco jak dla mnie, ale Zosia dzielnie zniosła i spała jak zazwyczaj, czyli nie za fajnie. 3/4 pobudki i to niestety zanim do niej dojdę jak się obudzi to już sterczy w tym łóżeczku i się gapi, więc potem dłużej zasypia. Długa drzemka powróciła do łask, zniknęła tylko po to żebym się nie wyrobiła ze wszystkim
I tylko rozpaczam, bo nikt mi nie zrobił zdjęcia z córeczką w Wigilię
Może kuzynka swoim aparatem. Na naszym jest z mężem, z teściową, z kuzynką, a ze mną nie 
W pierwszy dzień przyszedł chrzestny Zosi, kupił jej projektor z muzyczką i ręczniczek i spędził z nią całkiem sporo czasu. Potem zwaliła się moja rodzina i znowu mnie wymęczyli. Ale za to w pewnym momencie udało mi się zajrzeć do paszczy mojego goblina i okazało się, że górne jedynki się już przebiły, są dziurki, a teraz już nawet całkiem porządnie widać ząbki.
W drugi dzień pojawiły się już ząbki i było spokojniej, wieczorkiem poszliśmy na spacer patrzeć na ozdobione domki, Zosia uwielbia światełka, więc spacer był bardzo miły.
Dzisiaj byliśmy u starych znajomych teściowej, byli zachwyceni małą, ona nimi też, aż zaczęła być śpiąca i odwaliła koncert ;)Pojechaliśmy też do sklepu, chciałam kupić spodnie, wróciłam z leginsami
Żal mi kasy na ciuchy dla siebie, wolę coś kupić Zosi...
Jutro niestety mąż wraca do pracy
A po południu wpadają znajomi z maluchem i mają dać Zosi jakieś zabawki którymi Witek się już nie bawi.
Chętnie bym poszła gdzieś na sylwestra ale bez szans, Zosia za często się budzi żeby ją z kimkolwiek zostawić, poza tym nie umiałabym się dobrze bawić, co chwilę bym się martwiła, czy wszystko ok, skapcaniałam do reszty już chyba...
Minęły pierwsze święta Zosi 
Moi starzy przyjechali z rana i zostawili prezenty, a potem zwalili się w 1 dzień świąt. Jakby nie mogli po ludzku Wigilii z nami spędzić
Za to przyszła ciocia z wujkiem z dzieciakami i było na prawdę miło. Zosia oczywiście dostała najwięcej prezentów
Przy stoliku edukacyjnym tańcuje i strasznie się cieszy, lalce wsysa się w twarz, książeczki od razu "przeczytała", gąsienice oglądała bardzo uważnie, w sukieneczce od moich starych wystąpiła od razu na Wigilii, inne ciuszki jeszcze trochę za duże, będą na później. Za to dziadkowie się nie popisali i kupili wielką paczkę pieluch 3, jak my już od dawna 4 nosimy, a nawet 4+
Ja dostałam zestaw do robienia paznokci, perfumy i kosmetyki, mężu kosmetyki i kombinerki
Zrobiliśmy w prezencie kubki i kalendarze i zostały odebrane bardzo pozytywnie
Potraw nie było zbyt dużo, uszka, pierogi, śledzie, ryba po grecku i sałatka plus dużo ciast. Ja zrobiłam dwa, ciocia jedno, a babcia z teściową nakupowały jeszcze, bo "po co to piec" 
Ogólnie dość męcząco jak dla mnie, ale Zosia dzielnie zniosła i spała jak zazwyczaj, czyli nie za fajnie. 3/4 pobudki i to niestety zanim do niej dojdę jak się obudzi to już sterczy w tym łóżeczku i się gapi, więc potem dłużej zasypia. Długa drzemka powróciła do łask, zniknęła tylko po to żebym się nie wyrobiła ze wszystkim
I tylko rozpaczam, bo nikt mi nie zrobił zdjęcia z córeczką w Wigilię
Może kuzynka swoim aparatem. Na naszym jest z mężem, z teściową, z kuzynką, a ze mną nie 
W pierwszy dzień przyszedł chrzestny Zosi, kupił jej projektor z muzyczką i ręczniczek i spędził z nią całkiem sporo czasu. Potem zwaliła się moja rodzina i znowu mnie wymęczyli. Ale za to w pewnym momencie udało mi się zajrzeć do paszczy mojego goblina i okazało się, że górne jedynki się już przebiły, są dziurki, a teraz już nawet całkiem porządnie widać ząbki.
W drugi dzień pojawiły się już ząbki i było spokojniej, wieczorkiem poszliśmy na spacer patrzeć na ozdobione domki, Zosia uwielbia światełka, więc spacer był bardzo miły.
Dzisiaj byliśmy u starych znajomych teściowej, byli zachwyceni małą, ona nimi też, aż zaczęła być śpiąca i odwaliła koncert ;)Pojechaliśmy też do sklepu, chciałam kupić spodnie, wróciłam z leginsami
Żal mi kasy na ciuchy dla siebie, wolę coś kupić Zosi...
