dzień jak codzień...chociaż, nie.. od 2 dni mam doła...wczoraj tak strasznie zaczęłam płakać...na szczęście mąż mnie przytulil..wystarczy jak mnie przytula, nie musi nic mówić. Wiem, że jest blisko i cokolwiek sie nie stanie to będzie przy mnie! Za 3 tygodnie moje urodziny...Pamiętam jak mówiłam, że chciałabym prezent w postaci kopniaków maleństwa- wierzyłam wtedy, że będzie dobrze...ale niestety nie dostanę na 29 urodziny tych kopniaków...
Jednego dnia myślę, że dam radę, drugiego zalewam się łzami...ale wierzę, że nadejdzie dzień w którym nie będzie łez...chcę w to wierzyć, by patrzeć z nadzieją na lepsze jutro...
Ktoś powie, że przeżywam tak strasznie stratę dziecka, którego nie widziałam, nie przytulałam...ale to było MOJE dziecko, poczęte z ogromnej miłości...Dziecko, któremu chiałam tyle przekazać, które chciałam tyle nauczyć, pokazać mu cały świat, powiedzieć, że najważniejsze to być szczęsliwym i nie krzywdzic innych.. Tak to było moje dziecko, nie jakiś 13-to tygodniowy płod tylko moje ukochane dziecko, które pokochałam z calego serca. Widziałam je na usg, nigdy nie zapomnę tego widoku, moja mała kropeczka machająca maleńkimi rączkami...potem kolejne usg, to było pożegnalne usg...zobaczyłam je..niestety już nie machało do mnie rączkami... Strata dziecka lub jego choroba, to najgorsze co może spotkac matkę... Nie ważne jak się traci dziecko, nieważne w którym tyg ciąży, czy nie ważne ile ono ma wtedy lat... Traci się część swojego życia, część siebie, część swojej miłości i nigdy nie pozostaje sie już takim samym jak kiedyś... Ja nigdy nie zapomnę o moim maleństwie..nawet jesli będziemy mieć kiedyś kolejne dziecko, to ono nie zastąpi mi tego, ktore utraciłam...nie będzie zamiast, będzie kochane, będzie mialo naszą miłość, ale wspomnienia zawsze będą powracać i mysl, że jedno nasze maleństwo patrzy na nas z góry... Juz zawsze 24 czerwca będzie dla mnie dniem, w którym byc może by sie urodzilo moje dziecko...
Kocham Cie mój mały Aniołku, obiecuje,że postaram się być dzielna, żebys nie musiał patrzeć na ciągle płaczącą mamę i żeby twoja siostra miała tutaj na ziemi mamę która będzie dla niej oparciem i ktora bedzie dla niej aktywną mamą a nie taką załamaną i szlochającą...


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia 2016, 14:26

ma_pi Demotywator 22 stycznia 2016, 14:35

Bosz, 40 min czekałam na połączenie z lekarką prowadzącą, aby obgadać transfer. Tyle chętnych na rozmowę.
No więc transfer we wtorek o 14.50. Biorę jedną blastkę 4_ _. Niestety literek nie znam, ale podobno ładna :)

Krwawię od wczoraj wieczora, czemu to zawsze mnie spotyka....

Zacznę od tego ,że w dniu kiedy miałam iść oddać krew na progesteron,po zadzwonieniu budzika pomyślałam sobie: zajrzę na ovu,jak ktoś mi napisze żebym wstawała i nie pitoliła to tak zrobię,a jak nie to włączam drzemkę :)
Także Gocha ten wynik to dla Ciebie :D
I jeśli mamy im wierzyć to wygląda to tak jakby pani owulacja była...
Choć staram się być trochę sceptyczna bo mało było takich ,którym progesteron wychodził elegancko,a później na monitoringu czy czymś tam okazywało się że dupa blada?
U mnie prezentuję to się tak:

Progesteron 23 dc : 21,31 ng/ml

f.pęcherzykowa 0,2-1,5
f.owulacyjna 0,8-3,0
f.lutealna 1,7-27
Czyli nie wiem czy tak naprawdę jest sens faszerowania się duphastonem skoro progesteron ładny, w tym cyklu go nie brałam i chyba już nie będę.

