Temperatura nadal spada. Dziś dzień wzruszania się wszystkim...dosłownie wszystkim
choć trzyma mnie to mniej więcej od Wigilii, to dziś jest apogeum. A może jutro będzie jeszcze ostrzej?
Trzeci dzień nowego roku i trzeci dzień walki o dobre "żołnierzyki"
mój mąż był dziś bardzo dzielny i zjadł rybkę na obiad...a kot zjadł jego kabel od telefonu 
Ciąża zakończona 3 stycznia 2016
no i nie było rozmowy...
17t(16+1)
Witamy się w Nowym Roku!
Już wiem że będzie dobry
Tzn tak czuję, bo spełni się nasze największe marzenie. Mam nadzieję że uda nam się zrealizować również pozostałe, te mniejsze które zostały z poprzedniego roku i te które przybyły 
Wszystkim dziewczynom i ich mężom, chłopakom, narzeczonym, partnerom życzę aby ten rok był jeszcze lepszy od poprzedniego. Niech spełnią się najskrytsze marzenia.
Sylwester był extra. Mieliśmy nie iść bo po prostu szkoda nam było pieniędzy, bo czekają nas wydatki. Ale było warto bo to ostatni taki Sylwester. Wrocilismy o 5.Bawiliśmy się super wsród grona znajomych. Było prawie jak na weselu tylko pary młodej brakowało. Wytańczyłam się i nogi nawet nie bolały tak jak ręce. Widać na zdjęciu że jestem w butach na obcasie niższa niż mój luby a co dopiero jak zmieniłam je na baletki 
A Wy jak się bawiłyście?
Tak się prezentowaliśmy w trójkę 

Wczoraj przyjechał brat męża z narzeczoną. Dziś po obiedzie pojechali. Kurde chyba stałam się nietowarzyska, ale chciałam trochę odpocząć, a wiadomo jak przy gościach. Mam nadzieję że prędko nikt nas nie odwiedzi 
Miałam mieć jutro wizytę ale zapomniałam o badaniach i zrobię je jutro a wizyta przełożona na czwartek
Zobaczymy co u naszego skarba słychać i kim jest 
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 stycznia 2016, 19:59
Aaaaaaaaaaaaaaaaaa! Chce mi się wyyyyć. Już myślałam że się z tym uporałam, ale nowy rok, zastanowienie nad tym co było, co będzie. I znów spadam w ciemność, bezradność.
Dlaczego to wszystko jest takie trudne. Jak sobie poradzić ze sobą kiedy czuję się taka bezwartościowa, pusta. Czym wypełnić tą pustkę? Nie mam nawet z kim porozmawiać. "Przyjaciółki" mają swoje życie, a ja nie narzucamy się nikomu z moimi problemami.
No ovuf... chyba oszalało. Wyznaczyło mi owulacje na 31-12... No heloł! Nie możliwe! Było 24-12 bo Pan dr potwierdził i inaczej być nie może. Tempka obiecująca. Testuje 7-01...
Coż..od wczoraj mam kiepski humor... Zawiozlam córke do przedszkola i...leżę... Zamiast posprzątać troche w pokoju..to leżę i nic mi się nie chce...Wszystko mnie denerwuje i chce mi się plakac... staram się pogodzic z tym co juz się stalo i patrzec w przyszlosc, ale w koncu przychodzi taki moment, ze nie daję rady. Tak mi przykro, źle i smutno... owijam się kołdrą i zamykam oczy...
Musze się pozbierać...tylko jak..?
16 dc
Czyżby dzisiaj było owu ? Hmmm, tak by pasowało. Wczoraj około godziny 12, zaczęły mnie pobolewać dwa jajniki ( hmmm zawsze bolał jeden i to lewy- może zmyśliłam sobie ból prawego)
Cały poprzedni tydzień spędziliśmy u przyjaciół w Monachium . Podróż mieliśmy z przygodami
.
80 kilometrów od Monachium stwierdziliśmy, że zatankujemy i chwilę odpoczniemy. I co się stało ?
Samochód nie odpalił… Hmmm, dziwny zbieg okoliczności ?
