Chyba czas podjąć poważne decyzje. Kropek sam się nie zasadzi w brzuchu.
mamy 2016 rok, 9,5 miesiąca do końca roku. myślę, że pora przerwać starania na dłuższy czas i zająć się sobą. Do starań wrócę w 2017 prosto do lekarza. Nie chcę leków i tycia na razie. teraz pora na ćwiczenia!!
Dzisiaj śluz PRZEŚLICZNY. Takiego to chyba nigdy nie miałam. Testy owulacyjne, sama nie wiem, czy wychodzą pozytywnie. Niby kreska ciemnieje, ale i tak nie wydaje mi się, by była równa tej drugiej. Boli prawy jajnik. Zobaczymy, jak jutro będzie wyglądała temperatura. Jest 7 dni po wizycie, czyli byłby 14 dzień cyklu.

Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 13:43
Byłam u gina. Muszę go zmienić
Zaproponował mi in-vitro ,tzn. zapytał czy o nim myślałam.
Mówię ,że chyba ma na myśli z diagnostyką ,a nie takie podstawowe,pokiwał głową i zmienił temat,tzn. ja zmieniłam bo powiedziałam ,że bardziej myślałam o hsg.
On: kiedy było robione?
Ja: Co ? Hsg? Nigdy,była histeroskopia w zeszłym roku w lutym.
On: I co wyszło? Jajowody drożne?
Ja:Po histeroskopii???
On:Tak.
Ja:Yyyy nie wiem,było tylko napisane że macica dwurożna.
Poszłam się rozebrać.Bada,bada mówi,że mała przegroda jest,że macica ładna.
On:Ile się pani już stara?
Ja:Będzie rok w tym miesiącu.
On:Nooo pęcherzyki jakieś tam są ,ale to za wcześnie na owulację.
Ja:Nooo dziś jest 14 dc.
On:A to są pęcherzyki na lewym jajniku.
Chciałam zapytać czy mąż ma celować jakoś na lewo,ale se darowałam powiedziałam,że chyba zawsze są po lewej bo prawej strony nigdy nie czułam.
Ubrałam się,położna posprzątała po mnie,usiadłam po czym pan dr mówi: Pani Elu bakteriologię będziemy pobierać do hsg. Położna pyta: to co jeszcze raz? -Tak.
I zaś się rozbierać i na fotel.
Także lekarz nie ma to tamto- klasa! 
Wczoraj cały dzień zastanawiałam się czy przed wizytą u gina można się seksić.
Szukałam w necie,ale nic konkretnego nie znalazłam,tylko jakieś forumowe dyskusje,że nie.
Gdzieś na jednej w miarę szanowanej stronie wyczytałam,że 12 godzin przed wuiytą nie uprawiać seksu,a przed wymazami to już w ogóle.No,a że mi szkoda byłoby przegapić owulację pomyślałam,że 12 godzin spokojnie minie.A wymazów przecie nie będzie.A tu zonk!
Leżę rozkraczona na tym fotelu i biję się z myślami powiedzieć,czy nie powiedzieć. A uj!
Mógł sam zapytać,najwyżej jak wyjdą bakterie to powiem ,żeby powtórzył bo seksy się opłacały 
Także szykuję się na HSG w tym bolącym szpitalu,a w międzyczasie zapiszę się do jakiegos innego gina.
Aaaa jeszcze mnie pytał czy słyszałam o inofoliku 
Czyli dobrze,że piję 
Za tydzień mam przyjść znowu po wynik i skierowanie na hsg.
Z jednej strony dupa nie lekarz,ale zawsze można go naciągnąć na badania darmowe 
14 dc.
dzień IUI
Nie śpię od 4:00, a myślałam, że tym razem podchodzę do sprawy na spokojnie. W sumie co ma być to bedzie, a podświadomie człowiek się męczy.
Wczoraj wieczorem pobolewały mnie jajniki tak owulacyjnie i trochę mnie to martwiło. Dziś temperatura spadła wiec jestem spokojna. Po ovitrelle bardzo mocno odczuwam owulację wiec skoro się wczorajszy ból nie rozkręcił to wiem, że pęcherzyki czekają na inseminację.
ciąg dlaszy nastąpi...