Wczoraj miałam kiepski dzień,dowiedziałam się że ciocia mojego męża i zarazem mama mojej przyjaciółki nie będzie miała wycinanego raka bo chemia nie dała zadowalających efektów.
Miała pół roku temu amputowaną część piersi, wybrała chemię,naświetlania i niby było ok,aż na kontroli coś się pokazało na płucu i od początku chemia,tyle że nie pomogła i w tej sytuacji mogą zaproponować jeszcze jedną inną chemią i być może wtedy operację,a jak nie to dupa...
Później się okazało,że przyprawy bezglutenowe, które zamówiłam i czekałam na nie jak na zbawienie okazały się glutenowymi i zaś muszę zamawiać i znowu czekać.
Tak mi się nazbierało,że wyżyłam się na sąsiedzie,ale jemu to już się od dawna należało.
Jeszcze PMS nadchodzący wielkimi krokami:/ Aaaaaaa!

Kamilam8 Moja nudna historia... ;) 22 stycznia 2016, 19:30

Mam dwa zarodki- jeden klasy B, drugi C. Pozostałe 4 komórki nie zapłodniły się a 5 zostało zamrożonych. Jeszcze chyba nigdy nie było takiego stresu. Myślałam, że stymulacja będzie ciężka, że punkcja i inne- ale nic nie dorównuje temu co czuję teraz.

To już jutro- jutro transfer- jeśli moje zarodeczki wytrwają- trzymajcie się tam moje skarby <3
Czekam na Was i bardzo tęsknie <3




Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia 2016, 19:32

32dc
Już nie pamietam kiedy mi sie tsk przedłużało ! Zrobilam test jedna czerwona krecha . Czuje przeciez ze dostane .. Tylko nie nachodzi i jestem skołowana . Pewnie endo menda sieje spustoszenie znow . Nie wiem po co robilam ten test .. Znacie te uczucie kiedy wpatrujecie sie w test tak dlugo, ze myślicie ze krecha jest ? Mózg tak nas robi w jajo .. W ogole mam wrażenie, ze cale moje zycie robi mnie w jajo ., ehh... aaaaaaaaaa i do tego caly rytualal, za kazdym razem jak ide do toalety to wyjmuje test ze smieci jakby cos tam mialo sie nagle zjawic, oczywiscie ogladam pod kazdym katem, swiatlem.. strasznie wtedy sie czuje zalosnie..


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia 2016, 14:53

kasia03 Czy kiedyś się uda??? 26 stycznia 2016, 19:50

Dzisiaj pomyślałam sobie,że po 20dc zrobię test.Nie żeby coś wskazywało na to że mogę być w ciąży.NIE MA KU TEMU NAJMNIEJSZYCH PRZESŁANEK.Fajnie by było gdyby po zaznaczeniu na ovu takiego ujemnego testu(w cyklu kiedy nie było współżycia w dni płodne albo gdy jest zrobiony bardzo szybko) wyskakiwał komunikat:PO CO KRETYNKO ROBISZ TEN TEST!!!!!!!!!!!!!Może ściągnęłoby mnie to trochę na ziemię.To jest żałosne żeby w cyklu gdzie nie było seksu we właściwych dniach myśleć o testowaniu.Biedna ja,koszmarna moja psycha.

Dzisiejszy dzień zaczął się w bardzo dobrym humorze tak jest od paru dni bardzo mnie to cieszy :) Jak to mój M mówi uspokoiłaś w końcu swoje hormony kobieto :D Mój M powtarza mi, że nadejdzie dzień w którym znów się dowiemy, że będziemy rodzicami oo i chwała mu za te słowa wspiera :) kto tak nie wesprze jak mąż? <3 Dziewczyny tutaj pomagają wspierają i bardzo im za to dziękuję <3 :)

kas:) mój i tylko mój 22 stycznia 2016, 16:41

Filip Michał Kowalczyk bur 22.01.2016 godz. 12.00 3kg 53 cm cc

sosenka Serduszko pod moim serduszkiem 25 stycznia 2016, 07:35

Podejrzewałam, że tak będzie. Ze skrajności w skrajność. Tak myślałam, że świadomość, że to ten czas, mego męża zestresuje. I bum. Nie miał ochoty. Wiedziałam, że przechodzę owulację, ani nie miał ochoty wieczorem, ani rano. Nie mogłam spać przez całą noc. Rozumiem go, nie chcemy żeby to była praca... A też stety czy niestety nie jesteśmy parą z wielkim temperamentem.