Oczywiście długo nie czekaliśmy na pomoc przyjaciół… Zadzwonili po niemiecką pomoc drogową i technik, który przyjechał przekręcił kluczyk i samochód ruszył… Wziął Nas za debili
. Hmmm a na drugi dzień po dojeździe do Monachium już nie odpalił. W Monachium wszystkie warsztaty przed Nowym Rokiem są nieczynne . Sholowaliśmy go do serwisu aby powiedzieli co się stało i co nie działa. I kiedy mieliśmy płacić za diagnozę okazało się, że w dokumentach samochodu jest błąd i nie zgadza się numer samochodu. A co za tym idzie nie mogli nam wystawić rachunku i nie mogli przyjąć pieniędzy. Więc szczęście w nieszczęściu.
) - Ale diagnoza była podana i mój Z. wraz z kolegą sami naprawili usterki
- części przyszły na czas, deszcz zaczął padać dopiero jak skończyli pracę…
Dziwny zbieg okoliczności – hmm to przeznaczenie…
Tata na pewno z nami był , w końcu uwielbiał jeździć do Monachium. Na samą myśl o Monachium oczy mu się świeciły. I na pewno z Nami tam był
, baaa pierwszy wsiadł do samochodu. 
Wczoraj była pierwsza noc w nowym mieszkaniu … Oczywiście oprócz łazienk na tip top , płytek i paneli to nic nie mamy. Ale ważne, że już n swoim… Wszystko po kolei się zrobi
.
A w piątek wyjeżdżamy na deskę w Alpy. Już się jakoś delikatnie nastawiłam, że będę jeździć… Jak coś poczuję to po prostu zrezygnuję.
Mój Z. powiedział, że w tym miesiącu na pewno się uda… On zawsze miewa dobre przeczucia. 
Ale jakby nie wyszło to obiecał, że w przyszłym cyklu pójdzie się zbadać 
Czuję taką dziwną energię i siłę… Po prostu wierzę, że to będzie ten szczęśliwy rok 
A co najważniejsze od 26 grudnia- czyli od wyjazdu do Monachium nie uroniłam ani jednej łezki, pierwszy taki czas od śmierci taty....
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 stycznia 2016, 10:27
No i mamy nowy 2016 rok. Mam nadzieję że będzie to piękny rok, pełen cudownych przeżyć związanych z narodzinami Oliwki. Wczoraj właśnie miałyśmy wizytę i pierwsze ktg. Byłam w dużym szoku bo córeczka ma już 1,5 kg!
No i to 30 tydzień więc gdyby miała się teraz urodzić to ma ogromne szanse aby przeżyć i normalnie się rozwinąć. Na szczęście szyjka jest długa, zamknięta-poród przedwczesny nam nie grozi 
Podczas Świąt poprosiłam moją siostrę i jej męża aby zostali rodzicami chrzestnymi naszej córki. Oczywiście się zgodzili i chyba spodziewali. Mieszkają jednak w UK i mam nadzieję że ksiądz nie będzie nam robił problemów.
A same Święta były udane, miło spędzone-nieco leniwie. Jedzonko też pyszne więc efektem tego jest moje 3kg na plusie! Na szczęście lekarz był wyrozumiały
nie wyzywał 
Z początkiem roku pojawiły się u mnie pewne obawy, których wcześniej nie miałam. Mianowicie czy poradzimy sobie z dzieckiem? Czy w ogóle dam radę urodzić? Jak pogodzę opiekę nad Maleństwem z obowiązkami domowymi? No i z załatwianiem spraw urzędowych?
Uświadomiłam sobie też ilu jeszcze rzeczy nie mam dla dziecka i tak jakoś się czuję tym zestresowana.
Mąż natomiast mnie uspokaja i jest nastawiony pozytywnie- to dobrze, ktoś musi być opanowany, żeby stresować mógł się ktoś
15dc
Coś trudno mi zgodzić się w tym cyklu z ovu, wyznaczył mi prawdopodobny czas wystąpienia owulacji na 29.12, ja tego nic a nic nie czułam, 30.12 na usg gin powiedziała, że na lewym jajniku jest pęcherzyk 20mm i że endometrium 8mm, wg jest ok, ja owulację - ból lewego jajnika czułam 1.01- podejrzewam, że właśnie wtedy była owulacja.