15dc 3dpo
Chyba kolejna granica we mnie złamana.. W tym tygodniu dwie osoby rzuciły jakimś tekstem w stylu czy Wy nie chcecie? albo że czas się zabierać.. I wiecie co, nie zgasili mnie, obie były to osoby, które nie zrobiły tego złośliwie i tego jestem pewna i odpowiedziałam, że to nie jest takie proste jak się wszystkim wydaje i, że ja nie mogę mieć dzieci.. I wiecie co? To jest chyba najlepsza odpowiedź, wszyscy są tak zgaszeni, że nie są w stanie mówić i temat pewnie się skończy raz na zawsze..
A co do nie mogę mieć dzieci, chyba zaczynam myśleć, że tak naprawdę może być.. Przed nami nasza ostatnia stymulacja.. Boję się, że znów nie będzie reakcji i co wtedy.. Będę musiała sobie świat na nowo poukładać.. G. chyba nie zrozumiał tego po moim ostatnim wyjściu ze szpitala.. Dzisiaj pytał po ile kolejna stymulacja i bardzo go zgasiło jak powiedziałam, że profesor powiedział, że to ostatnia.. W ogóle ten mój G. ostatnio jakiś zgaszony, mało rozmowny, smutny, zmęczony.. Kolega mu powiedział, że wygląda bardzo źle.. I faktycznie wygląda na zmęczonego.. Wczoraj wspominał, że chciałby wziąć kilka dni urlopu, ale nie ma go za dużo, więc pewnie sobie odpuści..
Do tego wiem, że przybija go kasa, u nas ostatnio każdy miesiąc wyczyszczony co do złotówki.. Kończymy remont, który pochłonął sporo więcej niż planowaliśmy, bo co chwila jakieś nowe kwiatki w tym naszym domu wychodziły, a wiadomo, że jak robić to porządnie, a nie tak, żeby za rok znów wszystko rozwalać.. 2000zł wydane na stymulacje, poszło w błoto, bo efektów nie było.. Za rogiem kolejna stymulacja i boi się, że nie zostanie na procedurę.. Ja jestem o to spokojniejsza, bo za chwile powinnam dostać dużą wypłatę, no ale G. się zamartwia..
I tak sobie myślę, że nigdy nie świętowaliśmy, ale może na walentynki go do kina zabiorę
5t0d - 6. tydzień ciąży
Dziś wyszłam ze szpitala. Ulżyło mi. Matko ile stresu i miałyście rację, żeby się uspokoić i czekać z wiarą, że będzie dobrze.
Na razie jest dobrze.
Widziałam mojego Maluszka - Cud-aka na monitorku usg dzisiaj.
Rano zrobiono mi bhcg (wyszło prawie 12000) oraz usg.
Na usg widać pęcherzyk ciążowy o wielkości 16x14mm, a w nim pęcherzyk żółtkowy o wielkości 2,8 mm oraz zarodek
o wielkości 1,1 mm
.
Ciąża rozwija się pięknie. Mam tylko krwiaka, który się nie powiększa, a zmienia trochę wymiary, lekarz powiedział, że powinien się wchłonąć i żeby się nim bardzo nie martwić. Mam zwolnienie, mam leżeć w domu jak to Pani doktor powiedziała: nie gotować, nie sprzątać, nie zmywać i nie seksić się.
Także już teraz dużoooooo spokojniej czekam na wizytę u mojej gin w przyszłym tygodniu.
A moja pani dyrektor życzy mi, żeby wszystko z ciążą było dobrze i mam się nie przejmować pracą, do której nie wracam na razie. 