Teraz czas na badania, zobaczymy czy wciąż wszystko ok. A jak tak, to chyba przestanę mierzyć temp. To jednak pozbawia spontaniczność. Stresuje.

Buziaki, trzymam za wszystkie kciuki! Miło widzieć, że kilka wykresów miesięcznie zmienia się na zielono <3.

"(...)Dziś czuję się jak mrówka,
Gdy czyjś but tratuje jej mrowisko
Czemu mi dałeś wiarę w cud,
A potem odebrałeś wszystko?
Nie chcę się skarżyć na swój los,
Choć wiem jak będzie jutro rano (...)"

Edyta Geppert- Zamiast

miesiac po smierci Malucha pojechalismy do szpitala gdzie on lezal..dowiedziec sie czy wyniki badan juz sa..czy moze wyniki sekcji..weszlismy na oddzial intensywnej terapii dla noworodkow..szukalismy naszej pani ordynator..miala urlop..
"my od Szymona tego chlopczyka przewiezionego ze szpitala na Kaminskiego"
nic wiecej nie musielismy mowic..tam caly personel nie tylko oddzialu ale i szpitala wiedzial co sie stalo..trafilismy akurat na Pana Doktora..jak sie okazalo po krotkiej rozmowie (rozmowa trwala z dobre pol godziny) to wlasnie on wiozl na sygnale Mojego Malucha ze szpitala do szpitala wtedy w nocy..mial dyzur...podobno chwile przed koncem dyzuru poszedl jeszcze do Szymonka zobaczyc co z nim..skonczyl dyzur..30 minu pozniej Maluch odchodzil..

po dwoch miesiacach dostalismy wyniki sekcji...czytalam to w samochodzie...nic nie rozumialam chociaz nam tlumaczono wszystko...czytalam drugi raz..trzeci..czwarty...wiecie co mi w koncu przyszlo na mysl? co taka mala istotka zawinila ze spotkalo ja tyle cierpienia...z ogromnym bolem serca gdzies na samym koncu tych wszystkich mysli przyszlo mi tylko jedno do glowy...jesli Mlody byl w tak ciezkim stanie i jesli mialby zyc i cierpiec niewiadomo
jak dlugo..i tez nie wiadomo czy przezyl by te cierpienia te wszystkie badania moze operacje..kurcze oni nie dawali mu szans..to ja mam tylko nadzieje ze gdy gasl to nie cierpial..nie nasilal sie bol lecz wrecz przeciwnie malal..jesli takie rozwiazanie przynioslo mu ulge..szczescie to ja w tym calym smutku czuje promyk radosci..bo zycie nawet takie krotkie to nie tylko bol i cierpienie..ale i chwile spokoju i szczescia...

Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 22 stycznia 2016, 20:39

22.01.2016r. Dzień 80, piątek
Z jednej strony jestem wściekła, że tu jestem, ale też cieszę się... W nocy zbudziłam się zalana potem i z bólem brzucha. O 6 już wymiotowałam, a po 10 doszła biegunka. Dobrze, że Nastia spała do jedenastej, a wcześniej zadzwoniła Teściowa z pytaniem o plany. Rozpłakałam się, że nie dam rady zająć się dzieckiem, gdy się obudzi, bo mam okropne zawroty głowy... Teściowa przyleciała z odsieczą, powiadomiła Siostrę K. że jestem chora i ani ręką ani nogą i by przyszła ją zmienić. Szwagierka wzięła Mała na spacer, zabawiała, zmieniła pieluchy i wynosiła miski z moimi rzygami. A i podawała córkę do karmienia. Wieczorem przyszli moi Rodzice i oni przejęli pałeczkę. Mi nadal gorączka nie spada. Czuję się okropnie. Nie wiem co robić...