Nie nastawiam się na ten cykl, tak jak na poprzedni, owszem bardzo bym chciała, żeby spełniło się nasze marzenie o trzecim maluszku, ale wiem, że nie mogę myśleć, że teraz to już pewnie się uda...tak sobie postanowiłam na ten Nowy Rok, że próbuję do marca - kwietnia, jak nie będę w ciąży w tych miesiącach, to jadę do gin i zacznę badania, a teraz muszę działać na spokojniej echchch jak ja potrafię sobie wmawiać pisząc pamiętnik, że niby na spokojnie, tat tak, niech będzie, że na spokojnie...chociaż w tym cyklu mogliśmy troszkę przesadzić z serduszkowaniem...noszsz jak nie za mało i się nie utrafi, to może za często i też źle:( nooo ale to się jeszcze okaże...w każdym razie z testowaniem trzeba by poczekać jeszcze ze dwa tyg, zastanawiam się czy nie sprawdzić 7 dni po owulacji progesteronu?tylko co to mi da?
Tymczasem, żeby skierować myśli na inne tory, niż "ciekawe czy się uda", postanowiłam, że poszukam książki Sarah Wilson, zamówię ją i zapoznam się z możliwościami ograniczenia bądź wyeliminowania cukru z diety, by poprawić funkcjonowanie swojego organizmu:)Muszę coś zrobić by pozbyć się kliku kilogramów...
A tymczasem humor mi się już przestawia na mega negatywny...bo jutro po kilkudniowym urlopie czas do pracy...jak ja nie lubię tej mojej pracy, jak ona mnie wkurza szlag by to...
owszem jestem sobie sama winna bo sama wybrałam taki zawód, jestem nauczycielką, uczę dzieci w kl 1-3, samą pracę, zajęcia z dziećmi lubię, ale jest w tym zawodzie tyle spraw. które mnie tak rozwalają, że na samą myśl niedobrze mi się robi...masakra...nie chodzi o to, że jestem jakąś miguską od roboty ooo nie, robotna kobitka to ja jestem, lubię działać, tworzyć, żyć z pasją, ale ten zawód- okropna dyrektorka, durne papiery, sprawozdania, wykazywanie się co to się robi - wariactwo, a do tego co niektóre koleżanki, którym się wydaje, że pozjadały wszystkie rozumy...ech starczy tych moich żali, jak na razie, lepiej zajmę się szukaniem książki i inspiracji do zmiany diety:)
Mamuśki proszę o radę 
Maks kończy w piątek 4 miesiące
i chcę zacząć eksperymenty kulinarne
przez najbliższy czas tylko w formie ciekawostki smakowej żeby Maks poznał nowe smaki, pewnie troszkę nam na tym zejdzie, no ale chciałam się poradzić. Jakie kaszki mają dobry skład? Jakich unikać? To samo ze słoiczkami, które firmy są fajnie, które nie? Na co zwracać uwagę? Gdzie tanio i dobrze kupić? Przyjmę wszystkie rady
25 dzień cyklu
35% szans na pozytywny wynik testu 
Oj kusi i to bardzo, ale nie!
Będę silna i wyczekam te kilka dni 
zaniedbałam pamiętnik
do dziewczynek komentujących ostatni wpis- tak Zuza urodziła się zdrowa, w terminie przez cc
62cm 4280g 10pkt obecnie ma 9 miesięcy , 6 zębów, siedzi, wstaje, zaczyna chodzić, sika do nocnika i wiele innych 
bardzo absorbujące żywe sreberko 
Moja Niunia codziennie fika w brzuszku i nie muszę się wsłuchiwać żeby to poczuć. Nie spała dziś o 5 nad ranem i ja nie spalam.