Dzięki za wsparcie i za komentarze
W szpitalu miałam bardzo ograniczone możliwości odpisywania, bo czytałam Was z telefonu, a mój telefon ma mały i niewygodny wyświetlacz. Teraz jestem w domku, pod kocem, piszę z laptopa, nadrabiam zaległości i jestem przeszczęśliwa.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lutego 2016, 17:47
Nowy termometr doszedł
od nowego cyklu bede mierzyła jak sie należy 
Jak dziś weszłam na wagę to mi się wierzyć nie chciało. Prawie 8 kg mnie!!!Jeszcze tylko 4 do wymarzonej wagi
Dobrze by było dojść do tej wagi przed ciążą, która, mam nadzieję, będzie za miesiąc. Zaczynam się bać. Bo co jak znowu mnie to spotka? Ale nie mogę tak żyć, robię przecież wszystko, żeby było dobrze. Z badań wyszło PCO o niewielkim nasileniu, ale jednak. Dostałam metforminę. Progesteron mam ładny (19,5) więc suplementacja go jest chyba trochę na wyrost. No ale zobaczymy 
Ciąża zakończona 8 lutego 2016
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 10:01
Wczoraj zaczęłam odmawiać nowenne pompejańską
Zakupow ciag dalszy a z ubrankami pora (podobno) przystopowac. Sa takie sliczne i takie drogie ze tylko budżet mnie hamuje w kupowaniu
ale zaczynam miec rozeznanie. Póki co 600 zl na same ciuszki w wersji basic.
kolejny dzien cyklu, nie licze..
Jestem na anty, wiec po co mam liczyc. Dalej mam plamienie. Maz przez to zniechecony do seksu.. no ale co mam poradzic. Kupil nawet gumki, no ale wiadomo to nie to samo.. oddalilismy sie od siebie, nie tylko fizycznie. Czy jak nie wezme ostatnich kilku tabletek z opakowania to dostane szybciej okres ? Dalej nie wiem jak sie zachowac zeby nie miec okresu do lekarza. Czy wziac dwa opakowania z rzedu, czy odstawic. Czy brac jak powinnam. No sama nie wiem. Ale po tabletkach czuje sie w miare ok, przynajmniej zadnych objawow bolowych nie mam. No i psychicznie latwiej. Dalej mysle o dziecku, o tym wszystkim, smutno mi jak widze kobiety w ciazy i wszystko, co bylo przedtem. Jedyna zmiana to taka, ze nie kalkuluje dni, nie szukam na sile objawow, nie mysle czy sie udalo czy nie..
Albo mój termometr jest do dupy, albo mój cykl jest do dupy.
Test owulacyjny pozytywny w 13 dc., śluz dzisiaj niepłodny, wczoraj mieszany, ale 80% dnia kremowy, cycki zaczynają boleć, czyli standard po owulacji.
Po owulacji, która TEORETYCZNIE powinna zaistnieć, bo przecież był pęcherzyk dominujący.
Tymczasem moja temperatura stoi. Co najśmieszniejsze rano było 36,61, a po całodniowym bieganiu i powrocie do domu 36,48 ....
Rano wzięłam pierwszą luteinę hymmm
Zresztą serduszka w dni płodne to też jak zawsze WIELKI kłopot .... Boże ratuj ... Mój mąż chyba myśli,że jestem krową rozrodową. Raz i koniec.
Nie wiem, co jest grane.
W przyszłym cyklu pełny monitoring owulacji!! Koniec kropka.
I jakiś antydepresant.
Właśnie rozpoczynam kolejny 6 cykl starań. ..pełna nadziei...
niestety i tym razem bez płaczu się nie obyło...cały czas nie umiem pogodzić się z myślą, że tak długo zwlekałam z decyzją o drugim dziecku, mąż namawiał już kilka lat wcześniej:( wiem, że gdy się nie uda nigdy sobie tego nie wybaczę...
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lutego 2016, 19:29
Dzisiejszy dzień minął ok
humor dopisuje mimo iż zrobiłam test i wyszedł negatywnie ale dopiero 10 dpo więc się nie przejmuje najbliższe dni pokażą co będzie 
Usnęłam przed 12 obudziłam się przed 14 i tak dalej jakaś śpiąca chodzę 
Podbrzusze bolało lekko rano i jakoś przestało ćmiło tylko..
Nie tracę nadziei, że jednak się udało ale nastawiona jestem na wszystko tylko się cholernie boję
jedna strate mamy za sobą a drugiej chyba bym nie wytrzymała...