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2016, 13:49

mikka jestes dzielna kobieta..kazda z nas jest..nasze Aniolki nad nami czuwaja..moje ma codziennie swieczke zapalana przy lozeczku..i bedzie codziennie sie palic az do 23.06 tego roku..w ten sposb spedzam pierwszy rok Szymonka z nim..emocjonalnie..ale jestem z nim

Wyniki z dzisiejszego badania:
Tyreotropina (TSH) trzeciej generacji (L69) 1,26 ulU/ml 0,44 — 3,63
Wolna tyroksyna (FT4) (O69) 1,48 ng/dl 0,97 — 1,58
Prolaktyna (PRL) (N59) 6,0 ng/ml 4,8 — 23,3

Anuszka Dopóki od­dycham, mam nadzieję. 27 stycznia 2016, 09:50

Dla tego kto wynalazł pepsi nobel poproszę.
A ten kto powiedział że w ciąży nie powinno się pić pepsi albo nigdy nie był w ciąży albo nie miał ciążowych mdłości ;)
Chwilowe wybawienie dla mnie <3

mrth666 Czasem szczęściu trzeba pomóc... 25 stycznia 2016, 22:17

8 tydzień vs 24 tydzień :D

Fotek robionych w międzyczasie na razie nie mam bo oddaliśmy teściom ich aparat oczywiście nie zgrywając zdjęć...

A tak oto rośnie nasz Synek <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lutego 2016, 18:39

Kiedyś myślałam, że wystarczy przerbąć przez pierwszy trymestr, a potem ciąża to już będzie euforia i mityczny "piękny stan". Nic z tych rzeczy, przynajmniej nie u mnie. Męczy mnie huśtawka nastrojów. Ok, pogoda jest koszmarna i to na pewno nie pomaga, ale przez większość czasu jestem rozdrażniona lub przewrażliwiona. Powoduje to z kolei poczucie winy (bo przecież teraz to powinnam odczuwać samo szczęście i wdzięczność ) i błędne koło się zamyka. Drażni mnie mąż, drażni mnie praca, to że poszłam wczoraj na jogę i się okazało, że jest zastępstwo i zamiast jogi laska zrobiła jakąś mobilizację stawów (myślałam że wyjdę w połowie zajęć) oraz chyba najbardziej wieczny deszcz, mrok i wiatr za oknem. Lubiłam zimę, bo lubię bardzo narty. Z nart w tym roku nici, siedzę w mieszkaniu i odliczam czas do wiosny. Lubiłam też zimowe bieganie i to też był mój ratunek na mroczne czasy. Mam nadzieję, że ciążowe L4 i brak konieczności ślęczenia większość dnia przed komputerem (lub przynajmniej w jego pobliżu, bo umówmy się, nie przemęczam się), możliwość spacerów i czytania książek poprawi mi nastrój.

Drażni mnie też moja mama. Jest to temat rzeka przegadywany nie raz i nie dwa z psychologiem. Mamy niby poprawne relacje, często rozmawiamy, ale nie jest to osoba (i nigdy nie była) w jakikolwiek sposób wspierająca czy okazująca zainteresowanie. Ciąża nic nie zmieniła (a w duchu liczyłam, że tak się stanie). Jasne, jak się poprosi o coś konkretnego to pomoże i coś tam zrobi, ale żeby sama kiedykolwiek zadzwoniła z pytaniem co słychać u nas, zaprosiła żebyśmy przyjechali, zapytała o cokolwiek - o to nigdy. Postawa "nie zawracać d*py", pani wiecznie zmęczona i zajęta (nie wiem czym, bo od ponad roku na emeryturze). Zapytałam ją czy nie miała obaw o dziecko jak była w ciąży czy o poród to "nie, w życiu, ja nie słuchałam głupich bab, to nie miałam żadnych obaw". Aha. No to super, że ona była taka mądra i ponad wszystko. Jak powiedziałam, że u mnie raczej CC bo jeden mięśniak jest podejrzanie umiejscowiony blisko szyjki i wolę mieć zagwarantowane, że dziecko bezpiecznie przyjdzie na świat, to zamilkła. Sama miała CC, bo ja byłam źle ułożona. Pół życia mi to wypominała.