100 DNIOWKA!!
Jak to szybko leci! Swieta i sylwester juz za nami, 26 tydzien sie konczy a na dodatek dzisiaj test obciazenia glukoza, same atrakcje
jeszcze tydzien do wizyty i do 3 trymestru! Z kazdym dniem coraz bardziej nie moge sie doczekac kiedy nasz bobasek bedzie juz z nami. Wlasnie rojbruje w brzuchu a kopniaki i czkawka sa coraz mocniejsze
na ostatniej wizycie wazylismy juz 650g zobaczymy co wyjdzie za tydzien
) nadal czuje sie super chociaz powoli robi mi sie ciezko, a tu jeszcze kawalek swoja droga do donoszonej ciazy jest 80 dni wiec czas sie kurczy
moje postanowienie noworoczne to zabrac sie za pranie maluszkowych rzeczy bo cos czuje ze styczen to nam szybko zleci, w lutym jeszcze bedzie troche czasu, a marzec to juz miesiac oczekiwania i na dodatek swiat Wielkanocnych wiec nudzic sie nie bede
... czas sie zbierac na glukoze...
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!!
Obwod brzucha 90cm!
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2016, 20:11
No wczoraj wam płakałam że mi objawy odpuszczają
To dzisiaj w nocy mdłości o sobie przypomniały i cycki ała
Mimo tego że żołądek podchodzi mi do gardła o piciu kawy dzisiaj nie ma mowy a cycki bolą palą pieką to i tak jestem najszczęśliwszą osobą na świecie
No i w sumie beta już nie potrzebna ale skoro wstałam o 6 rano to już tam pojadę dla spokojności mojej i waszej
No i dzisiaj do pracy pierwszy dzień od transferu trochę się wyleżałam ciężko dupsko ruszyć no ale z drugiej strony czymś się zajmę nie będę świrowała
czuje sie swietnie, amm duzo energii..wygladam tez dobrze...ciaza mi sluzy
bez ciazy niestety pcos mnie dopada i jest roznie...
uczymy sarke na nocniczek..w sumie ona kupke na nocnik robi od skonczenia 5ego miesiaca ale teraz juz wdazamy rutyne, mam plan nauczyc zanim sie dzieci urodzi,zeby bylo nam latwiej. Sarka zawsze wali kupke do 10min po przebudzeniu, raz dziennie wiec bardzo latwo jest mi ja sadzac
i zdjecie na kibelku mojego grubaska
wazy 12kg, od miesiaca nie przybywa wagi.
Dostalam rowniez od meza prawie 200-letni zydowski pierscien slubny
ogromny
tego sie nie nosi na codzien, tylko w zaklada na palec w zaslubiny
przekaze go sarce jak bedzie wychodzic za maz 
Dzisiaj dzwonie umawiac polozna bo zapomnialam w sobote.....
aaaa i mamy health visitor do sarki 20ego stycznia rano na sprawdzenie rozwoju miedzy 8-12 miesiacem zycia....
19ego stycznia mamy zebranie u stasia w zwiazku z jego kariera
wybor dodatkowych zajec na przyszly rok.




Trzy dni temu odstawiłam wszystkie leki. Fraxiparinę jeszcze wcześniej. Tak mnie denerwował ten lek, że nie wytrzymałam. Zaczęły mi się dodatkowo robić sińce na brzuchu od tych zastrzyków.
Orgametril i dostinex odstawiłam jako ostatnie. Któryś z tych leków sprawiał, że miałam strasznie wzdęty brzuch, 2 kilo mi przybyło i co jakiś czas wyskakiwała mi swędząca wysypka wokół kostek nad stopami. Od wczoraj, czyli po dwóch dniach od odstawienia tych leków, wszystko wróciło do normy. Stawiam, że orgametril tak na mnie działał negatywnie. No cóż. Musiałam go brać równo 10 dni, nie ma zmiłuj. Tak kazała mi lekarka.
Teraz czekam na małpiszcze, którego niestety jeszcze nie ma, a bardzo pasowałoby mi, żeby przyszła dziś. Mam już umówioną wizytę na usg w piątek, żeby sprawdzić, czy jajniki są już ok.
W sylwestra byli u nas znajomi. Po ślubie są 4 lata. Czasami podejrzewaliśmy z Mężem, że u nich też są problemu z ciążą. Minutę po północy oświadczyli, że koleżanka jest w ciąży. Podobno dopiero teraz zaczęli się starać i wyszło jak dla nich "za szybko, bo oni chcieli dopiero w marcu zaciążyć" i teraz mają mały zgrzyt z pracą zawodową... 