Jutro niestety mąż wraca do pracy
A po południu wpadają znajomi z maluchem i mają dać Zosi jakieś zabawki którymi Witek się już nie bawi.
Chętnie bym poszła gdzieś na sylwestra ale bez szans, Zosia za często się budzi żeby ją z kimkolwiek zostawić, poza tym nie umiałabym się dobrze bawić, co chwilę bym się martwiła, czy wszystko ok, skapcaniałam do reszty już chyba...
Już po usg
Ruszyło coś
Na dzień dzisiejszy 10 pęcherzyków, 6 na prawym i 4 na lewym, jeszcze nieduże bo największy ma 12mm więc przynajmniej do środy puregon na podrośnięcie. Ale lekarz powiedział, że jak na taką dawkę którą mam to jest to normalny wynik i jest ok. Rzucił okiem na seminogram i stwierdził, że skoro mamy pojedyncze ruchliwe plemniki to weźmiemy je z nasienia, ale jeśli tym razem się nam nie powiedzie to przy następnym podejściu będzie punkcja jąder. Gorąco wierzę, że nie będzie takiej potrzeby!
Następna kontrola w środę, punkcja jajników najwcześniej w piątek. W sumie w piątek będzie ok bo przez weekend prawie dojdę do siebie żeby wrócić do pracy w poniedziałek. Na sylwestra i tak celowo nie robiliśmy planów więc nic nas nie ominie. I dzisiaj będę robić pierwszy zastrzyk cetrotide, trochę się cykam bo to już nie jest fajny pen tylko jakaś strzykawa
Ale dam radę
Nie ma wyboru.
Święta święta i po świętach a my się witamy w 38 tygodniu ciąży
do wielkiego dnia coraz bliżej i bliżej a mama ma nadzieję że będzie jeszcze bliżej trzeba wytrzymać do stycznia a później możemy już rodzić 
Mikołaj przyszedł i do Lenki choć ona jeszcze w brzuszku
Niunia dostała od cioci piękny spiworek do lozeczka
będziemy mogły bez obaw chodzić na spacerki
i będzie nam cieplutko:-) ach jak ja się nie mogę doczekac
Aaaah, to były niezwykłe święta. Nie objadłam się, nie opiłam, owulację miałam w wigilię, podziałaliśmy...ale i tak myślę, że nic z tego. A to dlatego, że wczoraj przeszliśmy sobie z rodzinką grypę żołądkową. Masakra, jeszcze nigdy mnie tak nie przeczyściło. Co prawda zamierzaliśmy spędzić ten dzień w łóżku przed telewizorem, ale nie spodziewałam się, że będzie nam towarzyszył ból brzucha. Nawet kota pogoniło 
No nic, znów czekamy na okres, a w przyszłym miesiącu idziemy do kliniki i próbujemy pomóc sobie inseminacją.
Święta i po świętach ...było fajnie , rodzinnie i w ogóle moje pierwsze święta z mężem, a rok temu w wigilię , w górach oświadczył mi się..Teraz mała rocznica była i to jaka szczęśliwa bo Kropeczka w drodze 
Zzabawnie było wczoraj wieczorem..graliśmy z moim G. w remika i chyba z 6 razy z rzędu przegrałam i w końcu mnie zapytał czy jestem zła że znowu przegrałam, ja na to , że nie i w ryk...wyłam bez powodu chyba z piętnaście minut...aż się zanosiłam płaczem...ah te hormony 
No i po świętach, nie były one ani radosne ani wesołe. Jak tu się cieszyć jak patrzy się na cierpienie bliskich. Przywieźliśmy teścia ze szpitala dzień przed wigilią, słaby był. Ale w wigilię posiedział z nam przy stole, życzył nam byśmy doświadczyli samych dobrych rzeczy. W pierwszy dzień świąt jeszcze trochę posiedział, porozmawiał. Ale od wczoraj prawie już nie było z nim kontaktu, tylko spał. Dziś znowu zawieźliśmy go do szpitala, ale nie wiadomo czy tym razem mu pomogą. Strasznie to smutne, przykre, serce się kraje, łzy się do oczu cisną. Brak słów. Już raz to przechodziłam jak umierał mój tata, teraz powtórka umiera mój drugi kochany tata.
Świąteczny cud nam się nie przytrafił @ przylazła w wigilię kpiąc z moich marzeń. Ale w tym momencie jest mi wszystko jedno. Biorę te leki, które dał mi lekarz tak aby brać bez przekonania. To mój pierwszy cykl z clo, dziś wzięłam drugą tabletkę. Jakoś tak nie ma we mnie dziś ani wiary, ani nadziei, czuję tylko wszechogarniający smutek i przygnębienie.
Zaczęłam dziś 30-dniową Nowennę do św. Józefa prosząc aby dał mi siły, aby walczyć z przeciwnościami, bo nie daję już rady...
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 grudnia 2015, 23:17
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2015, 19:34
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.