Taki trochę żal - post, ale i tak bywa.

EDIT: Jedna sfera mnie nie drażni, a uspokaja :) Sprzedałam stare książki i kilka szmat na Vinted. W zamian kupiłam pierwsze rzeczy dla Małej. Piękne, letnie perełki. I od razu inne samopoczucie. Mąż tylko, że "po co tak wcześnie, poczekajmy jak się urodzi". Taaaa....... Także ewidentnie jestem w trybie "ciąża" i wszystkie rozpraszacze są źródłem irytacji. Plan na weekend: wielkie sprzątanie i kolejny drop ksiażek i niepotrzebnych ciuchów leci na Vinted.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2024, 12:55

25 tc
Przeżyłam test obciążenia glukozą. Gładko poszło, choć tak się bałam (co ten internet robi z ludźmi). Mam nadzieję, że nie mam cukrzycy, obawiam się, bo moje zamiłowanie do słodyczy znacznie ostatnio wzrosło. Do wtorkowej wizyty u mojej lekarki czeka mnie więc niepewność.
Powiedziała mi ostatnio, że oprócz spotkania we wtorek czeka nas jeszcze wizyta na początku marca, a potem ze dwie w kwietniu. Przytaknęłam, po czym dotarło do mnie, że to juz TYLKO 3 wizyty i mała będzie na świecie! Rany, kiedy to zleciało? No kiedy? Muszę zacząć się ogarniać i powoli przygotowywać do tego wielkiego wydarzenia. Prawie nic jeszcze nie mam, oprócz łóżeczka i kilku ubranek. Czas zacząć kompletować wyprawkę!

Dzień Babci wczoraj - kupiłam mamie słodki upominek i przykleiłam karteczkę: moc uścisków od Kornelii:) Była wzruszona, ja też oczywiście ryczałam pisząc. Taka ze mnie płaczka ostatnio:)

zouza Jak zaciążyć i nie zwariować .. ? 22 stycznia 2016, 21:51

Chwilowo czuję się jak idiotka ponieważ piszę z pozycji "na pieska" .. ale może od początku.

Ponieważ mój pobyt w szpitalu, bóle wszystkiego, skurcze i jeszcze raz ogromne bóle zostały nazwane "poronieniem zagrażającym" już w szpitalu będąc zapisywałam się do lekarzy żeby się w końcu zdiagnozować. I tak na dziś przypadła mi wizyta u internisty ..

30 minut Pani mi tłumaczyła że NIC i nijak nie jest w stanie mi pomóc. Moją nerkę najprawdopodobniej uciska macica i jedyne co to sobie moge tak leżeć żeby nie uciskała a najlepiej przyjąć pozycję na pieska i sobie w niej tak trwać.. Także siedze sobie jak rozkraczona żaba, oparta na łokciach i liczę że dr może ma rację.

Z drugiej strony troche się z nią nie zgadzam. Bo jeszcze mi coś burknęła o operacji i sztucznym moczowodzie!!! do czasu porodu, i chyba mój organizm wypiera tę opcję, no helou II trymestr miał być taki piękny!

W każdym razie lekarze uważają to za objaw anatomiczny a nie problem z nerką. Fakt - mocz mam ok, ale przeciez niedawno w grudniu miałam liczne bakterie - czy one nie mogły się przedostać do nerki? Nie wiem czemu nikt nie zrobi posiewu moczu, kreatyniny i innych markerów dotyczący nerek. To ja mam ich kurwa uczyć?

18 lutego mam urloga. 4 lutego usg. Za tydzień wizytyje u ginki i powiem jej że ten stan błogosławiony to owszem ale w filmach tylko.

Ścierpły mi stopy. Na dłuższą metę to i na pieska sie nie da.

Próbuje dziś bez apapu na noc. Wish me luck.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)