Cieszę się z nimi. Znajomym nie zazdroszczę negatywnie
1.01.2016r. dzień 59, piątek, 22.04
Nie zgadniesz dziecko skąd Twoja matka stuka w klawiaturę. Ze swojego rodzinnego miasta! I Tatusia. Tu się urodziliśmy, wychowaliśmy, tu dorastaliśmy, spotkaliśmy i razem wkraczaliśmy w dorosłość.
Wczoraj były urodziny Twojego Dziadka, zrobiliśmy mu swoim niespodziewanym przyjazdem nie lada przyjemność. Nigdy nie zapomnę jak najstarsza Siostra męża (tak, to ta przy której głupieję i nie mam alkoholowego umiaru) gdy zobaczyła Cię pierwszy raz płakała jak bóbr. Wercia, jej starsza córka (ta co przyczyniła się do zakupu nowego laptopa
) nie odstępowała Cię na krok, nawet gdy spałaś, to głaskała, zaglądała, wzdychała i takie tam. Młodsza nawet nie spojrzała w Twoją stronę. Nie podobało się jej najprawdopodobniej, że teraz na Tobie skupiła się uwaga, a do tej pory to ona była gwiazdą rodziny. Po prawie 7-8 latach skończyła się jej kariera i trudno jej chyba się z tym pogodzić.
Nowy Rok zaczął się dla nas wizytą na cmentarzu. Musieliśmy pojechać do oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów od naszego rodzinnego miasta miejscowości. Anastazja "poznała" swoją Prababcię, która zmarła w lutym, jakoś w okolicach jej poczęcia, tzn. w 1 mc. Potem zajechaliśmy do Dziadka męża, by poznał Małą. Gdy Małą karmiłam nie wypuszczał jej rączki ze swoich dłoni, wpatrzony w nią jak w obrazek.
Obdzwonił resztę rodziny i zlecieli się wszyscy! Ciotki, wujkowie, cioteczne rodzeństwo męża, dalsze kuzynostwo. Szaleństwo istne 
Gdy wróciliśmy do rodzinnej miejscowości zajechaliśmy do mojej Babci i Brata mojej Mamy z rodziną. Tam to dopiero się działo. Dzieci podskakiwały z radości, że w końcu się widzimy, a tu jeszcze Anastazja! Ach cudnie 
Cioteczny Dziadek otworzył szampana i wznoszono toasty za zdrówko Nastki i moje... No Nastia, Tatusiowi nie wyszło to na zdrowie. Zobacz jak się poświęcił.. 
Niestety chyba za dużo wrażeń to było jak dla takiego małego człowieczka, bo Nastka pierwszy raz zrobiła się marudna. Nigdy wcześniej nie zdarzyło jej się ot tak płakać. Najedzona, z suchą pieluchą, wyspana... No ale gdy wróciliśmy do domu moich Rodziców się wyciszyła i przespała całą noc bez problemu 
2.01.2016r. dzień 60, sobota, 9.11
Do czego to doszło, żeby mając kilkutygodniowe dziecko budzę się w nocy nie przez dziecko a przez kota! O 4 wlazł w jakąś reklamówkę, zaczął nią szeleścić i mnie obudził! Mam ochotę zasadzić mu kopa w tyłek, bo przez niego do tej pory nie śpię. Ale udało mi się zrobić dobry uczynek. O 5 rano słyszałam jak mój Tato wstał do pracy, więc wyszłam z propozycją, że go zawiozę, bo mróz tej nocy był okrutny! Tato trzyma samochód w garażu oddalony 5 minut pieszo od domu więc szkoda mi było go, żeby tak łaził.
No i doszłam do wniosku, że dziś ograniczamy nasze szwędanie. Nastce to nie służy. Pójdziemy tylko do Teściów i jak ktoś chce poznać Anastazję to niech przyjdzie do nich. Swoje własne ciotki obdzwoniłam wczoraj i poinformowałam, że jesteśmy u moich Rodziców i jeśli mają ochotę to zapraszam na sabat czarownic wieczorem. Zobaczymy, kto przyjdzie 
3.01.2016r. dzień 61, niedziela, 21.46
Tyle do opisania, a tak mało sił. Znaleźliśmy lepszą trasę powrotną do Trójmiasta. Dużo szybciej zleciała nam droga. Mała znów całą przespała, niespodziewanie w podróży kłopot sprawił nam Uzi, ale szybo wyjaśniło się dlaczego skubaniec tak miauczy. Mnie dupa od siedzenia bolała, trochę też pokimałam.. Tym razem kierował mąż.