Ale Bóg wie co robi
nadzieja w Nim i jej nie stracę nigdy 
Tobie Boże oddaje każdy dzień w opieke i byś dbał codziennie by chociaż jedna ze starających codziennie przez resztę miesiąca zobaczyła 2 upragnione krechy na teście życzę Im tego z całego serca
Amen !!
Ostatni raport MZ trochę nakręcił mi w głowie. Moja klinika wypadła słabo w skuteczności in vitro w programie rządowym. Oczywiście to tylko suche liczby, jakieś statystyki ale... od dłuższego czasu źle się czułam w klinice. Traciłam do niej zaufanie a za cenę jaką płaciłam za leczenie oczekiwałam czegoś więcej. Pomijam tutaj mojego lekarza, którego uwielbiam i tylko w jego gabinecie tak naprawdę nigdy się nie zawiodłam. Mimo tego, że moje pierwsza procedura nie udała się wiem, że on zrobił wszystko co mógł. Czułam się bezpiecznie i w dobrych rękach. Dlatego decyzja była dla mnie bardzo trudna. Zostawiam z klinice nie tylko wspaniałego lekarza ale też pięć moich komórek. Mam nadzieję, że do lekarza wrócę na prowadzenie ciąży a co dalej z komórkami zdecyduje w najbliższym czasie.
Ale do czego dążę- zmieniam obecną klinikę i leczenie w Warszawie na klinikę Bocian w Białymstoku i podchodzę do drugiej procedury in vitro. Tym razem krótki protokół ale mimo to biorę już tabletki antykoncepcyjne żeby załagodzić jajniki i jeśli wszystko będzie dobrze w kolejnym cyklu stymulacja.
W nowej klinice byłam na pierwszej wizycie- spokojnie, kameralnie. Bardzo miły i cierpliwy lekarz. Dojazd taki sobie- ponad 200 km w jedną stronę ale cena dużo niższa niż w Warszawie. Mam nadzieję, że to będzie dobra decyzja.
PS Napisałam maila do mojego doktora o mojej decyzji z podziękowaniem i informacją dlaczego tak i po co? Poryczałam się
Odpisał i jak czytałam tego maila to znowu miałam łzy w oczach. Szybko przywiązuje się do ludzi a później tęsknię za nimi...
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lutego 2016, 20:07
Właśnie zadzwonił do mnie brat i mówi,że jego dziewczyna jest w ciąży !
Nie znam jej nawet, nie ma skończonych 19 lat...są razem raptem 3 miesiące.
Muszę mówić jak się czuję ?
po prostu dostałam w twarz.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lutego 2016, 20:49
7t+4d
Jutro o tej porze będzie po wizycie. Moje być albo nie być. Mam nadzieję, że lekarz powie, że robaczek nadrobił, że serduszko bije prawidłowo. Nie będzie innej opcji.
Jakoś dziś było spokojnie, bez mdłości, nic mi nie śmierdziało, tylko piersi mnie bolą i krzyże tak jak na miesiączkę, Czyli standardowy zestaw objawów, bo mdłości pojawiają się 3-4 razy w tygodniu. Na szczęście nie wymiotuję. Wszystko mi śmierdzi, nie mogę patrzeć na słodycze, mięso, zupy, ogórki kiszone, chleb (tylko przechodzi graham), smażone potrawy takie jak frytki, kotlety bleeeeeeeeee.
Dałabym się pochlastać za banany, kiwi, jabłka, pasztet pieczony i pomidory, mozarelle, croissanty maślane. To są rzeczy które zjem bez obaw.
Dziewczyny proszę o radę. Czy tydzień ( trochę ponad) rozbieżności na usg pomiędzy główka, kością udową na 25 tc a brzuszkiem na 24 tc to już hipotrofia? Bardzo martwię się o mojego Maluszka a trafiłam na lekarkę która mi nawet wagi w ciąży i wzrostu dziecka ani razu nie zbadała
( jedynie inni lekarze na usg genetycznym badali....
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.