Nastuśka dziś pierwszy raz została pod opieką Dziadka Fafika. Mój Tato sam zaoferował się, że możemy oboje pójść do Cerkwi na mszę. I świetnie, bo już miałam Młodą przewieźć do Teściów, ale nie podobało mi się, że mam ją wyciągać na ten okrutny mróz. Chcieliśmy zagadać z księdzem o tym, czy Nastii ojcem chrzestnym może być osoba wyznania prawosławnego. W internecie informacje sprzeczne, moja interpretacja Kodeksu Prawa Kanonicznego Kościoła Katolickiego na nic się zdała, więc woleliśmy zapytać u źródła, bo ewentualnie trzeba nam byłoby szukać innego kandydata. Ksiądz nam gratulował narodzin córki, mówił, że widział już zdjęcia, bo moja Mama się chwaliła i że spoko osoba prawosławna może być w KK rodzicem chrzestnym pod warunkiem, że drugi rodzic jest wiernym Kościoła Katolickiego (ciekawostka, np. protestanci nie mogą być rodzicami chrzestnymi w KK - chodzi o różnice w sakramentach, są one zbyt duże).
Dziadek sobie dał radę doskonale. Mała ponoć osrała mu się po pachy. Stan jej ubrań wskazywał, że Dziadek nie kłamie. Bardzo rzadko się takie coś zdarza, dlatego nie wzięłam tego pod uwagę i nie naszykowałam awaryjnego ubrania dla Nastki. Dziadek zanużył się w odmęty Nastusiowej walizki. Jej stylizacja rozwaliła mnie kompletnie, ale nie komentowałam co by Dziadek nie poczuł się urażony 
Wczoraj zażyczyłam sobie pyzy na obiad u Babci i jej Synowej. Urobiły się babki od samego rana po pachy, ale było pysznie i miło. Znowu dziewczynki rozpływały się nad śpiącą Anastazją, a Jasiek biegał jak szalony (cudny jest - żywy, odważny i wiecznie uśmiechnięty). Po niedzielnym obiedzie spakowaliśmy manatki, zajechaliśmy pożegnać się z Rodzicami K. i ruszyliśmy do Trójmiasta.
Intensywny weekend za nami! I fizycznie i emocjonalnie.. ale to chyba później, bo teraz nawet nie chce mi się myśleć.
No i mamy nowy rok
.
Święta przebiegły spokojnie. Byliśmy u moich rodziców i teściów.
Tylko mama składając życzenia wyskoczyła do Przemka "... i wiesz, działaj dzisiaj " , jakby wiedziała że akurat ma wypaść owulacja :] . Oczywiście wkurzyłam się trochę, ale co miałam zrobić ? udałam że nie słyszałam.
Sylwester spędziłam w łóżku.
Mieliśmy jechać do szwagierki,ale przy szykowaniu jedzenia pokłóciłam się z Przemkiem, rzuciłam wszystko i powiedzialam że nigdzie nie jadę. Po prostu straciłam ochotę na cokolwiek. Chciałam zostać w domu najlepiej sama . I tak zostaliśmy.
Szwagierka się obraziła i to raczej nie jest zwykły, krótki foch , bo mieliśmy kontakt codziennie, a teraz nic . Przepraszałam, zagadywałam - zero odpowiedzi. No trudno.. więcej nie będę się narzucać.
Wiadomo ,też bym się wkurzyła, też byłoby mi mega przykro, ale to nie jest powód aby się do siebie nie odzywać !
Tak jak planowałam ,olałam ten cykl całkowicie... za chyba 3 dni ma przyjść okres (nawet nie jestem pewna) . Powiem ,że nie mierząc temperatury po prostu jestem spokojna. Nie wchodzę co chwilę i nie gapię się na wykres, nie doszukuje się żadnych objawów.
Ogólnie nic się nie zmieniło
. Same nudy.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.